Jump to content

Problemy z zajściem w ciążę i zakończenie związku - dylemat moralny


Recommended Posts

@thyr każdy interpretuje swoje życie na swój sposób - dla jednych życie to kara, a dla innych dar, który trzeba wykorzystać najlepiej jak się da. Ja mimo bolesnych doświadczeń w życiu nadal chcę żyć i dać życie następnemu pokoleniu - to jedyne, co przetrwa po mnie gdy ze mnie zostanie już tylko popiół. A możliwość powołania nowego człowieka na świat i przekazanie mu swoich wartości uważam za kolejny z powodów, dla których żyć warto.

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
  • Replies 79
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Krótko: To nie jest pytanie do kogokolwiek innego poza Tobą. To za gruby kaliber, żeby spychać odpowiedzialność na innych.   Dłużej (i momentami brutalnie):   Jest to kwestia

Dzięki za wyczerpującą odpowiedź @Stary_Niedzwiedz. Zdaję sobie sprawę z tego, że nikt za mnie takiej decyzji nie podejmie i jestem w stanie jej podjęcie wziąć na klatę wraz ze wszystkimi konsekwencja

Invitro nie powinno istnic, to że kobieta jest bezpłodna to idealny znak od natury, że musi zająć się najpierw sobą. Moim zdaniem to ty jej nie kochasz skoro stawiasz posiadanie dzieci ponad nią. Zdec

10 godzin temu, Imiennik napisał:

Dla mnie to takie uwłaczające godzić się na drugie miejsce

Widzisz, dla ciebie to uwłaczające, a ktoś inny  powie, że uwłaczająca dla niego byłaby już sama potrzeba bycia na pierwszym miejscu u kobiety. Warto mieć tego świadomość i przemyśleć, czy to co nam się wydaje na pierwszy rzut oka takie męskie, na pewno takie jest.

 

7 godzin temu, Imiennik napisał:

sachara w majtkach myszki na myśl o nim, seksulane grafiki

Ta "Sachara" to już jakaś projekcja, bo w temacie nie było o tym mowy, a skoro odnosisz się do "seksualnych grafików" to nie chcę już robić off topu, ale nie mogę przejść obok szkalowania tego pomysłu. Nie ma nic uwłaczającego dla mężczyzny w wyznaczeniu kobiecie dni, w których ma być seks. Poza tym w pozostałe dni nadal możesz ją brać do łóżka. Tylko po co, skoro twoje potrzeby są w pełni zaspokojone i nie masz już myśli w stylu: "ale mam dzisiaj ochotę", i nie chce ci się walić gruchy ani myśleć i zajmować seksem.

 

Mam świadomość że wielu wyda się to dziwne, a może wręcz niewiarygodne lub chore, ale są ludzie, dla których najważniejszym celem w życiu nie jest osiągnięcie osobistego szczęścia - bogactwa, ruchania, wożenia się luksusowymi autami, czy picia drinków na leżaku przy basenie. Wręcz przeciwnie, są ludzie, dla których takie podejście jest po prostu prymitywne. Tacy ludzie jawią mi się trochę jak mentalni murzyni z amerykańskiego getta, których jedyną motywacją jest wyrwanie się z biedy i nałożenie złotego łańcucha na szyję, otoczenie się dupami i wożenie zajebistą furą.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Johnny Z napisał:

Widzisz, dla ciebie to uwłaczające, a ktoś inny  powie, że uwłaczająca dla niego byłaby już sama potrzeba bycia na pierwszym miejscu u kobiety.

Przeczytaj moje poprzednie wypowiedzi. Wiadomo że jak jest dziecko to uwaga się rozbija z partnera, na partnera i dziecko. Nie wrzucam też każdego przypadku do jednego worka, ile znasz małżeństw ze zdrową relacją, taką w której sam chciałbyś uczestniczyć? U mnie to spora mniejszość właśnie z uwagi na powodu przeze mnie opisane.

2 godziny temu, Johnny Z napisał:

ale są ludzie, dla których najważniejszym celem w życiu nie jest osiągnięcie osobistego szczęścia - bogactwa, ruchania, wożenia się luksusowymi autami, czy picia drinków na leżaku przy basenie. Wręcz przeciwnie, są ludzie, dla których takie podejście jest po prostu prymitywne

Jak ktoś swoje życie opiera na tych kilku elementach to nie można się nie zgodzić ;)

Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, Imiennik napisał:

ile znasz małżeństw ze zdrową relacją, taką w której sam chciałbyś uczestniczyć?

Nigdy nie wiadomo co się kryje pod pozorem. Poza tym to co uważamy za udaną relację zależy od  naszego mindsetu. Mężczyzna który potrzebuje czułości, kobiecej atencji i całej tej różowej otoczki nie jest wzorcem do którego chciałbym dążyć. Bardziej pociąga mnie niezależność od emocjonalnych ciągot, które co jakiś czas się we mnie odzywają.

 

Natomiast wyrosłem z dążenia do szczęścia. Nie potrzebuję też życia "gejowskiego" - wypełnionego beztroską i brakiem zobowiązań. Uważam, że dobrze jest, jak życie ma swój ciężar.

 

Swoją rodzinę widzę trochę na kształt średniowiecznego klanu, któremu przewodzę. Od kobiety staram się wymagać tylko trzech rzeczy: dbanie o domowe ognisko, szacunek i seks, tak żebym mógł w spokoju poświęcić się swoim sprawom, które nie ograniczają się tylko do pracy na to wszystko. Na dzień dzisiejszy tak właśnie postrzegam zdrową relację.

 

Rodzina jako źródło satysfakcji, która bierze się z pracy przede wszystkim nad sobą. Myślę że do tego ideału powinni być kształtowani mężczyźni w dzisiejszych czasach (kobiety z resztą też). Wzorzec "romantycznej miłości" i "żyli długo i szczęśliwie" powoduje błędne oczekiwania i widoczne dookoła spierdolenie.

Edited by Johnny Z
  • Like 4
Link to post
Share on other sites
W dniu 16.09.2021 o 09:34, Johnny Z napisał:

Myślę że do tego ideału powinni być kształtowani mężczyźni w dzisiejszych czasach

Wypisz mnie z takiego świata zatem.

 

To już było - w średniowieczu. Nawet szło dalej, bo "miłością do dzieci" też nikt sobie dupy nie zwracał. Dziecko miało przynosić wymierną korzyść w gospodarstwie.

 

Utylitaryzm level hard nie jest dla mnie. A świat, w którym szklistookie automatony powołują do życia kolejne szklistookie automatony, tylko po to, żeby one też zrobiły to dalej nie ma sensu. Na żadnym poziomie.

 

  

W dniu 15.09.2021 o 09:36, VanBoxmeer napisał:

myślę o tym jak moje życie będzie wyglądać gdy będę mieć lat 50 i więcej - wtedy nieposiadanie własnej rodziny będzie na nim odciskać piętno, które z każdym rokiem będzie narastać.

A skąd supozycja, że posiadanie dzieci to zmieni?

 

Wystarczy, że wyemigrują, że zmienią miasto, że nie będą Cię lubić (tak, szokujące, ale nie każdy człowiek lubi własnych rodziców albo chce z nimi spędzać czas) - i będą dla Ciebie jak obcy ludzie.

 

Na podawaniu szklanki wody przejechały się rzesze osób.

 

To niczego nie gwarantuje.

 

Boisz się samotności? Znajdź kobietę, która jest jak przyjaciel.

Znajdź przyjaciół.

Rozwiń zainteresowania i social circle.

Wtedy nie będziesz sam, na łasce bombelka, który jest niezależnym bytem i nie musi chcieć niańczyć samotnego tateła.

 

ps. powyższe nie oznacza, że namawiam Cię do zrezygnowania z planu posiadania dzieci. Mam na myśli jedynie to, że powyższy argument "za" to wydmuszka.

 

Jedyny sensowny i kończący dyskusję argument to jest paradoksalnie "bo chcę" - bo masz takie prawo, dane przez naturę, i chcesz je zrealizować. Z tym się nie dyskutuje. Racjonalizacja natomiast jest słaba i pełna gównoargumentów (zwykle będących błędami poznawczymi).

Edited by Januszek852
Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.