Jump to content

Pytanie do kierowców


Recommended Posts

Wiem że na forum jest trochę kierowców zawodowych. Jak często zdarza wam się coś obetrzeć w coś przyfasolić. Pytam o stłuczki, przecierki etc. 

 

Jeśli pamiętacie swoje początki to opiszcie proszę jak to wyglądało pod tym względem?

 

Chętnie też przeczytam przypadki reszty forumowiczów.

 

Z góry dzieki 

 

Trevor

Link to post
Share on other sites
16 minut temu, Trevor napisał:

Chętnie też przeczytam przypadki reszty forumowiczów.

Na linie wyciągnąłem busa z garażu(osobówką).

...A, że ustawiłem się z ukosa to tylni zdeżak 2 razy zajebał w drzwi.

2 podejścia, 2 sznyty na kuprze.

  • Sad 1
Link to post
Share on other sites

Prawko od 10lat, zawodowo od 4lat jeżdżę. Autem osobowym stluczek z mojej winy zero, firmowym dwa razy lusterko urwałem. Pierwszy przypadek droga wąska, prędkość i z naprzeciwka gabarytowo auto takie jak moje, drugi zwężka pachołek i po lusterku 😛Tygodniowo robię ok 10-12 tys km 😛 Ja akurat uwielbiam jeździć i czuję się pewnie, jeździć trzeba lubić jak i dobrze się czuć za kierownicą bo duzo osób z mojej obserwacji po prostu nie umie jeździć, czai się na drodze i jeżdżą niepewnie.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

No osobówką to nigdy, ale niestety większymi się zdarza. Busy się zdarzało zarysować głównie z pośpiechu. Dzisiaj w gęsto zalesionej uliczce (zero ruchu - prosta droga asfaltowa z drzewami po bokach) zahaczyłem o zakryty listowiem konar, i narożnik kontenera na wysokości ponad 3 m w momencie mijania się z inną cięzarówką stłukłem. 

Prawko B od 14 lat.

 

Prawko C od 1,5 roku ale jeżdżę dopiero od miesiąca. Generalnie idzie dobrze jeżdżę po takich miejscach że miesiąc temu złapałbym się za głowę. Jeździć lubię ale bywają sytuacje stresujące choć staram się wszystko mega na spokojnie bo przy takim gabarycie samochodu nie ma żartów.

@Michal90wlkp bardzo podobna sytuacja do mojej. Jak byś miał wskazać co było przyczyną? Ja kombinuję że w ciężkich sytuacjach mega skupienie mam, a jak wchodzi luz na prostej drodze to czujność spada. Plus tak naprawdę nie miałem szans zobaczyć tego konara 😕

Link to post
Share on other sites

Jakiś czas temu byłem zawodowym kierowcą. Raz zdarzyło się przyjebać podczas cofania Fordem Transitem w auto klienta u którego robiłem dostawę :D Przyznaję się, mój kardynalny błąd, bo nie sprawdziłem przed ruszeniem, czy coś w międzyczasie stanęło w martwym polu. Na szczęście wjechałem dość lekko i to w starego Mondziaka. Odpadła ramka tablicy tylko. Generalnie zrekompensowałem to, w postaci nowej ramki i flaszki podlaskiego bimbru. Rozeszło się po kościach, a nawet później klient cisnął z tego bekę. Charakterystyczny się przez to u Niego stałem, wiec nie ma tego złego.

 

Tak poza tym, to częściej mnie przestawiali.

Link to post
Share on other sites

He, he, też se przypomniałem :) Chcę wysiąść z samochodu, otwieram szeroko drzwi i ich krawędź weszła w szczelinę między drzwiami sąsiedniego samochodu, tak ucelowałem. I do dziś nie wiem, czy słabo zaciągnąłem ręczny, czy co (parkowałem na pochyłości), samochód lekko się cofnął i chuj, drzwi od mojego samochodu się zakleszczyły w tej szczelinie :D Trzeba było wsiąść z powrotem i lekko ruszyć do przodu, by drzwi się odblokowały. Na moich lekka rysa na płaszczyźnie, na szczęście na krawędziach drzwi sąsiedniego samochodu nie zostały żadne ślady :)

Link to post
Share on other sites

Nie przejmuj się, obcierki i stłuczki na początku to normalka. W tym zawodzie chwila nieuwagi i urwane schody o wjazd na wagę, zdarte lustro od uderzenia z kolegą z przeciwka "bo wąsko było" to na początku się zdarza. Nie daj się wrobić w koszta bo wszystko pokrywa ubezpieczenie. No chyba że jesteś nowy i śmigasz jeszcze w jakimś Januszexie. Nie stresuj się też zbytnio bo starym driverom też się to zdarza. Ja 6‐ósty rok za kółkiem, 1,5 na międzynarodówce i niecałe 5 w UK na kontenerach. Tu robota trudniejsza. Raz zabrałem naczepą osobówkę ze skrzyżowania, nic wielkiego zdarte blachy i pisany na kolanie kwit do ubezpieczyciela. Drugi mój zonk to uderzenie kontenerem w wiadukt kolejowy w Londynie. Rano pod nim przeszedłem bo 30 ton mrożonek miałem, z powrotem na pusto, stałem wyżej i już się nie zmieściłem. Uszkodzenie to wgięty narożnik kontenera. Opuściłem na poduchach i uciekłem. Z monitoringu nic do firmy nie przyszło. Szef spoko w nocy zdałem w porcie pudło i wszystko ok. Wtedy stres normalka, teraz śmiech. Taki lajf...robię 100tys km rocznie. 

1 hour ago, Vlad_Lokietnichuk said:

Chcesz powiedzieć, że dziennie robisz ponad 1700 km. Wliczając w to soboty, niedziele, boże ciało i urodziny chomika?

Polska Chiny w 3 godziny

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Jeżdżę prawie dwadzieścia lat. 

 

Zaczynałem od rozwożenia pizzy, potem BUS, solówka i od 9 lat międzynarodówka (c+e). 

Nie zamienił bym tej pracy. 

Żadnych wkurw. klientów czy szeryfa nad głową. 

 

Wracając do tematu. 

Coś tam było.. 😏

Były "momenty".. 😁

Ale na szczęście bez dram. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.