Jump to content

Ustalone dni na sex w związku z długim stażem


Recommended Posts

1 hour ago, Johnny Z said:

Gówno tam widzą. Jest mama, jest tata, wszystko jest w porządku.

Owszem, kurwa, wiedzą.

Porozmawiaj sobie z ludźmi, którzy się w takich rodzinach wychowywali.

Nie w patusiarni, w zwykłych "dobrych rodzinach", w których mieli zimną obojętność między dwiema najważniejszymi dla nich osobami, które traktowały się nawzajem jak zło konieczne.

Wiesz, ile trzeba przepierdolić kasy na psychoterapię po tym, jak ci w dzieciństwie wpojono patologiczne wzorce dotyczące tego, jak wygląda związek między dorosłymi ludźmi?

 

 

Edited by Sundance Kid
  • Like 3
Link to post
Share on other sites
  • Replies 67
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Nie przejdzie, nie ma na to szans, bo żadne ustalenia nie działają z kobietą w dłuższym, a do tego jeszcze wypalonym związku. Dalej będzie głowa boleć i to przede wszystkim w tym ustalonym dniu 😆 Poza

To jest bardzo dobre rozwiązanie w długoletnim związku!    Mąż uprawia seks w dni parzyste, żona w nieparzyste. I każde zadowolone! 

Poniedziałek - z kochankiem Wtorek - wolne Środa - z misiem Czwartek - wolne Piątek - z kochankiem Sobota - Zabawa w klubie, miś w domu Niedziela - wolne

1 godzinę temu, Januszek852 napisał:

jednego tylko nie rozumiem. Jeśli dla Ciebie wszystko jest spoko i fajnie, to... skąd temat, skąd zachęcenie do dyskusji? :)

Nie uważam, że wszystko jest fajnie. Chciałbym, żeby to wyglądało inaczej, ale nie mam czarodziejskiej różdżki.

 

Temat założyłem bo chciałem poznać inny punkt widzenia, argumenty za i przeciw, spostrzeżenia, które by mnie skłoniły do korekty kursu.

 

1 godzinę temu, Sundance Kid napisał:

Owszem, kurwa, wiedzą.

Porozmawiaj sobie z ludźmi, którzy się w takich rodzinach wychowywali.

Nie w patusiarni, w zwykłych "dobrych rodzinach", w których mieli zimną obojętność między dwiema najważniejszymi dla nich osobami, które traktowały się nawzajem jak zło konieczne.

Nasze aktualne stosunki są raczej przyjacielskie, to nie jest tak że jest zimna atmosfera. Odkąd zająłem się bardziej sobą tak jak pisałem wiele zmieniło się bardzo na plus. Ogólnie jest raczej wesoło, gramy, bawimy się, śmiejemy, robimy wypady, jeździmy na wakacje. Z kobietą lubimy ze sobą gadać, jesteśmy dla siebie mili, po prostu się dogadujemy, czasem wyjdziemy na piwo jak odstawimy dzieci itd.

 

Myślisz, że lepiej będzie dla nich jak im zniszczę ich świat i tatę będą widywali raz na 2 tyg. A opiekować na co dzień będzie się nimi samotna mama + jakiś obcy typ w niedalekiej perspektywie? 

 

No raczej nie sądzę :)

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

@Johnny Z to forum już nie raz pokazało ze na prawie każdy problem z kobietą proponuje jedno rozwiązanie - rozstanie. Z jednej strony ma to sens bo człowiek dusi się i ma poczucie że nie jest w tym miejscu w którym być powinien. Z drugiej jednak nie da rady oszukać społecznego/wewnętrznego poczucia porządku żeby co jakiś czas wykonywać życiowego fikołka.

 

W pełni Cię rozumiem i zgadzam się z Twoim punktem widzenia, nie ma tutaj żadnego Ale poza tym że fajnie byłoby żeby wyglądało to inaczej ale życie to nie bajka i chuj 

  • Like 3
Link to post
Share on other sites
8 hours ago, Johnny Z said:

Gówno tam widzą. Jest mama, jest tata, wszystko jest w porządku

 

Dokładnie tak jest. 

 

8 hours ago, Obliteraror said:

To ma być atmosfera do dobrego wzrostu młodego pokolenia? Masz mnie za idiotę? :)

 

To dobra atmosfera. Dla dzieci brak miłości pomiędzy rodzicami to nie problem. Tak samo jak guzik ich interesuje czy rodzice śpią ze sobą, czy mają udane pożycie a może seks mechaniczny. To problem rodziców. Dla dzieci ważna jest spójność rodziny i żeby w domu był spokój. Dopóki da się utrzymać spokój w domu to nie warto odchodzić. 

 

No i jeszcze jedna kwestia którą rzadko podnosi się w takich dyskusjach - co w zamian? Samemu przy matce albo matka z nowym gachem a ojciec na odległość to ma być rozwiązanie i dobry wzorzec dla wzrostu dzieci?

 

Odejście do innej kobiety z powodu braku seksu i miłości w małżeństwie to nie jest czasem przechandlowanie swoich dzieci w zamian za seks?

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Dobry mają wzorzec z odpowiednią hierarchią i rolami. Lepszego nie otrzymają bez ojca w układance. No nikt mi nie wmówi, że mój syn będzie się zdrowiej rozwijał bez mojego wzorca, z samotną mamą, albo jeszcze z jakimś kukiem pod pantoflem mojej himalajki :D

 

3 godziny temu, Barry napisał:

 to forum już nie raz pokazało ze na prawie każdy problem z kobietą proponuje jedno rozwiązanie - rozstanie. Z jednej strony ma to sens bo człowiek dusi się i ma poczucie że nie jest w tym miejscu w którym być powinien.

Też odnoszę takie wrażenie, że dominujący pogląd tutaj w tych kwestiach, to olanie dzieci, żeby ratować własne życie, a do tego na usprawiedliwienie dopisywane są lewackie brednie o wyższości rozbitej rodziny nad rodziną niedoskonałą. Bo tatuś smutny bez sexu chodzi :D

 

Jest jeszcze inny aspekt. Oczywiście gdyby nie moje zobowiązanie wobec dzieci już dawno bym poszedł. Jednak ominęła by mnie cała praca nad sobą, jaką musiałem zrobić, żeby przeżyć. Pozostanie zmusiło mnie do ogarnięcia łba, zmiany mindsetu, stwardnienia skóry, wewnętrznej integracji. Tak jak pisałem, właściwie powinienem podziękować himalajce za wyrzucenie z matrixa. 

 

 

Link to post
Share on other sites

Dzieci zawsze wybiorą pełną rodzinę (nie mówię o prawdziwej patologii) nawet kosztem kłótni pomiędzy rodzicami czy kiepskiej atmosfery.

 

Z mojego doświadczenia dzieci chcą mieć swoje miejsce w stadzie i na pewno nie pierwszoplanowe.

Bezpieczeństwo i uwaga z tego co pamiętam są kluczowe.

 

Nie ma co się oszukiwać, że rozwód jest dla dobra dzieci bo to de facto jest zamach na ich fundamentalne potrzeby bezpieczeństwa i stabilizacji.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, RealLife napisał:

No i jeszcze jedna kwestia którą rzadko podnosi się w takich dyskusjach - co w zamian? Samemu przy matce albo matka z nowym gachem a ojciec na odległość to ma być rozwiązanie i dobry wzorzec dla wzrostu dzieci?

 

Problem z takim podejściem jest taki, że myślicie zerojedynkowo. Tatko z mamką = super, odejście = łomatko, armagedon, wrak człowieka. Ja miałem tatkę w domu żyjącego w zimnym, żałosnym związku z matką i co w związku z tym? Miałem pięć razy bardziej spierdoloną psychikę na starcie życia, niż koledzy z rozbitych rodzin i latami z tego wychodziłem. Uwielbiam wprost, gdy pisane jest, jak to uporczywe trwanie rodziców ze sobą jest lekiem na całe zło, jakie bombelkowi się może stać. Pffft. Fajnie żyć w uproszczonej rzeczywistości, szkoda tylko, że ona taka wcale nie jest, co zauważył @Obliteraror, co zauważa współczesna psychiatria i co odczułem na własnej skórze.

 

Natomiast w przypadku opisywanym w temacie jest o tyle inaczej, że w domu nie ma wrogości i obojętności, więc @Johnny Z ten aspekt ma niejako z głowy, tj. nie przekazuje "pokątnie" spierdolonych wzorców synowi. Podejrzewam, że ten udawany związek może zadziałać i spełnić nadrzędną rolę wychowania dzieci w sposób wzorowy, a jeśli Johnny Z nie widzi w tym problemu, to kim byłbym, by go pouczać? Myślę, że na forum warto skupiać się na pomocy potrzebującym i zagubionym, a nie ewangelizowaniem inaczej myślących.

 

Czy zgadzam się z "prometeizmem dla dzieci" ? Zależy od wieku. Jeśli to prawie-nastolatek, to można już powoli myśleć o ewakuacji. Nastolatek wychowuje się z kolegami, a tatuś zwykle mu tylko zawadza. Dorosły człowiek potem idzie swoją drogą, a prometejski tateł musi żyć z konsekwencjami swoich wyborów - spłycanie tego do "sprzedał dzieci za seks" wydaje mi się infantylne właśnie, bo mówimy tutaj o spędzaniu znacznej części dorosłego życia w relacji, w której jesteśmy niejako z przymusu, a nie z wyboru. To już kwestia indywidualnej wrażliwości, wyborów. @Johnny Z wydaje się zadowolony z wyboru, więc ja nie mam nic do tego.

 

Jedyne, do czego się przyczepiłem niejako, oferując inny punkt widzenia, to samo mechanicznie ruchanie żony, której namiętność po prostu wygasła. Osobiście wolałbym walić konia, bo dla mnie (co czasem trzeba podkreślić, bo nadal nie wszyscy czują, że każdy tu wypowiada się za siebie) ruchanie osoby, która tego nie chce, jest upokarzające. W ogóle zamknąłbym temat małżeńskiego seksu bez żadnych protez w postaci "harmonogramu dawania dupy", bo byłoby dla mnie upokarzające, że muszę się prosić, umawiać,  stosować jakiś śmieszny grafik. Ale jeśli @Johnny Z nie czuje się tym poniżony, to tym bardziej nie zamierzam mu wmawiać, że powinien.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, Januszek852 napisał:

Żeby było jasne, przez poniżenie rozumiem układ, w którym seks wynika z prośby, groźby, podstępu, przekupstwa, układu barterowego...

Tenże układ to właśnie jest małżeństwo, to jest FWB, to podjechanie BMką po laskę i danie jej wahaczy do potestowania, to jest stado lwów czy szympansów ze wszystkimi zależnościami hierarchii, terytorialnymi i rozrodczymi. Panie, no to jest właśnie natura, o tym jest po części Forum. Samice dają samcom seks za różnorodne profity materialne i społeczne, rodzą, cykl rozpoczyna się od nowa. Ot, piękny świat. Poza tym przeceniasz rolę seksu jako takiego. Im dalej w życie tym staje się to jak pójście do kina czy na siłkę.

 

11 godzin temu, Januszek852 napisał:

A nie ze szczerej chęci dwójki osób. Nie musimy się oczywiście w tym zgadzać, ale czy Ciebie satysfakcjonowałby taki seks?

Jak miałem dwadzieścia lat to szukałem wspólnoty dusz dwójki osób i szczerych chęci. Po kolejnych dwudziestu wiem, że wspólnota jest fajna, ale miło jest też zwyczajnie opróżnić magazynek bez zbędnego (nomen omen) pierdo**nia.

 

12 godzin temu, Obliteraror napisał:

No, @Exar, pojechałeś teraz jak ten przysłowiowy Tateł z memów : )

 

Czy naprawdę myślisz, że dzieci są ślepe i nie widzą, że mama już nie kocha taty, albo odwrotnie? Im są starsze, tym widzą więcej. Albo i gorzej. Są już na granicy nienawiści, praktycznie jak zupełnie obcy dla siebie ludzie. To ma być atmosfera do dobrego wzrostu młodego pokolenia? Masz mnie za idiotę? :)

Żadna to reguła, ale czasami również dla dobra dziecka i m.in jego przyszłych związków, roli tego, jak w związku powinien obserwować rolę damskie i męskie, jak mężczyzna i kobieta powinni się do siebie odnosić rozstanie jest jedynym rozwiązaniem.

 

Dzieci chcą mieć tatę i mamę. Jak wyrażają sprzeciw przeciwko kłótni to kochają oboje rodziców. Jak rodzice się rozstaną to też z reguły dzieciaki kochają ich oboje (przynajmniej dopóki madka nie zacznie śpiewki nt.swojej krzywdy 😅 ). Problem w tym, że dzisiaj rozstać jest się dramatycznie prosto. Nie ma oparcia w systemach wartości, a mental ludzi jest zjebany przez populistyczny socjał. Tak zwani dorośli hasłowo przy rozstaniu myślą o dzieciach, ale realnie walczą o profity, zamiast być może powalczyć o rodzinę. Potem single z odzysku wchodzą w kolejny związek - fail, i kolejny - fail i ta sama karuzela z biernymi już aktorami w postaci dzieci się powtarza. To jest ta lepsza alternatywa?

Co do memów - są zawsze spoko. Podejrzewam, że robią je właśnie 15-latki co ojca nigdy nie widziały, bo Halyna Nosacz odnalazła harmonię dusz z Chadem.

 

12 godzin temu, Obliteraror napisał:

Z poważaniem: DINKS, 41 lat, parunastoletni staż małżeński, płacił w ostatnich latach podatki na ten socjalny burdel rocznie w takiej wysokości, co wielu nie zapłaci przez całe swoje życie. Tyle w temacie mojego "czerpania" profitów od mojego pięknego państwa.

I szczerze Ci współczuję, że DINKS. To jest podstawowy problem świata: rozmnażają się głównie nie ci, którzy powinni, albo nie w takiej ilości jak powinni. Osobiście czuję, że powinienem mieć z 5 co najmniej. Ale - jako odpowiedzialny dojrzały samiec, który nie chce zrzucić tematu na system i zapewnić odpowiedni start i wykształcenie pociechom - dałem sobie bana. Może coś po 60 pomyślę? ;)

 

11 godzin temu, Cloud7 napisał:

Mężczyzna musi czuć ze jest pożądany a cipka ma być mokra.

Z kolei kobieta musi czuć, że jest pożądana, a kutas do niej stać 24/7. To tyle w temacie historii z Bravo Girl/Boy.

 

11 godzin temu, Januszek852 napisał:

skąd temat, skąd zachęcenie do dyskusji?

Kolega dał know-how za darmo. Ja doceniam. :)

 

11 godzin temu, Sundance Kid napisał:

Wiesz, ile trzeba przepierdolić kasy na psychoterapię po tym, jak ci w dzieciństwie wpojono patologiczne wzorce dotyczące tego, jak wygląda związek między dorosłymi ludźmi?

Mimo wszystko takich emocjonalnych rozbitków jest w moim odczuciu nadal mniej niż ludzi z pełnych 'normalnych' rodzin nawet z ich różnorakimi problemami. Póki co rodzina jako podstawowa komórka społeczna jednak jakąś wartość stabilizacyjną w społeczeństwie posiada.

 

Godzinę temu, Johnny Z napisał:

Dobry mają wzorzec z odpowiednią hierarchią i rolami. Lepszego nie otrzymają bez ojca w układance. No nikt mi nie wmówi, że mój syn będzie się zdrowiej rozwijał bez mojego wzorca, z samotną mamą, albo jeszcze z jakimś kukiem pod pantoflem mojej himalajki

Myślę, że w całokształcie jesteś wygrany. Jestem przekonany, że Himalajkę odnalazłeś i byłoby naprawdę bardziej wszystko poukładane na świecie, gdyby relacje w każdym związku ze stażem XX lat, XX dzieci, tak wyglądały. Jak to mawiał jeden mój znajomek - po 15 latach to i tak jak z siostrą. Skąd wiedział, nie wiem - siostry nie miał. 😅

 

27 minut temu, Januszek852 napisał:

Dorosły człowiek potem idzie swoją drogą, a prometejski tateł musi żyć z konsekwencjami swoich wyborów

Wartościujesz ostro, a różni nas poziom doświadczeń, który jest dla Ciebie zwyczajnie nie do przeskoczenia w tym momencie. Dorosły człowiek vs prometejski tateł - buahaha to zestawienie jest tak żenujące, że nawet nie chce mi się dalej go komentować. Wyczytałeś to w swoich pismach od uczonych psychiatrów?

Generalnie ustawiłeś się dla mnie w pozycji aplikanta redpilla, który o życiu zwyczajnie coś tam wie, ale nie wszystko - czytaj: przepisałem to w krainę łagodności. :)

 

Edited by Exar
  • Like 2
Link to post
Share on other sites
8 minut temu, Januszek852 napisał:

Fajnie żyć w uproszczonej rzeczywistości, szkoda tylko, że ona taka wcale nie jest, co zauważył @Obliteraror, co zauważa współczesna psychiatria i co odczułem na własnej skórze.

Nie jest niestety. Żadna opcja de facto w takim układzie dla dzieci nie będzie dobra w stu procentach. Zawsze będzie jakaś cena, którą trzeba będzie zapłacić. Mówię że swojej perspektywy, co sam bym zrobił w sytuacji nieudanego odbudowania jakości relacji. Na pewno nie zbawiał świata i cierpiał za miliony własnym kosztem własnego komfortu i spokoju psychicznego. Jeśli dzieci by nie zostały ze mną, byłbym cały czas tak blisko nich, jak to możliwe.

 

Jeżeli byłem w stanie przełamać duży kryzys małżeński i z pół roku zero inicjowania współżycia z mojej strony, to i tu dałbym radę. Nigdy nie zafundowałbym swoich dzieciom domu rodziców traktujących się z upływem lat jako całkiem obcy ludzie. Wystarczy mi to, co miałem okazję obserwować w domu rodzinnym.

 

14 minut temu, Exar napisał:

szczerze Ci współczuję, że DINKS. To jest podstawowy problem świata: rozmnażają się głównie nie ci, którzy powinni, albo nie w takiej ilości jak powinni. Osobiście czuję, że powinienem mieć z 5 co najmniej

 Pełna zgoda :) W tej sferze przegrałem.

Ale nikt mi nie obiecywał samych zwycięstw.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
W dniu 9.09.2021 o 17:15, mac napisał:

Nie przejdzie, nie ma na to szans, bo żadne ustalenia nie działają z kobietą w dłuższym, a do tego jeszcze wypalonym związku. Dalej będzie głowa boleć i to przede wszystkim w tym ustalonym dniu 😆

Podsumowując temat chciałem się jeszcze odnieść do powyższego, pod czym podpisało się 26 chłopa. Nie daje mi to trochę spokoju :)

 

Bo jak widać na moim przykładzie jednak się da i taki układ funkcjonuje u mnie od ok. roku. Nie ma bóli głowy, jest inicjowanie, a sex jest nawet lepszy niż wcześniej.

 

Większość jednak oceniła (co mnie zdziwiło) że nie ma na to szans, bo kobiety są takie, a takie.

 

Jakie wyciągnąć z tego wnioski? Redpill jest zbyt czarno-biały, przesadzony? Życie jest bardziej złożone? A może to jednak himalajka? :)

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

@Johnny Z to przeczytaj do końca moją odpowiedź. Zaznaczyłem w niej, że jeżeli to przypasuje to w porządku. Oczywiście, że nic nie jest czarne i białe. Dobrze wkręcisz to wszystko przejdzie. Pytanie, co ci i kobiecie pasuje. Ja tam nie wnikam w twoje życie. Sam bym czegoś takiego nie zaproponował, bo cenię jakąś elastyczność i nie lubię norm, co do których nie jestem w stanie dowieźć w 100%. A to jest rama prawie jakiegoś zobowiązania. Mam nadzieję, że teraz mnie rozumiesz. Jak działa to chwała panu.

 

Bo kobiety są takie i takie. Też miałem raj w pierwszym roku związku. Mówię to szczerze,, że jak się temat zesra i coś zaczynasz ustalać, ale jeszcze jesteście razem, chociaż nie ma za bardzo pożądania, tylko dziwny, toksyczny układ to nic nie przejdzie. W dobrym układzie i w dobrych emocjach wszystko przejdzie.

 

Dalej podtrzymuję zdanie, że bym nie zaproponował, bo bym się sam nie wywiązał. O to mi głównie chodziło. Jakbym miał zły dzień to bym odmówił i nie dowiózł zobowiązania. Mnie nie obchodzi, czy kobiecie się to podoba, czy nie. Tylko patrzę z męskiej perspektywy, z mojej. Powiedzmy w piątek się umawiamy na seks, a mnie łeb napierdala, no kurwa. Odmówiłbym oczywiście zabawy i co wtedy? Jestem niehonorowy, pańszczyzna nie została odjebana. Rozumiesz teraz, o co mi chodziło? To nie jest 0-1. Masz po prostu szersze spojrzenie i więcej argumentów. A do ciebie i tak należy decyzja, co sobie w życiu zrobisz.

Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, mac napisał:

Zaznaczyłem w niej, że jeżeli to przypasuje to w porządku. Oczywiście, że nic nie jest czarne i białe. Dobrze wkręcisz to wszystko przejdzie.

Jasne, kumam. Tylko właśnie ja często odnoszę wrażenie, że jest podejście 0-1, które wynika z patrzenia na kobiety jak na bio-roboty przypisując im ściśle określony schemat działania w danej sytuacji (wszystkie są takie same). Ja to oczywiście rozumiem, bo sam te schematy widzę też w moim przypadku i to mnie zastanawia, bo widzę też wyłamywanie się z tych schematów (moja myszka jest inna). Dlatego dziwi mnie częsty radykalizm w teoriach - tak się nie da, to niemożliwe, to tak nie działa, kobieta zawsze zrobi tak, albo tak itp. jak się często przewija na forum i w tym wątku i wydaje mi się, że jest już po prostu taka jazda z automatu i niekiedy to już pod sekciarstwo podchodzi :D

 

 

 

 

 

 

Link to post
Share on other sites
W dniu 10.09.2021 o 14:39, Obliteraror napisał:

odpaleniu stacyjki

Stacyjki się raczej nie odpala 😁

Jeśli to jakieś V8, to na pewno jest więcej emocji niż przy wymuszonym seksie ;)

W dniu 10.09.2021 o 22:15, Exar napisał:

zanim moje będą musiały się składać na Twój ZUS czy cokolwiek tam na zgliszczach jego wyrośnie.

Patrz, a bezdzietni składają się na 500 plusy i inne benefity i to jest w porządku ?

Jeśli ktoś natrzaskał bombelków, to niech sam na nie zapier*ala, bo to nic innego jak inwestowanie w nie swoje geny, tylko na większą skalę. Ciągle jest to wałkowane na forum.

 

Jeśli chodzi o meritum, to jeśli ktoś by mi 10 lat temu powiedział, że seks jest przereklamowany, to kazałbym go zamknąć w psychiatryku. Po 40 libido spada, a seks jest jakiś taki nijaki. Pewnie nowa dupencja na chwilę ożywiłaby atmosferę, a z czasem powtórka z rozrywki.

Warto moim zdaniem skupić się na czymś innym niż sam seks. Jeśli ktoś nie chce burzyć rodziny, a ma potrzeby, to pozostają divy-niestety.

Link to post
Share on other sites
7 minut temu, Leniwiec napisał:

Jeśli to jakieś V8, to na pewno jest więcej emocji niż przy wymuszonym seksie

Ale co wy z tymi emocjami :D To tylko sex. Potrzebujecie jakichś różowych uniesień?

 

8 minut temu, Leniwiec napisał:

Warto moim zdaniem skupić się na czymś innym niż sam seks. Jeśli ktoś nie chce burzyć rodziny, a ma potrzeby, to pozostają divy-niestety.

Zgadzam się że skupić się należy na czymś innym, tylko po co chodzić na divy jak masz żonę w domu? Nie rozumiem tej dziwnej gloryfikacji :D

Link to post
Share on other sites
9 minut temu, Johnny Z napisał:

tylko po co chodzić na divy jak masz żonę w domu?

Niby masz, niby nie 😁

9 minut temu, Johnny Z napisał:

Nie rozumiem tej dziwnej gloryfikacji

To nie żadna gloryfikacja, tylko alternatywne rozwiązanie.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Leniwiec napisał:

Niby masz, niby nie 😁

No mam tyle ile chcę :D

Chodzić do divy jakiejś zasyfiałej i płacić jej jeszcze jak masz w domu kobietę to jest dopiero pojebane :)

 

Edited by Johnny Z
Link to post
Share on other sites
29 minut temu, Johnny Z napisał:

Chodzić do divy jakiejś zasyfiałej i płacić jej jeszcze jak masz w domu kobietę to jest dopiero pojebane

No jest pojebane. Ale czasami nic nie zrobisz.

Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.