Jump to content

Bracia Samcy jako przedstawiciele "komórek" nowotworowych lub wirusów w systemie operacyjnym tego świata


Recommended Posts

Witajcie Bracia,

Bóg, twórca świata, wielki architekt czy programista symulacji nas na pewno znienawidzi. 

 

Ale skąd w ogóle taki piątkowy wywód?

Kilka miesięcy temu poznałem kobietę. Fantastyczna dziewczyna, szybko doszło do ruchańska, było fajnie mimo, że straszliwie się bałem opinii ludzi, bo laska o ile ładna to pulchna, mówiąc delikatnie. Jakby miała dobrą, szczupłą sylwetkę to by była 7/10. Mimo to, uważałem, że nie warto tracić okazji i wracać do walenia konia, skoro jest możliwość ruchać sobie na zawołanie. 

Najdziwniejsze zaczęło się dziać po 10 tygodniach naszej znajomości. Zacząłem wpadać w stan zakochania, czułem ten klasyczny haj z motylami w brzuchu etc.

Żyje się nam bardzo dobrze, nie było między nami jeszcze żadnego zgrzytu. Wszystko fajnie do dnia dokładnie tydzień temu - czegoś takiego się nie spodziewałem. 

Dziewczyna pojechała do swojego brata na kilka dni, własnym samochodem, który dostała od rodziców. Ja nie mam swojego samochodu i nigdy nie miałem, więc tu mi zaczęło szczypać tyłek i tak się zaczęło.

Dupka piekła, ale nie o to chodzi - nagle u mnie pojawiła się oschłość. Po prostu nie chce mi się zbytnio z nią przebywać. Leżę sam w łóżku to pisząc i nie chciałbym żeby ona tu była, a przecież jeszcze 9 dni temu marzyłem, żeby każdą noc spędzać razem. O co chodzi?

Żeby dobrze prowadzić ten związek czytałem dużo forum, zwłaszcza świeżakowni. Po lekturze faceta, który miał żonę i dziecko w drodze a sam miał pasję taneczną zostałem ostatecznie utwierdzony w przekonaniu, że nie ma nic wyższego w naszych uczuciach. Niestety nie wiem jak mi się udało tak szybko oziębić moje uczucia względem mojej dziewczyny, byłoby to cenne dla innych chłopaków. Ale z haju do pragnienia samotności w kilka dni? Dziwne, a nie wydarzyło się nic szczególnego oprócz tego, że ma samochód i sobie nim jeździ po Polsce. Irracjonalne, ale nie ważne. Ja mam zajebistą ulgę, że już mam nadzieję po wszystkim. Już zresztą jestem zmęczony pisaniem na messengerze i oczekiwaniem na kolejne wiadomości. Nie zerwę, bo nie wiem co gorsze - samotność czy jałowy związek. Pewnie to ona mnie kopnie w dupę i wtedy nie obędzie się bez mojego cierpienia.

 

Wyszliśmy za mapę jak w Gothic - zbuntowana inteligencja

Kiedyś w grze Gothic I oraz Gothic II jak wpisałeś kody to mogłeś klawiszem F12 bodajże skakać w powietrzu i jak za długo trzymałeś to wypadałeś w pustkę, poza kontekst gry. Tak to widzę.

Człowiek został stworzony do funkcjonowania w określonych ramach, w swojego rodzaju Matrixie. Zbuntowana inteligencja wyłamała się z ram i rozbiła miłość niczym szklaną kulę o podłogę. Wszelkie miraże upadły. Miłość umarła. Została tylko serotonina, dopamina, endorfiny etc. - hormony, jakieś przyciski, funkcje za pomocą których system wielkiego budowniczego steruje nami ludzikami.

Spojrzeliśmy na świat Gothica z góry, spoza kontekstu i przeraziliśmy się tym, że nie ma uczyć i innych takich.

Zerwaliśmy owoc, zakazany owoc, po spożyciu którego zostajemy ukarani depresją, poczuciem braku sensu, apatią i nihilistycznym stosunkiem do rzeczywistości. Nic z tym nie zrobisz. Wirus komputerowy nie zmaterializuje się, aby towarzyszyć jego twórcy. Nie zostaniemy bogami. Postać z Gothica nie wyjdzie i nie pójdzie na piwo z programistami z Pyrania Bytes.

 

Kobieta i mężczyzna na usługach Ewolucji

Juan Luis Arsuaga w książce Życie Fascynująca podróż przez 4 miliardy lat napisał przypuszczenie, że (parafraza) Ewolucja jest bytem posługującym się człowiekiem do przenoszenia informacji przez czas. Jesteśmy dyskami, na których Ewolucja sobie coś zapisuje i przekazuje dalej za pomocą prokreacji. Prokreację Ewolucja wymusza za pomocą hormonów. Dla niej liczy się tylko, żeby informacja z roku pierwszego dotarła do roku ostatniego. Taki program.

 

Wirus, niechciany w organizmie

Jesteśmy zatem komórkami nowotworowymi żerującymi na organizmie Ewolucji. Nie wnosimy niczego, odkryliśmy tajemnicę i utraciliśmy sens w to wszystko co nas otacza. Jakie narzędzia ma Ewolucja, żeby nas wyeliminować z systemu? Nie chcecie się rozmnażać, więc nie będziecie partycypować w informacji genetycznej, która zostanie dowieziona do roku ostatniego istnienia świata. Niechciany węzeł, niepożądany nośnik w systemie, zakażony dysk. Alarm! Trzeba izolować, włączyć funkcje izolujące. Procesy zakażonych osobników proszę zakończyć. $ kill -9 brat-samiec-id-3934772

Kolejne złośliwe procesy zakłócają działanie systemu? Włączyć skanowanie procesów systemu! Niech mi tu nie zostanie żaden śmieć i nie zabiera cennej mocy obliczeniowej procesora i pamięci RAM.

$ ./incel-search.sh | kill -9 ${INCEL_PID}

Jednak procesy wstają ponownie. Admin nie jest w stanie ich wyizolować, żeby nie replikowały się.

 

Ostateczny tryumf nihilizmu

Byłem przekonany, że dziewczyna zniszczy moją samotność i wszystko będzie fajnie. Teraz mój zakażony umysł mnie sabotuje, a zdrowa, matrixowa część broni się i bardzo mocno chce. Chce w śluby, dzieci i kredyty. 

Ale dzisiaj jest czas destrukcji. Destrukcji, replikacji i niszczenia zdrowej tkanki matrixowej. 

Ewolucja grozi palcem. 

$ sudo kill -9 Carl93m

  • Like 15
  • Thanks 1
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

Po pierwsze - jeden z ciekawszych postów tutaj od dłuższego czasu, bez napierdalanek damsko-męskich, a dotykający istoty rzeczy, sedna istnienia. Gratuluję przemyśleń ponieważ większość ludzi kręci się w życiu tylko na poziomie spanie-ruchanie-zarabianie pieniędzy.

Można i tak ale można inaczej.

 

Na wstępie - Ty nie masz problemu z nią czy ze światem zewnętrznym tylko ze sobą, a konkretnie z szukaniem szczęścia w innym człowieku czy przedmiotach materialnych tego świata. Postępujesz dokładnie tak samo jak facet, który wyszedł z biedy i żeby zakłócić, stłumić, poczucie braku kupuje sobie nowy samochód za duże, dla niego, pieniądze i jest zdziwiony, iż po tygodniu samochód mu się znudził, a on znowu czuje pustkę. Czyli - kolejny raz musi podjąć jakieś działanie, dostać jeszcze mocniejszy bodziec aby spróbować zagłuszyć poczucie braku czegoś w swoim życiu.  
 

Cytat

 

Nie zerwę, bo nie wiem co gorsze - samotność czy jałowy związek.

(...)

Byłem przekonany, że dziewczyna zniszczy moją samotność i wszystko będzie fajnie.

 

 

Boisz się więc życia samemu ze sobą, a właściwie prawdy o tym kim i jaki jesteś. Kim jest @Carl93m? Zapytałeś sam siebie? Dokąd chcesz podążać w życiu i czego od niego oczekujesz? Odnoszę wrażenie, iż skupiłeś się tylko na próbie zagłuszenia niezgody na to jaki jesteś zamiast kochania samego siebie. Cokolwiek o sobie myślisz, o swoich wadach i niedostatkach gwarantuję Ci, iż jesteś wspaniałym, unikatowym i fantastycznym człowiekiem, który nie musi szukać szczęścia poza sobą. Gdybyś kochał samego siebie albo nie wszedłbyś w związek z tą dziewczyną (bo zrobiłeś to aby wypełnić deficyt samotności jaki masz) albo cieszyłbyś się faktem, iż jesteście razem (skoro, jak sam piszesz, z jej strony jest wszystko ok w Waszym związku).

 

Powtórzę po raz kolejny - dopóki nie przepracujesz w swojej głowie tego, iż to Ty sam jesteś dla siebie jedynym możliwym źródłem szczęścia, a wszystkie "wątki poboczne" mogą je tylko potęgować albo obniżać (rodzina, kobieta, dzieci, interesy, pieniądze, sukcesy i porażki na każdym innym polu) będziesz się miotał w swoim życiu i ciągle szukał coraz mocniejszych "strzałów przyjemności". Pani X, która jest Twoją kobietą, nie ma tu nic do rzeczy, tak samo do rzeczy nie ma nic jej wygląd, ponieważ ten sam problem przeżywałbyś z kobietą o wiele zgrabniejszą. 

 

Nie uciekniesz przed samym sobą ani w związek, ani w duże ilości seksu ani w używki ani w robienie pieniędzy. Podstawą życia każdego dorosłego mężczyzny powinna być odpowiedź na trzy (zajebiście ważne :P;) :D ) pytania:

 

1. Kim jestem - jak definiuję siebie?

2. Gdzie mam swoje braki - w pozycji społecznej, niedostatecznym wyglądzie, byłem niekochany etc. i dlaczego uważam je za braki?

3. Dokąd zmierzam i co mi to przyniesie?

 

Twój post świadczy o tym, iż nie przerobiłeś jeszcze żadnego z nich.

 

Kiedy ostatnio obudziłeś się rano szczęśliwy?

Kiedy ostatnio powiedziałeś sobie - Kurwa! Ale ten @Carl93m to zajebisty człowiek!

Kiedy ostatnio poczułeś się dobrze we własnym życiu?

Kiedy ostatnio spędziłeś sam ze sobą minimum 72h?

Kiedy ostatnio sam do siebie się uśmiechnąłeś?

Kiedy ostatnio powiedziałeś sam sobie - ja j*bie ale mam za*ebiste życie?

 

Zgaduję, że dawno no nie?


Dodatkowo, jeśli idzie z tym w melanżu wpływ opinii innych na Twoje samopoczucie:

 

Cytat

 

Kilka miesięcy temu poznałem kobietę. Fantastyczna dziewczyna, szybko doszło do ruchańska, było fajnie mimo, że straszliwie się bałem opinii ludzi, bo laska o ile ładna to pulchna, mówiąc delikatnie. 

 

 

to jeszcze długa droga przed Tobą abyś poczuł się dobrze sam ze sobą. 

 

Przytoczę Ci przykład z  własnego życia - mój przyjaciel zaczął się spotykać z dziewczyną, która ma 34 lata, my po 37. Sam mi o tym powiedział, ja odpowiedziałem, że się cieszę i mam nadzieję, iż będzie im dobrze razem. On odparł - ale ona ma 34 lata, wiem, że jest stara, co o tym sądzisz? Nie sądzę nic - odpowiedziałem - ponieważ to Tobie ma być z nią dobrze, nie mi, to nie ja będę się z nią bzykał, spędzał czas, odwiedziła różne miejsca i żył - tylko TY. I To Ty masz być zadowolony, Ty masz być szczęśliwy spędzając z nią czas nie ja.

 

Zrozum więc - iż zdanie innych ludzi, poza przypadkami kiedy w oczywisty sposób sobie szkodzisz, powinno Cię ch*j obchodzić. Oni mają swoje traumy, kompleksy i będą wielokrotnie, próbować obniżać Twoją wartość aby samemu poczuć się lepiej. Żyjesz dla siebie, po to abyś Ty był sam ze sobą szczęśliwy, a nie po to aby kolega, wujek Zbyszek czy ciocia Halina poklepali Cię po ramieniu.

 

Twoje zachowanie  jest więc podobne do zachowania typowej baby po ślubie / w dłuższym związku - nagle odkryła, że związek z kimś nie da jej szczęścia w związku z czym zaczyna opierdalać męża, iż rozrzuca skarpetki i źle odstawia przysłowiowe mleko do lodówki :D 

 

Widzisz bezsens takiego istnienia i podejścia do świata?

 

Życie daje Ci trzy drogi do wyboru:

  • płynąć z prądem - blue pill - kobieta, rodzina, kredyty - czyli ruletka
  • walczyć z prądem / próbować go naginać pod siebie (red pill / purple Pill) - czyli albo odrzucenie przez społeczeństwo albo próba nagięcia reguł gry pod siebie 
  • usiąść na brzegu rzeki - próba poszukiwania oświecenia / MGTOW - rezygnacja z powyższych i skupienie się na sobie samym

 

Ja, ani nikt inny, nie wie która z dróg jest właściwa dla Ciebie - znasz ją tylko Ty. Nikt inny. Zresztą tylko Ty poniesiesz konsekwencje tego wyboru. Ale życie dorosłego mężczyzny polega na dokonywaniu niezależnych wyborów i i przyjęciu ich konsekwencji.

 

Żyj, ciesz się życiem, kochaj siebie. Reszta jest gówno warta.

 

 

Edited by niemlodyjoda
  • Like 11
  • Thanks 6
Link to post
Share on other sites

W życiu masz niewiele krytycznych wyborów, ale jednak kilka masz i one definiują codzienność. 

 

Przykłady?

 

Praca na etacie, czy własna działalność i nieustanne poszukiwanie niezależności? To warunkuje codzienność na długie lata, w niektórych przypadkach do emerytury. Jeżeli raz w coś wejdziesz trudno wyjść. A czasami najlepsze wyjście, nie wchodzić w ogóle. 

 

Wiara. Wierzyć, czy poszukiwać na własną rękę? Wiara oznacza ekstremizm i fanatyzm paradygmatu, a poszukiwanie oznacza obiektywne spojrzenie ze wszystkimi wadami i zaletami. 

 

Związki. Zabawa w relacje, czy samotność, całkowita rezygnacja. 

 

I tak można wymieniać. Każdy człowiek ma do podjęcia kilka krytycznych decyzji definiujących prawdopodobnie resztę życia. Ty też jesteś na pewnym etapie. Dołowanie to etap, który powinieneś skrócić do minimum przez zrozumienie własnych decyzji i tego, do czego ty, jako człowiek chcesz dążyć. 

 

Też nie mam wielu rzeczy, które chciałbym mieć, ale jednocześnie bardzo się cieszę z tego, co mam. 

 

Od praw wszechświata nie ma ucieczki, więc nie uciekniesz dalej. Metafora z Gothiciem spoko, ale i tak obserwujesz rzeczywistość z perspektywy zaprogramowanego świata, więc dalej jesteś uczestnikiem rzeczywistości, czy wyjdziesz za kopułę, czy nie wyjdziesz. Patrzysz tylko z innej perspektywy. Masz szerszy obraz na to, co się dzieje. Możesz wejść, ale możesz równie dobrze spojrzeć z góry dla uzyskania dystansu. 

 

Do czego zmierzam? 

 

Masz w sobie dwa paradygmaty, czyli braciasamcowy i matrixowy. I masz wybór. A wybór jest zawsze okupiony cierpieniem, ale jednocześnie to skarb, bo własny wybór nie boli tak, jak wybór narzucony odgórnie. Teraz masz wybór, więc doceń to, ilu anonimowych braci się poświęciło w imię pokoju wewnętrznego. Ilu z nas przeżyło piekło, żeby potwierdzić schemat. Doceń to, że nie musisz przechodzić tego samego. Że możesz zwiększyć kontrolę nad rzeczywistością przez opanowanie wielu paradygmatów. 

 

I to nie jest nowotwór, tylko świadomy nanobot, który podpina się pod siatkę rzeczywistości i zaczyna reprogramowanie nadpisując podstawowy kod nowymi zdolnościami pojmowania. 

  • Like 5
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

A ja pojadę trochę prościej, niż poprzednicy. 

 

Czy przypadkiem to nie była reakcja obronna Twojego Ego, że ona ma samochód i rodziców, którzy jej to po prostu dali, a Ty tego nie masz? Czy to nie ten ból dupy, w stylu: oni mają, a ja nie - to nie sprawiedliwe! 

 

Czy nie odrabiasz sobię do tego ideologii i nie pogrążasz się w jakichś rozmyślaniach, bo masz taką naturę, że uciekasz w fantazje w takich sytuacjach? 

  • Like 4
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Tak to jest ze forum i podobne treści otwiera oczy na bezsens współczesnego świata,  beznadziejność relacji damsko-męskich. Autor sobie to uświadomił i popadł w niechęć i zrezygnowanie. Może skoncz takie głębokie analizy (jak najbardziej sensowne) bo popadniesz w zgorzknienie i depresję tylko skup się na samorozwoju bo to jest sens człowieka. A twoja spuścizna na dysku ewolucji nie musi być zapisana przez potomstwo ale może również być zapisana przez twoje osiągnięcia.

  • Like 3
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Fajne przemyślenia.

 

Nic z tym nie musisz robić, daj pierwszeństwo życiu.
 

Myśli mają swoje miejsce w strukturze rzeczywistości ale jak i reszta zjawisk (co zauważyłeś) są uwarunkowane i są jej immanentną częścią.

Warto się nad tym pochylić i sobie to uświadomić.

 

Edited by icman
  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Z daleka widać, że nie powinieneś wchodzić w związek bo tylko krzywdy sobie narobisz i przy okazji bogu ducha winnej kobiecie, której się spodobałeś. W zasadzie skrzywdziłeś siebie i ją (pytanie kogo bardziej?)

 

Nie wyszedłeś z matrixa, tylko wszedłeś w niego jeszcze głębiej, w takim ogólnym rozrachunku - a każda osoba, która twierdzi że wyszła z "matrixa" siedzi w nim po uszy - zauważyłem.

 

10 godzin temu, Carl93m napisał:

Nie zerwę, bo nie wiem co gorsze - samotność czy jałowy związek. Pewnie to ona mnie kopnie w dupę i wtedy nie obędzie się bez mojego cierpienia.

Jesteś po prostu nadal niedojrzałym chłopakiem i egoistą w złym słowa tego znaczeniu, ponieważ nie bierzesz pod uwagę uczuć drugiej osoby tylko za priorytet postawiłeś swoje jako nadrzędne dobro, choć paradoks jest taki, że jakbyś brał to pewno by się Tobą nie zainteresowała i żaden nihilizm nie wygrał, co najwyżej w Twojej strukturze umysłowej, która nie jest uporządkowana. 

 

Fajny chwytliwy tytuł taki na czasie matrixowy ale niestety muszę Cię rozczarować - bracia samcy są tak samo w matrixie jak i każdy inni człowiek - możliwe, że bardziej. To, że więcej rozumiesz nie oznacza, że opuściłeś matrycę jest to bardzo naiwne myślenie i początkowy błąd, każdego młodego Neo albo Neonówki.

Na forum są nihiliści, nieszczęśliwi ludzie, podążądający za przyrodzeniem drugiej płci i koncentrujący się jak włożyć małego w małą jako cel nadrzędny - no faktycznie, normalnie sami Morfeusze, Trinity i Neo. Część ludzi faktycznie jest tutaj bardziej ogarnięta ale większość to kobiety i mężczyźni bardzo pogubieni. 

 

Daj spokój, uporządkuj siebie. 

Edited by SzatanKrieger
  • Like 7
  • Confused 1
Link to post
Share on other sites

 

10 godzin temu, Carl93m napisał:

Byłem przekonany, że dziewczyna zniszczy moją samotność i wszystko będzie fajnie. Teraz mój zakażony umysł mnie sabotuje, a zdrowa, matrixowa część broni się i bardzo mocno chce. Chce w śluby, dzieci i kredyty. 

Ale dzisiaj jest czas destrukcji. Destrukcji, replikacji i niszczenia zdrowej tkanki matrixowej. 

Ewolucja grozi palcem. 

Jeśli uda Ci się znaleźć równowagę i kontrolę między imperatywem ewolucji, a umysłem -  wszystko wtedy dobrze funkcjonuje.

 

10 godzin temu, Carl93m napisał:

$ sudo kill -9 Carl93m

Z tym to poczekaj ;)

Link to post
Share on other sites
11 hours ago, Carl93m said:

Zbuntowana inteligencja wyłamała się z ram i rozbiła miłość niczym szklaną kulę o podłogę. Wszelkie miraże upadły. Miłość umarła. Została tylko serotonina, dopamina, endorfiny etc. - hormony, jakieś przyciski, funkcje za pomocą których system wielkiego budowniczego steruje nami ludzikami.


Jest w tym dużo prawdy. Kiedyś ten świat był bogaty w mitologie, wierzenia i ideały, do których dążono. Teraz tak jakby wszystko rozebrano na części pierwsze, nawet uczucia próbuje się opisać na poziomie fizyczno, chemicznym zamiast podejść do tego duchowo. 

Plusem jest to, że czasem potrafimy sobie pomóc - w przypadku rozstania, które aktualnie przechodzę i czuje się jak podczas żałoby/odwyku, gdzie nic mnie prawie nie cieszy, czuję się apatyczny i bez mocy zrobienie czegokolwiek większego. Pomoglo mi natomiast uświadomienie sobie, że ma na to wpływ chemia w naszym mózgu, która ewolucyjnie wypracowała jakieś tam mechanizmy hormonalne którę dają Ci kopa motywacyjnego, a gdy mimo wszystko nie otrzymujesz nagrody, to popadasz w melancholię. Mimo, że nie nazwałbym tego depresją, bo to dość modne powiedzenie dzisiaj, to mimo wszystko będąc aktualnie w tym stanie potrafie bardziej zrozumieć i współczuć tym, którzy faktycznie nie są w stanie na poziomie chemii mózgu wytwarzać odpowiednich hormonów szczęścia etc. 

Natomiast możemy na to patrzeć jak na... no nie wiem, program komputerowy. Możemy wytłumaczyć procesy w nich zachodzące, dość do poziomu bitów i tak to wszystko traktować... Albo możemy zauważyć albo zadać pytanie o intencje... stwórcy/ewolucji... każdy wierzy w coś innego. Bo skoro my jako gatunek ludzki szukamy tego sensu, bo nie akceptujemy bezsensu i przypadkowości zdarzeń, to tak samo nawet w takich "wytlumaczonych" już kwestiach jest jakaś magia. Tak jak napisałeś...

 

11 hours ago, Carl93m said:

Zerwaliśmy owoc, zakazany owoc, po spożyciu którego zostajemy ukarani depresją, poczuciem braku sensu, apatią i nihilistycznym stosunkiem do rzeczywistości.


I ja tak w sumie trakuję Księgę Rodzaju w Biblii - abstrahując od tego, na ile ktoś wierzy, jest religijny etc. to warto się zastanowić nad przesłaniem. 
Teoretycznie istnieje świat idealny - raj, nawet jeśli jest on tylko w naszych głowach albo w nierealistycznej symulacji. To jest miejsce, gdzie zawsze jesteśmy szczęśliwi, gdzie niczego nam nie brakuje. 
By jednak było to w pełni szczęście, potrzeba jest wolność. I człowiek tą wolność dostał. 


W życiu wielu z nas zdarzają się krótkie momenty, gdzie faktycznie żyjemy w raju - tzn. w zgodzie ze sobą, szczęśliwi, bez nałogów... Możemy wszystko, choć radzono nam, byśmy nie przekraczali pewnych granic - poznania dobra i zła. Człowiek natomiast w swojej arogancji nie potrafii sobie czegoś odmówić... a to sięgnę po alkohol, żeby się nabuzować.... a to znajdę kochankę, bo przecież skoro jestem szczęśliwy z żoną, to dlaczego jeszcze sobie tego szczęścia trochę dodać... I przykładów możnaby mnożyć... Niby nic, jeden mały owoc. I nagle budzimy się w bagnie, a raj jaki do tej pory towarzyszył nam w życiu przepadł bezpowrotnie. 

 

  

11 hours ago, Carl93m said:

Juan Luis Arsuaga w książce Życie Fascynująca podróż przez 4 miliardy lat napisał przypuszczenie, że (parafraza) Ewolucja jest bytem posługującym się człowiekiem do przenoszenia informacji przez czas. Jesteśmy dyskami, na których Ewolucja sobie coś zapisuje i przekazuje dalej za pomocą prokreacji.


Na poziomie biologicznym być może tak... Nadal jednak pomimo mojego różnego podejścia do wiary w życiu uważam, że gdyby to wszystko było tylko na poziomie atomów i komórek, które ewoluują przez miliony lat, to nie byłoby nas jako nas po prostu. Każdy z nas pojawia się w tym życiu i ma wrażenie że jest w centrum świata, być może symulacji. Ale ta świadomość, byt - MY jako MY... czujemy że istniejemy, a to już jest wyjątkowe moim zdaniem, co skłania też do wielu pytań. 

Ja trochę tak sobie myślę, że to życie ma nas czegoś nauczyć... Ukształtować, przeczołgać. My sobie tego szczęścia szukamy żeby uciec od tych wszystkich lekcji, ale one same nas znajdują. 

Czasem też się zastanawiam, czy wszyscy jesteśmy w tej "symulacji" graczami, czy są np. jakieś "NPC". Bo mi się np. nie mieści w głowie, że stwórca mógłby zrzucić na małe istoty ciężkie choroby i tyle cierpienia... A może są to tylko wątki poboczne, które mają nam dać obraz czegoś, coś nauczyć...  Z drugiej strony wiem, że może gdzieś tam teraz siedzi ktoś po drugiej stronie, czyta te dyrdymały przechodząc naprawdę jakieś bagno w życiu, a czuje że jest, że w jego świecie to on jest centrum. 

 

Edited by Peter Quinn
Link to post
Share on other sites

Z mojego punktu widzenia odezwała się w Tobie toksyczna męskość.


Wszystko było fajnie  do momentu aż zajarzyłeś że ona ma samochód a Ty nie. Twoje ego skopało Twoją psychikę, całą sympatie do niej, z tego co piszesz to ona nie robiła absolutnie nic, nie było redflag, nie było niskich zagrywek, manipulacji, ot miała jebany samochód którego nie miałeś ("prawdziwy facet ma samochód"), którego zwyczajnie zacząłeś zazdrościć. Zamiast sobie ogarnąć lub stwierdzić że to tylko samochód a ty z takiego czy innego powodu go nie masz i nie potrzebujesz to sobie zochydziłeś posiadaczkę. Związki nie są od rywalizacji
Czy jakby najlepszy kumpel czy kuzyn  podjechał autem które na ogół kosztuje koło 100 k toteż byś się tak zachował?. 
Mam 19 letnie Renault. Jakby moja dziewczyna miała Lamborghini to by mnie nie tknęło.

Bo mam taki samochód jaki mam i lepszego nie potrzebuje, ale jak będę potrzebował to sobie ogarnę.

  • Like 4
Link to post
Share on other sites

Po raz kolejny uległem emocjom i musiałem się wypisać. Powinienem może te swoje rozterki spisywać i szyfrować na lokalnym dysku, ale wiecie... może ktoś coś doradzi etc.

I się wstydzę teraz, że to napisałem, a nie powinienem mielić w klawiaturę jak mam słabszy czas, tylko przyjrzeć się o co chodzi.

Sprawa chyba jest prosta - zazdroszczę dziewczynie, że ma lepsze życie ode mnie. Tyle. Ma hajsik od rodziców, nowy samochód, jeździ na różne obozy na weekendy (takie hobby).

Jeszcze dojdzie do tego, że matka kupi jej mieszkanie, coś takie słyszałem pogłoski. Wtedy to całkowicie...

Poza tym ciekawe co o mnie mówią jak nie słyszę, na 100% odradzają związek ze mną, tak mi się wydaje, chociaż z tą matką fajnie się gada, przyjazna kobieta pozytywnie nastawiona, zapraszająca mnie i dająca jedzenie nawet.

Emocje są za silne dla mnie - chłopaka przyzwyczajonego do stagnacji na wypizdowie. 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
53 minutes ago, Carl93m said:

I się wstydzę teraz, że to napisałem, a nie powinienem mielić w klawiaturę jak mam słabszy czas, tylko przyjrzeć się o co chodzi.

Nie ma w tym nic złego czy powodów do wstydu. Potraktuj to jako lekcję życiową. Czego Cię ta sytuacja nauczyła. Takie wypisanie na forum i możliwość interakcji z drugimi oczyszcza i daje możliwość pójścia dalej do przodu w rozwoju. Pokazuje też luki w myśleniu. To bezcenne, więc się nie wstydź. Bo wstydzić trzeba się złych rzeczy, a Ty nic złego nie zrobiłeś. 

 

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Carl93m napisał:

Jeszcze dojdzie do tego, że matka kupi jej mieszkanie, coś takie słyszałem pogłoski. Wtedy to całkowicie...

...wchodziłbym z nią w związek jak w masło! :D

 

 

  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
15 godzin temu, Carl93m napisał:

Kilka miesięcy temu poznałem kobietę. Fantastyczna dziewczyna, szybko doszło do ruchańska, było fajnie mimo, że straszliwie się bałem opinii ludzi, bo laska o ile ładna to pulchna, mówiąc delikatnie. Jakby miała dobrą, szczupłą sylwetkę to by była 7/10. Mimo to, uważałem, że nie warto tracić okazji i wracać do walenia konia, skoro jest możliwość ruchać sobie na zawołanie. 

 

I gdybym zapomniał jeszcze tu może warto coś Ci wytknąć, choć nie chcę bawić się w sędzię w Twojej sprawie bo ani to bawi ani cieszy.

 

Nie respektujesz kobiety (ona siebie też będąc z Tobą nie szanuje siebie), dodatkowo bardziej chyba podnieca Cię opinia innych od samej relacji z dziewczyną można by odnieść takie wrażenie. W dodatku użyłeś słowa "Straszliwie" - aż dziwne, że się kobieta zainteresowała, ponieważ nie są to zbyt pociągające cechy i w normalnym świecie, z reguły kobiety nie dostaniesz, jeśli "straszliwie boisz się opinii co o Tobie pomyślą i o niej". Prawdę mówiąc obojętnie czy kobieta ma 200 kilo czy 20 kilo, czy jest ładna czy brzydka - jesteś z nią to jesteś z nią. Trzymając ją za rękę ona Cię powinna obchodzić - jakakolwiek by nie była a nie opinia przechodnia. Tobie ma się podobać czy sąsiadowi? Ciebie ma kręcić czy sąsiada? Kobieta to też człowiek tak nawiasem mówiąc co wielu chyba zapomina.

 

Obydwoje powinniście czuć się w swoim towarzystwie dobrze, poza tym skąd wiesz, że ona nie emanowała czymś podobnym czyli "co pomyślą o mnie gdy się z nim pokażę? ":) 

Użyłeś sformułowania "Skoro jest możliwość ruchać sobie na zawołanie"- przykre to, że ludzie takim brakiem szacunku się obdarzają. 

 

Nie będę dobijał leżącego, moim zamiarem jest tylko pokazać Ci, że nie wyszedłeś z matrixa, wiele przed Tobą. Staraj się dostrzec w człowieku człowieka, to może i opuści Cię część lęków i stanów nihilistycznych. 

 

Pozdrawiam.

Edited by SzatanKrieger
  • Like 2
Link to post
Share on other sites

@SzatanKrieger wszystko to gra, związek kobiety i mężczyzny prowadzi do prokreacji i to jest jego jedynym celem. Kobiety nienawidzą szczerości. 

Takimi różnymi stwierdzeniami karmimy się od dawna, a Ty mi wytykasz że sobie z nią "pogrywam". Otóż czuję się z nią rewelacyjnie, powiedziałem, że praktycznie nie mam zarzutów do niej i ani jednej kłótni nawet małej od tych kilku miesięcy. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
6 hours ago, Cloud7 said:

spuścizna na dysku ewolucji nie musi być zapisana przez potomstwo ale może również być zapisana przez twoje osiągnięcia

 

Fakt, bardzo trafne spostrzeżenie. Ale dziedzica, tego pierworodnego, trzeba mieć. 

Link to post
Share on other sites
Teraz, Madmax napisał:

Żeby miał kto podać tę mityczną szklankę wody😂. Osobiście nie posiadam potomstwa i się nie zanosi, to jakoś nie dla mnie.

A ja myślałem że chodzi o to by ktoś znicza zapalił xD

Link to post
Share on other sites

Wybacz, ale ta Twoja rozkmina jest kompletnie bez sensu. Napisałeś stronę tekstu z którego nic nie wynika. Jak Ci się z nią dobrze uprawia seks to uprawiaj seks. Rozumiem, że nagle może do kogoś zniechęcić grzybica stóp, smród z genitaliów itp., ale, żeby impulsem było posiadanie samochodu to już kompletna aberracja. Według mnie za dużo myślisz. Zamiast tego opisz jak wyglądało ruchanko i jak bardzo pulchna jest.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.