Jump to content

Recommended Posts

@maggienovak Wypowiem się z perspektywy osoby, która formalnie dzieciakiem przestała być dopiero niedawno. Zamożna rodzinka, warunki materialne bardzo dobre jak na Polską w zasadzie od mego urodzenia, a na pewno od kiedy pamiętam. Kursy językowe, zajęcia dodatkowe, częste wyjazdy zagraniczne, dobre szkoły, łatwy start (do teraz mieszkam z rodziną, a pracuję za te durne 3-4k w zasadzie tylko z własnej fanaberii i dla oszczędności, gdyż niemal wszystko jest mi opłacane, w tym dostanę także mieszkania jeśli będę pragnęła), hype na zdrowy tryb życia, ogromne wsparcie w moich zainteresowaniach, w ramach potrzeby psycholodzy etc. było i do dzisiaj jest, lecz w żaden sposób nie wpłynęło to jakoś super pozytywnie na moje życie wewnętrzne. 
 

Miałam wszystko. W tym poważne epizody poddepresyjne i bardzo niskie poczucie wartości, z którego jednak szybko mnie wyciągnięto:) Pieniądze rodziców nie uchroniły mnie przed światem i jestem zajebiście wdzięczna za takie warunki dorastania, lecz i tak uważam, że znacznie więcej zawdzięczam w miarę dobremu podejściu pod względem psychiki mojej rodziny niż jej zasobności. Dlatego przede wszystkim musisz sama popracować nad swoją toksyczną zazdrością, skrajnie materialistycznym podejściem i brakiem samoakceptacji (wybacz, jeśli nadinterpretuję), bo z tymi cechami kasą możesz dzieciaki wręcz skrzywdzić. 

Edited by Hatmehit
  • Like 2
Link to post
Share on other sites
  • Replies 300
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Niedługo minie 5 lat odkąd jestem z mężem (w tym 2-letni staż małżeński, dość nieśmiała pod względem czasu relacja).  Szybka refleksja, która niech będzie dla mnie miała mierzalne parametry i punkty

Ja bym ci jednak zaproponował jakąś terapię albo medytację na ten temat, bo to nie jest normalne, żeby się aż tak porównywać do innych i patrzeć tak materialnie na życie. Dużym błędem jest stawianie z

Ja tam rozumiem autorkę wątku. Żeby dzisiaj żyć na jako-takim poziome i jeszcze mieć jeszcze rodzinę, trzeba zarabiać konkretne kwoty, a nie najniższą krajową. Niektórzy w tym wątku to jeszcze ch

17 minut temu, maggienovak napisał:

@Lalka

Fajnie, z mężem tylu talentów nie mamy, a języków niech się dziecko uczy od profesjonalistów. W domu można dla zabawy (zabawy są potrzebne dziecku) pogadać w innym języku, ale to nie to samo co native. Mózg dziecka musi się uporać (stopniowo) ze światem zewnętrznym i jego wymaganiom. 

Moje umiejętności kulinarne nie przydają mi się w życiu (nie robię na tym kasy), więc to zbędna umiejętność, niezbyt godna podziwu, bo każda baba ogarnia, z resztą są takie czasy, gdzie kupujesz większość gotowych rzeczy. Tendencje spożywcze się zmienią. Zobaczycie, jeszcze mięso będzie dobrem luksusowym, a zwykli ludzie będą jeść tylko papkę proteinową w ramach "ratowania planety". 

 

O to chodzi w życiu - by być co raz lepszym, mieć więcej. Nie chcę przesiedzieć życia na i w kiepskich warunkach.

 

@Zbychu

Właśnie, takich zarobków, by reprezentować "złoty środek" nie mamy. Dlatego muszę przyjąć mindset - "kasa", bo nawet tego "złotego środka" nie będzie. 

Nie biorę udziału w chorym wyścigu szczurów, gdybym brała, to już dawno kopnęłabym męża w... A tak człowiek ma nadal plany życiowe z nim.

Przyznaję, miło byłoby popatrzeć jak moje dzieci, które miały wiejski dom (nie rajcuje mnie miejski apartament), ucierają nosa intelektualnie, czy zaradnością nowobogackim dzieciom. 

Będę zadowolona np.gdy mój syn mechanik będzie miał na własność np.kawalerke i dobrze prosperującą firmę, a tym bardziej jak będą przyjeżdżać do niego po usługę dzieci moich znajomych. Wszyscy zadowoleni, wszyscy mają spełnione ambicje w tym przypadku.

Koleżanki z roku jedynie zainteresowały mnie Jung'iem (sny, ego, symbole).

Lubię sztukę sakralną, która jest droga. 🤣

Mąż się modli, ja tam raz się nawróciłam (jednak nie dla mnie, choć wartości katolickie : naród, rodzina mi się podobają), ale z ateizmem mi dobrze. 

Może lepiej zastanów się po co ci dzieci, bo to co piszesz jest koszmarne i toksyczne, sorry. Ciekawa jestem co zrobiłabyś gdyby te dzieci nie dorastały do tych twoich ideałów, gdyby im się powinęła noga i nie miałabyś się czym chwalic kolezankom? Nie musisz odpowiadać. Ja takie chore zachowania widziałam z bliska. To wielka krzywda dla dzieci. Przy okazji naprawdę wspołczuję twojemu mężowi, bo mieć ciągłe trucie dupy kto ma lepiej... zawsze będzie ktoś lepszy od Ciebie, takie jest życie. Moim zdaniem powinnaś zmienic terapeutę... bo ten Ci nie pomaga.

 

  • Like 5
  • Thanks 3
Link to post
Share on other sites
23 godziny temu, maggienovak napisał:

@Lalka
Przykład z ostatnich trzech dni:

Wtorek :
Byłam w pracy przez 13 godzin (przejazdy między oddziałami firmy) : 
- 1 l wody, trzy kawy z mlekiem, kanapka;

Środa :
- 1 l wody, talerz wczorajszej zupy, kanapka, trzy kawy

Dzisiaj :
5 kaw, 0,5 l wody, trzy paluszki, 1/4 kalafiora. 

Tak, wiem, nie powinno tak wyglądać. 

 

O kurwa ja już słyszę wycie twojej trzustki, nadnerczy i uj wie czego jeszcze. To janusze na budowie mają zdrowiej bo chociaż nawadnianie piwem i jakieś kcal z hot dogów z żabki w ciągu dnia.

  • Like 1
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

@maggienovak

 

Zacząłem czytać Twój temat i po drugiej stronie odpuściłem. 

 

Od dawna zawracasz uwagę defetyzmem i narzekaniem, a tu miałem wrażenie że czytam Analcondę w nieco ugladzonej, damskiej wersji.

Takiego zafiksowania się na własnych brakach, wchodzenie w niskie wibracje przez toksyczne znajomości (choć po chwili zastanowienia, jesteście siebie warci, bo tak samo skupieni na przedmiotach), nieszanowania siebie dawno nie widziałem. 

 

Jednocześnie mam przed oczami obraz z Twojego fb. 

Jakimś cudem wpadłaś mi w proponowanych, a że zdjęcie to samo i imię się zgadza, nietrudno było zgadnąć z kim mam do czynienia. 

 

W tym obrazie nie masz wyglądu modelki, ale emanujesz taką fajną kobiecością, że Twojemu mężowi można tylko pozazdrościć.

Szarpałby jak Reksio szynkę ;)

Do tego ciekawe zainteresowania i światopogląd, tak inne od profili pustych lalek, które jedyne co mają do zaoferowania to samojebka w dziesiątkach odsłon. 

Czuć że można i byłoby o czym rozmawiać. 

A Ona zrzędzi i zrzędzi, tak już od lat. 

 

Weź się ogarnij babo, bo strasznie odpierdalasz. 

 

Ps. Plus za świadomość swoich braków. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

@Exar
Chcesz lekarskie? Albo fiszki z anatomii mózgu? :P

Akademickie/medyczne/fachowa literatura w przyswajalnej ilości i trudności treści (dostaniesz je nawet w antykwariacie):
- Neurobiologia. Krótkie wykłady; Longstaff; PWN 
- Mechanizmy plastyczności mózgu ; Kossut; PWN
- Psychologia ewolucyjna; Buss; Gdańśkie Wydawnictwo Psychologiczne;
Biblia na pierwszym roku psychologii : Biologiczne podstawy psychologii; Kalat; PWN ❤️ Przyswajalny język, obrazki, które ułatwiają przyswojenie treści przez każdego.

Popularno-naukowe :
- Przetrwają najpiękniejsi; Etcoff (smutek, bo tą panią mąż zostawił dla... młodszej i atrakcyjniejszej); WAB;
- Mit neuronów lustrzanych; Hickok; Copernicus Center (chociaż do dzisiaj są debaty, że zjawisko neuronów lustrzanych jest albo go nie ma)

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Fajnie,że piszesz szczerze o tym co przezywasz. To dość unikatowe. Raczej większość nosi maski. Rozumiem poniekąd Twoje rozterki tylko ty patrząc na tych znajomych nie widzisz wszystkiego, nie cieszy Cię to,że zbudowałaś względnie fajną małżeństwo? Przecież większość tych panien, o których piszesz żyje w układach i całe życie gra role jak w teatrze. Wiadomo,że kasa jest ważna, ale liczą się też inne rzeczy, których nie kupisz,a ty je masz. 

Link to post
Share on other sites

@Yolo
do niczego nie prowokuję, ale zobacz... 
Większość moich kolegów, tak samo mówiła (wtedy, kiedy nie byłam w związku) "można z Tobą fajnie pogadać", "fajnie z Tobą byłoby się ożenić". Na tym się kończyło. ;) 
Zgadnij z jakimi kobietami się pożenili? 

Właśnie z kobietami od "samojebek", wyglądających całkowicie inaczej ode mnie : młodziutkie blondynki mające przynajmniej 170 cm wzrostu, z makijażem al'akardasian's, wieczna zmiana szafy, grono psiapsiółek, więc... bardzo subiektywnie stwierdzam, że Wy (mężczyźni) do zwierzeń, dla dobrego samopoczucia (np.poczucia tzw. "ciepła" od drugiej osoby) potrzebujecie mniej/więcej tak wyglądającej i zachowującej się kobiety, np. jak ja (wygląd dziewczyny z sąsiedztwa; swojskiego wyglądu), zachowująca się jak "ciepła" kobieta.
Z kolei do seksu, czy do własnej mobilizacji i wykorzystania swoich najlepszych cech i predyspozycji (chęć oddania kobiecie dóbr materialnych, zrobienia jak najbardziej unikatowych rzeczy, romantycznych, NAJLEPSZYCH), czy do ożenku - wybieracie jak najbardziej... atrakcyjne? nie ładne, tylko atrakcyjne, czyli mające wygląd/look... króliczek playboy'a, kardashian'sface, bitcheslook. 
Domyślam się że większość męskiej populacji i tak żeni się z tym, co jest w miarę dostępne. Wchodzenie w związek monogamiczny też ma złożone mechanizmy, których nie mogę zanegować. 

Nie mogę stwierdzić analogii (w Waszym świecie, męskim świecie jest trudniej), ale podobieństwo zjawiska chad look vs. look like a nice guy jest porównywalne, co do dziewczyna z sąsiedztwa vs.modelka erotyczna. 

To normalne, biologiczne. 

A to, że nie umiem w kardashian'slook to duży błąd i moja ogromna ułomność. Można byłoby to minimalizować, gdyby się miało zasoby na sztab ludzi (pani od przedłużania i zagęszczania włosów; pani od makijażu; pani brafiterka od biustonosza i gorsetu). Modyfikacja wyglądu/wizerunku dla określonych celów (np.matrymonialnych) jest jak najbardziej naturalna. Niestety nie umiem w makijaż, czy w szafę, by móc od czasu do czasu tak manewrować wyglądem, aby ułatwić sobie osiągnięcie jakiegoś celu. 

Nie widzę plusów w moim "czuć że można i byłoby o czym rozmawiać. ". Mężczyzna, czy baba przystają, pogadają i idą dalej. Nie ma zachwytu, uznania, sympatii, znajomości, z której można mieć profity, czy serdeczną relację.

@ManOfGod ok, mam fajną relację z mężem, no i? 

@Obliteraror jestem z nim, bo... jest wartościową osobą, chyba musi być to lovka, skoro nawet gdyby była hipotetycznie lepsza "gałąź", go nie opuszczam, nawet pomimo jego dysfunkcyjnej rodziny (dysfunkcja przez "D") jesteśmy razem (choć rozsądnym byłoby się "ulotnić").
Mój mózg przy wyobrażeniu sobie sytuacji, że zostawiam męża dla innego nadaje komunikat : "Gośka, a co mąż odyebał, że go zostawiasz?! No NIC! Co Ty odpierdalasz?!". 
Oczywiście, że mi się podoba życie housewife! Rodzisz dzieci, dbasz o nie i o dom, reszta rzeczy może Cię nie obchodzić (praca, finanse), koncentrujesz się na dzieciach, poświęcasz im prawdziwie czas i uwagę. Dzieciaki trochę podrosły, to Ty idziesz w świat, by zadbać o swoje ambicje, bo możesz, a nie musisz, bo np.finanse, bo malutkie dzieci...
Ja być "usiąść" w domu na chociaż dwa lata, muszę zgromadzić konkretny kapitał albo/i mąż musi wejść w takie zarobki, gdzie damy radę utrzymać mnie i może nawet dwójkę dzieci (mam brata bliźniaka, u męża w rodzinie są dwie ekipy trojaczków :o, u przodków bliźnięta; myślę, że przy naszej krzyżówce genetycznej nie może znowu być takiej powtórki z rozrywki...).
Raczej strasznie kiepsko byłoby chodzić z dzieckiem na cycu do pracy, bo nie byłoby wystarczających finansów...
Mojego podejścia nie zmienię, nawet myślę, że mąż za parę lat przyzna mi rację - "jak dobrze, że od razu po ślubie nie parłaś o dziecko! Ilu niepotrzebnych stresów uniknęliśmy dzięki temu, dzieciaki również dzięki temu mają lepiej! Zachowałaś się mega rozsądkowo!". 

Link to post
Share on other sites
10 minut temu, maggienovak napisał:

A to, że nie umiem w kardashian'slook to duży błąd i moja ogromna ułomność.

Boże, przez Ciebie mnie zęby rozbolalaly. Alergia na pierdolenie (Boże, to nie do Ciebie). 

 

Piszę Ci o Twoich fajnych stronach, zaletach, a Ty wciąż  skupiasz się na tym, by sobie dojebać. 

Gdybyś była nawet paryskà modelką, znalazłabyś sobie powód żeby poczuć się nieszczęśliwą. 

Każdy ma braki, nie każdy ma zalety. Odpierdol się w końcu od siebie i daj żyć. 

Edited by Yolo
  • Like 1
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

@maggienovakTak czytam i myślę, jeśli masz pracę za minimalną krajową gdzie tyrasz po 12h to czemu nie zmienisz jej na jakąkolwiek inną pracę (wspomniałaś coś, że miałaś oferty pracy biurowej) gdzie masz mniej godzin i możesz cokolwiek zjeść, przecież takich prac za minimalną jest mnóstwo, nawet w takiej biedronce robisz te 8h i masz jakąś tam przerwę w pracy na normalny posiłek, a w biurze to myślę, że tym bardziej. Nie zbiedniejesz od tego bo poniżej niż minimalna się nie da zejść a może trafisz na dużo bardziej ludzkie warunki pracy. Trochę nie kumam Twojego sposobu myślenia. Jeszcze gdybyś w swojej obecnej zarabiała kokosy to zrozumiałbym. 

  • Like 6
Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, Hatmehit napisał:

a pracuję za te durne 3-4k

Te, jak to nazwałaś, durne 3-4k złotówek to jest nasza realna, smutna rzeczywistość i myślę, że wielu Polaków mogłoby się poczuć się bardzo dotkniętymi tego typu wpisem. Popatrz chociażby na Autorkę oraz jej męża. Dla wielu z naszych rodaków tak wygląda codzienność, muszą spiąć swój budżet właśnie za takie wynagrodzenia lub nawet niższe.

 

https://www.bankier.pl/wiadomosc/Przecietne-wynagrodzenie-i-zatrudnienie-czerwiec-2021-r-8155454.html

 

Cytat

Z tego opracowania wynika, że połowa zatrudnionych pracowników otrzymywała do 4094,98 zł brutto, czyli około 2919,54 zł netto (tzn. „na rękę”).

 

Mediana czyli wartość środkowa, oznacza to, że połowa zatrunionych Polaków otrzymuje poniżej powyższego zatrudnienia, a druga połowa powyżej tej kwoty.

 

Tym bardziej jeśli pisze to osoba dopiero wchodząca na rynek pracy co to dopiero zaczęła studia. Ja w Twoim wieku robiłem za ówczesną najniższą krajową - kilkaset złotych brutto, chyba coś ok. 800zł.

 

Widać żeś z bananowego domu, także obudź się jeśli jeszcze nie jest za późno.

 

Pozdro

Edited by Krugerrand
  • Like 3
  • Thanks 3
Link to post
Share on other sites

@Muatafaraj
bo nie zrobię nigdzie praktyk/stażów ze studiów. 
W tej robocie robią mi się nadgodziny, oddawają mi w postaci wolnego, więc daję jako tako radę robić praktyki. 
Przechodząc na pracę w wymiarze 8 godzin dziennie (np. od 8:00-16:00) już robi się w tej kwestii problem (większość ośrodków, oddziałów, klinik, przychodni, gabinetów przyjmują praktykantów do godzin wczesnopopołudniowych). Pewnie dojdę do tego etapu, gdzie będzie wóz albo przewóz - lepiej płatna praca albo zdobywanie doświadczenia w swojej specjalizacji/dziedzinie. 

Link to post
Share on other sites

@Krugerrand

@Hatmehit

Hat ma rację, ten przedział zarobków powinien być "durnym", czyli najniższym przedziałem zarobków na etacie przy obecnym koszyku zakupowym.

Polacy powinni coś zrobić z tą sytuacją! No, ale nie robimy, bo do gara trzeba coś włożyć...

Rozumiem podstawy ekonomii, złożoność systemu gospodarczego, zapotrzebowania rynkowe, ale czy aby na pewno i wyłącznie prawo popytu i podaży warunkuje obecne pensje? No nie.

Cała machina prawno-podatkowo-polityczno-administracyjna (która ma spuścik do kieszeni polityków) pochłania ogrom środków wypracowanych przez Polaków. 

 

Nie jestem ekonomicznym liberałem, ani tym bardziej entuzjastą szerokich programów socjalnych. Poglądy ekonomiczne mam zbliżone do centrysty.

Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, Hatmehit napisał:

a pracuję za te durne 3-4k w zasadzie tylko z własnej fanaberii

Pracujesz za tyle jedynie dlatego że masz ZUS pokrywany z racji że studiujesz.. Jak skończysz studia to na analogicznym stanowisku zarobisz 1/3 mniej. A także stracisz zniżki itd.

11 minut temu, maggienovak napisał:

Rozumiem podstawy ekonomii, złożoność systemu gospodarczego, zapotrzebowania rynkowe, ale czy aby na pewno i wyłącznie prawo popytu i podaży warunkuje obecne pensje? No nie.

Większość Twojej pensji pochłania zapewne dach nad głową. 
I tu jest pies pogrzebany. W super olbrzymich kosztach mieszkań. Co przekłada się na wysokość koniecznych kredytów, a tona raty i zdolność kredytową.. 

Poza tym Polacy nie istnieją. Polacy istnieją tylko podczas wydarzeń  sportowych. Poza nimi masz grupy sprzecznych interesów. Najemcy v wynajmujący, pracownicy vs pracodawcy, mieszkańcy miast vs mieszkańcy wsi,  beneficjenci socjalu vs przeciwnicy socjalu.

Pojedź z mężem do Holandii na magazyn. Będzie pewnie ciężko. Pobieduj przez jakiś czas i wróć.
 

20 minut temu, maggienovak napisał:

 

Nie jestem ekonomicznym liberałem, ani tym bardziej entuzjastą szerokich programów socjalnych. Poglądy ekonomiczne mam zbliżone do centrysty.

Czyli? Bomi daleko do rozdawnictwa. Ale widzę masę problemów systemowych które na chwilę obecną da się załatać rozdawnictwem.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, maggienovak napisał:

Rozumiem podstawy ekonomii, złożoność systemu gospodarczego, zapotrzebowania rynkowe, ale czy aby na pewno i wyłącznie prawo popytu i podaży warunkuje obecne pensje? No nie.

Cała machina prawno-podatkowo-polityczno-administracyjna (która ma spuścik do kieszeni polityków) pochłania ogrom środków wypracowanych przez Polaków. 

 

Nie jestem ekonomicznym liberałem, ani tym bardziej entuzjastą szerokich programów socjalnych. Poglądy ekonomiczne mam zbliżone do centrysty.

Moim zdaniem to czysta patologia, że przy tak niskich (ogólnych) pensjach stosuje się tak wysokie progi podatkowe. Dodatkową patologią jest to, że generalnie pieniądze przeznaczane na podatki są: uciemiężeniem dla pracodawcy i podwójną stratą dla pracownika (1. ZNACZNIE niższa pensja 2. I tak wszelakie leczenia czy konsultacje - lekarskie, dentystyczne, fizjoterapeutyczne - robimy prywatnie. Obecny system emerytalny to jakieś nieporozumienie. Znacznie lepiej byłoby dostać tę zabraną część wypłaty i zapłacić sobie za prywatne ubezpieczenie zdrowotne, które obniżałoby koszty leczenia lub je pokrywało. Odłożyć część pieniędzy na prywatne ubezpieczenie emerytalne, które w przypadku śmierci, w pełnej kwocie trafiłoby do osoby uposażonej, a nie przepadło. I jeszcze spora część tej kwoty zostałaby w kieszeni...).

Gdyby też więcej placówek było prywatnych, to można byłoby liczyć na całkowicie inny poziom. Musiałyby się między sobą przepychać o jak najwyższy poziom, jak najlepszych specjalistów i liczyć z opinią klienta. Na pewno zmniejszyłyby się kolejki, czy niemiłe wizyty u lekarzy. Byłby inny poziom etyki zawodu i podejścia do pacjenta. Więcej zrozumienia, empatii i przykładania się do swojej pracy.

 

Cały system jest zajebiście zagmatwany. W dłuższej perspektywie jedynie przysparza komplikacji i generalnie efekt ma tylko taki, że utrudnia egzystencje i szanse na wyższe zarobki.

 

Mi jest np. przykro, że będę musiała zapłacić 19% podatku od zysków kapitałowych. 1/5 mam oddać pod przymusem na te bezsensowne programy socjalne i system, który nie działa. Dodatkowo uczęszczając na prywatną fizjoterapię, do prywatnego dentysty, ortodonty.

Jedyne gdzie wykorzystałam system, poza marnym poziomem upolitycznionego szkolnictwa to... psycholog, ale tylko na 2 z 4 terapii. Porażka. A z wiekiem będzie tylko gorzej, bo póki co nie obejmuje mnie opodatkowanie z tytułu pracy.

 

Te wszystkie podwyżki płac, czy nowe podatki i tak na końcu spadają na konsumenta. To koło bez końca. Pracodawcy dostaną większy podatek do zapłaty? To zmniejszą pensje lub zwiększą cenę swoich produktów/usług. Gdybym była pracodawcą to zrobiłabym dokładnie to samo. To logiczne, ale jeśli już winę trzeba będzie gdzieś znaleźć ,to nie w systemie i nieudolnych, pozbawionych kompetencji politykach, tylko wśród pracodawców, przedsiębiorców itd. :)Z jakiegoś powodu ten koszyk zakupowy prezentuje się coraz gorzej...

Edited by melody
Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, Libertyn napisał:

Pracujesz za tyle jedynie dlatego że masz ZUS pokrywany z racji że studiujesz..

Dokładnie tak, jako osoba poniżej 26rż i ze statusem studenta, to jest zwykły zarobek przy tych ulgach, nie najniższy, lecz też nie jakiś zajebisty, mi chwilowo wystarczy. Gdyby mi to ładnie poobcinać, to wyszłoby przykro, jak dla wielu Polaków @Krugerrand. Pracuję fizycznie, za trochę ponad minimalną, a nie w korpo załatwionym przez rodzinkę:) 
 

Zdaję sobie sprawę z tego, że jestem z „bananowego domu” i pewnie wielu problemów nie dostrzegam, a swoich pewnych przywilejów nie doceniam, lecz nie tylko to się liczy. Dla młodych ludzi, tak 2 latków, 12 latków, jak i 20 latków, zdecydowanie bardziej istotne są kwestie psychiczne ze strony rodziny, obyłabym się bez pewnych możliwości czysto materialnych, lecz wiem też, że (mimo iż nie było przecież źle) popełniono u mnie pewne zaniedbania. Dlatego, aby być rodzicem trzeba się zajebiście ogarnąć ze swoją psychiką, a nie jedynie finansami. Kasą nie przekupisz dziecka niezależnie od wieku, nawet jeśli zapewnisz w miarę stabilny start w życie, to ono i tak będzie miało pewne braki na poziomie chociażby relacji międzyludzkich. Pieniądze są cholernie ważne, lecz nie warto się na nich tak fiksować. 

Edited by Hatmehit
Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, maggienovak napisał:

Polacy powinni coś zrobić z tą sytuacją!

Jako istota stadna zwana kobietą zawsze liczysz na to, że ktoś inny rozwiąże Twoje własne problemy lub też za Twoje obecne niepowodzenia winny jest kto inny tylko nie Ty.

 

Polacy nic nie robią nie tylko w takich sytuacjach. Ostatnio gremialnie wyszli na ulice za komuny gdy do wyboru w sklepie był ocet lub nic, a wzrost cen błędnie nazywany inflacją nie wynosił jak dziś 5,5% tylko dużo, dużo więcej.

 

Powracamy tu do mojego poprzednigo wpisu i pytania o to co Ty zrobiłaś, aby tę sytację zmienić?

 

Wielu Polaków już decyzję podjęło i zagłosowalo nogami. Proponowano Wam w tym wątku wyjazd zagranicę.

8 godzin temu, maggienovak napisał:

Hat ma rację, ten przedział zarobków powinien być "durnym", czyli najniższym przedziałem zarobków na etacie przy obecnym koszyku zakupowym.

Napisała to osoba dopiero co stawiająca swoje pierwsze kroki na rynku pracy, która pracę godzi ze studiami. Jeśli jej durne 4k oskładkować, a takie od kilku lat są plany, to stanie się to jeszcze durniejszym 2900 na rękę. A może się okazać w przyszłości, że pracodawcy już nie będzie się opłacało zatrudnienie studenta czy ucznia ze względu właśnie na owe oskładkowanie umowy zlecienie. Zamiast studenta zatrudni np. Panią Zosię co to już ma ponad 20 lat doświadczenia w marketach na kasie i będzie mial ją zawsze na miejscu, nie  zwieje mu na macieżyński (hehe, musi być trochę szowinizmu:D) lub na uczelnię. Być może nie zatrudni też nikogo i zwinie się do miejsca gdzie system podatkowy jest bardziej przyjazny.

 

8 godzin temu, maggienovak napisał:

Rozumiem podstawy ekonomii, złożoność systemu gospodarczego, zapotrzebowania rynkowe, ale czy aby na pewno i wyłącznie prawo popytu i podaży warunkuje obecne pensje? No nie.

Cała machina prawno-podatkowo-polityczno-administracyjna (która ma spuścik do kieszeni polityków) pochłania ogrom środków wypracowanych przez Polaków. 

Każdy z nas zatrudnionych dostał propozycję pracy, na którą przystał, także zadziałało tu klasyczne prawo popytu i podaży. Oczywiście jest ono niejedynym wyznacznikiem płacy. Każdy pracodawca ma swój ściśle określony budżet w ramach, którego musi się poruszać i może zatrudnić daną osobę, na dane stanowisko za określoną kwotę. Oczywiście musi od tego odprowadzić składki oraz z naszych pensji zabierane są skladki, których zapewne nigdy w życiu na oczy nie zobaczymy lub nawet nie korzystamy, jak ja w przypadku służby zdrowia. Od lat leczę się prywatnie, a skladki na NFZ odprowadzać muszę. Powoduje to, że bardziej opłacalne jest zdaje się zakupienie dobra luksusowego jaką jest legendarna kawalerka na wynajem i odprowadzenie od wynajmu prostszego i mniejszego podatku niż zatrudnienie do własnej firmy pracownika, aby pomógł ci w prowadzeniu biznesu.

 

Stanisław Michalkiewicz na początku lat 90tych spotkał się w TV z Józefem Oleksym w jednym z programów publiczystycznych. Oleksy zaczał to opowiadać jak pierwszy rząd SLD-PSL wprowadził zdaje się w Białej Podlaskiej jednocześnie zdaje się jego okręgu wyborczym specjalną strefę ekonomiczną. Swoje zakłady i biura otworzyło tam wtedy sporo firm korzystając na obniżonych i prostszych podatkach wobec reszty kraju i zatrudniono w owych miejscach pracy ludność miejscową, która też z racji bycia zatrudnionym w tej specjalnej strefie miała obniżone podatki. Bezrobocie mocno spadło, standard życią się podniósł. Michalkiewicz zapytał wtedy Józia o to czy nie można byłoby owej strefy rozszerzyć na cały kraj, wtedy wszystkich Polakom żyłoby się ogólnie lepiej. Jóżio odpowiedział na to z rozbrajającą szczerością: chyba pan żartuje.

 

Także nie wiem za bardzo o czym my tu rozmawiamy skoro dla wiceministra finansów owe głupie 3-4k to klasa średnia, a większość Polaków uważa, że nie płaci podatków.

1 godzinę temu, Hatmehit napisał:

a nie w korpo załatwionym przez rodzinkę:)

Nie każdy pracownik korpo pracuje w korpo poprzez koneksje rodzinne. Przykładem tego jestem chociażby ja i wielu moich współpracowników. Wysłałem swego czasu CV, zaproszono mnie na rozmowę, zaporponowano pracę, warunki przyjąłem i zaakceptowałem i tak oto znalazłem się w swoim miejscu obecnego zatrudnienia. Zdarzają się u mnie w biurze osoby z polecenia, ale niewiele to zmienia, gdyż ich CV zostało wysłane przez jakiegoś pracownika, a nie ich samych i musieli oni przejść przez proces rekrutacji. W skali całego naszego biura jest to jakiś niewielki odsetek.

 

Być może pomyliłaś korpo ze spółką skarbu państwa lub rządowymi agencjami czy niektórymi stanowiskami w urzędach lub ministerstwach gdzie koneksje rodzinne, a i nie tylko, bo przede wszystkim polityczne, są codziennością przy obsadzaniu stanowisk.

Edited by Krugerrand
  • Like 3
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
29 minut temu, Krugerrand napisał:

Nie każdy pracownik korpo pracuje w korpo poprzez koneksje rodzinne.

Ależ oczywiście. Po prostu to bardzo często sugerowane jest tzw. bananowym dzieciakom przez osóbki lekko zawistne i sfrustrowane, że im się coś nie przytrafiło. Mi koneksje jeszcze nic nigdy nie załatwiły, a przynajmniej o tym nie wiem, jednak pewnie niektórzy chcieliby wierzyć, iż jeśli mi się coś za kilka lat uda to dzięki rodzinie. Czasem ludzi bolą dupy jeśli ktoś dostanie nieruchomość, a co dopiero dopatrywać się tego w pracy. 

Edited by Hatmehit
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

@Hatmehit Akurat @Krugerrand dobrze Ci pisze o Twoim durnym podejściu do durnej wypłaty. Na pewno nie jest zawistny i sfrustrowany. :D

 

9 godzin temu, maggienovak napisał:

wybieracie jak najbardziej... atrakcyjne? nie ładne, tylko atrakcyjne, czyli mające wygląd/look... króliczek playboy'a, kardashian'sface, bitcheslook

Ale Ty sobie krzywdę robisz.

Każdy kto wie jak wyglądasz pisze Ci tutaj, że jesteś atrakcyjna itd, docierają do Ciebie komplementy? Ty masz w sobie błysk w oku nazywany tym czymś, emanujesz kobiecością, masz ładna buzię i zjawiskowe włosy, sama sobie wmawiasz, że jest inaczej. 

A jak chcesz się wylaszczyć to schudnij parę kg, zacznij biegać. Do tego nie potrzebujesz kasy, a chęci. 

 

  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Lalka napisał:

Na pewno nie jest zawistny i sfrustrowany. :D

To określenie jego nie dotyczyło, ani nikogo z forum, a raczej częstego podejścia Polaków do osób, którym coś się udaje. I nie mam tu na myśli zapierdalania w studenckich gównoprackach za niewiele ponad płacę minimalną mając brutto na rękę tylko dzięki regulacjom

Edited by Hatmehit
Link to post
Share on other sites

@Hatmehit wykorzystuj możliwości rodzinne jak możesz, a jeśli ktoś będzie się pruł, że to tylko dzięki rodzinie, well... jego problem, ludzie zawsze będą się pruli o cokolwiek. Płace po studiach prawniczych dla aplikantów to jaki żart, w biedrze więcej zarobisz, o ile nie trafisz do top-warszawskiej kancy. Chyba, że coś się zmieniło przez parę lat, ale wątpię. Jeśli rodzina może Cię zatrudnić, załatwić pierwszych stałych klientów, nie wahaj się. "Wolny rynek" w tej branży to dzika dżungla.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.