Jump to content

Recommended Posts

Nie wiem czy kogokolwiek zainteresuje tego typu tematyka, ale wewnętrznie męczy mnie pytanie "O co chodzi w życiu?" "Jaki sens ma życie?". Jako, iż poszukuję własnego sensu, to myślę, że poznanie innych podejść może być inspirujące.

 

Zdaję sobie też sprawę, że to kwestia dość indywidualna, więc zachęcam do podzielenia się własną opinią - O co chodzi w życiu? Jaki sens ma życie? Co nadało sensu Waszemu życiu?

 

Może poza doświadczeniami empirycznymi, w poszukiwaniu Waszego sensu przydała się jakaś literatura, autobiografia, cytaty, ekranizacje? :) 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
  • Replies 89
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Właściwie go nie ma. Moim zdaniem życie samo w sobie nie ma jakiejś nadrzędnego znaczenia czy celu. Żyjemy przy dobrym zdrowiu te 80-100 lat, potykamy się i wstajemy od nowa, aby znowu popełniać błędy

Konie i psy tworzą najlepszą więź z człowiekiem. Koty mają na wszystko wyjebane i słusznie 😉. Parę dni temu mój kocur wrócił po przerwie kilkumiesięcznej, myślałem, że coś mu się stało, a teraz pasoży

Odpowiem moim ulubionym cytatem, z którym zgadzam się w 100%: "There is one purpose to life and one only: to bear witness to and understand as much as possible of the complexity of the world-its

Posted Images

16 minut temu, melody napisał:

O co chodzi w życiu? Jaki sens ma życie

O nic nie chodzi. Życie nie ma sensu. 

Jedzenie, wydalanie, spanie.

 

Ps. Sorry, zapomniałem się przelogować na drugie konto- @deomi

  • Haha 5
  • Confused 1
Link to post
Share on other sites

Właściwie go nie ma. Moim zdaniem życie samo w sobie nie ma jakiejś nadrzędnego znaczenia czy celu. Żyjemy przy dobrym zdrowiu te 80-100 lat, potykamy się i wstajemy od nowa, aby znowu popełniać błędy na wielu polach i sobie umrzeć oraz zostać zapomnianym po kilku pokoleniach, jeśli się jakoś nie wsławimy lub nie pozostawimy istotnych śladów swej doczesnej działalności.
 

Biologicznie mamy jedynie dożyć wieku rozrodczego, rozmnożyć się i przetrwać tak długo, aby zapewnić jak najlepsze warunki naszemu potomstwu, aby też mogło tworzyć kolejne homo sapiens oraz rozwijać gatunek i cywilizację ludzką. Niezbyt zachęcające, dość pierwotne i płytkie. Mimo że mam co robić w życiu, mam swoje zajawki i zajęcia oraz przede wszystkim bardzo lubię egzystencję, to nie uznaję jej za sensowną, wręcz przeciwnie. Jesteśmy tylko owocami instynktów naszych przodków. 
 

Jednak w takim ciut nihilistycznym podejściu można znaleźć ukojenie. Pogodzić się z własną nieistotnością dla Wszechświata, zaakceptować, iż realnie mamy niewielki wpływ na rzeczywistość, a nasze pozornie wolne wybory są ostro determinowane przeszłością i naleciałościami zewnętrznymi, a nie wyższością umysłu. Dlatego z tego krótkiego, małostkowego życia warto po prostu jak najwięcej czerpać pozytywnych doświadczeń i energii. Niekoniecznie w sposób skrajnie hedonistyczny, wręcz wolę tę moją prostą, acz spokojną i przyjemną codzienność. Sens życia to przeżycie go względnie szczęśliwie, tak aby nie żałować większości decyzji.

  • Like 10
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Podejrzewam Bracie, że jesteś w młodym wieku, ale rozumiem. Też się nad tym zastanawiałem.

 

O NIC. ABSOLUTNIE O NIC. Jesteśmy cząsteczką materii z nieco wyższą świadomością. Nasze istnienie jako jednostki nie ma żadnego znaczenia, a samo życie obiektywnego sensu NIE MA.

 

ALE.

 

żeby w miarę przeżyć te kilkadziesiąt lat, które dali nam rodzice (bo taki mieli kaprys), to musi zbudować katalog i hierarchię rzeczy, które Ci pozwolą godnie to przejść, czyli.

 

1. Zdrowie. 2. Pieniądze 3. Cała reszta (i tu sobie ustawiaj po swojemu jak chcesz).

 

I nie denerwuj się za dużo pierdołami - stres to najgorsze gówno, a depresja takie samo.

1 minutę temu, Hatmehit napisał:

Właściwie go nie ma. Moim zdaniem życie samo w sobie nie ma jakiejś nadrzędnego znaczenia czy celu. Żyjemy przy dobrym zdrowiu te 80-100 lat, potykamy się i wstajemy od nowa, aby znowu popełniać błędy na wielu polach i sobie umrzeć oraz zostać zapomnianym po kilku pokoleniach, jeśli się jakoś nie wsławimy lub nie pozostawimy istotnych śladów swej doczesnej działalności.
 

Biologicznie mamy jedynie dożyć wieku rozrodczego, rozmnożyć się i przetrwać tak długo, aby zapewnić jak najlepsze warunki naszemu potomstwu, aby też mogło tworzyć kolejne homo sapiens oraz rozwijać gatunek i cywilizację ludzką. Niezbyt zachęcające, dość pierwotne i płytkie. Mimo że mam co robić w życiu, mam swoje zajawki i zajęcia oraz przede wszystkim bardzo lubię egzystencję, to nie uznaję jej za sensowną, wręcz przeciwnie. Jesteśmy tylko owocami instynktów naszych przodków. 
 

Jednak w takim ciut nihilistycznym podejściu można znaleźć ukojenie. Pogodzić się z własną nieistotnością dla Wszechświata, zaakceptować, iż realnie mamy niewielki wpływ na rzeczywistość, a nasze pozornie wolne wybory są ostro determinowane przeszłością i naleciałościami zewnętrznymi, a nie wyższością umysłu. Dlatego z tego krótkiego, małostkowego życia warto po prostu jak najwięcej czerpać pozytywnych doświadczeń i energii. Niekoniecznie w sposób skrajnie hedonistyczny, wręcz wolę tę moją prostą, acz spokojną i przyjemną codzienność. Sens życia to przeżycie go względnie szczęśliwie, tak aby nie żałować większości decyzji.

Podpisuję się. Zrozumienie tego daje ukojenie. I mówię to bez kozery.

  • Like 3
Link to post
Share on other sites

Sensem życia jest hedonizm i ewentualnie prokreacja.

Zdrowy człowiek nie zadaje takich pytań, tylko cieszy się z powodu tego że żyje, że zje dobry posiłek, z powodu relacji, dobrego seksu, spełniania się w pasji itd, i nie mówię tego złośliwie, ale tak po prostu jest. W zdrowym ciele, zdrowy duch. Jeśli kulejecie na duchu, to się przebadajcie, bo to oznacza, że coś nie działa poprawnie, u kobiet jest to najczęściej problem z tarczycą i anemią, u mężczyzn z teściem, niedoborami witaminowymi typu magnez, wit d ( ale tarczycy też bym nie wykluczała), celiakia, choroby autoimunologiczne, przewlekłe zapalenia to wszystko powoduje że nie czujemy się dobrze, nigdy, nigdzie ani z nikim.

 

Edited by deomi
  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Niestety musisz sama go odnaleźć.

Albo nie szukać tylko cieszyć się każdym dniem i doświadczać życia.

Najczęściej u ludzi jest to jedno z poniższych, lub kombinacja:

-dzieci,

-religia,

-praca,

-nałogi.

 

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Za 7 miliardów lat w miejscu, w którym siedzę będzie fizycznie Słońce. W Twoim obecnym też @melody

https://en.wikipedia.org/wiki/Future_of_Earth

 

W sferze strategicznej - trzeba przekazać jak najwięcej genów, żeby zwiększyć prawdopodobieństwo narodzenia geniusza, który być może wymyśli, jak skutecznie spierdolić z tego grilla.

W sferze osobistej - mieć dobre życie i dużo wesołych chwil z bliskimi i życzliwymi ludźmi. :)

 

Edited by Exar
Link to post
Share on other sites
37 minutes ago, melody said:

 - O co chodzi w życiu? Jaki sens ma życie? Co nadało sensu Waszemu życiu?

 

ad. 1 Chodzi o przeżycie kolejnego dnia. 

ad. 2 W wymiarze indywidualnym nie ma sensu. 

ad. 3 Zaprzyjaźniłem się z koniem. Jakbym był z 15 lat młodszy to bym rzucił wszystko i je hodował. Wspaniałe, empatyczne zwierzaki na poziomie nieosiągalnym dla większości ludzi. 

  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

O ruchanie.

 

44 minutes ago, melody said:

jakaś literatura, autobiografia, cytaty, ekranizacje?

 

Sasha Grey wniosła dużo dobrego w moje życie. Byłem smutny jak skończyła karierę.

  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

Kwestia rozbija się o istnienie Boga i tyle. Jest Bóg, który ocenia i nagradza/karze to jest jakiś następny level i sens. Inaczej mamy tylko czystą biologię, która jest pozbawiona długoterminowego znaczenia. Umrzesz i koniec - biologiczny komputer się wyłączył i, kompletnie niewyobrażalna perspektywa, nicości.

Że ktoś cię zapamięta za to co robiłaś? Na ile lat? 10, 20 czy 200? No nieźle... w perspektywie miliardów lat.

Fg5we3z.png

 

Na szczęście mamy instynkt samozachowawczy, który codziennie pcha nas do bezsensownej perpetuacji istnienia. 🤣

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
12 minut temu, Exar napisał:

narodzenia geniusza, który być może wymyśli, jak skutecznie spierdolić z tego grilla.

To kwestia czasu, 200 lat temu ludzie używali koni. 
W życiu chodzi o to żeby z niego korzystać.

Kwestia tego co się dzieje po tym jak już umrzemy. Nie ma dowodów, że coś na nas dalej czeka ani, że czeka nas pustka. Patrząc jednak na zjawiska paranormalne, religie i filozofie może są jakieś szanse, że coś tam na nas czeka po śmierci.

Edited by Pyrkosz
Link to post
Share on other sites

Pojadę trochę na opak.

 

Pamiętam z Twoich postów, że miałaś problemy z ojcem. To warunkuje do pewnego odbioru rzeczywistości.

 

Czy miałaś wyjątkowo kochającą matkę? Ciepłą, pomagającą, coś jakby przeciwieństwo ojca?

 

Jeżeli tak, to masz określony typ osobowości i to wynika z głębokiej psychoanalizy.

 

Parę charakterystyk Twojego typu osobowości: poczucie wyalienowania, poczucie "pójścia własną drogą", "nie pasowania do reszty", bycia otoczonym przez "morze niewiernych". Fiksacja na poszukiwaniu sensu, znaczenia życia. Brak typowych dla innych ograniczeń, że czegoś się nie powinno, czyli sięganie ku źródłom, gdzie nie sięgają inni. Jednocześnie duża siła psychiczna, poczucie tego, że z automatu coś Ci się należy (nie roszczeniowość), nie potrzebujesz do tego nawet motywacji. Brak fiksacji na tym, że usilnie kogoś potrzebujesz do związku - jak jest to ok, jak nie ma to spoko. Problemy z zaufaniem innym, raczej zamknięcie w sobie i problemy z uzewnętrznieniem prawdziwego siebie ku innym. Potrzeba przekierowania agresji, która jest duża. Ogranicza Cię mało społecznych mechanizmów i jesteś mało konformistyczna - może raczej tym odrobinę gardzisz jak widzisz "bezrozumność" innyc.

 

Poszukując tego, co robisz szukasz w tym sensu i znaczenia. Możesz nawet wyjątkowo często w języku używać wyrażenia - "to nie ma sensu". Jeżeli coś jest bez znaczenia, masz problem, żeby utrzymać robiąc to motywację - musisz się zmuszać. Nie podążasz utartymi śladami, możesz mieć potrzebę poszukiwania własnych znaczeń, ścieżek, sensów. Nieszczególnie interesujesz się pochlebstwami, nie chcesz być "naj", chcesz czegoś co spełnia. Odrobinę bycie "innym" i poszukiwanie sensu, zamknięcie się i izolacja względem innych mogą jeszcze bardziej izolować i alienować. A to powoduje, że możesz zamykać się jeszcze bardziej i może nawet rodzić pogardę względem innych, "prymitywów". Może, ale nie musi - to kwestia osobista. Ze znajomych możesz wybierać określone ludzi, jakby tworzyć własne plemię, z którymi utrzymujesz dobry kontakt.

 

Możesz mieć potrzebę "zmiany świata" czy zrobienia czegoś potrzebnego w świecie. Ten typ osobowości, któremu to się może nie udać, albo jakoś się zmarnować, może popełnić nawet samobójstwo, bo życie bez znaczenia nie ma sensu - a to upadło.

 

Jeżeli mój opis się zgadza, a mam wrażenie na 99%, że to Twój typ osobowości, to już wiesz dlaczego zadajesz takie pytanie. Nie chcę nazywać jak się ten typ osobowości nazywa, bo to stygmatyzuje. A typ osobowości ma w sobie takie coś, że on rządzi nami, a nie my nim. A w tym typie ze względu na słabą figurę ojca, często nieobecną i nawet patologiczną, mamy potrzebę poszukiwania "oparcia", znaczenia. To nas właściwie określa. I determinuje.

 

Mojemu życiu nadało znaczenie to, co opisał David Hawkins w swoich książkach. A reszta, pieniądze, kobiety, te wszystkie używki i zapychacze emocjonalnych dziur raczej temu nie sprzyjały. Nie wiem co bym zrobił bez niego.

 

Pozdrawiam. :) 

Edited by Messer
  • Like 5
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Aby przekazywać informację w postaci naszych biologicznych awatarów.

 

A poza tym przeglądam tindera i naoglądałem się setki możliwych kobiet, w wieku od 23 do 28 lat i one żyją chyba tylko dla swoich zwierzątek, bo chłopami przeciętnymi gardzą, liczą na cud jak wygrana w lotto, że ktoś za pomocą czarów pobudzi chormony do życia.

 

Życie to tylko chwile, na dodatek nasz własny mózg chroni nas przed szarą codziennością mając zachowane wspomnienia, czujemy, że mamy do czego wracać.

Edited by LiderMen
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
12 minut temu, maroon napisał:

ad. 3 Zaprzyjaźniłem się z koniem. Jakbym był z 15 lat młodszy to bym rzucił wszystko i je hodował. Wspaniałe, empatyczne zwierzaki na poziomie nieosiągalnym dla większości ludzi. 

Konie i psy tworzą najlepszą więź z człowiekiem. Koty mają na wszystko wyjebane i słusznie 😉. Parę dni temu mój kocur wrócił po przerwie kilkumiesięcznej, myślałem, że coś mu się stało, a teraz pasożyt wrócił i tulił się, by mu żarcie dać. Wrócił zupełnie jak kobieta...A nie wróć zarabiam tak samo jak parę miesięcy temu, żyje jak dziad. Nie no kobieta by akurat nie wróciła 😂, no chyba, żebym został prezesem banku. A kot wrócił do plebsa(mnie) i zadowolony 😃

  • Haha 9
Link to post
Share on other sites

Życie jako takie jest tym co jest i nie ma do tego alternatywy, możemy się od niego odseparować myślami i stworzyć spójny opis według prawideł logiki ale nie uciekniemy od tego, że życie się żyje samo a my jesteśmy jego skutkiem a nie przyczyną.

 

Dlatego będąc wtórnym zjawiskiem wobec siły istnienia możemy co najwyżej stwierdzić, że wiemy, że nic nie wiemy ale to nie jest rezygnacja a głęboki szacunek.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Z jednej strony ma taki sens jaki sam mu nadasz. Z drugiej nieco bardziej filozoficzno- religijnej masz uzyskać jak największy stopień świadomości poprzez doświadczanie i rozumienie życia. Czyli Twoja dusza ma tu coś to przepracowania i zrozumienia. Ostatnio słyszałem, że w życiu chodzi o miłość ale nie mylić z porządaniem ( to już jest nasza zwierzęca natura, którą da się i należy kontrolować) tylko o odczuwanie miłości, do tego co robisz, do siebie ludzi świata.  Czy to wszystko prawda ? Nie wiem. 

Edited by adi1231-91
  • Like 3
Link to post
Share on other sites
10 minut temu, LiderMen napisał:

one żyją chyba tylko dla swoich zwierzątek

A dla kogo miałyby żyć? Żyjemy tylko dla samych siebie, a może nawet nie. Ludzie, zwierzęta to inne byty, w zasadzie niezbyt istotni statyści, którzy mają własne główne role we własnych filmach. Ważne, aby jak najmniej te inne byty krzywdzić, a wybranym dawać ochronę i radość. I tyle. Frustrowanie się nie ma sensu, tak jak żywot nasz. 

10 minut temu, LiderMen napisał:

chormony

Małostkowym celem życia może być za to poprawna ortografia ojczystego języka. Wybacz, ale musiałam. 

Edited by Hatmehit
  • Sad 1
Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Hatmehit napisał:

Żyjemy tylko dla samych siebie,

"Nikt nie rodzi się tylko dla siebie i nikt nie umiera tylko dla siebie"

 

Tak mówił ksiądz na mszy pogrzebowej znajomego, który się powiesił na pasku od spodni. Ja się z tym cytatem zgadzam jeszcze do puki żyje jeszcze dwóch członków rodziny w której się wychowywałem.

 

Najbardziej boli jak te niewiasty lepiej traktują psów niż potencjalbych kandydatów na partnera. Bo chyba po coś są na tym tinderku.

  • Like 3
Link to post
Share on other sites
13 minut temu, LiderMen napisał:

"Nikt nie rodzi się tylko dla siebie i nikt nie umiera tylko dla siebie"

Brzmi górnolotnie, lecz jest głównie bzdetami mającymi dać nam ludziom pewien spokój ducha. Dla kogo więc żyjemy? Dla naszej rodziny, przyjaciół? Możemy żyć ABY np. dawać komuś dane odczucia, lecz nie dla.

13 minut temu, LiderMen napisał:

niewiasty lepiej traktują psów niż potencjalbych kandydatów na partnera.

Też lepiej traktuję mojego ukochanego schorowanego psiaka niż losowych ludzi. Jest dla mnie jak członek rodziny, którego zdrowie i szczęście są indywidualnie 100 razy bardziej istotne niż obcych z internetu. To chyba normalne. Jednak traktowania zwierzęcia i typów z Tindera ciężko porównywać, bo to jednak dwie bardzo różne sfery. Chyba, że to była jakaś metafora, a mój mózg już kompletnie zatracił sens swojego istnienia XD

Edited by Hatmehit
Link to post
Share on other sites

@Messer mógłbyś podać jakieś konkretne źródła książki gdzie można poczytać więcej na ten temat (tego konkretnego typu osobowości). Jakieś tytuły właśnie Hawkingsa itp.

Stety albo nie (raczej nie:/) mocno utożsamiam się z opisanym typem osobowości i chętnie dowiem się więcej na ten temat. Z góry dzięki, pozdro.

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
  • Similar Content

    • By wrotycz
      Expertologia
       
      Podcast
       
      Eksperci zawsze wiedzą najlepiej... czy na pewno? Przyjrzyjmy się medialnej zależności od "ekspertów", którzy mówią to, co establiszment chce, aby zostało powiedziane i co ta praktyka oznacza dla wzrostu "na(ł)ukowej" dyktatury.
       
       
       
      Istotą dzisiejszego odcinka nie jest to, aby powiedzieć, że zawsze wszystko jest opinią i dlatego żadna opinia ekspertów jest nic nie warta. Nie to staram się tutaj powiedzieć. Myślę, że istnieje obiektywna rzeczywistość, której można dochodzić za pomocą procesu naukowego i myślę, że ludzie, którzy na przykład spędzili lata badając temat i naprawdę analizując go i rozważając dogłębnie, prawdopodobnie są bardziej wykwalifikowani, aby mieć opinię - aby naprawdę wyrazić swoje wnioski w temacie swoich poszukiwań i tego, co znaleźli na ten lub inny temat, niż ludzie, którzy nie spędzili wcale czasu na analizowaniu go, ale musimy pamiętać o podstawowej kwestii, że "ekspert mówi to, ekspert mówi tamto" nie jest argumentem. To się nazywa odwołanie do autorytetu, które jest błędem logicznym. Jeśli mówisz "uwierz mi, bo jestem ekspertem" to jest to błąd logiczny i nikt nie powinien tego akceptować jako poprawnego argumentu w rozumowaniu na jakimkolwiek temat. Powinno być tak, że spędziłem lata badając to i to jest to, co znalazłem, to jest to, co zrobiliśmy i to jest to, jak doszliśmy do tych wniosków i jeśli te dane są przedstawione w ten sposób, to ludzie mają prawo spojrzeć na nie i dojść do własnej decyzji na ich temat, ale narracja typu "ekspert mówi" jest konstruowana w zawodzie dziennikarskim tak, że dziennikarze mogą zawsze po prostu zdecydować o tym, co panujące normy polityczne chronione przez establishment naukowy mówią. Jeśli ten paradygmat się utrzyma to niestety zobaczymy rzeczy jak straszenie globalnym ociepleniem i wiele innych pojawiających się w przyszłości. Więc myślę, że głównym przesłaniem na dziś jest kupujący - uważaj! Zawsze, zawsze, zawsze podchodź do każdej wiadomości krytycznie z czapką krytycznego myślenia; dotyczy to też alternatywnych mediów, dotyczy to też raportu Corbetta i wszystkiego innego. Nie przyjmuj opinii eksperta tylko dlatego, że jest ekspertem. Przyjrzyj się temu, co mówią, zapoznaj się z faktami, które albo wspierają, albo obalają to, co mówi i podejmij własną decyzję. Nie jesteśmy dziećmi i jeśli nie weźmiemy naszych własnych zdolności umysłowych we własne ręce, nie staniemy się dorośli i nie staniemy się odpowiedzialni za nasze własne decyzje umysłowe, cóż, wtedy niestety będziemy tylko dziećmi w ramionach kochającego (nas, a jakże) establiszmentu, oligarchii, Nowego Porządku Świata, manipulantów, jak zwał tak zwał, polityków, socjotechników, cwaniaków i wszystkich, którzy tę taktykę uskuteczniają.
       
      Nie wierzcie w ani jedno słowo tylko, dlatego, że wypowiedział je Budda, lecz sprawdzajcie rzeczy sami; bądźcie swoimi własnymi nauczycielami - przewodnikami. Budda Siddharta Gautama z rodu Śakjów
       
       

       
      доверяй но проверяй - rosyjskie przysłowie, które się wykłada "ufaj ale sprawdzaj"; ulubione powiedzenie Feliksa Edmundowicza Dzierżyńskiego.
       
      ----
       
      Nie muszę chyba dodawać, a może jednak, że sprawdzanie, krytyczne myślenie, reprodukcja, weryfikowalność, to filary Metody Naukowej. Nie profesorskiej, nie eksperckiej, a naukowej.
       
    • By wrotycz
      Jak zauważył Alexis de Tocqueville  demokracja skończy się wtedy, kiedy rząd zauważy, że może przekupić ludzi za ich własne pieniądze.
       
       
      # To dla tych, którzy wierzą, że państwo im coś daje.
       
    • By rezysstor
      Molekularne podstawy obowiązującej rzeczywistości, skłaniają do przemyśleń, o psychopatycznym eksperymencie stwórcy, datującym się od "wielkiego wybuchu".
      Podejrzewam, że uwolniona wtedy energia, wielokrotnie przewyższała wszystko, co mogło do tej pory wydarzyć się w sławojkach, i za stodołami, a nawet w nadmorskich lasach, porastających wydmy.
      Z powyższego powodu, prawdopodobnie, nie powinno się traktować życia zbyt poważnie, choć wcale nie uważam, że jest ono krótkie, i kończy się niebytem, po biologicznej śmierci.
      Przeciętna kobieta, ma w sobie poczucie misji, podobnie, jak przeświadczenie, o pierwszeństwie, na skrzyżowaniu, nawet, na czerwonym świetle.
      Prawdopodobnie owo przekonanie legitymizuje czerwona pieczęć na podpasce.
      Problemy człowieka związane są zwykle z kreacją rzeczywistości, w której królewna uwięziona w wieży, powiewa z okienka brudnymi majtkami, wabiąc rycerzy, by usiekli smoka, co to ją pilnuje .
      Tak więc one machają do nas brudną szmata, z tej okazji korzysta jakiś Pokurcz, dobierając, się im do pupy, kiedy wychylają się ku nam z okienka, na szczycie wieży, czy innej szklanej góry.
      Pokurcz się ślini, i cieszy, smok przygotowuje się do uczty, a mięso rycerskie, gotuje się, na śmierć w obronie cnoty, honoru, bogów, i i idei miłości.
      Taką rolę przypisano nam, od zarania dziejów - oto wielki szwindel natury.
      Powstaje więc pytanie, czy istnieje jakaś alternatywna rzeczywistość ?
      Może po drugiej stronie lustra ?
      Zastanawiam się, czy kobieta, czyli taki trochę głupszy facet bez sisiaka, z trochę tylko większymi cyckami, pasożytujący na człowieku, nie wymaga zbyt wiele, od swojego żywiciela ?
    • By leto
      Czołem bracia! Mam nadzieję że miło spędzacie święta i nie jesteście zbytnio przejedzeni i przepici, bo będzie potrzebne skupienie. No to jedziemy.
       
      Często przewijający się na tym forum motyw, to tęsknota za kobietą miłą, potulną i uległą. Uległą nie tylko w łóżku, ale w jakiś sposób w codziennym życiu - przyjmującą w jakimś stopniu "przywództwo" mężczyzny w związku.
       
      Chciałbym Wam napisać, co o tym myślę i czemu prawdopodobnie jest to duży błąd. Co więcej, w wielu Waszych przypadkach, z tego, co obserwuję, doprowadziło Was to do mniejszych lub większych kłopotów.
       
      Co jest istotą relacji dom-sub (poguglajcie na temat bdsm jak nie znacie tego pojęcia, byle nie przy dzieciach xd)? Jednostka podporządkująca się oddaje jakąś część władzy nad sobą jednostce dominującej, ale jest to w pewnym sensie złudzenie. Sub ma zawsze ostatnie słowo. To sub ustala granice tego, jak chce się podporządkować, w jakim stopniu i gdzie powie stop.
       
      Nie tylko to. Wraz z oddaniem części "władzy" strona bierna oddaje w ręce aktywnej ogromną odpowiedzialność. Jest to pewnego rodzaju gra psychologiczna, gdzie sub na swoich warunkach wpuszcza was do swojego świata.
       
      W życiu pozałóżkowym jest podobnie. Im więcej przejmujecie "władzy", tym więcej odpowiedzialności. Czasem dochodzi to do granic absurdu, gdzie żona siedzi całe życie w domu utrzymywana przez męża (w tzw "tradycyjnej roli", niańczy dzieci czy tam coś) a potem po 10 latach mąż z rozgoryczeniem stwierdza, że jest ona nudna i libido jej spadło do zera. No czego się spodziewałeś, panie władco? Ciekawi, mądrzy i aktywni ludzie nie wykuwają się w takich warunkach. Jak byś siedział 30 lat pod kiecką matki to też byś był nudny jak kolejny sezon Przyjaciół.
       
      Myślicie może, że mając taką partnerkę unikniecie konfliktów i wchodzenia sobie na głowę? Mon dieu! A co przed chwilą pisałem o władzy i odpowiedzialności? Będziecie rozliczani. Nikt za frajer nie będzie się z Wami bujał przez lata. Wzięliście w swoje ręce władzę? Zostaniecie rozliczeni z odpowiedzialności. Wasza wybranka serca to nie wyborcy PiSu, nie będzie co 4 lata kupowała tych samych tanich haseł. Nie wykażecie się? Są dookoła tysiące innych.
       
      Antidotum? Inne, niż myślicie - i wg mnie tylko jedno. Kobiety dojrzałe emocjonalnie, niezależne finansowo, nie potrzebujące i nie oczekujące prowadzenia za rękę. Tak, ambitne. Chyba że za 10 lat chcecie patrzeć jak Wasza wybranka ciągle siedzi na kasie w Biedronce kiedy wy właśnie awansowaliście z dyrektora na CEO.
       
      OK - jeśli chcecie po prostu dziś wieczorem zaruchać, to nie przejmujcie się tym, co napisałem.
       
      Tyle że w życiu jest tyle ciekawszych rzeczy, niż zaliczanie. Tracicie, jeśli na tym kończy się to, co chcecie przeżyć z kobietami.
       
      Kluczowe: oczekiwania. Im bardziej kobieta niezależna, tym mniej tych oczekiwań będziecie wobec niej mieli. Przy dobrych wiatrach będzie tak samo w drugą stronę. Im mniej oczekiwań, tym prostsze i radośniejsze życie. Z uległymi szarymi myszkami gwarantuję Wam natomiast, że ilość wymagań wobec Was będzie ogromna, nawet jeśli na początku dama będzie Wam słać pod nogi płatki róż.
       
      Może nie uwierzycie że tak będzie. No cóż, do przeczytania za rok-dwa w dziale "Świeżakownia - moja historia" jak to Wasza miła szara myszka po zamieszkaniu razem zmieniła się o 180 stopni w wymagającą i rozliczającą Was kulę u nogi.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.