Jump to content

Stały związek z jedną partnerką?


Recommended Posts

19 hours ago, Wolumen said:

Zaczynałem z żoną jak miała 21 lat, skończylem przed rozwodem jak miała 37. 

Jeśli jakość i częstotliwość pożycia się nie zmieniła to zazdroszczę.  

Link to post
Share on other sites
  • Replies 76
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Nie bądź idiotą. Chcesz wyrównać licznik do swojej kobiety, bo cię swędzi? Serio, aż tak upadłeś? 😆 Nic innego cię nie spotka stary. Czuj wdzięczność za to, że nie musisz tego robić. Po co chciałbyś m

A co jest Twoim celem? Twoim, nie ludzi tu się wypowiadających, nie rodziny, nie Twojej kobiety i nie wyluzowanych ziomeczków z reklam? a) stabilny związek i dzieci? b) pukanie jako "wolny e

Ostatnio usłyszałem od jednej "ogarniętej" prawniczki, że jeśli tylko "wszedł i wyszedł" na weselu w toalecie, to "się nie liczy przecież" 🤦‍♀️🤷‍♂️😂 Ich "inwencja twórcza" i relatywizm moralny w

@SamiecGamma W sumie celne przemyślenia, ale zamiast pasywne powiedziałbym reaktywne. Kobieca seksualność to mega ciekawy temat szkoda, że w obliczu "równości" jakoś nie chce jej się szczegółowo badać bo na pewno jest całkiem inna niż męska, z czego wynika wiele srogich nieporozumień.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Kolego. Ja się dowiedziałem o tym za późno i myślałem, że moja żona to do konca życia ze mną będzie.  Przeczytaj książkę którą mi tu polecono:

 

"Cała prawda o współczesnych związkach małżeńskich"

 tu ją kupisz:

https://sprzedajemy.pl/cala-prawda-o-wspolczesnych-zwiazkach-malzenskich-warszawa-3-402203-nr5258952

 

Kobiety są dobre jeśli nie zawrzesz z nimi związku małżeńskiego albo nie spłodzisz dziecka. Są w tedy dobre ponieważ mają na celu nakłonić Cię do zawarcia najbardziej niekorzystnej dla Ciebie umowy w twoim życiu. Jeśli masz zamiar wchodzić z nią w rodzinę najpierw zapytaj jej co myśli o intercyzie oraz tym, aby w niej była zapisana opieka naprzemienna, wkład w budżet rodzinny po połowie oraz inne rzeczy. Tam jest to napisane porządnie.

 

Ja Ci proponuję nie formalizować związku. Nie wiem czy można spisać jakąś umowę co do tego jak wyglądały by twoje kontakty z dzieckiem po waszym rozstaniu, ale ty jako ojciec nie masz nic do gadania co do wychowywania twojego dziecka. W żłobkach, przedszkolach czy szkołach faceci nic nie mogą zrobić. Masz kasę im dawać tylko.

Teraz możesz myśleć, że to nic strasznego, ale ja widziałem już za dużo jak to działa, a ta książka wszystko wyjaśnia.

 

Proponuję Ci przedłużać ten stan w którym obecnie jesteś (bez małżeństwa i dziecka) jak najdłużej to będziesz miał dobre życie. Jej się czas kończy i jeśli coraz bardziej będziesz namawiany na małżeństwo to będziesz wiedział po co.

  • Like 5
Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Exar napisał:

@Globtroter87

Już piszesz o fatalnych skutkach rozwodów, czyli jednak żenić się chcesz. Wasz staż związkowy vs dotychczasowe związkowe CV się zwyczajnie nie składa i póki co nie rokuje.

Zamiast odpisywać - czytaj Świeżakownię i wtedy wróć, bo już tłumaczysz się z decyzji, którą chcesz podjąć i dlaczego ona jest ok.

Walczysz z wiatrakami.

 

Nie zrozum mnie źle - każdego rozgarniętego gościa zachęcam do dzieci,. Musi być do tego odpowiednia partnerka, a i tak nie ma gwarancji, że po wykluciu hormony nie wywrócą jej mózgu na lewą stronę. Trzeba mieć świadomość potencjalnych skutków skacząc na główkę.

 

 

Forum czytam już od dłuższego czasu i doceniam tę skarbnicę wiedzy, którą można tu odnaleźć, żeby nauczyć się na cudzych błędach.

 

Jestem świadomy, że na obecnym etapie związku, gdy mieszkaliśmy ze sobą na razie zaledwie 3-4 miesiące, podejmowanie świadomej decyzji o potomstwie byłoby na pewno zbyt pochopne. Przydałby się nam co najmniej z rok, a i to raczej mało. Z drugiej strony, ze względu na nasz (a zwłaszcza jej) wieku nie możemy sobie pozwolić na odwlekanie tej decyzji na kolejne 5-10 lat.

 

Ja faktycznie mam jakąś awersję do ślubu, ale ona mi komunikowała parokrotnie, że ze względu na opinie w oczach jej rodziny i znajomych, nie zdecyduje się na dziecko, jeśli chociażby nie będziemy zaręczeni, czy po jakiejś formalizacji naszego związku.

 

Swoją drogą, już teraz całkiem świadomie podejmujemy jakieś tam ryzyko nieplanowanej ciąży, ponieważ moja dziewczyna źle toleruje antykoncepcję hormonalną, więc nie mamy wyjścia tylko zabezpieczać się gumkami, które są przecież o wiele mniej skuteczne od pigułek. A dodatkowo, od niedawna, ze względu na to, że nie za bardzo przepadam za seksem w lateksie, zdarza się nam praktykować jeszcze bardziej ryzykowny pod tym względem stosunek przerywany, choć to raczej głównie w dni, które powinny być niepłodne i przez krótki czas tylko na początku zbliżenia, bo potem, bojąc się, że nie zdążę zareagować na czas, szybko zakładam kondoma. 

 

Ważne jest, żeby móc jakoś wyczuć i przewidzieć (ale czy to jest w ogóle możliwe?), jak partnerka zachowa się po osiągnięciu celu reprodukcyjnego. Każdy ma nadzieję, że w jego przypadku, relacja nie pogorszy się, a wręcz umocni dzięki wspólnemu potomstwu.

 

Myślę, że budowanie związku na jak największej liczbie więzi ze sobą, najlepiej z osobą o podobnym do siebie kontekście socjalnym, intelektualnym i światopoglądowym, może działać prewencyjnie na ryzyko utraty zainteresowania, wykorzystania i rozstania.

 

Godzinę temu, masculum napisał:

@Globtroter87 nie wiem jak Ty czy inni bracia ale ja jak byłem z moją exżoną w związku jeszcze to czasami tez miałem różne wątpliwości i parę flag gdzieś tam było ale brnąłem w to dalej, gówno miałem w głowie a nie wiedzę na temat związków. Po rozwodzie jak się ogarnąłem jako tako, zyskałem dużo wiedzy między innymi z audycji Marka i tego forum (a to i tak nadal mało) i posprzątałem trochę w głowie to dotarło do mnie, że te wszystkie obawy, wątpliwości i to co podpowiadało mi przeczucie było dobre... dobre gdybym z tego zawczasu skorzystał. Olałem swoje, wątpliwości, przeczucia i to, że mój instynkt podpowiadał mi abym zrobił coś innego. Skończyło się rozwodem a trzema plusami jakie z tego widzę teraz to to, że mam super syna z którym bardzo często się widuję, że nikt mi nad głową nie pierdoli i że jestem w podobnym wieku co Ty.

Tyle, że ja już przeżyłem to co Ty zamierzasz teraz przeżyć, nie wiem jaka jest twoja kobieta ale parę miesięcy to O WIELE za mało moim zdaniem abyś mógł z pełną odpowiedzialnością i spokojem ducha stwierdzić, że czas z nią na założenie rodziny. Nie proponuję Ci "rzuć laskę i idź w świat ruchać" ale jeśli masz jakieś wątpliwości to nie wzięły się one znikąd. Z mojego punktu widzenia i doświadczenia nie olewałbym zupełnie wątpliwości i przeczuć, które pojawiają się w twojej głowie.

 

Zgadzam się, raczej nie należy takich wątpliwości zamiatać pod dywan z myślą, że jakoś to będzie. Pytanie, jak to wykorzystać? Czy myślisz, że powinieneś był się rozstać ze swoją byłą żoną wcześniej, jak tylko pojawiły się pierwsze czerwone flagi?

 

Gratuluję Ci bardzo (i nieco zazdroszczę) super syna. Na pewno jest dumny, że ma tak rozgarniętego ojca. 

 

21 minut temu, Sklozgos napisał:

Kobiety są dobre jeśli nie zawrzesz z nimi związku małżeńskiego albo nie spłodzisz dziecka. Są w tedy dobre ponieważ mają na celu nakłonić Cię do zawarcia najbardziej niekorzystnej dla Ciebie umowy w twoim życiu. Jeśli masz zamiar wchodzić z nią w rodzinę najpierw zapytaj jej co myśli o intercyzie oraz tym, aby w niej była zapisana opieka naprzemienna, wkład w budżet rodzinny po połowie oraz inne rzeczy. 

 

Ja Ci proponuję nie formalizować związku. Nie wiem czy można spisać jakąś umowę co do tego jak wyglądały by twoje kontakty z dzieckiem po waszym rozstaniu, ale ty jako ojciec nie masz nic do gadania co do wychowywania twojego dziecka.

 

Proponuję Ci przedłużać ten stan w którym obecnie jesteś (bez małżeństwa i dziecka) jak najdłużej to będziesz miał dobre życie. 

 

Co do małżeństwa, to się zgadzam, nie jest mi wcale do niego spieszno. Myślę jednak, że ze względu na praktycznie identyczną pozycję społeczną w tym samym zawodzie z równie dobrym wynagrodzeniem, nie zależałoby jej raczej na wykorzystaniu mnie dodatkowo w kwestii finansowej.

 

Rozmawialiśmy już pokrótce o takich sytuacjach. Ona nie ma nic przeciwko intercyzom. Co do opieki ojcowskiej, to wręcz bałaby się, że miałbym ją zostawić potem samą, więc raczej nie miałbym problemu z kontaktem z dziećmi, po ewentualnym rozstaniu. Wie o tym, że ja miałem sam małą traumę w dzieciństwie przez nieobecność ojca i że zależy mi na tym, żeby taka sytuacja się nie powtórzyła. 

 

Przedłużać stanu bez dzieci raczej nie mogę już za długo - max. rok, czy dwa - bo sam chciałbym już wejść w ten etap życia, żeby mieć potomstwo.

Edited by Globtroter87
  • Like 1
  • Haha 2
Link to post
Share on other sites
16 minut temu, Globtroter87 napisał:

ale ona mi komunikowała parokrotnie, że ze względu na opinie w oczach jej rodziny i znajomych, nie zdecyduje się na dziecko, jeśli chociażby nie będziemy zaręczeni, czy po jakiejś formalizacji naszego związku.

1 lampka

 

16 minut temu, Globtroter87 napisał:

A dodatkowo, od niedawna, ze względu na to, że nie za bardzo przepadam za seksem w lateksie, zdarza się nam praktykować jeszcze bardziej ryzykowny pod tym względem stosunek przerywany, choć to raczej głównie w dni, które powinny być niepłodne i przez krótki czas tylko na początku zbliżenia, bo potem, bojąc się, że nie zdążę zareagować na czas, szybko zakładam kondoma

2 lampka

 

No się zaczyna zbierać :)

  • Like 2
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

@Globtroter87 Masz 34 lata i jakbyś się uparł to znalazłbyś 26-29latkę. Twój brak doświadczenia tu jest twoim wrogiem bo jakbyś miał doświadczenie z młodszymi kobietami to byś wiedział jak generalnie niechętne są do posiadania dzieci i nie lubią pospiechu. Przebierają w facetach jak mogą. 

 

A później przekraczają 30. Miała być kariera, wyszła ślepa uliczka. Powodzenie coraz mniejsze. Coraz mniejsza płodność. Majątku brak. Narasta desperacja, bardzo powoli ale narasta. Jak były płodne, młode i miały wybór to się nie mogły zdecydować, a teraz już czasu nie mają. 

 

Mam kolegów po 30, w okolicach 40, ale oni są naturalnie zredpillowani przez doświadczenia. Twój przypadek nie jest wyjątkiem, jest wręcz typowy. Znajomy poznał kobietę po 30 i po pół roku już gadała, że chce dziecko. On nie chciał. Musieli się rozstać. Twoja już zaczyna gadać o ślubie, dzieciach a znacie się ile? Mniej niż pół roku? Przejrzyj na oczy, łyknij gorzką pigułkę bo stworzysz kolejną dysfunkcyjną rodzinkę z dzieckiem które będzie widziało dramy i piekło rozwodu.

 

Powiedz jej tak; dziecko conajmniej za dwa lata i ślubu brak. Jak cię kocha to pójdzie na to, a jak będą dramy to będziesz wiedział.

Edited by NoHope
  • Like 13
Link to post
Share on other sites
15 minut temu, NoHope napisał:

@Globtroter87 Masz 34 lata i jakbyś się uparł to znalazłbyś 26-29latkę.

(...)

Twoja już zaczyna gadać o ślubie, dzieciach a znacie się ile? Mniej niż pół roku? 

 

Rzeczywiście, na pewno bym mógł znaleźć. Choć mieszkam za granicą, to miałem już się umawiać z poznaną na Tinderze, sensowną i młodszą (28 lat) Polką, w zasadzie tuż przed podjęciem decyzji o związku z obecną dziewczyną. Mógłbym spotykać się też z nie-Polkami, które miałbym okazję poznawać praktycznie na co dzień, ale nie wiem czemu, ale jakoś zawsze ciągnęło mnie bardziej do rodaczek. 

 

Do tej pory w relacjach intymnych blokowały mnie najpierw przez długie lata przekonania religijne, a potem już tylko lęk i wstyd związany z brakiem doświadczenia łóżkowego będąc jeszcze prawiczkiem 25+ a w końcu 30+. Chciałem się "rozkręcić" seksualnie w sprzyjających warunkach, co mi się w końcu udało z obecną dziewczyną. ;) 

 

Znamy się około 7 lat i spotykaliśmy się już przez mniej więcej rok, jakieś 5 lat temu. Była już wtedy między nami bliskość i zbliżenia łóżkowe (petting ale bez pełnego seksu z penetracją). Dlatego traktuję ją nieco inaczej, niż dziewczynę, którą bym poznał dopiero od kilku miesięcy. 

Edited by Globtroter87
Link to post
Share on other sites
8 minut temu, Globtroter87 napisał:

Znamy się około 7 lat i spotykaliśmy się już przez mniej więcej rok, jakieś 5 lat temu.

Co innego związek a co innego luźna znajomość.

 

Jesteś na haju, powinieneś sobie nieufać. Zwłaszcza jak byłeś prawiczkiem, pierwszy prawdziwy związek to silne uczucia, które zaślepiają. A człowiek chciałby się ustatkować i mieć rodzinkę i święty spokój. Daj sobie czas, jeśli po roku, dwóch będzie dobrze to jest jakaś szansa, ale jeśli nie to nie.

 

Rodzina to nie praca, nie da się łatwo zmienić bez konsekwencji, a dziecko to nie pies którego oddasz do schroniska albo przywiążesz do drzewa jak się znudzi. 

 

Bycie zbytnio hop do przodu może spowodować zjebanie sobie życia i niewinnym osobom (dzieciom). Kobiety o tym nie myślą bo są egoistyczne i system jest po ich stronie, ale my jako faceci musimy uważać, po prostu.

 

Jak nie jest desperatką to niech poczeka. Naciski z jej strony to będzie gruba czerwona flaga.

Edited by NoHope
  • Like 3
Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, NoHope napisał:

Co innego związek a co innego luźna znajomość.

 

Jesteś na haju, powinieneś sobie nieufać. Zwłaszcza jak byłeś prawiczkiem, pierwszy prawdziwy związek to silne uczucia, które zaślepiają. 

 

Zgoda, ale to wtedy właśnie, te 5-6 lat temu były między nami najsilniejsze emocje i "haj zakochania" z "motylami w brzuchu" z mojej strony. Uczucie chyba nawet nie do końca odwzajemnione wtedy, może częściowo tragiczne, wręcz trudne do zniesienia. Plus mój wewnętrzny opór przed przekroczeniem bariery penetracji w seksie wynikający z religijnych bredni, jakie miałem wówczas w głowie.

 

Natomiast, teraz, dla odmiany, nie wiem czemu (czy to może przez jakiś uraz o to, że wtedy nam nie wyszło?), ale nie przeżywam już tych silnych emocji zakochania wobec niej. Po prostu miło mi z nią się spędza czas na rozmowach, podróżach, wspólnych wyjściach do restauracji, etc. Dobrze się rozumiemy i wspieramy w codziennych wyzwaniach w pracy. Pojawiające się ewentualnie drobne zgrzyty codzienności próbujemy skutecznie rozwiązywać na bieżąco. 

 

A jak tylko jestem fizycznie blisko niej i czuję dotyk jej ciała, to mój sprzęt reaguje natychmiast adekwatnie do sytuacji i pragnę się wtedy z nią kochać i jak tylko mamy okazję, to konsumujemy nasze pożądanie.

Link to post
Share on other sites

No teraz wreszcie rozumiem, czyli to jest "NIE WIEM CO CZUJĘ".

 

Myślę, że powinieneś na tym etapie poprosić moda o zamknięcie tematu i przenieść dyskusje do Rezerwatu, gdzie pomogą Ci profesjonalistki.

  • Haha 2
Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Globtroter87 napisał:

Pierwsze podejście do związku kilka lat temu nam nie wypaliło, bo oboje byliśmy wtedy chyba troszkę niedojrzali i niedopasowani do bycia razem.

 

No to wszystko jasne. Panna była młodsza to mogła wybierać i przebierać. Lata minęły i przypomniała sobie o dobrym chłopcu.

 

Moja rada. Spie.rdalać i to jak na.jkurwa dalej. Ty masz czas ona już nie. W ramach otarcia łez proponuję tygodniowy rajd po Divach. Wyjdzie dużo taniej niż ew. z nią związek.

  • Like 4
  • Thanks 3
Link to post
Share on other sites
42 minuty temu, Baca1980 napisał:

No to wszystko jasne. Panna była młodsza to mogła wybierać i przebierać. Lata minęły i przypomniała sobie o dobrym chłopcu.

 

Karuzela kutangów była, to oczywiste. Tylko która się dziś przyzna? Zasada trzech to absolutne minimum, ale u niektórych należałoby mnożyć przez 5 jak nie więcej.

 

Cytat

Moja rada. Spie.rdalać i to jak na.jkurwa dalej. Ty masz czas ona już nie. W ramach otarcia łez proponuję tygodniowy rajd po Divach. Wyjdzie dużo taniej niż ew. z nią związek.

 

I pozamiatane. Właściwie to wyczerpałeś temat, po co jeszcze coś dodawać? Spierdalać jak najbszyciej, póki jeszcze można...

 

Edited by SamiecGamma
  • Like 3
Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Globtroter87 napisał:

moja dziewczyna źle toleruje antykoncepcję hormonalną, więc nie mamy wyjścia tylko zabezpieczać się gumkami,

Spoko, moja exżona też za bardzo nie chciała brać, a bo to chemia a bo to a bo tamto a to sramto. Jak przyłapała gacha z którym mnie zdradziła to łykała regularniutko tableteczki.... i wygolona zawsze i wszystko a przedtem a chuj tam.... ale nie mówię, że każda taka jest :D
 

3 godziny temu, Globtroter87 napisał:

Zgadzam się, raczej nie należy takich wątpliwości zamiatać pod dywan z myślą, że jakoś to będzie. Pytanie, jak to wykorzystać? Czy myślisz, że powinieneś był się rozstać ze swoją byłą żoną wcześniej, jak tylko pojawiły się pierwsze czerwone flagi?

 

Gratuluję Ci bardzo (i nieco zazdroszczę) super syna. Na pewno jest dumny, że ma tak rozgarniętego ojca. 

Teraz bym nie chciał bo wiem, że nie miał bym tak zajebistego syna (a zawsze chciałem mieć i to jedna z tych "rzeczy", która w życiu -jak na razie- się mi udała i idzie po mojej myśli). I nie zazdrość mi, nigdy nie wiesz co Ciebie czeka w życiu, a życzę Ci żebyś miał tak jak sobie marzysz.

Jeśli natomiast byłbym bezdzietny to bym pewnie żałował, że wcześniej się nie rozstałem bo jak widać i tak do tego doszło i jednak te około 10 lat życia mam w pewnym sensie w dupę plus 2 które minęło od rozwodu i ogarnięcie się jako tako. Z drugiej strony nie powinno się niczego żałować, bo były też dobre chwile i wiele wydarzeń, które miały miejsce to jakaś doza doświadczenia i jednak się to przeżyło. Więc rozpatrywanie całego związku poprzez jego zakończenie jest trochę bez sensu. Tu bardziej chodzi o to, że pomimo wewnętrznych wątpliwości i kilku flag, które gdzieś tam się pojawiły zignorowałem to wszystko bo jak przystało na wtedy prawdziwego rycerza, stwierdziłem "jakoś to będzie", "jakoś się ułoży". No i jakoś się ułożyło ale nie do końca tak jak chciałem chyba ;)
 

 

3 godziny temu, Globtroter87 napisał:

Ja faktycznie mam jakąś awersję do ślubu, ale ona mi komunikowała parokrotnie, że ze względu na opinie w oczach jej rodziny i znajomych, nie zdecyduje się na dziecko, jeśli chociażby nie będziemy zaręczeni, czy po jakiejś formalizacji naszego związku.

W tej kwestii chyba wszyscy bracia mają tutaj rację. Skoro laska ciśnie na ślub bo "opinia", bo "nie wypada", bo "rodzina co powie" to jest to wszystko wykalkulowane. Bo gdyby rzeczywiście poza Tobą świata nie widziała to by nawet na harem się ku*wa zgodziła i nie miała z tym problemu. A pitolenie o intercyzie może być zasłoną dymną, żeby temat przeszedł bokiem. Bądź rozważny.




Ja na prawdę nie chce brać na swoje barki w jakikolwiek sposób odpowiedzialności za Twoją decyzję. Jednak po Marek stworzył forum i jego idee aby pomagać braciom. Więc piszę jak to wygląda z mojej strony i u mnie. Wnioski wyciągnij sobie sam. Przepracuj to w głowie i podejmij decyzję, inni bracia też piszą swoje spostrzeżenia i przeżycia, możesz z tego wyciągnąć coś co pomoże Ci podjąć decyzję co robić.

  • Like 2
  • Thanks 4
Link to post
Share on other sites

33 lata. Ty 34. hmm.

 

Z jednej strony - równolatki to słaby pomysł. Bo nie rokują. Wiesz, wchodząc w "stały związek" też coś powinieneś coś z tego mieć, tj. kilka lat uciechy przed ewentualną posuchą. A pani, jeśli nie ma wybitnych genów, zaczyna już się starzeć. Teraz nie widać, ale poczekaj jeszcze z 5 lat... i już będzie. Moja siostra wyglądała jak petarda do 37-38 roku życia. Potem dosłownie posypała się w 2 lata i zrobiła się typową grażyną.

 

Z drugiej - pani ewidentnie Ci odpowiada.

 

Kwestia tego, czy uważasz, że łatwo możesz poznać podobną kobietę, tylko kilka lat młodszą.

 

Jak nie - to warto rozważyć, by z obecną pozostać i pogodzić się z krótkim terminem ważności.

 

  

5 godzin temu, Globtroter87 napisał:

Ja faktycznie mam jakąś awersję do ślubu, ale ona mi komunikowała parokrotnie, że ze względu na opinie w oczach jej rodziny i znajomych, nie zdecyduje się na dziecko, jeśli chociażby nie będziemy zaręczeni, czy po jakiejś formalizacji naszego związku.

 

A to czerwona flaga niestety.

 

Ktoś, kto bierze pod uwagę OPINIĘ ZNAJOMYCH - obcych ludzi, którzy dziś są, a jutro ich nie ma - przy podejmowaniu kluczowych życiowych decyzji - jest jednoznacznie wręcz debilem.

Edited by Januszek852
  • Like 2
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Januszek852 napisał:

Z jednej strony - równolatki to słaby pomysł. Bo nie rokują.

Nie rokuje tylko laska do pozostania piękną i młodą zbyt długo, a poza tym nie jest źle.

 

"Inne badania, opublikowane w 2015 roku w Economic Inquiry mówią o tym, że ryzyko rozwodu wzrasta wraz z różnicą wieku pomiędzy małżonkami. Różnica jednego roku w wieku małżonków zwiększa szanse rozejścia się o trzy procent w porównaniu do par w tym samym wieku. Pięcioletnia różnica sprawia, że para ma o 18% większą szansę na rozwód, a dziesięcioletnia różnica prognozuje rozwód z prawdopodobieństwem 39%."

 

https://natemat.pl/221591,6-sygnalow-ktore-z-duza-precyzja-okresla-wasze-szanse-na-rozwod

Ciekawy artykuł.

Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, Globtroter87 napisał:

Swoją drogą, już teraz całkiem świadomie podejmujemy jakieś tam ryzyko nieplanowanej ciąży, ponieważ moja dziewczyna źle toleruje antykoncepcję hormonalną, więc nie mamy wyjścia tylko zabezpieczać się gumkami, które są przecież o wiele mniej skuteczne od pigułek. A dodatkowo, od niedawna, ze względu na to, że nie za bardzo przepadam za seksem w lateksie, zdarza się nam praktykować jeszcze bardziej ryzykowny pod tym względem stosunek przerywany, choć to raczej głównie w dni, które powinny być niepłodne i przez krótki czas tylko na początku zbliżenia, bo potem, bojąc się, że nie zdążę zareagować na czas, szybko zakładam kondoma. 

Kurwa ja pierdole. Nie wiem po co ta gadka szmatka jak jest obustronne parcie na bombelka i tyle.  

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, Globtroter87 napisał:

Ja faktycznie mam jakąś awersję do ślubu, ale ona mi komunikowała parokrotnie, że ze względu na opinie w oczach jej rodziny i znajomych, nie zdecyduje się na dziecko, jeśli chociażby nie będziemy zaręczeni, czy po jakiejś formalizacji naszego związku.

 

To chodzi jej o ślub religijny dla rodziny, czy formalizację?

 

Jeśli Pani rzeczywiście potrzebuje ślubu jako symbolu, deklaracji i spełnienia marzeń to polecam tzw. ślub humanistyczny, który nie niesie jednak za sobą żadnych skutków cywilnoprawnych i nie jest uznawany przez państwo za oficjalny akt. Ot ceremonia wd Waszych wskazań. Pastor/ksiądź/aktor na plaży czy gdzie tam chcecie. Geje tak robią i im wystarcza.

 

Jeśli Pani potrzebuje zaś ślubu dla "formalizacji" to polecam spierdalać. 

 

 

  • Like 4
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Autorze widzę kilka wątków wspólnych między Tobą, a mną - jeśli Cię to ciekawi to możesz znaleźć moje tematy w profilu. Jestem w związku z rok młodszą dziewczyną (33 vs. 32), mieszkamy za granicą i oboje staramy się o dzieci. Ale do rzeczy.

 

Ślub - kategoryczne NIE i tutaj nawet nie ma nad czym dyskutować. Jaki TY miałbyś z tego pożytek? Czy wiesz, czym ryzykujesz i znasz prawdopodobieństwo rozegrania negatywnego dla siebie scenariusza? To podstawowa wiedza, by nie zniszczyć sobie życia głupią decyzją w jeszcze stosunkowo młodym wieku.

 

Panna miała opcje 5 lat temu, teraz jest już pod ścianą i jeśli jej powiesz, że nie godzisz się na żadne śluby, to pomarudzi, pogrozi lub może nawet odejdzie na chwilę, ale po czasie i tak prawdopodobnie by do Ciebie wróciła, bo w tym wieku opcji ma już niewiele, a każdy nowy związek to strata mnóstwa czasu na poszukiwania a potem poznawanie się. Ona tego czasu już nie ma i ona o tym wie - pora, byś Ty też sobie to uświadomił.

 

Dla przykładu - ja swojej dziewczynie dość szybko uświadomiłem, że nie ma mowy o ślubie i ona dość szybko to zaakceptowała. Jak myślisz, dlaczego?

 

P.S. Jeśli mieszkacie na zachodzie Europy to prawdopodobnie macie opcję zawarcia związku partnerskiego, który daje praktycznie takie same prawa bez pakowania się na minę zwaną małżeństwem. Byłem w takowym, gdy drogi z byłą partnerką się rozeszły to rozwiązałem go w 10 minut w ratuszu i tyle swoją byłą partnerkę widziałem. Polecam.

  • Like 11
Link to post
Share on other sites
W dniu 23.09.2021 o 20:08, VanBoxmeer napisał:

Autorze widzę kilka wątków wspólnych między Tobą, a mną - jeśli Cię to ciekawi to możesz znaleźć moje tematy w profilu. Jestem w związku z rok młodszą dziewczyną (33 vs. 32), mieszkamy za granicą i oboje staramy się o dzieci. Ale do rzeczy.

 

Ślub - kategoryczne NIE i tutaj nawet nie ma nad czym dyskutować. Jaki TY miałbyś z tego pożytek? Czy wiesz, czym ryzykujesz i znasz prawdopodobieństwo rozegrania negatywnego dla siebie scenariusza? To podstawowa wiedza, by nie zniszczyć sobie życia głupią decyzją w jeszcze stosunkowo młodym wieku.

 

Panna miała opcje 5 lat temu, teraz jest już pod ścianą i jeśli jej powiesz, że nie godzisz się na żadne śluby, to pomarudzi, pogrozi lub może nawet odejdzie na chwilę, ale po czasie i tak prawdopodobnie by do Ciebie wróciła, bo w tym wieku opcji ma już niewiele, a każdy nowy związek to strata mnóstwa czasu na poszukiwania a potem poznawanie się. Ona tego czasu już nie ma i ona o tym wie - pora, byś Ty też sobie to uświadomił.

 

Dla przykładu - ja swojej dziewczynie dość szybko uświadomiłem, że nie ma mowy o ślubie i ona dość szybko to zaakceptowała. Jak myślisz, dlaczego?

 

P.S. Jeśli mieszkacie na zachodzie Europy to prawdopodobnie macie opcję zawarcia związku partnerskiego, który daje praktycznie takie same prawa bez pakowania się na minę zwaną małżeństwem. Byłem w takowym, gdy drogi z byłą partnerką się rozeszły to rozwiązałem go w 10 minut w ratuszu i tyle swoją byłą partnerkę widziałem. Polecam.

 

Dałeś jej ultimatum bo mogłeś. Ona się nie sprzeciwiła, bo nie mogła. Przechytrzyłeś ją. Podzielam chłodne myślenie i wnioski płynące z tego posta, tak należy postępować! 👏

Link to post
Share on other sites
W dniu 23.09.2021 o 13:00, Globtroter87 napisał:

 

Forum czytam już od dłuższego czasu i doceniam tę skarbnicę wiedzy, którą można tu odnaleźć, żeby nauczyć się na cudzych błędach.

 

Jestem świadomy, (...)

Tu pozwolę sobie się wtrącić. 

Też czytam forum a sam jeszcze wiele baboli walę i pewnie nie ostatni raz. I ile razy sobie myślę, że coś już wiem i że jestem gotowy na różne akcje tylekroć dostaje od rzeczywistości wiadrem zimnej wody na mordę. Na szczęście z biegiem czasu jest coraz lepiej.

Mnie zazwyczaj zaślepia haj hormonalny i wtedy niektóre rzeczy, które wcześniej i tak już znałem potrafią mi umknąć albo je lekceważę. A gdy związek/relacja się skończy, opadnie kurz, zgasną światła to wtedy widać, że wkładałeś gwóźdź do gniazda a wiedziałeś, że tak się nie robi.

Dla tego trzeba być czujnym, wnikliwym i nadzwyczaj ostrożnym.

 

Jesteśmy w podobnym wieku. Nie żebym Cię oceniał i porównywał do siebie bo bym był zgorzkniały lub próżny ale... Instynkt mówi, że trzeba mieć potomstwo + presja wieku kobiety = Ty masz wątpliwości a zarazem na wszystko masz wytłumaczenie jak czytam. 

 

Krótko to wszystko trwa a czas partnerkę goni. A jeśli Ty z nią jesteś to Ciebie też bo od jej wieku zależy zdrowie potomka. 

 

Powiem Ci z mojego doświadczenia, że jeśli mi pojawiały się jakieś wątpliwości, które zignorowałem to w przyszłości zawsze wracały ze zdwojoną siła. 

 

I tak jak już Bracia wcześniej pisali.

Red Flag => Znacie się długo, coś nie wyszło, miała innych partnerów, z którymi w pierwszej kolejności chciała by coś wyszło, wiek ją goni, stwierdziła, że w sumie to nie jesteś taki najgorszy a skoro się znacie to niech będzie bo kogo ja teraz znajdę jak tu chętny pod ręką. 

Edit: widzę, że Red flagow w wątku jest więcej. Czytaj co Bracia piszą.

 

 

Bardzo bym chciał, żeby Ci się udało i byś był szczęśliwy ale dla mnie ten red flag jest niepokojący i boję się, że jego drugie dno się ujawni gdy będzie za późno bo dla mnie jesteś traktowany jak "drugi sort" choć zapewne od partnerki tego (póki co) nie poczujesz bo tak to działa. 

 

Wczułem się w Twój post z racji podobnego wieku, oraz tego, że z ostatnią ex zaczynało się już bardzo poważnie zanosić ale powiem Ci mądrą rzecz. Jest takie mądre stwierdzenie, które często powtarzam, a którego autorem jest @giorgio. "Rozsiądź się wygodnie w fotelu i obserwuj".

Edited by RockwellB1
  • Like 3
Link to post
Share on other sites
W dniu 22.09.2021 o 13:15, Globtroter87 napisał:

Od paru miesięcy jestem w związku z dziewczyną. Co prawda, znamy się już od paru lat, a nawet już kiedyś raz próbowaliśmy być razem, to dopiero teraz wzajemna chemia i sprzyjające okoliczności połączyły nas razem ponownie.

 

Wszystko między nami wydaje się układać pomyślnie. Zawodowo jesteśmy z tej samej branży, ona bardzo ambitna i inteligentna. Mamy więc wiele wspólnych tematów do rozmów. Wspólny czas nam zawsze mija bardzo szybko. Oboje bardzo lubimy podróżować i już parę razy przez te kilka miesięcy wyruszaliśmy razem na wspólne wyjazdy. Jest oczywiście też między nami parę różnic, np. poglądy polityczne, czy religijne - ona wierząca, choć niezbyt praktykująca, ja kiedyś też wierzący, ale obecnie raczej określiłbym siebie jako agnostyk, a może nawet ateista.

 

W łóżku też zdaje się jesteśmy raczej dobrze dopasowani, oboje lubimy częsty seks, czujemy się ze sobą bardzo swobodnie, nie mamy przed sobą żadnych oporów na nowe eksperymenty, etc. 

 

Ze względu na nasz wiek (ja 34 a ona 33 lata) oraz względną stabilizację życiową na polu zawodowym z raczej pewnymi perspektywami materialnymi na przyszłość, rozważamy poważnie też projekt rozszerzenia rodziny. Osobiście czuję się gotowy na podjęcie roli ojca, ale chciałbym, żeby matką moich dzieci była najbardziej odpowiednia kobieta z dobrym materiałem genetycznym i chętna do dbania o trwałość rodziny. 

 

Wiadomo, że te wszystkie poważne decyzje życiowe należą wyłącznie do nas samych i nie szukam tu porad w tej kwestii, ale napisałem ten wstęp dla nieco lepszego zrozumienia kontekstu mojej wątpliwości, która nieśmiało powraca w moich myślach. 

 

Mianowicie, ta dziewczyna jest dla mnie pierwszą i jedyną partnerką, z którą miałem seks w całym moim życiu, podczas gdy ona miała przede dwa długie związki, w których rzecz jasna był seks.

 

Sytuacja ta, biorąc pod uwagę mój wiek, jest z pewnością dość rzadka i nietypowa, ale wynika z różnych przyczyn, choć chyba przede wszystkim ze względu na wyolbrzymione przeze mnie przez wiele lat, gdy jeszcze byłem wierzącym katolikiem, pragnienie czekania na kobietę w "czystości", aż do samego ślubu. Jestem obecnie bardzo szczęśliwy, że udało mi się w końcu, choć stanowczo zbyt późno, wyrwać z tej seksualnej blokady i uwolniłem realizację moich intymnych pragnień. Nie mam absolutnie żadnych wyrzutów sumienia, a tylko żałuję że tak późno. Jestem też teraz nieco wściekły na religię za to pranie mózgu młodym ludziom, wpierając im przekonanie, jakoby seks bez ślubu był grzechem.

 

No ale nie o tym, chciałem tutaj dziś porozmawiać. Moje myśli od czasu do czasu wracają do tego, że choć jest nam bardzo dobrze razem i coraz śmielej planujemy wspólną przyszłość, to ostatecznie nie miałem okazji spróbować jak by to mogło być w łóżku (ale też w pełnym związku) z innymi kobietami. Na pewno wykluczam zdradę, bo jak się już zaangażuję w związek z jedną kobietą, to chciałbym pozostać monogamistą. Nie jestem raczej zainteresowany jakimś przygodnym seksem bez żadnych uczuć, ale chyba wolałbym mieć "na koncie" kilka dłuższych, czy krótszych związków, gdzie poza poznaniem się w sferze emocjonalnej i intelektualnej, mielibyśmy okazję odkrywać wspólnie naszą intymność i dzielić erotyczną energią. Z drugiej strony, szkoda byłoby jakąś zbyt pochopną decyzją stracić coś cennego, co obecnie między mną a moją dziewczyną się zaczęło budować. 

 

Cała sytuacja na pewno nie jest prosta, ale jestem trochę ciekawy Waszej opinii na ten temat.

Panna z życia skorzystała i wraca do najlepszego bankomatu co by spełnić się jako kobieta - matka rodzina. Ona zakłada ze będziecie zgodnie z nowa-wizją czyli na zmianę będziecie dzieci karmić i przewijać  pieluchy i nosić gacie w domu. Jedna kwestia : jak coś pójdzie nie tak to będziesz obrywał po łbie ze jej życie zniszczyłeś i praca bo to TY chciałeś dziecko i rodzino a ona nie!

 

Fakt ze jak to mówisz elegancko " ona miała przede dwa długie związki, w których rzecz jasna był seks " bedzie zawsze zalegał jako brud w twoim pięknym postrzeganiu waszego związku.

 

Znajdzie sobie kobietę młodszą z mniejszym przebiegiem miej pewność że jesteś dla niej bardziej atrakcyjny niż ona dla Ciebie. Póki co to czytam ze jest obecnie na odwrót.

 

 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.