Jump to content

Co sądzicie o Zaduszkach


Recommended Posts

Co sądzicie o Zaduszkach, czyli Święcie Zmarłych? Święto przypada na drugi dzień listopada. Większość obchodzi dzień wcześniej, w inne święto ale mniejsza z tym. Wiadomo, o co chodzi - chodzenie na cmentarze, palenie zniczów. 

 

Z perspektywy polskiego ateisty (czyli przez znaczną część życia przymuszanego mniej lub bardziej do religii) to:

 

Podoba mi się:

- lubię ten klimat morza świateł na cmentarzu po zmroku. 

 

Nie podoba mi się:

 

- Tłok, owczy pęd, zapchane cmentarze, klapki na oczach u ludzi - biegną na cmentarz jakby realizowali wgrany program,

 

- działanie ludzi nastawione na zaliczanie, odchaczenie kolejnego obowiązku w ciągu roku akurat w Zaduszki. Jakby nie można było pójść na cmentarz kiedy indziej. 

 

- Ogólnie daje trupem, trupie święto dla mnie; jak jestem na cmentarzu to zawsze nachodzą mnie przebłyski myśli o tym jak te ciała tam gniją w tych betonowych grobowcach i czy nie lepiej było by tak skromnie od razu do ziemi. 

 

- Targowiska pod cmentarzami, trupi biznes. 

 

- Marnowanie tysięcy ton szkła, plastiku, góry cmentarnych śmieci po Zaduszkowych. 

 

Na gruncie szerszej refleksji:

- po co wspominać zmarłych i męczyć się z tego powodu znów tęskniąc, żałując że zmarli? Po co katować się tak co roku? Po co rozgrzebywać rany?

 

Wielu ludzi chodzi na te cmentarze bo tak trzeba. W ogóle nie znali ludzi leżących w grobach albo nie byli z nimi związani. Jaki jest sens chodzenia na cmentarz w takim wypadku. 

 

Czemu ma służyć utrzymywanie pamięci o zmarłych w ujęciu psychologicznym albo filozoficznym? Czy przywiązanie do przeszłości nie blokuje drogi na przód? Po co żyć rok rocznie wracać do przeszłości?

 

Czy to nie jest tak, że podtrzymujemy tą tradycję z powodu trochę egoistycznego - chodzimy na te cmentarze bo chcemy aby kolejne pokolenie chodziło na cmentarze po naszej śmierci? Tak jakby ludzie nie mogli pogodzić się ze śmiercią i domagali się niezapomnienia po śmieci. Taki egoizm życia, który osobiście u mnie nie wystąpił. Muszę się tym pochwalić. Smierci się nie boję, bólu tak, ale nie mam w sobie tego poczucia kurczowego trzymania się życia za wszelką cenę do 80tki czy 90tki. Nie dopraszam się również zachowania pamięci o mnie po śmierci.

 

 

 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

@RealLife Bracie zgadzam się z Tobą w praktycznie wszystkich punktach, może poza "ogólnie daje trupem", nie miałem aż tak bogatej wyobraźni, żeby o tym pomyśleć... Dzięki.

 

Dodatkowo, ten logiczny paradoks, "Bóg tak chciał", "poszedł do lepszego miejsca", to czemu im go żal, trzeba by się chyba cieszyć, że ma kontakt z absolutem.

 

Samo wspomnienie zmarłych nie wydaje mi się czymś złym albo blokującym postęp - możemy wspominać ludzi, którzy nam coś dali, doświadczenia, które z nimi dzieliliśmy, wiedzę, którą nam dali czy oparcie, które od nich otrzymaliśmy - myślę, że wiele osób myśli tak o zmarłych rodzicach, choć nie skupia się na tym.

 

Chodzenie na cmentarz, pomijając już nawet tę bezwiedność i celebrę może mieć o tyle sens, że jest to pewna strefa, pokusiłbym się o użycie słowa "sacrum", które jednak z czasem, jak mnóstwo rzeczy w religii zatraciło swoje znaczenie. Strefa, gdzie masz się oddawać myślom, mając do tego odpowiednią otoczkę i symbole - wciąż program, ale widać gdzieś dawno temu ktoś zauważył jego potrzebę.

 

Można to jednak robić w domowym zaciszu, w formie czy to rozmowy z kimś czy po prostu myślenia o kimś - ja tak spędzam chwilę w ten dzień, przypominając sobie swoich przodków, których znałem. Mimo, że kiedyś nie zwracałem się ku takim myślom, to dodatkowo daje mi to trochę "osadzenia się" w rzeczywistości i swoiste "memento mori", ale w perspektywie "korzystaj, to tylko chwila". Dlaczego konkretnie ten dzień? Bo wciąż widnieje w kalendarzu.

 

 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
53 minuty temu, RealLife napisał:

- Ogólnie daje trupem, trupie święto dla mnie; jak jestem na cmentarzu to zawsze nachodzą mnie przebłyski myśli o tym jak te ciała tam gniją w tych betonowych grobowcach i czy nie lepiej było by tak skromnie od razu do ziemi. 

 

Co o tym sądzisz? Mnie się pomysł podoba:

https://natemat.pl/305739,koronawirus-ekologiczny-pochowek-sadzonki-drzew-z-prochow-zmarlych

Wolałbym aby na moich prochach wyrosło drzewo.

 

56 minut temu, RealLife napisał:

Na gruncie szerszej refleksji:

- po co wspominać zmarłych i męczyć się z tego powodu znów tęskniąc, żałując że zmarli? Po co katować się tak co roku? Po co rozgrzebywać rany?

Bo komuś to się finansowo opłaca? Oczywiście to pewnie nie jedyny powód.

 

 

Link to post
Share on other sites
1 hour ago, RealLife said:

Co sądzicie o Zaduszkach, czyli Święcie Zmarłych?

Drobne acz istotne sprostowanie - 1 listopada jest dniem Wszystkich Świętych. Dzień przeznaczony na wspominanie zmarłych to 2 listopada (Dzień Zaduszny), jednak... Termin "Święto Zmarłych" wywodzi się z PRLowskiej komuny, która chciała nadać dniu Wszystkich Świętych świecki charakter i powinniśmy odrzucić tę nomenklaturę. 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Naprawde podle jest zycie zmarlych , leza sobie obok zgnilych opakowan czekajac do listopada aby sobie 30 min pogadac w myslach z zyjacymi .Koorla to ja juz wole zyc w tym piekle na ziemi jak najdluzej 

Link to post
Share on other sites

Dla mnie te groby w takiej dużej ilości to ogromna przesada, a już sztuczne kwiaty i znicze to głównie biznes dla producentów i handlarzy nie mający nic wspólnego z pamięcią o zmarłych.

 

Dla mnie ludzie to wszystko odwalają na pokaz i z przyzwyczajenia, święto straciło na pierwotnym znaczeniu.

Pracuje przy kamieniu i widzę jak ludziom bardziej zależy na czasie żeby to było zrobione przed tym świętem jakby nie można było w innej porze roku. 

 

Wszystko na pokaz a i same cmentarze mi się nie podobają.

  • Like 4
Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, RealLife napisał:

Ogólnie daje trupem, trupie święto dla mnie; jak jestem na cmentarzu to zawsze nachodzą mnie przebłyski myśli o tym jak te ciała tam gniją w tych betonowych grobowcach i czy nie lepiej było by tak skromnie od razu do ziemi. 

A wiesz że betonowe  grobowce to mniejszość? Trumne składa się w ziemi, zakopuje a potem jak ziemia osiądzie to dochodzi do tego pomnik. 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
6 minut temu, LiderMen napisał:

Dla mnie te groby w takiej dużej ilości to ogromna przesada, a już sztuczne kwiaty i znicze to głównie biznes dla producentów i handlarzy nie mający nic wspólnego z pamięcią o zmarłych.

Dokładnie, dlaczego nie można pójść na grób i tylko pomodlić się, a nie jak w większości przypadków- huczna hucpa z korowodem kwiatów, zniczy itd., a potem proboszcz/ zarządca cmentarza musi się pierdolić z tonami śmieci XD 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Uwielbiam, te dni. Wszystko zależy od Twojego nastawienia, mi nic nie przeszkadza. Masz rację, jakby nie 01.11 duża część osób w ogóle nie wspominała by przodkow. Uważam, że warto pamiętać o swoich korzeniach. Dla mnie wstydem jest, że nic nie wiem o swoich pradziadkach, dwójka z nich ma chociaż pomniki na cmentarzu, to wiem jak się nazywali. 

  • Like 4
Link to post
Share on other sites
1 hour ago, Monsieur said:

Dodatkowo, ten logiczny paradoks, "Bóg tak chciał", "poszedł do lepszego miejsca", to czemu im go żal, trzeba by się chyba cieszyć, że ma kontakt z absolutem.

 

Zawsze mnie to zastanawiało. Zwłaszcza u duchownych. Bogatym biskupom jakoś nie spieszno na "tamten świat" i spotkanie z własnym Bogiem. Gorliwi parafianie lamentują po śmierci księdza. Po śmierci JP2 płakała cała Polska. Czy nie powinno być odwrotnie? Czy katolicy nie powini się cieszyć, że w końcu ich krewni albo duszpasterze w końcu spotkają się ze stwórcą? Przez całe życie duchowe przygotowują się do tego a jak przyjdzie śmierć to jest płacz i żałoba. 

 

Widzę w tym niekonsekwencję w stopniu fundamentalnym. 

 

@Margrabia.von.Ansbach

 

Rozwiń w jaki sposób chodzenie na groby cię definiuje. 

Ja tego nie czuje. Nie czuję się niezdediniowany bo nie chodzę na groby (tzn. chodzę ale żeby zobaczyć morze świateł a nie z pobudek religinych), czy nie obchodzę świąt. Nawet czuję się całkiem dobrze zdefiniowany i umiejscowiony w teraźniejszości. 

 

Inna kwestia, że trochę wypowiadam się na wyrost bowiem jeszcze nikt bliski mi nie umarł. Pierwsi będą rodzice. Może wówczas uznam, że to ważne święto i obyczaj, potrzebny także na gruncie jednostki. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Z racji ,że jest to święto katolickie ,nie obchodzę go. Wypisałem się (duchowo) z tej korpo-racji. Ale jeśli spotyka się rodzina to chętnie się spotkam, zawsze po spotkaniu jest jakiś obiadek u babci więc można pogadać. 
Lubię za to atmosferę cmentarza, szczególnie wieczorem/nocą. Cisza, spokój, jakiś przyjemny rodzaj energii i blask ognia. 
Zdaje sobie też sprawę, że w tych grobach jeśli już coś zostało to tylko pojazd bez kierowcy, który już dawno albo jest gdzie indziej albo wrócił w innej formie na te pole walki zwane ziemią. 

Link to post
Share on other sites
20 minut temu, RealLife napisał:

 

@Margrabia.von.Ansbach

 

Rozwiń w jaki sposób chodzenie na groby cię definiuje. 

 

 

Przypomina pamięć o bliskich, których kochałem.

Którzy kochali mnie.

Byli ważni dla mnie a ja dla nich.

Pamięć.

Ona definiuje skąd idziemy..

Kim jesteśmy.

Dokąd zmierzamy.

Jest łącznikiem.

Między tym co było.

Tym co jest.

A tym co może się stać.

 

Dla mnie to ważne.

Ale rozumiem, że ktoś może mieć odmienne zdanie.

Nie narzucam swojej wizji świata.

I swojego paradygmatu światopoglądowego.

 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Fury King napisał:

jakby nie 01.11 duża część osób w ogóle nie wspominała by przodkow.

Ale temat nie o krytyce tego dnia tylko o powieszchownych komercyjnych zachowaniach ludzi jest.

Godzinę temu, Fury King napisał:

Uważam, że warto pamiętać o swoich korzeniach.

Nie tylko Ty tak uważasz.

Godzinę temu, Fury King napisał:

Dla mnie wstydem jest, że nic nie wiem o swoich pradziadkach,

To nie jest twoja wina tylko zawieruch wojennych i braku informacji o nich. Taka jest nasza natura.

 

Godzinę temu, Fury King napisał:

dwójka z nich ma chociaż pomniki na cmentarzu, to wiem jak się nazywali. 

Wiesz jak się nazywali dzięki tablicy z danymi, a nie pomnikowi jako całości. Pomniki są w większości przypadków niepotrzebną zachcianką bo ani nie są wieczne ani bezobsługowe co kilkadziesiąc lat trzeba dokonywać renowacji bo się rozlatują i koszty spadają na potomstwo w dodatku jest tego coraz więcej i za kilkadziesiąt lat będzie kłopot z dużymi nekropoliami.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Na plus, taka refleksja się przydaje. Zmienia perspektywę. Po co lecieć jak homik w klatcę, skoro i tak się skończy na cmentarzu. Samo przebywanie w takim miejscu, zwłaszcza wieczorem, przy zapalonych zniczach tworzy dodatkową atmosferę dla takich przemyśleń. Dodatkowo, zawsze to powód by rodziny się spotykały. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Idea tego święta jest jak najbardziej w porządku, ale dla mnie ten dzień jest bardziej pokazówką i pozerstwem niż szczerą chęcią pielęgnowania pamięci o zmarłych, w myśl "muszę iść na cmentarz i postawić multum zniczy z wielkim bukietem kwiatów, bo tak wypada i co ludzie powiedzo". Jak ktoś naprawdę pamięta to pójdzie na cmentarz w inny dowolny dzień i to bardziej świadczy o prawdziwej pamięci, niż wtedy gdy jest święto i trzeba. Przede wszystkim dla mnie ważniejsze od wizyty na cmentarzu i stawianiu zniczy czy sztucznych kwiatów jest to, że pamięta się o kimś w powszednie dni, a nie przypominanie sobie o kimś ze względu na nadchodzące święto. 

Mimo wszystko nie jestem żadnym przeciwnikiem tego święta, jestem ateistą i szanuje je o wiele bardziej niż wigilię czy wielkanoc. Podoba mi się też widok oświetlonego przez znicze cmentarza wieczorem.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.