Jump to content

Odpuszczanie, wybaczanie i wdzięczność


Recommended Posts

Cześć.

 

W tym temacie chciałbym opisywać regularnie swoją praktykę odpuszczania, wybaczania oraz wdzięczności. Było źle i doszło do mnie, że czas w końcu to zrobić i zacząć być regularnym. W kontekście odpuszczania skorzystam z techniki Hawkinsa (dzięki @Messer), do której podchodziłem już wiele razy ale nigdy regularnie... Nigdy też nie czułem, że robię to dobrze. Teraz, bez względu na wszystko będę to po prostu robił i zobaczymy co się stanie.

 

Jest w moim życiu wiele rzeczy, które są do poprawy w kontekście mojej psychiki. Pomijając temat o kobiecie, który założyłem (jak myślisz @Messer, czy jestem w stanie odpuścić tą irytację i niechęć i znowu czerpać radość z wspólnych spotkań czy raczej tutaj technika nie zadziała bo nie na tym polega?). Zrozumiałem, że jestem wielkim toksykiem jeśli chodzi o stan posiadania. Mam w swoim życiu osoby, które mają dużo hajsu. To są ludzie często młodsi ode mnie, którzy po prostu świetnie się urodzili. Faktem jest jednak, że są mi szczerze życzliwi jeśli chodzi o kasę, bardzo mi kibicują w tej kwestii. A ja? Ja czuję pogardę do ich kasy, czuję wewnętrznie, że życzę im aby ją stracili. Czuję niesprawiedliwość świata... A przecież oni nie są niczemu winni. Jestem pod tym kątem jebaną toksyną i nie chcę tego więcej w swoim życiu. Chcę normalnie cieszyć się szczęściem i sukcesami innych ludzi. Nienawiść gnoi tylko mnie.

 

Widząc przystojnego faceta z piękną kobietą chcę w głowie mieć "O, fajna laska, powodzenia ziomek!" a nie "Ty chuju".

 

Chce wybaczyć sobie, że wkręcałem sobie, że MGTOW to jedyna słuszna ścieżka. To nie prawda, że totalnie nie potrzebuję kobiet. Potrzebuję. Chcę mieć fajne życie, fajne relacje z ludźmi, dostatek finansowy (nie muszą to absolutnie być miliony, po prostu godna kasa) i czuję, że psychika częściowo jest moim wrogiem. Wybaczyć sobie, że pomimo regularnej pracy nie zarabiam dużo pieniędzy... widocznie coś nie pykło, złe wybory, brak farta, cokolwiek... Nie ma sensu się za to gnoić.

 

Będę tu pisał albo co parę dni albo codziennie jak mi idzie. Przy okazji można i samemu wziąć udział w dyskusji, to nie jest forma pamiętnika :)

 

Odpuszczać chcę rano i wieczorem po 10 minut. Nie wiem czy wystarczy. Do tego przed snem korzystam też z techniki TRE przez jakieś 5 minut. Plus będę sobie gadał sam do siebie (i czasem pisał tu) kilka rzeczy, za które jestem wdzięczny i które sobie wybaczam.

 

A zatem.

 

Dzisiaj odpuszczałem rano ból związany z tą kobietą. Póki co nie pomogło, starałem się czuć ten ścisk w żołądku i oddychać.

 

Wdzięczny jestem za:

- Wyjście z apatii, powstanie z kolan. Walczę dalej i cieszę się, że mam w sobie determinację.

- Za relację z tą kobietą, nawet jeśli nie będzie happy endu a teraz cierpię.

- Za to, że ponownie zmotywowałem się i mam jakiś tam plan na kontynuację kariery i zarabiania pieniędzy, może tym razem wypali.

 

Wybaczam sobie:

- Niechęć do tej kobiety pomimo tego, że nic złego mi nie zrobiła. Jestem tylko człowiekiem i czasami moje emocje są dla mnie niezrozumiałe. Być może nic nie mogę z tym zrobić i tak po prostu ma być.

- Wybranie nieodpowiedniego pracodawcy (nieważne, czy ten ostatni czy jakikolwiek), miejsca pracy, które nie dało tyle ile mogłoby dać jakieś lepsze.

- Że nie zawsze chce mi się trenować, pracować i cisnąć na pełnych obrotach. Mam prawo być zmęczony i zniechęcony.

  • Like 15
Link to post
Share on other sites

Fajny poziom samoświadomości, też w tych niewygodnych dziedzinach i zdolność do zobaczenia jak wlasne ego potrafi być dla nas toksyczne kiedy się pozycjonuje kosztem innych:) 

 

Nie wiem czy Twój sposób radzenia sobie ma sens, nie próbowałem ale kibicuję.

Zastanawiałem się czasem co tam u Ciebie, dałeś się zapamiętać jako ktoś, kto ciśnie do przodu mino sporych przeciwności.

Powodzenia! 

Link to post
Share on other sites

Musisz być taki, musisz być owaki, sraki, nie masz prawa być zły, nie masz prawa do własnych emocji, nie możesz nikomu dać w mordę, nie możesz sie wkurwiać bo to jest wszystko toksyczna męskość.

Jeszcze nie daj boże zaczniesz zmieniać rzeczywistość a przecież nie o to chodzi, nie po to żyjesz żeby wywracać do góry nogami system.

Te wszystkie teorie o uwalnianiu i świadomości podobnie jak kiedyś religie mają tylko jeden cel, sprytnie ukryty - masz się pogodzić z rzeczywistością.

Oczywiście jeśli chcesz mieć święty spokój to jest to jakaś metoda, ale to tylko taka nakładka, atrapa i proteza a nawet znieczulenie na otaczający matrix.

Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, self-aware napisał:

Pomijając temat o kobiecie, który założyłem (jak myślisz @Messer, czy jestem w stanie odpuścić tą irytację i niechęć i znowu czerpać radość z wspólnych spotkań czy raczej tutaj technika nie zadziała bo nie na tym polega?)

 

No właśnie, czy ta radość ze wspólnych spotkań jest do odzyskania?

Naprawdę czekam, aż @Messer się do tego odniesie.
 

Jimmy Fallon Lol GIF by The Tonight Show Starring Jimmy Fallon

 

 Nie wierzę, co tu się wyczynia 🤣

  • Like 3
Link to post
Share on other sites
13 hours ago, Yolo said:

Fajny poziom samoświadomości, też w tych niewygodnych dziedzinach i zdolność do zobaczenia jak wlasne ego potrafi być dla nas toksyczne kiedy się pozycjonuje kosztem innych:) 

 

Nie wiem czy Twój sposób radzenia sobie ma sens, nie próbowałem ale kibicuję.

Zastanawiałem się czasem co tam u Ciebie, dałeś się zapamiętać jako ktoś, kto ciśnie do przodu mino sporych przeciwności.

Powodzenia! 

Też nie wiem ale chcę spróbować :) Zobaczymy jak to wpłynie na samopoczucie w przeciągu tygodnia czy dwóch.

 

Dostrzegam dużo takich rzeczy, które wypierałem wcześniej. Cieszy mnie to.

 

11 hours ago, Ace of Spades said:

Musisz być taki, musisz być owaki, sraki, nie masz prawa być zły, nie masz prawa do własnych emocji, nie możesz nikomu dać w mordę, nie możesz sie wkurwiać bo to jest wszystko toksyczna męskość.

Jeszcze nie daj boże zaczniesz zmieniać rzeczywistość a przecież nie o to chodzi, nie po to żyjesz żeby wywracać do góry nogami system.

Te wszystkie teorie o uwalnianiu i świadomości podobnie jak kiedyś religie mają tylko jeden cel, sprytnie ukryty - masz się pogodzić z rzeczywistością.

Oczywiście jeśli chcesz mieć święty spokój to jest to jakaś metoda, ale to tylko taka nakładka, atrapa i proteza a nawet znieczulenie na otaczający matrix.

Nie o to chodzi. Ja Cię rozumiem... ale to nie o to kaman, że ja nie chcę dać sobie prawa do wkurwiania się i tak dalej. Chodzi o to, że nie chcę czuć w sobie nienawiści do pewnych rzeczy, złości, chorobliwej zazdrości. To nie pomaga a tylko szkodzi.

 

4 hours ago, BlacKnight said:

Moim zdaniem autorze cofnąłeś się, te niby plusy to ułuda.

 

Ale to moje spostrzeżenie nie wyrok.

Nie zgadzam się ale zobaczymy ;)

Link to post
Share on other sites

Dzisiaj uwalnianie było inne niż zwykle. Trwać miało 15 minut ale wyczekałem w tym jeszcze chwilę także finalnie około 20. Odczuwałem bardzo silne emocje, na początku standardowo mocny ścisk w żołądku. W miarę upływu minut poczułem jak drętwieje mi trochę ramię, potem drugie... Nagle również dłoń, trochę kark i nogi. Praktycznie całe ciało dziwnie mrowiło, drżało, stało się napięte. W żołądku miałem nie tylko ten ścisk ale takie uczucie jakby pełno małych igiełek mnie kłuło. W pewnym momencie aż zaczęło mnie telepać. W końcu przestałem i powoli się uspokoiłem. To było bardzo dziwne doświadczenie, nigdy nie poczułem czegoś podobnego.

 

Jestem wdzięczny za:

- Przede wszystkim powyższe doświadczenie... bardzo dziwne.

- Temat w rezerwacie, który założyłem. Wyłuskałem tam kilka odpowiedzi.

- Wczorajszy trening, krótki ale zawsze.

 

Wybaczam sobie:

- Doprowadzenie się do mega zmienności humoru, huśtawki emocjonalnej.

- Że nie chcę wbijać sobie poczucia winy względem tej kobiety, gdy oznajmię jej już, że znajomość musimy zakończyć. Mój wewnętrzny ból nie ukoi jej ani nie pomoże mi, jest więc niepotrzebny.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Dzisiejsze uwalnianie nie dało już takich przeżyć jak wczoraj, czułem po prostu parę skurczy w żołądku i delikatnie mną potrząsnęło. Nawet miałem przez chwilę rozkminę czy to nie ja sam napinam brzuch aby tak się stało. Wczorajsze doświadczenie daje mi ten problem, że chciałbym teraz tak codziennie aby mieć poczucie, że "coś" się dzieje :) A wiem, że tak nie będzie, ale oczywiście przestawać nie zamierzam.

 

Emocji finalnie nie odpuściłem ani trochę, w sensie nie osłabły, ale już musiałem przestać bo czas na obowiązki.

 

Jestem wdzięczny za:

- Rodziców, że ich mam i żyją. Pomimo, że relacja z jednym to częściowo niemałe toksyny.

 

Wybaczam sobie:

- Mierną efektywność w pracy spowodowaną kiepskim nastrojem.

Edited by self-aware
Link to post
Share on other sites

Dzięki za wywołanie do tablicy :) 

 

Z tego co czytam to wszystko robisz dobrze, ale potrzebujesz dać sobie trochę więcej czasu. Widzisz, ja zajmuję się tą techniką już latami, właściwie codziennie. To, co opisałeś już dla mnie jest przeszłością. A moja przeszłość też wyglądała bardzo mało ciekawie i kiedy byłem około 20 letnim frustratem, to widząc jakąś parę, która się dotyka publicznie dostawałem dziwnego stresu, wręcz zamurowania, ścisku w ciele, chęci napierdolenia kolesiowi. Masakryczne uczucie. Idąc miastem i widząc przed sobą dresiarzy miałem chęć schowania się, ucieczki, napięcie było ogromne, a oni tylko szli. Wyjście do kuriera było dla mnie sporym problemem, bo się wstydziłem. Byłem jedną wielką blokadą emocjonalną, ale zupełnie nie dziwię się biorąc pod uwagę metody wychowawcze moich rodziców. Teraz czasem czytam komentarze i dziwię się jak to możliwe, że ktoś nie może patrzeć kobiecie w oczy dłużej niż sekundę. Zapomniał wół jak cielęciem był, ale minęło wiele, wiele lat zanim doszedłem do poziomu, gdzie jestem raczej w skrajny sposób szczery ze sobą, rozluźniony i takie rzeczy jak wyżej wymienione są dla mnie aż śmieszne i niepoważne.

 

Na radykalnym poziomie jesteś w stanie odpuścić wszystko, a na najwyższych poziomach świadomości też fakt życia, ale to bardzo zaawansowane kwestie, których tutaj raczej nie poruszę, bo oświecenie duchowe to jest specyficzny temat. Więc temat lęków, irytacji i innych jest właściwie drobnostką w porównaniu do tego co dalej, po wielu, wielu latach pracy nad sobą.

 

Z tego co obserwuję, przerabiasz powoli własną psychikę, różne nieświadome utożsamienia - w tym tzw. uwikłania systemowe (polecam poznać co to jest, bo zjawisko jest realne), a świadomość ciągle rośnie. Stawiam, że jesteś mniej więcej świadomością na poziomie Ochoty albo Akceptacji. Po kilku latach stanie się to bardziej precyzyjne i być może wejdziesz na Rozsądek, jeżeli nadal będziesz się starał, ale moje obserwacje mówią, że potrzeba około 4 lat, żeby tam się dostać regularnie odpuszczając.

 

Mogę Ci opowiedzieć co Cię może czekać. Najgorsze rzeczy jakie uwalniałem to rozstanie jak byłem zakochany jeden jedyny raz w życiu na poważnie i nie wyszło, i kwestie związane z ojcem. Rozstanie wyciąga rzeczy z dzieciństwa i poczucie skrzywdzenia przez matkę + jakieś kwestie bardziej płytkie. Więc przepracowując partnerkę tak naprawdę w znaczącej części przepracowuje się swoją matkę i wszelkie kwestie niedociągnięć emocjonalnych, które ona nieświadomie sprowokowała i teraz wychodzą z nieświadomości jako projekcja na partnerkę w postaci bólu - bo nasza partnerka to na nieświadomym poziomie matka. Matka jest zresztą pierwszą partnerką w życiu chłopczyka i kłania się kompleks Edypa. Ja przy tym prawie mdlałem, uczucie było dosłownie rozrywające moją osobę. Raz włączyło mi się to przy znajomych i uwalniałem emocje przy nich i w pewnym momencie jedna dziewczyna zapytała się mnie: co się z tobą dzieje, stało się coś? zbladłeś jakbyś miał zemdleć. A ja siedziałem pocąc się i przepracowując przy ludziach dosłowne wewnętrzne zarzynanie. Raz włączyło mi się idąc miastem coś związanego z odrzuceniem, oszukaniem, które miało miejsce minutę temu i uczucie było tak wszechogarniające, że koleś, który wciskał najpierw jakieś zimne ognie "za darmo" a potem chciał hajs, to obiecałem sobie, że jak się do mnie odezwie to go zakatuję na ulicy i na szczęście mnie ominął, bo mogłoby być ze mną kiepsko i może by mnie tu nie było. Opanowałem się w ciągu 5-10 minut, emocjonalna nuta wskoczyła wyżej i w sumie znowu w miejscu publicznym musiałem powstrzymywać płacz. Uczucia jakie wychodzą są naprawdę czasem radykalne i ostrzegam, że na początku jest spoko, ale potem pracujesz na coraz większej głębi. Nie jestem z tego dumny, ale na swoje usprawiedliwienie powiem, że problemy z rodzicami to często dla małego dziecka kwestia śmierci (opuszczenie, brak troski itd.) dlatego te uczucia są aż tak radykalne i dlatego są tak agresywne.

 

A w głębi siedzą różne, pojebane rzeczy, których nie masz pojęcia, że w ogóle istnieją i jest tam właściwie wszystko co wręcz skrajne. Mogą zdarzyć się uczucia zakatowania kogoś, popełnienia samobójstwa, zupełnej beznadziei i inne, których nie chcę z pewnych względów opisywać. Porównując to do lęku, który chcesz się pozbyć i wyjdzie po czasie, to jest pikuś.

 

Bardzo polecam ten materiał dla Ciebie, często jest tak, że oglądając go raz raczej się tego nie zrozumie w pełni:

 

 

 

Skoro o czymś wspominasz, np. lepsze urodzenie, pieniądze, kobiety i inne, to znaczy, że nadal to będziesz musiał przerabiać. Pojawi się złość czy żal względem rodziców, nienawiść do siebie, Boga, świata. W takim wypadku siadasz i w zależności od wielkości problemu masz to rozwiązane w kilka minut albo kilka godzin. Wiele sesji uwalniania wygląda tak, że nie masz pojęcia co przepracowujesz. Po prostu wychodzi kulka energii, siedzisz z nią i ona znika. Dopiero po czasie czujesz, że lęk, agresja i inne, które kiedyś były problemem, teraz już nim nie są.

 

Jak chcesz odczuwać właściwie ciągle radość to dobrze przepracować właściwie całe dzieciństwo wraz z traumą porodową. Pracując dziennie 15-30 minut zajmuje to około 7 lat w zależności od stopnia straumatyzowania. Wtedy, gdy przepracujesz całe dzieciństwo masz załatwiony temat jakichkolwiek uwikłań systemowych i poziom radości w życiu wzrasta niesamowicie wręcz bardzo a podświadomość nie blokuje finansów, kobiet i innych, bo problemy i blokady zostały rozwiązane. Dlatego właśnie zawsze ktoś ma z czymś problem i nie może czegoś dostać, żeby była "pełnia" szczęścia w życiu. Siada zdrowie, pieniądze, związki czy inne - bo podświadomość mówi: hola, kolego, a widzisz co jest w środku? I na tym chcesz się urządzać?

 

Powiesz, że to dużo czasu, ale popatrz jaka jest nagroda - kiedyś znalazłem tego faceta. Lekko mnie zdziwił, bo wydawał się taki wręcz "inny" i nie z tego świata. Z tego co mi wiadomo (test kinez.) jest na 525 i nie wiem czy przepracował całe dzieciństwo, ale wyobraź sobie taki poziom radości na co dzień. Z tego co wiem, to on też uwalnia emocje już latami - https://www.facebook.com/sergey.bezrukov.real/videos/336495411491871/

 

Koleś w żadnym wypadku nie jest żadnym "chadem", jest niski i raczej mało atrakcyjny fizycznie, a jednocześnie ja mam tak, że patrzę na niego i czuję się cieplej na duszy, a ludzie w komentarzach piszą mu to samo. I wtedy te teksty, że charakter wynika z wyglądu dosłownie wydają się tak bardzo ograniczone i aż żałosne.

 

Leć dalej z tematem. Nakreśliłem Ci co może Cię czekać, jak to mniej więcej wygląda i od siebie polecam iść do końca dzieciństwa, bo dzieją się naprawdę dziwne rzeczy i aż cuda, a czas i tak przeminie. 

 

To nie jest pigułka na wszystko, bo nadal masz kwestie ograniczeń biologicznych (np. ciężko, żebyś był mega sprawny życiowo, kiedy jesteś upośledzony czy ciało ma biologiczne uszkodzenia mózgu), ale nadal to rozwiązuje całą masę problemów i jak to zadziała to jest kwestia indywidualna, bo na poziomie duchowym mówi się, że przepracowujesz własną karmę. Zresztą, wręcz ekstatyczny widok wschodzącego czy zachodzącego Słońca, ptaków lecących w doskonałej harmonii w swoim szyku czy spokojnie lecącego śniegu, kiedy dla innych jest to bez znaczenia albo problemem, na który muszą ponarzekać a ty się nim cieszysz i aż masz ciarki w ciele z przyjemności - jest tego warty. Wychodzenie z używek typu kobiety, władza, ciągła pazerność i dostawanie jest nagrodą samą w sobie, kiedy to nie jest już tak olbrzymią kompulsją.

 

Wszystko będzie dobrze, tylko idź dalej. Ego wyrzuci zawsze jakieś "ale" i swoje wątpliwości, bo ego jest jedną wielką wątpliwością, lękiem i agresją. To też się przekracza i spokój, radość z życia i możliwości są coraz większe. 

 

Dasz radę. Trzymam kciuki. ;) 

Edited by Messer
  • Like 15
  • Thanks 3
Link to post
Share on other sites
5 hours ago, manygguh said:

Jakie techniki? Co robisz?

 

Mniej więcej o to chodzi.

 

@Messer - Bardzo dziękuję. Nie będę odpisywał Ci na każde zdanie w tym co napisałeś bo w sumie nie bardzo jest się do czego odnieść, po prostu wziąć i korzystać.. Natomiast trzy pytania:

 

- Czy teraz zdarza Ci się trzęsienie ciała czasami czy jesteś już totalnie wolny od wszystkiego?

- Czy byłeś u psychologa/psychiatry/kogoś tego typu aby zbadać problemy z dzieciństwa i potem je uwalniałeś czy też... no właśnie, sam wpadłeś na te problemy? Skąd mam wiedzieć jakie konkretne rzeczy z dzieciństwa uwolnić?

- Będąc wolnym w środku, od złych emocji, mając przepracowane różne rzeczy itd... nie masz ochoty wchodzić w stałą relację z kobietą i stworzyć przefajnego związku? Mówiłeś nie raz, że nie interesuje Cię to i nie chcesz. Nie masz jednak chociaż czasami myśli aby taki stworzyć? Wiem, że jesteś bardzo atrakcyjny i do wyboru masz najlepsze sztuki a te prawdopodobnie są finansowo wyrachowane na poziomie niemiłosiernie dużym, no ale mimo wszystko? Może z jakąś ładną, ale nie piękną, np 7/10?

 

7 hours ago, Messer said:

Dasz radę. Trzymam kciuki. ;) 

Dam. Dzięki ;)

Edited by self-aware
  • Like 1
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
21 minutes ago, self-aware said:

 

Mniej więcej o to chodzi

Ok, a jakie ćwiczenia robisz? Opierasz się o ścianę w półprzysiadzie? Coś innego? Filmik daje ogólną ideemi ciekawią mnie konkretne ćwiczenia, które działają. 

Link to post
Share on other sites

Takie co do uwalniania chcę dać radę którą czytałem ale musiałem odczuć na własnej dupie :(:

Jeżeli zaczynasz rozumieć czym jest uwalnianie i ci się udaje i zaczynasz się czuć coraz lepiej - NIE ODPUSZCZAJ. To moim zdaniem jest punkt krytyczny! Nie jak jest źle tylko jak już jest DOBRZE. Kontynuuj. Ja się ostatnio na tym przejechałem. Po 3 miesięcznych próbach (sic!) w końcu ogarnąłem i zrozumiałem te uwalnianie. I faktycznie zacząłem się czuć coraz lepiej. I ego mnie dopadło. Podpowiedziało że " no widzisz? już się czujesz dobrze i to zostanie, już możesz sobie dać spokój, możesz zapomnieć, są inne rzeczy itp."

i co? I ZJEBAŁEM. Pół roku NF poszło się jebać przez to! Jak ten anioł czarny z "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" podpowiedział- TERAZ JUŻ MOŻESZ... a potem dalej wiecie :(

Znowu wróciłem do uwalniania. Dzisiaj miałem rollecoaster emocjonalny . Pewnie zjazd dopaminowy, chuj trudno, już do przeżywałem. Już mi ta kurwa z tyłu głowy podpowiada bym nie poszedł do dentysty  "bo będzie bolało itp". Chuj olałem lamusa. I faktycznie dzisiaj było przejebane XD mocny dyskomfort ale liczy się że poszedłem i to przetrzymałem. ŻE COŚ ZROBIŁEM...

 

Chore jest niesamowicie jak myśli pod wpływem emocji się zmieniają. Masz chujowe myśli o sobie, że się nie uda, że przejebałeś życie, że komu ty się możesz spodobać? itp. By po 30 minutach to totalnie ucichło... To jest kurwa zdumiewające. I te myśli po prostu NIE PRZYCHODZĄ. Po prostu jesteś umysłowo "czysty". Po prostu JESTEŚ a nie MYŚLISZ. I do takiego stanu trzeba DĄŻYĆ.

Ja miałem dziennie z 5-7 zwiech stanu/humoru. Kurwa czujesz się jak gówno by od tak po 20 minutach czuć się ok. To jest dosłownie jak przełącznik On/Off. Niesamowite uczucie...

 

Dziś zjebałem coś w robocie  i już włączyła się emocja WSTYDU. I zabawne to co pisał Hawkins, odczułem chęć rozładowania tego poprzez odwracanie od siebie uwagi, granie ofiary, chęć ucieczki od odpowiedzialności. Zabawne że też w myślach zacząłem kogoś obwiniać o to. CHCIAŁEM WYPRZEĆ TĄ EMOCJE, NIE PRZYNAĆ SIĘ DO NIEJ. NIE ODCZUĆ JĄ. Ale zaraz się ogarnąłem i dałem tej emocji płynąć i po ok 40 minutach ona przeszła samoistnie. (Ja wiem czemu uciekałem od emocji wstydu - człowiek myśli że jak pokaże POKORĘ przed ludźmi to ludzie go stratują i zeszmacą - gówno prawda (chociaż jeżeli wśród patologi to może takie się coś stać ale wśród normalnych ludzi - nie).

Ja zaczynam czuć o co chodzi z tym że ktoś ci robi krzywdę i jeszcze zrzuca przez to na ciebie winę za to. Chodzi o to że człowiek który tak robi nie może sobie dać rady z wyimaginowanym wyobrażeniem o sobie "jestem dobry, wartościowy, kochający" i przez to zrzuca i karze CIEBIE.

I dziś to odczułem... Wiedziałem że zjebałem ale odruchowo już szukałem kozła ofiarnego bo moje ego "jestem mądrym, wszechwiedzącym mądralom" to zabolało.

 

Edited by Ramaja Awantura
  • Like 2
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
30 minut temu, self-aware napisał:

@Messer - Bardzo dziękuję. Nie będę odpisywał Ci na każde zdanie w tym co napisałeś bo w sumie nie bardzo jest się do czego odnieść, po prostu wziąć i korzystać..

 

Nie ma problemu.

 

30 minut temu, self-aware napisał:

- Czy teraz zdarza Ci się trzęsienie ciała czasami czy jesteś już totalnie wolny od wszystkiego?

- Czy byłeś u psychologa/psychiatry/kogoś tego typu aby zbadać problemy z dzieciństwa i potem je uwalniałeś czy też... no właśnie, sam wpadłeś na te problemy? Skąd mam wiedzieć jakie konkretne rzeczy z dzieciństwa uwolnić?

- Będąc wolnym w środku, od złych emocji, mając przepracowane różne rzeczy itd... nie masz ochoty wchodzić w stałą relację z kobietą i stworzyć przefajnego związku? Mówiłeś nie raz, że nie interesuje Cię to i nie chcesz. Nie masz jednak chociaż czasami myśli aby taki stworzyć? Wiem, że jesteś bardzo atrakcyjny i do wyboru masz najlepsze sztuki a te prawdopodobnie są finansowo wyrachowane na poziomie niemiłosiernie dużym, no ale mimo wszystko? Może z jakąś ładną, ale nie piękną, np 7/10?


#1 Nie, nie zdarza mi się. Właściwie nie odczuwam przed niczym większych lęków, wszystko co takie prozaiczne mam przerobione. Ja też nie uprawiam żadnych sportów ekstremalnych, to nie mogę tego powiedzieć na 100%, ale jeżeli chodzi o codzienne funkcjonowanie to jest spokój i luz. Raczej żadnego stresu, albo bardzo sporadyczny, związany z deadline'ami itd. Prędzej jakaś frustracja związana z tym, że czegoś nie wiem, ale to chyba normalność i tego tak szybko się nie usunie.

 

#2 Nie, nikt mi nie pomagał na żywo. Tylko głównie książki, wykłady na YT głównie Hawkinsa i własne domysły. I technika działa tak, że podświadomość CIĄGLE wyrzuca jakąś formę negatywności i jedyne co masz zrobić, to masz opisane w filmiku, który załączyłem. Masz to obserwować, nie oceniać a potem siadasz wieczorem i uwalniasz napięcie, które wyszło z całego dnia. A to, co uwalniasz, czasem nie będziesz zupełnie wiedział co. Może zdarzyć się, że będziesz miał obraz w głowie, że np. kogoś w życiu poniżyłeś, pobiłeś, wyjdzie poczucie wstydu, winy i żalu i ta energia zniknie za 10-15 minut, kiedy ją zintegrujesz, ale to i tak jest rzadkość :) w większości przypadków nie będziesz wiedział co wychodzi poza tym, że czujesz jedną wielką masę energetyczną. I uwalnia się stopniowo, czyli najpierw wychodzą wierzchnie warstwy podświadomości a z czasem coraz bardziej głębokie. Czyli taka trauma porodowa wyjdzie po dooobrych kilku latach pracy, nie wcześniej, chyba że jakoś wyciągniesz ją wcześniej, bo niektórzy terapeuci tak robią - np. jest o tym książka Wczesna trauma (nie przerabiałem, czekam spokojnie na ten moment).

 

Możesz też wiedzieć co przerabiasz, bo np. będziesz czuł agresje względem kobiet - wyjątkowo nasiloną, czyli być może wychodzi związanego coś z matką, jak jesteś w pobliżu rodziców, to możesz nieświadomie sprowokować jakby sam z siebie jakąś kłótnię z ojcem, gdy będziesz przerabiał coś z nim związanego itd. Wszystko wychodzi po kolei, jak jest robione codziennie i wytrwale.

 

#3 Jasne, że jakaś chęć jest, ale chyba jestem na to za stary. Nie miałem młodości jako tako i wchodzenie teraz w związki jest inne jakościowo niż ma się te 20 lat. Poza tym, mam w sobie poczucie winy na to, że dla tej kobiety mogę być najlepszym kolesiem jakiego miała w życiu co może w przyszłości jej ostro popsuć życie i mam z tym duży problem, bo moje podejście do małżeństwa to radykalne "nie", a jej standardy mogą się ostro pojebać i tak samo może pojebać w głowie potencjalnemu partnerowi w ramach rekompensaty, że nie jest tak dobry jak ja. To nie narcyzm, tylko chłodna ocena sytuacji, bo poświęciłem długie lata w piwnicy, żeby się ogarnąć nie mając innego wyjścia, a przeciętny koleś raczej nie jest do takich poświęceń w żaden sposób zmotywowany.

 

Owszem, to nakłada jakieś poczucie samotności, ale nie za bardzo chcę je krzywdzić i je okłamywać, bo kobiety mniej sobie radzą z własną psychiką niż się wydaje. Jedna artystka, która mnie dojechała bardzo się zdziwiła, że nie jestem zwykłym cuckiem i ostatecznie skończyła na lekach antydepresyjnych i wielomiesięcznej terapii, bo nie zgodziłem się na bycie frajerem, a takich sytuacji wolałbym w przyszłości unikać. Przez co jej obecny partner, którego zdradzała ze mną obiecując mi wierność (co człowiek miał w bani, masakra) pewnie jest w jej wyobraźni już gniotem i nim gardzi. Już przywykłem, że to przekleństwo rodzinne skończy się na mnie, a wszelkie pieniądze pod koniec życia pójdą w testamencie na jakieś instytucje pomocowe itd.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
On 11/13/2021 at 9:23 AM, self-aware said:

Ja czuję pogardę do ich kasy, czuję wewnętrznie, że życzę im aby ją stracili.

 

A nie lepiej wykorzystać to jako napędzenia działania? Na zasadzie wk*rwia mnie ze inni mają więcej, to zrobię wszystko co się da żeby mieć jeszcze więcej 

 

On 11/13/2021 at 9:23 AM, self-aware said:

, fajna laska, powodzenia ziomek!" a nie "Ty chuju

 

Zazdrość też jest powodem do działania. Bądź lepszy. Odbij mu tą laske. Spraw żeby Ciebie chciała a nie jego. 

 

Ciągle konkurowanie jest wpisane w nasze dna :) pogódź się raczej z tym, fundamentalnie nic nie jest z Tobą nie tak

Link to post
Share on other sites

Od TRE polecam bardziej Lowena i ćwiczenia bioenergetyczne są bardziej poszerzone i dają więcej korzyści, chodzę teraz na zajęcia grupowe z Lowena i sobię chwalę: 

 

 

 

@Messer @self-awareJak robicie dokładnie odpuszczanie emocji. Standardowo, po prostu obserwujecie, akceptujecie je i z nimi "siedzicie" ?

Edited by BrightStar
  • Like 2
Link to post
Share on other sites
23 hours ago, manygguh said:

Ok, a jakie ćwiczenia robisz? Opierasz się o ścianę w półprzysiadzie? Coś innego? Filmik daje ogólną ideemi ciekawią mnie konkretne ćwiczenia, które działają. 

Ja póki co tylko to leżenie z nogami na boki robię, ja z tym pracuję bardzo krótko także ciężko mi powiedzieć w sumie co działa a co nie :)

 

22 hours ago, Ramaja Awantura said:

Jeżeli zaczynasz rozumieć czym jest uwalnianie i ci się udaje i zaczynasz się czuć coraz lepiej - NIE ODPUSZCZAJ

Taki mam właśnie plan, jeśli przestanę czuć silne emocje i będzie ok to mimo tego będę kontynuował uwalnianie. Sam przestawałem jak było lepiej i tym razem zrobię jak trzeba.

 

22 hours ago, Messer said:

Jasne, że jakaś chęć jest, ale chyba jestem na to za stary. Nie miałem młodości jako tako i wchodzenie teraz w związki jest inne jakościowo niż ma się te 20 lat.

Ogółem rozumiem. Wszystko jest inne jak się ma te +/- 30 niż 20. 

 

22 hours ago, Messer said:

Owszem, to nakłada jakieś poczucie samotności, ale nie za bardzo chcę je krzywdzić i je okłamywać, bo kobiety mniej sobie radzą z własną psychiką niż się wydaje.

Czaję. Po prostu Ci lżej bez takich akcji.

 

22 hours ago, Messer said:

najlepszym kolesiem jakiego miała w życiu

W pewnym sensie jak ktoś jest zbyt atrakcyjny, zbyt bogaty i ogólnie zbyt xyz to jest to też małe przekleństwo.

 

21 hours ago, slusa said:

A nie lepiej wykorzystać to jako napędzenia działania? Na zasadzie wk*rwia mnie ze inni mają więcej, to zrobię wszystko co się da żeby mieć jeszcze więcej 

Z jednej strony tak, z drugiej... dla mnie to chyba nie jest skuteczne. Doprowadziło mnie to do pracoholizmu + w momencie, w którym nie masz efektów takich jakie byś chciał to cierpisz bo jebiesz jak jeleń a nie masz a ktoś tam dobrze się urodził i bez niczego ma fajne życie. Mnie to nie motywuje. Może z czasem, jeśli uda mi się coś faktycznie ogarnąć konkretnego w życiu to spojrzę na to inaczej. W szkole też zawsze śmiały się ze mnie dzieci mające fajne ciuchy, ja chodziłem w starych, czasem lekko podartych, itd. więc reaguję czasem alergicznie jak ktoś ma "od tak".

 

21 hours ago, slusa said:

Ciągle konkurowanie jest wpisane w nasze dna :) pogódź się raczej z tym, fundamentalnie nic nie jest z Tobą nie tak

Tak, wiem o tym. Jednak wewnętrzne pogodzenie się z tym, że jest wielu ludzi lepszych w różnych rzeczach ułatwia życie. Ja nie umiem się pogodzić z pewnymi rzeczami. A jak gadam, że mnie coś nie rusza to najczęściej po prostu sobie wkręcam. To utrudnia.

 

13 hours ago, BrightStar said:

Od TRE polecam bardziej Lowena i ćwiczenia bioenergetyczne są bardziej poszerzone i dają więcej korzyści, chodzę teraz na zajęcia grupowe z Lowena i sobię chwalę: 

O, dzięki. Na pewno sprawdzę te filmiki!

 

13 hours ago, BrightStar said:

Jak robicie dokładnie odpuszczanie emocji. Standardowo, po prostu obserwujecie, akceptujecie je i z nimi "siedzicie" ?

Dokładnie tak to robię. Ja jeszcze oddycham, czasem dość głęboko... i próbuję jakby tą emocją oddychać, poczuć ją jak najmocniej. Co prawda muszę powiedzieć, że jeszcze nie miałem tak aby po takim uwalnianiu nagle przestało, zniknęło... abym po prostu poczuł ulgę. Zwyczajnie przestaję w pewnym momencie uwalniać bo muszę się brać za obowiązki, ale żeby tak poczuć ulgę to jeszcze nie do końca. Dlatego nie wiem czy robię to jak trzeba czy po prostu tego konkretnego bólu jest tam wiele i należy być cierpliwym.

 

Dzisiaj znowu mnie aż podnosiło i rozkminiłem taki wniosek, że to uwalnianie ma sporo wspólnego z tymi drganiami, które są podczas robienia metod TRE, nie wiem czy myślę słusznie... @Messer, ja póki co pracuję tylko z jednym miejscem w ciele, dokładnie z brzuchem, 5-10cm nad pępkiem. Tam czuję najwięcej bólu i ścisku w związku z ostatnimi wydarzeniami w życiu. I tak sobie myślę, że mimowolnie pewnie napinam jakoś ten brzuch i to pewnie stąd mnie aż czasem podnosi podczas uwalniania? Podnosi w sensie, że robię ruch taki jakbym robił brzuszki. No bo uwalnianie to uwalnianie napięć w mięśniach z tego co rozumiem. Siłą rzeczy je chyba trochę napinamy i stąd może takie odruchy trochę jakby podczas jakiegoś egzorcyzmu.

Edited by self-aware
  • Like 2
Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, self-aware napisał:

Ogółem rozumiem. Wszystko jest inne jak się ma te +/- 30 niż 20. 

 

Dokładnie.

 

1 godzinę temu, self-aware napisał:

W pewnym sensie jak ktoś jest zbyt atrakcyjny, zbyt bogaty i ogólnie zbyt xyz to jest to też małe przekleństwo.

 

Z tym zbyt bogatym to nie przesadzaj, jeszcze muszę trochę z tym poczekać. :) Ilość załamań nerwowych jakie mam za sobą trzeba liczyć w kalkulatorze, razem z koszmarami sennymi, a potem brakiem jakiegokolwiek wsparcia i zaczynaniem z poziomu właściwie ujemnego. Ja naprawdę od losu dostałem właściwie wyłącznie wygląd i trochę zdolności poświęcenia wszystkiego i położenia na jedną kartę, za bardzo nic więcej. Reszta to pracoholizm, silny system nerwowy żeby się nie odjebać i nie oszaleć i odrobina szczęścia, żeby trafić co potrzebuję. 

 

 

1 godzinę temu, self-aware napisał:

Dzisiaj znowu mnie aż podnosiło i rozkminiłem taki wniosek, że to uwalnianie ma sporo wspólnego z tymi drganiami, które są podczas robienia metod TRE, nie wiem czy myślę słusznie... @Messer, ja póki co pracuję tylko z jednym miejscem w ciele, dokładnie z brzuchem, 5-10cm nad pępkiem. Tam czuję najwięcej bólu i ścisku w związku z ostatnimi wydarzeniami w życiu. I tak sobie myślę, że mimowolnie pewnie napinam jakoś ten brzuch i to pewnie stąd mnie aż czasem podnosi podczas uwalniania? Podnosi w sensie, że robię ruch taki jakbym robił brzuszki. No bo uwalnianie to uwalnianie napięć w mięśniach z tego co rozumiem. Siłą rzeczy je chyba trochę napinamy i stąd może takie odruchy trochę jakby podczas jakiegoś egzorcyzmu.

 

Tak, pracujesz z dobrym miejscem :) ( @Ceranthir look it up). Naukowo to się nazywa drugi mózg, a ezoterycznie to jest czakra Manipura, czyli siedziba ego (pracujesz nad programami ego), czyli jak nie patrzysz to jest siedziba emocji i stąd wychodzą zastygłe emocje. Nie w mózgu, chociaż tak się wydaje, to jest tylko odbiornik. Ja nadal po latach uwalniam z tego miejsca i długo się to jeszcze nie zmieni. 

 

Uwalnianie to nie uwalnianie napięć z mięśni, bo napięte mięśnie to tylko OBJAWY, a musisz WEJŚĆ DO ŹRÓDŁA tych emocji. Możesz jeszcze uwalniać napięcie z czoła, oczu, szczęki, gardła, czasem jakby z frontalnej linii ciała, od pępka do czoła, ciężko to opisać. Tylko z tego co widzę to z tych punktów emocje wychodzą raczej rzadko, raczej 99% pracy to brzuch. Pracując z TRE pracujesz z objawami (chyba, nie zgłębiałem się w ten system), czyli to jest jakby pewien sposób na relaksacje, ale nie usuwasz swoich problemów, bo tylko je wydgrasz, z tego co widzę, ale one wrócą i tak, bo nie są zintegrowane. 

 

I masz dobre objawy. Ludzie mają drgania, czasem potrafią się mocno zaciskać, płakać, przy ogromnym potworze znam tylko jeden przypadek, że ktoś z bólu emocjonalnego zemdlał, ale z reguły to przechodzi jak opisałeś, lekkie napięcie we flakach i tyle. Czasem w ogóle tego nie czuć.

Edited by Messer
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
10 minut temu, Messer napisał:

Pracując z TRE pracujesz z objawami (chyba, nie zgłębiałem się w ten system), czyli to jest jakby pewien sposób na relaksacje, ale nie usuwasz swoich problemów, bo tylko je wydgrasz, z tego co widzę, ale one wrócą i tak, bo nie są zintegrowane. 

Właśnie poprzez te drgania również integrujesz te emocje które wychodza z procesu terapeutycznego. TRE jest trochę ograniczone do kilku ćwiczeń, w Lowenie (z którego wywodzi się TRE ale jest bardziej rozpowszechnione z powodu prostoty) Masz większy wachlarz ćwiczeń. Ogólnie polecam terapię Lowenowska indywidualna lub grupowa i profesjonalnego terapeutę teraz w każdym większym mieście można takie terapię znalezc.Daje to często szybsze efekty niż standardowe behawioralne poznawcze, na mnie one już nie działały.

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
W dniu 13.11.2021 o 05:23, self-aware napisał:

Cześć.

ki. Pomijając temat o kobiecie, który założyłem (jak myślisz @Messer, czy jestem w stanie odpuścić tą irytację i niechęć i znowu czerpać radość z wspólnych spotkań czy raczej tutaj technika nie zadziała bo nie na tym polega?).  

Rozumiem ze pytasz kolege czy po tym treningu bedzie ci sie dobrze dalej prulo czyjas doopencje ? 

Edited by thyr
  • Like 1
Link to post
Share on other sites

@Messer teraz to już chyba próbuje robić to na wszelkie sposoby :D ostatnio skanuje ciało jakbym wzrokiem, czy coś czuję? nie wiem, jeśli już to bardzo subtelnie.. wcześniej próbowałem na brzuchu się skupić, teraz skanowałem ciało, teraz spróbuje z tym splotem słonecznym kilka razy - bo z opisu Twojego i ogólnego tej czakry, to ewentualnie mam ją zaburzoną i mam wrażenie, że to właśnie ona najbardziej u mnie kuleje, więc może akurat to jest to... a nawet jeśli to nie będzie wychodzić tak jak powinno, to w pewnym sensie będzie to medytacja - odcięcie myśli i skupienie się na jednym punkcie, więc w sumie sytuacja win-win :D

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

@self-aware Co do odczuć fizycznych - oczywiście ja to miałem też :3, to normalne bym powiedział...

Ja miałem uczucia w szczęce, w policzkach np. uczucie wbijania takich igiełek, mrowienia, ucisk u nasady nosa, na mięsniach żuchwy - uczucie jakby ktoś cię ciągnął za skórę przy rzuchwie, ciągnął w dół. 

U mnie to się skupia mocno na twarzy. Uczucie sztywnienia mięśni twarzy. Jest to coraz rzadsze.

W dniu 15.11.2021 o 12:39, Messer napisał:

to widząc jakąś parę, która się dotyka publicznie dostawałem dziwnego stresu, wręcz zamurowania, ścisku w ciele, chęci napierdolenia kolesiowi.

Hahahh ja to samo miałem, dzisiaj też był ten trigger na ulicy (dziewczyna i chłopak patrzyli sobie w oczy na ulicy i mieli twarze blisko siebie) ale poczułem to lekko, i skupiłem się na tym uczuciu, chciałem je odczuć. I hmm minęło? Robiłem to w trudnych warunkach bo na dworzu na peronie jak siedziałem, a jak wiadomo teraz jest zimno XD.

 

Najważniejsze u mnie to wyrabianie nawyku NIE SPIERDALANIA PRZED EMOCJAMI. Bo kurwa czuje że coś tam uwolniłem chyba, CZUJĘ jak cząstka tego emocjonalnego balastu została zdjęta z moich pleców.

 

Co ciekawe jak byłem na NF i uwalniałem to po jakimś czasie jak siedziała nawet naprzeciwko mnie okazująca sobie czułości para to aż mi się uśmiech pojawiał na twarzy. Kompletny w pewnym momencie brak zazdrości i jakby "pobierałem" tą pozytywną energię od nich. Wcześniej łapał mnie wkurw, żal, smutek... (Odrzucenie porno i NF przy uwalnianiu jest niezbędne, porno znieczula, nad niczym nie pracujesz wtedy, to tak jakbyś miał bolącego zęba i nic z nim nie robił a jedynie brał środki przeciwbólowe.)

 

AGRESJA = STRACH. Ci najbardziej agresywni najbardziej się boją. Rozjebało mnie to jak ja to odkryłem(sam taki byłem, miałem w sobie dużo agresji a wynikało to z niskiego poczucia wartości i strachu, agresja jest dobra chwilowo jak np. autentycznie cię ktoś fizycznie zaatakuje. Ale nie chodzisz 24h non stop napięty/wkurwiony bo to niszczy i wytrwania energię życiową...).

W dniu 15.11.2021 o 12:39, Messer napisał:

Ja przy tym prawie mdlałem, uczucie było dosłownie rozrywające moją osobę. Raz włączyło mi się to przy znajomych i uwalniałem emocje przy nich i w pewnym momencie jedna dziewczyna zapytała się mnie: co się z tobą dzieje, stało się coś? zbladłeś jakbyś miał zemdleć. A ja siedziałem pocąc się i przepracowując przy ludziach dosłowne wewnętrzne zarzynanie. Raz włączyło mi się idąc miastem coś związanego z odrzuceniem, oszukaniem, które miało miejsce minutę temu i uczucie było tak wszechogarniające, że koleś, który wciskał najpierw jakieś zimne ognie "za darmo" a potem chciał hajs, to obiecałem sobie, że jak się do mnie odezwie to go zakatuję na ulicy i na szczęście mnie ominął, bo mogłoby być ze mną kiepsko i może by mnie tu nie było.

O kurwa, współczuję, to ja nie miałem aż takich przecher :( Czułem się chujowo ale nie aż tak... Ja głównie uwalniam żal, wstyd, strach i agresję. 

 

W dniu 15.11.2021 o 12:39, Messer napisał:

Opanowałem się w ciągu 5-10 minut, emocjonalna nuta wskoczyła wyżej i w sumie znowu w miejscu publicznym musiałem powstrzymywać płacz. 

Ja sam dla ćwiczenia próbowałem wywołać płacz, w sensie "uwolnienie wstydu od płaczu", pozwoliłem sobie być niewinny, nie oceniać czy w tej sytuacji jestem "niemęski" itp. Ale płakać to też nie miałem takiej mocnej potrzeby i zwiechy. Głównie chęć wyładowania "gniewu". Zniszczenia czegoś :( .

 

W dniu 15.11.2021 o 21:39, Messer napisał:

Owszem, to nakłada jakieś poczucie samotności, ale nie za bardzo chcę je krzywdzić i je okłamywać, bo kobiety mniej sobie radzą z własną psychiką niż się wydaje. Jedna artystka, która mnie dojechała bardzo się zdziwiła, że nie jestem zwykłym cuckiem i ostatecznie skończyła na lekach antydepresyjnych i wielomiesięcznej terapii, bo nie zgodziłem się na bycie frajerem, a takich sytuacji wolałbym w przyszłości unikać.

O qrwa! Jak możesz opowiedz mi to na PW bo z krzesła spadłem XD.

 

Dla mnie porno to największy rak i on mi mocno podcina skrzydła. Zauważyłem to, nie wiem, mozę mam delikatną psychikę do tego? Na mnie to działa chujowo mega. Od 08.11.2021 zaczałem od początku znowu i dopiero dzisiaj po godz. 11 zaczął się u mnie ten "good" stan. Ten który powinien być docelowo. Smutne jak patrzę jak jako dziecko byłem niesamowicie wesoły, zabawny i wyluzowany. Jak widzę tych gówniarzy teraz to im zazdroszczę nie rozjebanego jeszcze systemu dopamicznego. I kurwa ta myśl... "sam taki byłeś jak oni kiedyś". :( 

Ale trzeba się podnieś, otrzepać i iść dalej :3 

 

DOPAMINA JEST QRWA WSZYSTKIM! :3

W dniu 15.11.2021 o 12:39, Messer napisał:

Powiesz, że to dużo czasu, ale popatrz jaka jest nagroda - kiedyś znalazłem tego faceta. Lekko mnie zdziwił, bo wydawał się taki wręcz "inny" i nie z tego świata. Z tego co mi wiadomo (test kinez.) jest na 525 i nie wiem czy przepracował całe dzieciństwo, ale wyobraź sobie taki poziom radości na co dzień. Z tego co wiem, to on też uwalnia emocje już latami - https://www.facebook.com/sergey.bezrukov.real/videos/336495411491871/

RACJA, oglądam typa i czuje że jest spoko ziomeczkiem :3 Chadem nie jest ale ma dobry uśmiech, szczery taki. Kobiety to lubią bardzo.

Tak samo jak oglądam Hawkinsa - nie czuje niegatywnych emocji do niego. Czasami tak jest że patrzycie na kogoś i chcecie mu wyqrwić XD Te dwie osoby do takich nie należą...

Edited by Ramaja Awantura
  • Like 1
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
38 minut temu, Ramaja Awantura napisał:

RACJA, oglądam typa i czuje że jest spoko ziomeczkiem :3 Chadem nie jest ale ma dobry uśmiech, szczery taki. Kobiety to lubią bardzo.

Tak samo jak oglądam Hawkinsa - nie czuje niegatywnych emocji do niego. Czasami tak jest że patrzycie na kogoś i chcecie mu wyqrwić XD Te dwie osoby do takich nie należą...

 

Wszystko dobrze napisałeś, zgadzam się zupełnie :) 

A co do tego kolesia, to on jest na poziomie rozwoju jakiegoś mistrza duchowego, więc ja Ci się nie dziwię, że go tak odbierasz. On jest już poza tym całym ludzkim syfem. Ja go oglądam cały czas, żeby modelować jego zachowania, luz, spokój, modelowanie głosu i inne. To wchodzi po prostu w człowieka i te zachowania się kopiuje oglądając takich gości, też na zupełnej nieświadomce. I uwaga @Ramaja Awantura mój kuzyn natural, zanim go życie nie przemieliło, był odrobinę podobny z charakteru do niego, może nie tak radosny, ALE BARDZO podobny. Nie wiem, jak oglądam gości typu Szarpanki to mnie energetycznie odrzuca i nie mogę tego wytrzymać nawet kilku sekund. Po prostu włącza mi się jakieś wkurwienie i irytacja, natychmiast go wyłączam.

 

Siergiej, prześwietny koleś. Jak dla mnie to tak trzeba żyć, gość jest bogaty w opór, zajmuje się rzeczami, którymi kocha, ma sławę na cały kraj, zbijał pionę z Putinem, a wrzuca czasem głupie filmiki i rozkoszuje się życiem - https://www.facebook.com/sergey.bezrukov.real/videos/520088222379220/ Mam nadzieję, że kiedyś dojdę do tego poziomu. :D Po prostu widać po oczach jego stan, bo oczy ciężko żeby kłamały, i ja mam tak, że go oglądam i natychmiast cieszy mi się morda. :D 

Link to post
Share on other sites
22 hours ago, Messer said:

Tak, pracujesz z dobrym miejscem :) ( @Ceranthir look it up). Naukowo to się nazywa drugi mózg, a ezoterycznie to jest czakra Manipura, czyli siedziba ego (pracujesz nad programami ego), czyli jak nie patrzysz to jest siedziba emocji i stąd wychodzą zastygłe emocje. Nie w mózgu, chociaż tak się wydaje, to jest tylko odbiornik. Ja nadal po latach uwalniam z tego miejsca i długo się to jeszcze nie zmieni. 

Czy miałeś problem z bólami mięśni brzucha? Bo ja mam trochę :P Mam też trochę wrażenie, że już świadomie napinam te mięśnie brzucha i dlatego mnie tak podnosi aż... ale może nie, może sobie wkręcam. Po prostu teraz mam tak, np. dzisiaj rano, że zrobiłem tylko jeden wydech i już mnie podniosło... tak jakby raz nauczyłem się jak ten ruch wygląda i teraz mi go łatwo odtworzyć. Boję się, że to jest lipa bo trochę tak jakby odtwarzam go świadomie.

 

22 hours ago, Messer said:

i odrobina szczęścia, żeby trafić co potrzebuję. 

Trafić na pasję, z której robi się $ to jednak trochę więcej niż odrobina bo to przywilej :) Ale ogółem rozumiem przekaz.

 

22 hours ago, BrightStar said:

Właśnie poprzez te drgania również integrujesz te emocje które wychodza z procesu terapeutycznego. TRE jest trochę ograniczone do kilku ćwiczeń, w Lowenie (z którego wywodzi się TRE ale jest bardziej rozpowszechnione z powodu prostoty) Masz większy wachlarz ćwiczeń. Ogólnie polecam terapię Lowenowska indywidualna lub grupowa i profesjonalnego terapeutę teraz w każdym większym mieście można takie terapię znalezc.Daje to często szybsze efekty niż standardowe behawioralne poznawcze, na mnie one już nie działały.

Wiesz... problem taki jest, że w tych ćwiczeniach trzeba ruszyć dupę a ja póki co praktykuję zarówno TRE jak i uwalnianie już w łóżku. Pomaga mi to też zasnąć (to jest mega plus bo miałem problemy!). Wczoraj nawet pierdolnąłem hybrydę z ciekawości, rozłożyłem nogi jak do TRE + obserwowałem energię w brzuchu i starałem się uwalniać jak zwykle... podnosiło mnie od spięć brzucha + nogi drgały jak galaretka... dziwne to było ale chyba jest w tym jakiś myk :D Dziś też tak spróbuję ale powiedzmy 10 minut TRE + uwalnianie i potem np 10 minut już samego uwalniania.

 

21 hours ago, thyr said:

Rozumiem ze pytasz kolege czy po tym treningu bedzie ci sie dobrze dalej prulo czyjas doopencje ? 

W takim razie źle zrozumiałeś, chciałbym z panną wrócić do kumpelstwa bez "benefitów". I nie rób proszę offtopu bo temat poszedł w świetnym kierunku. Jak coś masz do mnie to luz ale napisz to w temacie do tego dedykowanym.

 

12 hours ago, Ceranthir said:

@Messer teraz to już chyba próbuje robić to na wszelkie sposoby :D ostatnio skanuje ciało jakbym wzrokiem, czy coś czuję? nie wiem, jeśli już to bardzo subtelnie.. wcześniej próbowałem na brzuchu się skupić, teraz skanowałem ciało, teraz spróbuje z tym splotem słonecznym kilka razy - bo z opisu Twojego i ogólnego tej czakry, to ewentualnie mam ją zaburzoną i mam wrażenie, że to właśnie ona najbardziej u mnie kuleje, więc może akurat to jest to... a nawet jeśli to nie będzie wychodzić tak jak powinno, to w pewnym sensie będzie to medytacja - odcięcie myśli i skupienie się na jednym punkcie, więc w sumie sytuacja win-win :D

Na moje, po prostu kontynuuj. Do stracenia nic nie masz.

 

1 hour ago, Ramaja Awantura said:

Ja miałem uczucia w szczęce, w policzkach np. uczucie wbijania takich igiełek, mrowienia, ucisk u nasady nosa, na mięsniach żuchwy - uczucie jakby ktoś cię ciągnął za skórę przy rzuchwie, ciągnął w dół. 

U mnie to się skupia mocno na twarzy. Uczucie sztywnienia mięśni twarzy. Jest to coraz rzadsze.

Ciekawe. No ja mam to w brzuchu bo to tam odczuwam ból fizyczny wszelkich nieprzyjemności tego typu... stresu, żalu, smutku. Wszystko tam. Jakby zmasowany atak. To jest silne zatem łatwo mi się na tym skoncentrować bo jest mocno wyczuwalne.

 

1 hour ago, Ramaja Awantura said:

wyrabianie nawyku NIE SPIERDALANIA PRZED EMOCJAMI

To też prawda. Sam chcę tego się nauczyć. Emocja to jakaś informacja. Dosyć zamiatania pod dywan.

 

1 hour ago, Ramaja Awantura said:

a sam dla ćwiczenia próbowałem wywołać płacz, w sensie "uwolnienie wstydu od płaczu", pozwoliłem sobie być niewinny, nie oceniać czy w tej sytuacji jestem "niemęski" itp. Ale płakać to też nie miałem takiej mocnej potrzeby i zwiechy. Głównie chęć wyładowania "gniewu". Zniszczenia czegoś :( .

Nie wiem, wydaje mi się, że sztuczne wywoływanie danej emocji to chyba nie do końca o to chodzi :)

 

1 hour ago, Ramaja Awantura said:

Dla mnie porno to największy rak i on mi mocno podcina skrzydła.

To prawda, ale ja już sobie radzę dobrze z tym nałogiem i powiem Ci, że to samo w sobie cudów nie robi. Grunt to to jak wykorzystasz czas i energię, którego nie przeznaczysz na pornusy.

 

1 hour ago, Ramaja Awantura said:

DOPAMINA JEST QRWA WSZYSTKIM! :3

Czasem mam wrażenie, że Ty jesteś naładowany dopaminą jak tylko piszesz jakieś posty :D Sprawiasz wrażenie dość wybuchowego ziomeczka (niekoniecznie w sensie negatywnym) :D

 

 

33 minutes ago, Messer said:

Ja go oglądam cały czas, żeby modelować jego zachowania, luz, spokój, modelowanie głosu i inne. To wchodzi po prostu w człowieka i te zachowania się kopiuje oglądając takich gości, też na zupełnej nieświadomce

Rzeczywiście niezły gościu. Też zerknę.

 

Przy okazji... dzisiaj jestem wdzięczny za:

- Lepszy humor.

- 40 minut biegania.

 

Wybaczam sobie:

- Niepewność do tego jakie zrobić następne kroki w życiu.

- Nieumiejętność ogarnięcia czego tak serio pragnę od życia.

Edited by self-aware
  • Like 4
Link to post
Share on other sites
49 minut temu, self-aware napisał:

Czy miałeś problem z bólami mięśni brzucha? Bo ja mam trochę :P Mam też trochę wrażenie, że już świadomie napinam te mięśnie brzucha i dlatego mnie tak podnosi aż... ale może nie, może sobie wkręcam. Po prostu teraz mam tak, np. dzisiaj rano, że zrobiłem tylko jeden wydech i już mnie podniosło... tak jakby raz nauczyłem się jak ten ruch wygląda i teraz mi go łatwo odtworzyć. Boję się, że to jest lipa bo trochę tak jakby odtwarzam go świadomie.

 

Nie, nie miałem. I nie zajmuj się aż tak bardzo szczegółami, bo to nie ma sensu najmniejszego. U każdego proces może przebiegać inaczej w szczegółach, co nie znaczy, że technika jest wykonywana błędnie :) Znasz już ogólne zasady i wiesz co z czym, więc teraz tylko pozostaje z tym wytrwać. I mi prawie nigdy nie udawało się uwalniać na leżąco, tylko sporadycznie, prawie zawsze na siedząco.

 

49 minut temu, self-aware napisał:

Rzeczywiście niezły gościu. Też zerknę.

 

Polecam dać mu lajka, bo on wrzuca na relacje kilka filmików dziennie. I nie chodzi o bycie psychofanem albo to, że go nie rozumiesz. Chodzi o naśladowanie i uczenie się od człowieka, który wymaksował życie na maksymalny poziom satysfakcji. Ja, odkąd go śledzę (dosłownie :)) to wrzuciłem się jeżeli chodzi o luz podejścia do ludzi na jeszcze wyższy poziom, bo ogarniam o co chodzi już zupełnie. I ludzie mi naprawdę mówią, że "mam fajną energię", a kilka dni temu usłyszałem od jakiejś laski, że ze mną się rozmawia 5 minut i ma się wrażenie, że zna się człowieka całe życie. Miłe trochę. ;) 

Myślę, że jak lubisz takiego gościa jak Siergiej i na poziomie psychiki jest ważny (jak dla mnie) to to przejmowanie zachowań jest jeszcze szybsze. A im więcej ogarniam w życie na każdym polu tym bardziej jego postawa do wszystkiego mi odpowiada, więc chłonę jak gąbka. Szkoda, że ma mało konkretnych filmików, ale lepsze to niż nic. Wg mojej kalibracji (Hawkins to opisywał) jest facet na poziomie Miłości (525) i to naprawdę po nim widać, że energię ma nie do końca normalną i "ludzką". :) Musiał przerzucić trochę gnoju w sobie, żeby tam dojść, nie ma co.

 

@BrightStar dzięki za info o TRE, zapoznam się z tym w wolnej chwili, bo prawie nic o tym nie wiem. :D 

  • Like 4
Link to post
Share on other sites
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.