Jump to content

I need help


Recommended Posts

Witam bracia!

 

Dawno się tak chujowo nie czułem, naprawdę bardzo dawno.

Jestem świeżo po spotkaniu z eks (3h piwka, gadka o życiu typowa). Rozstaliśmy się pół roku temu, to była moja jedyna dziewczyna, byliśmy razem przez rok. To ja zerwałem z nią (ważne dla kontekstu).

Spotkaliśmy się, bo mieliśmy mieć po rozstaniu jakiś kontakt i tak wyszło, że dopiero teraz oboje byliśmy gotowi. Ogólnie wątpię, że jeszcze się kiedyś spotkamy; było niezręcznie, nie nadajemy się na bycie znajomymi. Ona mi się już nie podoba (jako miłość), ja jej chyba też, zresztą jest o krok od wejścia w nowy związek (życzę jest wszystkiego dobrego).

 

Do rzeczy - eks była dla mnie drugą po matce najbardziej kochającą osobą. Serio, bardzo mi pomogła w wielu kwestiach, poświęcała się dla mnie itd. Może ktoś z was pamięta, pisałem post świeżo po rozstaniu. Pod koniec spotkania w szczerej rozmowie powiedziała mi, że nasz związek był "trochę" (w domyśle bardziej niż trochę) toksyczny - głównie z mojej strony. I kurwa najgorsze jest to, że miała racje. Byłem o wiele bardziej zaborczy niż powinienem (o kolegów, o ubieranie się). Potrafiłem bez namysłu jej dopierdalać, dawać jakieś aluzje do jej niedoskonałości (ogólnie była ładna, ale jak każdy miała wady). 

Zdaje sobie sprawę, że to w większości przez mojego starego, który był dla mnie chujem przez całe życie, dopierdalał mi i przez to ja zachowuje się jak narcyz. Dziewczyna mocno ułożyła sobie życie pode mnie, w czasie związku praktycznie nie spotykała się z ludźmi po za mną, no byłem jej całym światem, a ja miałem tego świadomość i potrafiłem podle to wykorzystywać (raz zaszantażowałem ją, że z nią zerwę i wiedziałem, że mi ulegnie, bo nie miała nikogo poza mną).

 

Ogólnie to nie pasowaliśmy do siebie i rozstaliśmy się z innych powodów, Jednak problemem jest moja podła postawa. Kurwa ja nie chce krzywdzić ludzi! Widziałem dziś po niej, że naprawdę odżyła i w porównaniu z tym co było pod koniec naszego związku to niebo a ziemia. Nie chce brać całej winy na siebie, bo nie byłem złamanym chujem, ale przez swoje ułomności realnie krzywdziłem druga osobę, na której szczęściu mi zależy. Okropnie się z tym czuje i totalnie nie wiem co robić, bo jakbym teraz miał znowu kontrolę nad jakąś laską, to wiem, że prędzej czy później znowu zacząłbym jej ryć psyche.

 

To pojebane, naprawdę. Siedzę teraz w domu i czuje się jak śmieć - jak mogłem krzywdzić osobę, która by dla mnie zrobiła wszystko. To serio chore. 

Musiałem to z siebie wyrzucić, moze ktoś miał podobnie i chciałby wspomóc dobrym słowem, cokolwiek. Naprawdę czuje się teraz bardzo źle, to wszystko przeszłość, ale dopiero zdałem sobie sprawę z tego jak ją krzywdziłem. 

  • Like 5
  • Thanks 6
Link to post
Share on other sites
  • Replies 54
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Witam bracia!   Dawno się tak chujowo nie czułem, naprawdę bardzo dawno. Jestem świeżo po spotkaniu z eks (3h piwka, gadka o życiu typowa). Rozstaliśmy się pół roku temu, to była moja j

Bracie przede wszystkim kochaj i szanuj siebie, wywal z głowy złe przekonania, bzdury, które pociska Ci system, propaganda, rodzina, społeczeństwo, kościół czy była misiunia, która ma twoje dobro

Widzisz problem, potrafisz go nazwać i masz chęć do zmiany- jesteś w zupełnie innym miejscu niż wcześniej    Może tak się stać że Ci to wróci, a dzięki temu Co opisałeś masz możliwość pracy

Nie znam sytuacji w 100%, nikt nie zna ale przede wszystkim musisz dbać o siebie i unikać takiego dołowania siebie. To prowadzi do bardzo złych stanów, samobiczowania emocjonalnego a tak na prawdę dzieje się tylko w Twojej głowie.  Nie wiesz do końca ile z tego co ona robi, jak pokazuje, mówi jest grą a ile prawdą (mam na myśli kwestie odżycia).

Laski wbrew pozorom lubią takie sytuację, większości cel to znaleźć złego chłopca, potem go "uratować" on spotulnieje a ona już go nie chce. Klasyk. 

 

Bardzo ważne jest zrozumienie tego, że słowo "dobro", "bycie dobrym" ma sporo znaczenie. Świat nie jest czarno biały jak w filmach gdzie widzimy złego mordercę i osobę, która reprezentuje "dobro". Czasami właśnie dla kobiet takie drenaże psychiczne, rollercoster co teoretycznie przez tych nomen omen "dobrych" chłopców jest uważane czymś złym jest... dobre :D Mam nadzieję, że rozumiesz co mam na myśli :) Piękno leży w oku patrzącego.

Jak laski mówią, że chcą "dobrego" chłopa to wcale nie znaczy, że on jest potulny, miły, do rany przyłóż tylko taki, który spełnia jej potrzeby. Fizyczne, emocjonalne, im dalej w las to także finansowe. 

 

Natomiast problem jest w Tobie, ponieważ musisz zaakceptować siebie, swoje działania, ewentualnie je skalibrować. Musisz stać się takim człowiekiem jakim chciałbyś być ale nie możesz też się dołować za to, że nad interpretujesz zachowania kobiety czy innych ludzi bo wątpię żebyś był aż tak złą osobą. Piszę to, bo też kiedyś zbytnio tak na to patrzyłem. 

Bardzo leczącym ten stan jest zrozumienie, że ludzie nie widzą świata w identyczny sposób jak Ty. My się często na czymś skupiamy, blokujemy a suma sumarum ktoś na to zupełnie inaczej patrzy. 

Prosty, może trywialny przykład kupno auta: Ty się zastanawiasz na silnikiem, rodzajem benzyny, kobieta nad kolorem a znajomy co lubi wyścigi myśli jak wchodzi zakręty. Teoretycznie to samo ale każdy inaczej widzi ten przykład :) 

 

Głowa do góry.

 

  • Like 3
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, EmpireState napisał:

Czasami właśnie dla kobiet takie drenaże psychiczne, rollercoster co teoretycznie przez tych nomen omen "dobrych" chłopców jest uważane czymś złym jest... dobre :D Mam nadzieję, że rozumiesz co mam na myśli :) 

Rozumiem, ciężko być na tym forum i tego nie rozumieć (xD). I wiem, że pewnie jakaś jej część to lubiła i karmiła się tym, ale kurwa przecież tak nie można, to po prostu niemoralne; przynajmniej w takiej skali w jakiej było to u mnie, może jakby to "z głową" dawkować, to byłoby nawet dobre.

 

8 godzin temu, EmpireState napisał:

Natomiast problem jest w Tobie, ponieważ musisz zaakceptować siebie, swoje działania, ewentualnie je skalibrować. Musisz stać się takim człowiekiem jakim chciałbyś być ale nie możesz też się dołować za to, że nad interpretujesz zachowania kobiety czy innych ludzi bo wątpię żebyś był aż tak złą osobą. Piszę to, bo też kiedyś zbytnio tak na to patrzyłem. 

Bardzo leczącym ten stan jest zrozumienie, że ludzie nie widzą świata w identyczny sposób jak Ty. My się często na czymś skupiamy, blokujemy a suma sumarum ktoś na to zupełnie inaczej patrzy. 

Prosty, może trywialny przykład kupno auta: Ty się zastanawiasz na silnikiem, rodzajem benzyny, kobieta nad kolorem a znajomy co lubi wyścigi myśli jak wchodzi zakręty. Teoretycznie to samo ale każdy inaczej widzi ten przykład :) 

 

Głowa do góry.

Dzięki bardzo za dobre słowo, dużo znaczy dla mnie. 

Link to post
Share on other sites

Bracie przede wszystkim kochaj i szanuj siebie, wywal z głowy złe przekonania, bzdury, które pociska Ci system, propaganda, rodzina, społeczeństwo, kościół czy była misiunia,

która ma twoje dobro tam gdzie nie dochodzi słońce.

Dla kobiet zawsze mężczyzna jest wszystkiemu winien a ona sama to święta anielica karmiąca się miłością i romantyzmem😆🤣

Widzę, że szarpie cię poczucie winy i zarazem wstydu, którym ta kobieta cię obdarzyła.

Miej wyrąbane co ona o tym sądzi być może chce Ci dopiec, obniżyć samoocenę, poczucie własnej wartości.

Ty się zamartwiasz a ona dawno ruszyła z życiem do przodu nie oglądając się na nikogo.

Kolejna sprawa po rozstaniu zawsze ucinasz kontakt i już nigdy do tego nie wracasz.

Po co tam poszedłeś? Myślałeś, że będziecie dobrymi kumplami z ex😁

To tak nie działa bo kobieta już wszystko wie o tobie a rozstanie dla niej to dosłownie dość ciebie.

Zamiast dołować się zrób coś pożytecznego, zadbaj o siebie, samopoczucie, zdrowie, hobby, wkręć się w magię świąt, które się zbliżają😉

Bądź wdzięczny za to co masz, wytwórz nawyk cieszenia się, że masz co jeść, pić, gdzie spać, dach nad głową, pracę, możesz się uczyć, podróżować,  

jesteś zdrowy, masz dostęp do prądu, gazu, internetu czy kibelka.

Kobieta to nie cały świat tylko dodatek do naszego pięknego życia.

 

 

 

 

 

  • Like 10
Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Iceman84PL napisał:

Widzę, że szarpie cię poczucie winy i zarazem wstydu, którym ta kobieta cię obdarzyła.

Miej wyrąbane co ona o tym sądzi być może chce Ci dopiec, obniżyć samoocenę, poczucie własnej wartości.

Nie wiem skąd taka narracja. @LiptonGreen jasno i trzeźwo zauważył że coś jest nie tak w jego zachowaniu. Druga strona to potwierdziła. A u Ciebie musiała wjechac narracja anty kobieca (nie pierwszy raz). Takie rzeczy od razu powinny być banowane i piętnowane na forum, przypominam - męskim.

 

@LiptonGreen gratuluję! Zauważenie w sobie negatywnych cech jest jedną z trudniejszych rzeczy. Praca nad tym to drugie tyle. Nie dołuj się tym że tak jest, najważniejsze że to widzisz i możesz wdrożyć plan korygujący. Pisze tak dla tego że tak samo miałem. Zauważyłem w sobie zachowania które są toksyczne, nie tyle co dla otoczenia - ale też dla mnie samego. Powoli zacząłem nad tym pracować i myślę że jestem na dobrej drodze, mimo że trwa to już ok 5 lat - czyli praktycznie od momentu rejestracji się na forum i uświadomieniu sobie pewnych rzeczy.

 

14 godzin temu, EmpireState napisał:

Czasami właśnie dla kobiet takie drenaże psychiczne, rollercoster co teoretycznie przez tych nomen omen "dobrych" chłopców jest uważane czymś złym jest... dobre :D 

Z tym też bym uważał. Patrząc na moje doświadczenie (które zapewne może tyczyć się wielu innych osób) dawałem taki zjebany rollecoster mojej byłej, ale nie zostawało to bez śladu na mojej psychice. 

  • Like 3
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, Taboo napisał:

Z tym też bym uważał. Patrząc na moje doświadczenie (które zapewne może tyczyć się wielu innych osób) dawałem taki zjebany rollecoster mojej byłej, ale nie zostawało to bez śladu na mojej psychice. 

 

Tak, masz racje tylko, że myk polega na tym aby trzymać nerwy i siebie na wodzy co dotyczy powyższego zdania jak i tematu autora. Nie jest sztuką robić ludziom wodę z mózgu ale panować nad sobą, być spójnym, zadowolonym a równocześnie panować nad sytuacją. 

Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, EmpireState napisał:

Nie jest sztuką robić ludziom wodę z mózgu ale panować nad sobą, być spójnym, zadowolonym a równocześnie panować nad sytuacją.

Co wymaga dużo doświadczenia i wiedzy o sobie samym, aby otoczeniu, a tym bardziej samemu sobie kuku nie zrobić. Są też tzw naturalsi, którzy po prostu tacy są. Ja nim nie jestem, musiałem dużo pracy z samym sobą wykonać, a jak wiemy jest to proces ciągły. I nie tyczy się to tylko relacji damsko męskich.

 

Też jak widzę posty które cały czas najeżdżają na kobiety, to z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić że typ sam ma dużo do przepracowania. 

Link to post
Share on other sites
W dniu 17.12.2021 o 00:29, LiptonGreen napisał:

Witam bracia!

 

Dawno się tak chujowo nie czułem, naprawdę bardzo dawno.

Jestem świeżo po spotkaniu z eks (3h piwka, gadka o życiu typowa). Rozstaliśmy się pół roku temu, to była moja jedyna dziewczyna, byliśmy razem przez rok. To ja zerwałem z nią (ważne dla kontekstu).

Spotkaliśmy się, bo mieliśmy mieć po rozstaniu jakiś kontakt i tak wyszło, że dopiero teraz oboje byliśmy gotowi. Ogólnie wątpię, że jeszcze się kiedyś spotkamy; było niezręcznie, nie nadajemy się na bycie znajomymi. Ona mi się już nie podoba (jako miłość), ja jej chyba też, zresztą jest o krok od wejścia w nowy związek (życzę jest wszystkiego dobrego).

 

Do rzeczy - eks była dla mnie drugą po matce najbardziej kochającą osobą. Serio, bardzo mi pomogła w wielu kwestiach, poświęcała się dla mnie itd. Może ktoś z was pamięta, pisałem post świeżo po rozstaniu. Pod koniec spotkania w szczerej rozmowie powiedziała mi, że nasz związek był "trochę" (w domyśle bardziej niż trochę) toksyczny - głównie z mojej strony. I kurwa najgorsze jest to, że miała racje. Byłem o wiele bardziej zaborczy niż powinienem (o kolegów, o ubieranie się). Potrafiłem bez namysłu jej dopierdalać, dawać jakieś aluzje do jej niedoskonałości (ogólnie była ładna, ale jak każdy miała wady). 

Zdaje sobie sprawę, że to w większości przez mojego starego, który był dla mnie chujem przez całe życie, dopierdalał mi i przez to ja zachowuje się jak narcyz. Dziewczyna mocno ułożyła sobie życie pode mnie, w czasie związku praktycznie nie spotykała się z ludźmi po za mną, no byłem jej całym światem, a ja miałem tego świadomość i potrafiłem podle to wykorzystywać (raz zaszantażowałem ją, że z nią zerwę i wiedziałem, że mi ulegnie, bo nie miała nikogo poza mną).

 

Ogólnie to nie pasowaliśmy do siebie i rozstaliśmy się z innych powodów, Jednak problemem jest moja podła postawa. Kurwa ja nie chce krzywdzić ludzi! Widziałem dziś po niej, że naprawdę odżyła i w porównaniu z tym co było pod koniec naszego związku to niebo a ziemia. Nie chce brać całej winy na siebie, bo nie byłem złamanym chujem, ale przez swoje ułomności realnie krzywdziłem druga osobę, na której szczęściu mi zależy. Okropnie się z tym czuje i totalnie nie wiem co robić, bo jakbym teraz miał znowu kontrolę nad jakąś laską, to wiem, że prędzej czy później znowu zacząłbym jej ryć psyche.

 

To pojebane, naprawdę. Siedzę teraz w domu i czuje się jak śmieć - jak mogłem krzywdzić osobę, która by dla mnie zrobiła wszystko. To serio chore. 

Musiałem to z siebie wyrzucić, moze ktoś miał podobnie i chciałby wspomóc dobrym słowem, cokolwiek. Naprawdę czuje się teraz bardzo źle, to wszystko przeszłość, ale dopiero zdałem sobie sprawę z tego jak ją krzywdziłem. 

Jak to czytam to mam wrażenie jak bym czytał o samym sobie.Też miałem dziewczynę o podobnych cechach jak twoja i to ja zerwałem.Była jedyną osobą dla której byłem chamski.

Miałem taką rozkmine,że być może niektóre laski podświadomie szukają osoby które by mogły się na nich wyżywać.Ja na pewnym etapie powiedziałem jej co mnie denerwuje i żeby spróbowała tak nie robić to wtedy ta relacja się zmieni.Po kilku dniach ona robiła to samo.

Mi się wydaje,że zwiazek to jest właśnie często takie uzależnienie emocjonalne.Może gdybys przestawał dawać jej te negatywne emocje to ona by z tobą zerwała bo czuła by brak czegoś.No i znając życie ona wejdzie w relacje znowu z podobnym gościem żeby móc znowu te emocje przeżywać.

Ja postanowiłem,że najpierw ogarnę swoje emocje żeby być nie atrakcyjny dla takich pań które karmią się negatywnymi emocjami.  

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
W dniu 17.12.2021 o 00:29, LiptonGreen napisał:

To pojebane, naprawdę. Siedzę teraz w domu i czuje się jak śmieć - jak mogłem krzywdzić osobę, która by dla mnie zrobiła wszystko. To serio chore

Jesteśmy tylko ludźmi. Zdolnymi do rzeczy dobrych jak i złych. Czasami niestety robimy złe rzeczy osobom, których im robić nie powinniśmy. Potraktuj swoje ówczesne zachowanie jako cenne doświadczenie na przyszłość, by w kolejnych sytuacjach nie popełnić tego samego błędu.

Edited by Obliteraror
  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Jeżeli już to masz tendencje narcystyczne.

 

Typowe zaburzenie NPD, wygląda inaczej niż opisałeś choć charakterystyka jest podobna.

 

Świadomych narcyzów siebie jest zaledwie garstka oraz możliwości reflektowania siebie nie jest domyślna u narcyzów, ponieważ oni uważają się za perfekcyjnych nie popełniających błędów, zawsze mających rację itd. Publicznie przyznanie się do skrzywdzenia kogoś jest niezwykle mało prawdopodobne w przypadku tego schorzenia osobowości, ponieważ by Cię to cholernie bolało jak boga świata (narcyza)

 

Świadomych i zdiagnozowanych przez profesjonalistów narcyzów jest niezwykle mało i raczej nie upatrywałbym się tutaj wyjątku od reguły, tym bardziej że chyba odczuwasz jakieś poczucie winy. Co prawda może to być maska ale raczej podtrzymuję swoje zdanie, że masz tendencje narcystyczne, tudzież osobowość unikającą - która jest bardzo podobna do zachowań narcystycznych i powoduje również porównywalne szkody co do samego NPD w relacjach romantycznych.

W dniu 17.12.2021 o 00:29, LiptonGreen napisał:

Widziałem dziś po niej, że naprawdę odżyła i w porównaniu z tym co było pod koniec naszego związku to niebo a ziemia. Nie chce brać całej winy na siebie, bo nie byłem złamanym chujem, ale przez swoje ułomności realnie krzywdziłem druga osobę, na której szczęściu mi zależy.

Dlatego uważam, że to tendencje lub osobowość unikająca (ale wcale mogę nie mieć słuszności, specjalistą nie jestem) - przykładowo osobowość unikająca dla nieznajomego może być bardzo serdeczna a dla kogoś kto chce się do niej zbliżyć może być pacyfikowana i traktowana jak szmata taka osoba, wręcz w sposób brutalny. Co do winy, oczywiście jest w tym Twoja wina nie ma co ukrywać, tym bardziej że jak widzisz bez Ciebie jest jej lepiej.

 

I jak zauważyłeś, ta osoba rozkwitła i odżyła - nie bez powodu 🙂 

 

Jeśli masz APD to mogłeś trafić na osobę z osobowością lękliwą (taka osoba, wiedziała że tylko Ciebie ma i to podle wykorzystywałeś i za pewne nie dawałeś ciepła) i tak ją sponiewierałeś (częściowo pewno nieświadomie) że jedyne co to mogła odżyć lub uschnąć do reszty.

 

Zostaw tą osobę i niech sobie ułoży życie bez Ciebie, dosyć skurwysyństwa przez Ciebie wycierpiała jak mniemam. Nie bez powodu pod koniec relacji wyglądała jak wrak. 

 

A jeśli wiesz, że masz swoiste problemy to zapraszam do psychologa na diagnostykę bo nawet jeśli masz NPD, to lepiej by specjalista Cię zdiagnozował oraz przedstawił co możesz w związku z tym robić by nie popusuć innych relacji i nie stworzyć podobnej sytuacji, gdzie drugi człowiek który serdecznie darzył Cię uczuciem skończy jak wyciśnięty sok. 

Świadomość problemu to pierwszy problem do zrobienia czegoś z nim.

 

 

 

Pozdro.

Edited by SzatanKrieger
  • Like 1
  • Sad 1
Link to post
Share on other sites
W dniu 17.12.2021 o 00:29, LiptonGreen napisał:

Witam bracia!

 

Dawno się tak chujowo nie czułem, naprawdę bardzo dawno.

Jestem świeżo po spotkaniu z eks (3h piwka, gadka o życiu typowa). Rozstaliśmy się pół roku temu, to była moja jedyna dziewczyna, byliśmy razem przez rok. To ja zerwałem z nią (ważne dla kontekstu).

Spotkaliśmy się, bo mieliśmy mieć po rozstaniu jakiś kontakt i tak wyszło, że dopiero teraz oboje byliśmy gotowi. Ogólnie wątpię, że jeszcze się kiedyś spotkamy; było niezręcznie, nie nadajemy się na bycie znajomymi. Ona mi się już nie podoba (jako miłość), ja jej chyba też, zresztą jest o krok od wejścia w nowy związek (życzę jest wszystkiego dobrego).

 

Do rzeczy - eks była dla mnie drugą po matce najbardziej kochającą osobą. Serio, bardzo mi pomogła w wielu kwestiach, poświęcała się dla mnie itd. Może ktoś z was pamięta, pisałem post świeżo po rozstaniu. Pod koniec spotkania w szczerej rozmowie powiedziała mi, że nasz związek był "trochę" (w domyśle bardziej niż trochę) toksyczny - głównie z mojej strony. I kurwa najgorsze jest to, że miała racje. Byłem o wiele bardziej zaborczy niż powinienem (o kolegów, o ubieranie się). Potrafiłem bez namysłu jej dopierdalać, dawać jakieś aluzje do jej niedoskonałości (ogólnie była ładna, ale jak każdy miała wady). 

Zdaje sobie sprawę, że to w większości przez mojego starego, który był dla mnie chujem przez całe życie, dopierdalał mi i przez to ja zachowuje się jak narcyz. Dziewczyna mocno ułożyła sobie życie pode mnie, w czasie związku praktycznie nie spotykała się z ludźmi po za mną, no byłem jej całym światem, a ja miałem tego świadomość i potrafiłem podle to wykorzystywać (raz zaszantażowałem ją, że z nią zerwę i wiedziałem, że mi ulegnie, bo nie miała nikogo poza mną).

 

Ogólnie to nie pasowaliśmy do siebie i rozstaliśmy się z innych powodów, Jednak problemem jest moja podła postawa. Kurwa ja nie chce krzywdzić ludzi! Widziałem dziś po niej, że naprawdę odżyła i w porównaniu z tym co było pod koniec naszego związku to niebo a ziemia. Nie chce brać całej winy na siebie, bo nie byłem złamanym chujem, ale przez swoje ułomności realnie krzywdziłem druga osobę, na której szczęściu mi zależy. Okropnie się z tym czuje i totalnie nie wiem co robić, bo jakbym teraz miał znowu kontrolę nad jakąś laską, to wiem, że prędzej czy później znowu zacząłbym jej ryć psyche.

 

To pojebane, naprawdę. Siedzę teraz w domu i czuje się jak śmieć - jak mogłem krzywdzić osobę, która by dla mnie zrobiła wszystko. To serio chore. 

Musiałem to z siebie wyrzucić, moze ktoś miał podobnie i chciałby wspomóc dobrym słowem, cokolwiek. Naprawdę czuje się teraz bardzo źle, to wszystko przeszłość, ale dopiero zdałem sobie sprawę z tego jak ją krzywdziłem. 

Znam to, byłem w podobnej sytuacji. Coś Ci napisze.

 

Nie masz racji, to co myslisz to wyłącznie projekcja kolego. Po pierwsze, nie zwalaj winy na ojca. Okej, mogłeś nabyć błędnych przekonań, ale rozstania służą właśnie temu, aby je naprawić. Podziękujesz jej jeszcze. Tak naprawdę po upływie x czasu uznasz, że dużo zyskałes. Jeżeli oczywiście wyciągniesz właściwe wnioski. 

Po drugie, zwiodę Cię. Wszystko można ubrać w słowa, znaleźć powód etc. To co tutaj widzę, to laska przerzuca na Ciebie winę za rozjebanie związku. Wiesz, że one potrafią to robić niewerbalnie? Temu służyło to spotkanie chłopie, obudź się. Miało do niego dojść, po rozstaniu do niego dochodzi bo jedna drugiej stronie (zazwyczaj ta mądrzejsza) chce dopierdolić drugiej pokazując jaka to jest teraz szczęśliwa. Rozumiesz teraz, że nie należy się spotykać jeżeli jest się słabym w te gierki? Po co się spotkała jeśli ma drugą gałąź przygotowaną, ja myślisz? Spokojnie, nabierzesz doświadczenia, to zrozumiesz.

Po trzecie, twoje aktualne samopoczucie jest spowodowane punktem drugim, spotkałeś się z laską, której wyłącznym celem było pokazanie Ci jak zjebałeś. Bardziej, zaprojektowanie Cię, żebyś myślał, że zjebałeś. Prawda jest jednak inna. To jest sprawdzian. To jak potoczy się twoje dalsze życie zależy wyłącznie od Ciebie. Ty masz wyciągnąć wnioski i iść naprzód. 

Po czwarte, żadnych kobiet do stałej relacji. Masz czas żałoby. Możesz się bawić, to pomaga. Klinujesz, ale w żadne związki nie wchodzisz. Żadnej ex, żadnych spotkań, żadnych komunikatów! Wszędzie blok! a najlepiej nie blokuj tylko ustaw tak, aby jej nie widzieć. Podziękujesz po czasie. Jeżeli będziesz do niej wracał, będziesz żywił ją swoją energią. Jej będzie dobrze, tobie chujowo, to jak rozdrapywanie strupa. 

Na koniec coś Ci napisze o tej zaborczości. To tylko świadczy o tym, jak się winisz, na siłę szukasz w sobie powodów twojej winy. Spokojnie, też tak miałem, przejdzie, bo to jeden wielki fałsz. Napiszę dosadnie. Gówno prawda, że zaborczość stanowi jeden z powodów rozstania. Znam wielu facetów zaborczych i panny zakochane po uszy. Zazdrość jest normalnym stanem. Tylko problem pojawia się wtedy kiedy laska sobie z tego nic nie robi. Jeżeli nie robi, to znaczy, że twoje SMV jest niższe od jej i ma Cię gdzieś, jej nie zależy. Mi, pod koniec związku jak smv spadło totalnie, panna mówiła, że nie będę jej ograniczał. Rozumiesz, w związku małżeńskim żona mówi Ci, że nie będziesz jej ograniczał w kontaktach z innymi facetami? :D Rozumiesz obłęd towarzyszący myśleniu takiej osoby, to są emocje. Kobiety nie myślą, przerzucą na Ciebie winę, znajdą 100x wytłumaczeń tego, że spierdoliły. Oczywiście później po niedługim czasie, przyszła, przepraszała ponownie chcąć się układać. Nie ma, jest krótka piłka, tym pokazujesz swoją siłę. Jeżeli ona ma już drugą gałąź a ty nadal rozpamiętujesz, to jak myślisz, kto w tej relacji żywił prawdziwe uczucie? :)  

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, antyrefleks napisał:

Nie masz racji, to co myslisz to wyłącznie projekcja kolego. Po pierwsze, nie zwalaj winy na ojca.

Uważam, że to nie tak.

 

Gdyby to była tylko projekcja to dziewczyna by nie wyglądała kwitnąco jakiś czas po jej zakończeniu. 

 

Był powód dla, którego była wrakiem i jest powód dlaczego odżyła. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, SzatanKrieger napisał:

Uważam, że to nie tak.

 

Gdyby to była tylko projekcja to dziewczyna by nie wyglądała kwitnąco jakiś czas po jej zakończeniu. 

 

Był powód dla, którego była wrakiem i jest powód dlaczego odżyła. 

Powody mogą być różne. Może była dziewicą wcześniej i nie miała porównania seksualnego. Ma nową gałąź, czytaj nowe emocje. Nowy zasób haju hormonalnego dla kobiety co może powodować? Taki aniołek z tej kobiety nie jest, skoro dążyła do spotkania i dojebania autorowi poprzez pokazanie mu "swojego szczęścia". Efekt osiągnęła, co widać po tekście autora wątku.

Link to post
Share on other sites

Bedzie ci wybaczone bracie  jesli w nastepnym zwiazku wyciagniesz jakies konkretne wnioski .Wiekszosc z nas niestety powtarza stare znajome schematy  i nic sie nie uczy na bledach .Po to jest zycie aby sie uczyc tak wiec mamy tutaj nadzieje ze odrobisz swoja lekcje i nie skonczy sie tylko na pierdo..u i uzalaniu .I nie stawiaj tej zlotej cipki na piedestale bo napewno tez swoje miala za uszami .

  • Like 3
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
24 minuty temu, antyrefleks napisał:

Ma nową gałąź, czytaj nowe emocje. Nowy zasób haju hormonalnego dla kobiety co może powodować? Taki aniołek z tej kobiety nie jest, skoro dążyła do spotkania i dojebania autorowi poprzez pokazanie mu "

To nie o to chodzi (raczej)

 

Ta osoba cierpiała na bank podobnie jak ja na SLDD i jeśli mnie dedukcja nie myli, to w rodzinie była również podle traktowana emocjonalnie i siłą rzeczy spotkała gościa, który oddziaływał na jej głębokie emocjonalne rany, raz świadomie a czasem nie. Jeśli się nie mylę, to on ją zniszczył do reszty i miała dwa wyjścia. 

Odrodzić się.

Umrzeć.

(Dodajmy trzecią opcję) stać się kimś na kształt nowego Jokera 2019 i rozpierdalać co się da ze sobą włącznie aż do spalenia. Wybrała pierwszą opcję i niech jej się wiedzie. 

 

Nie twierdzę, że ona była święta - bo nie była, również manipulowała aczkolwiek autor tematu przedstawił objawy APD i teraz mu jej brakuje, ponieważ APD cechuje się strachem przed odrzuceniem i odkurzaniem takich relacji bo boją się zostać samymi (paradoksalnie uważają się za głęboko niezależne jednostki) ale zawsze chcą wciągać swoje "ofiary" by gdzieś tam jednak były ale nie za blisko i nie za daleko. 

 

Mówię, specjalistą nie jestem ale autor ma problem i najlepsze co może zrobić dla siebie to pójście do psychologa choćby po samą diagnostykę problemu. 

W dniu 17.12.2021 o 00:29, LiptonGreen napisał:

Okropnie się z tym czuje i totalnie nie wiem co robić, bo jakbym teraz miał znowu kontrolę nad jakąś laską, to wiem, że prędzej czy później znowu zacząłbym jej ryć psyche.

ZDANIE klucz :) 

 

Edited by SzatanKrieger
Link to post
Share on other sites
W dniu 17.12.2021 o 00:29, LiptonGreen napisał:

To pojebane, naprawdę. Siedzę teraz w domu i czuje się jak śmieć - jak mogłem krzywdzić osobę, która by dla mnie zrobiła wszystko. To serio chore. 

Musiałem to z siebie wyrzucić, moze ktoś miał podobnie i chciałby wspomóc dobrym słowem, cokolwiek. Naprawdę czuje się teraz bardzo źle, to wszystko przeszłość, ale dopiero zdałem sobie sprawę z tego jak ją krzywdziłem. 

Mam podobnie, dlatego zdecydowałem się na singielstwo.

Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, SzatanKrieger napisał:

Uważam, że to nie tak.

 

Gdyby to była tylko projekcja to dziewczyna by nie wyglądała kwitnąco jakiś czas po jej zakończeniu. 

 

Był powód dla, którego była wrakiem i jest powód dlaczego odżyła. 

Tak to już jest. Te najlepsze, najcenniejsze osoby są często gaszone, wykorzystywane, ranione.. Bo oprawca wie że one nie uciekną, że będą chciały przezwyciężyć problem z powodu którego oprawca zostaje oprawcą. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, Libertyn napisał:

Tak to już jest. Te najlepsze, najcenniejsze osoby są często gaszone, wykorzystywane, ranione.. Bo oprawca wie że one nie uciekną, że będą chciały przezwyciężyć problem z powodu którego oprawca zostaje oprawcą. 

Nie wydaje mi się żeby to było takie proste.Te osoby są często dobre bo mają w tym jakiś swój interes.Gdy tego interesu nie spełniamy to mogą być bardzo nie przyjemne.Tylko,że ten interes nie zawsze jest "dobry".Często ludzie się lubują w negatywnych emocjach a jak im ich nie dostarczysz to będą szukać dziury w całym.

Link to post
Share on other sites
54 minuty temu, thyr napisał:

Bedzie ci wybaczone bracie  jesli w nastepnym zwiazku wyciagniesz jakies konkretne wnioski .Wiekszosc z nas niestety powtarza stare znajome schematy  i nic sie nie uczy na bledach .Po to jest zycie aby sie uczyc tak wiec mamy tutaj nadzieje ze odrobisz swoja lekcje i nie skonczy sie tylko na pierdo..u i uzalaniu .I nie stawiaj tej zlotej cipki na piedestale bo napewno tez swoje miala za uszami .

Właśnie to. Każdy popełnia błędy, ale nie wiń tylko siebie. Traktuj to jako sprawdzian na to, czy po porażce jesteś w stanie wyciągnąć wnioski. Tylko żeby wajcha nie poszła skrajnie w drugą stronę, bo znów przegrasz.

  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
18 minut temu, antyrefleks napisał:

Właśnie to. Każdy popełnia błędy, ale nie wiń tylko siebie

Błędem jest zapomnienie spakować książki na biologię jak wiesz, że jutro ja będziesz miał czy wpisanie błędnej linii kodu w programie.

 

To co autor tematu zrobił to poważne nadużycie, które mogło się bardzo źle skończyć. 

 

Wiem jakie kobiety są ale kobiety to również ofiary osób z osobowościami zaburzonymi.

 

Jeśli dziewczyna wyzdrowiała i się odrodziła nie wejdzie w relacje z autorem tematu czy kims podobnym.

 

26 minut temu, Libertyn napisał:

Te najlepsze, najcenniejsze osoby są często gaszone, wykorzystywane, ranione

Oprawca wie, że jest światło w takich ludziach i nie mogą go znieść i pragną je zgasić, ponieważ pozwolili na zgaszenie własnego i nie mogą znieść, że ktoś je ma w sobie.

 

Ofiary zadaniem jest dotrzeć do własnego światła i kata zostawić samego sobie, bo kat to tez ofiara innego kata tak naprawdę. 

 

Dziewczyna nie powinna się zadawać z autorem tematu bo swoje odcierpiała, niech ułoży sobie życie z kimś kto ją bedzie szanowal i doceniał.

 

A autorowi życzę wyzdrowienia i wtedy brania się za relacje bo bedzie siebie i innych krzywdził.

Edited by SzatanKrieger
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
W dniu 17.12.2021 o 00:29, LiptonGreen napisał:

Musiałem to z siebie wyrzucić, moze ktoś miał podobnie i chciałby wspomóc dobrym słowem, cokolwiek

 

Widzisz problem, potrafisz go nazwać i masz chęć do zmiany- jesteś w zupełnie innym miejscu niż wcześniej :)

 

Może tak się stać że Ci to wróci, a dzięki temu Co opisałeś masz możliwość pracy nad sobą, korygowania błędów na bieżąco. 

Dzięki tej lekcji masz szansę lepiej poprowadzić następne relacje, a to już sporo.

Potraktuj to jako naukę o sobie, wyciagnij wnioski, próbuj je przekuć w wartość.

 

W dniu 17.12.2021 o 12:42, Iceman84PL napisał:

Widzę, że szarpie cię poczucie winy i zarazem wstydu, którym ta kobieta cię obdarzyła

 

Człowiek pokazał sporo świadomości, umiał się przyznać do błędu, próbuje coś z tym zrobić a Ty wyjeżdżasz z takimi kocopołami.

 

Nie wszystko pasuje do tego szablonu ciosanego od siekiery, a próby wpychania go wszędzie na siłę są żenujące. 

 

15 godzin temu, EmpireState napisał:

Nie jest sztuką robić ludziom wodę z mózgu ale panować nad sobą, być spójnym, zadowolonym a równocześnie panować nad sytuacją. 

 

Po co? 

 

Takie rzeczy działają na określonych poziomach, dosyć niskich i są toksyczne dla obu stron. 

Uważałbym z robieniem z siebie toksyka, tylko dlatego że kilka obcych osób na anonimowym forum napisało, że dzięki temu mieli udaną relację.

Poczytaj starsze tematy doświadczonych uczestników forum w długoletnich związkach, zobacz co naprawdę działa. 

 

Dwie osoby w tym temacie wyraźnie napisały że przejawiaky takie zachowania i to im się nie podoba, próbują zmienić. 

Gdyby to tak fajnie działało, nie sądzisz że mieliby inne wnioski? 

 

W dniu 17.12.2021 o 16:02, Taboo napisał:

Nie wiem skąd taka narracja. @LiptonGreen jasno i trzeźwo zauważył że coś jest nie tak w jego zachowaniu. Druga strona to potwierdziła. A u Ciebie musiała wjechac narracja anty kobieca (nie pierwszy raz)

 

To robi się powoli męczące, coś takiego nie pierwszy raz się tu ostatnio powtarza. 

Ktoś o czymś pisze, jasno i wyraźnie widać że wie o co chodzi, rozumie swoją sytuację, a wtedy pojawiają się znawcy teorii wszelakich którzy "wyprowadzają go z błędu" 

 

Przy czym gołym okiem widać ile w tym realnej wiedzy, a ile odklejonych od rzeczywistości przekonań. 

 

 

 

 

 

 

Edited by Yolo
  • Like 4
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Wyciągnij z tego jakieś lekcje życiowe oraz to jak je wdrożyć w życie. 

 

Na przykład staraj się nie obniżać ludziom ich wibracji, nie poniżać, nie wpychać w poczucie winy, nie znęcać psychicznie. Po prostu nie być takim trucicielem. To już połowa roboty. 

 

A jak z drugiej strony będziesz takim siewcą dobrych chwil, to już w ogóle super. Podwyższaj innymi te wibracje. Tak po prostu, bezinteresownie. 

 

Powiedz jakieś dobre słowo, podtrzymaj na duchu, podziękuj za coś, zostaw tą osobę lepszą niż zastałeś nie ważne czy to będzie twoja przyszła żona/ matka twoich dzieci na łożu śmierci, czy po prostu przypadkowa osoba w sklepie albo przystanku. Uczyń z tego nawyk. Sam się tego uczę. Za jakiś czas będziesz w tym biegły. 

Jak ktoś ci dowala, to nie konfliktuj. Powiedz, że nie rozumiesz zachowania tej osoby, bo ty do niej nic nie masz i nie zasłużyłeś na coś takiego, a ona zachowuje się tak a nie innaczej. To zmienia też ludzi dookoła, zaczynają reflektować. Może nie od razu, choć niektórzy tak, ale z czasem zdecydowana większość. Nie dolewaj benzyny do ognia. 

 

Skoro masz jednak te wyrzuty sumienia z powodu niszczenia innych, to znaczy że nie jesteś jakimś złym człowiekiem. Po prostu byłeś na takim a nie innym poziomie świadomości. Nie mogłeś lepiej mając taki stan umysłu jaki miałeś. Przeszedłeś jakiś etap i ewoluujesz. Teraz wiesz kim nie być, a kim być. Co robić, a co nie. 

 

Miej zawsze filtr w głowie i uczyń z tego nawyk: czy to co robię/ chcę zrobić komuś, to czy jest to coś co sam chciałabym otrzymać? 

 

Na tamten moment, na tamten stan umysłu, byłeś najlepszą osobą jaką mogłeś być. Nie mogłeś inaczej. Teraz wiesz jak trzeba robić, więc czyń innym tak jak trzeba, bądź tą pozytywną iskrą, podwyższaj wibracje i idź tak przez życie nie oczekując nic w zamian. Zobaczysz jak zmieni się twoje życie. Zobaczysz jak inni przypadkowi ludzie będą tacy wobec ciebie. Różne zbiegi okoliczności, których nigdy byś sam nie wymyślił. Będzie bardzo ciekawie. Warto. Wiesz już co robić. Trzymaj się i wszystkiego dobrego 😉

 

 

  • Like 4
Link to post
Share on other sites

Zauważyłem,że niektórzy bardzo lubią pisać jak to kobitki lubią się usprawiedliwiać i zwalać winę na facetów a sami robią to samo i za wszelkie problemy obarczają kobietę.Moim zdaniem żeby jakiś związek poważniejszy zaistniał to kobieta i facet muszą być na podobnym poziomie emocjonalnym.Szanująca siebie kobieta nie wejdzie w związek z patusem i tak samo ogarnięty życiowo pan.Wszyscy mamy jakieś problemy i nieudane relacje.Trzeba popatrzeć co robimy źle i próbować to zmienić żeby nie wpadać w ten sam bajzel co chwile.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.