Jump to content

I need help


Recommended Posts

1 godzinę temu, Peter Quinn napisał:

Ludzie chcą wierzyć w to, co dla nich wygodne i potrafią tak zakłamać rzeczywistość, by nie musieć mierzyć się z konsekwencjami własnych decyzji.

I na tym robi się świetnie biznesy. To jest trochę błędne koło bo na przykład jak tworzysz markę osobistą to musisz pokazywać same fajne rzeczy i swoje osiągnięcia, ludzie nie chcą pokazywania jak zapieprzasz albo czytania smętów. Tworzysz wyidealizowany obraz siebie bo inaczej się nie sprzedasz. Z drugiej strony masz ludzi którzy cię śledzą i chcą być tacy jak ty, ale "ty" tak naprawdę nie istniejesz, więc ludzie czują się od ciebie gorsi i masz zjawisko pogorszenia stanu psychofizycznego u ludzi nadużywających social mediów. Miałem też nieprzyjemną sytuację gdy osoba którą śledziłem i wydawała się w porzo była dupkiem na pw xD

 

 

 

 

W podrywaniu jest to samo, najlepszy uwodziciel to sprzedawca, sprzedaje kobiecie obraz siebie takiego jaka ona pragnie. Dlatego dark triada jest taka atrakcyjna.

 

Odwoływanie się do emocji i iluzji ludzi jest dużo skuteczniejsze niż do racjonalności. Historia z sokratesem to dobra przypowieść i też pokazuje, że ludzie się jakoś cudownie nie zmienili. On tylko zadawał prowokujące pytania xD

 

Wszyscy w pewien sposób żyjemy w jakieś formie przekłamanej rzeczywistości i jesteśmy ślepi na prawdę. Tylko, że rewolucją oświecenia było zrozumienie, że obiektywna prawda istnieje, teraz cofamy się w rozwoju bo jest coraz więcej ludzi całkowicie żyjących w swoich urojeniach. Pytanie jest takie; czy nawet ja czyli osoba pisząca albo ty czytająca to nie żyje w swoich urojeniach, może. Kto wie.

 

Dlatego metoda naukowa jest takim genialnym wynalazkiem. Filozofia czyli protoplasta nauki to zbiór dziadów, którzy gdybają xD Nauka to taka filozofia 2.0.

Edited by NoHope
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
  • Replies 54
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Witam bracia!   Dawno się tak chujowo nie czułem, naprawdę bardzo dawno. Jestem świeżo po spotkaniu z eks (3h piwka, gadka o życiu typowa). Rozstaliśmy się pół roku temu, to była moja j

Bracie przede wszystkim kochaj i szanuj siebie, wywal z głowy złe przekonania, bzdury, które pociska Ci system, propaganda, rodzina, społeczeństwo, kościół czy była misiunia, która ma twoje dobro

Widzisz problem, potrafisz go nazwać i masz chęć do zmiany- jesteś w zupełnie innym miejscu niż wcześniej    Może tak się stać że Ci to wróci, a dzięki temu Co opisałeś masz możliwość pracy

6 godzin temu, NoHope napisał:

W idealistycznym świecie to tak działa, ale praktyka jest inna. Dlatego masz ceremonię ślubu i przysięgę przed bogiem, a cudzołóstwo karane śmiercią pod groźbą wiecznego potępienia

Myślę, że to co opisujesz to właśnie nierealistyczny świat, który przedstawia się nam jako prawdziwy.

Bo gdy pojawia się uczucie miłości do naszej lubej, nie trzeba w ciągu siedmiu dni wstawić się w urzędzie czy wyprawiać wesela, które pewno jest powodem kłótni i dla wielu generatorem dodatkowych godziny w pracy oraz stresów. To ludzie wymyślili takie obrzędy i żądają obwieszczenia by jeszcze istota, która stworzyła ziemię, królika, marchewki, kosmos że ma jeszcze brać udział w tym całym cyrku bo od teraz śmiertelne istoty ludzkie zobowiązały się kochać siebie nawzajem, zamiast robić to na co dzień. Od teraz zobowiązujemy siebie kochać droga Moniko! Ale broń boże patrzeć na Krzysia sąsiada, bo piekło Cię pochłonie!

A może zamiast gróźb wiecznego potępienia, obiecujmy sobie "groźby" szanowana siebie, życzenia sobie dobrze RAZEM LUB OSOBNO.

By Twoje życie i moje dało nam szczęście i spełnienie? Gdzie jedno nie jest zależne od drugiego, gdzie czas spędzony razem jest nam najbardziej cenny co za tym idzie "najbardziej uświęconym?" Czy jednostki, które realnie sobie życzą dobrze nawet gdyby haj i tzw miłość odeszła, czy darły by koty między sobą i drapały się po oczach o firankę? Nie sądzę, a gdyby tak się stało to by oznaczało, że się pogubiły. Według mnie ludzie się po prostu gubią w swoich zapewnieniach, zamiast pozwolić uczuciom działać. Faceci jako zapylacze chcą mieć dostęp do ciała kobiety, a kobiety jako istoty szukające bezpieczeństwa chcą mieć gwarancję przeżycia by w razie zajścia w ciąże nie umrzeć no i mieć zapewniony byt. A więc i jedno i drugie okłamuje, bo nie chodzi o miłość tylko o pierwotną myśl a jest nią strach. Strach o odejście kobiety i kobiety strach o odejście mężczyzny do młodszej.

 

Czy poważnym jest mówienie o miłości wiecznej gdzie żyjemy 70 lat jako faceci a w tym czasie 4x braliśmy ślub? I tym samym 4x przysięgaliśmy sobie wieczność z czteroma różnymi kobietami?

 

Może i mój świat, "moje przyrzeczenia" są idealistyczne @NoHopeto fakt ale we wyżej wymienionych przykładach ludzkie przyrzeczenia są nie tylko niepraktyczne ale niemożliwe do zrealizowania i są w mojej ocenie gorsze od moich, ponieważ nie można ich zwyczajnie i po prostu zrealizować gdy podstawową emocją jest strach. Nie bez powodu jak komuś realnie życzysz dobrze, to najlepsze co możesz zrobić to dać tej osobie wolność od Ciebie samego, by być jak polaryzacja, do której drugiego ciągnie a nie jak smycz, która blokuje i na siłę wiążę jedno z drugim. Również nie bez powodu mężowie i mężatki zdradzają, ponieważ mają dość obroży.

Miłość chce być wolna nie potrzebuje restrykcji, w gruncie rzeczy gdzie zobowiązanie restrykcji tam miłość próbuje się wymknąć. Kobiety również nie są w tym procesie takie święte, ponieważ chcą zamknąć mężczyznę i go złapać i uzyskać bezpieczeństwo, wręcz nakazują podpisać cyrograf bo w końcu będzie można sobie podjeść i przestać gonić za konikiem bo konik ma zagrodę i jest usidlonym oraz podpisał cyrograf i już się nie wywinie.

Ludzie przysięgają przed bogiem lub urzędem, bo to zwalnia obowiązek do miłości nie trzeba pośredników.

Jedyny obowiązek o ile można to nazwać obowiązkiem to uczucia między dwojgiem i to jest ich sprawa a nie urzędu, boga, braci samców, rodziny, siostry, brata czy wujka albo państwa Greenów z Ameryki. 

Ja i ona, ona i ja. 

Nie ja i ona, plus urząd miasta Poznań, ulica Poznańska 666 oraz stworzyciel kosmosu. Stworzyciel siłą rzeczy jest obecny wszędzie, bo to jego kosmos, jego/jej ziemia.

6 godzin temu, NoHope napisał:

Tak samo w idealnym świecie ludzie dotrzymują słowa więc prawo i więzienia nie są potrzebne. W tę utopię często wierzą libertarianie. Ross Ulbricht to dobry przykład. Pacyfista, libertarianin, założył Silk Road by ludzie mieli większość wolność i mogli kupować co chcą. Skończyło się tak, że zlecał morderstwa bo ludzie go okradali i tak dalej. Nie można nie brać pod uwagi ciemnej strony którą każdy z nas ma, chłop i baba mają.

Bo on popełnił jeden poważny błąd. 

Dał wolność ale nie uzmysłowił odpowiedzialności za nią oraz wolność nie była poparta wartościami moralnymi i rozumianym wspólnym dobrem. Niestety nasza cywilizacja nadal jest za młoda na ten etap i potrzebujemy praw ochronnych.

Wolność bez odpowiedzialności jest zgubna i może wręcz zabić ludzi, którzy żyli pod jażmem, że ktoś się nami zaopiekuje. Dlatego ludzie wolą socjalizmy bo tak jest łatwiej i ja to w pełni rozumiem. Branie odpowiedzialności jest cholernie ciężkie, często trzeba brać odpowiedzialność za coś nie z Twojej winy, gdy już się zobowiązujesz do czegoś tam. 

Co do niego, nie znam sytuacji ale myślę, że moja konkluzja raczej powinna być trafna. Chciał dobrze a poczuł się tak dotkniętym, że postanowił tym samym nauczyć ludzi i dać im sprawiedliwość.

Znając życie, cymbał był moim typem tudzież Twoim @NoHope chociaż jak Ci pisałem raczej Twój to wykonawca filozofii. Zauważ Konan, gdy Pain zmienia poglądy ona natychmiast się dostosowuje i egzekwuje nową wizję, wręcz aktualizując ją na bieżąco. Ona nie zmienia filozofii tylko egzekwuje ją na bieżąco robiąc to dla wspólnego dobra.

Dlatego niestety cymbały INFP lepiej koniecznie niech robią konkretne rozeznanie, bo potem aplikujemy formę "sprawiedliwości" ja sam wpadłem w tą pułapkę @NoHope i jestem guilty as fuck. 

P.S Sprawdź sobie ten filmik @NoHope

Dlatego ty jako INFJ @NoHope lepiej uważaj z kim spędzasz swój czas bo możesz zostać skorumpowanym po całości i koniecznie sprawdzaj i wytykaj błędy, zupełnie jak to zrobiłeś z filozofią Melody 🙂 

TO Twoje zadanie i powinność, dla nas i dla siebie samego @NoHopeDziałasz jak ogień, który pali Ciebie i innych ale taka rola, co poradzić ale to piękna rola więc głowa do góry :) W zasadzie to Ciebie będą podziwiać, możesz ty i inni być jak gwiazda na niebie, jak coś do podziwiania - do dzisiaj waszymi typami się ludzie jarają na całym świecie ale lepiej wybierzcie odpowiednią filozofię dla wszystkich dobra :D 

6 godzin temu, NoHope napisał:

Nie można nie brać pod uwagi ciemnej strony którą każdy z nas ma, chłop i baba mają.

Nie wiem czy jest taka typowa ciemna strona - tak prawdę mówiąc. Zawsze z Ying wychodzi Yang i na odwrót.

6 godzin temu, NoHope napisał:

Z resztą miłość jest uczuciem a naturą uczuć jest ich przemijalność.

Tu szczerze trzeba by było się zastanowić.

Edited by SzatanKrieger
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
1 hour ago, SzatanKrieger said:

To ludzie wymyślili takie obrzędy i żądają obwieszczenia by jeszcze istota, która stworzyła ziemię, królika, marchewki, kosmos że ma jeszcze brać udział w tym całym cyrku bo od teraz śmiertelne istoty ludzkie zobowiązały się kochać siebie nawzajem, zamiast robić to na co dzień. Od teraz zobowiązujemy siebie kochać droga Moniko! Ale broń boże patrzeć na Krzysia sąsiada, bo piekło Cię pochłonie!


Trochę inaczej na to patrzę przez pryzmat osoby kiedyś wierzącej i praktykującej (teraz różnie z tym bywa, ale nadal się modlę, czasem słucham kazań i poszukuję). 

Jest świat naturalny i duchowy. To co my tu często opisujemy to czysta zwierzęca biologia, która przekłada się też na nas, z racji że jako ludzie również w jakimś sensie jesteśmy zwierzętami... ale... 
Jako osoba wierząca wyrzekamy się pokus. Panujemy nad popędem - i nie chodzi nawet o strach przed karą Boską - kiedyś usłyszałem coś takiego, że jeśli dwie osoby są wpatrzone tylko w siebie to po pewnym czasie zawsze coś będzie nie tak i to się rozwali - przykładów nie trzeba daleko szukać - mamy współczesny przebodźcowany świat, w którym dosłownie konsumujemy się wzajemnie - w języki Biblii jesteśmy pożądliwi, grzeszni. Jeśli faktycznie to Bóg byłby na pierwszym miejscu, a wraz z nim wartości i chęć unikania grzechu, sterowanie popędu w taki sposób by to ognisko domowe rozpalać, a nie szukać tylko wzajemnego nasycenia, to związki byłyby trwalsze.

Oczywiście dzisiejsze czasy to jeden wielki burdel - wszyscy wokół dymają się jak króliki, jest porno na wyciągniecie ręki, oczekiwania społeczne wystrzeliły w kosmos i chęci szukania Boga raczej ciężko doświadczyć w tym wszystkim. To wszystko sprawia, że cofamy się do czystej biologii, zezwięrzęcenia. 

Więc jeśli ktoś nie wierzy, moze sobie pomyśleć że sami stworzyliśmy sobie iluzje, by to społeczeństwo jakoś pospinać i udomowić. Być może jest to oszukiwanie praw biologii, ale mimo wszystko porządek społeczny powinien być dobrem do którego się dąży... tak mi się wydaje. Nawet jeśli już nie o sam ład walczyć, to chociażby o wzajemne zdrowie psychiczne. 

Ja myślę, że fiksacja wokół seksu w religii nie wzięła się znikąd - jest trafną obserwacją dotyczącą natury ludzkiej, do czego ona prowadzi, gdy nie jest kontrolowana etc. Oczywiście są w tym wszystkim pewne postawy można powiedzieć skrajne, ale mimo wszystko ten świat się wokół seksu i pieniędzy kręci.

Edited by Peter Quinn
Link to post
Share on other sites

 

3 godziny temu, SzatanK napisał:

Czy poważnym jest mówienie o miłości wiecznej gdzie żyjemy 70 lat jako faceci a w tym czasie 4x braliśmy ślub? I tym samym 4x przysięgaliśmy sobie wieczność z czteroma różnymi kobietami?

Oczywiście masz rację, to jest zwykły cyrk.

 

3 godziny temu, SzatanK napisał:

Miłość chce być wolna nie potrzebuje restrykcji, w gruncie rzeczy gdzie zobowiązanie restrykcji tam miłość próbuje się wymknąć. Kobiety również nie są w tym procesie takie święte, ponieważ chcą zamknąć mężczyznę i go złapać i uzyskać bezpieczeństwo, wręcz nakazują podpisać cyrograf bo w końcu będzie można sobie podjeść i przestać gonić za konikiem bo konik ma zagrodę i jest usidlonym oraz podpisał cyrograf i już się nie wywinie.

Tak masz rację, zdrowa miłość właśnie taka jest. Restrykcja to forma strachu, czasami podświadomy objaw tego, że druga osoba nas wcale nie kocha a my siłą staramy się ją skłonić żeby była nam lojalna.

 

3 godziny temu, SzatanK napisał:

Wolność bez odpowiedzialności jest zgubna i może wręcz zabić ludzi, którzy żyli pod jażmem, że ktoś się nami zaopiekuje. Dlatego ludzie wolą socjalizmy bo tak jest łatwiej i ja to w pełni rozumiem. Branie odpowiedzialności jest cholernie ciężkie, często trzeba brać odpowiedzialność za coś nie z Twojej winy, gdy już się zobowiązujesz do czegoś tam. 

Dlatego masz laski które uprawiają wolny seks a jak zachodzą w ciążę to chcą usuwać dziecko. Typowa wolność bez odpowiedzialności. Miłość moim zdaniem to też forma odpowiedzialności, w takim idealistycznym przykładzie masz dwójkę ludzi którzy się szanują i starają nie sprawiać sobie przykrości i rozumieją swoje potrzeby, obustronne stawianie potrzeb drugiej nad swoimi. Tak wygląda idealny związek według mnie. Problem się zaczyna gdy jedna strona się poświęca a druga na tym pasożytuje. Ale to nie jest miłość. Prawdziwa miłość jest moim zdaniem bardzo rzadka i to jak wygranie w totka. I w sumie uważam, że miłość wykracza poza płeć i seksualność.

 

Zgadzam się, że ludzie przepełnieni strachem a bardziej lękiem nie mogą kochać. Podobnie ludzie z niskim poczuciem własnej wartości. Bardzo ważni są rodzice, dzieci uczą się od nich jak kochać. Teraz bardzo dużo ludzi jest wychowywanych w patologicznych rodzinach, często niepełnych. Ani nie kochają siebie ani innych. Czasami uważam, że rodzice jeśli mają dziecko to powinni być ze sobą nawet jeśli się nie kochają (ważne żeby mieli przyjazne stosunki) bo moim zdaniem szczęście dzieci jest ważniejsze niż twoje szczęście. Tak samo szczęście ludzkości jako ogółu jest ważniejsze niż twoje osobiste szczęście. Czasami trzeba wybierać i moralni ludzie powinni zawsze wybrać szczęście czyjeś ponad swoje, ale mało jest ludzi moralnych. Sam nie jestem w sumie, miałem chorą bliską i wybrałem swoje szczęście zamiast niej. Po prostu nie wytrzymałem tego.

3 godziny temu, SzatanK napisał:

P.S Sprawdź sobie ten filmik @NoHope

Bardzo fajny, w sumie to częściej utożsamiam się z antagonistami jak Pain niż z protagonistami xd Muszę zrobić rewatcha naruto bo już wielu rzeczy nie pamiętam.

 

3 godziny temu, SzatanK napisał:

Dlatego ty jako INFJ @NoHope lepiej uważaj z kim spędzasz swój czas bo możesz zostać skorumpowanym po całości

Za późno. Tak jak nieraz pisałem kiedyś byłem wrażliwy jak dziewczynka i chciałem by wszyscy byli szczęśliwi, ale z wiekiem przez różne doświadczenia nabrałem cynizmu i też złości. Może kiedyś znajdę spokój i szczęście ale wątpię. Może to głupie ale jak byłem nastolatkiem to bardzo podziwiałem samurajów, miałem o nich wyidealizowaną wizję jako o wojowników swojego pana, którzy są wstanie dla niego umrzeć. Może to głupie ale zawsze chciałem umrzeć poświęcając się dla kogoś/czegoś żeby świat był lepszym miejscem. Z wiekiem zrozumiałem, że ja nic nie znaczę xD I moje poświęcenie nie ma sensu.

 

 

3 godziny temu, SzatanK napisał:

Działasz jak ogień, który pali Ciebie i innych ale taka rola, co poradzić ale to piękna rola więc głowa do góry :) 

Trochę tak, ale czy to dobra rola? W sumie to nie.

Edited by NoHope
Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Peter Quinn napisał:
4 godziny temu, SzatanKrieger napisał:

To ludzie wymyślili takie obrzędy i żądają obwieszczenia by jeszcze istota, która stworzyła ziemię, królika, marchewki, kosmos że ma jeszcze brać udział w tym całym cyrku bo od teraz śmiertelne istoty ludzkie zobowiązały się kochać siebie nawzajem, zamiast robić to na co dzień. Od teraz zobowiązujemy siebie kochać droga Moniko! Ale broń boże patrzeć na Krzysia sąsiada, bo piekło Cię pochłonie!


Trochę inaczej na to patrzę przez pryzmat osoby kiedyś wierzącej i praktykującej (teraz różnie z tym bywa, ale nadal się modlę, czasem słucham kazań i poszukuję). 

Oh jasne stary wiesz, mi nie musisz tego mówić we wieku 16 lat myślałem o tym by zostać księdzem bo tak siedziałem w sprawach duchowych, więc to co tu piszę to dosyć ogromna zmiana :D 

I nie mam zamiaru mówić Ci w co masz wierzyć lub nie, jeśli w Twoim wypadku się sprawdza to nie mam nic przeciwko, słuchaniu kazań. Serio, nie wnikam kto w co wierzy, bo tak między wierszami mówiąc i ateiści mają rację według mnie i kościół - ciekawe co? :) 

 

Napisałem o obrzędach nie by atakować religię tylko by ukazać, że to dla mnie one osobiście są zupełnie zbędne ale jeśli partnerka by nalegała to korona by mi nie spadła, że mamy rzucić kieliszkiem za siebie by nam się wiodło czy coś.

Staram się patrzeć dalej i dla mnie mówienie przy reprezentancie urzędu miasta Poznań, że o to kocham Panią Joasię jest w pewien sposób komiczne i nie wiem czy bym się nie zaśmiał, przy tym próbując zachować powagę. Bo mówienie urzędnikowi, że ta osoba jest mi szczególnie ważna, to chyba urzędnika interesuje jak zeszło roczny snieg i wolałby w tym czasie jeść pyzy ze sosem niż słuchać tego typu zapewnień.

Nie potrzebuję umów ale szacunku, chyba nawet nie potrzebuję już miłości od kobiety ale tu jeszcze nie wiem bo nie chcę teorii dawać bez pokrycia w rzeczywistości.

 

By nie być gołosłownym - załóżmy testy DNA.

To moja ukochana, ma zrobić testy DNA i wręczyć mi oryginalną kopertę z badaniami, że nasze dziecko jest nasze a nie jej i pana X. Gdyby to zrobiła pewno bym nie otworzył nawet koperty z wynikami, chodzi o gest i nawet nie o zaufanie ale o szacunek do mnie jako mężczyzny, wyrażonym w czynie i to jest właśnie forma zaufania.

Co tym samym rozwiązuje nie przyjemne rozmowy i niweluje całą dramaturgię a zamiast pod kruszać relację, wzmacnia ją ogromnie.

Można?Można no ale lepiej wiercić dziurę i sie obrażać, że mężczyzna śmie wiedzieć, czy dziecko na które będzie łożył jest w ogóle jego. Kobiety są mistrzyniami we wbijaniu w poczucie winy ale nie można temu ulegać, trzeba być ponad to.

3 godziny temu, Peter Quinn napisał:

Oczywiście dzisiejsze czasy to jeden wielki burdel

Żaden burdel. Po prostu "uporządkowany chaos" :D :D 

Burdel był od zawsze po prostu teraz więcej widzimy. Za czasów Chrystusa było lepiej? Wcześniej było jeszcze lepiej gdy Sokratesa zabili? Za czasów Kolumba było lepiej? Za czasów Adolfa H bo rodo było lepiej? 

Zawsze był mniejszy lub większy burdel i my to za odpowiadamy a nie bogu ducha winny Bóg. 

 

To samo tyczy się kobiet.

Kobiety tracą twarz aniołków a mężczyźni troszkę anielskiego obrazku zyskują.

Kobiety nie są takie anielskie jak się przedstawiają, ponieważ nie widać wielu pań, które nie chcą brylantów wydobywanych przez wycieńczone ludy z Afryki, nigdy nie słyszałem by kobieta odmówiła drogiemu brylancikowi. Kobieta nie widzi, że żeby ona mogła chodzić we futrach, ktoś musi nie mieć perspektywy na nie w ogóle. Kobiety traktują bardziej humanitarnie swoje rybki w akwarium niż wielu mężów czy mężczyzn.

Ja widziałem jakie kobiety są na własne oczy i widziałem jacy są mężczyźni i serio jest 50 do 50. 

Każda z płci ma potencjał do dobra i burdelu.

 

3 godziny temu, Peter Quinn napisał:

Więc jeśli ktoś nie wierzy, moze sobie pomyśleć że sami stworzyliśmy sobie iluzje, by to społeczeństwo jakoś pospinać i udomowić. Być może jest to oszukiwanie praw biologii, ale mimo wszystko porządek społeczny powinien być dobrem do którego się dąży... tak mi się wydaje. Nawet jeśli już nie o sam ład walczyć, to chociażby o wzajemne zdrowie psychiczne. 

Bo stworzyliśmy sobie iluzje, ja sam po sobie widzę, że iluzja goni iluzje no ale jeśli urodziłeś się w świecie kłamstw to ciężko widzieć prawdę czy nawet nadzieję na nią. Każdy ma swoją rzeczywistość tak naprawdę.

Porządek społeczny jest dobrem do, którego należy dążyć to prawda ale on sam się objawi jeśli ludzie są uporządkowani w sobie i nie reprodukujemy kłamstw sami sobie i innym.

Stwórzmy ład w sobie, a nie na zewnątrz. 

Bóg jest w Tobie Peter Quinn, we mnie i nawet w tych, którzy robią burdel.

 

3 godziny temu, Peter Quinn napisał:

Ja myślę, że fiksacja wokół seksu w religii nie wzięła się znikąd

Tu już rozmowa na dłuższy temat.

1 godzinę temu, NoHope napisał:

w takim idealistycznym przykładzie masz dwójkę ludzi którzy się szanują i starają nie sprawiać sobie przykrości i rozumieją swoje potrzeby, obustronne stawianie potrzeb drugiej nad swoimi.

Nie, nie tutaj uważaj.

Właśnie piekło zaczyna się gdy stawiasz własne potrzeby nad drugiego - jestem tym żywym przykładem. Lepszego w internecie nie znajdziesz. Ja tą cechę wymaksowałem. Stety niestety jest tak, że jak to robisz to doznajesz poczucia utraty. 

Obydwoje potrzebują realizować swoje potrzeby i jak są pełni wtedy łączyć się w pary. 

Czyli coś na zasadzie - jestem z Tobą nie z potrzeby ale bo chcę dzielić z Tobą moją pełnię - więc idealnie, czy jak to nazwałeś "idealistycznie" to dwie osoby są pełne samych siebie ale nie w sposób narcystyczny tylko zdrowy i dzielą te pełnie razem ze samymi sobą. Nie ma zależności między dwojgiem, nie ma brania i nie dawania jest symbioza. Raz ja Ci dam więcej raz Ty mi ale jest pewna zdrowa równowaga zachowana. 

A jeśli stawiasz notorycznie siebie nad drugiego, to "zaoddajesz się" na śmierć. 

Takie poczucie mają osoby, w związkach z narcyzmami są wyssanie do praktycznie do zera.

 

1 godzinę temu, NoHope napisał:

Prawdziwa miłość jest moim zdaniem bardzo rzadka i to jak wygranie w totka. I w sumie uważam, że miłość wykracza poza płeć i seksualność.

Im jesteś wyżej w rozwoju tym masz mniej potencjalnych partnerów, na tej planecie bo mało jest ludzi, którzy chcą kogoś im dopasowanego w sposób realny a nie bajkowy. Zauważ @NoHope jak to w szczególności panie choć panowie również chcą perfekcji a jak się przyjrzymy to jedni i drudzy są perfekcyjnie od niej daleko. Chcemy ideału a sami jesteśmy tak mocno nie idealni, czy to nie komiczne trochę? :D 

I tak realna miłość, to wykroczenie poza pragnięcie posiadania kogoś na własność.

Stąd, gdy kogoś lubisz, czy kochasz - to dajesz tej osobie wolność i jeśli kocha to wraca chyba jak już Ci wspomniałem, jak nie kocha to nigdy nie była "Twoja" - choć nigdy nikogo nie mamy - nawet siebie w jakimś sensie. Stąd zauważ, że ludzie zamiast cieszyć się tym co mają, tak pragną to zatrzymać że to tracą. Czasami zaduszamy nam bliskich, czy innym razem związujemy niewidzialnymi pętami, tworzymy zależności ale to nie miłość, to znaczy według wielu ludzi tak właśnie wygląda kochanie drugiego ale myślę, że zgodzimy się że jest tutaj jakaś nic niezrozumienia czy pewne poplątanie.

1 godzinę temu, NoHope napisał:

Zgadzam się, że ludzie przepełnieni strachem a bardziej lękiem nie mogą kochać. Podobnie ludzie z niskim poczuciem własnej wartości. Bardzo ważni są rodzice, dzieci uczą się od nich jak kochać. Teraz bardzo dużo ludzi jest wychowywanych w patologicznych rodzinach, często niepełnych. Ani nie kochają siebie ani innych. Czasami uważam, że rodzice jeśli mają dziecko to powinni być ze sobą nawet jeśli się nie kochają (ważne żeby mieli przyjazne stosunki) bo moim zdaniem szczęście dzieci jest ważniejsze niż twoje szczęście.

Tutaj też jest krucha kwestia.

 

Zauważ, że dzieci naśladują rodziców "do 7 pokolenia" co oznacza, że pewne głupie naleciałości mogą zostać przekazywane. 

Była taka przypowieść o prababci obcinającej pół kurczaka, nie wiem czy znasz - opowiem ją po swojemu :D 

I ta babcia ucinała zawsze pół kurczaka, jej córka robiła to samo, następnie ich córka to samo aż czwarte pokolenie zapytało dlaczego obcinamy pół kurczaka?

I jakoś wyszło, że obcinali te pół kurczaka tylko dlatego, że piekarniki były tak małe i po prostu się wiecej nie mieściło kurczaka :D 

Ale głupie naleciałości zostawały przekazywane i dopiero, któreś pokolenie zrozumiało, że to nie potrzebne nikomu ani niczemu - taki przykład, wiem trochę lipny :D 

 

Jeśli TY nie jesteś szczęśliwym z ukochaną lub Ex ukochaną, to przekażesz nieszczęście, dziecko je skopiuje i będzie nieszczęśliwe przez część życia. Więc idealnie jest gdy rodzice są poukładani i wtedy biorą się za robienie małych. Więc jak dwoje się rozstaje to już lepiej na pokojowych warunkach, to dziecko przynajmniej może i nie będzie mieć idealnie to przynajmniej dostanie naukę, że jak nie działa to nie działa i po prostu lepiej się rozejść niż wyzywać i umniejszać no i przy okazji inwestować w nerwicę dziecka.

Osoba z depresjami, czująca pustotę i bezsens życia, nie powinna się brać za płodzenie tak prawdę mówiąc, szczególnie mama. Bo to dziecko nauczy się głupich nawyków i będzie miało smutną twarz jak noc listopadowa. Ja kiedyś się dziwiłem, że rodzice oddawali dziecko pod opiekę mistrza, teraz rozumiem że mogła to być forma miłości w jego stronę. 

1 godzinę temu, NoHope napisał:

Czasami trzeba wybierać i moralni ludzie powinni zawsze wybrać szczęście czyjeś ponad swoje, ale mało jest ludzi moralnych.

Nie stawiałbym na piedestale moralnych ludzi, nikogo bym nie stawiał. Szczególnie moralnych. 

Moralność powinna być poprzedzona rozumiem.

1 godzinę temu, NoHope napisał:

Bardzo fajny, w sumie to częściej utożsamiam się z antagonistami jak Pain niż z protagonistami xd Muszę zrobić rewatcha naruto bo już wielu rzeczy nie pamiętam.

 

Nie bez powodu Ci go pokazałem :) 

A no, pamiętaj by unikać fillerów :D 

1 godzinę temu, NoHope napisał:
4 godziny temu, SzatanK napisał:

Działasz jak ogień, który pali Ciebie i innych ale taka rola, co poradzić ale to piękna rola więc głowa do góry :) 

Trochę tak, ale czy to dobra rola? W sumie to nie.

Nie masz wyjścia, prawdę mówiąc. Moim zdaniem to piękna rola. 

Co do Twojego cynizmu, to naturalne dla waszego typu, gdzie jesteście w negatywnym postrzeganiu. 

1 godzinę temu, NoHope napisał:

Może to głupie ale zawsze chciałem umrzeć poświęcając się dla kogoś/czegoś żeby świat był lepszym miejscem. Z wiekiem zrozumiałem, że ja nic nie znaczę xD I moje poświęcenie nie ma sensu.

Czyż to nie piękne, nic nie znaczyć? 

Ja siebie postrzegam jako "Pan Nikt", Mr No One. W byciu nikim jest ogromna wolność i swoboda.

 

Samuraje to piękna idea ale jak każda idea została wypaczona.

Oni nadużywali swojej władzy i się ich bano. Nie jest to takie piękne jak się przedstawia w ostatnim samuraju. Natomiast możesz być swoim własnym "ostatnim samurajem", który tworzy i realizuje dobro i każdy z nas nic nie znaczy ale te nic, może być zaczątkiem potężnych zmian.  Pamiętaj, że znaczenie samuraj - to służyć. Szkoda, że zostało to wypaczone bo prawdziwym znaczeniem słowa Samuraj było służeniem ale miłości.

Nie umniejszałbym sobie na Twoim miejscu, czy potrzebujesz uznania i nagrody?

Czy służenie jest nagrodą samą w sobie? 

 

Trzymaj się :) 

 

P.S Ten filmik mi również pomagał w zrozumieniu siebie @NoHope dzięki 🙂 

 

P.S 2 - Jeśli cynizm Ci służy, to się go trzymaj.

 

P.S 3 🤷‍♂️

 

'2c5bb5af64d629db39da4d4d26eba6e6.jpg

Edited by SzatanK
  • Like 1
Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.