Jump to content

Z kim ja byłem? I jak sobie z tym poradzić?


Recommended Posts

  • Replies 228
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

@przypadkowy_wedrowiec   Ja to widzę trochę inaczej - laska od początku miała na Ciebie wyje*ane, to Ty latałeś i się starałeś, a ona łaskawie z Tobą była. Sprawa jest prosta jak drut:

@przypadkowy_wedrowiec   Ponad 10 lat temu jeden facet powiedział mi jedno zdanie, które stanowi clue relacji damsko-męskich, a szczególnie ich początków - "Czy gdyby Pani była na randce z B

Za jakis czas zrozumiesz ze w tym "zwiazku "robiles za petenta .Stworzyles w glowie mentalny oltarzyk z jej zlotej trzipki i codziennie skladales tam ofiary glownie z  wlasnej godnosci. Laska z opisu

Trochę prywaty - mode on

Mijają właśnie dwa miesiące odkąd nie jestem z bohaterką wątku. Tak szybko minęło a wydaje mi się jakby to było góra parę dni temu..

Otrzymałem w tym czasie wiele słów wsparcia i prawdy. Od znajomych i od was. Niosly mnie i bez was nie dałbym rady💪

 

Prawdę mówiąc miałem nadzieję, że po takim czasie będę już nieco dalej w tej drodze do wyprostowania siebie. No ale tak niestety nie jest. Czasami czuję jakbym zrobił krok do przodu i jest wiara, że teraz będzie tylko lepiej, potem przychodzi zjazd i cofam się jakby o dwa.


Czasem wstyd mi o tym gadać z kimś bliskim widząc reakcję co niektórych: „jezu, dalej przeżywasz?”. Tylko przyjaciel szczerze dopytuje jak się czuję i jak sobie z tym radzę, podnosi na duchu.

No tak, mają rację długo to trwa.

 

Dwa pełne miesiące a ja błądzę. Choć zastosowałem prawie wszystkie rady jakie się w tej sytuacji daje. Dwa miesiące, a tej ***** wciąż mi brakuje. Co poszło ze mną nie tak..

 

Ten post to też taki przystanek dla mnie w tym wątku, by wracając do postów wiedzieć co dalej się ze mną dzieje i po jakim czasie..

Link to post
Share on other sites
16 godzin temu, przypadkowy_wedrowiec napisał:

 

💪

 

Prawdę mówiąc wciąż miałem nadzieję, że po takim czasie będę już nieco dalej w tej drodze do wyprostowania siebie. No ale tak niestety nie jest.

Nie jest ale będzie.

Dwa miesiące to zbyt krótki okres czasu żeby można było mówić o pełnym sukcesie.

Niestety głowy nie da się zresetować.

Z czasem trafi ci się nowa zdobycz i zajmiesz umysł tą nową zdobyczą.

I dopiero to pomoże uporać się z bajzlem po obecnej.

Oczywiście nigdy o niej nie zapomnisz ale będzie dużo lżej.

Mówię to z doświadczenia na własnym przykładzie.

16 godzin temu, przypadkowy_wedrowiec napisał:

Czasami czuję jakbym zrobił krok do przodu i jest wiara, że teraz będzie tylko lepiej, potem przychodzi zjazd i cofam się jakby o dwa.

To takie wahania nastrojów.

Norma.

To z czasem minie...jak zacznie do ciebie docierać że jednak dużo lepiej ci bez niej jak z Nią.

16 godzin temu, przypadkowy_wedrowiec napisał:


Czasem wstyd mi o tym gadać z kimś bliskim widząc reakcję co niektórych: „jezu, dalej przeżywasz?”. Tylko przyjaciel szczerze dopytuje jak się czuję i jak sobie z tym radzę, podnosi na duchu.

No tak, mają rację długo to trwa.

I dlatego jesteś tutaj. Dziękuję Najwyższemu że tutaj trafiłeś. Tu zawsze znajdziesz pomoc i zrozumienie.

Powiem Ci tyle że to co przechodzisz to pikuś w porównaniu z tym co przeszli i przechodzą co niektórzy bracia z tego forum.

I tym się pocieszaj. Mnie to bardzo pomogło.

Zrozumiałem że inni są w dużo gorszej sytuacji niż ja.

16 godzin temu, przypadkowy_wedrowiec napisał:

 

Dwa pełne miesiące a ja błądzę. Choć zastosowałem prawie wszystkie rady jakie się w tej sytuacji daje. Dwa miesiące, a tej ***** wciąż mi brakuje. Co poszło ze mną nie tak..

Jeszcze raz powtarzam. Dwa miesiące to zbyt krótko.

Pewne kwestie jeszcze do ciebie nie dotarły.

Ogarniesz nową kobietę to rozjaśni ci się pod sufitem.

Masz na to moje słowo.

Zobaczysz.

I nie jej ci brakuje tylko jej krocza i haju jakiego ci dostarczała.

A druga półkula mózgu (ta która odpowiada za trzeźwe myślenie) wyraźnie ci podpowiada że miał byś z nią przejebany żywot.

I ty dobrze o tym wiesz....tylko myśl o cipce blokuje ci drugą półkulę...i stąd te doły.

 

16 godzin temu, przypadkowy_wedrowiec napisał:

 

Ten post to też taki przystanek dla mnie w tym wątku, by wracając do postów wiedzieć co dalej się ze mną dzieje i po jakim czasie..

Dobrze BRACIE.... najważniejsze że wysiadłeś ze szrota który ledwo się poruszał stoisz na przystanku a teraz łapiemy następne pedzidło (kobietę) i jedziemy dalej przez życie.

No to do dzieła.

 

Podziękujesz kiedy indziej...

  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
20 godzin temu, przypadkowy_wedrowiec napisał:

Dwa pełne miesiące a ja błądzę. Choć zastosowałem prawie wszystkie rady jakie się w tej sytuacji daje. Dwa miesiące, a tej ***** wciąż mi brakuje. Co poszło ze mną nie tak..

@przypadkowy_wedrowiec

To nie jej Ci brakuje. Brakuje Ci tego co Twój własny mózg produkował w związku z obecnością kobiety w Twoim życiu. Gdyby to była jakakolwiek inna na jej miejscu to czułbyś to samo... tylko te odczucia wiązałbyś z inną przedstawicielką tego gatunku.

 

Analogicznie brakowałoby Ci papierosów i każdego innego nałogu w trakcie rzucania go.

Edited by Miszka
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.