Jump to content

Zdrowie mężczyzny - jak o nie zadbać? Jak dbać o siebie?


Recommended Posts

Myślę, że na ten aspekt wielu z nas zaczyna zwracać uwagę po 30-tym albo 40-tym roku życia. Kiedy organizm nie wybacza już tylu błędów w odżywianiu, nawykach i trybie życia. Zatem temat zdrowie mężczyzny - jak o nie zadbać? Jak dbać o siebie?

 

Moje sposoby na poprawę stanu zdrowia, które wdrażam:

  • Zdrowsza dieta. Ograniczenie cukru i soli, fasfood-ów.
  • Brak szkodliwych nałogów. Zero tytoniu, alkohol maksymalnie kilka razy w roku.
  • Ograniczanie stresu i zdrowszy sen, minimum 8 godzin dziennie.
  • Treningi siłowe i wytrzymałościowe. Plus aktywność fizyczna na świeżym powietrzu i słońcu, zwłaszcza w lesie, parku, nad wodą.
  • Ograniczenie czasu spędzanego przy komputerze i przebywania w pozycji siedzącej.
  • Badania profilaktyczne. Tutaj mam jeszcze dużo do nadrobienia.

 

Jakie macie sposoby, aby dbać o swoje zdrowie?

  • Like 11
Link to post
Share on other sites

Ograniczyłem do minimum spożywanie cukrów, soli, mięsa, wywaliłem z diety niepotrzebne węglowodany, przetworzone jedzenie, kawę, herbatę.

Od kilku lat stosuję zdrową dietę opartą na tłuszczach, warzywach, owocach, ziołach.

Nałogi takie jak papierosy, alkohol i inne używki od lat już nie stosuje, nie mam takiej potrzeby bo kocham i szanuje swoje ciało.

Również ograniczam stres, odseparowuję się od sytuacji, informacji, ludzi, treści negatywnych, gdy mam zły humor staram się zrelaksować, nakręcić pozytywnie.

Wysiłek fizyczny, sport, spacery po 20-30 km dziennie to u mnie podstawa.

Badania profilaktyczne co jakiś czas tak dla pewności oczywiście prywatnie gdzie człowieka traktuje się normalnie nie to co w państwówce gdzie jesteś proszącym się petentem.

 

11 godzin temu, Absolutny napisał:

Ograniczenie czasu spędzanego przy komputerze i przebywania w pozycji siedzącej.

 

Z tym jeszcze walczę ze względu na wykonywaną pracę, hobby bo lubię pobawić się programami tworząc mody do gier czy z wami być na forum BS i miło spędzić czas w doborowym towarzystwie😉

  • Like 12
Link to post
Share on other sites
24 minutes ago, Fury King said:

Panowie proszę o konkrety, spięty ostatnio jestem jak plandeka na żuku. Proste, możliwe do wprowadzenia nawyki. Please. Help.

 

Doraźnie na stres nieaktywne płatki drożdżowe. Ogólnie zadbanie o florę bakteryjną jelit oraz ogólnie ich stan - ich zły stan ma decydujący wpływ na nastrój, podatność na stres i epizody depresyjne. Badań i dobrych materiałów nt jest mnóstwo. Eliminacja najgorszych nałogów, cukier, alkohol, tytoń, one wprowadzają duże wahania nastrojów. Spacerowa medytacja przynajmniej raz dziennie, najlepiej po dużym posiłku, niech głowa odpocznie a w brzuszku się ułoży. 

  • Like 4
Link to post
Share on other sites
30 minut temu, Fury King napisał:

Panowie proszę o konkrety, spięty ostatnio jestem jak plandeka na żuku. Proste, możliwe do wprowadzenia nawyki. Please. Help.

 

 

Polecam  obejrzeć  wszystkie części, ale jak dla mnie ważna technika relaksacji jest poruszona w części 3 , spróbuj zobaczysz czy pomoże.

Edited by redbull
  • Like 3
Link to post
Share on other sites
31 minut temu, Fury King napisał:

Panowie proszę o konkrety, spięty ostatnio jestem jak plandeka na żuku. Proste, możliwe do wprowadzenia nawyki. Please. Help.

Przede wszystkim żadne tam "panowanie nad emocjami" i żadne "poker face", wywalasz negatywne emocje na zewnątrz, rozładowujesz - wykrzycz, ponapierdalaj w worek treningowy aż do zmęczenia po to by wprowadzić organizm w stan relaksu, ćwiczenia oddechowe przeponą, dużo fizycznej aktywności. Do tego adaptogeny - aszłagandzia, szer-szeń, różaniec, targanek.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

W końcu jakiś temat inny niż o pannach i czadach. Na pewno dodałbym suplementację witaminą D i profilaktycznie C. Chce też zagłębić się w mindfulness.

Edited by ManOfGod
  • Like 1
Link to post
Share on other sites

@Ace of Spades Od początku grudnia biorę ashwagande (Swanson) i muszę się mocno zastanowić czy widzę jakąś spektakularną różnicę. Jak się zastanowić, to może trochę lepiej (dłużej) śpię. Mam chyba trochę mniejszy chaos "w głowie", nie zastanawiam się w kółko i nie zamartwiam. Natomiast mam też wrażenie że spadła mi decyzyjność i spontaniczność.

 

Testowałem też polecaną tutaj hypercyne-A, przez dwa tygodnie. Jedyne co zaobserwowałem to porąbane sny :)

Edited by bzgqdn
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
9 minut temu, bzgqdn napisał:

Jak się zastanowić, to może trochę lepiej (dłużej) śpię. Mam chyba trochę mniejszy chaos "w głowie", nie zastanawiam się w kółko i nie zamartwiam. Natomiast mam też wrażenie że spadła mi decyzyjność i spontaniczność.

Nie wiem czego oczekiwałeś ale właśnie Aszłagandzia uspakaja, wyluzowuje, czyli w Twoim przypadku działa, zwiększysz dawkę to bardziej Cię klepnie.

Link to post
Share on other sites

Ja bym sen przesunął na pierwsze miejsce i dodał wykrzyknik. 

 

Po drugie rutyna i jak najbardziej regularny dzień - posiłki itd. Mamy ten fart w stosunku do pań, że nasz cykl hormonalny jest dobowy. Jeden i ten sam przez całe życie. 

 

Tu kilka sztuczek, np. nie patrzeć na czas urzędowy tylko ustawić jedna godzina i o niej się budzić w zimie np. niech będzie to 6, a w lato 5.

 

Dodałbym okresowe głodówki lub posty (raz w tygodniu, jeść jeden lekki posiłek przez cały dzień - polecam).

 

Co do soli, kiedy suplementuje się solą (pod wpływem książki Uzdrawiająca sól) nie odczuwam praktycznie potrzeby jedzenia słodkiego. Nawet jeśli mam okres, że napadowo jem słodkości, po zjedzeniu soli po kilku godzinach mija mi chęć i utrzymuje się taki stan. Tu mam małe doświadczenie i szczerze boję się o nerki by iść na całość wg. rad z tej książki. Jem sporo kiszonek (kolejna fantastyczna sprawa) i nie jestem pewien czy kwaśne plus sól nie zaorze właśnie nerek. Czekam na twoje przemyślenia @Szczery Człowiek.

Edited by Piter_1982
  • Like 3
Link to post
Share on other sites

Co by nie gadać aby osiągnąć szczęśliwe życie trzeba się skupić na trzech stanach. Stanie ciała, ducha i stanie finansowym. Stan ciała czyli właściwy dla Ciebie stan fizyczny.

Mogę podać na własnym przykładzie, nie osiągniesz tego idąc na skróty. Musisz skupić się tylko na tym co daje efekty i co się liczy.

Dieta w moim przypadku była kluczowym elementem w poprawie stanu zdrowia. Od 4 lat całkowite odrzucenie cukru oraz produktów przetworzonych zawierających cukier, a od dwóch lat ketoza. 

I to właśnie na keto odczułem największa poprawę, wzrost energii, spadek tkanki tłuszczowej, duża poprawa sylwetki pomimo tego, że i tak od ponad 10 lat systematycznie ćwiczę. Do tego dieta bogata w cholesterol sprzyja wzrostowi poziomu testosteronu, z cholesterolu syntetyzowane są hormony płciowe w tym testosteron. Znacznie podniósł się mój poziom odporności, praktycznie nie choruje. Mimo, że mam  33 lata, już niebawem 34 czuję się fizycznie najlepiej niż kiedykolwiek wcześniej i ma to odzwierciedlenie również  procesie starzenia się. Nie wiem na ile jest to zasługa genetyki ale w porównaniu do rówieśników oraz osób znacznie młodszych nie wyglądam na 30 latka, ba 20 letnie dziewczęta  dają mi max 28 lat.

Drugą ważna kwestią  myślę, że równoważną jest sport, ja polecam ćwiczenia z ciężarami. Poprawią sylwetkę więc zwiększysz swoją pewność siebie, nauczysz się stawiać sobie cele i wygrywać, Testosteron również skoczy w górę. 

Wiadomo nie możesz też się zajechać odpowiednia regeneracja jest  ważna. Suplementy to już kwestia ile jesteś w stanie przyjąć z diety.

  • Like 3
Link to post
Share on other sites

1. sen (ważne żeby był pełny 7-8h)

2. stres (medytacja, hobby, odpowiednia interpretacja rzeczywistości)

3. dieta (urozmaicona, małe częste posiłki)

4. ćwiczenia (marsz, lekkie podnoszenie ciężarów - nie przesilać się, często a nie mocno)

5. ładna dziewczyna u boku

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
25 minut temu, Szczery Człowiek napisał:

Ograniczanie SOLI paradoksalnie wcale nie jest zdrowe

Paradoksalnie być może - ale więcej, niż 5g jest niezdrowe i więcej ma negatywnych skutków, niż pozytywnych. Sól jest najbardziej niezdrową przyprawą. Ludzie przekraczają kilka razy maksymalną ilość - no to, jak ograniczą, to wyjdzie im na plus a nie tym stracą. 

 

@Piter_1982No to nie wiem, jaką ty ziomuś sól stosujesz, bo każda w większych ilościach jest niezdrowa- szczególnie na układ krążenia.

Edited by $Szarak$
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Akadyjczyk napisał:

1. sen (ważne żeby był pełny 7-8h)

2. stres (medytacja, hobby, odpowiednia interpretacja rzeczywistości)

3. dieta (urozmaicona, małe częste posiłki)

4. ćwiczenia (marsz, lekkie podnoszenie ciężarów - nie przesilać się, często a nie mocno)

5. ładna dziewczyna u boku

Nie mnie i mój układ pokarmowy z którym mam problemy jedzenie mniej, a częściej działa źle. Zdecydowanie lepiej czuję się rozkładając moje dzienne zapotrzebowanie na 3 lub 4 duże posiłki w dziesięciogodzinowym oknie żywieniowym, a później 14 godzin postu. Od niedawna zacząłem też stosować dietę zgodną z grupą krwi po wizycie u znachora i zauważyłem dużą poprawę w samopoczuciu. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Odpowiednio długi sen i redukcja stresu do minimum w tych czasach powinna być priorytetem. Żyjemy w takich czasach, że te aspekty najbardziej biją nas po dupie.
Zaraz po tym dieta(ograniczenie przetworzonego jedzenia do zera), a czy to keto, karniwor, wege itp. to już jest mniej istotne, byle uniknąć niedoborów w organizmie. Do tego aktywność fizyczna "lekka" jeżeli mówimy o zdrowiu.

Kluczowe też jest obserwowanie siebie. Każdego dnia powinniśmy czuć się świetnie, a jeżeli tak nie jest i to się ciągnę kilka dni, a nawet tygodnie to oznacza, że coś jest nie tak (za duży stres, słaba regeneracja, uboga dieta w marko i mikroskładniki, choroby, stany zapalny, przerost "złych" bakterii jelitowych itp.). Akurat to są już trudniejsze tematy, które samemu raczej nikt nie wyprostuje i potrzebna jest tu pomoc dietetyka klinicznego + lekarza. Natomiast to co powyżej napisałem powinno wystarczyć do dobrego samopoczucia i zdrowia na lata.

 

Aha i jeszcze jedno. Warto sprawdzić jakie choroby były w rodzinie, i zapobiegać im zawczasu, bo genetyka to często kurwa :]

 

Link to post
Share on other sites

@Piter_1982 A dobra. W tej książce gość chyba piszę, że ZBYT MAŁA ilość soli szkodzi w organiźmie. 

Odpowiedz jest dość prosta. Dzienne zapotrzebowanie na sól to max 5 gram. Przeciętny człowiek zazwyczaj przekracza maxa o jakieś 2 razy - dzieci często do 3. 

W Obecnych produktach dostępnych - wszędzie jest dodawana sól. Uwierz mi, że ciężej jest ograniczyć ją poniżej, 5 gram, niż mieć jej niedobór. Więc to takie lanie bez sensu wody... Niedobór soli to bardzo, ale to bardzo mały odsetek ludzi, patrząc na jej dostępność. 

 @Chcni Lepiej się wybrać do dobrego zielarza - być może też się dobrze czujesz, bo masz efekt placebo. Słowo znachor kojarzy się z Zięba i innymi idiotami...

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

1. Biohacking

https://hackernoon.com/im-32-and-spent-200k-on-biohacking-became-calmer-thinner-extroverted-healthier-happier-2a2e846ae113

 

Na start można spróbować brać Ashwagandhe, która ma działania uspokajające i antydepresyjne. Bacopa monnieri pomaga na pamięć. Witamina D3 jest bardzo ważna. Ostatnio zamówiłem z ciekawości "Czarodzieja" który polecał jakiś PUAs z filmiku wrzuconego na forum. Zobaczymy jak będzie działać.

 

2. Praca

Praca nie powinna być przesadnie stresująca ale też nie powinna być nudna. Tu dochodzą też osobiste predyspozycje, ale powinnyśmy balansować między poziomiem łatwym a trudnym.

 

3. Zimne prysznice, trening rano + yerba zamiast kawy.

 

4. Spacery/wietrzenie pokoju.

 

5. Analiza środowiska. Czasami się może okazać, że miasto/kraj/dziewczyna/znajomi/klimat wybitnie źle na ciebie działają i trzeba to zmienić. To jest w sumie najważniejsza porada.

 

6. Czasami psychoterapia, ale tu z dużym zastrzeżeniem, że środowisko psychoterapeutów jest często bardzo niekompetentne. Specjalista najlepiej z polecenia, a jak nie będzie pasował to nara. Prawidłowa terapia wygląda tak, że ustalasz sobie cele i postarasz się zrealizować w określonym czasie. Znam osoby które latami się "leczą" ale to tylko wymówka. Sam próbowałem pomocy ale raczej średnio pomogła. I to też droga zabawa. Z tego co gdzieś czytałem najbardziej naukowa jest terapia behawioralno-poznawcza, ale ona tylko skupia się na myślach i działaniu, w przypadku głębszego zjebania raczej chyba nie pomoże chociaż sam nie wiem.

 

8. Stymulacja intelektualna. Brzmi to absurdalnie ale czasami nuda albo marazm może być źródłem złego samopoczucia.

 

9. Z kobietami to sam nie wiem. Jeśli kobiety na ciebie reagują pozytywnie to spoko, ale jeśli nie to interakcja z nimi czy korzystanie z aplikacji randkowym pogarsza samoocenę.

 

10. Jeśli pracujesz dużo intelektualnie albo dużo ćwiczysz to ważne jest też jedzenie cukrów. Robiono testy i ludzie którzy na przykład zjedli czekoladę lepiej sobie radzili w zadaniach wymagających dużego skupienia.

 

11. Badania na tarczycę + usg.

 

---

 

Z czego sam nie korzystałem ale zastanawiam się:

- profilaktyka osobowości + testy na inteligencję wais. Chodzi o to, że my jako ludzie znacząco się różnimy między sobą. Teraz czytam książkę babki "Zbyt inteligentni by być szczęśliwi" i opisuje ona zmagania i problemy ludzi nadinteligentnych (ludzie powyżej iq 130 + inne cechy). Mają gigantyczne problemy z życiem w społeczeństwie. Masa przykładów. Babka zalecała udanie się do psychologa w celu diagnozy, zarówno jako dorosły i jak masz specyficzne dziecko. I tu nie chodzi tylko o ludzi nadinteligentnych o każdych którzy naprawdę są "inni". Diagnoza niby pomaga nabrać wewnętrznego spokoju. Tylko to też jest drogie. W warszawie diagnostyka osobowości (kilka spotkań+ testy iq) to 500-1000 zł.

 

 

 

Edited by NoHope
  • Like 1
  • Thanks 2
Link to post
Share on other sites

Co do ludzi nadinteligentnych to kilka ciekawych rzeczy:

- psycholog opisywała, że "leczyła" nadinteligentne dziecko i te dziecko rzucało jakimiś typowymi egzystencjalnymi dylematami typu jak można być szczęśliwym w tak niesprawiedliwym świecie gdzie jest tyle bólu xD To było małe dziecko

- ludzie nadinteligentni są bardzo wrażliwi i emocjonalni - jest to przeciwieństwo chłodnego geniusza który promuje się w mediach

- częste stany depresyjne, problemy z samooceną. Pisała, że jeśli uważasz się za inteligentnego to raczej nie jesteś nadinteligentny.

- kwestionowanie wszystkiego w tym swojej inteligencji dlatego patrz wyżej.

- jedno dziecko źle rozwiązywało zadania i dostawało słabe oceny bo odpowiedzi wydawały mu się za proste i nie był wstanie skumać, że to tylko to xD

- wieczne dyskutowanie i analizowanie

- czarnowidztwo. Ludzie nadinteligentni widzą więcej w tym dużo więcej zagrożeń 

- niemożność wyłączenia myślenia, czasami robienie głupich rzeczy bo ludzie nadinteligentni mają tak głębokie myślenie, że wpadają w króliczą norę więc wolą tego unikać

- myślenie równoległe, intuicyjne, prawa półkula mózgu dominująca (gdzie u normalnych ludzi i praworęcznych masz lewą). Pisała, że chłopiec znał odpowiedzi, ale nie potrafił wyjaśnić kompletnie jak do niego doszedł.

- ludzie nadinteligentni potrafią długo rozwiazywać trywialne zadania i szybko skomplikowane. Właśnie przez te bardziej skojarzeniowe myślenie. Myślenie normalnego człowieka przypomina trochę lupę, a nadinteligentnego to zdjęcie panoramy w 8k.

 

Czasami ludzie są nieszczęśliwi nie mogą nawiązać kontaktów bo na przykład mają niezdiagnozowany autyzm na przykład aspergera. Szybka diagnoza dziecka pomaga mu później normalnie funkcjonować. Musk ma z tego co wiem wysokofunkcjonalny autyzm.

Edited by NoHope
Link to post
Share on other sites

@NoHope ciekawe spostrzeżenia. 

Dostojewski w "Zbrodni i karze" napisał takie ładne zdanie: 

 

"Cierpienie i ból są nieodłączne od rozległej świadomości i głębokiego serca. Myślę, że ludzie naprawdę wielcy zawsze muszą odczuwać na świecie wielki smutek..."

 

Co do radzenia sobie z tematem to myślę, że jak to często bywa, sami możemy niby dużo, a w rzeczywistości bardzo mało. 

Wiadomo, że wychowanie i warunki dorastania są ważne dla każdego człowieka, ale w przypadkach wysokiej inteligencji i WWO rodzice naprawdę mają kurewski wpływ na to jak człowiek będzie funkcjonował w przyszłości. W sensie, że tak naprawdę od nich zależy wszystko, a jak dadzą dupy to można do końca życia jebać się po gabinetach terapeutów i mało co z tego wyjdzie. Takiemu dziecku trzeba w chuj i jeszcze trochę zrozumienia i empatii oraz naprowadzanie go na pozytywne schematy myślowe. Inaczej będzie lipa. 

 

 

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.