Jump to content

Recommended Posts

https://dorzeczy.pl/sport/251086/setki-milionow-zlotych-maja-poplynac-do-klubow-pilkarskich.html

 

Mało tego, że samorządy pakują nieprawdopodobne pieniądze w stadiony, a nierzadko są nawet właścicielami nierentownych klubów (i nie chodzi tu o szkolenie młodzieży tylko utrzymywanie przepłacanych zawodowców), to teraz rząd planuje w ciągu trzech lat przeznaczyć nawet 300 mln zł na same tylko kluby piłkarskie.

 

Chyba nie muszę was pytać co o tym sądzicie, bo nawet wśród fanów piłki nożnej są niemal wyłącznie negatywne opinie. Pytanie natomiast mam inne: po co oni to robią skoro większość jest przeciwna?

 

 

Co do pakowania pieniędzy w stadiony przez samorządy to najgorsza jest bezmyślność, w takiej Łodzi np. zamiast jednego, wielofunkcyjnego stadionu musieli wybudować dwa po 20 tyś, bo przecież wrogie kluby nie mogłyby grać na jednym. Tymczasem Milan i Inter w Mediolanie mogą grać od lat na tym samym obiekcie. Albo budowa Stadionu Śląskiego w Chorzowie, który jest za duży na śląskie kluby więc Ruch domaga się od miasta budowy nowego, mniejszego.

Edited by Syfik
  • Like 1
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
5 minut temu, Syfik napisał:

Pytanie natomiast mam inne: po co oni to robią skoro większość jest przeciwna?

 

Proste aby je później upaństwowić.:). I będzie jak za starych dobrych czasów.  A ile znajomych będzie można upchać na etatach :).

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Za starych czasów były wyniki. Kluby dochodziły do finałów europejskich pucharów, narodowa zdobywała medale ale co Wy możecie wiedzieć o tamtych czasach. 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Ogólnie kluby sportowe (podobnie jak tzw spółki-córki) służą do wyprowadzania kasy z samorządów, spółek skarbu państwa itp,  myślicie, ze po co przy wielkich spółkach skarbu państwa istnieją (są sponsorowane omen-nomen) kluby sportowe, na pewno nie chodzi tu o miłość do sportu ;DDDD

  • Like 3
Link to post
Share on other sites

Ekstraklasowe zarządzanie na przykładzie Legii Warszawy.

 

Sezon 2016/17, klub awansuje do Ligii Mistrzów. Zgarnia mnóstwo forsy jak na polskie warunki. Zamiast zainwestować te pieniądze w nowych zawodników i regularnie grać w europejskich pucharach, to sprzedają najlepszego zawodnika za 2 miliony euro (Odjidja-Ofoe) i idą na dno. Sezon 2021/22, a "najlepszy" klub w Polsce znajduje się w strefie spadkowej.

 

 

Porównajcie sobie jak rozwija się liga czeska, chorwacka, austriacka czy węgierska.

 

 

Dofinansowanie? Śmiechu warte. To będą pieniądze wyrzucone w błoto. Co ma upaść niech upadnie. Niech na powierzchni utrzymają się tylko te kluby, które są dobrze zarządzane (Pogoń, Raków, Radomiak)

Edited by cst9191
  • Like 2
Link to post
Share on other sites
  • Similar Content

    • By wrotycz
      Przy okazji tzw krajowego Planu Odbudowy, czyli Eurokołchozowego planu pożyczkowego, Gierek+ niejaki Suski, członek Rady Doradców Politycznych powiedział o tym wynalazku, że to jest dalszy krok w likwidacji państwa polskiego po czym bez krępacji powiedział że nie wiedział co podpisywał. Nie wiem, czy on jest taki głupi czy taki bezczelny ale zważywszy na fakt, że kancelaria premiera kosztuje nas 850 mln złotych rocznie, tj. 3 miliardy za cztery lata, co jest dziesięć razy więcej niż za Tuska i wszyscy ci urzędnicy mają co robić, jak np. wypisywać na wyścigi co dziś zrobił premier, to ja sądzę, że on jest jednak zwyczajnie głupi. To, że robi co mu prezes każe, i bez szemrania podpisuje każde gówno, nie zmienia faktu, że jest głupi.
       
      Zresztą posłuchajcie
       
      Jesteśmy w mocy wariatów. Nie wiem jak to się skończy; nie, to się dobrze nie skończy.
      Z takim nawet łajdakiem można się jakoś ułożyć. Łajdak to łajdak, ale jest przewidywalny, natomiast wariat jest absolutnie nieprzewidywalny i to właśnie widać.
       
       
       
    • By wrotycz
      Inflacja - (gwałtowny) wzrost podaży pieniądza powodujący, podążający za nim, wzrost cen.
      Od inflatio (łac. puchnąć, nadymać).
       

       
       
      Ostatnio, ta definicja, która obowiązuje od zdefinionwania tego terminu, czyt. ponad sto lat, została, w sposób "niezauważalny" zmieniona, a raczej zamieniona na wzrost cen. No cóż, inflacja to nie wzrost cen. Wzrost cen to wzrost cen, nazwa mówi sama za siebie. Wzrost cen jest, miedzi innymi, spowodowany inflacja ale nią nie jest.
       
       
      Inflacja ma inną definicję, a została zmieniona, żeby ukryć prawdziwą przyczynę i prawdziwe skutki inflacji. "Nieznana" przyczyna oznacza jednocześnie "nieznany" sposób zapobiegania i kółko się zamyka.
       
      A przyczyna jest prosta - rosnące wydatki państwa. To rząd i jego polityka pieniężna jest odpowiedzialny za inflację i jej wszystkie, jak najbardziej negatywne skutki. Nie widać tego tylko dlatego, że efekty inflacji nie są natychmiastowe tylko odłożone w czasie.
       

      (Proszę zauważyć, że wzrost cen w skutek inflacji /cpi-inflation/ jest przesunięty w czasie o około 18 miesięcy)
       
      I gwałtowny wzrost podaży pieniądza powoduje "stymulację" wydatków, wszyscy zarabiają więcej, wydają więcej, i są zadowoleni. Do czasu. Do czasu gdy wzrost płac powoduje wzrost kosztów dla producentów, którzy są zmuszeni podnieść ceny żeby związać koniec z końcem, rosnące ceny powodują spadek popytu, i jeszcze głębszy spadek przychodów, a co za tym idzie i zysków producentów. Konsumenci też są niezadowolenia bo pomimo chwilowego wzrostu ich wartości nabywczej, po wzroście cen ta wartość nie tylko nie wróciła do poprzedniego poziomu a spadła. Wszyscy na tym stracili. W takim razie dlaczego w ogóle powodować inflację skoro wszyscy na tym tracą? No bo nie wszyscy tracą. Zyskuje rząd, i rządowi pracownicy, których przybyło, którym wzrosły płace, oraz bank centralny i banki w ogóle bo więcej pustych pieniędzy to większe zyski bez kosztów (Skoro nie ma kosztów wytworzenia pieniądza to mniejsze koszty). Czyli jednak jest, czy raczej są beneficjenci inflacji i to oni są za nią odpowiedzialni, to oni na tym zarabiają, kosztem konsumentów i producentów.
       
      Czy jest na to lekarstwo. Jest! Tylko nikt go nie chce przyjąć. To jak z alkoholikiem. Inflacja, znaczy alkohol w krótkim okresie polepsza samopoczucie, przyjemne skutki przychodzą wpierw, bolesne skutki, w postaci kaca, przychodzą następnego dnia. Odstawienie alkoholu też jest bolesne, ale też tylko tymczasowo - po przejściu początkowego pragnienia i równie bolesnych skutków odstawienia, przychodzi wyleczenie. Sęk w tym, że w przypadku leczenia, nieprzyjemne skutki uboczne przychodzą pierwsze i jako nieprzyjemne są niepożądane ich nikt nie lubi. Zwłaszcza rząd, który, wraz ze swoimi pracownikami dostanie po tyłku najmocniej.
       
      Niestety nie mamy alternatywy. Znaczy mamy - możemy się zamienić w republikę Wajmarską czy też bliższą nam czasowo Wenezuelę. Wybór należy do nas.
       
      Wykład profesora Miltona Friedmana na temat inflacji:
       
       
       
    • By Patton
      https://www.money.pl/gospodarka/zarobki-panstwowo-regulowane-w-socjalizmie-juz-bylismy-wiemy-czym-to-sie-konczy-6668597067291168a.html
       
      Kolejny krok w stronę powrotu socjalizmu.
       
       
    • By wrotycz
      Jak zauważył Alexis de Tocqueville  demokracja skończy się wtedy, kiedy rząd zauważy, że może przekupić ludzi za ich własne pieniądze.
       
       
      # To dla tych, którzy wierzą, że państwo im coś daje.
       
    • By Optimus Prime
      Filmik dla co niektórych bo są tu tacy co nie odróżniają prawaka od lewaka. 
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.