Jump to content

Red pill - czy przydatny w sukcesie?


Recommended Posts

Witam Braci. Taki temat męczy mnie od jakiegoś czasu. Czy waszym zdaniem red pill może pomóc w rozwoju osobistym/zawodowym, jeżeli jak to jak go wykorzystać? Chodzi zasadniczo o znajomość zasad gry, o relacje D-M, ale nie tylko. Dla mnie red pill zrewolucjonizował relacje na każdej płaszczyźnie, w części skłonił mnie do przeczytania kilkunastu istotnych książek oraz zaintrygował do zgłębiania nowych rzeczy. To jest głównie pytanie do starszych braci, którzy coś osiągnęli albo mają doświadczenie życiowe bogatsze od tych, którzy znajdują się w red pill rage i miotają pomiędzy wkurwieniem a zaciekawieniem.

Zauważyłem na forum dużo strachu przed kobietami - chyba tak to należy nazwać bo sam odczuwam go i często on mną kieruje. Zgodnie z audycją Marka strach przed kobietami jest dobry i ja ten wniosek podzielam. Od kiedy wyleciałem z matrixa uratował mnie on kilka razy przed toksycznymi pannami. Zastanawiam się jednak, czy strach ten nie jest hamujący. Wielu z braci mówi o tym, że czeka na himalajkę, że każda panna to na jedno kopyto działa według tego samego schematu, że należy szukać szczęścia poza kobietą itd.

 

Teraz uczciwie, czy waszym zdaniem życie bez kobiety ma sens? Czy nie chodzi o to, żeby stworzyć ognisko domowe, mieć o kogo dbać, gwarantować bezpieczeństwo, czy nie jest to sensem życia meżczyzny? Nie chcę tutaj przedstawiać kategorycznych wniosków bo nie jestem kompetentną osobą, jednak mam taką rozkminę czy jednak przeżycie życia bez stworzenia domowego ogniska ma sens i powoduje, że facet może bardziej skupić się na rozwoju osobistym/zawodowym? Dla mnie te rzeczy mają duże znaczenie i nie uśmiecha mi się ganianie za dupami, bo to powoduje, że ograniczam swój rozwój. 

 

Zachęcam do dyskusji

 

Link to post
Share on other sites
50 minut temu, antyrefleks napisał:

Witam Braci. Taki temat męczy mnie od jakiegoś czasu. Czy waszym zdaniem red pill może pomóc w rozwoju osobistym/zawodowym, jeżeli jak to jak go wykorzystać? Chodzi zasadniczo o znajomość zasad gry, o relacje D-M, ale nie tylko.

Spadaj :)

To po CO Cię męczy?

Pytanie powinno być: Jak może pomódź w....

 

Jasne.

REDPIL to nic innego jak socjotechnika.

Oparta na ewolucji/psychologii/behawioryzmie/socjalizacji/religi.

 

Najczęściej PUA'si kończą(ci dobrzy w te klocki)jako super sprzedawcy(techniki sprzedaży).

Problem się zaczyna jak zobaczysz, że możesz 'manipulować'/wpływać na jakieś 80% otaczającego Cię społeczeństwa.

Sprzedawczynie/taksówkarz/fryzjerka/kasjerka....itd.

Przy drobniejszych zakupach możesz osiągnąć 50% rabatu.

TYLKO!

JAK  poznasz mieć socjptechnik STANIESZ PRZED WYBOREM:

INTENCJE!!!

...jakie mam INTENCJE?

Tu jest TRUDNO!

KUSI!

CIEMNA STRONA MOCY BIJE BLASKIEM ŁATWEJ CHWAŁY/KASY.

KUSI PONOWNIE.

.....

 Nim się obejrzysz możeśz stać się ROBOTEM BEZ SUMIENIA, NAPĘDZANYM KASĄ I SAMOZAJEBISTOŚCIĄ.

 

59 minut temu, antyrefleks napisał:

Teraz uczciwie, czy waszym zdaniem życie bez kobiety ma sens? 

Co Pod tym rozumiesz?

...bez szukania?

Czy bez potomstwa?

...zawsze można zepchnąć konia z przepaści.

LALECZKI  z drewna se  nie wystrugasz!

 

Zasadniczo każdy(prawdziwy) facet ma wydrukowany program posiadania potomstwa(co za tym idzie klanu[kobiety])....Z kodem genetycznym CHCESZ POLEMIZOWAĆ?

 

CI KTÓRZY pierdolizemują, że się nie opłaca/nie warto itd ....chcą sobie jakoś wytłumaczyć, że im się nie udało.

Czemu....zapewne bo czują się gorsi/nie zpełnieni....itd

 

Czy jest to łatwe?

CURWA WCALE!

OGÓLNIE LTR jest przejebany....wieczna wojna....testy, fochy, achy....porównania.

Później sądy i wojna na bagnety.

 

Jednak jak siedzisz na korytażu i czekasz na 'rozwiązanie'* tego odczucia nie porównasz z niczym innym.

 

To jak moć światła tworzenia.

Reszta jest obarczona ilością potu i PLN'ów.

Szukaniem rozwiązań i doświadczaniem.

 

 

*narodXXXiny 

Godzinę temu, antyrefleks napisał:

jednak mam taką rozkminę czy

Czyli ostatni dzwonek brzęczy.

  • Like 3
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
6 minut temu, Tornado napisał:

 Nim się obejrzysz możeśz stać się ROBOTEM BEZ SUMIENIA, NAPĘDZANYM KASĄ I SAMOZAJEBISTOŚCIĄ.

To źle? Moja ex była takim robotem, bez sumienia, napędzamy zyskiem i samozajebistością, tylko cel miała inny.

Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, antyrefleks napisał:

To źle? Moja ex była takim robotem

Widać z tego jasno, że nie do końca skumałeś/pogodziłeś się z algorytmem u kobiet.

Lub szukasz ucieczki do świata bajek.

WEWNĘTRZNIE aniołki wyżynają się na miecze wraz z demonami przeszłości.

Na jakiej podstawie tam zakładam?

....proszę:

Godzinę temu, antyrefleks napisał:

jednak przeżycie życia bez stworzenia domowego ogniska ma sens i powoduje, że facet może bardziej skupić się na rozwoju osobistym/zawodowym? Dla mnie te rzeczy mają duże znaczenie i nie uśmiecha mi się ganianie za dupami, bo to powoduje, że ograniczam swój rozwój. 

I całą męskość ZASADNICZO opiera się w owym 'cycacie' aby opanować sztukę POŁĄCZENIA TEGO W JEDNĄ CAŁOŚĆ.

Czy dasz radę?

Wymiekasz?

 

Link to post
Share on other sites

Panie.

 

Życie ma sens taki, jaki mu nadasz. 100% subiektywna kwestia totalnie, zależy jak sobie ułożysz i jakie masz predyspozycje.

 

Dwa, redpill oczywiście może pomóc i to bardzo w sukcesie, zwłaszcza, że to Ty znasz zasady gry, kwestia, żeby wyzbyć się zapiekłości i żalu, który mi niestety jeszcze towarzyszy.

Chłodny redpillowiec jak najbardziej może osiągać sukcesu.

Link to post
Share on other sites
6 minut temu, jankowalski1727 napisał:

Dwa, redpill oczywiście może pomóc i to bardzo w sukcesie, zwłaszcza, że to Ty znasz zasady gry, kwestia, żeby wyzbyć się zapiekłości i żalu, który mi niestety jeszcze towarzyszy.

Chłodny redpillowiec jak najbardziej może osiągać sukcesu.

No to nadajemy na podobnych facach. Mnie interesują konkrety.

 

22 minuty temu, Tornado napisał:

Widać z tego jasno, że nie do końca skumałeś/pogodziłeś się z algorytmem u kobiet.

Lub szukasz ucieczki do świata bajek.

WEWNĘTRZNIE aniołki wyżynają się na miecze wraz z demonami przeszłości.

Nie sposób nie uznać Ci racji. Napisałem trochę z przekąsem, ale masz racje. Tylko, że to nic odkrywczego. Naokrągłowo o tym pisze, że miota mną od lewa do prawa

Link to post
Share on other sites
8 minut temu, jankowalski1727 napisał:

Chłodny redpillowiec jak najbardziej może osiągać sukcesu.

Chłodny.

Czyli taki który 'OSTYGŁ' korzysta z tej wiedzy jak tokarki/obrabiarki....

Zwykłe narzędzie....ot co.

Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Tornado napisał:

Chłodny.

Czyli taki który 'OSTYGŁ' korzysta z tej wiedzy jak tokarki/obrabiarki....

Zwykłe narzędzie....ot co.

Tak, już po etapie złości na matrix i sposób, w który go oszukano.

Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, antyrefleks napisał:

Naokrągłowo o tym pisze, że miota mną od lewa do prawa

aaa to dobrze.

SYNCHRONIZACJA CHWILĘ TRWA.

....obserwuj wnioski i odczucia.

NAWET załóż sobie dziennik 'gówno myśli'*.

Później będzie beka z TYPA.

 

*nazwa własna, przykład, brak autoryzacji wzornictwo :)

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Mi zapoznanie się z redpillem nastąpiło tuż przed szeregiem pozytywnych rewlucji w moim życiu. Czy były one bezpośrednio powiązane pewności nie mam. W tym okresie zainteresowałem się ogólnie samorozwojem i spiąłem dupe w wielu aspektach. Faktem jest że tajming był następujący: Poznanie red pilla i zaraz później Rewolucyjne zmiany. Czy pomgól w relacjach? Panie! Ostatnio poznałem taką jedną 20 letnią (15 lat młodszą) dziewczynę. Akurat trafiłem niezłe ziółko i zbijając jej shit testy czułem się dosłownie jak Neo w scenie gdy agent matrixa chce go lutnąć a on zbija jego ciosy jedną ręką, samym nadgarstkiem. Nie muszę chyba dodawać że w łóżku był ogień.

Edited by alphachad
  • Like 1
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

A ja uważam że człowiek to zwierzę stadne które nie zostało stworzone do życia w samotności.

Osobiście wyznaję prostą zasadę.

We dwójkę żyje się łatwiej lepiej i przyjemniej zwłaszcza w dzisiejszych trudnych czasach.

Zgadzam się też z jedną starszą Panią która kiedyś powiedziała że "człowiek w samotności dziwaczeje"

Nie wrzucam również wszystkich kobiet do jednego worka bo wierzę w to że nie wszystkie bez wyjątku są złe i spierdolone.

Nie wiem...może i głupio rozumuję ale tak uważam.

Edited by Denzel
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
23 minuty temu, alphachad napisał:

Mi zapoznanie się z redpillem nastąpiło tuż przed szeregiem pozytywnych rewlucji w moim życiu. Czy były one bezpośrednio powiązane pewności nie mam. W tym okresie zainteresowałem się ogólnie samorozwojem i spiąłem dupe w wielu aspektach. Faktem jest że tajming był następujący: Poznanie red pilla i zaraz później Rewolucyjne zmiany. Czy pomgól w relacjach? Panie! Ostatnio poznałem taką jedną 20 letnią (15 lat młodszą) dziewczynę. Akurat trafiłem niezłe ziółko i zbijając jej shit testy czułem się dosłownie jak Neo w scenie gdy agent matrixa chce go lutnąć a on zbija jego ciosy jedną ręką, samym nadgarstkiem. Nie muszę chyba dodawać że w łóżku był ogień.

To ja od razu idę z komunikatem, że po wyjebaniu z matrixa też osiąnąłem ogromny sukces życiowy, tylko że to było zbyt wcześnie aby go przypisać red pilowi. No ale ostatnio jest dobrze i idzie zajebiście dobrze, a że jestem zawsze niedożywiony, to chcę iść po więcej i stąd ten temat.

 

@Tornado Ktoś mi usunął tamten wątek z szesnastką. W sumie ok, ale czy mógłbyś mi napisać co miałeś do napisania (gdziekolwiek)?

2 minuty temu, Denzel napisał:

A ja uważam że człowiek to zwierzę stadne które nie zostało stworzone do życia w samotności.

Osobiście wyznaję prostą zasadę.

We dwójkę żyje się łatwiej lepiej i przyjemniej zwłaszcza w dzisiejszych trudnych czasach.

Zgadzam się też z jedną starszą Panią która kiedyś powiedziała że "człowiek w samotności dziwaczeje"

Nie wrzucam również wszystkich kobiet do jednego worka bo wierzę w to że nie wszystkie bez wyjątku są złe i spierdolone.

Nie wiem...może i głupio rozumuję ale tak uważam.

Właśnie dużo w tym mądrości. Ja póki co mam przyjaciół rodzinę, ale z tyłu głowy jakoś pojawia się myśl, że może ich zabraknąć, a żeby utrzymać motywację do samorozwoju to warto jednak rozwijać się dla kogoś... 

Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, antyrefleks napisał:

 

 

@Tornado

Właśnie dużo w tym mądrości. Ja póki co mam przyjaciół rodzinę, ale z tyłu głowy jakoś pojawia się myśl, że może ich zabraknąć, a żeby utrzymać motywację do samorozwoju to warto jednak rozwijać się dla kogoś... 

Zgadzam się z tym w całej rozciągłości.

Największą sztuką ze sztuk wszelakich to jest wychaczyć odpowiednią kobietę...

A to już proste nie jest.

Ja na chwilę obecną jestem sam a taki stan rzeczy mi się po prostu nie widzi bo samotność nie jest dla mnie...ale że póki co nie mam szczęścia do kobiet to niestety ten "stan rzeczy" musi na razie mi towarzyszyć.

Link to post
Share on other sites
Teraz, Denzel napisał:

Zgadzam się z tym w całej rozciągłości.

Największą sztuką ze sztuk wszelakich to jest wychaczyć odpowiednią kobietę...

A to już proste nie jest.

Ja na chwilę obecną jestem sam a taki stan rzeczy mi się po prostu nie widzi bo samotność nie jest dla mnie...ale że póki co nie mam szczęścia do kobiet to niestety ten "stan rzeczy" musi na razie mi towarzyszyć.

Nie masz szczescia, czy moze nie kumasz czaczy? (#metoo zresztą) zdaje sie, ze @Tornado to chcial mi przekazac. Ale odchodzimy od watku, bo on dotyczy rozwoju osobistego/zawodowego. To ona ma byc priorytetem, a kobieta dodatkiem

Link to post
Share on other sites

Właściwie to, żeby być "szczęśliwym" trzeba znaleźć ten 'złoty środek' (kure*sko ciężkie)

 

~Czyli ani nie zajechać się LTR'em, ani zawodowo - a to kurewsko trudne w dzisiejszych czasach.

 

 

Subiektywnie uważam, że możemy być maksymalnie na 70% we wszystkim i wtedy to jest zajebisty sukces.

70% w relacjach rodzinnych

70% w relacjach d-m

70% w karierze

70% w samorozwoju

 

Edited by selfmademan
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Denzel napisał:

Zgadzam się z tym w całej rozciągłości.

Największą sztuką ze sztuk wszelakich to jest wychaczyć odpowiednią kobietę...

A to już proste nie jest.

Ja na chwilę obecną jestem sam a taki stan rzeczy mi się po prostu nie widzi bo samotność nie jest dla mnie...ale że póki co nie mam szczęścia do kobiet to niestety ten "stan rzeczy" musi na razie mi towarzyszyć.

W czym leży Twój problem?

Link to post
Share on other sites

Red pill nie pomaga osiągnąć sukcesu. Znajac zasady gry nie oznacza że je stosujesz. Wiadomo że młode dziewczyny lecą na tzw bad boy, ale czy pomimo tej wiedzy będziesz się tak zachowywał? Nie będziesz bo jesteś inaczej wychowany... Red pill zakłada że kobiety są zero jedynkowe a to też kłamstwo, są różnie wychowane, pochodzą z różnych środowisk maja temperamenty.

 

Poznając ta wiedze możesz zacząć uważać, że kobiety są okrutne, bezwzględne, kierują się tylko i wyłącznie instynktem - i co ci to daje? tylko wkurw, i żale do świata. Lepiej wierzyć, że ludzie są dobrzy, pomocni, że możesz poznać kobietę stojąc na przystanku zagadując do miłej osoby, która ma swoja historie, wierzenia. Red pill to socjotechniki a raczej spostrzeżenia na temat relacji... Spójrz na ulice, znajomych, rodziców, dziadków czy wujków... czy oni to top męskiej populacji? To co dał mi red pill to wiedza na temat ramy, trzymania się swoich wartości i wyznaczanie twardych granic. Reszty chciałbym nie znać (hipergamia, zakladanie że tylko jakis odsetek mężczyzn zgarnia pulem, ta wiedza jest demotywująca)

  • Like 3
Link to post
Share on other sites
39 minut temu, Denzel napisał:

Osobiście wyznaję prostą zasadę.

We dwójkę żyje się łatwiej lepiej i przyjemniej zwłaszcza w dzisiejszych trudnych czasach.

FIcbhUeWQAcYLZU?format=jpg&name=small

  • Like 1
  • Thanks 1
  • Haha 2
Link to post
Share on other sites
22 minuty temu, antyrefleks napisał:

To ona ma byc priorytetem, a kobieta dodatkiem

Prawie.

...lecz nie do końca.

Tu chodzi o 'harmonię'(nie taki kaloryfer do grania).

Obsługiwane czasu procesora aby go starczyło na wszystkie powyższe.

MAŁO TEGO!

.....dziecko(dzieci)winą się NATURALNIE w 'kwant czasu' a powiedzenie:"na 3 uujowo się dzieli" nabiera nowego znaczenia.

JAK opanujesz jako/tako ten podział to masz prawo sam nazywać się FACETEM....Z jajami.

Icurwa JEST CIĘŻKO!....bajki, że gołąbki to NIE.

POT BĘDZIE LAŁ SIĘ PO DUPIE....nie dospane noce i.....?

?....A tu są odpowiedzi co to życie.

Komu?

...temu kopa i kanapki.

  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Zrezygnowałem z towarzystwa kobiet i sobie żyję. Im starszy jestem, tym bardziej się cieszę, że nie mam dzieci, żonki i tego całego rozpierdolu. Mieszkam sam, zarabiam na utrzymanie i wyjebane. Ludzie są, a zaraz może ich nie być. Związki, robota, nic nie jest trwałe, wieczne. Chwilę posiedzisz z kimś, a za jakiś czas kolejne lata w samotności, ale z rozjebaną psychą. Tylko w sobie trzeba zdobyć poczucie, że jest ok, poradzę sobie. Wolę poduszkę finansową niż kobietę w tym momencie. W czym kobieta pomoże? W niczym. Tylko utrudni codzienność i narzuci swoje jakieś pierdolenie. Nie mam złudzeń po historiach, które się odjebały w moim życiu.

 

A co to jest sukces? Człowiek się do wszystkiego przyzwyczaja po pewnym czasie. Odpowiedzi na kluczowe pytania i tak nie uzyskasz, więc tak właściwie to można robić wszystko i nic. To i tak nie ma wielkiego znaczenia. Mam jakieś tam oszczędności i ich powiększanie ponad pulę nie sprawia mi żadnej satysfakcji, ani motywacji. Nie wiem nawet, czy wydam kiedykolwiek zarobioną kasę. Po prostu daje mi psychiczną stabilność. Siedzę i robię swoje. Ludźmi się przestałem przejmować. To mój sukces. Mam wypierdolone na ich sprawy, dramaty i inne gówna.

 

Związek to fajna rzecz generalnie, ale tylko do roku, kilka pierwszych miesięcy. Pod koniec mojego życia w temacie damsko-męskim to przeskakiwałem trochę, ale ostatecznie, po samotnej matce z dzieckiem zrezygnowałem całkowicie. Pomyślałem, że już mi wystarczy, nie chce mi się, nie czerpię z tego żadnej satysfakcji. Trzymam się tego postanowienia od lat. Zero wyrzutów. Nawet jestem zadowolony, że nie muszę się produkować na randkach. Co miałbym powiedzieć? Pierdolić o wielkiej miłości i zgrywać ważniejszego niż jestem, żeby zamoczyć. Nie. Dla mnie kobiety to inny gatunek. Omijam z daleka. Największe dla mnie znaczenie ma samokontrola, dyscyplina w życiu codziennym, jakaś sensowna rutyna. Reszta jest, a później nie ma xD

  • Like 7
  • Thanks 3
  • Sad 1
Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Tornado napisał:

Obsługiwane czasu procesora aby go starczyło na wszystkie powyższe.

Obsługiwanie czasu procesora ale tak, aby w większości sytuacji efekt był jakościowy. Lepiej mniej czasu wysokojakościowego niż więcej po omacku.

No i ograniczenie procesu "zastanawiania się czy dobrze się czas wykorzystało".

Ostatnio to mnie przycinało - w tych czasach czas jest jeszcze bardziej cenny niż wcześniej.

 

Godzinę temu, Tornado napisał:

Icurwa JEST CIĘŻKO!....bajki, że gołąbki to NIE.

Przy dwóch bywa ciężko, przy trzech to pewnie bardzo duże wyzwanie.

Link to post
Share on other sites
12 minut temu, lync napisał:

No i ograniczenie procesu "zastanawiania się czy dobrze się czas wykorzystało".

No nie.

Z pewną rutyną. Ona zawsze przychodzi, zaczynasz robic pewne sprawy na autopilocie.

Czas biegnie.

 

Bez autorefleksji(REMANENTU) wpierdalasz się jak betoniarka w wykop na budowie.

Optymalizacja jest zawsze.

Tylko czy świadoma?

.....wykorzystało to czas przeszły, trzeba przezbroić INTERPRETER do czasu terazniejszoprzyszłego.

Np: co zrobię(tu i teraz) aby potem było lepiej/dobrze.

Niby proste/oczywiste A mało kto stosuje bo:....wstaw dowolne.

+NAWYKOWOŚĆ.

 

Link to post
Share on other sites
40 minut temu, mac napisał:

Zrezygnowałem z towarzystwa kobiet i sobie żyję. Im starszy jestem, tym bardziej się cieszę, że nie mam dzieci, żonki i tego całego rozpierdolu.

Nie da się przeżyć życia dwa razy, przez co ciekaw jestem, która "droga" jest faktycznie lepszą.

Ja tkwię w ponad 15 letnim związku, teraz jest chujowo i tak tu trafiłem, ale patrząc wstecz może uzbierałby się rok, max 2 tych gorszych chwil. Posiadanie rodziny, takiej przystani, swojego miejsca w życiu, dzieciaków, które musisz np. nauczyć jeździć na rowerze - tego się nie da łatwo wycenić. Pewnie singiel powie to samo o życiu singla, wolność, niezależność itd.

 

Wracając do meritum tematu. Myślę że redpill w niektórych aspektach życia może być pomocny. Ja sam, mimo że temat drąże od kilku miesięcy, już zauważam logikę tej gry w życiu. Widzę współpracowników którzy na każde skinienie dziewczyn wykonają każdą pracę,.choćby tu redpill uczy nas asertywności i nie ulegania samiczkom.

 

Link to post
Share on other sites
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.