Jump to content

Recommended Posts

Drodzy Bracia Samcy, czytam sobie z zaciekawieniem i zdziwieniem o Waszych relacjach, randkowaniu i skoro jestem na tym forum, poproszę Was o opinie, uwagi lub whate’er. Opis jak poniżej: jestem kilka miesięcy po rozstaniu z facetem. Związek kilkuletni - rozkład pożycia tak to nazwijmy ładnie 🙂 Po ogarnięciu swoich spraw prywatnych, spróbowałam kilka razy umówić się na spotkanie w męskim towarzystwie- nawiązane w oparciu o jakieś wspólne zainteresowania, etc. Nie korzystam i raczej nie zamierzam korzystać z wszelkiej maści portali randkowych. Chyba jestem starej daty i nie chce się czuć jak na targu niewolników czy towar w katalogu. Szkoda mi czasu i energii na takie zagrywki. Wole pobiegać, poćwiczyć ciało czy naukę hiszpańskiego 😆 I oto jak skończyły się moje przygody: Spotkanie nr 1 - jakiś drink nad Wisła- wcześniejszy kontakt epistolarny, jakieś flow w rozmowie. Po spotkaniu w facecie budzi się pruderyjność - dowiaduje się, ze ubieram się zbyt sugestywnie 😂 Hmmm skórzane spodnie, marynarka i obcasy. Rozbawiło mnie to wiec szkoda mojego czasu. Spotkanie nr 2 - jakiś spacer letnia pora. Rozmowa z kolega z branży, gdy się ulokowaliśmy na bulwarach - widzę zw koles jakiś pobudzony dziwnie i zbacza w rozmowie w kierunku „erotomana gawędziarza”. Widoczna erekcja. Jestem w szoku i kończę spotkanie. Po jakimś czasie dowiaduje się, ze kolega ma partnerkę ale szuka tej innej gałęzi. Kontakt urwany- szkoda mi tylko jego kobiety. Spotkanie nr 3 - jakieś kino- za które płace ja. Po seansie widzimy się drugi raz na wieczornym spotkaniu. Facet po spotkaniu dokonuje projekcji w swojej głowie-zaczyna się od męczących SMS z rana po próby dzwonienia jak jestem w pracy itd. Gdy zawracam mu uwagę, ze ma to znamiona stalkingu- dowiaduje się, ze odrzucam jego uczucia. Hmmm zabawne dla mnie bardzo. Spotkanie nr 4 - umawiam się z kolesiem na bieganie. Okazuje się, ze Pan ma problem nawet z marszobiegiem. A niby aktywny na tym polu. Okey zdarza się. Ale po co kłamać?? Jak mu zwracam uwagę na to-Pan biegacz rozzłoszczony, rozpoczyna serie inwektyw w moja stronę. I najzabawniejsza uwaga- ze ja kastruje mężczyzn bo jak go poznałam miałam szpilki 12 cm. 🤣🤣🤣 Ehhh czuje się totalnie jakbym grała role w czeskim filmie. Nie wiem czy to esencja życia czy inna przypadłość. I wy narzekacie na kobiety, etc. Rozumiem ale jak to wytłumaczyć. Nie wiem  z czego to wynika. A ciekawi mnie przyczyna  strasznie. Uważam się za osobę wymagająca jeżeli chodzi o relacje damsko-męskie. I nie o wygląd tu chodzi ale osoba musi być interesująca, mieć pasje, stawiać na swoj rozwój. Ja taka jestem i oczekuje wzajemności. Ale może mnie Panowie uświadomicie z czego to wynika?? Męska psyche mi obca. Przy takich doświadczeniach - ja wole skupić się na sobie bo szkoda czasu na rozhisteryzowanych Panów. Ps. Przepraszam za potok składniowy - przeglądarka w tel ma swoje ograniczenia, słownik także. 🙂

  • Like 3
  • Haha 4
  • Confused 2
Link to post
Share on other sites
  • Replies 709
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Nie uczysz się hiszpańskiego bez powodu, a twój target to egzotyczna przygoda z erosmusem, więc co ty za bzdury wygadujesz xD Czy może nie mam racji? Spławiasz kolesi, żeby sobie ego podbudować, a czu

Pojawi się czad to nawet nie będzie ci przeszkadzać że pierdzi na spotkaniu 

Bracia piszący o tym by nie dawać nadmiaru atencji, MGTOW itd. Po czym jakaś samica zakłada temat w rezerwacie i robicie dokładnie to samo. Hipokryzja u niektórych osób jest rażąca w oczy. Dlaczego gd

10 minut temu, smerf napisał:

Pojawi się czad to nawet nie będzie ci przeszkadzać że pierdzi na spotkaniu :lol:

No tak ten tlenek jest silnie toksyczny. Będę musiała się zastanowić nad ryzykiem buehehe 🤣

Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, brunetka_wieczorowa_pora napisał:

No tak ten tlenek jest silnie toksyczny. Będę musiała się zastanowić nad ryzykiem buehehe 🤣

 

Gadzi mózg na pewno jakoś Ci to zracjonalizuje :D 

 

  • Like 3
Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, brunetka_wieczorowa_pora napisał:

Uważam się za osobę wymagająca jeżeli chodzi o relacje damsko-męskie.

To się da zauważyć.

Cytat

I nie o wygląd tu chodzi 

Taa...

Cytat

. Ja taka jestem i oczekuje wzajemności.

Ja również ale niestety zazwyczaj jej nie otrzymuję

Cytat

Ale może mnie Panowie uświadomicie z czego to wynika?? Męska psyche mi obca.

Ze zbyt wysoko ustawionej poprzeczki?

Widać że obca. Mnie obca damska psyhe

Cytat

Przy takich doświadczeniach - ja wole skupić się na sobie bo szkoda czasu na rozhisteryzowanych Panów.

I Vice versa

Cytat

Ps. Przepraszam za potok składniowy - przeglądarka w tel ma swoje ograniczenia, słownik także. 🙂

Nic się nie dzieje. Spoko luz.

Może jak zeskoczysz z wierzchowca i zdejmiesz koronę osiągniesz coś więcej.... póki co nie ma szans....

William już zajęty....z tego co kojarzę Harry również

Edited by Denzel
  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Nie uczysz się hiszpańskiego bez powodu, a twój target to egzotyczna przygoda z erosmusem, więc co ty za bzdury wygadujesz xD Czy może nie mam racji? Spławiasz kolesi, żeby sobie ego podbudować, a czujesz się jakbyś wszystkie rozumy pozjadała. Poza tym, skąd możesz wiedzieć, jaki jest człowiek i czy się nie rozwija po takich o boże dramatycznych, jednostkowych przeżyciach xD Od razu spławiasz, bo coś ci nie pasuje, wielka księżniczka, od razu się obraża, a później uważasz się za lepszą od kolesi. Normalnie szok.

 

Czy ja dobrze rozumiem? Odrzuciłaś typa, bo zasugerował, że sugestywnie się ubierasz? To jest podstawa do wyjebania człowieka na śmietnik? Jak ty chcesz mężczyzn zrozumieć i cokolwiek zrozumieć, jeżeli przedstawiasz irracjonalną postawę, a do tego jesteś życiowym ignorantem, do tego z jakimś wybujałym ego. I co to za wielki rozwój? Uczysz się języka i ćwiczysz? Może to i jakiś rozwój, ale nie popadajmy w samozachwyt. Jakie projekty masz na koncie? Co kreatywnego zrobiłaś? Stworzyłaś coś w życiu? Zbudowałaś jakieś przyjaźnie? Relacje oparte na szacunku, cokolwiek? Wiesz, co to jest szacunek do miejsca, w które wchodzisz i coś publikujesz? Mówisz, że my narzekamy na kobiety, co mnie akurat obraża. Ja tutaj pomagam innym mężczyznom wyjść z dołka, a kiedy trzeba chwalę i żartuję. I co ty na to? Daj sobie spokój z tymi pierdoletami i wykaż się czymś ciekawszym. Wrzuć coś ciekawego, jakiś temat do dyskusji, coś świeżego, a nie takie narcystyczne gówno. Jeżeli spełnisz prośbę to może z tobą porozmawiam, ale się nie umówię. Niestety nie masz u mnie szans, jak te chłopy u ciebie xD

 

 

  • Like 18
  • Thanks 6
  • Haha 4
Link to post
Share on other sites

Ty ich wybrałaś czy oni Ciebie? Kto kogo zaprosił? Niezły zestaw Ci się trafił swoją drogą.... Vhociaz, może niektórych zbyt drastycznie ocenilas, tego z ubieraniem sie.... a erekcja to komplement 🙂Może prawo dziwnej serii... Trudno mi uwierzyć, że są sami nieogarnieci🤔 a ile razy Twoje zaloty nie skończyły się randką?

Edited by Mmario
Link to post
Share on other sites
36 minut temu, smerf napisał:

Pojawi się czad to nawet nie będzie ci przeszkadzać że pierdzi na spotkaniu :lol:

Tylko niech sobie czujnik ogarnie bo czad jest niebezpieczny....zwłaszcza zimą....

Link to post
Share on other sites

No jak facet ma dajmy na to 175 a Ty 170 i dołożysz do tego 12 cm szpile, to nie powiem. Dziwnie by się zrobiło. Niektóre laski pytają się o to, czy jak założą buty na x cm obcasie to klapnie czy nie. 

Ale nie wiem jaki facet użyłby zwrotu "kastrowanie". Może sobie zażartował, a Ty to tak odebrałaś? Jakby on się poczuł zakłopotany tym, to albo za wszelką cenę starałby się to ukryć albo wywinąć ze spotkania. 

 

Co do reszty chłopów, to zasada przemiału. Im więcej tym lepiej, to wyhaczysz coś dla siebie. Paru znajomych tak się na dłużej sparowało, więc nie jest to takie szambo jak to Incele czy pruderyjne idealistki próbują wcisnąć. 

Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, brunetka_wieczorowa_pora napisał:

miałam szpilki 12 cm. 🤣🤣🤣 Ehhh czuje się totalnie jakbym grała role w czeskim filmie. Nie wiem czy to esencja życia czy inna przypadłość. I wy narzekacie na kobiety, etc. Rozumiem ale jak to wytłumaczyć. Nie wiem  z czego to wynika. A ciekawi mnie przyczyna  strasznie.

A ha.

Strasznie?

Nie werbalnie byłaś w stanie łownym. 

....curwa jeszcze ta 'skóra'.

 

Poprostemu, WYMIĘKLI.

NIE DZWIGNELI OBRAZU SEXUALNOŚCI......albo zbyt widać, że szukasz* 'wtrysku?

*to akurat sama wiesz czy to już.

 

TAK CZY siak masz zbyt drapieżną prezencję.......schowaj trochę zbroję za 'workiem z kartoflami' lub szukaj w innym 'basenie'. 

 

 

1 godzinę temu, brunetka_wieczorowa_pora napisał:

bo szkoda czasu na rozhisteryzowanych Panów

I jeszcze to!

CZYTAJ(SAMCU):

GDZIE CI PRAWDZIWI MĘŻCZYŹNI???

.... no curwa gdzie?

  • Like 3
  • Thanks 2
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
1 hour ago, brunetka_wieczorowa_pora said:

,  miałam szpilki 12 cm. 

1. Masz już haluksy? 

2. Ile masz lat? 

3. Ile masz wzrostu? 

4. W S/SX się mieścisz? 

Link to post
Share on other sites
Teraz, maroon napisał:

1. Masz już haluksy? 

2. Ile masz lat? 

3. Ile masz wzrostu? 

4. W S/SX się mieścisz? 

Ad1- brak Ad2-35 Ad3 - 164 Ad4 - Tylko. Dorzuć wagę 52 i cycki 70C. Teraz możesz obliczyć sobie BMI🤣🤣 he

  • Haha 2
Link to post
Share on other sites

Skreśliłaś gościa tylko za sam tekst o ubiorze? Jeśli tak to faktycznie masz wysoko i to bardzo ustawioną poprzeczkę. Nad erekcją czasem ciężko jest zapanować, gdy testosteron rozsadza jaja. Co do szpilek to najlepiej najpierw się zorientuj jakiego wzrostu jest mężczyzna, ja i zakładam że 99 % facetów czuje się nieswojo, gdy kobieta patrzy z góry (mam 180 cm wzrostu). Nie znam się, ale chyba są też mniejsze szpilki niż 12 cm.

  • Like 3
Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, Chcni napisał:

Skreśliłaś gościa tylko za sam tekst o ubiorze? Jeśli tak to faktycznie masz wysoko i to bardzo ustawioną poprzeczkę. Nad erekcją czasem ciężko jest zapanować, gdy testosteron rozsadza jaja. Co do szpilek to najlepiej najpierw się zorientuj jakiego wzrostu jest mężczyzna, ja i zakładam że 99 % facetów czuje się nieswojo, gdy kobieta patrzy z góry (mam 180 cm wzrostu). Nie znam się, ale chyba są też mniejsze szpilki niż 12 cm.

Nie skreśliłam z powodu uwagi o stroju. To duży skrót. Facet wszedł w role nauczyciela, który na podstawie ubioru - wysuwa domysły różnorakie, coś o przebiegu i takie tam. Lubię ciekawe historie ale nie bez nadmiernej fantasy. Co do szpilek - tak zgadzam się ale poznanie było w grupie. Wiec bez celowości w kierunku tego Pana.

26 minut temu, Tornado napisał:

A ha.

Strasznie?

Nie werbalnie byłaś w stanie łownym. 

....curwa jeszcze ta 'skóra'.

 

Poprostemu, WYMIĘKLI.

NIE DZWIGNELI OBRAZU SEXUALNOŚCI......albo zbyt widać, że szukasz* 'wtrysku?

*to akurat sama wiesz czy to już.

 

TAK CZY siak masz zbyt drapieżną prezencję.......schowaj trochę zbroję za 'workiem z kartoflami' lub szukaj w innym 'basenie'. 

 

 

I jeszcze to!

CZYTAJ(SAMCU):

GDZIE CI PRAWDZIWI MĘŻCZYŹNI???

.... no curwa gdzie?

Żadne kuzwa łowy. I nie ubieram się drapieznie. Raczej kobieco i sportowo. I nie szukam wytrysku. Była erekcja wiec głupia mogłam skorzystać. 

  • Confused 1
Link to post
Share on other sites
15 minut temu, brunetka_wieczorowa_pora napisał:

Ad2-35

 

Ja odpadam prawie rówieśniczka to dla mnie za staro.

  • Like 1
  • Haha 3
  • Confused 1
Link to post
Share on other sites
38 minut temu, brunetka_wieczorowa_pora napisał:

Ad2-35

 

Rozumiemy, że bezdzietna Pani w średnim wieku opowiada Nam jak to jest. 

Rozumiemy, że trzydzieści pięć lat to jeszcze prawie maturzystka ale trochę jednak nie.

Rozumiemy, że karmimy trolla z przerośniętym ego. 

 

A czy troll ma piczkę? Może w poprzek jakoś? Hm? 

  • Like 2
  • Haha 9
Link to post
Share on other sites
51 minut temu, Denzel napisał:

To się da zauważyć.

Taa...

Ja również ale niestety zazwyczaj jej nie otrzymuję

Ze zbyt wysoko ustawionej poprzeczki? Podobnie jak Panowie. Nie jestem tyczkarka. Błędne założenie. 

Widać że obca. Mnie obca damska psyhe

I Vice versa

Nic się nie dzieje. Spoko luz.

Może jak zeskoczysz z wierzchowca i zdejmiesz koronę osiągniesz coś więcej.... póki co nie ma szans....

William już zajęty....z tego co kojarzę Harry również  O proszę wystarczy ksieciunio Ala Iktorn. A na poważnie. Korona owszem jest norweska w portfelu a zamiast dosiadać wierzchowce jak to określiłeś - chadzam pieszo, czasem narty. 

 

Edited by brunetka_wieczorowa_pora
Link to post
Share on other sites

Zapewne rzecz się rozgrywa o podejście obu płci do randek i poziom desperacji. Jeśli kobieta zechce, to obecnie może się umawiać na dowolną ilość randek (znajoma miała ich 60 w ciągu miesiąca) i jak jeden nie podejdzie, to w kolejce czeka już inny. Facet ma z reguły mniej okazji i czuć desperację, bo wyobraźnia i testosteron działają :)

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, GriTo napisał:

 

Rozumiemy, że bezdzietna Pani w średnim wieku opowiada Nam jak to jest. 

Rozumiemy, że trzydzieści pięć lat to jeszcze prawie maturzystka ale trochę jednak nie.

Rozumiemy, że karmimy trolla z przerośniętym ego. 

 

A czy troll ma piczkę? Może w poprzek jakoś? Hm? 

No tak poprawnie to pani troll. Wiek jakoś w połowie do emerytury. Ego w normie.

Link to post
Share on other sites
17 minut temu, brunetka_wieczorowa_pora napisał:

Żadne kuzwa łowy.

BOOOL BOOOL TO NE.

....przełknij kluski bo się poddusisz.

  

La czapla żabki podziwiała.....aż jej jedna kopa w kuper dała.

17 minut temu, brunetka_wieczorowa_pora napisał:

kobieco i sportowo.

TO się mylę leginsy i szpile.

 

Puste są Ogierów zbiory.

TO WLAZŁA do PUSZKI PANDORY.

HOKUS POKUS czary mary Okazuje wdzięki 'pieczary'.

Abra KADABRA  kolejna gwiazda z nieba spadła.

....jeb I leży rozwalona, przecie taka nie jest ona.

Zresztą UPDATE robię i spadalski.

Ta 'dziołcha' ma awatar z 'rmsztajnu' o curewnie i 7 przydybasach.

Co jebali* złoto aby mogła ćpać.

 

*hohel machen zasoby na nieroby.

 

Tu niema co.

Jechać biedę.

Szamboo lawędowe i dziewczę bojowe.

 

 

  • Thanks 1
  • Haha 5
Link to post
Share on other sites
  • Similar Content

    • By predator08
      Witam braci ponownie! Jeżeli ktoś korzystał z płatnych usług różnych pań to chciałbym, aby ktoś się podzielił swoimi doświadczeniami. Mi na ok 4 wizyty udało się "dojść" tylko u jednej...
      Często przeszkadzało mi niewygodne łóżko, czy źle założona prezerwatywa przez panie (ogólnie w gumie dużo trudniej się schlapać, ale div lepiej bez tego nie ruszać)
      Staram się nie stresować będąc na numerku, ale mimo to nie udaje się osiągnąć tego, jaki jest główny cel wizyty. 
      Poza tym trochę budzi we mnie żałość fakt, że przychodzisz na pół godziny, czy godzinę i wyp...laj.
      Ogólnie mam wrażenie, że bez odpowiedniej techniki nie da się zaliczyć takiej panny w gumce. Jakie są Wasze spostrzeżenia na ten temat? 
      Bo moim zdaniem wizyty u kurewek trochę są przereklamowane.
    • By Marek Kotoński
      Bracia, na studiach zaczynają się konkretne projekty, trzeba robić ankiety, np. o związkach. To trudne znaleźć kogoś, ale przecież nie trudne dla nas, osób które na szukaniu szczęścia w necie zjadły zęby
       
      Pomożecie mi czasem? Nie ukrywam że takie osoby mogą liczyć na moją wdzięczność.
       
      Im lepiej i szybciej zrobię takie zadania, tym większa szansa że skończę studia, co przełoży się na znaczny wzrost szacunku do naszej społeczności. Pamiętacie te tysiące wpisów że słuchacie kretyna bez matury, bo pewnie sami jesteście na jego poziomie? O ile lepiej będzie brzmiało, że czytacie psychologa?
       
      Reasumując - proszę o waszą pomoc. Jaka to będzie pomoc, dowiem się niebawem, może jeszcze dziś i będę tworzył na ten temat wątki. Z góry dziękuję.
    • By Filisto
      Bracia jestem w rozpaczy,
      Ogólnie praktycznie nie oglądałem porno, jak już kamerki lub soft filmy lub blowjob.
      Nowy rok, nowe wyzwanie - zrobiłem ponad 20 dni nofap - prawdziwa męka i bardzo ciężko ale dałem radę. No i chyba się opłaciło bo od razu poznałem śliczną młodą dziewczynę (dużo młodszą ode mnie).
      Po paru spotkaniach lądujemy w łóżku... i no tragedia - brak odpowiedniego ciśnienia 😰 myślałem że to zły sen! Przed nią miałem ponad pół roku koleżankę i bzykaliśmy się jak koty co pare dni (po koleżeńsku) i, mega dopasowanie itd. żadnych problemów w łóżku. Byłem mokry na sam jej widok bo wiedziałem co będzie się działo za chwil kilka.
      A tu nowa osoba więc podnieta powinna być jeszcze większa. Dodam że problem się utrzymuje już od kilku podejść 😱 ostatecznie ją zalewam, ale straciłem pewność tego co robię i aby uniknąć wpadki (spadku ciśnienia) nie zmieniam pozycji i tylko robię egoistycznie co swoje i kończę więc mam świadomość że seks dla dziewczyny jest beznadziejny...
       
      Po 20 dniach nofap czułem już totalny luz i panowanie nad podnietą. Myślę że mogłem już to ciągnąć w nieskończoność.
      Czy nofap mógł "wejść zbyt mocno"? Czy istnieje jego ciemna strona czy to tylko mój przypadek  O pomoc do tamtej koleżanki (sprawdzić czy z nią było by jak dawniej) nie mogę się zwrócić bo jednak chce być fair do nowej..
    • By predator08
      Witam! Tak jak w tytule. Ostatnio mam dziwną potrzebę czułości ze strony kobiety, szczególnie przytulenia przed spaniem (nie chodzi już nawet o sam seks, bo za ten jeszcze można zapłacić...).  Oczywiście nie jesteśmy dziećmi i chyba każdy z nas ma czasem, sporadycznie taką potrzebę. Nie mówię tu o wielkim związku i wielkiej "miłości", bo dobrze znam ciemne strony relacji z kobietą. Tylko chodzi mi o ten jeden aspekt.
       
      Dlatego z czystej ciekawości mam pytanie. Jak sobie radzicie z brakiem kobiety w sensie przytulania, pocałunków etc. (o seks nie pytam, bo tak jak pisałem ten jeszcze jest dostępny za PLN)
    • By I1ariusz
      Poniżej moja historia w wiadomym kontekście.
       
      Pierwsze prawdziwie trudne doświadczenie, które musiało mnie naprowadzić na Red Pill pojawiło się w liceum, gdy zostałem zaczepiony przez wykluwającą się
      femme fatale  - zupełnie się o to nie prosząc. Jej zachowanie - okazywanie mi zainteresowania, zbiło mnie kompletnie z tropu i począwszy od tego zaczynałem wsiąkać,
      aż trafiłem do toksycznego 'friend zone' na wiele, wiele lat. Sam pochodziłem z domu z problemami alkoholowymi i takie atrybuty jak pewność siebie, asertywność,
      przebojowość czy wyluzowanie nie przychodziły mi naturalnie. Byłem w tamtym czasie bardzo chudy, co w połączeniu z dość średnio-niskim wzrostem (173cm) nie czyniło ze mnie obiektu
      niewieścich westchnień. Zainteresowanie takiej dziewczyny wydawało mi się darem z nieba i zostałem wytrącony poniekąd z własnego trybu budowania siebie w obszarach, w których
      czułem się dobry i które robiłem z przyjemnością. Przypłaciłem to przywiązanie do niej i obsesję prawie samobójstwem i udało mi się z tego uwolnić dopiero na początku studiów. Nie muszę dodawać, że byłem
      wtedy na klasycznym łańcuchu idealizowania obiektu miłosnego i dawałem się w upokarzający sposób dla siebie zwodzić, odrzucać, lekceważyć etc. Wszystko, co słyszeliśmy o badziewiu 'friend zone'
      było moim udziałem.
       
      Po czasie przez neta poznałem starszą o 6 lat dziewczynę, z którą zacząłem korespondować. Minęło trochę i przyznała się do "motylków w brzuchu" i ja
      znów z początku nie traktowałem tego zbyt poważnie - wiedziałem, że ma faceta. Swoje jednak robiła podświadomość i radość, że mógłbym mieć dziewczynę - do tego starszą i bardziej seksualnie doświadczoną od siebie. 
      Zobaczyłem się z nią dwukrotnie: raz odwiedziła mnie na noc, raz ja odwiedziłem ją w jej mieszkaniu (w którym mieszkała z chłopakiem). To wszystko wywoływało we mnie jednak rozterki moralne.
      Sam nigdy - myślałem - nie chciałbym się znaleźć w relacji, w której dziewczyna mnie zdradza. Kogo potrzeba do zdrady? Dwóch osób oczywiście. Mając jakieś opory nie namawiałem jej
      seks. Przypuszczam, że gdyby sama to aranżowała nie opierałbym się, ale sam też tego nie robiłem. Po czasie jej afekt do mnie - prawdopodobnie ze względu na moje niezdecydowanie - opadał.
      Coraz częściej widziałem jej uciekanie od konwersacji, na które wcześniej z takim zapałem czekała. Coraz częściej widziałem, że mnie unika. Wreszcie się wydało, że zaszła w ciąże z chłopakiem i oboje
      zdecydowali się na ślub. Dodam, iż jej stosunek do ciąży nabierał wymiaru niemal mistycznego i w pewnym momencie sugerowała mi, że równie dobrze ja mógłbym być ojcem. Pękłem znów.
      Trzeci raz okazał się bardziej szczęśliwy, gdy poznałem na jednym z WP-owskich ówczesnych czatów młodszą dziewczynę. Zabawne, że wszystkie trzy miały tak samo na imię. Pewnie i przypadek
      skoro imię to było swego czasu dość pospolite. Nie była ona zbyt ładna, zadbana i nie miała dobrej figury - właściwie kompletnie mi nie pasowała z wyglądu. Wygłodniały związku i seksu byłem jednak
      tak bardzo, a przy tym łączyły nas po części tematy i temperamenty, że udało nam się zejść. Czas ten uważam z grubsza za udany, chociaż całość rozwiązało jej całkowite przywiązanie do nauki
      i pod koniec kompletny brak chęci na spotkania. Nie żałowałem tego zbytnio zwłaszcza, że na imprezie urodzinowej ówczesnego przyjaciela poznałem dziewczynę, która lepiła się do mnie bez zbędnych
      ceregieli. Z początku opierałem się związkowi ze względu na owego kumpla (który czuł do niej miętę), jednak szybko pękłem i zszedłem się z nią przez co straciłem przyjaciela. Związek również nie trwał długo,
      bo dziewczę choć niebywale otwarte w sprawach seksu było dość poturbowane życiowo i po którejś z kolei serii fochów zdecydowałem się zakończyć związek.
       
      Potem lata mi mijały na samotności i będąc blisko załamania nerwowego (z różnych przyczyn) wybrałem się nieoczekiwanie z innym przyjacielem na Rekolekcje Ignacjańskie do domu Jezuitów w Zakopanem.
      Byłem ateistą i początkowo chciałem tylko zatrzymać się w Z na odpoczynku i spacerowaniu po górach, ale kolega zaproponował na dołączenie do rekolekcji. Skorzystałem wiedząc, że odbywają się w milczeniu.
      Pomyślałem, że ciszy i myśli prostych mi trzeba. Z RI wyszedłem, nie wiedząc nawet jak, nawrócony. Poznałem tam też dziewczynę, w której się zakochałem z wzajemnością. Szybko się zeszliśmy i był to
      chyba najszczęśliwszy okres w moim życiu - szczególnie pierwsze tygodnie. Trwało to ok 1,5 roku i w momencie, gdy okazywała mi sygnały, że chce moich oświadczyn ja nie mogłem się zdobyć na decyzję. Nie byłem gotów. 
      Rozczarowało ją to i stopniowo zaczęła się ode mnie odsuwać, aż w pewnym momencie rozstała się ze mną, gdy poznała innego faceta przez znajomą swojej matki. Spadło na mnie to dość nagle i gdy żegnałem się jednego dnia z nią 
      na dworcu (mieszkaliśmy w innych miastach) nie wiedziałem, że widzę ją ostatni raz w życiu. Po kilku dniach zadzwoniła do mnie oznajmiając, że to koniec. Rozstanie, podobnie jak zejście nastąpiło po RI. Przy rozstaniu
      wróciłem właśnie z drugiego tygodnia rekolekcji do jej domu, z którego potem odjeżdżając żegnałem ją na dworcu.
       
      Szlajałem się głównie na portalach randkowych szukając kogoś z kim mógłbym stworzyć związek. Byłem przez krótki okres z inną dziewczyną, która też się ze mną rozstała, a potem długi czas nic.
      Znalezienie kogokolwiek przez neta graniczyło z cudem i w międzyczasie wpadłem znów w fatalne zauroczenie, z którego musiałem wychodzić powoli. Uczę się wolno, ale w końcu - jak sądzę - się uczę.
      Związałem się z dziewczyną poznaną na portalu katolickim i chociaż nasz związek był nacechowany kłótniami, sporami i zmaganiem, po raz pierwszy zacząłem w związku wymagać i egzekwować. Rezultaty mnie zaskoczyły,
      bo A. miała rzadko spotykaną cechę u kobiet: potrafiła znieść krytykę. Chociaż była uparta, kłótliwa i momentami infantylna to jej zdolność do łagodzenia sporów i gotowość przyjęcia krytyki mnie zdumiewały.
      Dodatkowo pewna surowość, która we mnie była (w stosunku do niej) wzmagało jej zauroczenie mną. Było to jednak tylko zauroczenie, jak sądzę, a nie prawdziwa miłość i zaufanie. Miała ona historię odmawiania
      zaręczyn, więc zdecydowałem się na rozstanie - widząc, że nie zmierza to do poważnego związku. Do dziś mamy sporadyczny kontakt. Jest też już szczęśliwą mężatką. Nie żałuję rozstania z nią także z innych powodów, których tutaj 
      nie przytoczę, ale wspomnienie naszej relacji jest dla mnie nadal pozytywne i budujące. A. była też najładniejszą dziewczyną, z którą byłem.
       
      Ten ostatni związek skończył się ponad 3 lata temu i od tamtego momentu, chociaż wielokrotnie próbowałem, nie udało mi się nikogo znaleźć. Jestem w obiekcie zainteresowań kobiet, które kompletnie mnie
      nie pociągają: tęgich, nieładnych, zaniedbanych, starszych lub apatycznych i nudnych. Wydaje się być w tym jakaś sprawiedliwość. Dlaczego miałbym zasługiwać na więcej? Ale nie chcę się decydować na związek
      po prostu dlatego, że mogę. Z wiekiem dostrzegam, że staję się coraz bardziej wybredny - trochę na przekór, trochę z wygody, trochę z przyzwyczajenia do swojego stanu. Powtarzam sobie, że nie oczekuję
      zbyt wiele, ale kto może to ocenić obiektywnie? Poznałem jakiś czas temu dziewczynę dla mnie piękną, choć bynajmniej nie w typie "z rozkładówki". Pomyślałem sobie - to by mi wystarczyło. Rozmowa się nie klei:
      myślę sobie - jest nieśmiała (co wiem), może to dlatego. Okazało się, że jest w związku. Dawała, mi jak sądziłem, sygnały. Może się myliłem, a może i tak było, ale ja nadal obstawiałem przy swoim - nikomu nie odbijam dziewczyn. 
      Pozostałe dziewczyny w grupie, w której teraz jestem i gdzie poznałem N, raczej okazują chłód, rezerwę, czasem antypatię, czasem odrobinę koleżeńskiej sympatii. 
      Nie wiem już jak czytać te sygnały. Dzisiaj zagadałem do dziewczyny i coś tam mi odpowiedziała niewyraźnie i odsunęła się na kilka kroków jakbym był trędowaty. Jakbym miał ją - wzorem desperata - ścigać teraz. 
      Poczułem się z lekka jakbym... był obmierzły. Nie wiem czy byłem dla niej obmierzły, czy może zrobiła tak instynktownie, bo często się z tym spotyka. Ja jednak nie myśląc o tym, tak właśnie się poczułem. 
      Musiałem się odrobinę wysilić, aby nie czuć tego dalej. Im więcej tych doświadczeń tym bardziej się na nie uodparniam, ale staram się pamiętać, aby nie obrosnąć w cynizm.
       
      Co planuję dalej? I właściwie jaki jest mój stosunek do kobiet? To może uda mi się szerzej zaadresować w innym poście. Nie chcę jednak nastawiać się na: na pewno nie, na pewno tak. Trudno powiedzieć jak będzie.
      W obecnej sytuacji, patrząc na to probalistycznie poznanie kogoś odpowiedniego wydaje się raczej loterią. Ktoś poetycko powiedziałby jak Tom Petty, że "good love is hard to find", widzimy jednak często
      na ulicach takich, co nigdy albo rzadko są sami. Może nie potrafią oni docenić już tego, co im tak spowszedniało. Albo może ja uważam, że jest to tak cenne, gdy tego nie mam. W każdym razie na tym skończę.
      Nie chcę, żeby ta historyjka została odebrana jako coś nihilistycznego. Bynajmniej zawsze dostrzegam nadzieję w swoim życiu, choć może niekoniecznie tam, gdzie teraz bym ją widział

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.