Jump to content

Recommended Posts

6 minut temu, maroon napisał:

W ogóle może powinienem dać ogłoszenie "Wezmę ślub bezzwłocznie". 

 

Ciekawe jaki odzew by był. 🤔

 

Na wycieczkę wokół Alp nie chcą jechać, to może na ślub się skuszą? 🤔

 

Casting byłby prosty - pierwszeństwo mają panie z wpisanym miejscem urodzenia: Kathmandu. 

A myślałam, że Lahsa :D

29 minut temu, Brat Jan napisał:

Za mundurem idą brunetki sznurem...:)

No tak Ułani z II RP🥰

  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
  • Replies 709
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Nie uczysz się hiszpańskiego bez powodu, a twój target to egzotyczna przygoda z erosmusem, więc co ty za bzdury wygadujesz xD Czy może nie mam racji? Spławiasz kolesi, żeby sobie ego podbudować, a czu

Pojawi się czad to nawet nie będzie ci przeszkadzać że pierdzi na spotkaniu 

Bracia piszący o tym by nie dawać nadmiaru atencji, MGTOW itd. Po czym jakaś samica zakłada temat w rezerwacie i robicie dokładnie to samo. Hipokryzja u niektórych osób jest rażąca w oczy. Dlaczego gd

W dniu 9.02.2022 o 22:44, maroon napisał:

To jest pikuś. Gorzej jak panna się nie zniża np. do czyszczenia odpływu spod prysznica. Po 3 m-cach masz nagłą powódź, podnosisz korek, a tam.... z racji, że mogą to czytać osoby małoletnie oraz o słabym sercu, oszczędzę szczegółów.

 

W dniu 9.02.2022 o 22:34, maroon napisał:

Moja projekcja mówi mi: WSZĘDZIE WŁOCHY. Nawet w kanapkach. 😂

 

Znam ten ból.

 

1. Współlokatorka ze studiów zapchała zlew swoimi kudłami. Czyszczący wyłowił dłuuuugiego włosowego potwora z rury. Mina laski bezcenna.

 

2. Raz włos siostry jakimś cudem znalazł się w kanapce, jak zjadłem to myślałem, że się uduszę, musiałem wyciągać ostrożnie z gardła prawie metrowego włosa, powoli aby nie urwał się bo był obwiązany kawałkami kanapki. Idealna tortura dla złoczyńców.

  • Like 1
  • Haha 2
Link to post
Share on other sites

Kto z długowlosą artystką malarką raz mieszkał, ten się w przetwórni odpadów potem nie śmieje. 

 

Włosy w wielokolorowej skorupie akrylowej okraszone resztkami jedzeniowymi. ❤️

 

Długo by można pisać. Strzelam że jakieś 2 na 3 panny to dramatyczne flejtuchy. 

25 minutes ago, brunetka_wieczorowa_pora said:

A myślałam, że Lahsa :D

 

Może być, ale wtedy tylko ze skośnymi oczami. 

16 minutes ago, Martius777 said:

 

2. Raz włos siostry jakimś cudem znalazł się w kanapce, 

Ja bym się porzygał. Wystarczy, że z tzipy włos się zassie i już mi niedobrze. 

27 minutes ago, brunetka_wieczorowa_pora said:

 

No tak Ułani z II RP🥰

Wystarczy amerykański żołnierz. 

Edited by maroon
  • Haha 2
Link to post
Share on other sites

Nabiliście prawie 30 stron w temacie, który zaczął się od shamingu mężczyzn. 

W jakim celu nabijacie nic nieznaczące posty i dajecie się podpuszczać rezerwatce, która podbija temat nie mam pojęcia.

Ktoś wcześniej napisał, że poświęcacie się dla innych by testować? Jebłem 😆🤣😂

Ważne tematy mają po kilka wpisów a wystarczy, że rezerwatka używa elokwentnych słów,

pociska kity o ogarnięciu, którego w żaden sposób nie można sprawdzić i wstawia przyciągający awatar a już dajecie darmową atencję.

Nie dziwił bym się jakby to były kociaki czy szeregowcy, ale nie podoficerowie i oficerowie samczej społeczności😞

 

 

  

 

  • Like 6
  • Thanks 2
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
6 minutes ago, Iceman84PL said:

Nabiliście prawie 30 stron w temacie, który zaczął się od shamingu mężczyzn. 

Ja to nie wiem, bo pokrzywdzony przez kobiety generalnie jestem. 

 

Ale tak kombinuję, że może ktoś żony (❤️) szuka i chce zwrócić na siebie uwagę? 

 

W końcu bylo nie było argumentacji na poziomie 70C mało który z walecznych żołnierzy się oprze. Jeszcze 69B to by można próbować jakąś obronę zorganizować , ale powyżej to przekichane. Coś jak starcie 7TP z Tygrysem. 

Link to post
Share on other sites
  • 3 weeks later...
  • Similar Content

    • By Marek Kotoński
      Bracia, na studiach zaczynają się konkretne projekty, trzeba robić ankiety, np. o związkach. To trudne znaleźć kogoś, ale przecież nie trudne dla nas, osób które na szukaniu szczęścia w necie zjadły zęby
       
      Pomożecie mi czasem? Nie ukrywam że takie osoby mogą liczyć na moją wdzięczność.
       
      Im lepiej i szybciej zrobię takie zadania, tym większa szansa że skończę studia, co przełoży się na znaczny wzrost szacunku do naszej społeczności. Pamiętacie te tysiące wpisów że słuchacie kretyna bez matury, bo pewnie sami jesteście na jego poziomie? O ile lepiej będzie brzmiało, że czytacie psychologa?
       
      Reasumując - proszę o waszą pomoc. Jaka to będzie pomoc, dowiem się niebawem, może jeszcze dziś i będę tworzył na ten temat wątki. Z góry dziękuję.
    • By Filisto
      Bracia jestem w rozpaczy,
      Ogólnie praktycznie nie oglądałem porno, jak już kamerki lub soft filmy lub blowjob.
      Nowy rok, nowe wyzwanie - zrobiłem ponad 20 dni nofap - prawdziwa męka i bardzo ciężko ale dałem radę. No i chyba się opłaciło bo od razu poznałem śliczną młodą dziewczynę (dużo młodszą ode mnie).
      Po paru spotkaniach lądujemy w łóżku... i no tragedia - brak odpowiedniego ciśnienia 😰 myślałem że to zły sen! Przed nią miałem ponad pół roku koleżankę i bzykaliśmy się jak koty co pare dni (po koleżeńsku) i, mega dopasowanie itd. żadnych problemów w łóżku. Byłem mokry na sam jej widok bo wiedziałem co będzie się działo za chwil kilka.
      A tu nowa osoba więc podnieta powinna być jeszcze większa. Dodam że problem się utrzymuje już od kilku podejść 😱 ostatecznie ją zalewam, ale straciłem pewność tego co robię i aby uniknąć wpadki (spadku ciśnienia) nie zmieniam pozycji i tylko robię egoistycznie co swoje i kończę więc mam świadomość że seks dla dziewczyny jest beznadziejny...
       
      Po 20 dniach nofap czułem już totalny luz i panowanie nad podnietą. Myślę że mogłem już to ciągnąć w nieskończoność.
      Czy nofap mógł "wejść zbyt mocno"? Czy istnieje jego ciemna strona czy to tylko mój przypadek  O pomoc do tamtej koleżanki (sprawdzić czy z nią było by jak dawniej) nie mogę się zwrócić bo jednak chce być fair do nowej..
    • By predator08
      Witam! Tak jak w tytule. Ostatnio mam dziwną potrzebę czułości ze strony kobiety, szczególnie przytulenia przed spaniem (nie chodzi już nawet o sam seks, bo za ten jeszcze można zapłacić...).  Oczywiście nie jesteśmy dziećmi i chyba każdy z nas ma czasem, sporadycznie taką potrzebę. Nie mówię tu o wielkim związku i wielkiej "miłości", bo dobrze znam ciemne strony relacji z kobietą. Tylko chodzi mi o ten jeden aspekt.
       
      Dlatego z czystej ciekawości mam pytanie. Jak sobie radzicie z brakiem kobiety w sensie przytulania, pocałunków etc. (o seks nie pytam, bo tak jak pisałem ten jeszcze jest dostępny za PLN)
    • By I1ariusz
      Poniżej moja historia w wiadomym kontekście.
       
      Pierwsze prawdziwie trudne doświadczenie, które musiało mnie naprowadzić na Red Pill pojawiło się w liceum, gdy zostałem zaczepiony przez wykluwającą się
      femme fatale  - zupełnie się o to nie prosząc. Jej zachowanie - okazywanie mi zainteresowania, zbiło mnie kompletnie z tropu i począwszy od tego zaczynałem wsiąkać,
      aż trafiłem do toksycznego 'friend zone' na wiele, wiele lat. Sam pochodziłem z domu z problemami alkoholowymi i takie atrybuty jak pewność siebie, asertywność,
      przebojowość czy wyluzowanie nie przychodziły mi naturalnie. Byłem w tamtym czasie bardzo chudy, co w połączeniu z dość średnio-niskim wzrostem (173cm) nie czyniło ze mnie obiektu
      niewieścich westchnień. Zainteresowanie takiej dziewczyny wydawało mi się darem z nieba i zostałem wytrącony poniekąd z własnego trybu budowania siebie w obszarach, w których
      czułem się dobry i które robiłem z przyjemnością. Przypłaciłem to przywiązanie do niej i obsesję prawie samobójstwem i udało mi się z tego uwolnić dopiero na początku studiów. Nie muszę dodawać, że byłem
      wtedy na klasycznym łańcuchu idealizowania obiektu miłosnego i dawałem się w upokarzający sposób dla siebie zwodzić, odrzucać, lekceważyć etc. Wszystko, co słyszeliśmy o badziewiu 'friend zone'
      było moim udziałem.
       
      Po czasie przez neta poznałem starszą o 6 lat dziewczynę, z którą zacząłem korespondować. Minęło trochę i przyznała się do "motylków w brzuchu" i ja
      znów z początku nie traktowałem tego zbyt poważnie - wiedziałem, że ma faceta. Swoje jednak robiła podświadomość i radość, że mógłbym mieć dziewczynę - do tego starszą i bardziej seksualnie doświadczoną od siebie. 
      Zobaczyłem się z nią dwukrotnie: raz odwiedziła mnie na noc, raz ja odwiedziłem ją w jej mieszkaniu (w którym mieszkała z chłopakiem). To wszystko wywoływało we mnie jednak rozterki moralne.
      Sam nigdy - myślałem - nie chciałbym się znaleźć w relacji, w której dziewczyna mnie zdradza. Kogo potrzeba do zdrady? Dwóch osób oczywiście. Mając jakieś opory nie namawiałem jej
      seks. Przypuszczam, że gdyby sama to aranżowała nie opierałbym się, ale sam też tego nie robiłem. Po czasie jej afekt do mnie - prawdopodobnie ze względu na moje niezdecydowanie - opadał.
      Coraz częściej widziałem jej uciekanie od konwersacji, na które wcześniej z takim zapałem czekała. Coraz częściej widziałem, że mnie unika. Wreszcie się wydało, że zaszła w ciąże z chłopakiem i oboje
      zdecydowali się na ślub. Dodam, iż jej stosunek do ciąży nabierał wymiaru niemal mistycznego i w pewnym momencie sugerowała mi, że równie dobrze ja mógłbym być ojcem. Pękłem znów.
      Trzeci raz okazał się bardziej szczęśliwy, gdy poznałem na jednym z WP-owskich ówczesnych czatów młodszą dziewczynę. Zabawne, że wszystkie trzy miały tak samo na imię. Pewnie i przypadek
      skoro imię to było swego czasu dość pospolite. Nie była ona zbyt ładna, zadbana i nie miała dobrej figury - właściwie kompletnie mi nie pasowała z wyglądu. Wygłodniały związku i seksu byłem jednak
      tak bardzo, a przy tym łączyły nas po części tematy i temperamenty, że udało nam się zejść. Czas ten uważam z grubsza za udany, chociaż całość rozwiązało jej całkowite przywiązanie do nauki
      i pod koniec kompletny brak chęci na spotkania. Nie żałowałem tego zbytnio zwłaszcza, że na imprezie urodzinowej ówczesnego przyjaciela poznałem dziewczynę, która lepiła się do mnie bez zbędnych
      ceregieli. Z początku opierałem się związkowi ze względu na owego kumpla (który czuł do niej miętę), jednak szybko pękłem i zszedłem się z nią przez co straciłem przyjaciela. Związek również nie trwał długo,
      bo dziewczę choć niebywale otwarte w sprawach seksu było dość poturbowane życiowo i po którejś z kolei serii fochów zdecydowałem się zakończyć związek.
       
      Potem lata mi mijały na samotności i będąc blisko załamania nerwowego (z różnych przyczyn) wybrałem się nieoczekiwanie z innym przyjacielem na Rekolekcje Ignacjańskie do domu Jezuitów w Zakopanem.
      Byłem ateistą i początkowo chciałem tylko zatrzymać się w Z na odpoczynku i spacerowaniu po górach, ale kolega zaproponował na dołączenie do rekolekcji. Skorzystałem wiedząc, że odbywają się w milczeniu.
      Pomyślałem, że ciszy i myśli prostych mi trzeba. Z RI wyszedłem, nie wiedząc nawet jak, nawrócony. Poznałem tam też dziewczynę, w której się zakochałem z wzajemnością. Szybko się zeszliśmy i był to
      chyba najszczęśliwszy okres w moim życiu - szczególnie pierwsze tygodnie. Trwało to ok 1,5 roku i w momencie, gdy okazywała mi sygnały, że chce moich oświadczyn ja nie mogłem się zdobyć na decyzję. Nie byłem gotów. 
      Rozczarowało ją to i stopniowo zaczęła się ode mnie odsuwać, aż w pewnym momencie rozstała się ze mną, gdy poznała innego faceta przez znajomą swojej matki. Spadło na mnie to dość nagle i gdy żegnałem się jednego dnia z nią 
      na dworcu (mieszkaliśmy w innych miastach) nie wiedziałem, że widzę ją ostatni raz w życiu. Po kilku dniach zadzwoniła do mnie oznajmiając, że to koniec. Rozstanie, podobnie jak zejście nastąpiło po RI. Przy rozstaniu
      wróciłem właśnie z drugiego tygodnia rekolekcji do jej domu, z którego potem odjeżdżając żegnałem ją na dworcu.
       
      Szlajałem się głównie na portalach randkowych szukając kogoś z kim mógłbym stworzyć związek. Byłem przez krótki okres z inną dziewczyną, która też się ze mną rozstała, a potem długi czas nic.
      Znalezienie kogokolwiek przez neta graniczyło z cudem i w międzyczasie wpadłem znów w fatalne zauroczenie, z którego musiałem wychodzić powoli. Uczę się wolno, ale w końcu - jak sądzę - się uczę.
      Związałem się z dziewczyną poznaną na portalu katolickim i chociaż nasz związek był nacechowany kłótniami, sporami i zmaganiem, po raz pierwszy zacząłem w związku wymagać i egzekwować. Rezultaty mnie zaskoczyły,
      bo A. miała rzadko spotykaną cechę u kobiet: potrafiła znieść krytykę. Chociaż była uparta, kłótliwa i momentami infantylna to jej zdolność do łagodzenia sporów i gotowość przyjęcia krytyki mnie zdumiewały.
      Dodatkowo pewna surowość, która we mnie była (w stosunku do niej) wzmagało jej zauroczenie mną. Było to jednak tylko zauroczenie, jak sądzę, a nie prawdziwa miłość i zaufanie. Miała ona historię odmawiania
      zaręczyn, więc zdecydowałem się na rozstanie - widząc, że nie zmierza to do poważnego związku. Do dziś mamy sporadyczny kontakt. Jest też już szczęśliwą mężatką. Nie żałuję rozstania z nią także z innych powodów, których tutaj 
      nie przytoczę, ale wspomnienie naszej relacji jest dla mnie nadal pozytywne i budujące. A. była też najładniejszą dziewczyną, z którą byłem.
       
      Ten ostatni związek skończył się ponad 3 lata temu i od tamtego momentu, chociaż wielokrotnie próbowałem, nie udało mi się nikogo znaleźć. Jestem w obiekcie zainteresowań kobiet, które kompletnie mnie
      nie pociągają: tęgich, nieładnych, zaniedbanych, starszych lub apatycznych i nudnych. Wydaje się być w tym jakaś sprawiedliwość. Dlaczego miałbym zasługiwać na więcej? Ale nie chcę się decydować na związek
      po prostu dlatego, że mogę. Z wiekiem dostrzegam, że staję się coraz bardziej wybredny - trochę na przekór, trochę z wygody, trochę z przyzwyczajenia do swojego stanu. Powtarzam sobie, że nie oczekuję
      zbyt wiele, ale kto może to ocenić obiektywnie? Poznałem jakiś czas temu dziewczynę dla mnie piękną, choć bynajmniej nie w typie "z rozkładówki". Pomyślałem sobie - to by mi wystarczyło. Rozmowa się nie klei:
      myślę sobie - jest nieśmiała (co wiem), może to dlatego. Okazało się, że jest w związku. Dawała, mi jak sądziłem, sygnały. Może się myliłem, a może i tak było, ale ja nadal obstawiałem przy swoim - nikomu nie odbijam dziewczyn. 
      Pozostałe dziewczyny w grupie, w której teraz jestem i gdzie poznałem N, raczej okazują chłód, rezerwę, czasem antypatię, czasem odrobinę koleżeńskiej sympatii. 
      Nie wiem już jak czytać te sygnały. Dzisiaj zagadałem do dziewczyny i coś tam mi odpowiedziała niewyraźnie i odsunęła się na kilka kroków jakbym był trędowaty. Jakbym miał ją - wzorem desperata - ścigać teraz. 
      Poczułem się z lekka jakbym... był obmierzły. Nie wiem czy byłem dla niej obmierzły, czy może zrobiła tak instynktownie, bo często się z tym spotyka. Ja jednak nie myśląc o tym, tak właśnie się poczułem. 
      Musiałem się odrobinę wysilić, aby nie czuć tego dalej. Im więcej tych doświadczeń tym bardziej się na nie uodparniam, ale staram się pamiętać, aby nie obrosnąć w cynizm.
       
      Co planuję dalej? I właściwie jaki jest mój stosunek do kobiet? To może uda mi się szerzej zaadresować w innym poście. Nie chcę jednak nastawiać się na: na pewno nie, na pewno tak. Trudno powiedzieć jak będzie.
      W obecnej sytuacji, patrząc na to probalistycznie poznanie kogoś odpowiedniego wydaje się raczej loterią. Ktoś poetycko powiedziałby jak Tom Petty, że "good love is hard to find", widzimy jednak często
      na ulicach takich, co nigdy albo rzadko są sami. Może nie potrafią oni docenić już tego, co im tak spowszedniało. Albo może ja uważam, że jest to tak cenne, gdy tego nie mam. W każdym razie na tym skończę.
      Nie chcę, żeby ta historyjka została odebrana jako coś nihilistycznego. Bynajmniej zawsze dostrzegam nadzieję w swoim życiu, choć może niekoniecznie tam, gdzie teraz bym ją widział
    • By Iceman84PL
      Natrafiłem dzisiaj na nagranie z Romanem Warszawskim w telewizji wRealu24.
      Poruszany był temat hipergamii kobiet, mężczyzn, którzy w dzisiejszym systemie po prostu mają przerąbane.
      Merytoryczna rozmowa i mnóstwo informacji dlaczego tak się dzieje.
      Zapraszam do zapoznania się z materiałem zwłaszcza młodych mężczyzn, którzy czują, że coś jest nie tak, ale nie wiedzą dlaczego.
      Jestem również pozytywnie zaskoczony, że problem mężczyzn w końcu jest nagłaśniany i to  na kanale gdzie jest ponad 500 tyś subskrybentów.
      Jak myślicie czy to jest punkt zwrotny by w końcu społeczeństwo systemowe dowiedziało się, że jedna płeć czyli męska jest dyskryminowana i spychana na margines?
      Zapraszam do dyskusji i podzielenia się swoimi przemyśleniami😉
       
      PS. W razie czego wrzucajcie tutaj wszelkie podobne informacje.
       
       
       

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.