Jump to content

Beciak = symbol nieodpowiedzialności?


Recommended Posts

2 godziny temu, Cham Niezbuntowany napisał:

Paaanie, za samom robote trzea być wdzięcznym, a nie - jeszcze szanowanego kierownika o wypłatę prosić 😆

janusz-alfa-kiedy-zaufales-mlodemu-i-dal

 

 

Te czasy już dawno minęły jakieś 10 lat temu. Jak by nie patrzeć teraz łatwo zrozumieć że Tzw. JANUSZ BYZNESU jest elementem koniecznym w tym systemie., inaczej ten system przestałby po prostu z dnia na dzień funkcjonować. Normalni ludzie nie są w stanie ogarnąć takich osób. Zwłaszcza teraz kiedy nie ma chętnych już do żadnej roboty. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, maroon napisał:

Problem w tym, że za chwilę to wszystkich pousuwam. Przez ostatnich parę lat dużo mi znajomości poleciało, bo ludzie się albo łachami okazywali, albo "wiesz maroon, nie mogę, bo Kasia będzie zła". 

 

To jest niestety duży i ciężki dylemat. Mnie też takie akcje wkurzają ale z 2 strony faktycznie powoli człowiek zostanie sam. Z pewnej perspektywy oni z racji bycia w matrixie nie mają pojęcia, że zachowują się "frajersko" mówiąc ulicznie. Raczej też nigdy tego nie dostrzegą. Z opisu wynika, że jest to raczej bezrefleksyjna osoba wychowana na "prawdziwego faceta".

 

Sam czasami się łapię na tym, że co mi z tego, że ich "wyjaśnię" jak do nich i tak nic nie dociera. Oczywiście w kwestii ważnej nie odpuszczam, ale w mniejszych sytuacjach typu "piwko a koleś zostaje z dziewczyną" to olewam ich. Tej różnicy w postrzeganiu świata nie zasypie się, oni mają swoją prawdę i nie ma co też się denerwować.

 

Niestety wraz z upływem czasu najzwyczajniej ciężko budować relację z ludźmi. Kiedyś za dzieciaka dziwiłem się czemu z ciocią mimo tego, że zawsze był dzień pełen wrażeń widzimy się raz na pół roku. Dziś widzę, że po prostu coś sprawia, że ludziom coraz mniej się chce. Obowiązki, rodzina, ciężkie życie. 

 

Generalnie ten temat mógłby być wstępem do szerszych rozważań, gdzie tezą jest fakt, że nasze życie,sukcesy czy porażki są tylko i jedynie nasze i nikogo w pewien sposób nie interesujemy. Dlatego wiele osób jest konformistami, ponieważ chcą żyć w ułudzie bycia z kimś, bycia w tłumie z innymi ludźmi. Ale de facto, dalej są sami tylko po prostu podążają w tym samym kierunku co inni. 

To oczywiście najlepiej byłoby przekuć w sukces, być skupionym jedynie na sobie ale człowiek jednak potrzebuje innych osób. Nie w kontekście myszki oczywiście :D 

Link to post
Share on other sites
30 minut temu, EmpireState napisał:

Sam czasami się łapię na tym, że co mi z tego, że ich "wyjaśnię" jak do nich i tak nic nie dociera.

Jak wszedłem w redpill to też czułem taka potrzebę uświadamiania, ale to jak grochem o ścianę. Klasycznie "łatwiej jest kogoś oszukać niż przekonać że został oszukany". Odpuściłem, sami muszą dojrzeć.

 

Co ciekawe, ostatnio z jedną witaminką pogadałem sobie szczerze, weszliśmy na temat hipergami o bez próbki przyznała rację że to istnieje. Była zdziwiona że to ma swoją nazwę i że w ogóle facet może to widzieć.

 

A tak z innej beczki. W Matrixie była taka scena gdy Cypher rozmawiał z agentem Smithem, że chce żeby go podłączyć z powrotem i nie chce nic pamiętać. Ciekaw jestem ilu redpillowców też wolałoby wrócić, znaleźć samotną mamusię i żyć jak rodzinka z serialu netflixa.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, maroon napisał:

Wkurwiłem się dziś jak nigdy. 

I tu się zatrzymajmy.

 

@maroon Ktokolwiek. Czy to "beciak" czy "cipa" czy on czy ona. Część ludzi taka jest. Marudzą, kiedy im zle i oczekują, że inni rozwiążą ich problemy. A kiedy przychodzisz w dobrej wierze z rozwiązaniem to albo marudzą albo nie mają czasu albo... tu wpisz cokolwiek ale z Twojej pomocy nie chcą skorzystać. To znaczy chcą, ale nie na zasadach, jakie im oferujesz.

 

I nic to nie ma do "beciaka".

Ile razy się przejechałem na ludziach, to tylko ja sam wiem. I byli to mężczyzni-kozacy "co to nie on" a mocni tylko w gębie. I także kobiety. To po prostu taki typ ludzi.

 

 

7 godzin temu, maroon napisał:

Reasumując jakoś żyją, ale ciągle słyszę jojczenie że brak kasy.

Brak kasy, zapracowany, ciągle w długach, to, sio, śmo i tamto i sramto. Jak się odpowiednio dużo pojojczy to zawsze się znajdzie idiota, który pomocną rękę wyciągnie.

A pijawka się przyssie i ssie... i ssie... i ssie...

 

7 godzin temu, maroon napisał:

Dzwonię dziś umówić się na konkretną godzinę, a kolo mówi że nie może, bo "razem z myszką i dzieciakami do Suntago jadą". 

 

No żesz kurwa jebana jego mać. 

 

Oczywiście poradzę sobie bez niego, ale dziś chyba resztka jakiejkolwiek empatii do ludzi we mnie umarła. 

 

 

Zasada jest jedna. Umiesz liczyć? Licz na siebie.

 

I nie ma to nic do "beciaków".

Link to post
Share on other sites

Mam to samo prowadzę z Ojcem  malutką rodziną firmę od czasu do czasu potrzebujemy wsparcia osoby trzeciej wcześniej pytałem znajomych którzy przy piwie mówili że budżet się nie spina więc mowie dawaj chłopaku znasz robotę i okoliczności hurra zajebiście .

Co do czego człowiek po ustawia tematy i plany na cały tydzień bo liczy że będzie miał pomoc.

Przychodzi dzień pracy i chuj nie może coś mu wypadło albo zapił.

Wszystkie plany w łeb.

Piszę wiec na portalu regionalnym że potrzebny człowiek do pracy dorywczej po paru minutach telefon się gotuje pik pik na messenger .

Pytania Cc za robota jaka stawka itp.

Robota na budowie od 7 do 16 

Stawka 20zł/h w moim regionie dla pomocnika to stawka porządna.

Odbieram z pod domu po pracy zawożę spowrotem.

Płatne tygodniówki (Płaciłem dniówki ale na drugi dzień szukaj wiatru w polu).

Jeden chce mocno bo potrzebuje kasy drugi ma dziecko chore panie będe pracował sumienie.

Proste zasady trzeźwy stawiasz sie w pracy i nie ma siedzenia na telefonie to jest budowa trzeba uważać na siebie dobrze dobrze pasuje po paru dniach nie ma chłopa.

A niby tak pyli tak kasa potrzebna sprawa życia i śmierci.

Bardzo rzadko ale zdarzają sie tacy którzy wytrzymają 2 tygodnie koniec zlecenia płace pieniądze mowie wielkie dzięki.

Gościu jak by co to pamiętaj o mnie dzwon do mnie jak by była robota to ja chętny ale to po czasie dochodzi do łepetyny że nie każdy prywaciarz to wyciska soki z pracownika i kantuje na kasę a na ławce ziomeczki przy piwku mówili że prywaciarze to oszusty.

 

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, bzgqdn napisał:

A tak z innej beczki. W Matrixie była taka scena gdy Cypher rozmawiał z agentem Smithem, że chce żeby go podłączyć z powrotem i nie chce nic pamiętać. Ciekaw jestem ilu redpillowców też wolałoby wrócić, znaleźć samotną mamusię i żyć jak rodzinka z serialu netflixa.

 

Tak, on chyba bardzo żałował świadomości całej sytuacji. 

 

Myślę, że całkiem dużo osób, to ciężko wyplenić. Potem jednak trafiają na tematy "ku przestrodze tu" i trochę się prostują :D 

Link to post
Share on other sites
23 godziny temu, maroon napisał:

Koleś dojebany alimentami z poprzedniego małżeństwa, w obecnym związku dwa bombelki + jedno pani z jej poprzednich szaleństw.

Po tym wstępie nie mam pytań.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
W dniu 18.02.2022 o 13:17, maroon napisał:

To wiem, bo non stop płakał jak kasy brakowało, ale ostatni raz dałem się nabrać. 

 

A robótka dla ciekawych z zakresu elektryki, automatyki i it. 

 

Następnym razem na BS zrobię rekrutację pod postacią licytacji "kto weźmie za niższą stawkę" . 😂

Ku... Działka jakby moja, tylko okolica chyba inna.... W sensie lokacja..

Link to post
Share on other sites
On 2/18/2022 at 8:28 PM, slavex said:

Budowlanka to jest po prostu... a nie będę pisać... 

W budowlance jest taki problem, że z natury w pl jest to ciężka fizyczna robota (przeważają technologie murowane), ludzi kwalifikowanych coraz mniej, bo szkolnictwa zawodowego w tym kierunku nie ma i przede wszystkim większość firm opiera się na tyrce, bo mechanizacja - dźwigi, podnośniki, zwyżki, taczki samobieżne, itp. kosztuje i to dużo. 

 

Aczkolwiek z drugiej strony, jeżeli taki dekarz bierze powiedzmy 80-100/m2 dachu, to nie kumam jak to jest, że go nie stać na najtańszy dźwig, czy zwyżkę albo podnośnik, które znacząco ułatwiłyby i przyspieszyły robotę. 

Edited by maroon
  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Bo nie umieją przeliczać pieniędzy na czas... 

 

Jakie ja czasem słyszę rzeczy od ludzi którzy prowadzą biznes od 20-30 lat... 

Można się, za głowę złapać i spać jakim cudem to jeszcze funkcjonuje... 

 

Gdzie ja sam mocno się doszkalam przygotowuje od strony merytorycznej finansowej by kiedyś może założyć firmę, ale robić to na dobrym poziomie płacąc ludziom dobre pieniądze. 

 

Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, slavex napisał:

Jakie ja czasem słyszę rzeczy od ludzi którzy prowadzą biznes od 20-30 lat... 

Można się, za głowę złapać i spać jakim cudem to jeszcze funkcjonuje... 

 

Gdzie ja sam mocno się doszkalam przygotowuje od strony merytorycznej finansowej by kiedyś może założyć firmę, ale robić to na dobrym poziomie płacąc ludziom dobre pieniądze. 

Powyższe znaczy że nie masz kompletnie pojęcia o czym piszesz. Jeżeli ktoś prowadzi nadal firmę na tym łez padole przez 20-30 lat to znaczy że wie lepiej od Ciebie co trzeba zrobić by biznes się spinał. Jeżeli już na początku zakładasz że celem firmy jest płacenie dobrej pensji pracownikom to życzę szczęścia i powodzenia, ale długo nie pociągniesz. W polskich realiach tylko Janusze Biznesu wiedzą jak ogarnąć system. Znam wszystkich tych co się wymądrzali w tym temacie i pokazywali mi swoje obliczenia i biznesplany na kartce, I wszystko na papierze dobrze wyglądało faktycznie :D ale w praktyce tym byznesplanowcom wyszło tak że po 6 miechach bankrutowali.

 

 

9 godzin temu, maroon napisał:

W budowlance jest taki problem, że z natury w pl jest to ciężka fizyczna robota (przeważają technologie murowane), ludzi kwalifikowanych coraz mniej, bo szkolnictwa zawodowego w tym kierunku nie ma i przede wszystkim większość firm opiera się na tyrce, bo mechanizacja - dźwigi, podnośniki, zwyżki, taczki samobieżne, itp. kosztuje i to dużo. 

W budowlance głównie jest taki problem że trudno znaleźć w ogóle ludzi do pracy. To co zostało to już patola ostateczna - trzeba mieć naprawdę jaja żeby ogarnąć tych ludzi to jest już inny świat, którego normalni ludzie nie rozumieją. Dlatego ściągani sią UKRy w ilościach hurtowych, a i tak nie załatwia to problemu. 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
32 minutes ago, Wruźka Zębuszka said:

. W polskich realiach tylko Janusze Biznesu wiedzą jak ogarnąć system. 

 

I wiedzą i nie wiedzą. Podam przykład wybierania obornika. Na zachodzie jest to coraz częściej zmechanizowane. Wjeżdża do boksu sprzęt (np. Avantii) łapie zabierakiem na dwa albo i raz i wyjeżdża. Całość zajmuje dwie, trzy minuty, a maszynę nawet kobieta może obsłużyć. Tymczasem u nas szuka się "operatora wideł", który tyra przez kilka dni. Ale problem jest w tym, że chętnych operatorów jest coraz trudniej znaleźć. 

 

Finanse. Znam takich co płacą 50 od boksu. Wybieranie co tydzień, co i tak jest rzadko, załóżmy 10 boksów i mamy w miesiącu 2k ziko po taniości. Rocznie to 24k ziko, gdzie już za 30k mozna mieć używany sprzęt w dobrym stanie, który jeszcze 10 lat posłuży. Oczywiście coś tam trzeba kierownikowi maszyny zapłacić, ale płaci mu się przykładowo za 2h lekkiej roboty 80, a nie 500. 

 

Inny przykład, weźmy beton. M3  to koło 200-250 pln. Przywozisz, wylewasz, wibrujesz, gotowe. Teraz weź ten sam m3 ukręć w betoniarce. 8-10 załadunków, ze 2-3h kręcenia. Kup składniki, sprzęt, człowieka, rozwieź taczkami. Wyjdzie ze 2x drożej. A mimo to masa ludzi kręci "bo panie taniej". 

 

Reasumując, ręczna tyrka opłaca się tylko tam, gdzie koszty pracy są niskie. U nas są już w wuj wysokie, więc tym bardziej dziwi niski % jakiejkolwiek mechanizacji i automatyzacji w wielu dziedzinach, nie tylko budowlance. 

Edited by maroon
  • Like 2
Link to post
Share on other sites
8 minut temu, maroon napisał:

nny przykład, weźmy beton. M3  to koło 200-250 pln. Przywozisz, wylewasz, wibrujesz, gotowe. Teraz weź ten sam m3 ukręć w betoniarce. 8-10 załadunków, ze 2-3h kręcenia. Kup składniki, sprzęt, człowieka, rozwieź taczkami. Wyjdzie ze 2x drożej. A mimo to masa ludzi kręci "bo panie taniej". 

 

Reasumując, ręczna tyrka opłaca się tylko tam, gdzie koszty pracy są niskie. U nas są już w wuj wysokie, więc tym bardziej dziwi niski % jakiejkolwiek mechanizacji i automatyzacji w wielu dziedzinach, nie tylko budowlance. 

Część firm już inwestuje. To jest jest proces nieodwracalny. Natomiast branie leasingów i kredytów w PL to zawsze ryzyko, nigdy nie wiesz co władza wymyśli. W tym kraju raz na 7-8 lat dochodzi do zaplanowanego strzyżenia owiec więc coś ciężko zaplanować. 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
47 minut temu, maroon napisał:

nny przykład, weźmy beton. M3  to koło 200-250 pln. Przywozisz, wylewasz, wibrujesz, gotowe. Teraz weź ten sam m3 ukręć w betoniarce. 8-10 załadunków, ze 2-3h kręcenia. Kup składniki, sprzęt, człowieka, rozwieź taczkami. Wyjdzie ze 2x drożej. A mimo to masa ludzi kręci "bo panie taniej".

TO już chyba skansen. Ja przynajmniej dawno tego nie widziałem, nawet mali deweloperzy Januszexy tego już nie robią, przynajmniej na moim terenie, bo nie mają na to czasu. Natomiast tak czy siak stawianie ścian i tak będzie ręczną robotą, to się nie zmieni.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
33 minutes ago, Wruźka Zębuszka said:

TO już chyba skansen. Ja przynajmniej dawno tego nie widziałem, nawet mali deweloperzy Januszexy tego już nie robią, przynajmniej na moim terenie, bo nie mają na to czasu.

Dużo ekip z betoniarkami widuję. No ale może jakieś drobne prace robią. 

33 minutes ago, Wruźka Zębuszka said:

 

Natomiast tak czy siak stawianie ścian i tak będzie ręczną robotą, to się nie zmieni.

Są już automaty. Człowiek poziomuje tylko pierwszą warstwę, a dalej leci automat. Nakłada zaprawę i kładzie cegły. 

 

 

Link to post
Share on other sites
8 minut temu, maroon napisał:

Są już automaty. Człowiek poziomuje tylko pierwszą warstwę, a dalej leci automat. Nakłada zaprawę i kładzie cegły. 

 

może kiedyś się to zmieni :D  o ile faktycznie taka inwestycja będzie opłacalna

Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, maroon napisał:

przykład wybierania obornika.

Z tym obornikiem to jest tak, ze jak masz małopowierzchniowe, stare, zacofanie gospodarstwo rolne (czyli większość na wschodniej scianie Polski) gdzie gospodarzy prawie emeryt na dożyciu, to nawet nie ma za bardzo warunków do tego żeby bez gruntownej przebudowy obór, jakąś mechanizację wprowadzić. Maszyna to tylko wierzchołek kosztów. 

 

Mój ojciec całe życie utrzymywał sie z roli. Ja tego gospodarstwa nie przjmę. Myślisz, że z taką wiedzą facet po sześćdziwsątce bedzie brał kredyty, na modernizację? Jedyna mozliwość to wziąć robola do pomocy, póki sie ten wózek pcha.

 

Ale takie gospodarstwa umrą prędzej czy później śmiercią naturalną. Problem sam sie rozwiąże.

  • Like 3
Link to post
Share on other sites
4 minutes ago, Wruźka Zębuszka said:

może kiedyś się to zmieni :D  o ile faktycznie taka inwestycja będzie opłacalna

Na kolei maszyny do kładzenia torów praktycznie całkowicie wyeliminowały pracę ludzką. Automat robi ci podtorze, sypie tłuczeń, układa podkłady i przypina tory. Potem automat je poziomuje i stabilizuje. 

 

To co kiedyś wymagało kompanii ludzi, dziś robi maszyna i kilku-kilkunastu ludzi. 

 

Do budowlanki myślę też dojdzie. Przyjedzie maszyna, wykopie fundamet, wyleje ławę, potem poykłada bloczki. Inna maszyna zaleje płytę, jeszcze inna wymuruje ściany. 

 

Dachy przy tych cenach to za chwilę zacznie się opłacać robić z prefabrykatów. 😁

Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, maroon napisał:

Na kolei maszyny do kładzenia torów praktycznie całkowicie wyeliminowały pracę ludzką. Automat robi ci podtorze, sypie tłuczeń, układa podkłady i przypina tory. Potem automat je poziomuje i stabilizuje. 

 

To co kiedyś wymagało kompanii ludzi, dziś robi maszyna i kilku-kilkunastu ludzi. 

 

Do budowlanki myślę też dojdzie. Przyjedzie maszyna, wykopie fundamet, wyleje ławę, potem poykłada bloczki. Inna maszyna zaleje płytę, jeszcze inna wymuruje ściany. 

 

Dachy przy tych cenach to za chwilę zacznie się opłacać robić z prefabrykatów. 😁


Daj spokój, ceny robocizny w budowlance są obecnie kosmiczne. W zachodniej Polsce ocieplenie + elewacja to 80-85 złotych z metra kwadratowego minimum, murowanie powyżej 100 za metr, ławy fundamentowe to robocizna za nieraz kilkadziesiąt tysięcy złotych, a to robota na maksimum tydzień czasu w 2-3 osoby, o bardziej „technicznych” robotach na budowie, jak wentylacja mechaniczna, podłogówka, czy montaż PC nie wspominając 🤯


Kształcę się w tematyce budowlanej od roku, okazuje się, że wiele etapów budowy jest bardzo prosta i z każdym miesiącem dochodzę, z coraz większym przekonaniem do wniosku, że albo zrobię część prac metodą gospodarczą w 2-3 osoby, albo założę małą działalność budowlaną połączona z deweloperką.

 

Sam mam doświadczenie w mechanice oraz inżynierii i w porównaniu do tego, czym się zajmowałem, budowa domu jest prosta jak układanie klocków LEGO 🙈

Edited by LSD
Link to post
Share on other sites
11 minutes ago, LSD said:


Kształcę się w tematyce budowlanej od roku, okazuje się, że wiele etapów budowy jest bardzo prosta

Bo to jest banalnie proste dla każdej w miarę inteligentnej i kumatej technicznie osoby. Jedyny i najpoważniejszy problem, to że trzeba się nadźwigać, a umówmy się noszenie 20 kg bloczków do najprzyjemniejszych nie należy i do niektórych etapów musisz mieć pomoc (np. lanie betonu). Wszystko pozostałe można ogarnąć samemu, a różnica między fachurą, a własną robótką tkwi tak naprawdę jedynie w szybkości roboty. To co fachura zrobi w tydzień, tobie zajmie 2 czy 3.

 

Z drugiej strony jak masz czas, to możesz taką ścianę sobie i pół roku murować, traktując to jak siłkę, np. po 3 godziny co drugi dzień. 

 

Znam gościa który dom 120m2, włącznie z dachem, postawił w 1.5 roku pracując w tygodniu po pracy po 2-3h i co drugi weekend. Elektronik z zawodu i wykształcenia. 

 

To jest też kwestia kalkulacji kosztów. Jezeli robocizna dla chałupy 100m2 do stanu deweloperskiego to będzie 100-150k, to teraz pytanie, czy lepiej zainwestować samemu te 3-4h codziennie, czy poszukać roboty na pół etatu, która da ci te 100-150 rocznie. To drugie może być ciężkie do zrealizowania. 

Edited by maroon
Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, maroon napisał:

Z drugiej strony jak masz czas, to możesz taką ścianę sobie i pół roku murować, traktując to jak siłkę, np. po 3 godziny co drugi dzień. 

 

Znam gościa który dom 120m2, włącznie z dachem, postawił w 1.5 roku pracując w tygodniu po pracy po 2-3h i co drugi weekend. Elektronik z zawodu i wykształcenia.

No właśnie i tu jest pies pogrzebany, samemu można ale z praktyki wiem że ludzie tak pół życia domy budują to jest masakra. Domy są po to aby w nich mieszkać. Jak ktoś wziął 3 lata temu kreche i wybudował dom to teraz się śmieje z lamusów i misi-oszczędnisi, że wyszedł mu dom połowę taniej bo jak oni rozłożyli budowę na lata sami budując to ich oszczędności na papierze poszły w komin z powodu wzrostu cen materiałów. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
9 minutes ago, Wruźka Zębuszka said:

No właśnie i tu jest pies pogrzebany, samemu można ale z praktyki wiem że ludzie tak pół życia domy budują to jest masakra. Domy są po to aby w nich mieszkać. Jak ktoś wziął 3 lata temu kreche i wybudował dom to teraz się śmieje z lamusów i misi-oszczędnisi, że wyszedł mu dom połowę taniej bo jak oni rozłożyli budowę na lata sami budując to ich oszczędności na papierze poszły w komin z powodu wzrostu cen materiałów. 

To oczywiście prawda. Dlatego to zawsze kwestia kalkulacji co się bardziej tu i teraz w naszej konkretnej sytuacji bardziej opłaca. 

 

Z własnego doświadczenia wiem, że odwlekanie pewnych decyzji (często dotyczących strefy marzeń do zrealizowania) kończy się często pobudką z ręką w nocniku. Czytaj marzenie, które mogliśmy bez problemu kilka lat temu zrealizować, dziś robi się albo trudno realizowalne albo poza zasięgiem. 

 

Aczkolwiek na obronę tych, co się nie kredytowali 3-4 lata temu, powiem, że plandemii się nikt nie spodziewał. Zazwyczaj planujesz coś w jakimś horyzoncie czasowym, a rzadko decyzje ad hoc podejmujesz. I nie masz niestety wpływu na to, że pojawia się coś, co twoje plany rozpiżdża.

 

Mam kolegę, budował się jak miał 23 lata. Wszyscy sobie z niego jaja robili po co mu dom, chyba żeby dyskoteki robić. Działka i budowa kosztowały go wtedy niecałe 100 tys - taniej niż kawalerka w Warszawie. Mógł sobie wybrać zajebiste działki, które nikogo nie interesowały. Jeszcze przed plandemią nieruchomość była warta ponad milion. 

 

Teraz mamy wszystko postawione na głowie, bo ostatnie 2 lata dramatycznie przewartościowały nieruchomości w zakresie ilości papieru, którą trzeba za nie dać. I o ile 20 lat temu tania budowa domu w zajebistej lokalizacji przez gołowąsa była możliwa, tak dziś nie jest to już absolutnie możliwe. Warunki się zmieniły. 

 

Link to post
Share on other sites
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.