Jump to content

Żal po rozstaniu


Recommended Posts

Czy waszym zdaniem kobiety kiedykolwiek żałują rozstania czy idą przed siebie jak burza i niezależnie od tego jak im się powodzi nigdy nie myślą o tym, że może popełniły błąd?  Pytam ponieważ moja ex była studentką, o ładnym ciele, ale przeciętnej twarzy i momentami naprawdę dziwnych zachowaniach/poglądach. Ja z kolei mam super pracę w stolicy, bardzo dobre perspektywy, łagodny charakter i jak sądzę z tego co słyszałem od kobiet nie straszę też wyglądem. Naprawdę zastanawiam się co nią kierowało i czy kiedykolwiek tego pożałuje bo jak sądzę naprawdę wydaje mi się, że może mieć problem by znaleźć kogoś na podobnym poziomie. Wiem, że wałkuję kolejny raz ten sam temat, ale samotny piątek niestety sprzyja takim rozkminom :<

  • Confused 1
Link to comment
Share on other sites

Ogólnie to z takimi pytaniem trzeba się skierować do kobiet :D Ale moim zdaniem nie. Co nie znaczy że nie będzie chciała za jakiś czas wrócić. Pokręci się na karuzeli przez kilka lat i może kiedyś napisze nagle ni z gruch ni z pietruchy do Ciebie "co tam słychać,  i w ogóle". Będzie zbyt zmęczona na skakanie po różnych kutangach, będzie chciała gacha do założenia rodziny :D

 

 

  • Like 2
  • Haha 5
Link to comment
Share on other sites

19 minut temu, Cypher napisał:

Czy waszym zdaniem kobiety kiedykolwiek żałują rozstania czy idą przed siebie jak burza i niezależnie od tego jak im się powodzi nigdy nie myślą o tym, że może popełniły błąd?  Pytam ponieważ moja ex była studentką, o ładnym ciele, ale przeciętnej twarzy i momentami naprawdę dziwnych zachowaniach/poglądach. Ja z kolei mam super pracę w stolicy, bardzo dobre perspektywy, łagodny charakter i jak sądzę z tego co słyszałem od kobiet nie straszę też wyglądem. Naprawdę zastanawiam się co nią kierowało i czy kiedykolwiek tego pożałuje bo jak sądzę naprawdę wydaje mi się, że może mieć problem by znaleźć kogoś na podobnym poziomie. Wiem, że wałkuję kolejny raz ten sam temat, ale samotny piątek niestety sprzyja takim rozkminom :<

 

Proponuje podejście memiczne - "doesn`t matter - had sex". honk honk

 

Traktuj to jako wojnę. Pierwsze trupy są trudne, potem jakoś to idzie, zaczyniasz rozróżniać co jest ważne, a co chuja warte. I jakoś się żyje.

Masz perspektywy dla siebie, to ważne.

A się przejmujesz osobą delikatnie niezrównoważoną.

Nie z każdym Ci będzie w życiu po drodze.

Nie każdy kieruje się tym samym systemem wartości, co Ty, logiką i rozsądkiem to już w ogóle.

  • Like 3
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

21 minut temu, Cypher napisał:

Czy waszym zdaniem kobiety kiedykolwiek żałują rozstania czy idą przed siebie jak burza i niezależnie od tego jak im się powodzi nigdy nie myślą o tym, że może popełniły błąd?

 

Według mnie zdarza się, że żałują, ale jeśli już to dopiero po pewnym czasie. Czyli wtedy, gdy lata lecą, poziom atrakcyjności już nie ten co kiedyś i uświadomią sobie, że straciły samca, który miał 2 najważniejsze dla nich cechy: zasoby oraz chęć do dzielenia się tymi zasobami. Jeśli był on betą to ewentualna próba powrotu niejednokrotnie kończy się sukcesem i ponownym zdobyciem bankomatu. Jeśli natomiast samiec jest świadomy swojej pozycji i możliwości, nie dopuści do tego i będzie bez zobowiązań pompował młode i atrakcyjniejsze od niej samiczki.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

37 minut temu, Cypher napisał:

Ja z kolei mam super pracę w stolicy, bardzo dobre perspektywy, łagodny charakter i jak sądzę z tego co słyszałem od kobiet nie straszę też wyglądem. Naprawdę zastanawiam się co nią kierowało i czy kiedykolwiek tego pożałuje bo jak sądzę naprawdę wydaje mi się, że może mieć problem by znaleźć kogoś na podobnym poziomie. Wiem, że wałkuję kolejny raz ten sam temat, ale samotny piątek niestety sprzyja takim rozkminom :<

Nie zrozumiałeś.

 

Pani chce się wyszaleć i później do Ciebie wrócić.

 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Fakt, że w ogóle się nad tym zastanawiasz znaczy, że nadal dużo beciaka jest w twojej głowie.

 

A odpowiadając już na twoje pytanie to kobieta żałuje (lub "żałuje") gdy:

 

-Znajdziesz młodszą/ładniejszą.

-Po rozstaniu twój status mocno się podnosi i dobrze ci się powodzi a w związku z nią było jako tako albo słabo.

-Po rozstaniu okazuje się, że nie jest rozchwytywana przez lepsze partie od ciebie ani nawet takiej na równi z tobą znaleźć nie może.*

 

* Taki jeden przypadek zdarzył się wśród moich znajomych całkiem niedawno a ona zrobiła się nagle bardzo miła i zaczęła szukać znowu kontaktu.

 

Rzygać się chce na tą całą babską patologie mówię serio. Środowisko w którym słowo nie ma żadnej wagi. Nie na moje nerwy.

 

 

 

PS. Żałować czegoś to poniekąd przyznać się do jakiegoś błędu, pamiętaj. Łączysz chyba kropki nie ?

Edited by Król Jarosław I
  • Like 16
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

2 minuty temu, Cypher napisał:

Właśnie nie będzie chciała, jej zaburzenie objawia się głównie tym, że panicznie nie chce i nienawidzi dzieci.

 

To czy będzie chciała czy nie, to nie Twój problem. Jej zaburzenia i panika wobec macierzyństwa już wystarczająco wiele o niej mówi. Ciebie interesuje tylko jedna osoba - Ty sam. Cała reszta jest poza nawiasem. Wiem, że cierpisz po rozstaniu, to normalne. Tutaj nie chodzi o to czy ona znajdzie sobie kogoś innego na poziomie czy nie - kobiety milionerów równie chętnie skaczą po innych na imprezach, jak kobiety biedaków. :). To temat dużo bardziej skomplikowany. 

 

Każda podświadomość (niezależnie czy męska / kobieca) będzie ZA WSZELKĄ CENĘ chroniła świadomość przed skutkami działania - dojdzie do racjonalizacji, wyparcia albo wręcz przebudowania wspomnień. Tutaj link do poczytania więcej na ten temat. Aby jakkolwiek poczuć żal / skruchę / wyrzuty sumienia, trzeba najpierw zauważyć sam problem z sobą samym. Trzeba stanąć przed lustrem i powiedzieć, to mogłem zrobić lepiej, to spieprzyłem, to zawaliłem - i wtedy można poczuć te emocje. W przeciwnym razie, zostaną zracjonalizowane "Źle mnie traktował / traktowała". Znalazłeś konto swojej byłej na Tinderze, tak? Ona próbuje zdusić swoje uczucia w bardzo prymitywny sposób - szukając atencji i podbudowując sobie ego. Jak ona może zauważyć jakikolwiek problem jak nawet przez 5 minut o nim nie pomyśli. Napięcie nerwowe, które wywołało wasze rozstanie próbuje ukoić w sposób niezdrowy - tj. stosując prymitywne "ukajacze" emocji takie jak: alkohol, narkotyki, SEX. To jest zachowanie niedojrzałe, i wywodzi się wprost z niskiego (często nieświadomego) poczucia własnej wartości. Boi się samotności. 

 

Zdrowa jednostka tak nie postępuje. A więc - składaj ręce w pokorze i dziękuj Panu, za to że Ciebie uwolnił od niej. :P

 

TLDR:

 

PS. Nie, nie będzie tego żałowała.

 

PS2. Przynajmniej do czasu jak nie zauważy problemu.

  • Like 4
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

30 minut temu, Cypher napisał:

Właśnie nie będzie chciała, jej zaburzenie objawia się głównie tym, że panicznie nie chce i nienawidzi dzieci.

 

Taaaa.... pogadamy za tak 10 lat. 99% alternatywek z czasów mojej młodości posiada potomstwo.

 

45 minut temu, Cypher napisał:

Czy waszym zdaniem kobiety kiedykolwiek żałują rozstania czy idą przed siebie jak burza i niezależnie od tego jak im się powodzi nigdy nie myślą o tym, że może popełniły błąd? 

 

Według mnie nie żałują. Gdyż w ich mniemaniu mogą mieć każdego. 

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

Żałują. Choć nie jest to takie proste. Mój pierwszy związek to była tragedia, szalenie się zakochałem jak na blue pilla przystało i dałem się zbetatyzować. Byliśmy ze sobą dwa lata, już pod koniec nie było żadnego szacunku z jej strony wobec mnie, wręcz sie prawie nie widywaliśmy. W końcu gdzieś tam odnalazłem jaja i zerwałem z nią, dość gwałtownie i ostro. Ona totalnie się tego nie spodziewała, myślała że dalej ma mnie w garści. Oczywiście beczała i chciała wrócić, ale wtedy już twardo byłem przy swoim. Oczywiście po zerwaniu dowiedziałem się o jej wybrykach w czasie związku jak i chilowo po rozstaniu. Później gdzieś tam się widzieliśmy z 2-3 razy na jakiejś imprezie czy ognisku w plenerze ( Mamy wspólnych znajomych ). Ona - trochę się zaniedbała i mówiąc łagodnie zgrubła xD , ja - docięta forma bo się katowałem ;) Jej wzrok był bezcenny ;) 

 

Odpowiadając na pytanie: Czy żałują? Tak żałują, ale nie dlatego, że kochają, tylko dlatego że czują się winne / *tutaj jakakolwiek zła emocja/odczucie *.

 

 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, Cypher napisał:

czy idą przed siebie jak burza i niezależnie od tego jak im się powodzi nigdy nie myślą

Idą przez życie jak burza, interesują się byłym tylko wtedy jak jest zadowolony z życia, coś osiągnie, albo znajdzie sobie wartościowszą, ładniejszą.

Godzinę temu, Cypher napisał:

by znaleźć kogoś na podobnym poziomie.

http://oburzeni.pl/nadmiar-mezczyzn-w-polsce/

Coś się znajdzie.

55 minut temu, Cypher napisał:

i nienawidzi dzieci.

Mogła tak mówić, ponieważ w tamtym czasie mogłeś być nieatrakcyjna partią.

Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, Cypher napisał:

Czy waszym zdaniem kobiety kiedykolwiek żałują rozstania czy idą przed siebie jak burza i niezależnie od tego jak im się powodzi nigdy nie myślą o tym, że może popełniły błąd?

Dam Ci odpowiedź ekskluzywną: odpowiedź prosto ze świata kobiet, wyciągniętą z rozmowy dwóch psiapsi.

Byłem z dziewczyną 4 lata i mieszkaliśmy razem. Wyprowadziła się, dwa dni po wyprowadzce była już na badoo. Po jej wyprowadzce pierwszą poważną rozmowę jakaś odbyliśmy po 2 tygodniach. Po niej to wszystko spływało po mnie nie. I teraz zasadnicza część mojej wypowiedzi. Po tej rozmowie moja już była rozmawia ze swoją psiapsi i dialog:
"-i jak rozmowa z nim? jak to wygląda?
-on jest zdruzgotany, wkurwiony, ma niesamowity żal i wyrzuty do mnie ( mój kom. faktycznie tak było)
-ale o co mu tak naprawde chodzi?
-chyba chodzi mu o to, że ja nie mam takiej żałoby po rozstaniu tak jak on"
Tak to wyglądało i nie wnikaj skąd znam treść tej rozmowy :D

One nie żałują bo rozstanie nigdy nie jest pod wpływem chwili a jest wypracowywane i przygotowywane czasem i tygodniami. Dla nich rozstanie to nierzadko ulga w dramie którą same kreują by usprawiedliwić swoje działanie i dac powód do swoich poczynań.

Pytanie czy one potrafią żałować rozstania? Chyba tylko w jednym wypadku: kiedy nowy facet okazuje się totalnie miękką fajką (czy to na poziomie życiowym, seksualnym, finansowym). Albo niespodziewanie nowa gałąź sama zarywa się pod swoim ciężarem i panna ląduje na twardo na ziemi.

Edited by Dassler89
  • Like 4
Link to comment
Share on other sites

Jest to możliwe. Moje dwie ex wiem, że żałowały. Jedna chciała wrócić po zmianie gałęzi bardzo szybko, po kilku tygodniach (nowy bolec chyba słabo ją peklował), a druga po rozstaniu z jej inicjatywy sondowała po pół roku opcje powrotu wypytując mojego ziomka, czy byłbym na to chętny. Oczywiście nie skorzystałem.

  • Like 4
Link to comment
Share on other sites

23 minuty temu, Baca1980 napisał:

Według mnie nie żałują. Gdyż w ich mniemaniu mogą mieć każdego. 

Ich mniemaniu.

Dobre zakamuflowane nazewnictwo 'zepsutego kompasu'.

 

Żale są dwojakie:

...podświadomie(muuusk).

...logiczne(kora nowa).

 

Jeszcze dojdzie kołowrotek pomiędzy chcę/mogę....mieć lepszego.....A potem rozczarowania....I wieczne pretensje.

 

 

Link to comment
Share on other sites

8 minut temu, Dassler89 napisał:

Byłem z dziewczyną 4 lata i mieszkaliśmy razem. Wyprowadziła się, dwa dni po wyprowadzce była już na badoo. Po jej wyprowadzce pierwszą poważną rozmowę jakaś odbyliśmy po 2 tygodniach. Po niej to wszystko spływało po mnie nie. I teraz zasadnicza część mojej wypowiedzi. Po tej rozmowie moja już była rozmawia ze swoją psiapsi i dialog:
"-i jak rozmowa z nim? jak to wygląda?
-on jest zdruzgotany, wkurwiony, ma niesamowity żal i wyrzuty do mnie ( mój kom. faktycznie tak było)
-ale o co mu tak naprawde chodzi?
-chyba chodzi mu o to, że ja nie mam takiej żałoby po rozstaniu tak jak on"

 

W pewnej chwili w pierwszym tygodniu po rozstaniu dokładnie to jej zarzuciłem, że po niej to wszystko spływa, a chwilę wcześniej opowiadała mi dyrdymały o wielkiej miłości. Oczywiście wielki wkurw, ja jej nie znam i nie mam prawa tak o niej mówić.

Link to comment
Share on other sites

4 minuty temu, Cypher napisał:

pewnej chwili w pierwszym tygodniu po rozstaniu dokładnie to jej zarzuciłem, że po niej to wszystko spływa, a chwilę wcześniej opowiadała mi dyrdymały o wielkiej miłości.

I know what you feel bro. W mojej historii (mogłem napisac to od razu) było tak - czwartek: "Misiek jesteś najlepszy, kocham Cię". W weekend ona u  swoich rodziców, ja w szkole. W poniedziałek mega kłótnia, we wtorek już "nas" nie było :D dlatego doskonale wiem co czujesz/czułeś.

Edited by Dassler89
  • Like 1
  • Sad 1
Link to comment
Share on other sites

Teraz, Dassler89 napisał:

I know what you feel bro. W mojej historii (mogłem napisac to dorazu) było tak - czwartek: Misiek jesteś najlepszy, kocham Cię. W poniedziałek mega kłótnia, we wtorek już "nas" nie było :D dlatego doskonale wiem co czujesz/czułeś.

Ja 29 grudnia dostałem spóźniony prezent na święta - książę z tytułem "miłości mojego życia". Potem na sylwka pojechała jak za karę, doprowadziła do kłótni 31 i rano 1 stycznia koniec xD

Link to comment
Share on other sites

26 minut temu, Dassler89 napisał:

"-i jak rozmowa z nim? jak to wygląda?
-on jest zdruzgotany, wkurwiony, ma niesamowity żal i wyrzuty do mnie ( mój kom. faktycznie tak było)
-ale o co mu tak naprawde chodzi?
-chyba chodzi mu o to, że ja nie mam takiej żałoby po rozstaniu tak jak on"
Tak to wyglądało i nie wnikaj skąd znam treść tej rozmowy

Prawidłowo kolego. Kontrola najwyższą formą zaufania jak mawiał Towarzysz Stalin

 

27 minut temu, Dassler89 napisał:

One nie żałują bo rozstanie nigdy nie jest pod wpływem chwili a jest wypracowywane i przygotowywane czasem i tygodniami. Dla nich rozstanie to nierzadko ulga w dramie którą same kreują by usprawiedliwić swoje działanie i dac powód do swoich poczynań.

Widzę że główka pracuje i szybko wyciąga wnioski. Tak właśnie jest przed rozstaniem musi być sprokurowana jakaś kłótnia inaczej by to nie było normalne. 

 

19 minut temu, Cypher napisał:

W pewnej chwili w pierwszym tygodniu po rozstaniu dokładnie to jej zarzuciłem, że po niej to wszystko spływa, a chwilę wcześniej opowiadała mi dyrdymały o wielkiej miłości. Oczywiście wielki wkurw, ja jej nie znam i nie mam prawa tak o niej mówić

No cóż mogę powiedzieć. Dalej siedzisz w matrixie mentalnym, i to na wysokości mułu. Rozmawianie, przekonywanie, przedstawianie argumentów - ona sobie siedzi i myśli noż ku#$% co za pizda mi się trafiła, kiedy wreszcie skończy bo mi się spieszy. Jeszcze nikt nikogo nie przekonał racjonalną gadką do miłości. Jak mawiał stary dziad ROllo TOmassi - ATTRACTION IS NOT A CHOICE. Rób tak dalej to źle skończysz naprawdę, będziesz sfrustrowanym dziadygą z pretensjami do kobiet że wszystkie to chuje. Chcesz żeby żałowała tego? Naprawdę? To idź wpierdol kilku facetom, załóż firmę, wypierdol pracowników w kosmos bez wynagrodzenia, kup ferrari, po prostu idź w świat i pokaż że masz jakieś jaja a nie bierzesz się za przekonywanie jej gadziego mózgu.  

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

5 minut temu, Wruźka Zębuszka napisał:

No cóż mogę powiedzieć. Dalej siedzisz w matrixie mentalnym, i to na wysokości mułu. Rozmawianie, przekonywanie, przedstawianie argumentów - ona sobie siedzi i myśli noż ku#$% co za pizda mi się trafiła, kiedy wreszcie skończy bo mi się spieszy. Jeszcze nikt nikogo nie przekonał racjonalną gadką do miłości. Jak mawiał stary dziad ROllo TOmassi - ATTRACTION IS NOT A CHOICE. Rób tak dalej to źle skończysz naprawdę, będziesz sfrustrowanym dziadygą z pretensjami do kobiet że wszystkie to chuje. Chcesz żeby żałowała tego? Naprawdę? To idź wpierdol kilku facetom, załóż firmę, wypierdol pracowników w kosmos bez wynagrodzenia, kup ferrari, po prostu idź w świat i pokaż że masz jakieś jaja a nie bierzesz się za przekonywanie jej gadziego mózgu.  

 

Ale to było w pierwszym tygodniu stycznia po rozstaniu, a nie teraz. Odsyłam do mojego wątku, już nawet spaliłem jej próbę kontaktu ze mną tydzień temu. Wiem, że nie mam takiego nastawienia jak niektórzy wyjadacze tutaj, ale nic nie poradzę, to był mój pierwszy poważny związek i naprawdę czułem się z nią emocjonalnie związany, mimo że minęły prawie 2 miesiące to nie potrafię w 100 procentach tego odpuścić. A pierwszy tydzień, też zważywszy na okoliczności to był dramat, po prostu załamałem się psychicznie i tego nie ukrywam. Zresztą cały styczeń robiłem głupie życie. A co do udowadniania czegokolwiek to napisałem wyżej, nie jestem Billem Gatesem ale osiągnąłem już względny sukces życiowy który jak sądzę takiej osobie jak ona może być trudno powtórzyć w osobie następnego faceta.

Link to comment
Share on other sites

Wiem jak to jest być emocjonalnie zaangażowanym w relację z drugą osobą. I w momencie w którym ona się kończy czujesz frustrację, prawdopodobnie jakbyś został trochę oszukany.

Naturalną koleją jest myśl o tym, że to ona straciła i będzie żałować. Sam tak miałem zawsze gdy w relacji była chociaż cząstka prawdziwego pożądania.

Czyli taka relacja, w której wiesz że druga strona nie udaje, nie kalkuluje na siłę, tylko odczuwa przyjemność z interakcji z tobą.

Jednak na koniec dużo łatwiej jest zmienić to porządanie w nienawiść, odrzucenie, szczególnie dla kobiet. Dużo prościej niż jeśli chodzi o jego wykreowanie.

Jesteś świeżo po rozstaniu, ja pierwszym razem przeżywałem je ponad rok. I fantazjowałem sobie o tym, że ona tego żałuje, w końcu jestem zajebistym gościem.

Ale fakty są takie, że jeśli aktualnie szuka kogoś innego/wpadła na karuzelę kutangi/jakaś inna opcja, to o tobie nie myśli, bo nie podjęła decyzji o rozstaniu z niczego.

Pomyśli dopiero w momencie jak będzie przez kogoś odrzucona, jak poczuje się jak gówno. A wtedy będzie pamiętać że to ona zakończyła relację z tobą i zawsze może uderzyć, może nadal te uczucia będą w tobie tkwiły.

U mnie za pierwszym razem wyglądało to tak, że to ja komuś zabrałem laskę, sama stwierdziła że uważa że jej chłopak to jest taka 'kluseczka' więc zrobiłem swój ruch, o tym chłopaku już nigdy nie usłyszałem, ale po kilku miesiącach to ja zacząłem być taką osobą. Rzuciła mnie a dosłownie tydzień później ogarnęła już sobie gościa, starszego i dużo bardziej dzianego. Kilka miesięcy później się rozstali, bo aż była jakaś gównobórza na socialmediach. To jest jak takie koło które się kręci w kółko i w kółko.

Trzymaj się i chociaż staraj się zająć innymi myślami.

 

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

3 minuty temu, Cypher napisał:

Wiem, że nie mam takiego nastawienia jak niektórzy wyjadacze tutaj, ale nic nie poradzę, to był mój pierwszy poważny związek i naprawdę czułem się z nią emocjonalnie związany, mimo że minęły prawie 2 miesiące to nie potrafię w 100 procentach tego odpuścić. A pierwszy tydzień, też zważywszy na okoliczności to był dramat, po prostu załamałem się psychicznie i tego nie ukrywam

miesiąc - dwa to dla niej jest nic. Będziesz cierpiał pewnie z rok. To normalne, wiem że CI się wydaje że to prawdziwa miłość jakiej nikt inny pewnie nie miał :D i to właśnie jest najtrudniejsze do zrozumienia. ale każdy chyba tak właśnie tak miał. Im szybciej to przejdziesz tym lepiej. Aha taka moja rada nie wiem czy inni mają podobnie, ale nigdy nie mów z żadną laską o miłości, nigdy nie mów że ją kochasz. Naprawdę, ułatwi CI to w życiu naprawdę wiele.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

2 minuty temu, Wruźka Zębuszka napisał:

Aha taka moja rada nie wiem czy inni mają podobnie, ale nigdy nie mów z żadną laską o miłości, nigdy nie mów że ją kochasz. Naprawdę, ułatwi CI to w życiu naprawdę wiele.

 

Taki mam plan, teraz widzę, że dla kobiet słowa są warte tyle co piach na wietrze. Sam z siebie nigdy już się na to nie złapię.

5 minut temu, HeadBolt napisał:

Ale fakty są takie, że jeśli aktualnie szuka kogoś innego/wpadła na karuzelę kutangi/jakaś inna opcja, to o tobie nie myśli, bo nie podjęła decyzji o rozstaniu z niczego.

 

Pewnie masz rację, dowodem jest że na tinderze dodała zdjęcia które ja jej robiłem w trakcie wspólnych wyjazdów. Dla mnie jakaś masakra, bo to są nasze wspomnienia, a ona używa ich żeby ściągnąć sobie kolejnego bolca do łóżka. Wyraźnie świadczy to o tym, że w ogóle o mnie nie myśli.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Teraz, Cypher napisał:

Taki mam plan, teraz widzę, że dla kobiet słowa są warte tyle co piach na wietrze. Sam z siebie nigdy już się na to nie złapię.

Naprawdę, jak laska usłyszy że mówisz "Kocham Cię" to już w zasadzie koniec. przerabiałem to kilka razy. Teraz mam odwrotnie słyszę tylko co jakiś czas marudzenie "nigdy nie powiedziałeś że mnie kochasz", "Ty mnie nie kochasz", "Ty to, ty tamto" :D i wszystko chodzi jak w zegarku. 

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

56 minutes ago, Krugerrand said:

. Tylko, że to żałowanie bardziej przypomina wkurwienie i zdezorientowanie pod tytułem: jak to, on mnie rzucił, przecież jestem zajebista oraz mam pusię i nieleczoną anginę.

True. Nie zdarza się żeby pani kopnięta w pupkę z ważnych i racjonalnych przyczyn przemyślała swoje błędy, posypała głowę popiołem i poprosiła o jeszcze jedną szansę. 

 

Never ever. 

 

Bo i po co jak kolejka chętnych na pusię.

58 minutes ago, Chcni said:

Jest to możliwe. Moje dwie ex wiem, że żałowały. Jedna chciała wrócić po zmianie gałęzi bardzo szybko, po kilku tygodniach (nowy bolec chyba słabo ją peklował), a druga po rozstaniu z jej inicjatywy sondowała po pół roku opcje powrotu wypytując mojego ziomka, czy byłbym na to chętny. Oczywiście nie skorzystałem.

To nie żałowanie, tylko rozczarowanie nowymi opcjami. Brak jakiejkolwiek refleksji i wyciągnięcia wniosków. Po pristu nowe zabawki okazały się wujowe, to trzeba stare odkurzyć. 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.