Jump to content

Recommended Posts

Witajcie,

W nawiązaniu do tematu 


chciałam przedstawić swój punkt widzenia i zadać Wam, Dziewczyny, kilka pytań.

Mój punkt widzenia (mam nadzieję, @mac, że się nie zagotujesz, w imię idei, że "znowu baba wpie*dala się ze swoimi mundruściami).

Z racji tego, że pochodzę z rodziny, w której to ojciec trzymał ramę, podobny zresztą jest mój brat, naturalnym było dla mnie, że to kobieta powinna być uległa względem mężczyzny. Nie mylcie tego jednak z byciem szeroko pojętą postawą służalczą: związek rodziców opierał się (czas przeszły, gdyż ojciec zmarł wiele lat temu) na dobrej wzajemnej komunikacji, lojalności i dbaniu wzajemnie o potrzeby, przy czym do niego należało ostatnie zdanie. Mama, choć silna babka (co pokazał idealnie czas po śmierci taty), była względem niego uległa. I dla mnie to był wzór, który chciałam powielać w swoich przyszłych relacjach.

Czy udało się go powielić? Do czasu: NIE. Dlaczego?
1. Ponieważ mój pierwszy facet pochodził z rozbitej rodziny, w której mieszkał z bardzo emocjonalną mamą, a ojciec, choć również mieli kontakt, wykazywał postawę turbo uległą (DDA bardzo związany ze swoją matką, do której nawet w wieku 50 lat woził do innego miasta brudne gacie do uprania, choć pralkę miał, mieszkanie też).
Ja w tym związku naturalnie przejęłam rolę matki/mentorki, choć nie uśmiechało mi się to i z czasem stawało powodem do ostrej wymiany zdań a później frustracji i w końcu rozstania.
Przedstawiałam mu swój punkt widzenia, namawiałam, by podejmował jakieś aktywności w męskim towarzystwie, ale to nie mogło się udać, bo u mnie skończyło się tylko na gadaniu.
Gdy podesłałam mu to Forum, powiedział, że to jakaś banda nienawidzących kobiet facetów i czy chcę, by zaczął to czytać i mnie lać? :P Powiedział, że jeśli chcę twardego faceta, powinnam sobie poszukać w innej kulturze (w domyśle: islam), bo jemu jest dobrze jak jest,
Moim błędem było tutaj jedynie gadanie, zamiast nauczenia się przejawiania uległej postawy, by wymusić na nim zmiany w zachowaniu. Tak, wymusić, bo musiałby mocno wyjść ze swojej strefy komfortu budowanej na świadomości relacji jego rodziców.

2. Drugi związek, o wiele krótszy, podobnie - początkowo facet sprawiał wrażenie bardzo zdecydowanego i dominującego, ale kolejne miesiące pokazały, że owa władczość = pełna kontrola nad moim życiem i robienie emocjonalnych jazd. Kontrolował wszystko, chciał, bym zmieniła styl ubioru, tłumaczyła się z każdej sytuacji, w której jestem dostępna na komunikatorze, a jemu nie odpisuję od razu, przetrzepywał mi ciągle telefon, zarzucał, że jestem za mało emocjonalna i co ze mnie za kobieta, która nie lubi się kłócić. Wkurzał się, że mimo usilnych prób, nie wyzwala we mnie zazdrości. Długo nie wytrzymałam. Powód jego zachowania też z czasem stał się oczywisty, gdy poznałam jego rodziców - mama nosząca spodnie i nieznosząca sprzeciwu, ojciec typowy beciak zgadzający się na wszystko. Wyczułam, że Ex2 przejął po swojej matce wiele cech, które uważał za atrakcyjne. Gdyby ograniczył się do bycia dominującym, byłoby spoko, ale był zbyt emocjonalny i szukał rollercostera, więc to nie mogło się udać.

Rozpisałam dość obszernie swoje doświadczenia w związkach, by zwrócić uwagę na to, że mimo wyniesienia z domu przekonania, że kobieta powinna być uległa, trafiałam na facetów, którzy wymuszali swoją postawą moją dominację (Ex1) lub trzymanie ramy  w momentach wybuchu emocji ze strony faceta (Ex2). I to ja się dopasowywałam do nich zgodnie z ideą bycia uległą 🤪 Taki mindfuck.
I takich postaw wśród mężczyzn mojego pokolenia (29.l.) widziałam przez lata i nadal widzę całe mnóstwo.

Koledzy nieraz pytali mnie o radę dot. ich problemów męsko-damskich, a gdy wyjeżdżałam czy to z linkiem do tego Forum, czy choćby dając im zajawkę tego, że kobiety lubią dominację, atencję i kierują się często emocjami, uznawali, że to na bank tak nie jest, bo przecież kobiety to romantyczki i kochają kwiaty. I że to ze mną jest coś nie tak, skoro mam takie podejście :)

Była też inna grupa kolegów - oni uważali moje postrzeganie (na gruncie bardziej redpillowym) za atrakcyjne i chcieli się wiązać. Tu pozwolę sobie zacytować:
 

2 godziny temu, mac napisał:

Ci, którzy zapraszają kobiety, zaczynają z nimi "poważnie" dyskutować nie znają i tak fundamentalnych intencji, a główna intencja to atencja.

Co do zasady zgadzam się z tą wypowiedzią, niemniej w moim przypadku atencja pojawiała się z inicjatywy facetów, a nie mojej potrzeby bycia adorowaną.
Wiem, trudno w to uwierzyć, ale jak baby mają nie mieć atencji, skoro faceci sami robią z nich atencjuszki?
Na moje wyrażenie opinii w stylu: "chłopaki, zastanówcie się dwa razy, zanim się hajtniecie, bo potem kobiety mogą trzymać Was finansowo i prawnie w garści", "nie zabieraj laski na pierwsze randki do drogich miejsc, niech ona też da coś od siebie, nie płać za nią, nie rób z siebie szmatki, bo laska może tego nie docenić. Jeśli chcesz, to za nią płać, ale dopiero gdy doceni Twoją osobę i na to zasłuży"  "Nie daj się wciągać w kłótnie z dupy, im bardziej będziesz opanowany, tym bardziej ona się na ciebie napali"  otrzymywałam nierzadko:
"Granita, Ty to masz super punkt widzenia, łooooooo, powinno być więcej takich kobiet jak ty"   - a wolałabym usłyszeć "kurczę, chyba coś w tym jest, podeślij link do Forum/namiary na książki/podcasty".

Kumacie? Intencja może być jak najbardziej altruistyczna, a i tak część kolesi zechce połechtać babskie ego, bo przecież przyzwyczajeni są do komplementowania kobiet za nic ☺️
Cytat idealnie oddający, co mam na myśli:

1 godzinę temu, Gixer napisał:

Problemem nie są kobiety tylko SIMPY i różnej maści blupillowcy.. 


Obecnie nie przejawiam już chęci wchodzenia w ten temat, nawet gdy znajomi pytają mnie o rady/opinię, bo jestem zniechęcona ww. przykładami z przeszłości. Po prostu odsyłam do Forum. Co z tym zrobią, ich broszka, ja nie mam już siły na tłumaczenie się z czegoś, co jest dla mnie oczywiste.

O kobietach-koleżankach, które przejawiają typowo kobiece (opisywane na tym Forum) cechy nie wspomnę, bo gdy demaskowałam ich pobudki w momencie, gdy chciały coś wymusić np. płaczem albo plotły o tym, że facet powinien mieć x hajsu, super samochód itp (znamy temat), wchodziłam na ścieżkę wojenną :D 

Uważam, że idealne byłyby szkoły dzielone na płcie.  W męskich - nauczyciele - mężczyźni (najlepiej świadomi redpilla), w żeńskich nauczycielki hołdujące zapoznanie z paradygmatem biologicznym kobiety, zwracające uwagę na cechy kobiece i to, że jedną z nich powinno być docenianie mężczyzny. Mam bowiem wrażenie, że to właśnie brak doceniania facetów przez ich kobiety (matki, siostry, partnerki, koleżanki) buduje w nich brak pewności siebie. I tym samym poddańczą postawę względem kobiet.
Wizja mocno idylliczna biorąc pod uwagę dzisiejsze "standardy" i turbo lewicowe społeczeństwo, w jakim żyjemy.

Obecnie ratunkiem mogłyby być: 

2 godziny temu, mac napisał:

Trzeba tworzyć elitarne, zamknięte kluby dla mężczyzn, a nie wszędzie baby,

może wtedy mężczyźni mieliby szansę spojrzeć na kobiety bardziej krytycznym okiem i zacząć od nas wymagać.

Pytania do Pań:

1. Jak ustosunkowujecie się na co dzień do swojej wiedzy pozyskanej z Forum?
2. Czy - jeśli zgadzacie się z ideą Forum - przekazujecie link lub redpillowe zajawki dalej?
3. Czy reagujecie, gdy widzicie wśród bliskich Wam mężczyzn (wdziałam Twój temat, @Amperka dotyczący Twojego brata i szacun za Twoją postawę i chęć pomocy) postawy służalcze względem kobiet/gdy dostrzegacie wśród kobiet postawy typu "mi się po prostu należy"?

Zapraszam do dyskusji.
 

  • Like 7
  • Thanks 1
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
  • Replies 90
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Witajcie, W nawiązaniu do tematu  chciałam przedstawić swój punkt widzenia i zadać Wam, Dziewczyny, kilka pytań. Mój punkt widzenia (mam nadzieję, @mac, że się nie zagotujesz, w imię idei

Bardzo lubię męski świat, jest czysty, prawdziwy. Zawsze jak widzę chłopczyka bawiącego się resorakiem, to widzę w nim prawdę w krótkich spodenkach. Skupiony na tym co robi, nie szuka zwad, nie s

Posted Images

Z szacunku do tego, co napisałaś, zostawiam na razie szybkie zdanie, by nie zapomnieć Ci odpisać (daj nawet śmieszka, abym miała w powiadomieniach dla mojej sklerozy).

 

Do później! 

 

 

  • Thanks 1
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

Muszę bo się uduszę. 

 

@Granita nie dziwię się reakcji Twego kolegi na to forum. Owszem są tu perełki. Ale jest tu też sporo mizoginistycznego łajna. Dobry content jest nieraz przykryty wzajemną mentalną masturbacją pod tezę "Polskie kobiety są zjebane" 

 

A kolegom i eksom brakuje detoksykacji własnego charakteru. Nauki asertywności, wiary w siebie. Tego trzymania ramy będącego w istocie szacunkiem do siebie

  • Like 4
  • Haha 2
Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
24 minuty temu, Libertyn napisał:

Dobry content jest nieraz przykryty wzajemną mentalną masturbacją pod tezę "Polskie kobiety są zjebane" 

Niestety muszę się zgodzić. Niemniej podobny schemat widać także w typowo żeńskich grupach: niechęć do odmiennej płci/przedstawicieli danej  nacji determinuje bardzo ostre poglądy, które często są po prostu krzywdzące.

Jednakże nie od dziś wiadomo, że tam, gdzie w grę wchodzą emocje, trudno o obiektywizm. A tego obiektywizmu czasem mocno brakuje. 

 

Choć z drugiej strony każdy opisuje swoje przekonania na podstawie przeżytych doświadczeń, a i choćby były one krzywdzące i hiperbolizowały pewne zjawiska, tego typu treści  również są bardzo potrzebne. Ukazują pewne tendencje, poszerzają horyzonty. Każdy czyta je na własną odpowiedzialność i tylko od niego zależy, co z tą wiedzą zrobi - czy przyjmie wszystko bezkrytycznie, czy postanowi nałożyć filtr i wypracować własne poglądy. 

 

Dzięki za wyrażenie opinii! :)

 

image.png.4166a8ce10524adb4e1586196e04b471.pngimage.png.bab57959aeda2f4e101652c27d6aa205.png@icman Tak samo można zarzucić kobietom, że swoją chęcią dominacji i pozyskiwania atencji wymuszają na partnerach służalczość. 

Moim zdaniem to błędne koło, bo jedno wynika z drugiego, a drugie z pierwszego: ta machina pt.: "on ma mnie zabawiać" i "muszę ją zabawiać" kręci się w kółko i mocno zazębia. 

Pytanie, czy chcemy szukać winnych początku "ruszenia tej machiny", czy pracować nad sobą (i być może  kolejnymi pokoleniami) na tyle, by nie być jej częścią i dzięki temu tworzyć satysfakcjonujące relacje.

 

Mogłabym napisać, że biologicznie to mężczyzna nadaje relacji ramę i kierunek, a kobieta winna się temu podporządkować, ale wtedy zrzuciłabym winę na mężczyzn. A to byłoby o tyle nie fair, że to mężczyźni częściej wykazują się chęcią opieki i niesienia pomocy partnerce, a niektóre kobiety niestety to wykorzystują i przeciągają linę w nieskończoność. A mogą, bo już nie są zależne finansowo od mężczyzn lub mają tyle atencji z zewnątrz, że mogą sobie zapewnić finansowanie "gdzie indziej". 

Wiadomym jest, że większość z nas naturalnie kieruje się swoim interesem, ale smutno się robi, gdy interes przesłania chęć autentycznego budowania trwałej relacji z druga osobą. Gdy interes jednostki jest ważniejszy od wypracowania wspólnego interesu. 

image.png

Edited by Granita
Link to post
Share on other sites

Kiedyś można było zarzucić partnerowi, że już się nie stara a teraz, że za mało redpillowy jest :).

Wylać dziecko z kąpielą też można, intencja kluczem jest a narzędzie zawsze się znajdzie jak chcemy kogoś pierdolnąć.

 

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Niektórzy panowie tak nie mogą znieść tych okropnych kobiet, że aż muszą wspominać o rezerwacie w co drugim poście.

3 godziny temu, Granita napisał:

(mam nadzieję, @mac, że się nie zagotujesz, w imię idei, że "znowu baba wpie*dala się ze swoimi mundruściami).

Pisz co chcesz i jak chcesz.

 

To jest miejsce dla kobiet i kobiecych przemyśleń czy zapytań. Jeśli nogi panów bolą od patrzenia w te miejsce to przypomnij im, że nikt im nie każe tego robić (zaglądać tu) i to jest wasz zakątek w tym miejscu ufundowany przez założyciela forum. Co za tym idzie macie wszelkie prawo komentować tak jak Ty to uczyniłaś.

 

Dopóty nie łamiesz regulaminu to dopóty się nie przejmuj, że komuś się żyłka na czole podniesie.

Jeśli nikogo nie krzywdzisz i nikomu źle nie życzysz i nie "dowalasz" to pisz swoje "mundrości" i nie przepraszaj za w czasu bo nic złego nie zrobiłaś. 

 

Trzymaj się i owocnych dyskusji.

 

 

Edited by SzatanK
  • Like 3
Link to post
Share on other sites

29lat. Tyle co ja. Ziomki-równolatki. Współczuję.

 

Nawet jak, któryś nie jest pantoflem to i tak ma oczy zarośnięte cipą (a to dwie różne rzeczy) a wszystko o czym z nim pogadasz to wspomniane przeze mnie już dzisiaj cipy,odurzanie, mecze,samochody.

 

3 godziny temu, Granita napisał:

 Powiedział, że jeśli chcę twardego faceta, powinnam sobie poszukać w innej kulturze (w domyśle: islam)

 

Incelka, TFU.....

 

3 godziny temu, Granita napisał:

Koledzy nieraz pytali mnie o radę dot. ich problemów męsko-damskich, a gdy wyjeżdżałam czy to z linkiem do tego Forum,

 

Ty wariacie xD U typów za to siada ostracyzm ale z cipskiem nie grozi :) 

  • Like 1
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
5 minut temu, Król Jarosław I napisał:

29lat. Tyle co ja. Ziomki-równolatki. Współczuję

Pjona. Nie ma lekko.

 

5 minut temu, Król Jarosław I napisał:

Nawet jak, któryś nie jest pantoflem to i tak ma oczy zarośnięte cipą (a to dwie różne rzeczy) a wszystko o czym z nim pogadasz to wspomniane przeze mnie już dzisiaj cipy,odurzanie, mecze,samochody.

Nie no, o polityce też czasem się zdarza. 

 

A kwestia oczu cipą zarośniętych - biologia. Nie każdy chce być ponad to i pracować nad sobą na tyle, by się nią nie kierować w niemal każdej sytuacji.

7 minut temu, Król Jarosław I napisał:

Incelka, TFU

Winna! 

8 minut temu, Król Jarosław I napisał:

Ty wariacie xD U typów za to siada ostracyzm ale z cipskiem nie grozi :) 

Nie do końca. Część kolegów uznała mnie za dziwną i kontakty mocno osłabły. Szczególnie ci, którzy przekazywali moje "rewelacje" swoim laskom ;)

Niektóre koleżanki zresztą też otwarcie przyznały, że moje poglądy uderzają w nie osobiście i zaczęły się odsuwać. 

Takie sytuacje fajnie weryfikują znajomości.

  • Like 3
Link to post
Share on other sites

Nie macie czasem tak, że widzicie zjebo-zachowania u znajomych i macie to w dupie bo walka z wiatrakami ma jedynie tylko sens kiedy zdobędziesz Pieguski Toruńskie ? 

  • Haha 4
Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, nesq napisał:

Nie macie czasem tak, że widzicie zjebo-zachowania u znajomych i macie to w dupie bo walka z wiatrakami ma jedynie tylko sens kiedy zdobędziesz Pieguski Toruńskie ? 

Teraz już tak, ale kiedyś miałam Misję Pomagania Ludziom. Kiedy ogarnęłam, że w większości przypadków zderzam się (nomen omen :P ) ze ścianą, odpuściłam. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, nesq napisał:

walka z wiatrakami ma jedynie tylko sens kiedy zdobędziesz Pieguski Toruńskie ? 

Mmmm, słyszałem o piernikach Toruńskich ale o pieguskach nie słyszałem - narobiłeś mi apetytu. 

 

Poza tym potwierdzam walka z wiatrakami bez piegusków w kieszeni, nie ma absolutnie żadnego sensu :))

 

5 minut temu, Granita napisał:

Niektóre koleżanki zresztą też otwarcie przyznały, że moje poglądy uderzają w nie osobiście i zaczęły się odsuwać. 

 

Myślę, że to dobrze bo masz szansę znaleźć Tobie podobnych.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, SzatanK napisał:

Mmmm, słyszałem o piernikach Toruńskich ale o pieguskach nie słyszałem - narobiłeś mi apetytu. 

 

Poza tym potwierdzam walka z wiatrakami bez piegusków w kieszeni, nie ma absolutnie żadnego sensu :))

 

Ja widzę związek między watrakiem na rzece który robi mąkę.. a bez mąki nie ma cuksów xD

Link to post
Share on other sites
8 minut temu, SzatanK napisał:

Mmmm, słyszałem o piernikach Toruńskich ale o pieguskach nie słyszałem - narobiłeś mi apetytu

Są obłędne 

http://torunskamanufakturapiernika.pl/produkt/pieguski-140g/

 

9 minut temu, SzatanK napisał:

Myślę, że to dobrze bo masz szansę znaleźć Tobie podobnych.

Tak, człowiek z wiekiem mądrzeje i sam dobiera sobie odpowiednie towarzystwo :)

  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
21 minut temu, Granita napisał:

Nie no, o polityce też czasem się zdarza. 

 

Powtarzają po TV, korwinie, ewentualnie kłótnia PO czy PiS czyli wróć punkt pierwszy powtarzają po TV.

 

O matko już miałem na tym poprzestać a zapomniałbym dopisać najważniejsze. Jeśli myszka jest jakkolwiek upolityczniona (najczęściej na czerwono) to wiadomo w jakich ramach może poruszać się frajer jeśli już o polityce coś chce.

 

21 minut temu, Granita napisał:

A kwestia oczu cipą zarośniętych - biologia. Nie każdy chce być ponad to i pracować nad sobą na tyle, by się nią nie kierować w niemal każdej sytuacji.

 

Nie biologia tylko głupota. Biologia każe siedzieć facetowi z laską, która zaleca się do innych gości albo mu nie daje? Powtarzam- głupota.

 

 

21 minut temu, Granita napisał:

Szczególnie ci, którzy przekazywali moje "rewelacje" swoim laskom ;)

 

Ahhh łezka się kręci w oku. Kto nie widział 40letniego faceta zdającego swojej kobiecie raport po powrocie do domu niczym 5latek po powrocie z piaskownicy (wszystkie szczegóły co do kropki i przecinka) ten nie widział jeszcze prawdziwej definicji cwela.

  • Haha 2
Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
2 godziny temu, Granita napisał:

Pytanie, czy chcemy szukać winnych początku "ruszenia tej machiny", czy pracować nad sobą (i być może  kolejnymi pokoleniami) na tyle, by nie być jej częścią i dzięki temu tworzyć satysfakcjonujące relacje.

No ja właśnie piszę o tym, że satysfakcjonujące relacje to mit, zauważ, że wraz z przyrostem wiedzy i świadomości zmienia się tylko sposób opisu problemu i proponowane rozwiązania ale problemy są te same.

 

Jak świat światem tak ludzie w dłuższej relacji są sobą rozczarowani, już tego nie czują i nagle zaczyna im się to nie kalkulować a czy wezmą taką pałkę czy inną co za różnica?

 

Redpill nie jest żadnym panaceum na relacje jest tylko nowym sposobem mówienia o tym co zawsze i nie może być rozwiązaniem gdyż tu przede wszystkim chodzi o to by utrzymać na chodzie tę cześć w nas, która szuka rozwiązań a to właśnie ona jest w swojej istocie tym co tworzy problem. 
 

Tak naprawdę nikt nie jest zainteresowany relacją a tym, żeby mu było dobrze.

Edited by icman
  • Like 4
Link to post
Share on other sites
37 minut temu, Granita napisał:

Teraz już tak, ale kiedyś miałam Misję Pomagania Ludziom. Kiedy ogarnęłam, że w większości przypadków zderzam się (nomen omen :P ) ze ścianą, odpuściłam. 

 

A tak konkretniej jak realizowałaś tą misję pomagania ludziom?


 

  • Like 1
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

Może teraz wydam się turbo naiwna, być może taka jestem, niemniej:

5 minut temu, icman napisał:

zauważ, że wraz z przyrostem wiedzy i świadomości zmienia się tylko sposób opisu problemu i proponowane rozwiązania ale problemy są te same.

A gdyby obie strony relacji były bardziej świadome i obie chciały tworzyć jak najbardziej satysfakcjonujący model związku w myśl zasady: "jeśli i Tobie i mnie będzie dobrze, to nam będzie dobrze?"

7 minut temu, icman napisał:

Jak świat światem tak ludzie w dłuższej relacji są sobą rozczarowani, już tego nie czują i nagle zaczyna im się to nie kalkulować a czy wezmą taką pałkę czy inną co za różnica?

Rozczarowania ludzi biorą się z oczekiwań oraz lenistwa. Oczekujemy, że przez lata będzie tak wspaniale, jak na początku, a często sabotujemy związki. Nie chce nam sie starać o to, by dbać o swoją atrakcyjność i chęć zrozumienia partnera/ki. Zmieniamy się na gorsze. Często dlatego, że mamy innego rodzaju obowiązki, wchodzimy w nowe role (np gdy kobieta poczuje się zbyt pewnie po ślubie i zaczyna wymagać, niewiele dając w zamian lub dochodzą do tego dzieci), zaczynamy iść przez życie w imię: "jakoś to będzie", później "chu*owo, ale stabilnie", by w końcu dać upust narastającej latami frustracji. Ludzie zaczynają się rozmijać, przestają  rozmawiać ze sobą i brakuje w nich chęci wyjścia naprzeciw potrzebom partnera/ki.  

Rozumiem ten mechanizm w momencie, gdy jedna strona próbuje to poskładać, a druga strona ma na to wywalone. Wtedy związek umiera. 

Ale gdyby założyć, że obu stronom zależy na tym wzajemnym zrozumieniu i chęci zaspokojania potrzeb drugiej strony, upatrując w tym obopólnych korzyści? 

Tak, wiem, myślenie życzeniowe i naiwność, ale nie poddam się w tym myśleniu, dopóki nie polegnę.

16 minut temu, icman napisał:

Tak naprawdę nikt nie jest zainteresowany relacją a tym, żeby mu było dobrz

Owszem, tyle że gro ludzi czuje, że ma "dobrze", gdy jest w relacji. Najczęściej niestety do czasu. Ale wciąż jestem zdania, że to mogłoby się udać, gdyby obie strony dążyły do dbania o swoją atrakcyjność o oczach partnera, nie osiadały laurach, zamiast wymagać - dawały od siebie, chciały zaspokajać potrzeby drugiej strony. Cechowały się wnikliwością dotyczącą stanu psychicznego/poglądów partnera i wskazywały zrozumienie. Dla dobra związku, czyli ich wspólnego interesu.

Warunek - to musiałoby się dziać równolegle, obie strony musiałyby chcieć się w ten sposób angażować.

16 minut temu, Mosze Red napisał:

 

A tak konkretniej jak realizowałaś tą misję pomagania ludziom?

Wcześniej i zresztą do tej pory udzielam się jako wolontariusz dla osób starszych i samotnych. Kilka razy w tygodniu odwiedzam "moich" seniorów, a to zrobię zakupy, a to przygotuję posiłek, ale najczęściej po prostu siedzimy/idziemy na spacer/gramy w różne gry, dużo rozmawiamy. To ludzie z ogromem wiedzy życiowej, których dzieci nie odwiedzają w ogóle albo bardzo rzadko. Oni dzięki takim spotkaniom czują się mniej samotni, ja z kolei cieszę się, że widzę na ich twarzach uśmiech wywołany moją obecnością i chłonę wiele z ich życiowych doświadczeń. Mało kto ma pojęcie, jaki mamy ogrom samotnych seniorów w społeczeństwie i jak cudowni są ci ludzie.

Zdarzają się też cykliczne akcje w wolontariacie na zasadzie organizowanie lokalnych zbiórek potrzebnych rzeczy dla rodzin potrzebujących.

Byłam raz w domu dziecka, ale nie dałam rady tego powtórzyć - ten smutek w oczach dzieci za bardzo mnie przytłoczył i potem ryczałam przez kilka dni, nie mogąc dojść do siebie. Podobnie mam ze zwierzakami niestety.

 

Ale wspomniana przeze mnie "misja" dotyczy też bliskich mi osób - od niepamiętnych czasów robiłam za tampon emocjonalny, pozwalając się wygadać/wypłakać i udzielałam z mojego punktu widzenia dobrych rad. Stąd też chciałam przekazywać dalej info o Forum głównie kolegom, którzy ewidentnie wpadali w tryb simpowania/friendzone.

  • Like 3
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

@Granita trochę to niespójne. 

 

Napisałaś wyraźnie "Teraz już tak, ale kiedyś miałam Misję Pomagania Ludziom. Kiedy ogarnęłam, że w większości przypadków zderzam się (nomen omen  ) ze ścianą, odpuściłam.".

 

Czyli, że pomagałaś kiedyś, a teraz już nie pomagasz, natomiast na moje pytanie napisałaś mini elaborat jak ciągle pomagasz.

 

Więc odpuściłaś czy pomagasz, bo sama sobie przeczysz? ;) 

 

A może częściowo odpuściłaś, jeśli tak to co i z jakich przyczyn? 

  • Like 4
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
24 minuty temu, Mosze Red napisał:

Napisałaś wyraźnie "Teraz już tak, ale kiedyś miałam Misję Pomagania Ludziom. Kiedy ogarnęłam, że w większości przypadków zderzam się (nomen omen  ) ze ścianą, odpuściłam.".

 

Niespójność jest wynikiem odniesienia się do misji w kontekście pomagania znajomym, bo o tym był wątek. Zawężyłam zakres do pomocy kolegom/koleżankom pod kątem wiedzy redpillowej, stąd czas przeszły, gdyż już tego nie praktykuję. 

26 minut temu, Mosze Red napisał:

Więc odpuściłaś czy pomagasz, bo sama sobie przeczysz?

Odpuściłam chęć uświadamiania znajomych, pomagam nadal seniorom i bliskim :)

Ale zgadzam się, mój błąd, jako że w kontekście elaboratu ;) widać sprzeczność.

 

29 minut temu, Mosze Red napisał:

A może częściowo odpuściłaś, jeśli tak to co i z jakich przyczyn? 

Odpuściłam wchodzenie w dyskusje dotyczące aspektów poruszanych na Forum, bowiem zdecydowanie częściej spotykałam się z krytyką i niechęcią zagłębiania tematu przez drugą stronę. Uznałam, że tylko niepotrzebnie marnuję swoją energię i teraz w tym kontekście ograniczam się tylko do ewentualnego podesłania namiarów na Forum.

  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

Redpill u kobiet spowoduje tylko, że kobiety będą otwarcie mówić; chcesz się ze mną umawiać? Spoko, ale musisz być bogaty, musisz mi dawać zasoby i tak dalej.

Blackpill u kobiet spowoduje tylko, że kobiety będą otwarcie mówić; chcesz się ze mną umówić? Spoko, ale musisz być przystojny - to akurat na zachodzie powoli staje się faktem. W sensie otwarte mówienie lecę tylko na przystojniaków.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
3 minutes ago, NoHope said:

Redpill u kobiet spowoduje tylko, że kobiety będą otwarcie mówić; chcesz się ze mną umawiać? Spoko, ale musisz być bogaty, musisz mi dawać zasoby i tak dalej.

Blackpill u kobiet spowoduje tylko, że kobiety będą otwarcie mówić; chcesz się ze mną umówić? Spoko, ale musisz być przystojny - to akurat na zachodzie powoli staje się faktem. W sensie otwarte mówienie lecę tylko na przystojniaków.

Dokładnie tak. Odkąd kobiety tez mogą być tak jak my, "płytkie", odtąd mówią wprost, że wzrost itd ma się zgadzać.

 

Redpill powie, że nie wolno winić kobiet za to, że lecą na kasę bo takie są z natury. Ba! Robią to dla dobra przyszłych dzieci.

 

Kobiety odpowiedzą, no tak! Takie jesteśmy! Dobre dla naszych dzieci!

 

I zamiast udawać, będę mówić wprost.

 

Chuja to dla mężczyzn zmieni.

  • Like 4
Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, NoHope napisał:

chcesz się ze mną umawiać? Spoko, ale musisz być bogaty, musisz mi dawać zasoby i tak dalej.

A może pójdzie to bardziej w kierunku: 

"Musisz dawać mi zasoby, ale muszę dbać w zamian o Twoje potrzeby, swoją atrakcyjność, doceniać Cię i zapewniać seks na dobrym poziomie"? 

5 minut temu, NoHope napisał:

chcesz się ze mną umówić? Spoko, ale musisz być przystojny - to akurat na zachodzie powoli staje się faktem. W sensie otwarte mówienie lecę tylko na przystojniaków

Tutaj liczę na to, że kobiety mające tego typu wymagania zweryfikują je, zderzając się ze ścianą. I albo znajdą kogoś, na kogo "będzie je stać", albo ogarną kota i dożywotnią dostawę winka.

2 minuty temu, self-aware napisał:

 

Redpill powie, że nie wolno winić kobiet za to, że lecą na kasę bo takie są z natury. Ba! Robią to dla dobra przyszłych dzieci.

Redpill może też powiedzieć, że mężczyźni z natury chcą wiązać się i łożyć na atrakcyjne i doceniające swoich partnerów kobiety. 

 

Fajnie, jakby te idee nie były jednostronne, czyli uświadamiały nie tylko mężczyzn w tym, jakie bywają kobiety, ale i kobiety, by wiedziały, jakie powinny być, być dany typ mężczyzny był nimi zainteresowany na dłużej.

Link to post
Share on other sites

Jerzy Stuhr - Śpiewać Każdy może - 1977 Opole - YouTube

4 minuty temu, Granita napisał:

Fajnie, jakby te idee nie były jednostronne, czyli uświadamiały nie tylko mężczyzn w tym, jakie bywają kobiety, ale i kobiety, by wiedziały, jakie powinny być, być dany typ mężczyzny był nimi zainteresowany na dłużej.

Będę Twoim SUGAR DADDY.

  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.