Jump to content

Czy Twój związek jest satysfakcjonujący?  

31 members have voted

  1. 1. Czy Twój związek jest satysfakcjonujący? I jak długi jest jego staż?

    • Tak, i trwa powyżej 5 lat
      14
    • Nie i trwa powyżej lat
      4
    • Tak i trwa poniżej 5 lat
      10
    • Nie i trwa poniżej 5 lat
      3


Recommended Posts

2 godziny temu, Miszka napisał:

Po prostu facetowi skończy się cierpliwość i pobłażliwość.

Rok 2015 był rokiem oszczędzania.

Rok 2016 był rokiem oszczędzania.

.....Pani ex nie wytrzemiła i dopuściła hipergamię poszukiwawczą.

Wydawało się, że złapała nowe DOLARY za piętkę.

Zaczęła się wznosić.

....A ja spadałem na dno.....gdzie muł i kloaka.

ZGODNIE Z PRAWEM PADANIA:

kąt PADANIA równy jest kątowi 'odbicia'.

Po czym w pierwiastku funkcji  'niedźwiedź zdechł'.

LINIA CIĄGŁA.

PO DETONACJI TNT i spaleniu mostów hipergamia czuje się jakby samotna.....wecendowe nowe love.... przyszła ściana.....rano opuchlixxna.....po robocie mordka zmacerowana.....nie ma o co już biadolić....bo nie ma się do kogo przypierdolić....cyrograw rozerwany....CHYBA NIE SPODZIEWAŁA się EfektU ŚcianY.    

 .....hipotetycznie związek był udany.....do puki mąż był z energii życia wysysany.

Dziś już to pierdole....mam dosyć zalewania się KORTYZOLEM.

Bicia o gówno piany bo hotel w ferie zimowe był na mapie źle ustawiany.

Bo wiało....śniegiem sypało.

Basen był za mokry.

Bo 3 razy w Harahowie była i już wszystko zwiedziła.

....przecież ona zawsze ma rację bo KAŻDY 2 razy do roku jeździ na wakacje.....na desce śniegiem A latem w możu dupsko wypłukuje.

Rymy częstochowskie, @deomi polej sałatkę octem, najlepiej wysoko oktanowym, ręce wytrzyj w firankę...na ploty zaproś koleżankę.

Dupy nam tu nie zawracać. 

Długi trzeba spłacać!

....mucha na dziko.

  • Like 3
  • Thanks 1
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
7 minut temu, Miszka napisał:

Z wiekiem rośnie zapotrzebowanie na święty spokój. O ile to jest wyznacznikiem szczęścia to teraz mam spokój

Witaj w klubie. Sam aktualnie z tego korzystam pełnymi garściami. Życzę Ci Bracie wszystkiego co dobre. Mam nadzieję, że znajdziesz szczęście, niekoniecznie w kobiecie. Chociaż z własnego doświadczenia wiem, że im mniej mi zależało na jakiś kontaktach - wówczas najwięcej się działo.

 

7 minut temu, Pietryło napisał:

Wszystko co dostarczamy sobie z zewnątrz zawsze może ulecieć , no tak mi się wydaje.

Pójdę o krok dalej - to 100% prawda, a na forum jest od groma historii. 

 

Sam właśnie buduję relacje z osobą, która będzie ze mną do końca (sobą), bo zaniedbałem to przez ostatnie lata skupiając się na pojebanych ludziach. Polecam ten styl ;)

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Tak jest.

 

Jest to jednocześnie najważniejszy możliwy związek - z sobą samym.

 

Trzymam nad sobą pejcz, oj trzymam.

 

Wstałem dziś o 4:20, bo miałem od 5 pracę nad papierami do 15, potem lunch, ciesielka, i około 19 do domu, jadłem, jadłem, jadłem i zaraz idę na trening.

 

Czuję się pięknie bez dopalaczy, bez których nie mogą obejść się zazwyczaj ludzie - alkohol, kawa.

 

Boże, dlaczego stworzyłeś mnie człowiekiem????

 

Zasługuję na coś więcej!

 

Większość ludzi nie zasługuje na lepszą karmę!

 

Jesteście LENIWI!

  • Like 5
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Jestem z obecną żona π razy drzwi 20 lat, małżeństwem jesteśmy krócej i ogólnie naszą relację uznać mogę za satysfakcjonującą. 

Owszem na przestrzeni tylu lat nie mogło się obejść bez zgrzytów, to chyba w realnym życiu niemożliwe ale ogólnie jest OK 

Ważne że mamy od lat równowagę w związku albo się uzupełniamy.

Zarabiamy podobnie, mamy podobne zainteresowania, te same cele które osiągnęliśmy albo dopiero mamy zamiar osiągnąć.

Z drugiej strony ja jestem introwertykiem, żona znów dużo łatwiej odnajduje się w różnych zbiorowościach, ja jestem nerwusem,a żona to oaza spokoju więc ma dar "gaszenia we mnie wojny", bo jak to śpiewa klasyk "ja na to (wszystko) szczekam, ja na to warczę" i ktoś tu musi mnie tonować w reakcjach...

Jestem raczej pesymistą, żona jest niepoprawną optymistką...

Te wszystkie przeciwności dobrze się przez te wszystkie lata nam uzupełniają...

Oczywiście zawsze mógłbym się doszukiwać jakichś mankamentów ale po tym co tu czasem czytam, po tych wszystkich dramach i horrorach, to stwierdzam, że nie warto... 

Jest dobrze. Starczy 😉

  • Like 5
Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Lalka napisał:

@deomi Masz więcej pytań?

Mało było odpowiedzi.

Po za tym miałam słaby czas i zgrzyty z moim, ale z mojej winy.

 

Link to post
Share on other sites

Jest dobrą matką i gospodynią, słucha się - jestem usatysfakcjonowany pod tym względem.

Więcej chyba nie oczekiwałem, chociaż miło by było porozmawiać z kimś na podobnym poziomie energetycznym. Nigdy nie było dram czy kłótni.


 

Zawsze była zbyt duża różnica charakteru i wrażliwości, żeby z tego zbudować głębszą relację, ale ciągniemy ten wóz jakoś.

Ja szukałem gospodyni i matki dla moich dzieci i związek był robiony z rozsądku i z logicznym podejściem, co teraz uważam trochę za błąd.

W zasadzie to, co przeszkadzało od początku to pozostało, ale za to nie doszło nic nowego - widziałem niby co brałem - sprawdziłem w boju, ale i tak zostałem zrobiony w konia w swoim czasie(zdrada emocjonalna) - ze względu na dzieciaki zostałem i nie żałuję.


 

Nie jestem też jakiś przesadnie rodzinny czy związkowy i kobieta zawsze była dla mnie dodatkiem, więc może temu jest jak jest. W domu jest spokój, nie ma złej krwi, ja żądzę. Moją decyzją śpimy osobno od 6 czy 7 lat - nie podoba się układ, to droga wolna.

 

Jeszcze uzupełniając - to ogólnie rzecz biorąc - ona potrzebuje mnie, a ja jej i w ogólnym rozrachunku każde otrzymuje w nim to, czego oczekuje poza namiętnymi uniesieniami - ale tego akurat oboje widocznie nie chcemy, bo nie jest to nigdy np. przedmiotem pretensji czy żali.

Edited by RedChurchill
  • Like 3
Link to post
Share on other sites

@Normik'78

Dziękuję za Twój wpis.

Moje subiektywne spostrzeżenia są takie, że... Większość par, które wyglądają na szczęśliwe, i które znam, różnią się w parach: temperamentem, typem osobowości, reaktywnością, emocjonalnością.

 

Z mężem właśnie różnimy się pod względem tych parametrów. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, RedChurchill napisał:

Moją decyzją śpimy osobno od 6 czy 7 lat - nie podoba się układ, to droga wolna.

 

Godzinę temu, RedChurchill napisał:

każde otrzymuje w nim to, czego oczekuje poza namiętnymi uniesieniami - ale tego akurat oboje widocznie nie chcemy, bo nie jest to nigdy np. przedmiotem pretensji czy żali.

Szczerze przykro się to czyta. Nie traktuj tego jako krytyki bo wiadomo sprawy osobiste to czuły punkt, jedynie przedstawiam swój punkt widzenia.

W głowie mi się nie mieści jak można tak żyć, rozumiem podejście że kobieta to dodatek do życia a nie obowiązek, ale jak już się wiązać to po to by z tej kobiety w pełni korzystać i vice versa. 

 

Nie dopuszczam nawet możliwości by jakikolwiek mój związek zszedł na poziom czystko biznesowy, dla mnie w takim równaniu wychodzi równe zero jeśli chodzi o jego wartość. 

 

Rozumiem podejście rodzinne, pasje do wychowywania dzieci, ale co potem? Wspólny biznes się skończy, a to co Was łączyło wyfrunie z gniazda. 

 

Naprawdę w takiej sytuacji bym się zwyczajnie ewakuował gdybym się obudził na Twoim miejscu nie patrząc na nic, bo bym czuł że marnuje swoje życie.

 

 

 

 

Patrząc na tytuł tematu pomyślałem tak jak niektórzy powyżej, o związku ze sobą. To on jest dla mnie najważniejszy. Trochę doświadczenia mam za sobą, wiadomo jak na faceta przystało ciągnie mnie do płci przeciwnej, otwarty jestem na nowe znajomości ale zawsze mocno kalkuluję, wybiegam w przód co mi ta relacja przyniesie i dlatego nie jestem w żadnym związku. Tylko trochę oczy bolą od słońca gdy patrzę w niebo aż mi himalajka spadnie, wtedy to nawet kwiaty kupię :D

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

@Imiennik nie gniewam się 😀. Dla wielu jest to nie do pomyślenia, bo związek z drugą osobą jest dla nich bardzo ważny. U Ciebie powoduje to uczucie smutku więc nie jest to sytuacja dla Ciebie. U mnie powodowało to frustrację przez chwilę.

 

Wiem, że to co się wydarzyło jest też  konsekwencją mojego narcysrycznego charakteru.

 

Takie jest życie . Nie zawsze jest tak, jak sobie wymyślimy. Ponoszę konsekwencje swojego błędnego podejścia do życia w latach młodości. Nie jest to dla mnie i małżonki  jednak na tyle istotne, żeby projekt pt."dzieci" rozwalać.

 

Dużo jest takich małżeństw, w których, po wyfrunięciu dzieci z gniazda, się ludzie rozchodzą i być może tak będzie. 

 

Mądry i stary człowiek powiedział mi kieduś, że w długoletnim związku najważniejsze jest się lubić.

Seks, kasa i cała otoczka nic nie da, jeżeli tak po ludzku nie lubisz swojego partnera. Znam wiele idealnych związków, w których ludzie się nie lubią i drażnią, i nie wygląda to dobrze. Trzeba wyluzować, bo dziś ktoś mówi, że w ogień za Tobą skończy, a w sytuacji podbramkowej Cię zawiedzie, bo np. sam nie przepracował ze sobą pewnych spraw.

Takie jest życie. 

 

Ja moją żonę lubię i to mi wystarcza do zgodnego życia z nią. 

Edited by RedChurchill
  • Like 4
Link to post
Share on other sites
W dniu 17.06.2022 o 22:47, deomi napisał:

Mało było odpowiedzi.

Po za tym miałam słaby czas i zgrzyty z moim, ale z mojej winy.

 

Dogadaliście się? 
Panuj nad sobą, nie pozwól emocjom wziąć kontroli :D  Gdy masz gorszy dzień zajmij się czymś by odciążyć głowę. 

 

Edited by Lalka
  • Like 1
  • Confused 1
Link to post
Share on other sites
W dniu 17.06.2022 o 22:58, RedChurchill napisał:

Moją decyzją śpimy osobno od 6 czy 7 lat 

Również polecam.

Link to post
Share on other sites
13 minut temu, Brat Jan napisał:

Również polecam.

 

Piszemy o zdrowej relacji? U @RedChurchill, jeśli dobrze pamiętam, seksu nie ma od dawna. To chyba dosyć nietypowe.

 

Rozumiem spanie osobno, kiedy jestem z kobietą ale tak naprawdę nie chcę z nia być. 

Ale jeśli wszystko gra, czemu się pozbawiać fajnych, wspólnych chwil? Niekoniecznie chodzi mi o sam seks.

 

Choć, kiedy np. nad ranem zwiadowca tatarski wychyla swój skośnooki łeb znad chaszczy, szukając okazji do ataku, pręży się gotów na wyzwania, jak przeprowadzić w tych warunkach skryte uderzenia bezpośrednio do celu?

No jak??! 

 

 

 

Edit. 

No dobra, przemyślałem to. W dłuższej relacji takie podchody do zaspanej kobiety mogą skończyć się pacyfikacją i sromotną ucieczką. 

Ale szansa zawsze jest! 

Zawsze!!! 

 

 

 

 

Jest??

😆

Edited by Yolo
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Yolo napisał:

Piszemy o zdrowej relacji?

Nie wiem, nie byliśmy z tym u lekarzy.

 

4 minuty temu, Yolo napisał:

kiedy np. nad ranem zwiadowca tatarski wychyla swój skośnooki łeb znad chaszczy, szukając okazji do ataku, pręży się gotów na wyzwania, jak przeprowadzić w tych warunkach skryte uderzenia bezpośrednio do celu?

No jak??! 

Jestem po xx latach w związku z 1 babą i wolę już nie mieć takich okazji.

Ale wystarczy, że zajrzę do jej pokoju i się uśmiechnę porozumiewawczo lub ona do mnie.

 

6 minut temu, Yolo napisał:

czemu się pozbawiać fajnych, wspólnych chwil? Niekoniecznie chodzi mi o sam seks.

Same przytulanki również czasem bywają po pracy, popołudniu.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Ja jestem z moją panią 6 rok i jest satysfakcjonująco.

Miałem chwile wątpliwości, o czym też pisałem na forum, ale ogólnie oceniam na plus, więc trwa. 

Nigdy nie było kłótni, awantur, jakiś scen. Jak jest problem to rozmawiamy.

Pani ma mało cech księżniczki, ale oczywiście ma inne wady :D

Link to post
Share on other sites
W dniu 17.06.2022 o 19:57, Spokojnie napisał:

Ciekawe czy są jakieś różnice w kwestii satysfakcji w związku pod względem w jakim wieku dobrali się partnerzy? Mam wrażenie, że im starsi jesteśmy tym wybory są bardziej "przemyślane".

Na satysfakcję w danym związku składa się zbyt wiele czynników, by móc jednoznacznie na to pytanie odpowiedzieć, ale wydaje mi się, że dobieranie w pary przez osoby już bardziej doświadczone życiowo,  stabilne emocjonalnie(!) I znające swoje potrzeby/granice może zwiększać prawdopodobieństwo tejże satysfakcji. 

 

Najważniejsze to - moim zdaniem:

- nie bać się utraty partnera/ki

- lubić go/ją jako człowieka

- znać swoje granice i strefę komfortu 

- wyznawać zbliżone wartości 

- mieć zbliżone poglądy dotyczące planów na przyszłość/sposobu życia 

- zbliżony poziom intelektualny i wrażliwości 

- mieć w sobie dużo wyrozumiałości i chęci okazywania wsparcia 

- myśleć w kategoriach  "my" jako "drużyna" grająca do jednej bramki, a nie przeciwko sobie 

- i co mega istotne - nie zakładać złych intencji; z tym jest duży problem w związkach.

 

Jeśli partnerom zależy na efektywnej, pozbawionej obwiniania komunikacji, związek ma większe szansę na przetrwanie.

Edited by Granita
  • Like 2
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Granita napisał:

Najważniejsze to - moim zdaniem

Niestety ta lista jest dosyć długa i znaleźć kogoś takiego w dzisiejszych czasach graniczy z cudem.

 

Nie to, że się poddaję, ale będąc świadomym swoich oczekiwań oraz tego, że niektóre punkty nie są negocjowalne, szanse spadają drastycznie. Człowiek z doświadczeniem i z perspektywy czasu widzi wszystko zupełnie inaczej (piszę o sobie). Dzisiaj nie zaczynał bym relacji, które kiedyś wydawały się najlepszym rozwiązaniem. 

Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, Yolo napisał:

 

Piszemy o zdrowej relacji? U @RedChurchill, jeśli dobrze pamiętam, seksu nie ma od dawna. To chyba dosyć nietypowe.

 

Rozumiem spanie osobno, kiedy jestem z kobietą ale tak naprawdę nie chcę z nia być. 

Ale jeśli wszystko gra, czemu się pozbawiać fajnych, wspólnych chwil? Niekoniecznie chodzi mi o sam seks.

 

Choć, kiedy np. nad ranem zwiadowca tatarski wychyla swój skośnooki łeb znad chaszczy, szukając okazji do ataku, pręży się gotów na wyzwania, jak przeprowadzić w tych warunkach skryte uderzenia bezpośrednio do celu?

No jak??! 

 

 

 

Edit. 

No dobra, przemyślałem to. W dłuższej relacji takie podchody do zaspanej kobiety mogą skończyć się pacyfikacją i sromotną ucieczką. 

Ale szansa zawsze jest! 

Zawsze!!! 

 

 

 

 

Jest??

😆

Jest zawsze jakaś, tylko po co:)

 

Moja relacja z partnerką na pewno nie jest zdrowa pod względem seksualnym i składa się na to wiele czynników:

- spadek mojego libido po problemach psychicznych

- zdrada żony

- spadek SMV mojej partnerki z 8 do 4(i nadal spada) - kręcą mnie tylko ładne babki i mam duże wymagania, których być może nigdy już nie zrealizuję

- rozwój osobisty w innych dziedzinach życia(sex spadł na liście potrzeb)

to całościowo wpływa na to, że nie mam na nią ochoty.

Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, RedChurchill napisał:

całościowo wpływa na to, że nie mam na nią ochoty.

 

Spoko, przecież ja tego nie oceniam. 

Choć mam nadzieję nigdy się nie znaleźć w takiej sytuacji, z mojej perspektywy smutno to brzmi. 

U mnie na szczęście nie ma już zobowiązań, których ciężar pamiętam i rozumiem. 

Link to post
Share on other sites
15 godzin temu, Yolo napisał:

 

Spoko, przecież ja tego nie oceniam. 

Choć mam nadzieję nigdy się nie znaleźć w takiej sytuacji, z mojej perspektywy smutno to brzmi. 

U mnie na szczęście nie ma już zobowiązań, których ciężar pamiętam i rozumiem. 

No jest to smutne, ale takie jest życie. Na szczęście są ważniejsze aspekty w moim życiu, z których jestem zadowolony więc całościowy bilans jest na plus. 

  • Like 4
Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, RedChurchill napisał:

No jest to smutne, ale takie jest życie

 

Tu się nie zgodzę. To nie życie jest takie, tylko my je sobie takim robimy.

To Ty podjąłeś taką a nie inną decyzję, na co miały wpływ okoliczności. Ale przecież miałeś dostępnych kilka innych rozwiązań.

Wybrałeś takie, ok.

Napisałem Ci że tego nie oceniam, bo to Twoje życie i byłoby głupie gdybym chciał wiedzieć co dla Ciebie lepsze.

 

Mogę się pokusić o ocenę sytuacji z mojej perspektywy, tego co dla mnie ważne. Też mam za sobą długi związek, różnie bywało. 

I wiem że nie wszedłbym w coś takiego, bo kiedy jestem w relacji chcę mieć sferę seksualną na takim poziomie, żeby przynosiła dużo frajdy i pomagała w tworzeniu bliskości. 

Mogę się obyc bez seksu, kiedy jestem sam i to nie jest wielki problem.

W relacji to jednak co innego. 

 

 

 

Ps. Też są ważniejsze rzeczy w moim życiu. Seks nie jest w priorytetach. Ale kiedy ta sfera w relacji jest nieobecna albo kuleje, może rodzić rosnącą frustrację i rzutować negatywnie na całą resztę. Coś jak kamień w bucie, kiedy jesteś na górskim szlaku. 

Edited by Yolo
  • Like 2
Link to post
Share on other sites
W dniu 20.06.2022 o 13:00, Granita napisał:

myśleć w kategoriach  "my" jako "drużyna" grająca do jednej bramki, 

W moim to nie wyszło.

 

W dniu 20.06.2022 o 13:00, Granita napisał:

znać swoje granice i

Stawiać granice, żeby mieć trochę prywatności. 

Ten komfort i przestrzeń osobistą uzyskałem dopiero po rozpoczęciu spania osobno.

W dniu 20.06.2022 o 11:46, Lupus napisał:

moją panią

😁😁

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.