Jump to content

Recommended Posts

Masz trzy opcje:
1) Porozmawiaj z nią o tym i powiedź czego oczekujesz, co chcesz żeby zmieniła.

2) Jeżeli nie potrafi się zmienić to możesz to zaakceptować. Od razu zaznaczę, że akceptacja na poziomie intelektualnym nie zadziała. Akceptacja to wynik głębokiego rozluźnienia i pogodzenia się z tym co jest. Akceptacja pojawia się samoistnie, kiedy nie ma oporu.
3) Kończysz relację.

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
  • Replies 197
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Przecież gdyby odwrócić sytuację. To pani już nową gałąź by ogarniała 

Poprostu poczekaj aż Panna będzie się do Ciebie dobierać. Gdy to nastąpi mówisz: -Dziękuję nie mogę bo lekarz mi zabronił. -a co Ci powiedział?  -że nie mogę tłustego...  😂😂😂😂😂

Usiądź na spokojnie z nią i o tym pogadaj, postaw ultimatum, że nie odpowiada Ci jej figura, musi schudnąć i doprowadzić się do stanu akceptowalności. Jeżeli zrobi awanturę, nie będzie tego chcia

Obawiam się że żadne prośby i groźby nic nie dadzą. Jeśli przestała Ci się podobać to po prostu ją zostaw. Nie jesteś jej nic winien.

  • Like 5
Link to post
Share on other sites

Siema, całkiem możliwe, że znasz kanał Daniel Ortega, oraz Al Sguad, ten gość kiedyś puścił filmik z Q&A, i miał takie pytanie czy by był z dziewczyną otyłą, lub czy by jego obecna panna się  roztyła  sam przyznał  że nie ponieważ w jego mniemaniu człowiek musi o siebie dbać, a otyłość to również choroba, dokładnie nie pamiętam co było powiedziane w tym filmiku, ale jak  uda mi się znaleźć to  ci go wyslę.  A i jest mozliwość że popadła w Insulino oporność czyli odczuwa głód po posiłku, i cały czas wcina,  sam z tym zaburzeniem się zmagam, jako tako udało mi się zgubić  prawie 20 kg,   nie powiem michy czasami nie trzymałem. też możesz ją przekonać  książkami  psychologicznymi, bo może być to na poziomie emocjonalnym, sam się  z tym zmagam i kupiłem sobie tą   Emocje na talerzu Elżbieta Lange, przeczytam to mogę  dać  znać Ci bo może być tak, że zajada stres jedzeniem, akurat ja mam tak i dlatego mi tak idzie ociężale  redukcja w sumie to tyle z mojej strony, chyba pierwszy raz komuś pomagam bo coś tam kumam w tych sprawach, powodzenia i pomóz jej na poziomie emocjonalnym, lub możesz też podrzucić jakieś książki motywacyjne  

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
9 minut temu, GallAnnonim999 napisał:

A i jest mozliwość że popadła w Insulino oporność czyli odczuwa głód po posiłku, i cały czas wcina,  sam z tym zaburzeniem się zmagam, jako tako udało mi się zgubić  prawie 20 kg,   nie powiem michy czasami nie trzymałem. też możesz ją przekonać  książkami  psychologicznymi, bo może być to na poziomie emocjonalnym, sam się  z tym zmagam i kupiłem sobie 

 

Ja też mam tę cholerną insulinoopornośc, plus w okolicach 40tki pogorszył mi się metabolizm i teraz żeby trzymać względnie normalną wagę (90- 95 kg przy 178-180 cm wzrostu) muszę się pilnować na każdym kroku, trzymać michę + spacery+ rower + pływanie.

Chwila odstępstwa i waga skacze, bezbzon wybija i jest problem.

Link to post
Share on other sites
Teraz, Normik'78 napisał:

 

Ja też mam tę cholerną insulinoopornośc, plus w okolicach 40tki pogorszył mi się metabolizm i teraz żeby trzymać względnie normalną wagę (90- 95 kg przy 178-180 cm wzrostu) muszę się pilnować na każdym kroku, trzymać michę + spacery+ rower + pływanie.

Chwila odstępstwa i waga skacze, bezbzon wybija i jest problem.

No mi waga zeszła od 108 do 88 od lipca zeszłego roku, tak samo mam 178 zwrostu,  chce jeszcze zbić  do 78 może 75 ale jest różnica

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, GallAnnonim999 napisał:

No mi waga zeszła od 108 do 88 od lipca zeszłego roku, tak samo mam 178 zwrostu,  chce jeszcze zbić  do 78 może 75 ale jest różnica

 

Ja bym chciał zejść do 85 kg.

Niższej wagi długo nie utrzymam, musiałbym sobie bezwzględny rygor założyć.

Zresztą ja mam taką misiowatą/ zwalistą budowę- kark, łapy i bary, przy 90-95 kg. bebzona nie widać.

Niestety nawet te dziewięćdziesiąt parę kilo utrzymuje odmawiając sobie słodyczy, alkoholu (3-4 razy w roku spożywam), smażonego itd. plus rower, pływanie i spacery (7-8 km po okolicy 6 razy w tygodniu)

Wystarczy że na moment odpuszczę któreś z zagadnień i waga skacze, ech.  

A w wieku 20-30 lat mogłem żreć, chlac i spać a waga oscylowała wokół 75 kg.

 

  • Confused 1
Link to post
Share on other sites
Teraz, Normik'78 napisał:

Ja bym chciał zejść do 85 kg.

Niższej wagi długo nie utrzymam, musiałbym sobie bezwzględny rygor założyć.

Zresztą ja mam taką misiowatą/ zwalistą budowę- kark, łapy i bary, przy 90-95 kg. bebzona nie widać.

Niestety nawet te dziewięćdziesiąt parę kilo utrzymuje odmawiając sobie słodyczy, alkoholu (3-4 razy w roku spożywam), smażonego itd. plus rower, pływanie i spacery (7-8 km po okolicy 6 razy w tygodniu)

Wystarczy że na moment odpuszczę któreś z zagadnień i waga skacze, ech.  

A w wieku 20-30 lat mogłem żreć, chlac i spać a waga oscylowała wokół 75 kg.

 

To  ile masz lat, ja mam 35 tak samo 16-26 waga mniej więcej taka sama,  ale jak rzuciłem fajki w 2014r to zaczełem tyć udawało mi sie  chudnać  ale nie trzymałem diety,  (jedzenie emocjonalne), dziś dojem sobie popcorn a od jutra jade na 100 % z michą, bo coraz bardziej mi sie podoba laska z reecepcji, u mnie znóów tłuszcz odkłada się na brzuchu ręce  nogi umięsnione od siłowni dobra już  nie piszmy tutaj bo kolega ma problem z dziewczyną i tj jego post 

 

Link to post
Share on other sites

OK na koniec OT

Mam 44 lata, od kilku lat problemy ze zdrowiem insulinoopornośc, nadciśnienie, chory kręgosłup, wrzody w bebechu 😕

Od 5-6 lat pomimo starań waga poszła mi w górę od 81-3 kg do 93 kg mniej więcej 

Na dziś mam 92 kg. a w listopadzie zeszłego roku miałem już 97, katastrofa.

Niestety mam tak, że czuję głód nawet zaraz po jedzeniu, jestem leczony przez diabetologa i dietetyka...

Efekt taki że w 7 miesięcy mam 5 kg mniej.

Wystarczy że na chwilę odpuszczę rygorystyczne ramy i już kapa, waga w górę 

A ciężko mi trzymać michę przy tej insulinooporności...

Przy problemach z kręgosłupem odpada też część aktywności .

Nie tłumacze się, bo wiadomo jakbym wprowadził stalowe ramy i się ich bez wyjątków trzymał efekt by był dużo lepszy.  

Edited by Normik'78
  • Sad 1
Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Normik'78 napisał:

OK na koniec OT

Mam 44 lata, od kilku lat problemy ze zdrowiem insulinoopornośc, nadciśnienie, chory kręgosłup, wrzody w bebechu 😕

Od 5-6 lat pomimo starań waga poszła mi w górę od 81-3 kg do 93 kg mniej więcej 

Na dziś mam 92 kg. a w listopadzie zeszłego roku miałem już 97, katastrofa.

Niestety mam tak, że czuję głód nawet zaraz po jedzeniu, jestem leczony przez diabetologa i dietetyka...

Efekt taki że w 7 miesięcy mam 5 kg mniej.

Wystarczy że na chwilę odpuszczę rygorystyczne ramy i już kapa, waga w górę 

A ciężko mi trzymać michę przy tej insulinooporności...

Przy problemach z kręgosłupem odpada też część aktywności .

Nie tłumacze się, bo wiadomo jakbym wprowadził stalowe ramy i się ich bez wyjątków trzymał efekt by był dużo lepszy.  

I chcesz mi powiedzieć, że 26 letnia laska wpierdalająca wieczorem wino i chipsy też ma insulinoodporność i trzeba jej pomóc, wysłać do dietetyka, wywalić kasę a i tak nic z tym nie zrobi, bo przecież ma insulinoodporność.

 

Siedzi i nie dba od siebie. Aktywnoodporność, julkizm, lenistwo nabyte, cyfroza i netfixizm.

  • Like 8
Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, thor90 napisał:

Próbowałem ją namówić na siłownie, bo sam ćwiczę regularnie, to cały czas wymówki, że "nie ma kasy", proponowałem nawet, że ja jej mogę płacić za karnet, ale żeby ze mną chodziła, to głupia wymówka "ona nie ma czasu".

 

Rób albo nie rób. Nie ma próbowania!

 

To zależy jak to realizowałeś to namawianie. Na luzie czy spięty, nastawiony na pragnienie jakie chcesz uzyskać (fitlaska w związku). Spięcie bywa również ukryte pod pragnieniem uzyskania konkretnego rezultatu. Spięcie/pragnienie psuje efekt.

 

8 godzin temu, thor90 napisał:

Gdy patrzę też na te dziewczyny na siłowni, które nawet nie raz się do mnie uśmiechają zalotnie, a moja Panna siedzi jak leń w domu.

A co Ci szkodzi z nimi poflirtować? Przytulisz trochę specyficznej energii, którą kobiety zwykle wyczuwają....

chyba, że im nie zależy lub mają ze sobą jakieś problemy.

 

8 godzin temu, thor90 napisał:

Chcecie to mnie hejtujcie,

Nie ma czego, piszesz o czymś, co stanowi dla Ciebie problem. Szukasz rozwiązania i nie godzisz się na byle jakie rozwiązanie. To nie powód do wstydu.

 

8 godzin temu, thor90 napisał:

Nawet jej mówię, "dawaj lecimy razem na runmageddon" a ona "ja nawet 300m nie przebiegnę, biegnij sobie sam".

Ambitnie, ale czy to nie za wysoka poprzeczka dla kogoś, kto nie ma motywacji do zwykłych ćwiczeń?

 

8 godzin temu, thor90 napisał:

Nie wiem Panowie co mam z tym zrobić, boje się, że ta waga i jej lenistwo się nie zatrzyma. Co będzie po ciąży, skoro ona teraz o siebie nie dba, a ma dopiero 26lat.

I cyk, pozwalasz, aby taka sytuacja w związku ściągała Cię w dół i wchodzisz w łańcuch negatywnych myśli.

To Ty decydujesz o postaci Twojego związku, jeśli ściąga Cię w dół i szczerze chcesz coś z tym zrobić i robisz to, ale nie ma efektu, to znaczy, że Wasza kolej się skończyła. Więc nie będzie tutaj żadnej ciąży, ew. pilnuj gumek ;)

 

Zastanów się, czy Ci na niej zależy i dojrzałeś do związku w którym realnie dochodzisz do głębi potrzeb i je spełniasz*, albo nie. Możnaby uprościć - są dwa powody zwykłe i jeden niezwykły**, dla których laska wybrała taki model:

a) bo może

b) bo chce

Jeśli właściwą odpowiedzią jest a) to znaczy, że gdzieś po Twojej stronie albo pojawiło się za dużo bezpieczeństwa  i pewności (kobiety tego potrzebują, ale bez przesady) albo ona sobie taki stan uroiła (tzn. jest pewna czegoś co nie istnieje). Ja bym się skłaniał ku mieszanej opcji, bo sam fakt, że już piszesz o tych laskach i tak myślisz sprawia, że ten mentalny konflikt będzie narastał, a ona nie chce go dostrzec. Laska może to wyczuwać, ale może nie chcieć o tym myśleć czy dopuszczać do siebie.

 

*nie mam na myśli tego, żeby nagle stawać się spełnianiem życzeń dla kobity, samo trzymanie męskiej ramy w odniesieniu do utrzymania atrakcyjności fizycznej, stanu obfitości jest już formą spełniania tych głębszych kobiecych potrzeb. Bo kobieta w głębi potrzebuje silnego, atrakcyjnego faceta, a nie mięczaka na każde zawołanie.

 

**jeśli masz silną potrzebę zakończenia relacji, ale na poziomie realnym nie umiesz tego zrobić, podświadomie możesz do niej wysyłać sygnał "weź mi ułatw rozstanie". Więc ona się spasie, abyś zrobił escape z tego związku, jeśli zależy Ci na innych laskach/zakończeniu relacji...itp Niemniej jednak nawet coś takiego wynika z jakichś powodów. Więc jednym z nich może być to, że ona na jakimś poziomie nie umie o siebie zadbać, nie wykształciła takich nawyków.

Ty jednak za nią ich nie wykształcisz. Różnicie się poziomem dyscypliny, zastanów się czy od swojej "optymalnej" laski oczekujesz bycia zdyscyplinowaną, czy po prostu potrzebujesz ładnego, fit mięska do ruchania.

Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Miszka napisał:

I chcesz mi powiedzieć, że 26 letnia laska wpierdalająca wieczorem wino i chipsy też ma insulinoodporność i trzeba jej pomóc, wysłać do dietetyka, wywalić kasę a i tak nic z tym nie zrobi, bo przecież ma insulinoodporność.

 

Siedzi i nie dba od siebie. Aktywnoodporność, julkizm, lenistwo nabyte, cyfroza i netfixizm.

 

Nie wiem, nie znam jej. Wiem tyle co Ty 

czyli tyle ile napisał autor wątku 

Różne są przypadki.

Jeśli jedyną jej wymówką jest lenistwo, to słaba opcja 

W teorii jest trochę zbyt młoda na jakieś zdrowotne jazdy ale to wszystko opinia na podstawie kilku zdań z forum.

Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Normik'78 napisał:

 

Nie wiem, nie znam jej. Wiem tyle co Ty 

czyli tyle ile napisał autor wątku 

Różne są przypadki.

Jeśli jedyną jej wymówką jest lenistwo, to słaba opcja 

W teorii jest trochę zbyt młoda na jakieś zdrowotne jazdy ale to wszystko opinia na podstawie kilku zdań z forum.

Przykład mojej znajomej.

 

35 letnia kobieta, pracuje fizycznie. Żadnej diety nie trzyma, 43 kg przy 153 cm wzrostu.

Szczuplutka, MUSI dbać o dietę, bo jak nie doje to jej waga spada jak cholera.

 

I co? Geny? Czy po prostu aktywność fizyczna? Bo ja uważam, że to drugie.

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Jeszcze jedno, do wszystkich przegrywów, co podrywają, albo dymają grube laski.

 

Widzicie, jedzenie dla tych kobiet jest ważniejsze od was.

 

Tyle dla nich znaczycie.

 

Mniej niż kebab!

 

hahaha!

Edited by RENGERS
  • Like 5
  • Thanks 1
  • Haha 7
Link to post
Share on other sites
14 minut temu, Miszka napisał:

Przykład mojej znajomej.

 

35 letnia kobieta, pracuje fizycznie. Żadnej diety nie trzyma, 43 kg przy 153 cm wzrostu.

Szczuplutka, MUSI dbać o dietę, bo jak nie doje to jej waga spada jak cholera.

 

I co? Geny? Czy po prostu aktywność fizyczna? Bo ja uważam, że to drugie.

 

Może byc i tak 

Mój kumpel, mój rocznik- 78, pracuje w markecie- kasuje, układa, rozładowuje...

Zero ćwiczeń, w weekend wjeżdża piwo, standardowe przegryzki...

Ma inną aktywność- majsterkuje ale no kurde bez przesady, że przy robieniu drapaka dla kota fizycznie się katuje...

Typ ma 185 cm wzrostu i waży 75 kg  i tak kuźwa od 20 lat.

Tu obstawiam mimo wszystko geny, bo u niego matka chuda, ojciec chudy a siostra to już pod anoreksję podpada ..

Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Normik'78 napisał:

Może byc i tak 

Mój kumpel, mój rocznik- 78, pracuje w markecie- kasuje, układa, rozładowuje...

Zero ćwiczeń, w weekend wjeżdża piwo, standardowe przegryzki...

Ma inną aktywność- majsterkuje ale no kurde bez przesady, że przy robieniu drapaka dla kota fizycznie się katuje...

Typ ma 185 cm wzrostu i waży 75 kg  i tak kuźwa od 20 lat.

Tu obstawiam mimo wszystko geny, bo u niego matka chuda, ojciec chudy a siostra to już pod anoreksję podpada ..

Nawyki żywieniowe wyniesione z domu.

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Z dwa lata temu dość często jadłem słodycze bo w ten sposób radziłem sobie ze stresem w życiu prywatnym i zawodowym. O co mi z tym chodzi? Ciało moje było dwa lata temu dość zapuszczone. Postanowiłem coś z tym zrobić. Zacząłem od odstawienia słodyczy całkowicie i po tej odstawce poprawa mojej sylwetki była widoczna. Dodatkowo jak dorzuciłem więcej sportu wówczas przestałem być taki zapuszczony. 

Czyli tak mi się wydaje, że gdyby kobieta zechciała trochę zrzucić zbędnych kilogramów wystarczyłoby jakby:

1 odstawiła słodycze

2 jakaś aktywność fizyczna a chociażby codziennie z godzinę spaceru

Tyle i aż tyle mogło by się przyczynić a nie przeszkodzić w poprawie sylwetki pańci  :)

Edited by nowy00
  • Like 5
Link to post
Share on other sites
7 minut temu, nowy00 napisał:

. Zacząłem od odstawienia słodyczy całkowicie

Słodycze mają dar osłabiania budowy nowych nawyków opartych na dyscyplinie. Inna mikroflora jelitowa -> poszukiwanie gorszych jakościowo bodźców (szybka gratyfikacja) -> dyscyplina sabotowana jak cholera. Ogólnie chodzi o przesyt węglowodanów i cukrów.

 

9 minut temu, nowy00 napisał:

jakaś aktywność fizyczna a chociażby codziennie z godzinę spaceru

Dokładnie, ale najlepiej pozytywnie zbodźcować. Zacząć od krótkich sesji typu 15-20 minut spaceru w pierwszym tygodniu, do pół godziny w pierwszym miesiącu, a później zwiększać w miarę możliwości. Spacer ma być przyjemnością lub odsapnięciem od reala, a nie przykrym obowiązkiem. Więc lepiej czasem z muzą lub ciekawym podcastem na uszach, cokolwiek ona tam lubi. Motywacja ma wynikać z głębi/wewnątrz (chęć/potrzeba), a nie zewnątrz (presja/nacisk).

  • Like 8
Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, thor90 napisał:

Robiła badania tarczycy, wszystkie wyniki w normie.

 

Próbowałem ją namówić na siłownie, bo sam ćwiczę regularnie, to cały czas wymówki, że "nie ma kasy", proponowałem nawet, że ja jej mogę płacić za karnet, ale żeby ze mną chodziła, to głupia wymówka "ona nie ma czasu".

 

Już pieśni o tym pisali: 

 

 

Jak widzisz temat nie jest nowy. Twoja Pani Tobą subtelnie gardzi, co jest standardowym schematem. Po co ma dbać o siebie jak miś nie reaguje? Ona królewna okrągła nie musi się starać! Pani pokazuje, że może przesuwać granice jak tylko sobie wymarzy. 

 

Zwróć uwagę na swoje białorycerskie nastawienie: Starasz się rozwiązać JEJ problem. Jak ONA to docenia? Stwarza więcej problemów. Dostrzegasz to? 

 

15 kg przy zdrowej tarczycy to nie jest pasek czekolady wieczorem. Twoja Pani żre jak odkurzacz. Ziomki robiące masę marzą o takich efektach, faszerują się białkami i serkiem wiejskim do porzygu, a tu pykło bez wysiłku. 

 

Postaw Pani ultimatum. Albo bierze się za siebie, albo Ty bierzesz się za inną. 

 

35 minut temu, RENGERS napisał:

do wszystkich przegrywów, co podrywają, albo dymają grube laski.

 

Widzicie, jedzenie dla tych kobiet jest ważniejsze od was.

 

Tyle dla nich znaczycie.

 

Mniej niż kebab!

 

Sad but true... :D 

  • Like 4
Link to post
Share on other sites
36 minut temu, horseman napisał:

Jak widzisz temat nie jest nowy. Twoja Pani Tobą subtelnie gardzi, co jest standardowym schematem

A jeśli ona traktuje jego dbanie o siebie na zasadzie "tak mu na mnie zależy, że ćwiczy"? :P

Wtedy widzi go w kategoriach nice-guya, który boi się jej utraty, więc się stara, ile się da -> pogarda.

 

Edited by lync
Link to post
Share on other sites

Trzeba bylo trzymac na krotkiej smyczy teraz juz za pozno . Pozwol jej plywac w oceanie tam sie bedzie czuc swobodnie .

Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Normik'78 napisał:

OK na koniec OT

Mam 44 lata, od kilku lat problemy ze zdrowiem insulinoopornośc, nadciśnienie, chory kręgosłup, wrzody w bebechu 😕

Od 5-6 lat pomimo starań waga poszła mi w górę od 81-3 kg do 93 kg mniej więcej 

Na dziś mam 92 kg. a w listopadzie zeszłego roku miałem już 97, katastrofa.

Niestety mam tak, że czuję głód nawet zaraz po jedzeniu, jestem leczony przez diabetologa i dietetyka...

Efekt taki że w 7 miesięcy mam 5 kg mniej.

Wystarczy że na chwilę odpuszczę rygorystyczne ramy i już kapa, waga w górę 

A ciężko mi trzymać michę przy tej insulinooporności...

Przy problemach z kręgosłupem odpada też część aktywności .

Nie tłumacze się, bo wiadomo jakbym wprowadził stalowe ramy i się ich bez wyjątków trzymał efekt by był dużo lepszy.  

 

Dietetycy w Polsce zauważyłem, mają dość zacofane poglądy. Nie wiem dokładnie jaka jest u Ciebie sytuacja, ale mi pomogły porady takich gości , jak, dr. Berg, Stefan Ekberg, czy Jason Fung - jak angielski nie jest problemem, to mają sporo wykładów.

 

Ja stosuję małe okno posiłkowe (8-10 g), dopakowanie głodu raczej tłuszczem - od tego zaczynam posilanie, czy spożywanie posiłku węglowego raz na kilka dni - wtedy jako główny ma rdzeń z jakiejś kaszy, ziemniaków, warzyw, ale i tak śniadanie to np. bardzo tłusta jajecznica.

Najgorzej było wytrzymać "zachcianki" i dyscyplinę "low carb" po pierwszych postępach.

Niestety to jest droga jednokierunkowa dla mnie - przez dwa lata nabrałem doskonałej kondycji, więc pomyślałem - może już mogę jeść jako główne makaron, pierogi , a na deser ciasto. No i nie. Nawet skromne włączenie "typowej diety wg piramidy żywieniowej" powoduje nawroty.

Zostają produkty zwierzęce + warzywa jako baza.

 

 

 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, sargon napisał:

 

Dietetycy w Polsce zauważyłem, mają dość zacofane poglądy. Nie wiem dokładnie jaka jest u Ciebie sytuacja, ale mi pomogły porady takich gości , jak, dr. Berg, Stefan Ekberg, czy Jason Fung - jak angielski nie jest problemem, to mają sporo wykładów.

 

Ja stosuję małe okno posiłkowe (8-10 g), dopakowanie głodu raczej tłuszczem - od tego zaczynam posilanie, czy spożywanie posiłku węglowego raz na kilka dni - wtedy jako główny ma rdzeń z jakiejś kaszy, ziemniaków, warzyw, ale i tak śniadanie to np. bardzo tłusta jajecznica.

Najgorzej było wytrzymać "zachcianki" i dyscyplinę "low carb" po pierwszych postępach.

Niestety to jest droga jednokierunkowa dla mnie - przez dwa lata nabrałem doskonałej kondycji, więc pomyślałem - może już mogę jeść jako główne makaron, pierogi , a na deser ciasto. No i nie. Nawet skromne włączenie "typowej diety wg piramidy żywieniowej" powoduje nawroty.

Zostają produkty zwierzęce + warzywa jako baza.

 

 

 

 Fakt. Dietetycy w PL zatrzymali się gdzieś w połowie lat 90.

Dla większości z nich "okna posiłkowe" to herezja, a dla mnie to całkiem dobra opcja i faktycznie dość skuteczna.

U mnie ramy w sensie: ograniczenie michy ogólnie, nawet lekkie (ale bardzo regularne) ćwiczenia, drastyczne ograniczenie cukru, alkoholu itd. daje efekty

Ale człowieku jedno, dwa odstępstwa i wszystko wraca....

 

Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.