Jump to content

Tradycyjne kobiety: czy mężczyźni są nimi zainteresowani?


Recommended Posts

  • Replies 180
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Niesamowity stek bzdur od zapewne otyłej, nieatrakcyjnej kobiety po ścianie, która i tak nie chce obniżyć swoich wymagań. Ma być książę, zapewniający kasę, dom, bezpieczeństwo, rozrywki.  Do tego

Uwielbiam Rezerwat i bzdury w nim wypisywane. Ten temat jest bezcenny. Mamy otóż typową p0lkę w akcji: nie jest zainteresowana swoimi rodakami, tylko obcokrajowcami, ale jak Ukrainki tu zjechały w lic

No i tu już coś mi zgrzyta w tej ofercie sprzedażowej kreowanej na potrzeby wizerunku   Uświadamiam Ci, że jeśli mężczyzna chce do czegoś dojść, ma ambicje wyrastające ponad przeciętność to

35 minut temu, Amperka napisał:

On czuje się na siłach, żeby utrzymać kilkuosobową rodzinę, często ona jest dużo młodsza, więc poniekąd to jest pewna forma rozpieszczania kobiety, która oddaje mu młodość i urodę (co jest uczciwe).

Jak z buta kobieta stawia się w takiej roli, to jest to trochę egoistyczne z jej strony. To nie jest łatwa sprawa - wyjść z domu i zarobić na pięć osób dwoma rękoma.

Masz rację, że utrzymać pięciosobową rodzinę z jednej pensji, w szczególności w dzisiejszych czasach w Polsce, jest naprawdę trudno. 

 

Powiedzmy sobie szczerze, że mało kto może sobie pozwolić na coś takiego, bo 10 koła miesięcznie w takim wypadku nie pozwoli na luksusowe życie, a co najwyżej przeżycie. Nie trzeba chyba dodawać, że jakieś 90 procent mężczyzn 10 k miesięcznie nie wyciągnie, nie mówiąc o wyższych kwotach. 

 

Myślę, że mężczyźni poszukują delikatnych i wrażliwych kobiet, dających ciepło w rodzinie, ale też niekoniecznie to się musi objawiać w tylko i wyłącznie dbaniu o dom i dzieci, ale ogółem o atmosferę, którą powinna zapewnić kobieta. Myślę, że faceci nie oczekują też od kobiet tego, że mają siedzieć w domu, gotować, sprzątać i wychować dzieci, ale chcą mimo wszystko, żeby ta kobieta w jakimś stopniu pracowała, może za mniejsze pieniądze, ale jednak i realizowała się, nie ścigając się w żadnym wypadku ze swoim mężczyzną.

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
16 minut temu, ciekawyswiata napisał:

 

Myślę, że faceci nie oczekują też od kobiet tego, że mają siedzieć w domu, gotować, sprzątać i wychować dzieci, ale chcą mimo wszystko, żeby ta kobieta w jakimś stopniu pracowała, może za mniejsze pieniądze, ale jednak i realizowała się, nie ścigając się w żadnym wypadku ze swoim mężczyzną.

Ale coś takiego kończy się tym, że kobieta ma dwa etaty: jeden w domu, drugi w pracy, a czasem i trzeci, pry dzieciach. A mężczyzna ma tylko jeden.

 

Z kobiety zrobiono robota, babochłopa, który musi robić wszystko, zamiast zajmować się domem i rodziną

Edited by Dewajtis
  • Like 1
  • Haha 3
Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, Dewajtis napisał:

Wśród polskich mężczyzn największym powodzeniem cieszy się typ "blachary" : wulgarna, wrzaskliwa, bezczelna,  tępa i wyuzdana. Dziewczyny, które takie nie są, są w najlepszym razie ignorowane, w najgorszym wyśmiewane przez facetów. 

 

@Dewajtis

W żadnej swojej wypowiedzi nie brzmisz jak kobieta ciepła. To, co czytam w Twoich wypowiedziach daje mi obraz kobiety  pyskatej, hardej i przemądrzałej z dużą dozą pogardy dla mężczyzn.

W związku z powyższym podejrzewam, że prawdopodobnie któryś facet Cię "skrzywdził" lub po prostu wykorzystał. I całkiem możliwe, że nie był to jeden facet. Jeden nieudany związek nie wygenerowałby tyle nienawiści i jadu wobec mężczyzn hołdujących kobietom nie tradycyjnym czyli, cytuję: "dziwek, kurew i blachar".

 

Odnośnie tych "dz..., kur... i blach..."... Mam nieodparte wrażenie, że hołdujesz zasadzie bez ślubu nie będzie seksu.

i...

albo takie wartości wyniosłaś z domu (rewolucja seksualna ominęła Waszą wieś?) i jak się wyrwałaś na studia to odrzuciłaś te wartości i już jesteś po karuzeli kutangów i dopiero teraz "zmądrzałaś".

 

Taty w domu nie było. Mama naciskała, żebyś szła na studia bo musisz być niezależna od facetów a poza tym wstyd by był, gdybyś studiów nie skończyła i musisz jej dorównać.

 

Pewnie w domu po Tobie jadą, że jesteś starą panną i podstawowy temat rodziny podczas spotkań to kiedy wnuki?

Może, że wstyd na wsi i że ludzie palcami wytykają?

 

A teraz pewnie przeczytam odpowiedź w stylu że nic o Tobie nie wiem?

  • Like 5
  • Thanks 1
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
14 minut temu, Dewajtis napisał:

Ale coś takiego kończy się tym, że kobieta ma dwa etaty: jeden w domu, drugi w pracy, a czasem i trzeci, pry dzieciach. A mężczyzna ma tylko jeden.

No i tu już coś mi zgrzyta w tej ofercie sprzedażowej kreowanej na potrzeby wizerunku :)

 

Uświadamiam Ci, że jeśli mężczyzna chce do czegoś dojść, ma ambicje wyrastające ponad przeciętność to nie pracuje z reguły "od do". Z reguły pracuje dużo, dużo więcej. I naprawdę tego nie porównuj do wysiłku Pani domu czy "mamy na pełen etat", bo to zazwyczaj kompletnie inną skala i ryzyka i stresu. Stresu, bo gwarancji sukcesu życie nigdy nie daje.

 

Jedynie, co wtedy potrzebuje od mądrej partnerki to spokoju w domu i nie generowania zbędnych ciśnień i bezpodstawnych pretensji w rodzaju "a ciebie to nigdy w domu nie ma". No wtedy nie ma. Coś za coś. Zawsze się płaci jakąś cenę za swoje życiowe wybory.

 

 Tak, to dosyć proste. 

  • Like 10
  • Thanks 3
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
32 minuty temu, Dewajtis napisał:

Ale coś takiego kończy się tym, że kobieta ma dwa etaty: jeden w domu, drugi w pracy, a czasem i trzeci, pry dzieciach. A mężczyzna ma tylko jeden.

Zabrzmiało feministycznie. 

Ja nie traktuje czasu z własnymi dziećmi, jako katorżniczego etatu. Jak przez pierwsze 3 lata ich się nie rozbestwi i włoży się trochę wysiłku w wychowanie (ja bylam 3 lata na urlopie, bo mialam dziecko jedno po drugim), to potem czas z nimi naprawdę jest frajdą. Praca w domu, który lubisz też jest pewnego rodzaju odskocznią i przyjemnością. Jak mąż nie jest tyranem, to też nie przyczepi się, jak ci się czasami włączy leniuszek - poprasujesz dzien później itd.  Same tłumaczenia to ciekawa sprawa - kiedyś też o tym myslalam, ćwiczysz umysł, poznajesz słownictwo, a jak treść tłumaczenia jest ciekawa, to już w ogóle super - można się czegoś nowego dowiedzieć. 

Ale oczywiście, życzę każdemu, żeby rozbił bank w życiu. Jeżeli to jest Twoja wizja życia, to oczywiście życzę powodzenia i żeby się wiodło :)

 

 

Edited by Amperka
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
9 minut temu, Miszka napisał:

@Dewajtis

W żadnej swojej wypowiedzi nie brzmisz jak kobieta ciepła. To, co czytam w Twoich wypowiedziach daje mi obraz kobiety  pyskatej, hardej i przemądrzałej z dużą dozą pogardy dla mężczyzn.

W związku z powyższym podejrzewam, że prawdopodobnie któryś facet Cię "skrzywdził" lub po prostu wykorzystał. I całkiem możliwe, że nie był to jeden facet. Jeden nieudany związek nie wygenerowałby tyle nienawiści i jadu wobec mężczyzn hołdujących kobietom nie tradycyjnym czyli, cytuję: "dziwek, kurew i blachar".

Żeby ktoś mnie skrzywdził lub wykorzystał musiałby mnie wcześniej uznać za kobietę. A tego od mężczyzn nigdy nie doświadczyłam.

9 minut temu, Miszka napisał:

 

Odnośnie tych "dz..., kur... i blach..."... Mam nieodparte wrażenie, że hołdujesz zasadzie bez ślubu nie będzie seksu.

i...

albo takie wartości wyniosłaś z domu (rewolucja seksualna ominęła Waszą wieś?) i jak się wyrwałaś na studia to odrzuciłaś te wartości i już jesteś po karuzeli kutangów i dopiero teraz "zmądrzałaś".

Masz rację, niczego o mnie nie wiesz. Kiedy byłam na studiach mężczyźni traktowali mnie jak powietrze. Co było ogromnym postępem w stosunku do wczesniejszych lat kiedy to mnie obrażali i wyśmiewali.

 

Bo mężczyźni są tacy idealni, co nie?

9 minut temu, Miszka napisał:

 

Taty w domu nie było. Mama naciskała, żebyś szła na studia bo musisz być niezależna od facetów a poza tym wstyd by był, gdybyś studiów nie skończyła i musisz jej dorównać.

 

Pewnie w domu po Tobie jadą, że jesteś starą panną i podstawowy temat rodziny podczas spotkań to kiedy wnuki?

Może, że wstyd na wsi i że ludzie palcami wytykają?

Za kogo Ty masz moją rodzinę? Za jakąś patologię? Przecież pisałam już, że to wykształcone osoby. 

 

9 minut temu, Miszka napisał:

A teraz pewnie przeczytam odpowiedź w stylu że nic o Tobie nie wiem?

 

Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, Dewajtis napisał:

Kobiety, które ofiarują prawdziwą kobiecość i oczekują w zamian prawdziwej męskości. Kobiety, które chcą być w związku z mężczyzną, który prowadzi, decyduje, "rządzi", a w zamian oferują ciepło domowego ogniska, troskę, opiekuńczość, miękką opokę (niezbyt wiem jak przetłumaczyć "safe place to land")

 

W praktyce byłoby tak że  bym za.pierdalał na dwa etaty. A połowica zmęczona po całym dniu pracy w domu. Wieczorem zaoferowała by Mi kanapki z pasztetową :).

 

Ja już dobrze was znam kobiety. Leżeć i pachnieć to każda by chciała. A robić nie ma komu :).

  • Like 2
  • Haha 2
Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, Dewajtis napisał:

niezbyt wiem jak przetłumaczyć "safe place to land"). 

Piękne nie jest wierne.

Wierne nie jest piękne.

/literackie założenie tłumaczenia/

To jak 'safety zone'.

Place to land.....osiąść na miejscówce

(safe)bezpiecznie osiąść.....

....popularniejsze będzie 'bezpieczna przystań'.....port macierzysty.

Matecznik.....wicie gniazda.

Generalizując: bezpiecznie zlądować by uwić gniazdo.

 

6 godzin temu, Dewajtis napisał:

Wśród polskich mężczyzn największym powodzeniem cieszy się typ "blachary" : wulgarna, wrzaskliwa, bezczelna,  tępa i wyuzdana. Dziewczyny, które takie nie są,

Serio?!

:)

No dobra. 

Blachary to pogodna samicy alfa z łowiska ze słabym* 'pochodzeniem'.

*patologia/zascianki/bida szyby.

Konfrontują w bezpośredniej walce w top 5%....czyli zazwyczaj same inicjują kontakt.

PIERWSZY KONTAK/odwiedziny obcych itd.

Sama cumasz, ułatwia to poznanie(facetowi) dalej idąc, zamoczenie. 

Te które takie nie są, fochają sie* bo nie potrafią/nie chcą same inicjować pierwszego kontaktu.

Wypatrują z wieży tego 'ksiencima'.

Czyli typowy konflikt interesów.

Pomijam fakt iż te 'blachary' za moich czasów to miały 98% przypadków  sportową linię nadwozia.

Czego o tych 'normalnych' nie można napisać nawet w 50%!!!

Teraz jest gorzej....ogólna waga samic rośnie.

Dla przykładu eedna taka drobna myszka miała BMW E46(ciemno zielone) w dieas'lu/cupe'a i pomykała do raichu na szaber ciuchów.

.....mocno widoczny mechanizm przetrwania.

Obecnie to NIEblachary icefone/smrodone w łapie i wzdychanie!!!

....gdzie ci prawdziwi faceci?

Ruki opadajoo.

Galareta się lasuje.

....na orki/morśfiny/walenie/meeknoo uuje.

Comprende?

Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Dewajtis napisał:

Żeby ktoś mnie skrzywdził lub wykorzystał musiałby mnie wcześniej uznać za kobietę. A tego od mężczyzn nigdy nie doświadczyłam.

Aha. Ok. Coś już wiemy. Dziękuję za doszczegółowienie.

 

4 minuty temu, Dewajtis napisał:

Masz rację, niczego o mnie nie wiesz. Kiedy byłam na studiach mężczyźni traktowali mnie jak powietrze. Co było ogromnym postępem w stosunku do wczesniejszych lat kiedy to mnie obrażali i wyśmiewali.

Nie tylko Ty dostawałaś w kość w okresie gimnazjum i liceum.

Dzieci potrafią być okrutne szczere i bezpośrednie a jednocześnie głupie i okrutne.

 

4 minuty temu, Dewajtis napisał:

Bo mężczyźni są tacy idealni, co nie?

Nie ma ludzi idealnych. Ani mężczyzn ani kobiet.

Psychologia ewolucyjna jest nieubłagana.

 

 

4 minuty temu, Dewajtis napisał:

Za kogo Ty masz moją rodzinę? Za jakąś patologię? Przecież pisałam już, że to wykształcone osoby. 

Wieś. Nauczycielka w wiejskiej szkole to "elyta", dziecko nauczycielki to lizus i skarżypyta. Z drugiej strony odstawanie od ogółu często wiąże się w takich małych społecznościach z ostracyzmem. Chęć zdobycia wykształcenia to powód do oceny, że ktoś się wywyższa. 

 

Wytykanie palcami

"to ta, co to od niej mąż odszedł do innej".

"to ta, co to jej mąż się powiesił"...

"to ta, co ma nieślubne dziecko"... 

"to ten bękart..."

 

Każdy o każdym wszystko wie. Plotki roznoszą się z prędkością światła.

Ludzie prości, prostaccy, próżni, zawistni itp itd.

Chcesz funkcjonować w takiej społeczności to musisz mocno uważać.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, Dewajtis napisał:

Istnieje takie forum w szeroko rozumianej społeczności Redpilla, które nazywa się RedpillWomen. Skupia ono kobiety o tradycyjnym podejściu do związku, małżeństwa, rodziny. Kobiety, które ofiarują prawdziwą kobiecość i oczekują w zamian prawdziwej męskości. Kobiety, które chcą być w związku z mężczyzną, który prowadzi, decyduje, "rządzi", a w zamian oferują ciepło domowego ogniska, troskę, opiekuńczość, miękką opokę (niezbyt wiem jak przetłumaczyć "safe place to land").  Tradycyjne kobiety szukające tradycyjnych mężczyzn do zbudowania tradycyjnych rodzin.  

 

Nie ukrywam, że jest to układ, który dla mnie również byłby najbardziej satysfakcjonujący.  Tyle, że to, co sprawdza się w Ameryce, chyba nie sprawdza się w Polsce.  Polacy nie są w najmniejszym stopniu zainteresowani kobiecością, delikatnością, subtelnością i wrażliwością. Nie obchodzą ich również domowe umiejętności ani  dobre prowadzenie się.  Wśród polskich mężczyzn największym powodzeniem cieszy się typ "blachary" : wulgarna, wrzaskliwa, bezczelna,  tępa i wyuzdana. Dziewczyny, które takie nie są, są w najlepszym razie ignorowane, w najgorszym wyśmiewane przez facetów. 

 

W moim doświadczeniu, jeśli jesteś skromna, cicha, inteligentna i dobrze wychowana, z klasą  i delikatną kobiecością- dla polskich facetów nie istniejesz. Jeśli chcesz być żoną a nie kurwą (och przepraszam, "partnerką"), panią domu a nie robotem harującym na 3 etaty, to możesz liczyć jedynie na drwiny i wulgarne wyzwiska. 

 

Nie rozumiem, dlaczego coś co sprawdza się tak dobrze w jednym kraju, to kompletna klapa w drugim. Dlaczego Amerykanka, która nie jest feministką wzbudza zainteresowanie mężczyzn, a taka sama Polka w Polsce jest nazywana pasożytem.  Dlaczego kobiecość i subtelność w jednym kraju są plusem, a w innym kulą u nogi. 

 

Moja przyjaciółka o podobnych do moich poglądach wyszła za mąż za Holendra. I jej mąż jest nieodmiennie zachwycony, że jego żona prowadzi dom, nosi sukienki czy inne kobiece stroje, szyje, haftuje, jest stroną uległą w związku i pozwala mu się prowadzić. Polak pewnie nazwałby ją pasożytem.

 

Gdzie spotkać takich mężczyzn w Polsce? Czy zostają mi jedynie obcokrajowcy? Czy istnieją polscy tradycyjni mężczyźni zainteresowani tradycyjnymi kobietami? Gdzie ich szukać? 

 

 

 

Mężczyźni przeważnie patrzą na wygląd, a potem dopiero wchodzą cechy charakteru czy poglądy.

Sadzę, że większość z nas tutsj chciałoby mieć pod dachem kochającą, czułą, delikatną kobietę.

z blachar na tym forum jest pompa pod każdym możliwym tematem, Red pill przecież też jest przestrogą by trzymać się od tak zaburzonych lasek jak najdalej to możliwe.

dziwny trochę ten post, nie ma większego związku z rzeczywistością i nie sądzę by jakikolwiek facet wolał blacharę od skromnej, ale atrakcyjnej dla niego kobiety.

to działa mniej brutalnie niż na odwrót.

bo solidny facet 5,6/10 jak jest skromny, cichy i nieśmiały to zostaje mu najczęściej ręka, chyba, że właśnie trafi na taką szarą myszkę i gdzieś ta konwersacja się pociągnie.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
9 minut temu, VenomDch napisał:

większość z nas tutsj chciałoby mieć pod dachem kochającą, czułą, delikatną kobietę.

z blachar na tym forum jest pompa pod każdym możliwym tematem

To widzę/czytam iż są one Ci obce?!

TEORETYCZNIE Blachary są proste że w obsłudze.

Czego wynikiem jest 'potencjalnie' większa sprawność układu.

Czytaj stabilniejszy związek.

Te 'mity' samic, że Blachary to(wstaw dowolne)to manipulacja. 

Niszczenie konkurencji.

Prawda jest taka, że każda ma ma ten MODUŁ.

....nawet ex uległa AUTOAGRESJI  na blask sportowej karoserii z celownikiem.....sędzia miała polewkę.

:)

 

 

  • Like 2
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Tornado napisał:

To widzę/czytam iż są one Ci obce?!

TEORETYCZNIE Blachary są proste że w obsłudze.

Czego wynikiem jest 'potencjalnie' większa sprawność układu.

Czytaj stabilniejszy związek.

Te 'mity' samic, że Blachary to(wstaw dowolne)to manipulacja. 

Niszczenie konkurencji.

Prawda jest taka, że każda ma ma ten MODUŁ.

....nawet ex uległa AUTOAGRESJI  na blask sportowej karoserii z celownikiem.....sędzia miała polewkę.

:)

 

 

Generalnie kobiety są mi dość obce 😛 , więc nie odrzucam tej sugestii.

Nie mam autka i pieniędzy, żeby sprawdzić :) 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
7 minut temu, Miszka napisał:

Wieś. Nauczycielka w wiejskiej szkole to "elyta", dziecko nauczycielki to lizus i skarżypyta. Z drugiej strony odstawanie od ogółu często wiąże się w takichmałych społecznościach z ostracyzmem. Chęć zdobycia wykształcenia to powód do oceny, że ktoś się wywyższa. 

 

Akurat mam taką dalszą rodzinę, i cóż, jest to niespełniona sfrustrowana patusiarnia. Obsesja kontroli, wbijanie dalszym-kuzynkom, że są lepsze niż wszyscy ludzie, z drugiej strony matka potrafi śledzić dziecko idące na spotkanie z chłopakiem i przeglądać jej pamiętnik - "żeby była porządna".

Kuzynki jakoś za dobrze nie skończyły po tym, jedna wyszła za patusa policjanta, druga buja się od Mokebe do podtatusiałych "artystów" sponsorujących jej życie.

 

Także wykształcenie nie świadczy absolutnie o niczym, międzywojenna matura miała więcej prestiżu i o czymś świadczyła, niż późniejsze wyższe.

 

27 minut temu, Amperka napisał:

Zabrzmiało feministycznie.

 

No i oderwaniu od rzeczywistości.

Nawet w późnym PRL zdarzało się kobietom urobić - przynieść węgiel do pieca lub kaflowych (nawet w mieście), czasem wodę ze studni, oporządzić zwierzęta, wyprać , wykrochmalić, maglować, stać w kolejkach po zakupy i je przynieść, gotować pieluszki w garach, gotować pranie, jak Frania zawiodła - to tarka i mydło.

Gotowanie ? No a jak, słoiki przede wszystkim. Przynieść, oporządzić warzywa, owoce, mięso, ponastawiać to, peklować w wielkich garach, studzić, sprawdzać - i to kilka sezonów było na to.

Imprezy rodzinne ? Też gotowania od cholery. Dużo więcej kombinowania bo składników mało.

Samo ucieranie masy do ciast - to mogą ręce odpaść, sam się naucierałem mnóstwo.

A wiele kobiet miało czas na ogródek, szydełkowanie czy robienie na drutach , czy prawdziwe krojenie i szycie - żeby mieć coś własnego oryginalnego.

A gdzie dzieci tutaj ?  Typowo 3-4 najlepiej, bo się chociaż zajmą sobą.

Zmywarki ?  Pralki ? Odkurzacze ? Miksery ? Roboty ? Lodówki ? Pełne media ? Suszarki ?

 

Moje babcie, nawet matka - miały serio cały etat, żeby ogarnąć podstawę. A jeszcze na więcej starczało.

 

Kobiety teraz - mają luz, takie "obowiązki" o jakich biadoli założycielka tematu, to se sam ogarniam, jak zresztą większość współczesnych facetów.

Bo ilość pracy w domu zmalała o 90% przez ostatnie 100 lat.

 

Także tutaj autorka to widzę klasyk - "wyżej sra niż dupę ma", Izabela Łącka się znalazła jej mać.

  • Like 5
Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, Dewajtis napisał:

Tyle, że to, co sprawdza się w Ameryce, chyba nie sprawdza się w Polsce. 

Chyba wiem o co Ci chodzi. Było takie amerykanskie reality show  "The Duck Dynasty". Nie wiem czy jeszcze jest kontynuowane. Rodzina konserwatywnych brodaczy, którzy w ciągu dnia strzelali do kaczek i wiewiórek i biegali po lesie w kraciastych koszulach. Lubili taplać się w błocie i czytać Biblię.  Dorobili się oni wielkiego majątku produkując  wabiki dla myśliwych.  Wraz z całą rodziną chodzą do Kościoła, a główną aktywność życiowa żon to tradycyjne dbanie o rodzinę, i krążenie pomiędzy rodzinną firmą a salonem piękności oraz pacyfikacja swoich mężów. Wieczory u nich to wspólna rodzinna  modlitwa przed kolacją i rozmowy.

 

Mowa o rodzinie Robertsonów, homofobów-jak ich określono i antyaborcjonistów, przyznających się otwarcie do wiary w chrześcijańskiego Boga. Byli oni mocno atakowani przez amerykańskie środowiska feministyczne i  LGBT, mimo to sami Robertsonowie byli uznawani za ulubieńców kraju, co pokazuje tęsknotę tej społeczności za konserwatyzmem.

 

Ten reality to kwintesencja amerykańskich stereotypów: silni, "prawdziwi" mężczyźni z karabinami wielkości armat prowadzą rodzinną firmę w bojówkach w moro, a ich żony i córki robią sobie pedicure, gotują zupę  i dręczą swoich partnerów prośbami o zakup pierścionka.

 

To taki konserwatywny model idealny, który ze względu na warunki socjo ekonomiczne  pewnie w Ameryce, a przynajmniej w niektórych jej stanach jest łatwiejszy czy tez wciąż możliwy w realizacji. U nas przeważnie dwójka musi pracować. Z socjala obficie darowanego przy galopującej inflacji też pięknej wizji nie zbudujesz. Mamy niby konserwatystów u władzy, a tak na prawdę kobiety systemowo  wciąż są spychane na traktory. Nie oszukujmy się, Polacy mimo, że ten konserwatywny model także gdzieś w nas wciąż mocno tkwi, są przeznaczeni do innych celów.

Edited by Anna
  • Like 5
Link to post
Share on other sites
19 minut temu, Kamil9612 napisał:

Prowokacja ? :D 

Wielu jest takich, po 40,50,60 r.ż. 

 

 Zawsze, w najgorszym wypadku, do "chłopaków do wzięcia" może się zgłosić;)

Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, Dewajtis napisał:

Polacy nie są w najmniejszym stopniu zainteresowani kobiecością, delikatnością, subtelnością i wrażliwością. Nie obchodzą ich również domowe umiejętności ani  dobre prowadzenie się.  Wśród polskich mężczyzn największym powodzeniem cieszy się typ "blachary" : wulgarna, wrzaskliwa, bezczelna,  tępa i wyuzdana. Dziewczyny, które takie nie są, są w najlepszym razie ignorowane, w najgorszym wyśmiewane przez facetów. 

 

Co za bzdury. 

 

Mało który polski mężczyzna lubi blachary, wrzaskliwe i tępe kobiety. 

 

Nie wiem czy trollujesz, czy też naprawdę masz tak skrzywione spojrzenie na polskich mężczyzn. 

 

 

4 godziny temu, Krugerrand napisał:

Uwielbiam Rezerwat i bzdury w nim wypisywane. Ten temat jest bezcenny. Mamy otóż typową p0lkę w akcji: nie jest zainteresowana swoimi rodakami, tylko obcokrajowcami, ale jak Ukrainki tu zjechały w liczbie liczonej w milionach, to Polacy chcący się związać z taką to nie są "prawdziwi menszczyźni".

Ja sam gdybym chciał się z jakąś panią związać, to właśnie szukałbym takiej subtelnej, delikatnej, bardzo kobiecej kobiety, których w naszym kraju jest jak na lekarstwo, w przeciwieństwie do tzw. blachary, których akurat jest tu sporo, ale stawiam, że będzie coraz więcej.

 

Ja uwielbiam to jak każda myszka z Rezerwatu twierdzi, że jest sapioseksualna, wartościowa, dobra, wierna, czuła, intelektualistka, itd. Normalnie zjazd Himalajek. 😂

 

Pięknie widać, jak bardzo myszki są nieszczere. 

 

4 godziny temu, deomi napisał:

Faceci są zainteresowani kobietami przede wszystkimi atrakcyjnymi i takimi które są na nich napalone. Cała reszta w obliczu pierwszego ma marginalne znaczenie.

Możesz być pieprznieta, katoliczka, nieśmiała, była prostytutka.

 

Dokładnie. Wygląd i seks jest najczęściej na pierwszym miejscu, przynajmniej na początku. A bycie wrzaskliwą i tępą blacharą to wada, a nie zaleta. 

 

3 godziny temu, Iceman84PL napisał:

Problem w tym, że coraz mniej kobiet w Polsce i na świecie jest po prostu kobiecych, zainteresowanych założeniem rodziny, 

zajmowaniem się ogniskiem domowym, tworzenia relacji.

 

Ja widzę coś innego. One są zainteresowane założeniem rodziny i co więcej są kobiece, ale mają nierealne oczekiwania. One oczekuję, że będą miały atrakcyjnego i bogatego faceta - niezależnie od tego, jak same wyglądają. Mamy epidemię tego, że myszki 5/10 oczekują, że będą miały życie jak z bajki i takich samych facetów, jak modelki 10/10. Gdy potem takich facetów nie dostają i z braku innych opcji wchodzą w związki z przeciętnymi facetami, to czują się sfrustrowane i pokrzywdzone przez los. 

 

Dlatego wbrew pozorom, ładniejsze panny są normalniejsze. U nich ta różnica między oczekiwaniami i tym co mają jest mniejsza albo w ogóle jej nie ma. 

 

Najgorsze są pasztety i przeciętne myszki, które całkowicie odleciały w świat wyobraźni i marzeń o instagramowym życiu. 

 

3 godziny temu, Iceman84PL napisał:

To jakie dzisiaj są kobiety to klony społeczne z przepranymi mózgami propaganda medialną, przeświadczone o swojej zajebistości,

z absurdalnymi wymaganiami, oczekiwaniami, gardzące w ogóle mężczyznami.

 

Tak, za wyjątkiem gardzenia w ogóle mężczyznami. One nie gardzą z zasady mężczyznami, tylko mają zawyżone wymagania. Setki godzin oglądania treści o luksusowym życiu modelek wywołało u nich wrażenie, że "należy im się" taki sam facet, jakiego ma ma modelka 8-10/10. To w gruncie rzeczy są wymagania modelek 8-10/10, zainstalowane w myszkach 5/10 i niżej...

 

Jeżeli modelka 8-10/10 uważa, że facet jest 5/10 jest poniżej jej poziomu, to ma to sens. 

 

Jeżeli szara myszka 5/10 uważa, że facet 5/10 jest poniżej jej poziomu, to jest to problem. 

 

Powinno się zakazać działania Instagrama i podobnych mediów, przez które brzydkie i średnie myszki zaczynają się identyfikować z poziomem życia modelek. 

 

3 godziny temu, Iceman84PL napisał:

Za mężczyzn uważają top 5% najatrakcyjniejszych natomiast reszta dla nich się nie liczy, nie istnieje.

 

Tak. Nie wiem czy akurat 5%, ale na pewno mniejszość. Gdy facet łapie się do tej mniejszości, to polskie kobiety potrafią być kobiece i słodkie. Stąd wiadomo, że to nie jest ogólna pogarda do mężczyzn, tylko zawyżone oczekiwania. 

 

3 godziny temu, Iceman84PL napisał:

Już wiele razy było to poruszane mianowicie p00lki są miłe, sympatyczne, uległe tylko dla atrakcyjnych mężczyzn i obcokrajowców.

 

Tak. Ja widzę nieziemską różnicę w traktowaniu mnie i moich mniej atrakcyjnych znajomych. 

 

3 godziny temu, Iceman84PL napisał:

Ta sama p00lka w Polsce gardzi przeciętnym lub brzydkim mężczyzną, który gdy chce seksu jest nazywany zwierzęciem, gdy chce obiadu, 

zajmowaniem się przez kobietę ogniskiem domowym to tyranem i najgorszym zwyrolem.

 

Bo na Instagramie poczuła, że należy się jej facet 8/10, a 7/10 to już absolutne minimum. Potem przy facecie 5/10 ona czuje, że jej życie to porażka i upadek twarzą w błoto. 

 

Wbrew pozorom, ona też jest ofiarą. Jest pusta i głupia, wiem, ale nadal jest ofiarą. Prawdziwym winnym są media. I państwo, które nie nakłada na media ograniczeń. Przecież tysiące Polaków płacą za działalność Instagrama i podobnych mediów szczęściem, majątkiem, zdrowiem, a czasami i życiem. 

 

3 godziny temu, Iceman84PL napisał:

Podwójne standardy p00lek już dawno istnieją i Polacy mają tego świadomość.  

 

Czy Polacy mają tego świadomość? ☹

 

Nie, przeciętny Polak to naiwny białorycerz. 

 

3 godziny temu, Iceman84PL napisał:

gadzi mózg i adaptacje utrwalone na przestrzeni milionów lat dlatego podobają Ci się najatrakcyjniejsi i ty nad tym nie panujesz tak samo jak mężczyźni nie panują nad popędem 

gdy widza atrakcyjna kobietę.

 

W poprzednich pokoleniach nie było z tym aż tak źle. Teraz mamy dużo większy problem przez Instagram i inne media. 

 

  • Like 8
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

Nie czytałem odpowiedzi. Długo biłem się z myślami, spawa dotyczy mojej siostry. To właśnie, taka tradycyjna kobieta. W ostatnich latach wyszło szydło z wora, mąż prowadził podwójne życie przez ostatnie 12-14 lat (słownie: czternaście lat). Moja siostra usłyszała: że za dużo sprząta w domu, za dużo gotuje, prowadzi dom źle (pracuje też zawodowo), że moja siostra i jego matka zmusiła go do dziecka - mają córkę.

 

Zatem moja odpowiedz brzmi na pytanie topiku: NIE - jeżeli baba jest spoko, trafi na typa co jest durniem i na odwrót. Zapytacie jak to się stało, że przez tyle lat nie widziała co się dzieje? Moja mama skwitowała, że jest głupia jak nasza babka, moim zdaniem coś czuła ale córka, zapewnienie jakiegoś bytu potomstwu itd.

 

Dziś boryka się z rozwodem i jest tak naiwna, że rozmawia z przyszłym, byłym mężem jak z człowiekiem, z niczym nie robi pod górkę. Nie ma w niej w ogóle tej złej strony kobiecości - szczerze mam nadzieję, że to się zmieni - jej problemy z sercem (nie chodzi u uczucia) są wywołane przez męża. A on zagląda coraz częściej do butelki... i niby ma wyjebane, takie buty. Panie reżyserze! 

3 minuty temu, Armengar napisał:

Mało który polski mężczyzna lubi blachary, wrzaskliwe i tępe kobiety. 

JA lubię.

  • Sad 4
Link to post
Share on other sites

Niestety potwierdza się to, co zauważył już wcześniej kolega @absolutarianin: chcecie "tradycyjnych", niezepsutych i niekorposuczych kobiet, a jednocześnie oczekujecie, że na siebie zarobią (chcesz wyjść na kawę? okej, ale płacisz za siebie) i że nie będziecie musieli poświęcać im czasu. Jeżeli chcecie kobiety, która całą swoją energię poświęci dla domu i rodziny, to musicie liczyć się z tym, że będziecie musieli o taką kobietę zadbać. 

A wyście strzelili focha, bo pani ma wymagania.

I nie odnoszę tego wpisu do autorki (nie chce mi się analizować jej wypowiedzi), ale do waszych reakcji, bo to one dają mi do myślenia. 

Edited by zychu
  • Like 5
  • Thanks 3
Link to post
Share on other sites
19 minut temu, zychu napisał:

Niestety potwierdza się to, co zauważył już wcześniej kolega @absolutarianin: chcecie "tradycyjnych", niezepsutych i niekorposuczych kobiet, a jednocześnie oczekujecie, że na siebie zarobią (chcesz wyjść na kawę? okej, ale płacisz za siebie) i że nie będziecie musieli poświęcać im czasu. Jeżeli chcecie kobiety, która całą swoją energię poświęci dla domu i rodziny, to musicie liczyć się z tym, że będziecie musieli o taką kobietę zadbać. 

 

Good point, ale IMO nie można traktować tego binarnie. Większość facetów nie zarobi 15k, a tyle trzeba mieć, żeby zapewnić godziwe życie bez wyskoków (!) czteroosobowej rodzinie w dużym mieście (zakładam, że facet zaczynał od zera i nie fuksnęło mu się na tyle, żeby odziedziczyć mieszkanie po dziadkach itp.). I mowa tylko o godziwym życiu. Koszty rosną drastycznie jak pani chce mieć dodatkowo choćby odrobinę instagramowego życia: zagraniczne podróże, ładne auto, spore mieszkanie w modnej dzielnicy, prywatną szkołę dla dzieci itp. 

 

Dlatego, jeśli już mówimy o tradycyjnym układzie, to jestem za tym, żeby pracowała, miała na swoje drobne potrzeby itp. Obiadów gotować codziennie nie musi, a sprzątanie czy pranie w dzisiejszych czasach - no sam wiesz, ile to czasu zajmuje. Masz sprzątaczkę? Pewnie większość z nas nie. Mi to zajmuje raz na tydzień godzinę/półtorej. Oczywiście nie robię każdego pomieszczenia "na błysk", robię tak, żeby mieć wokół siebie porządek, ale nie jak "w pudełeczku".

 

Dodatkowo, pani milczy na pytanie o ojca oraz swoją przeszłość związkową twierdząc, że to są "osobiste" sprawy. Co to oznacza - wiemy obaj. Najprawdopodobniej: rozbitą rodzinę, wychowanie bez ojca oraz "bogatą" przeszłość związkową z badbojami, czyli syndrom alpha widow, a taka kobieta nie nadaje się do żadnego związku.

Edited by SamiecGamma
  • Like 5
Link to post
Share on other sites
10 minut temu, zychu napisał:

 

A wyście strzelili focha, bo pani ma wymagania.

 

 

Nie no, sorry, ale nie przeczytałeś chyba jej wpisu - ona nie podała żadnych wymagań.

Jak się próbowałem cierpliwie dopytać - to został foch "to nie jest sprawa na publiczne forum".

 

Poza tym w obecnych czasach "poświęcanie całej energii dla domu i rodziny", to jest jakieś 10% wysiłku jak 100 lat temu.

Także - z czym do ludzi - "tradycyjna" kobieta to może wśród jakichś Amiszów, czy Żydów ortodoksów, gdzie się upierają na robienie wielu rzeczy jak wieki temu.

W dzisiejszych czasach, jedyne co z tego by miało sens - to uległość. Ale w narracji 'go girl' i feministycznej, jaka kobieta będzie uległa na serio - c.b.d.u. w tym wątku.

 

Twierdzenie pani, że jakoby była tradycyjna, zostało całkowicie obalone, to jest jakaś jej mrzonka bycia tradycyjną, jak w jakimś VR jrpg, czy grze hopa.

Po prostu się kobiecina nasłuchała, że taki marketing podobno działa na bogatych czadów, no ale wyszło szydło z worka.

  • Like 3
Link to post
Share on other sites
25 minut temu, sargon napisał:

"poświęcanie całej energii dla domu i rodziny", to jest jakieś 10% wysiłku jak 100 lat temu.

Wychowanie dzieci, zapewnienie im dobrego obiadu, a także zadbanie, aby wolnego czasu nie przepierdalały przy elektronicznej niańce, za jaką uchodzą obecnie smartfony - to wszystko jest na głowie matki, gdy ojciec pracuje na byt rodziny. I zapewniam, że dobre wywiązanie się z tego obowiązku to nie jest praca na pół etatu. 10% to masz w przypadku madki p0lki, dla której obiad to pierogi z garmażerki, a jej interakcje z dziećmi ograniczają się do nerwowego strofowania. 

 

Edited by zychu
  • Like 6
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, zuckerfrei napisał:

JA lubię.

Panie!

...a co masz pan monopol?

Całe disco było typowo blacharskie i kupa chłopa w środku.

Ciekawe po co oni tam przychodzili?

Beethoven?

To nie prawda.

Kopernik była kobietą!

 

  • Like 1
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.