Jump to content

Recommended Posts

Naszła mnie wczoraj taka myśl, a zarazem pytanie do was drogie panie: czy kiedyś miałyście taką sytuację, że szczerze żałowaliście że rzuciłyście jakiegoś fajnego gościa (typu nice guy) na rzecz jakiegoś badboya (przez zdradę)? Wiadomo, czy  refleksja wystąpiła u was po czasie - w kontekście miałyście gościa który o was dbał, zapewniał bezpieczeństwo oraz rzadko bo rzadko, ale też dawał jakieś emocje i nigdy was by nie zdradził?

 

Piszę to z ciekawości, bo mam wrażenie, że kobietom jakoś łatwo jest zdradzić i przejść potem z tym tematem do porządku dziennego jakby nic się nie stało. W skrócie masz partnera 3 lata, mieszkacie razem, macie plany na przyszłość i nagle z dnia na dzień stajecie się dla siebie obcy (przez skok w bok kobiety).

 

Zastanawiam się czemu jak kobieta wie, że partner się już jej znudził i raczej nie widzi przyszłości, to ze wzgląd na to ile już poświęcił się i jak się starał i jakim był dobrym człowiekiem, to zakończenie nie jest w bardziej "humanitarny" sposób zrobione? Jakieś delikatne wyciszenie związku, na spokojnie wytłumaczone itp.? 

 

Piszę w swoim kontekście, gdzie byłem Uber Białorycerzem, Nice Guy i wszystkie możliwe najgorsze rzeczy jakie może mieć facet, i laski mnie zdradzały finalnie bez żadnych skrupułów. No i zastanawiam się, czemu tak kończyły związek. Idę krok dalej, czy teraz ja nie żałuję, że z nimi byłem, skoro takie coś odwaliły? Mam pewne rozterki, niby coś mnie to nauczyło (trochę późno), niby pobzikałem sobie, ale finalnie takich rzeczy (zdrada, kłamstwo) nie zrobiłbym najgorszemu wrogowi, a gdzie osobie która kocham/lubię/jest moim przyjacielem.

 

Ostatni mój związek bez zdrady się rozpadł (chociaż kto wie), ale też dostałem kopa w ryj na zasadzie dowalenia mi na koniec, zniszczenia mojej samooceny i to ja się czułem winny na finalnie. Jakby nie można tego jakoś inaczej rozegrać, po przyjacielsku, pokojowo?

 

Do sedna, czy żałowaliście kiedyś, że tak wyszło i tak potraktowałyście bliską wam osobę? Czy raczej w wieku 20-30 lat macie w dupie, że tracicie partnera i przyjaciela, bo miałyście chwilę "słabości", ale jesteście takie fajne, że zaraz znajdziecie sobie nowego, albo będziecie kontynuować relacje z tą osobą z którą zdradziłyście?

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Spokojnie napisał:

czy kiedyś miałyście taką sytuację, że szczerze żałowaliście że rzuciłyście jakiegoś fajnego gościa (typu nice guy)

Nie zdarzyło się

2 godziny temu, Spokojnie napisał:

na rzecz jakiegoś badboya

Nie zdarzyło się

2 godziny temu, Spokojnie napisał:

(przez zdradę)?

Brak zdrad na koncie. 

2 godziny temu, Spokojnie napisał:

nigdy was by nie zdradził?

Nigdy? No bardzo optymistyczne założenie. 

2 godziny temu, Spokojnie napisał:

Piszę to z ciekawości, bo mam wrażenie, że kobietom jakoś łatwo jest zdradzić i przejść potem z tym tematem do porządku dziennego jakby nic się nie stało.

Panom również, racjonalizujecie sobie nie gorzej niż my. 

2 godziny temu, Spokojnie napisał:

 

 

Link to post
Share on other sites
13 minut temu, KrólowaŁabędzi napisał:

Panom również, racjonalizujecie sobie nie gorzej niż my

Piszę z perspektywy byłego białorycerza, nice guya, osoby wierzącej z zasadami, rocznik 8X, także wiesz co my w głowie mieliśmy? Miałem sytuację będąc w długich związkach, atrakcyjne dziewczyny flirtowała i próbowały, ale osoby mojego pokroju były zaślepione "miłością swojego życia". Dzisiaj nie wiem jak bym postąpił, ale wcześniej miałem właśnie takie myślenie, zdrada to najgorsze co bym mógł odjebać kobiecie z którą jestem. Abstrakcja.

16 minut temu, KrólowaŁabędzi napisał:

Brak zdrad na koncie

Szacun

Godzinę temu, radeq napisał:

Fajna pogoda, spadaj na plażę, a nie zastanawiasz się nad pierdołami ;) 

Właśnie zaraz się wybieram, tylko chatę ogarnę, a to ogólnie wczorajsza rozkmina. Jestem ciekaw, ale z drugiej strony pewnie żadna się nie przyzna do zdrady, więc z dupy wymyśliłem temat. Liczę że może jakieś koleżanki naszych forumowych kobiet miały takie doświadczenie.

Link to post
Share on other sites
30 minutes ago, KrólowaŁabędzi said:

Panom również, racjonalizujecie sobie nie gorzej niż my. 

 

❤️ 

 

2 hours ago, Spokojnie said:

No i zastanawiam się, czemu tak kończyły związek.

 

Bo mogły. Bo im na to pozwalałeś. Nieważne, świadomie czy nie.

Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, slusa napisał:

Bo mogły. Bo im na to pozwalałeś. Nieważne, świadomie czy nie.

Każdy może, bo jak zabronisz swojej drugiej połówce, żeby nie zdradzała? 

 

Mnie zastanawia jak można takie coś odjebać będąc w związku, osobie której mówisz że kochasz (xD). Są inne humanitarne rozwiązania. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Niby spoko temat, ale oczekujesz, że ktoś teraz będzie się tutaj biczował?

Przecież taka refleksja, oznaczała by przyznanie się do błędu = ból = ludzie unikają bólu, po to są racjonalizację.

Bardzo niewiele osób ma taką umiejętność, a kobiety tego typu nigdy nie spotkałem. 

  • Thanks 4
Link to post
Share on other sites
49 minutes ago, Spokojnie said:

osobie której mówisz że kochasz

 

49 minutes ago, Spokojnie said:

Są inne humanitarne rozwiązania. 

 

Są, ale nie są tak korzystne. Kobiety to bezduszne stworzenia, pragmatyczne aż do bólu. I bardzo dobrze ^^ Gdyby nie to, dawno byśmy wygineli

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Spokojnie napisał:

Naszła mnie wczoraj taka myśl, a zarazem pytanie do was drogie panie: czy kiedyś miałyście taką sytuację, że szczerze żałowaliście że rzuciłyście jakiegoś fajnego gościa (typu nice guy) na rzecz jakiegoś badboya (przez zdradę)? Wiadomo, czy  refleksja wystąpiła u was po czasie - w kontekście miałyście gościa który o was dbał, zapewniał bezpieczeństwo oraz rzadko bo rzadko, ale też dawał jakieś emocje i nigdy was by nie zdradził?

Jak miałem 15 lat to mialem nadzieję że eks dopadnie taka refleksja i wróci. Nie wróciła.

  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
23 minuty temu, Libertyn napisał:

Jak miałem 15 lat to mialem nadzieję że eks dopadnie taka refleksja i wróci. Nie wróciła

Rozbawiło mnie to, ja w wieku 20 lat byłem zdolny wybaczyć zdradę także ten... Na szczęście rozeszło się, paradoksalnie jak znalazłem kolejna pannę, to tamta chciała wrócić, no ale już było pozamiatane.

 

32 minuty temu, slusa napisał:

Kobiety to bezduszne stworzenia, pragmatyczne aż do bólu

Teraz to widzę aż nadto. Zdziwiło mnie jednak to, że osoba której pomogłem w mega trudnych dwóch tematach, bez tego jeszcze pewnie kilka lat by się bujała z jednym problemem, widziała też ile mnie to kosztowało zdrowia i nerwów. A finalnie wyjebała mnie bez mydła. Teraz z tego się śmieję i widzę swoje błędy w ogólnym podejściu do kobiet.

Godzinę temu, ManOfGod napisał:

Przecież taka refleksja, oznaczała by przyznanie się do błędu = ból = ludzie unikają bólu, po to są racjonalizację

W punkt. Właściwie temat do zamknięcia. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Temat był już poruszany na forum multum razy, ale i tak warto odpowiedzieć. Kiedyś jak jeszcze miałem zbroję, zrozpaczony, pytałem... "Jak mogłaś mi to zrobić?" XDDD Chciałem logicznej odpowiedzi, zrozumienia tego, bo niedowierzałem jak pewnie każdy z braci w przeszłości. I jaką odpowiedź otrzymałem? "Nie wiem, ehhh..." Nie oczekuj logicznej odpowiedzi bo jej nie dostaniesz, a raczej głupią racjonalizację. Ba, pójdę krok dalej, kiedyś mając piękny stan rozkminiania wszystkiego zacząłem analizować mój 2 letni związek i doszedłem do jakże potężnego wniosku - one same siebie nie rozumieją :D Zero moralności, przewidzenia skutków ubocznych, faktu że mogą kogoś tym zniszczyć, lecą odpalone ku własnemu "szczęściu" :D 

  • Like 4
  • Thanks 3
Link to post
Share on other sites
5 minut temu, 3nd3x0 napisał:

one same siebie nie rozumieją

Zapisałem sobie kiedyś te myśl. Wszystkie co napisałeś to 100%. Ogólnie wiele rzeczy robią nieświadomie, emocje biorą górę i jak ładnie to napisałeś:

 

6 minut temu, 3nd3x0 napisał:

lecą odpalone ku własnemu "szczęściu"

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

@Spokojnie

Skoro temat do zamknięcia, bo wszystko jest jasne, to po co zakładać wątek? 😎🤗

 

Odnośnie Twoich przeżyć - skoro uważasz, że z kobietą nie warto łączyć się w parę/w stałą relację na jakiś czas, to... Sam wiesz jakie wnioski wyciągnąć, decyzje dot.Twoich relacji damsko -męskich sam podejmiesz. 

Jeśli zostałeś skrzywdzony, to po ludzku mi przykro i Ci współczuję. 

 

Tak, żałuję poprzedniej relacji (pierwszy związek&pierwszy raz), bo byłam/jestem żeńskim odpowiednikiem niceguya? i z tej racji dokonałam kiepskiego pierwszego wyboru. ;)

Poszłam za byle pierwszym, który okazał zainteresowanie mną (jako kobietą). Tamten facet po prostu mnie lubił i lubił moje towarzystwo, gotowanie i NIC WIĘCEJ. ;) 

Czy to alvarobadboy był? A gdzież tam! Wtedy ze mnie była głupia, zakompleksiona gąska ze wsi, więc i aspołeczny dziwak mógłby mnie mieć gdzieś. 😂

Strasznie dziwny był to czas. 

 

Teraz mam męża, który jest zbliżony do mnie atrakcyjnością 🐷, poglądami, życiowymi celami i ambicjami.

Jedynie różnimy się pod względem temperamentu. W sumie to dobrze. On lubi jak kręcę się po domu/po za domem jak smród po gaciach, a ja lubię jak w towarzystwie zachowuje się jak dyplomata (nic mnie bardziej nie wqrwia w towarzystwie jak drzący mordę w towarzystwie facet!). 

 

Takie rzeczy docenia się z biegiem czasu.

Jak chcecie Panowie, wrzućcie moją wypowiedź jako argument potwierdzający Wasze wszelakie teorie.

Zamykam mój wątek dyskusyjny. 

Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, meghan napisał:

Takie rzeczy docenia się z biegiem czasu.

Miałem rozkminy to zapytałem. Wszystko już jasne. 

 

Ja dopiero przejrzałem na oczy po 30 latach wpajania mi bredni i głupot, myślałem że jak dobrze robię itp. to jest super, miałem wgrane stare oprogramowanie, śmieje się bo dzisiaj też znajomi mi mówią; "ty to nie masz szczęścia do tych kobiet". No właśnie kurde miałem szczęście, ale nie byłem świadomy, że bycie za dobrym jest równocześnie bycie mega chujowym w kontekście związku na dłuższą metę.

 

Teraz wiem, z czym to się je, ale obudziłem się bardzo późno, bo już blisko 40 jestem. Cóż, życie, lepiej późno niż wcale.

 

Najważniejsze, że teraz świadomie mogę wszystko ocenić mając wiedzę. Wcześniej jak dziecko we mgle zastanawiałem się co tu jest nie tak. 

Link to post
Share on other sites

@Spokojnie

Nie wiem, co masz na myśli pisząc "bycie za dobrym". 

Zostawiam to Tobie, jak będziesz chciał, to doprecyzujesz na przykładzie SWOICH KONKRETNYCH sytuacji/doświadczeń, bez uzasadnienia i potwierdzenia w wiedzy forumowej.

Edited by meghan
Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, Spokojnie napisał:

Zastanawiam się czemu .... to zakończenie nie jest w bardziej "humanitarny" sposób zrobione? Jakieś delikatne wyciszenie związku, na spokojnie wytłumaczone itp.? 

To już się nie zastanawiaj.

Humanitarne ~nudno.

'DRAMA około zrywająca' DAJE JEJ PALIWO.

Gdybyś faktycznie 'muusczył' to byś scumał, że kobiety werbalizuja myśli za pomocą mowy.....czyli musza usłyszeć aby zrozumiec.

Wszystkie inwektywy padające podczas 'rozszczepienia radioaktynego' to debugowanie MINUSÓW w celu wybielania podjętej wcześniej decyzji

RECIONALIZACJA OSTATECZNA.

....mało tego.

Jak jest DRAMA to znaczy, że laska nie Do końca się pogodzila z faktem odejścia.

Kobiety nie zainteresowane nie testują(akurat tu dramaty analizy związkowej).

 

 

35 minut temu, meghan napisał:

Nie wiem, co masz na myśli pisząc "bycie za dobrym". 

Zahlastanie/zagłaskanie kota na śmierć.

Wyżyg tęczy.

Wolny Wybieg Jednorożków.

 

Edited by Tornado
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
25 minut temu, meghan napisał:

"bycie za dobrym

Latałem za pannami, byłem na każde zawołanie. Pomagałem we wszystkim (byłem przez to wykorzystywany do jakiś pierdół). Zgadzałem się na rzeczy które mi nie pasowały, np. pozwoliłem swojej byłem iść samej na urodziny do jej byłego (niby tamten był że swoją nową), ogólnie wierzyłem we wszystko co mówią (dlaczego miałby mnie ktoś kto mnie "kocha" okłamać? A jak sobie przemyślałem akcje to trochę tych kłamstw było...), stawiałem je na piedestale, zmieniałem swoje plany dla nich. 

 

Takich rzeczy przez powiedzmy ~18 lat różnych związków było naprawdę wiele, niby miałem swoje zdanie, ale łatwo mnie było można przekabacić, np. jakimś małym szantażem emocjonalnym, przez co ulegałem.

 

Ogólnie wszystko co mogłem zrobić źle, to robiłem. Kobieta była dla mnie na pierwszym miejscu, bez względu na cenę jaką płaciłem (czas, finanse, inne zasoby). Byłem tak wychowany i myślałem, że robię dobrze (w sumie robiłem dobrze wszystkim naokoło). 

 

Także pomyśl jak przez tyle lat robisz coś w pełnym przekonaniu że to jest git i nagle wszystko okazuje kłamstwem. 

 

"Z wysoka spaść trzeba, by móc sięgnąć nieba". Gdybym miał tę wiedzę wiele lat temu, 90% swoich relacji bym inaczej pokierował (na pewno z większą korzyścią dla siebie). Sam jestem sobie winny, biorę to na klatę, uczę się i zaczynam żyć świadomie. Za swoje błędy już zapłaciłem. 

Link to post
Share on other sites
44 minuty temu, meghan napisał:

co Ci ta wiedze daje

To chwilę potrwa, walczę jeszcze po ostatnim związku, żałuję że nie mam tak jak wy, cyk pyk i dalej. No ale to są te utrwalone latami błędne schematy, najważniejsze że jestem już świadomy "jak w to się gra". 

 

Mam nadzieję, że nie zapomnę, ale tak strzelam plus minus że za ~3 miesiące cokolwiek będę mógł powiedzieć. Jeśli zapomnę, to zawezwij mnie i złożę obszerny raport z moich nauk, które wdrażam aktualnie w życie. Jestem optymistycznie i pozytywnie nastawiony.

48 minut temu, meghan napisał:

i odbiera z życia

Nie mam nic do stracenia, a jedynie do zyskania, tak mi się teraz wydaje. Ale przyjrzę się również temu aspektowi. 

Link to post
Share on other sites

Ja się wypowiem nie o samej zdradzie, ale o wyborze niewłaściwego - w kontekście życiowym - samca.

 

Heh, uwielbiam jak moje dawne koleżanki (liceum, studia), których to jakieś 50% jest po rozwodzie/rozpadzie związku, patrzą z zazdrością na to, jak czas dla mnie się zatrzymał w miejscu, ile wolnych chwil mam dla siebie i ile szeroko pojętej wolności zachowałem. A one: ujebane od obowiązków, szarpiące się o alimenty, dojechane życiem, dopiero dobiegając 40-tki zrozumiały jak bardzo przepierdoliły je sobie w imię paru upojnych "razów" z badbojem. Ja dziś oczywiście na żadną z nich bym nawet nie spojrzał - mój zegar zatrzymał się 15 lat temu i stoi, ich już dawno odmierzył zakończenie gry. Śmiesznie się to obserwuje jak ongiś brylowały na salonach, a dziś idą przez życie z podkulonym ogonem, a ostatnie samojebki w social mediach pamiętają niemal poprzednią epokę 😆

 

Z niektórych to niezłe desperatki. Jedna mi od kilku miesięcy lajkuje posty na social mediach, których to wrzucam może po kilka na rok, mimo że nigdy wcześniej tego nie robiła, a ostatnio rozmawialiśmy może 15 lat temu. Druga pyta czy można być szczęśliwym bez żony (sic!). LoL. Na odpowiedź, że szczęście pochodzi ze środka, a nie z zewnątrz, w szczególności związek nie decyduje o tym czy jest szczęśliwa czy nie, nabiera wody w usta. Jej do bólu przyziemny świat nie pozwala spojrzeć na problem abstrakcyjnie. 

 

Tak szczerze to ja kobietom nie zazdroszczę. Ich prime jest niezwykle burzliwy, ale trwa krótko. A w młodości, bez doświadczenia życiowego, tak trudno jest dokonać właściwego wyboru. Przecież zewsząd nacierają czady i badboje w ilościach hurtowych. Gdy zaś jedna z drugą zorientują się, że wybrały źle, jest już za późno - utracony młodzieńczy wdzięk, dojechanie życiem - ściana - the game is over 🤷‍♂️

Edited by SamiecGamma
  • Like 3
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Dobra @Spokojnie, ja Ci odpowiem. Chyba na forum o tym nie wspominałam więc może najwyższy czas na hejt. 
Do ślubu było pół roku gdy zaczęłam zdradzać z bad boyem, nie ma sensu tego usprawiedliwiać, nie wiem jak masz jakieś pytania to pytaj. Odpowiem na wszystko. 
Tzn u mnie to było tak, że powiedziałam mu wcześniej, że nic z tego nie będzie, że źle mnie traktuje itd, że ma się wyprowadzić, a on nic sobie z tego nie robił tylko dalej mnie gnębił. Dopiero po tym się wyprowadził. 
 

Link to post
Share on other sites
Teraz, peg napisał:

@Lalka a ty nie chciałaś  się spakować i poprostu odejść?

Nie było to takie proste, bo mieszkałam sporo km od domu i byłam w trakcie kupna mieszkania. 

  • Haha 4
Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Lalka napisał:

Dobra @Spokojnie, ja Ci odpowiem. Chyba na forum o tym nie wspominałam więc może najwyższy czas na hejt. 
Do ślubu było pół roku gdy zaczęłam zdradzać z bad boyem, nie ma sensu tego usprawiedliwiać, nie wiem jak masz jakieś pytania to pytaj. Odpowiem na wszystko. 
Tzn u mnie to było tak, że powiedziałam mu wcześniej, że nic z tego nie będzie, że źle mnie traktuje itd, że ma się wyprowadzić, a on nic sobie z tego nie robił tylko dalej mnie gnębił. Dopiero po tym się wyprowadził. 
 

Kto kogo źle traktował? Mam wrażenie, że tekst on mnie źle traktował, to taki sam tekst jak miś nie wiem co czuje. Racjonalizacja odejścia od mało atrakcyjnego faceta.

Teraz, Lalka napisał:

Nie było to takie proste, bo mieszkałam sporo km od domu i byłam w trakcie kupna mieszkania. 

Czyli wygodnie przeczekalas z gościem którego nie kochałaś i którego zdradzałaś? Pytam teraz zupełnie szczerze i poznawczo, miałaś wyzuty sumienia?

  • Like 2
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

@Mmario Możesz wyciągać takie wnioski, masz takie prawo, ja Ci nie zabronię. 
 

Nie drąż bo nie chce wracać myślami do tego co było, ale na tamtą chwilę nie widziałam innego rozwiązania. 
Nie miałam wyrzutów sumienia, bo czułam się wtedy źle z tym, że pomimo iż od dłuższego czasu (ok. Pół roku) informowałam te osobę, że ma się wyprowadzić ode mnie każdego dnia do tego nie doszło. 
Co masz na myśli przeczekałaś? Pieniądze były moje, mieszkanie moje, utrzymywałam się samodzielnie w przeciwieństwie do niego, on był u mnie gościem i uprzykrzał mi życie. 
W momencie gdy się wyprowadził po prostu mnie okradł ale nic z tym nie zrobiłam. 
Wybrałam wtedy takie rozwiązanie co mogło być traktowane przez niego jak zdradę, ale dla mnie to było coś innego po takim czasie. 

Edited by Lalka
  • Haha 4
Link to post
Share on other sites
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.