Jump to content

Motorek na początek ...


Recommended Posts

Jak z prawkiem ? Latwo ,ciezko? Ile kosztuje ?

Koszt kursu + opłata za egzamin zmienia się zależnie od miasta, konkurencji etc. Z tego co się zorientowałem przeglądając oferty w sieci, rozpiętość jest masakryczna bo od ok. 1100pln w Poznaniu do nawet 1700pln w Krakowie. Łatwo, ciężko ? Łatwo raczej nie jest, myślę, że najważniejsze to skupić się na radach instruktora bo na kursie jesteśmy uczeni jak zdać egzamin, nauka samej jazdy trwa przez resztę życia.

Lewa w górę ;)

Link to post
Share on other sites
  • 1 year later...

Dostrzegam tutaj Siebie sprzed pięciu lat. Drogi autorze wszystko małymi krokami a zawsze będziesz bezpiecznie schodził z motocykla. Zanim rozpoczniesz przygodę z potężną mocą 70-100hp wzwyż-choć mawiają iż na wsk można się rozlecieć, rozważ wszystko co idzie za słowem POKORA tutaj nie ma żartów, jadąc 250/h nie panujesz już nad sobą czujesz się nieziemsko, faza jaka Cb dopada jest porównywalna z niezłym orgazmem nie mówiąc o bardzo szybkim pokonywaniu zakrętów. Musisz nauczyć się nad tym panować(podstawa). Druga kwestia polskie drogi i jego użytkownicy-możesz czuć się najlepszym kierowcą a zawsze znajdzie się jakaś mara wstrętna która doprowadzi Cb do zguby. Kolejna sprawa to wyczucie prędkości,pilnowanie zegarów (konkretnie prędkościomierza) i błagam zacznij od małych mocy GS500 lub Virago535(jak na pierwszy motocykl to bardzo dużo) lepiej przewrócić się przy 100/h czego nikomu nie życzę niz przy 200/h stracić panowanie nad maszyną(prędzej czy później do tego dojdzie-uwierz mi). Tyle ode mnie, więcej informacji masz w sieci.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
 Kolejna sprawa to wyczucie prędkości,pilnowanie zegarów (konkretnie prędkościomierza) i błagam zacznij od małych mocy GS500 lub Virago535(jak na pierwszy motocykl to bardzo dużo) lepiej przewrócić się przy 100/h czego nikomu nie życzę niz przy 200/h stracić panowanie nad maszyną(prędzej czy później do tego dojdzie-uwierz mi).

 

 

Niestety muszę się z tym zgodzić.

Miesiąc temu przejechałem się GS-em kolegi (500), poniosło mnie trochę i przycisnąłem więcej niż powinienem. Nie wiem, czy wjechałem na jakiś kamyk, czy nierówność na drodze, ale zaczęło mi nagle 'rzucać' motocyklem na boki - gdybym zahamował, zbieraliby mnie z asfaltu szufelką. Zachowałem zimną krew i zacząłem się rozglądać za oranym polem lub czymś podobnym, żeby w miarę możliwości zminimalizować straty, ale... udało się wyprowadzić. 

 

Od tamtej pory:

-nie będę wsiadał na CZYJEŚ mocne sprzęty

-nie będę czyimś sprzętem obojętnie jakim jeździł szybko

-mam więcej pokory i szacunku do prędkości

-wiem, że nie chcę kupować 'szlifiery', sprawię sobie kiedyś JAWĘ 350-tkę i odstawię do stanu fabrycznego

 

Nigdy nie byłem wariatem drogowym, a ciut większy sprzęcik i już emocjonalne hamulce puściły... Mam nauczkę i błędu już nie popełnię. Mogło się skończyć gorzej. 

Link to post
Share on other sites
  • 6 years later...

Ja morocykl sprzedałem pod koniec tamtego sezonu.. 

 

Jednak wciąż wraca myśl o moto wyprawie choćby na Nordkapp. 

 

Wiele lat temu byłem motocyklem (bandit 650SA) w Grecji. Dojazd przez min. Rumunię i Bułgarię. 

Powrót przez Włochy, Austrię Słowację. 

 

Wtedy nie było tyle autostrad... ale przeżyłem 🙂

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
2 hours ago, PyrMen said:

 

 

Wtedy nie było tyle autostrad... ale przeżyłem 🙂

Cała radość jest z pyrkania bocznymi trasami. Tylko musisz mieć sporo więcej czasu. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Jeśli nic się nie popierdoli, chcę zrobić małe kółko po naszych sąsiadach, zwiedzić Kresy które są obecnie w obcych rękach. 

Link to post
Share on other sites
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.