Jump to content

Recommended Posts

Zakładam wątek dot.diety ketogenicznej.

 

Podrzucać będę nazwy produktów o małej ilości cukru/węglowodanów.

 

" Apetina" serek kremowy

Ponoć ostatnio Lidl ma w asortymencie lody proteinowe (niskowęglowodanowe) Gelatelli. Nie sprawdzałam składu. 

Serek Philadelphia

Sos porzeczkowy z Lidla (Roleski) jest ohydny. Wali octem niemiłosiernie. Nie polecam.

Link to post
Share on other sites

Rozumiem, że rzeczy oczywiste (jak jaja, mięso itd.) pomijamy.

 

To ode mnie:

- sosy winiary (chrzanowy, tatarski) - ok 6g cukrów tylko, fajnie na podbicie tłuszczu 

- kiełba dlugo dojrzewająca z orzechami (lidl) - fajna do sałatek, które można jeszcze jakimś olejem podlać

- wszelkiego rodzaju "antipasti"

- kefiry (ja kieszam ze smietana 30%)

- "ptasie mleczko" - śmietana 36% ubita, zmiksowana z galaretką (dowolną) rozpuszczoną w połowie wody. Pozastygnieciu wychodzi genialny tłusty deser.

- chleb z masła orzechowego i jajek (przepisy w necie) - smakuje jak ciasto bez cukru, więc raczej nie pod szynkę, ale pod różne serki itp. leży nieźle

- chleb proteinowy (kaufland), taki ciemny jak purpernikiel, nie najtańszy, ale jak ktoś teskni za chlebem to daje radę.

 

Ciekawostka :) Sam na keto juz 1.5 roku jestem, połączone z IF, który przychodzi mi naturalnie.

Ostatnio zrobilem sobie post >40h, potem poszedłem na zakupy (człowiek glodny wiecej kupuje), ale najważniejsze co kupiłem - tatara!

Nie jadam tatara, jadłem go raz w życiu na jakimś weselu i mi nie podszedł :)

Natomiast po głodówce kupiłem 200g miesa na tatar, skroiłem cebulke, ogórka, wbiłem żółtko i opierdzieliłem wszystko na jeden raz. Normalnie smaki jak baba w ciąży 🤣

 

 

 

 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
26 minut temu, Król Jarosław I napisał:

wszystkie produkty, których nazwy podaliście to skończone gówno, które każdy chociaż trochę dbający o zdrowie powinien omijać jak najszerszym łukiem.

Wiadomo że najlepiej jeść jak najmniej przetworzone produkty.

Link to post
Share on other sites

@Król Jarosław I rozumiem że ty sobie sam mięsko hodujesz, oprawiasz, zabijasz i jesteś eko.

 

80% tego co w sklepach to gówno, pozostaje jedynie wybierać to mniej gówniane, czasem się nie da, a czasem się nie chce. Żyjemy pracujemy, nie można dać się zwariować.

Wpisałem to co czasem używam (jako dodatków), ale nie buduję na tym swojej diety.

 

Podstawą jest dobre mieso, z którego gotuje np rosoły, żeby dostarczyć elektrolity. Wole sobie upiec mięso, czy boczek samemu niż kupną wędline malowaną dymem. Jaja, na szczescie mam dostep do wiejskich. Dobre oleje jak nierafinowany kokosowy do smazenia i lniany na zimno. Nabiał, jak sery i kefiry. Wszelkie kiszonki. Duże ilości warzyw (sałata, szpinak, pomidor, papryka, rzodkiewki itd.)

 

Nie będę sie tu przerzucał linkami do YouTube, ale są filmy gdzie mieszają tego goscia z błotem - słowo przeciwko słowu.

Ja zacząłem keto zanim stało sie modne. Porządnie od pełnej miesięcznej adaptacji, bez dróg na skróty. Czuję się super, schudłem 15kg i mam wiecej energii. Badania jak. Np cholesterol są w normie.

Dziś mam węgle podbite wyżej, nieam problemu zjesc czegoś "normalnego" na mieście od czasu do czasu, a ciało samo mnie informuje gdy przesadzę z węglowodanami.

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
19 minut temu, bzgqdn napisał:

Nie będę sie tu przerzucał linkami do YouTube, ale są filmy gdzie mieszają tego goscia z błotem - słowo przeciwko słowu.

Czy mógłbyś zamieścić linki? Tak z "ciekawości" obejrzę?

Link to post
Share on other sites

Tak, nie chciałam tworzyć wątku dot.oczywistych złożeń i podstaw żywieniowych diety ketogenicznej, ale jeśli trzeba - to można opracować tutaj wstęp do opracowania tej diety.

 

Jestem ze wsi, więc mam dostęp do mniej przetworzonego jedzenia, no ale dla prozaicznego przykładu...

Dzisiaj mam dyżur, nie wzięłam jedzenia z domu, więc w najbliższym markecie szukałam czegoś, co w miarę będzie miało mało cukru i skład będzie ok. ;)

Od wczoraj miałam 24godzinny post (zaczęłam wczoraj o 14:00, skończyłam dzisiaj o 14:00), czeka mnie dzisiaj siedzenie do nocy, więc otworzyłam sobie krótkie okno żywieniowe.

Link to post
Share on other sites
23 minuty temu, bzgqdn napisał:

Nie będę sie tu przerzucał linkami do YouTube, ale są filmy gdzie mieszają tego goscia z błotem - słowo przeciwko słowu.

Na keto najlepiej się znają ci wszyscy którzy na nim nie są 😃🤣

 

Nie da się prowadzić czystego keto bez żadnych dodatków przez długi czas. Ja gdzieś tak po roku zacząłem tęsknić za smakami i różnymi dodatkami.

Mozna wybierać z produktów po prostu mniejsze zło i nie obżerać się nimi jak ludzie na węglach.

 

Wszystko z głową i umiarem.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
6 minut temu, Egregor Zeta napisał:

Czy mógłbyś zamieścić linki? Tak z "ciekawości" obejrzę?

Hej. No właśnie patrze tak na szybko i to Skoczylasa tak zjechali jak głosił że keto jest rakotwórcze (choćby bracia Kocury).

Więc odszczekuję,  do Kulczyńskiego nic nie mam.

7 minut temu, meghan napisał:

Mój rekord postu - 8 dni. 

Aż tak daleko jeszcze nie dotarłem. Ponad 10 lat temu było chyba 5 dni, ale to był trudny wówczas dla mnie czas i post raczej reakcją - nie było uczucia głodu z takich raczej depresyjnych powodów.

Jednorazowa sytuacja.

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
1 hour ago, bzgqdn said:

Ostatnio zrobilem sobie post >40h, potem poszedłem na zakupy (człowiek glodny wiecej kupuje), ale najważniejsze co kupiłem - tatara!

Nie jadam tatara, jadłem go raz w życiu na jakimś weselu i mi nie podszedł :)

Natomiast po głodówce kupiłem 200g miesa na tatar, skroiłem cebulke, ogórka, wbiłem żółtko i opierdzieliłem wszystko na jeden raz. Normalnie smaki jak baba w ciąży 🤣

 

 

Na głodówce najgorsze sa pierwsze dnie szczególnie 2-3. Potem intensywniej czuć zapachy, ale jesli chodzi o samo jedzenie to przestaje się chcieć jeść aż tak bardzo. Kiedys robiłem głodówkę 10 dni choć pomagałem sobie troche sokami (więc cukier mnie trzymał troche), ale na rodzinnej imprezie wąchałem ciasto babci bo nie mogłem wytrzymać :D 10 dnia odpuściłem bo sie człowiek trochę słaby zaczynał robić. Polecam spróbować jeśli masz kilka dni wolnego. Ciekawe doświadczenie. 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
7 minut temu, Egregor Zeta napisał:

Jak ktoś jest wege to da radę przerzucić się na keto?

O ile pamietam da się, ale jest trudno, bo trzeba bardziej pilnować składu diety, bo  i ktoreś kwasy (chyba omega) muzą być suplementowane. 

Wiem że część wegetarian je ryby i  jest dużo latwiej.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Rok byłem na diecie ketogenicznej - i POLECAM.

Fajne jak mózg działa :3 Człowiek jest taki bardziej bystry ogólnie itp.

I ogólnie samopoczucie na duży plus :)

Edited by Ramaja Awantura
  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Ja u siebie na keto zauważyłem - więcej siły, - brak drzemek w ciągu dnia, - lepsze wyniki krwi, - lepsze skupienie, - sytość w ciągu dnia (nie musiałem podjadać), - większą świadomość tego co jem, - lepsze samopoczucie. Ogólnie jadłem rzeczy na które miałem ochotę (robiłem keto pizzę, kebaby, wieprzowinę szarpaną itp.).

 

Samo wejście na dietę było dla mnie zmianą nawyków żywieniowych, sam zacząłem przygotowywać posiłki, czytałem skład, interesowałem się produktami. Na początku liczyłem kcal i odmierzałem wszystko, a po dwóch tygodniach robiłem już "na oko". Waga ciągle spadała, mimo wakacji (piwko, pizza) - wróciłem chudszy, bo też starałem się trzymać pewnych zasad. 

 

Myślę, że po prostu nawyk i świadomość co i ile się je - wpłynęło u mnie pozytywnie i już zostało. Plan minimum który sobie zakładałem do końca wakacji już osiągnąłem, ale nie spoczywam na laurach i delikatnie jeszcze chce podciągać wagę in minus.

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
21 minutes ago, Spokojnie said:

Samo wejście na dietę było dla mnie zmianą nawyków żywieniowych, sam zacząłem przygotowywać posiłki, czytałem skład, interesowałem się produktami. Na początku liczyłem kcal i odmierzałem wszystko, a po dwóch tygodniach robiłem już "na oko". Waga ciągle spadała, mimo wakacji (piwko, pizza) - wróciłem chudszy, bo też starałem się trzymać pewnych zasad. 

Recepta na keto-piwko?

Link to post
Share on other sites

Pamiętajcie że posiłek zlozony niemal tylko z białka też powoduje wyrzut insuliny (co przerywa keto) i słodziki też, z tych popularnych w supermarkecie wszystkie 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Niby o keto, a wszyscy tylko gadają o nabiale, typu serki.

 

Nabiał keto to jest masło, albo tłusta śmietana.

 

To już bliżej temu do low-carb, z taką ilością białka.

 

Dla mnie najbliższy ideału posiłek keto, to bardzo tłusta jajecznica, np. na smalcu ze skwarkami, albo boczku. Do tego kiszony ogórek lub oliwki, trochę czosnku.

W sumie plaster cebuli posmarowany grubo smalcem to też fajna przekąska.

 

Dla keto po 20 latach wege delikatnie włączam tłuszcze typu smalec, boczek, no i jest bardzo dobrze.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Egregor Zeta napisał:

Jak ktoś jest wege to da radę przerzucić się na keto?

Tak, znam kilka osób, które eksperymentowały z dietą keto-weganską, ale sama nigdy nie próbowałam, bo keto mnie zupełnie nie interesuje. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Na początku mi bardzo brakowało chleba (bez chlebka się nie najesz), tym bardziej że wcześniej sam piekłem z powodzeniem. 

Przepisy z babką jajowatą jakoś mi nie siadły smakowo. 

Mieszanka MK gold daje radę, ale szybko się przejada. 

Ogolnie z chleba się wyleczyłem,  czasem całe tygodnie nie jem wcale, a kesli kupię/upiekę to zjadam ze 2 kromki tygodniowo własnie albo z MK, albo proteinowy z Kaufland. 

Jak domownicy mają świezy chleb, to czasem poprostu im zjem kawałek, wąsy mi od tego nie wyrosną.

 

Okazyjnie robie pizze na spodzie serowym jak mnie najdzie na coś mniej zdrowego.

 

Dziś poszedłem po wątróbkę, a wróciłem z wołowiną.

Nie wiem skąd mi sie te smaki wzięły, ale dziś na obiad znów wszedl tatar 🤣 

200g wołowiny, wiejskie żółtko, cebula, ogorek małosolny, olej lniany. 

Świetne makro i pewnie do jutra nie będę glodny :)

Edited by bzgqdn
  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Dzisiaj kupiłam napój słodzony zero (coś ala'energetyk). Na grupach fb od keto niektórzy pisali, że na słodką zerówkę sobie czasem pozwolą.

Pierwszy łyk - jakby cukier w płynie.

Drugi łyk - ble

Trzeci łyk - wypluty.

Wylałam to dziadostwo na trawę.

 

Dziwne uczucie. Kiedyś dnia w pracy od tego nie zaczęłabym, a teraz woda, ziółka, kawa zielona. Bardzo to dziwne.

Link to post
Share on other sites
  • Similar Content

    • By Casus Secundus
      Postanowiłem założyć wątek, w którym podzielę się swoimi doświadczeniami i obserwacjami w zakresie możliwości dbania o sylwetkę, zdrowie i samopoczucie.
      Kieruję go do wszystkich chętnych, niezależnie od wieku. Mam w planach sukcesywnie zamieszczać wpisy o mojej metodzie, co i jak działa jak i co nie działa lub nie idzie. 
      O sobie:
      Obecnie lat 40. Pływałem w sportowej podstawówce, w liceum okryłem frajdę siłowni. Na studiach cisnąłem wolnymi ciężarami, ale bez pomysłu, ładu i składu. Ot, ile fabryka dała, a do tego piwska, fajeczki i pączki wiedeńskie. 
      Dieta:
      Post przerywany (jem śniadanie i obiad, nie jem po czternastej, piętnastej). Staram się unikać węglowodanów, choć mam i cheat meals, które i tak nic mi nie dają poza wkurwem. 
      Sprzęt do dyspozycji
      Żelazo pod dachem (obciążenia, gryfy, sztangi, ławka, stojak) i drążki, drabinki poręcze, kółka gimnastyczne. 
       
       
      Poniżej widok na mnie (sierpień 2021) i mój placyk do dyspozycji (wie ktoś, jak się wstawia linki, żeby obrazek był widoczny w poście?)
       
      https://imgur.com/a/N0uAlna
       
       
      Ogólnie - o ile mogę, staram się trenować codziennie.
      W moim systemie przeplatam trening "ciężki" (siłownia, lub trudne elementy lub ćwiczenia na drążkach/kółkach) z treningiem obwodowym.
       
      W pierwszym wpisie opiszę i polecę ten właśnie trening obwodowy.
      Do jego wykonania wystarczy w zasadzie drążek i poręcze. Od biedy, zamiast poręczy mogą być i dwa krzesła (do dipów).
      W pierwotnej wersji robiłem cztery obwody następującej sekwencji
      1. podciąganie na drążku nachwytem szeroko,
      2. pompki z klaśnięciem ewentualnie pompki na paraletkach ze stopami opartymi na schodku, tzn. w opadzie tułowia,
      3. podciąganie podchwytem wąsko,
      4. dipy,
      5. unoszenie nóg do poziomu/V-sit wisząc,
      6. pompki w staniu na rękach, w oparciu o ścianę.
      - z przerwą 1 minuta pomiędzy każdym ćwiczeniem.
      Staram się, jak widać, przeplatać ćwiczenia na uginanie z ćwiczeniami na prostowanie.
      Obecnie, celem oszczędności czasu, połączyłem te ćwiczenia w pary (1 i 2, 3 i 4, 5 i 6) w pary jako superserie. Po prostu robię podciąganie , od razu pomki i dopiero 1 minuta przerwy).
      Całość takiego obwodu obecnie zajmuje nie więcej niż 30-35 minut max.
       
       
       
       
       
       
       
       

    • By $Szarak$
      Siema! Dzisiaj podzielę się z wami, własnym doświadczeniem, jeśli chodzi o diete. Na co zwrócić uwagę i jak się za to w ogóle zabrać.
      Zacznijmy od samego zrozumienia słowa dieta. Wielu osobom, kojarzy się ona z restrekcyjnym jedzeniem, 100% czystą michą - takim myśleniem możemy się często dobić. Zdrowe odżywianie ma to być NAWYK na stały czas. Najlepsze proporcję to 80% do 20%. W tym 80% to czysta micha a 20% na przeróżne smakołyki. Dlaczego nie w 100% czysta? Możliwe, że fizycznie wtedy, czulibyśmy się jeszcze lepiej, niż przy 80%, ale ucierpi wtedy nasza psychika. Nie raz można na yt obejrzeć, filmy osób, które trzymały w 100% i po prostu nie dawali rady. Psycha im siadła, a potem już leciało wszystko niezdrowe.
       
      Zacznijmy od tego, jak wyliczyć kalorie. 
      Weźmy pod uwagę gościa 90kg.
      Założymy, że na 1kg masy ciała, przedział kcal będzie się wahał od 31-35 kcal.  Jeśli ktoś ma problem z nabieraniem masy ciała, niech przyjmie te 34-35 kcal. Dolna granica dobra jest gdy ktoś nabiera szybko masy.  
      Można przyjąć opcję też po sródku, gdy ktoś nie jest pewien.  
      Na tym przykładzie niech to będzie 33kcal. 
      90*33 kcal=2970 kcal
      Pamiętamy o wartości energetycznej:
      1g białka = 4 kcal
      1g tłuszczy = 9kcal
      1g weglowodanów = 4 kcal
       
      Zakres białka na 1kg masy ciała od 1,6-2,5g - Niech to będzie 2 gramy.
      90*2 = 180 gram białka. Pamiętamy, że 1g białka to 4 kcal: 180*4 = 720 kcal z białka
       
      Wartość z tłuszczy. Zakres od minimum 20% wszystkich kcal do nawet 40%. Wszystko zależy od osoby. Jedna może woleć przewage tłuszczy a inną węglowodanów. Niech to będzie 30% ze wszystkich kalorii. 
      891 kcal podzielić przez 9 = 99 g tłuszczu  
       
      720 kcal z białka + 891 z tłuszczu wynosi 1611 kcal
      2970 kcal - 1611 kcal = 1359 kcal - tyle zostaje na węgle  
      1359/4 = 340 g weglowodanów
      Podsumowanie: 340g węglowodanów, 99g tłuszczy, 180g białka 
       
      To jest taki mój ulubiony wzór. On prawdopodnie, nie sprawdzi się w 100%, bo nie ma jednego wzoru ogólnego. To jest taki początkowy. Dzięki niemu wiesz, w jaki sposób zaczać. Potem trzeba obserwować organizm. 
       
      REKOMENDOWANE ŹRÓDŁA BIAŁEK:
      - owoce morza
      - ryby - jednak w ograniczonej ilości, ze względu na warunki hodowlane oraz zatrucia wód, metalami ciężkimi.
      - nabiał dobrej jakości - też z umiarem ze względu na kazeine
      - dobrej jakości mięso chude 
      - jajka
      REKOMENDOWANE ŹRÓDŁA TŁUSZCZÓW: 
      - koks, wiórki kokosowe, olej kokosowy
      - awokado
      - oliwa z oliwek
      - smalec
      - boczek 
      - orzechy laskowe, nerkowca, 
      - oliwa z oliwek 
       
      REKOMENDOWANE ŹRÓDŁA WĘGLOWODANÓW: 
      - ryż
      - kasza gryczana, płatki gryczane
      - kasza jaglana, płatki jaglane
      - bataty
      - ziemniaki
       
      Superfood - żywność która charakteryzuję się bardzo bogatym składem przeciwutleniaczy, witamin i minerałów.
      - jagody goji
      - spirulina
      - chlorella 
      - awokado
      - czekolada gorzka ( minimum 70%) - kilka kostek wystarczy
      - jarmuż
      - zielona herbata 
      - łosoś atlantycki 
      - jajka
       
      NA CZYM SMAŻYĆ? 
      - olej kokosowy
      - smalec
      - oliwa z oliwek
       
      NA CZYM NIE SMAŻYĆ?
      - olej kukurydziany
      - słonecznikowy
      - lniany
       
      SKŁADNIKI KTÓRE CHRONIĄ SERCE:
      - omega 3
      - wody wysokomineralizowane
      - przeciwutleniacze: pomarańcza, borówki, pomarańcza, czerwone winogrona 
       
      PIECZYWO CIEMNE CZY JASNE? 
       
      CIEMNE LEPSZE DLA OSÓB:
      - z chorobami serca
      - z cukrzycą
      - z chorobami metabolicznymi, nadwaga, otyłość
      - dla osób z zaparciami
       
      JASNE LEPSZE DLA  OSÓB:
      - chorych na IBS 
      - w ostrym i przewlekłym zapaleniem trzustki
       

       
      :

       
       
       
       
       
       
       
       
       
    • By UncleSam
      Witajcie.
      Ostatnie 3 miesiące były u mnie przełomowe.
      Przestałem pić alkohol na rzecz keto, byłem kompletnie trzeźwy przez ponad 100 dni.
      W tym czasie poszło 10kg tłuszczu, poziom oszczędności znacznie się podniósł, a ja zdałem sobie sprawę z naprawdę wielu istotnych rzeczy.
      Wczoraj jako, że poziom wkurwienia osiągnął u mnie apogeum, sprezentowałem managerowi wypowiedzenie i tym o to sposobem, w tym niezbyt doskonałym czasie za niecałe 30 dni w końcu zostawię za sobą firmę, która oprócz w miarę dobrych pieniędzy, dostarczała także sporo frustracji, a przede wszystkim poczucia bycia niewolnikiem.

      To właśnie zrezygnowanie z alkoholu pozwoliło mi dojść do trzeźwych i rozsądnych wniosków.
      Czy rezygnacja z alkoholu była ciężka? Nie.
      Zdałem sobie sprawę, że alkohol tak naprawdę był tylko czaso-zapełniaczem. Przez alkohol nie robiłem nic produktywnego i tylko trwoniłem swój czas.
      Nigdzie nie chodziłem, nie robiłem ciekawych rzeczy. Moje weekendy spędzałem przed komputerem oglądając youtube i pijąc piwo lub whisky z colą.
      Zastanawiam się jak ja dałem rady pracować tyle godzin (mój standardowy tydzień pracy to 50 godzin minimum, a może być aż 60), i jeszcze przy tym wszystkim chlać.
      Zamiast spędzać weekend na regeneracji, dopierdalałem swojemu organizmowi jeszcze bardziej. Po 3 miesiącach bycia trzeźwym, różnica jest zasadnicza, ale nie tak czarno-biała jakby każdy o tym myślał.
      Powróciły zainteresowania, zacząłem ponownie czytać ciekawe książki, zgłębiać ciekawe tematy. Ale najważniejszym wynikiem mojej abstynencji jest fakt, że w końcu zacząłem coś robić i podejmować decyzję, zamiast tkwić w jakże wygodnym letargu. Zauważam zdecydowana poprawę w jakości i szybkości myślenia. Chociaż nie jestem geniuszem, to zdecydowanie łatwiej jest mi przemyśleć pewne tematy i wyciągnąć wnioski.
      Alkohol nie tylko uzależnia fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie. Dlatego warto zrezygnować z niego na rzecz czegoś. 
      U mnie była to dieta ketogeniczna. Zrobiłem się wiecznie głodnym tłuściochem. Ubrania zrobiły się naprawdę ciasne, a ja sam przestałem być zadowolony z mojej sylwetki.
      Poza tym lektura r/ketogains i kilku książek na temat keto, bardzo otworzyła mi oczy. Zrezygnowałem więc z konsumpcji alkoholu, aby móc zaadaptować się do ketozy.
      Zmiany były tak szybkie, że nie chciałem ich spowalniać więc naturalnym było odpuszczenie alkoholu i pustych kalorii które za sobą niesie.
      Schudłem 10kg bez ćwiczeń. Czasem pomachałem sztangą na bicka i zrobiłem parę przysiadów, ale to tylko z faktu że mam siedzącą pracę i chciałem się rozruszać. Czasem mam na myśli 1-2 razy w tygodniu.
      Więc ćwiczenia nie miały absolutnie żadnego wpływu na uzyskany rezultat.

      No dobrze, odchodząc od detali i całych innych istotnych zmian które niesie za sobą życie w trzeźwości...

      Postanowiłem się napić.
      Dlaczego?
      Można to sobie usprawiedliwiać na wiele sposobów. Efekt racjonalizacji jak najbardziej działa.
      Długi weekend, ponad 100 dni bez alko, wypowiedzenie w pracy a więc czas świętowania.
      No dobrze, ale stało się coś czego ja, określający siebie jako jeszcze nie alkoholika, ale zdecydowanie lubiącego alkohol zbyt bardzo, nigdy bym się nie spodziewał.

      No dobra.
      Będąc z ketozie, tolerancja na alkohol drastycznie spada. Piłem czyste whisky i po pierwszym drinku miałem szczerze dosyć i nie miałem nawet ochoty na kolejnego.
      Ale stare przyzwyczajenia dają o sobie znać i głos w mojej głowie mówił - ale jak to? Ty? Jednego drinka? No chyba Cię pojebało Sam.
      Tak wiec sięgnąłem po drugiego drinka. Piłem go baaaardzo długo. Sięgnąłem także po trzeciego. Na każdą szklaneczkę przypadała ponad godzina czasu.
      U mnie się tak nie zdarzało, bo to ja zawsze byłem tym który poganiał innych i opróżniał szklanki bądź kufle w ekspresowym tempie.
      Po trzecim drinku miałem absolutnie dosyć. Mimo. że nie wypiłem dużo, to wiedziałem, że jakakolwiek dodatkowa dawka alkoholu spowoduje reakcję w postaci przytulania kibla i pozbycia się trującej substancji z mojego żołądka.
      Wypiłem około 200ml 40% alkoholu. Poszedłem spać o 22, co jest dla mnie porą raczej późną(zaczynam dzień bardzo wcześnie i również wcześnie kończę).
      Po takiej dawce powinienem być trzeźwy zanim wstałem, a pospałem sobie aż do 7 co zdarza się u mnie rzadko.
      W istocie byłem trzeźwy, ale kac nadal ze mną był(o jakie ździwienie). Głowa napierdalała mnie 10x bardziej niż podczas kaców sprzed okresu keto.
      Ogólnie czułem się nie najlepiej. Udało mi się sytuację względnie opanować, suplementując się sporą dawką elektrolitów. Mimo wszystko nadal czuć że organizm nie do końca poradził sobie z metabolitami powstałymi przy/po rozkładzie alkoholu.

      No więc.
      Tak jak parę piw stało schowane w szafce przez 3 miesiące, tak teraz ta pozostałość whisky w butelce będzie stać tam bardzo długo. Do czasu, aż ktoś jej nie wypije.
      Ja osobiście nie mam zamiaru już dotykać alkoholu. 
      Widzę jak bardzo ograniczał mój potencjał, wszelkie decyzje i działania, które powinny zostać podjęte już jakiś czas temu.
      No i samopoczucie. Zmiana jest subtelna, aczkolwiek istotnie spora. Nie chodzę zmęczony i nie wyspany i mam "czystą" głowę.
      Brain fog zniknął. 
      Uważam też, że ten mityczny stan posiadania "czystej" głowy na ketozie, jest raczej efektem zaprzestania konsumpcji alkoholu aniżeli, mózgu korzystającego z ketonów.

      To jest moje 5 gorszy które chciałem dorzucić do tematu alkoholu i małe źródło informacji dla wszystkich braci którzy chcieliby swój romans z tą kurwą(alkoholem) zakończyć.
      1) Rozstań się z alkoholem na rzecz czegoś na czym zależy Ci bardziej niż na piciu.
      2) Zdaj sobie sprawę co alkohol robi z tobą, twoim czasem i twoimi decyzjami.
      3) Zauważ pozytywną zmianę w twoim samopoczuciu.
      4) Zdecyduj, że to będzie stan permanentny. 

      Jedyne czego się obawiam to niezręcznych sytuacji towarzyskich. W każdym razie ja już pić nie zamierzam. Nawet jeden drink maluje mi się jako bezsensowne spożywanie trucizny, którą alkohol w istocie jest.
      Ale cóż. Ludzie będą musieli się przyzwyczaić, że ze mną flaszki już nie wypiją  

      Pozdrawiam
    • By RENGERS
      Przysięgam że od 3 marca br. będe spożywał mniej kalorii w efekcie czego schudnę koło 20 kilo uwydatniając swoją niesamowitą muskulaturę.
       
      Będe jadał tylko  dwa posiłki w okienku żywieniowym 12-18.
       
      Tak mi dopomóż Bóg i wy braciszkowie.
    • By Quo Vadis?
      Tak, wiem, że Lewandowski to już wszędzie wyskakuje. Niedługo zacznie spod łóżka.
      Faktem jest jednak to, że Lewy eksperymentuje z dietą. Ostatnio, w przerwie letniej zrezygnował na jakiś czas z mięsa.
      Dołożył kilka zmian w treningach, efekt widzimy do teraz. Bramka za bramką, forma życia.
       
      Inni sportowcy, którzy nie jedzą mięsa a mają świetne wyniki?
       
      Lewis Hamilton - Weganin, 6x krotny mistrz świata.
       
      Novak Djoković - od 2011 r na diecie bez mięsa i wielu innych produktów.
       
      Lionel Messi - najlepszy (kwestia dyskusyjna, on czy CR7) piłkarz na świecie nie spożywa mięsa.
      W pierwszym roku diety stracił 3kg, poprawił swoją szybkość.
       
      Scott Jurek - ultramaratończyk. Amerykanin wygrywał najtrudniejsze ultramaratony w których trzeba przebiec 246km.
      Wydał książkę "Jedz i biegaj" gdzie opisuje swoją dietę. Uważa, że to dzięki niej jest w stanie pokonywać takie dystanse.
       
      Nate Diaz - zawodnik MMA. Od 18 roku życia je posiłki roślinne. Czasem zjada jajka lub ryby.
       
      Sergio Aguero - napastnik Manchester City. Od 2004 roku wegetarianin, ścisła piłkarska czołówka.
       
      Siostry Williams - zawodniczki tenisa, temu kto śledzi ten sport nie trzeba ich przedstawiać.  Przeszły na dietę, gdy jedna z nich zachorowała.
      Lekarz zalecił jej przejście na dietę wegańską, jej siostra postąpiła podobnie w geście solidarności.
       
      Mamy więc do czynienia z pewnym trendem w zadowodym sporcie od jakiegoś czasu, który obecnie zdaje się nasila. Być może dzięki temu, wkrótce coraz więcej osób, które nie uprawiają wyczynowo sportu przejdzie na dietę, gdzie mięso będzie ograniczone, bo jak widać - dobrze skomponowana dieta nie przeszkadza zawodowcom, czemu więc miałaby przeszkadzać zwykłemu Kowalskiemu? Wychodzi na to, że podejście do spożywania mięsa przez ogół osób jest mocno przestarzałe i nieaktualne w świetle osiągnięć choćby tych wybitnych zawodników.
       
      Źródło: https://sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna/854313/robert-lewandowski-lionel-messi-lewis-hamilton-sportowcy-coraz-czesciej-rezygnuj/1
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.