Jump to content

Recommended Posts

1 godzinę temu, meghan napisał:

teraz woda, ziółka, kawa zielona

No i jak pisałem - polecam herbatę cold brew. Ja, jak mam kryzys to sobie taką cole 0.2l 0kcal kupuję i daje radę. Teraz też super lemoniady wchodzą, cytryna, mięta, imbir, albo sama woda z owocami pokrojonymi. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Też wszystkonwydaje mi się za słodkie :)

Wodę pije głownie z miętą lub cytryną. Cukier jest zbędny.

Dziś były zakupy ketogrnika: chorizo, dobre parówki, salami, jaja, kabanos, wołowina, smietana 36, brzuszki z łososia. 

Do weekendu powinno wystarczyć :)

Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, bzgqdn napisał:

chorizo, dobre parówki, salami, jaja, kabanos, wołowina, smietana 36

Śmietana 36% ubita + ze schłodzonymi borówkami to coś pięknego i fajnie można podbić tłuszcz. Podobne zakupy robię, u mnie wjeżdża jeszcze śledź, czasami makrela wędzona, sery wędzone (jako przekąska) zamawiam czasami na necie, kurczak wędzony, jajka z boczkiem to klasyka.

1 minutę temu, meghan napisał:

A co na to się składa? Jakiś przepis masz sprawdzony? Lubię eksperymentować ;)

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

@Spokojnie
https://przeketonowa.pl/keto-pralinki-fatbomby-karmelowe/
Polecam trzymać w zamrażarce. W lodówce trzymałam jedną tackę pralinek, to oddzieliła mi się ciemna warstwa od jasnej (znaczy po wyjęciu z lodówki na talerzyku szybciej się rozwarstwiło, z zamrażarki nie ma takiego problemu). 
Myślę, że ten przepis wykorzystam do zrobienia ketotoffifee. :) Orzecha wkładasz i jest jak to pudełkowe słodkie :) 

@PoProstuMarek
Pod tą frazą szukam i wyświetlają się produkty od 30 zł do... 2000 zł, więc co konkretniej polecasz? 

  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, Spokojnie napisał:

Śmietana 36% ubita + ze schłodzonymi borówkami to coś pięknego i fajnie można podbić tłuszcz.

Tak robiłem w zimie, zmrożone owoce, np maliny, smietana 36 i blender - wychodza swietne ketolody.

Aaaa no rybki, to jasne, wybieram te małe szprot, makrela, pstrąg - podobmo zdrowsze.

 

 

@PoProstuMarekwiem ze szpikto kopalnia dobrych składników, ale nigdy samego nie próbowałem.

Raczej staram się wygotować kości wołowe w rosole.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

@bzgqdn tak na szybciutko do piekarnika na 180st na 10-15 min i potem tylko sól i pieprz. Staram się codziennie jeść.

 

@meghanproszę bardzo, biorę stąd

https://wegierskapapryka.sklep.pl/pl/c/Tluszcze-i-slonina/63

 

Metaflex - elastyczność metaboliczna, korzystanie z wegli jako drugiego źródła energii nie wypadając z keto. 

 

BTW. 

Jeszcze dorzucę do tego olej mct obowiązkowo c8 lub ewentualnie c8/c10

  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Danie na dziś, które na pewno będę jadać do końca tego tygodnia : szaszłyki! 

Banał, ale go nie lubiłam na grillach odkąd pamiętam! Smak się zmienił.

Kurczak, boczek, cukinia, cebula! 💪

Deser na dziś: chia w mleczku kokosowym, do tego borówki i mix orzechów.

Bardzo smaczne! 

Widzę poprawę? smaków. W sensie - odczuwam pyszność? jedzenia, dań. 

Dotychczas (ok.ponad rok) miałam wrażenie, że niewiele rzeczy jest pyszne, smaczne. Po prostu jadłam bez większej frajdy.

Link to post
Share on other sites

U mnie dziś tylko jeden pisiłek wszedł (gyros z kuraka) i chyba na tym zakończę, może najwyżej kefir na kolację.

 

W szkole uczono nas o czterech podstawowych smakach: słodki, gorzki, słony, kwaśny. Kilka lat temu doszedł smak umami (mleko matki, mięso - ogólnie smak białkowy, choć podobno pomidory i algi morskie też go mają). Od jakiegoś czasu pojawia sie słowo oleogustus, oznaczajace smak tłusty. Chodzi tu głównie o strukturę i ułamek sekundy dłuższe pozostawanie na kubkach smakowych. Jesli w tym tłuszczu rozpuszczone są inne smaki i przyprawy to sprawia że całość jest lepsza.

 

Ludzie na siłę wykastrowali się produktami fit, 0% itd. a smak na tym też ucierpiał.

Inna sprawą jest, że producenci żywności też ją kastrują. Mleko 0% 😂 widziałem, a chyba max to 3.6%, kefir max 2%

Np na bałkanach można kupić kefir 3% a mleko mawet 8% widzialem.J a sam do kefiru dolewam sobie trochę śmietany 30%, jest poprostu lepszy.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Testuję dalej nowinki keto.

Wzięłam ketoshake 'a malinowego z fitcukierni u mnie w mieście.

Brzuch mnie boli jak po zwykłym shake 'u. 

Boczek, jajka, śmietana, mięso są najlepsze.

Takie gotowce na wynos dla mnie jedynie z braku laku i od święta lasu.

 

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Dzisiaj dla rodzinki najprostsza zapiekanka : cukinia, cebula, pomidor, przyprawy, oliwa z oliwek, ser pleśniowy (Lazur złocisty). 

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
  • 2 weeks later...

Wczoraj miałam ogromną ochotę na papierosa. Nie wiem dlaczego.

Nie dałam się, nie zapaliłam.

 

Dzisiaj na słodycze. Uległam. Zjadłam trzy cukierki. 

O 22:00 idę biegać, dołożę sobie karę za trzy cukierki. 

Może mam za mało mg i potasu, stąd chęć na słodkie. Nie wiem, za to profilaktycznie zwiększę dawkę suplementów. 

 

Zrobiłam sobie tydzień nie monitorowania okien żywieniowych (czyli na czuja zobaczyć jak organizm daje sygnał "jeść"). Dziwnie się z tym czułam, a zrobiłam to, by trochę normalniej podejść do diety.

Trudno, jestem dziwak, wracam do monitorowania (aplikacja, analiza sygnału "głód").

Link to post
Share on other sites

@Amperka

Ponad miesiąc? 

Nie wiem jaka waga startowa była, więc domniemam, że jestem -8 kg. 

Ogólnie - mam wrażenie, że mam emocje pod większą kontrolą.

Zrobiłam się zadaniowa, nawet... mniej ugodowa.

Nie wiem jak Ci to opisać. 

Posty (nie lubię słowa głodówka)bardzo mi odpowiadają. 

Dzięki tej diecie zainteresowałam się emocjonalnym podejściem do jedzenia.

 

Dzisiaj podczas biegania skumałam dlaczego doszło do pragnienia słodkiego i papierosów... w środę zostałam wyrzucona z jednego stażu (dzień po moim przedstawieniu raportu nieprawidłowości w instytucji 😂). Myślałam, że tego nie będę przeżywać. Gównoprawda! Od czwartku brakuje mi dzwoniących telefonów, pracy przy kompie, kontaktu z praktykantami...

I wiem, że to przez to mój mózg przypomniał sobie o dawnym sposobie na rozładowanie emocji - papierosy, słodkie...

 

Rano wezmę odpalę jakieś ćwiczenia z Mel B. 

 

Zauważyłam, że zwykła kawa przestała mi smakować (mój kolejny nałóg). 

Skóra jest inna. Dość krytycznie podchodzę do mojej twarzy (wyglądam poważnie), ale w ciągu tygodnia w sumie 10 klientek mi powiedziały, że mam ładną skórę, ładną buzię, czego używam...

Nie wiem, czy to zasługa diety, ogarnięcia makijażu, czy po prostu mój mózg nie jest przyzwyczajony do komplementów. 

 

Teraz panowie tego punktu nie muszą czytać... 😂🤭🤢

 

Jeśli chodzi o sprawy kobiece...

Jestem po pierwszym okresie na keto. Dotychczas miesiaczkowałam max.3 dni, czasem wystarczyła tylko wkładka, za to krew ciemna, gęsta, skrzepy.

Libido zawsze miałam wysokie.

A teraz... Ta miesiączka trwała 7 dni, jasnoczerwona krew, bez skrzepów. 

Libido - niestety zerowe. Doszła suchość pochwy. 

Nie wiem, czy to przez dietę, ale wiedz o tym, że w tej diecie pokładam nadzieję na wyrównanie gospodarki hormonalnej.

Chciałabym móc oszacować mój cykl, dzięki czemu będę mogła się nauczyć kiedy jajo krąży, a kiedy nie i kiedy będzie okres.

 

Także moje najbliższe cele:

60kg

stała długość cyklu 

  • Like 3
Link to post
Share on other sites

Elegancko. 

Ja się waham, czy się wtrybić w jakąś dietę. U mnie to tak działa, że jak sobie coś wkorbię, to już nie ma przproś, stad pytam. 

Trochę to libido mnie przeraziło,  myślisz że to przez dietę? 

Ja pije te kapsułki z żeń - szeniem i jest ok. I na energię i inne takie. Chyba że masz pomysły, żeby pić coś bardziej naturalnego? 

Super, że ta waga tak Ci spadła. 

No i napisz mi jeszcze jak z kondycją, czy szybciej się męczysz, czy masz więcej siły? 

 

A, nie pisz, że wyglądasz dojrzałe, bo mi się wydaje, że jak szczyl. Chyba, że przy schudnieciu tak poleciałaś na twarzy, to ok. 

 

Edited by Amperka
Link to post
Share on other sites

@Amperka

Już wcześniej libido mi spadało, ale teraz - zero potrzeby. Będę to obserwować dalej. 😂

Na razie się tym nie przejmuję, bo i tak mężowi nie odmawiam, po prostu nie jestem inicjująca. 

 

Kondycja - poprawiła się, ale w sumie pomimo większej masy zawsze jakąś ok miałam kondycję. 

Myślę, że tu bardziej praca z psychiką - wczoraj zrobiłam 5 km. Czułam chyba na odcinku 3 km, że robi mi się słabo. Dałam sobie komendę "skup się na oddechu, wyreguluj go! Oddech głęboki, wydech dłuższy! I powtarzasz to!". 

 

Teraz chyba akceptuję to, że po prostu mam naturalne predyspozycje do sportów siłowych. Na razie nie wybiegam do przodu z marzeniami, ale może faktycznie pójdę w stronę ciężarów i może w stronę zapasów. 

Nie wiem. 

Pilatesy, zumby nie dla mnie, choć zazdroszczę kobietom pasji i wyglądu w wyniku takich aktywności fizycznych. Po takich ćwiczeniach czuję, że czegoś nie rozładowałam.

 

W domu mam hantle po braciach 20 kg, w ogóle nie czuję tego ciężaru. 

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, meghan napisał:

 

 

Teraz chyba akceptuję to, że po prostu mam naturalne predyspozycje do sportów siłowych. Na razie nie wybiegam do przodu z marzeniami, ale może faktycznie pójdę w stronę ciężarów i może w stronę zapasów. 

Nie wiem. 

Pilatesy, zumby nie dla mnie, choć zazdroszczę kobietom pasji i wyglądu w wyniku takich aktywności fizycznych. Po takich ćwiczeniach czuję, że czegoś nie rozładowałam.

 

W domu mam hantle po braciach 20 kg, w ogóle nie czuję tego ciężaru. 

Pole dance?

Pomijając skojarzenia, to ani siłownia (i ćwiczenia siłowe), ani sztuki walki, ani bieganie, ani aerobik nigdy nie dawały mi tak w dupę jak trening na grupach średniozaawansowanych/zaawansowanych. Plus na pewnym stopniu zaawansowania po prostu nie da się wyglądać przeciętnie z figury. Naprawdę nieźle trzeba by się postarać. Większość lasek ma niski bf i wyglądają sympatycznie. Więc i jest wygląd, i czysta głowa i bardzo porządny trening. Ja też czasem przychodziłam sobie wcześniej, żeby się rozgrzać i miałam treningi 1,5-2,5 godzinne. Także polecam spróbować.

Link to post
Share on other sites

@meghan, strasznie dutzo tych "objawów" wpisałaś jak na tak krótki okres, piszesz "ponad miesiąc", ale to liczysz po adaptacji, czy włącznie?

Sama adaptacja to powiedzmy od 3 tygodnit do 2 miesięcy, zależnie od predyspozycji. Wtedy nastepuje duży zrzut wody i zwiazany z tym poczatkowy szybki spadek masy. Reszta to dla organizmu raczej szok, przejscie w tryb przetrwania, tu ludzie reagują bardzo różnie (bóle głowy, bezsenność itd.).

Skóra faktycznie sie poprawia, ale znów, raczej nie tak szybko, przy mniejszej ilości wody w organizmie, może Ci sie twarz dość szybko zmienić i tyle. Ja np. zawsze miałem takie "strupy" łupieżowe z tyłu glowy, odkąd jestem na keto (prawie dwa lata) to już nie pamiętam jak wygladaly.

 

Co możesz zacząć obserwować już po prawidłowej adaptacji, to lepszy sen, brak senności po posiłkach.

 

Rewolucje żołądkowe po zjedzeniu większej ilosci węgli - adaptacja zmienia florę bakteryjną.

 

Jasność/ostrość umysłu, jakby szybciej te trybiki się kręciły po posmarowaniu tłuszczem.

 

Żadnych problemów z libido, okresu jak nie miałem tak nie mam, o suchości pochwy nie wspominając 😂

  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
W dniu 7.08.2022 o 23:02, meghan napisał:

eśli chodzi o sprawy kobiece...

Jestem po pierwszym okresie na keto. Dotychczas miesiaczkowałam max.3 dni, czasem wystarczyła tylko wkładka, za to krew ciemna, gęsta, skrzepy.

Libido zawsze miałam wysokie.

A teraz... Ta miesiączka trwała 7 dni, jasnoczerwona krew, bez skrzepów. 

Libido - niestety zerowe. Doszła suchość pochwy. 

Nie wiem, czy to przez dietę, ale wiedz o tym, że w tej diecie pokładam nadzieję na wyrównanie gospodarki hormonalnej.

Chciałabym móc oszacować mój cykl, dzięki czemu będę mogła się nauczyć kiedy jajo krąży, a kiedy nie i kiedy będzie okres.

 

Kojarzę tylko jeden kanał na yt, który omawia dość dobrze kobiecą gospodarkę hormonalną na keto, więc podrzucam:

 

https://www.youtube.com/c/DrMindyPelz

 

@meghan przejrzyj sobie, powinno pomóc. :) 

 

Link to post
Share on other sites
  • Similar Content

    • By Casus Secundus
      Postanowiłem założyć wątek, w którym podzielę się swoimi doświadczeniami i obserwacjami w zakresie możliwości dbania o sylwetkę, zdrowie i samopoczucie.
      Kieruję go do wszystkich chętnych, niezależnie od wieku. Mam w planach sukcesywnie zamieszczać wpisy o mojej metodzie, co i jak działa jak i co nie działa lub nie idzie. 
      O sobie:
      Obecnie lat 40. Pływałem w sportowej podstawówce, w liceum okryłem frajdę siłowni. Na studiach cisnąłem wolnymi ciężarami, ale bez pomysłu, ładu i składu. Ot, ile fabryka dała, a do tego piwska, fajeczki i pączki wiedeńskie. 
      Dieta:
      Post przerywany (jem śniadanie i obiad, nie jem po czternastej, piętnastej). Staram się unikać węglowodanów, choć mam i cheat meals, które i tak nic mi nie dają poza wkurwem. 
      Sprzęt do dyspozycji
      Żelazo pod dachem (obciążenia, gryfy, sztangi, ławka, stojak) i drążki, drabinki poręcze, kółka gimnastyczne. 
       
       
      Poniżej widok na mnie (sierpień 2021) i mój placyk do dyspozycji (wie ktoś, jak się wstawia linki, żeby obrazek był widoczny w poście?)
       
      https://imgur.com/a/N0uAlna
       
       
      Ogólnie - o ile mogę, staram się trenować codziennie.
      W moim systemie przeplatam trening "ciężki" (siłownia, lub trudne elementy lub ćwiczenia na drążkach/kółkach) z treningiem obwodowym.
       
      W pierwszym wpisie opiszę i polecę ten właśnie trening obwodowy.
      Do jego wykonania wystarczy w zasadzie drążek i poręcze. Od biedy, zamiast poręczy mogą być i dwa krzesła (do dipów).
      W pierwotnej wersji robiłem cztery obwody następującej sekwencji
      1. podciąganie na drążku nachwytem szeroko,
      2. pompki z klaśnięciem ewentualnie pompki na paraletkach ze stopami opartymi na schodku, tzn. w opadzie tułowia,
      3. podciąganie podchwytem wąsko,
      4. dipy,
      5. unoszenie nóg do poziomu/V-sit wisząc,
      6. pompki w staniu na rękach, w oparciu o ścianę.
      - z przerwą 1 minuta pomiędzy każdym ćwiczeniem.
      Staram się, jak widać, przeplatać ćwiczenia na uginanie z ćwiczeniami na prostowanie.
      Obecnie, celem oszczędności czasu, połączyłem te ćwiczenia w pary (1 i 2, 3 i 4, 5 i 6) w pary jako superserie. Po prostu robię podciąganie , od razu pomki i dopiero 1 minuta przerwy).
      Całość takiego obwodu obecnie zajmuje nie więcej niż 30-35 minut max.
       
       
       
       
       
       
       
       

    • By $Szarak$
      Siema! Dzisiaj podzielę się z wami, własnym doświadczeniem, jeśli chodzi o diete. Na co zwrócić uwagę i jak się za to w ogóle zabrać.
      Zacznijmy od samego zrozumienia słowa dieta. Wielu osobom, kojarzy się ona z restrekcyjnym jedzeniem, 100% czystą michą - takim myśleniem możemy się często dobić. Zdrowe odżywianie ma to być NAWYK na stały czas. Najlepsze proporcję to 80% do 20%. W tym 80% to czysta micha a 20% na przeróżne smakołyki. Dlaczego nie w 100% czysta? Możliwe, że fizycznie wtedy, czulibyśmy się jeszcze lepiej, niż przy 80%, ale ucierpi wtedy nasza psychika. Nie raz można na yt obejrzeć, filmy osób, które trzymały w 100% i po prostu nie dawali rady. Psycha im siadła, a potem już leciało wszystko niezdrowe.
       
      Zacznijmy od tego, jak wyliczyć kalorie. 
      Weźmy pod uwagę gościa 90kg.
      Założymy, że na 1kg masy ciała, przedział kcal będzie się wahał od 31-35 kcal.  Jeśli ktoś ma problem z nabieraniem masy ciała, niech przyjmie te 34-35 kcal. Dolna granica dobra jest gdy ktoś nabiera szybko masy.  
      Można przyjąć opcję też po sródku, gdy ktoś nie jest pewien.  
      Na tym przykładzie niech to będzie 33kcal. 
      90*33 kcal=2970 kcal
      Pamiętamy o wartości energetycznej:
      1g białka = 4 kcal
      1g tłuszczy = 9kcal
      1g weglowodanów = 4 kcal
       
      Zakres białka na 1kg masy ciała od 1,6-2,5g - Niech to będzie 2 gramy.
      90*2 = 180 gram białka. Pamiętamy, że 1g białka to 4 kcal: 180*4 = 720 kcal z białka
       
      Wartość z tłuszczy. Zakres od minimum 20% wszystkich kcal do nawet 40%. Wszystko zależy od osoby. Jedna może woleć przewage tłuszczy a inną węglowodanów. Niech to będzie 30% ze wszystkich kalorii. 
      891 kcal podzielić przez 9 = 99 g tłuszczu  
       
      720 kcal z białka + 891 z tłuszczu wynosi 1611 kcal
      2970 kcal - 1611 kcal = 1359 kcal - tyle zostaje na węgle  
      1359/4 = 340 g weglowodanów
      Podsumowanie: 340g węglowodanów, 99g tłuszczy, 180g białka 
       
      To jest taki mój ulubiony wzór. On prawdopodnie, nie sprawdzi się w 100%, bo nie ma jednego wzoru ogólnego. To jest taki początkowy. Dzięki niemu wiesz, w jaki sposób zaczać. Potem trzeba obserwować organizm. 
       
      REKOMENDOWANE ŹRÓDŁA BIAŁEK:
      - owoce morza
      - ryby - jednak w ograniczonej ilości, ze względu na warunki hodowlane oraz zatrucia wód, metalami ciężkimi.
      - nabiał dobrej jakości - też z umiarem ze względu na kazeine
      - dobrej jakości mięso chude 
      - jajka
      REKOMENDOWANE ŹRÓDŁA TŁUSZCZÓW: 
      - koks, wiórki kokosowe, olej kokosowy
      - awokado
      - oliwa z oliwek
      - smalec
      - boczek 
      - orzechy laskowe, nerkowca, 
      - oliwa z oliwek 
       
      REKOMENDOWANE ŹRÓDŁA WĘGLOWODANÓW: 
      - ryż
      - kasza gryczana, płatki gryczane
      - kasza jaglana, płatki jaglane
      - bataty
      - ziemniaki
       
      Superfood - żywność która charakteryzuję się bardzo bogatym składem przeciwutleniaczy, witamin i minerałów.
      - jagody goji
      - spirulina
      - chlorella 
      - awokado
      - czekolada gorzka ( minimum 70%) - kilka kostek wystarczy
      - jarmuż
      - zielona herbata 
      - łosoś atlantycki 
      - jajka
       
      NA CZYM SMAŻYĆ? 
      - olej kokosowy
      - smalec
      - oliwa z oliwek
       
      NA CZYM NIE SMAŻYĆ?
      - olej kukurydziany
      - słonecznikowy
      - lniany
       
      SKŁADNIKI KTÓRE CHRONIĄ SERCE:
      - omega 3
      - wody wysokomineralizowane
      - przeciwutleniacze: pomarańcza, borówki, pomarańcza, czerwone winogrona 
       
      PIECZYWO CIEMNE CZY JASNE? 
       
      CIEMNE LEPSZE DLA OSÓB:
      - z chorobami serca
      - z cukrzycą
      - z chorobami metabolicznymi, nadwaga, otyłość
      - dla osób z zaparciami
       
      JASNE LEPSZE DLA  OSÓB:
      - chorych na IBS 
      - w ostrym i przewlekłym zapaleniem trzustki
       

       
      :

       
       
       
       
       
       
       
       
       
    • By UncleSam
      Witajcie.
      Ostatnie 3 miesiące były u mnie przełomowe.
      Przestałem pić alkohol na rzecz keto, byłem kompletnie trzeźwy przez ponad 100 dni.
      W tym czasie poszło 10kg tłuszczu, poziom oszczędności znacznie się podniósł, a ja zdałem sobie sprawę z naprawdę wielu istotnych rzeczy.
      Wczoraj jako, że poziom wkurwienia osiągnął u mnie apogeum, sprezentowałem managerowi wypowiedzenie i tym o to sposobem, w tym niezbyt doskonałym czasie za niecałe 30 dni w końcu zostawię za sobą firmę, która oprócz w miarę dobrych pieniędzy, dostarczała także sporo frustracji, a przede wszystkim poczucia bycia niewolnikiem.

      To właśnie zrezygnowanie z alkoholu pozwoliło mi dojść do trzeźwych i rozsądnych wniosków.
      Czy rezygnacja z alkoholu była ciężka? Nie.
      Zdałem sobie sprawę, że alkohol tak naprawdę był tylko czaso-zapełniaczem. Przez alkohol nie robiłem nic produktywnego i tylko trwoniłem swój czas.
      Nigdzie nie chodziłem, nie robiłem ciekawych rzeczy. Moje weekendy spędzałem przed komputerem oglądając youtube i pijąc piwo lub whisky z colą.
      Zastanawiam się jak ja dałem rady pracować tyle godzin (mój standardowy tydzień pracy to 50 godzin minimum, a może być aż 60), i jeszcze przy tym wszystkim chlać.
      Zamiast spędzać weekend na regeneracji, dopierdalałem swojemu organizmowi jeszcze bardziej. Po 3 miesiącach bycia trzeźwym, różnica jest zasadnicza, ale nie tak czarno-biała jakby każdy o tym myślał.
      Powróciły zainteresowania, zacząłem ponownie czytać ciekawe książki, zgłębiać ciekawe tematy. Ale najważniejszym wynikiem mojej abstynencji jest fakt, że w końcu zacząłem coś robić i podejmować decyzję, zamiast tkwić w jakże wygodnym letargu. Zauważam zdecydowana poprawę w jakości i szybkości myślenia. Chociaż nie jestem geniuszem, to zdecydowanie łatwiej jest mi przemyśleć pewne tematy i wyciągnąć wnioski.
      Alkohol nie tylko uzależnia fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie. Dlatego warto zrezygnować z niego na rzecz czegoś. 
      U mnie była to dieta ketogeniczna. Zrobiłem się wiecznie głodnym tłuściochem. Ubrania zrobiły się naprawdę ciasne, a ja sam przestałem być zadowolony z mojej sylwetki.
      Poza tym lektura r/ketogains i kilku książek na temat keto, bardzo otworzyła mi oczy. Zrezygnowałem więc z konsumpcji alkoholu, aby móc zaadaptować się do ketozy.
      Zmiany były tak szybkie, że nie chciałem ich spowalniać więc naturalnym było odpuszczenie alkoholu i pustych kalorii które za sobą niesie.
      Schudłem 10kg bez ćwiczeń. Czasem pomachałem sztangą na bicka i zrobiłem parę przysiadów, ale to tylko z faktu że mam siedzącą pracę i chciałem się rozruszać. Czasem mam na myśli 1-2 razy w tygodniu.
      Więc ćwiczenia nie miały absolutnie żadnego wpływu na uzyskany rezultat.

      No dobrze, odchodząc od detali i całych innych istotnych zmian które niesie za sobą życie w trzeźwości...

      Postanowiłem się napić.
      Dlaczego?
      Można to sobie usprawiedliwiać na wiele sposobów. Efekt racjonalizacji jak najbardziej działa.
      Długi weekend, ponad 100 dni bez alko, wypowiedzenie w pracy a więc czas świętowania.
      No dobrze, ale stało się coś czego ja, określający siebie jako jeszcze nie alkoholika, ale zdecydowanie lubiącego alkohol zbyt bardzo, nigdy bym się nie spodziewał.

      No dobra.
      Będąc z ketozie, tolerancja na alkohol drastycznie spada. Piłem czyste whisky i po pierwszym drinku miałem szczerze dosyć i nie miałem nawet ochoty na kolejnego.
      Ale stare przyzwyczajenia dają o sobie znać i głos w mojej głowie mówił - ale jak to? Ty? Jednego drinka? No chyba Cię pojebało Sam.
      Tak wiec sięgnąłem po drugiego drinka. Piłem go baaaardzo długo. Sięgnąłem także po trzeciego. Na każdą szklaneczkę przypadała ponad godzina czasu.
      U mnie się tak nie zdarzało, bo to ja zawsze byłem tym który poganiał innych i opróżniał szklanki bądź kufle w ekspresowym tempie.
      Po trzecim drinku miałem absolutnie dosyć. Mimo. że nie wypiłem dużo, to wiedziałem, że jakakolwiek dodatkowa dawka alkoholu spowoduje reakcję w postaci przytulania kibla i pozbycia się trującej substancji z mojego żołądka.
      Wypiłem około 200ml 40% alkoholu. Poszedłem spać o 22, co jest dla mnie porą raczej późną(zaczynam dzień bardzo wcześnie i również wcześnie kończę).
      Po takiej dawce powinienem być trzeźwy zanim wstałem, a pospałem sobie aż do 7 co zdarza się u mnie rzadko.
      W istocie byłem trzeźwy, ale kac nadal ze mną był(o jakie ździwienie). Głowa napierdalała mnie 10x bardziej niż podczas kaców sprzed okresu keto.
      Ogólnie czułem się nie najlepiej. Udało mi się sytuację względnie opanować, suplementując się sporą dawką elektrolitów. Mimo wszystko nadal czuć że organizm nie do końca poradził sobie z metabolitami powstałymi przy/po rozkładzie alkoholu.

      No więc.
      Tak jak parę piw stało schowane w szafce przez 3 miesiące, tak teraz ta pozostałość whisky w butelce będzie stać tam bardzo długo. Do czasu, aż ktoś jej nie wypije.
      Ja osobiście nie mam zamiaru już dotykać alkoholu. 
      Widzę jak bardzo ograniczał mój potencjał, wszelkie decyzje i działania, które powinny zostać podjęte już jakiś czas temu.
      No i samopoczucie. Zmiana jest subtelna, aczkolwiek istotnie spora. Nie chodzę zmęczony i nie wyspany i mam "czystą" głowę.
      Brain fog zniknął. 
      Uważam też, że ten mityczny stan posiadania "czystej" głowy na ketozie, jest raczej efektem zaprzestania konsumpcji alkoholu aniżeli, mózgu korzystającego z ketonów.

      To jest moje 5 gorszy które chciałem dorzucić do tematu alkoholu i małe źródło informacji dla wszystkich braci którzy chcieliby swój romans z tą kurwą(alkoholem) zakończyć.
      1) Rozstań się z alkoholem na rzecz czegoś na czym zależy Ci bardziej niż na piciu.
      2) Zdaj sobie sprawę co alkohol robi z tobą, twoim czasem i twoimi decyzjami.
      3) Zauważ pozytywną zmianę w twoim samopoczuciu.
      4) Zdecyduj, że to będzie stan permanentny. 

      Jedyne czego się obawiam to niezręcznych sytuacji towarzyskich. W każdym razie ja już pić nie zamierzam. Nawet jeden drink maluje mi się jako bezsensowne spożywanie trucizny, którą alkohol w istocie jest.
      Ale cóż. Ludzie będą musieli się przyzwyczaić, że ze mną flaszki już nie wypiją  

      Pozdrawiam
    • By RENGERS
      Przysięgam że od 3 marca br. będe spożywał mniej kalorii w efekcie czego schudnę koło 20 kilo uwydatniając swoją niesamowitą muskulaturę.
       
      Będe jadał tylko  dwa posiłki w okienku żywieniowym 12-18.
       
      Tak mi dopomóż Bóg i wy braciszkowie.
    • By Quo Vadis?
      Tak, wiem, że Lewandowski to już wszędzie wyskakuje. Niedługo zacznie spod łóżka.
      Faktem jest jednak to, że Lewy eksperymentuje z dietą. Ostatnio, w przerwie letniej zrezygnował na jakiś czas z mięsa.
      Dołożył kilka zmian w treningach, efekt widzimy do teraz. Bramka za bramką, forma życia.
       
      Inni sportowcy, którzy nie jedzą mięsa a mają świetne wyniki?
       
      Lewis Hamilton - Weganin, 6x krotny mistrz świata.
       
      Novak Djoković - od 2011 r na diecie bez mięsa i wielu innych produktów.
       
      Lionel Messi - najlepszy (kwestia dyskusyjna, on czy CR7) piłkarz na świecie nie spożywa mięsa.
      W pierwszym roku diety stracił 3kg, poprawił swoją szybkość.
       
      Scott Jurek - ultramaratończyk. Amerykanin wygrywał najtrudniejsze ultramaratony w których trzeba przebiec 246km.
      Wydał książkę "Jedz i biegaj" gdzie opisuje swoją dietę. Uważa, że to dzięki niej jest w stanie pokonywać takie dystanse.
       
      Nate Diaz - zawodnik MMA. Od 18 roku życia je posiłki roślinne. Czasem zjada jajka lub ryby.
       
      Sergio Aguero - napastnik Manchester City. Od 2004 roku wegetarianin, ścisła piłkarska czołówka.
       
      Siostry Williams - zawodniczki tenisa, temu kto śledzi ten sport nie trzeba ich przedstawiać.  Przeszły na dietę, gdy jedna z nich zachorowała.
      Lekarz zalecił jej przejście na dietę wegańską, jej siostra postąpiła podobnie w geście solidarności.
       
      Mamy więc do czynienia z pewnym trendem w zadowodym sporcie od jakiegoś czasu, który obecnie zdaje się nasila. Być może dzięki temu, wkrótce coraz więcej osób, które nie uprawiają wyczynowo sportu przejdzie na dietę, gdzie mięso będzie ograniczone, bo jak widać - dobrze skomponowana dieta nie przeszkadza zawodowcom, czemu więc miałaby przeszkadzać zwykłemu Kowalskiemu? Wychodzi na to, że podejście do spożywania mięsa przez ogół osób jest mocno przestarzałe i nieaktualne w świetle osiągnięć choćby tych wybitnych zawodników.
       
      Źródło: https://sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna/854313/robert-lewandowski-lionel-messi-lewis-hamilton-sportowcy-coraz-czesciej-rezygnuj/1
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.