Jump to content

Jestem na plaży i rozkminiam


Recommended Posts

Cześć bracia, 

mam urlop czyli jeden z lepszych momentów w roku no właśnie czy aby na pewno ? 

 

Aktualnie jestem zdrowy na ciele, najedzony, mam wolne, pieniądze, pasje i wiecie co ? jestem w chuj nieszczęśliwy i rzygać mi się tym wszystkim chce. 

 

Nie potrafię do jebanej kurwy cieszyć się NICZYM, zawsze szukam we wszystkim problemu, ostatnio doszło do mnie że mam również osobowość borderline, jestem psychicznie wykończony moim zjebaniem. 

 

Będąc w pracy chce być w domu, będąc w domu chce oddawać się pasji( motocykle), jadąc motocyklem chce być już w domu, obojętnie co bym nie robił to jestem nieusatysfakcjonowany, teraz mam wolne a ja myślę już żeby wrócić do pracy. 

 

Czegokolwiek nie spróbuję to cieszy mnie tylko na chwilę, o kobietach nawet nie wspomnę choć mi ich brakuje, ale wiem że potencjalny nieudany związek mógłby się zakończyć dla mnie dodaniem gazu w zakręcie. 

 

Zastosowałem wszystkie najczęściej dawane rady takim zjebom jak ja - sport, pasja, zdrowie, praca, mental, to wszystko pomaga na chwilę a później wracam do punktu wyjścia.

 

Nie ma dla mnie nadziei, na psychologów mam wyjebane, o śmiesznych lekach nawet nie myślę, kurwa mać muszę się męczyć w tym zjebanym życiu 

 

 

  • Like 1
  • Sad 5
Link to post
Share on other sites
  • Replies 65
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Ogólnie chodzi o przepalone styki. Rozregulowany układ dopaminowy prowadzi do tego, że nie odczuwasz satysfakcji z niczego, nie masz motywacji a dążysz za kolejnym "hajem dopaminowym". Problem z dopam

Dokładnie o to i każdy musi sobie jakąś drogę do szczęścia znaleźć. Moimi filarami spełnienia są następujące rzeczy (kolejność przypadkowa): - praca zawodowa - dająca satysfakcję, czyli muszę rob

Kolejne potwierdzenie, że ludziom od dobrobytu się nic nie chce, nie czują satysfakcji, spełnienia. Szczęście to nawyk cieszenia się i wdzięczności do tego nie uzależnianie go od ludzi, przedmiot

Może masz wszystko na wyciągnięcie ręki i do niczego już nie dążysz? Nasycony, bez celu i głodu nowych doświadczeń? Tak tylko strzelam.

  • Like 4
Link to post
Share on other sites

Miałem podobne dzisiaj na plaży refleksje. Ból egzystencjalny dopada chyba każdego. Czasami też tak się czuje, bo mam dużo wolnego czasu i wszyscy wokoło pracują a ja mam "wolne" :D W sumie tak chciałem to mam... w żadnej pracy też nie byłem szczęśliwy. 

 

Możesz się wydostać z matrixa, ale i być w nim sam :) Ogólnie mi też momentami nie chce się już tu być, ale przecież się nie poddam...

 

Wyznaczaj sobie cele i je realizuj myśle że tylko to napędza człowieka, bo jak się nie ma celu to i nie ma sensu wędrówka.

Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Medyk napisał:

Nie ma dla mnie nadziei, na psychologów mam wyjebane

Aha.

Jasne.

....problem leży w ZAANGAŻOWANIU.

....potem wynikową jest skupienie.

Skupione zaangażowanie to pasja.

Długo terminowo to perfekcja.

 

A tu mamy typa co ma słomiany zapał.

I twierdzi, że nic niema do przepracowania.

 

....zapewne na zajęciach/lekcjach bazgrałeś coś bez sensu na 'boku'.

 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Tak naprawdę to jesteśmy w specyficznym momencie dziejów ludzkości - czyli mamy logistycznie naprawdę sporo a może nawet i więcej. A jednak często mentalnie odczuwamy deficyty, nie potrafimy dłużej odczuwać satysfakcji. No właśnie o co chodzi?

  • Like 8
Link to post
Share on other sites
33 minuty temu, Redbad napisał:

Tak naprawdę to jesteśmy w specyficznym momencie dziejów ludzkości - czyli mamy logistycznie naprawdę sporo a może nawet i więcej. A jednak często mentalnie odczuwamy deficyty, nie potrafimy dłużej odczuwać satysfakcji. No właśnie o co chodzi?

 

Dokładnie o to i każdy musi sobie jakąś drogę do szczęścia znaleźć. Moimi filarami spełnienia są następujące rzeczy (kolejność przypadkowa):

- praca zawodowa - dająca satysfakcję, czyli muszę robić coś ciekawego, w miarę chociaż ważnego i przydatnego

- aktywność fizyczna - w moim przypadku kondycyjna - przynajmniej 3x w tygodniu, daje mnóstwo radości i ładuje akumulatory

- ciekawe hobby (mam przynajmniej dwa) na co najmniej dobrym poziomie każde

- pogodzenie z miejscem i czasami, w jakich się znajdujemy.

 

Jeśli chodzi o to ostatnie - po prostu akceptuję fakt, że dziś związki to nie jest właściwy dla mnie sposób na życie, ze względu na ogromne ryzyko porażki (stracony czas, zaangażowanie itp.), nie jestem z tego powodu ani zły ani rozgoryczony na świat - po prostu przechodzę nad tym do porządku dziennego i kieruję swoją energię na inne rzeczy.

 

Słowem: chwytać życie intensywnie, ale nie przyjmować żadnych założeń co do trwałości czegokolwiek.

 

Edited by SamiecGamma
  • Like 10
Link to post
Share on other sites

Niedawno taka jedna z Rezerwatu założyła temat o tym ma 3 facetów jednocześnie. Może się jeszcze bardziej poświęci o będziesz czwartym? Napisz do niej.

  • Like 1
  • Haha 5
Link to post
Share on other sites

Dojmująca pustka to znak czasów. Poprzednie pokolenia wypełniały ją najczęściej praktykami religijnymi, oraz ciężką pracą by utrzymać gromadę potomstwa.

Mówiło się wtedy, że gdy Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko jest na swoim miejscu.

 

  • Like 7
Link to post
Share on other sites

@Endeg Sensu życia nie można opierać tylko na szczęściu. Tu przykład. Typek całe życie żył beztrosko a finalnie pociął sobie żyły (przez alkohol, i narkotyki bo przecież cały czas musi byc super). Jak tak żyjesz to z boku wygląda to super, a potem wieczorem zostajesz sam w mieszkaniu, i nachodza cię koszmary.

 

 

@Medyk weź się do fizyczniej roboty to przejdzie jak ręką odjął. Przynajmniej na jakiś czas, potem potrzebujesz jakiegość szczytu na który możesz się wspiąć. Inaczej nic nie ma sensu. 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
6 minut temu, PyrMen napisał:

Jedz np. do Donbasu

Po co? Niech spróbuje przeżyć za minimalną.

 

@Medyk

Piszesz że kobiet Ci brakuje, a chociaż znajomych jakichś masz żeby się spotkać, pogadać? Piszesz tylko o pasjach, pracy i pieniądzach, a same zabawki szczęścia nie dają. Jesteś zwierzęciem stadnym i w takiej klatce wiecznie się żyć nie da. Ja lubię samotność, gdy nikt mi się nie kręci ale potrzebuję czasem kontaktu z innymi ludźmi, o kobietach nie wspominając.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, Kong12 napisał:

Nie ruchasz to jest twój problem.Wpadasz dlatego w depresję.

 

@Medyk. Idź na Divy.

 

Co do całej reszty to mój  śp. Dziadek zwykł mówić: W dupach się od dobrobytu poprzewracało.

 

 

  • Like 5
Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, Medyk napisał:

Nie potrafię do jebanej kurwy cieszyć się NICZYM,

 

7 godzin temu, Redbad napisał:

No właśnie o co chodzi?

 

Ogólnie chodzi o przepalone styki. Rozregulowany układ dopaminowy prowadzi do tego, że nie odczuwasz satysfakcji z niczego, nie masz motywacji a dążysz za kolejnym "hajem dopaminowym". Problem z dopaminą jest taki, że po górce "dopaminowej" poziom jej spada poniżej poziomu bazowego - czyli pragniesz jeszcze bardziej kolejnego "kopa dopaminowego". Do tego dochodzi chore programowanie społeczne płynące z mediów, reklam, filmów (i niedaj o wielki potworze spagetti pornoli) w którym każdy jest "bohaterem nie tylko w swoim domu", kolejne bzdurne filmy akcji o "bohaterach" a ludzie wierzą, utożsamiają się z tymi bredniami i potem dziwią się, że czują się jak rozdeptane przez słona guano afrojerzyka mysiego (kwestię wpływu mitu herosa bardzo dobrze opisał Ernest Becker w "The Denial of Death" - super książka, ale jeżeli masz deprechę, to raczej jej nie czytaj bo zawiera sporo bardzo niewygodnej prawdy o egzystencji oraz "społeczeństwie").

 

Badania w tej kwestii prowadzone były od wielu lat, większość problemu wynika z otrzymywania "nagrody" bez wykonania "pracy" - w skrócie jest "nam" za dobrze. Co ciekawe, od wielu wieków mówi o tym buddyzm "if you want sukha embrace dukkha". Wg poglądów profesora Hubermana z uniwersytetu Stanford dobrym sposobem na podniesienie poziomu bazowego dopaminy jest "wykuwany" przez niego obecnie termin "limbic friction" - czyli w bardzo dużym uproszczeniu wykonywanie rzeczy trudnych których bardzo nie chce sie robić, których się unika, pomimo tego że są to rzeczy "dobre" i prowadzą do rozwoju osobistego. Jeżeli naprawde nie chcesz czegoś robić (wysiłek wizyczny, nauka jakiejś umiejętności, kompiel w lodowatej wodzie itp.) - to właśnie powinieneś to zrobić, dodatkowo warto przestać "karmić" się non stop "nagrodami" bez wykonania "wysiłku".

 

Więc co robić? Banalnie proste: "chop wood, carry water".

 

No ale i tak większość z was tego nie zrobi i nadal będzie ganiać za "hajami", divami czy innymi impulsami a potem płakać, że "nic nie ma sensu" i "nie potrafię się cieszyć".

Edited by oxy
  • Like 13
  • Thanks 7
Link to post
Share on other sites

Jestes na plazy a tam same doopencje z obstawa . Moze pieknie szumi a ty sie pewnie zastanawiasz dlaczego to nie ja je pukam ? Umysl jest podobny do mentalnosci p00lek .Jesli nie potrafisz zniesc mnie kiedy jestem najgorsza to nie zaslygujesz na mnie kiedy jestem najlepsza . Uczmy sie od najlepszych nauczycuelek zycia .😂

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Czymś, co może pomóc może być pomaganie innym. Jakiś wolontariat czy filozofia earn-to-help. Mało co tak wystrzeli Ci dopaminę i inne hormony jak to, gdy widzisz efekty Twojej pomocy słabszym i bardziej potrzebującym. 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, Medyk napisał:

to wszystko pomaga na chwilę a później wracam do punktu wyjścia

Spróbuj nie iść w żadne "wszystko" co ma niby pomóc i zobacz czy aby na pewno punkt wyjścia jest tak straszny, że chcesz przed nim uciec i dlaczego.

Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, PyrMen napisał:

Jedź np. do Donbasu...

Pojedź na oddział onkologiczny dla dzieci. 

 

Godzinę temu, trop napisał:

Pogadaj z ludźmi z Buczy. 

😂 panowie chcieli zabrzmieć głęboko i dramatycznie.

Po prostu pojedź na wakacje, człeniu.

Edited by zychu
Link to post
Share on other sites

Po znalezieniu pracy nowej pracy w innym mieście dalej od miejscowości rodzinnej podobne miałem rozkminy. Na weekendzie myślałem o tym, aby być w robocie natomiast podczas mojej pracy chciałem mieć wolny dzień.

Pomogło mi odnalezienie jakiś celów swoich, które z dnia na dzień regularnie się już staram realizować.

Własna droga do szczęścia jest ważną rzeczą, a warto znaleźć samemu sposób na wypełnienie swojej pustki we własnym życiu.

Do tego co piszę @Imiennik jakiś kontakt z drugim człowiekiem się też przydać może gdyż człowiek jest zwierzęciem stadnym i nie ma co się kompletnie zamykac na ludzi.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.