Jump to content

Recommended Posts

Jeden z chyba bardziej odważnych w doborze tematów polskich ezoteryków. Parę przykładów filmów (które są tylko dodatkiem do jego strony)
 


Ciekawy jest ten ciąg reinkarnacyjny III Rzesza -> USA (wojna Wietnam/Korea) -> Polska (to już się pojawiało w innych filmach, np. poniżej).
Zwłaszcza w kontekście przemian w Polsce i np.  https://www.kronikatygodnia.pl/artykul/31470,inflacyjne-pogrzeby-polskie-cmentarze-jak-z-usa
 

 

 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Ma bardzo dużo ciekawych idei, ale osobiście jestem bardzo ostrożny. Tematy z magravem czy jak to się nazywa, to nie wszystko co mnie niepokoi, kiedyś sprawdziłem co mówił (coś powiedział mi co wolę zachować w tajemnicy), myślałem że to być może jasnowidzenie, ale okazało się że mówił innym to samo.

 

Reasumując, moje doświadczenia są takie że korzystać, ale ostrożnie. Jednak zawsze daję mu lajka i coś szepnę o nim, bo poruszył kilka mega ważnych tematów jak np. przysięgi i inicjacje, jak się one kończą w innych wcieleniach, o ile w ogóle są inne wcielenia.

 

Kiedyś z nim rozmawiałem na skype. Pomocny człowiek, ale nie wytrzymałem, ma niesamowicie presjującą energię, jakby był dowódcą wojskowym :) Ale takie rzeczy jak cechy charakteru nie są wyznacznikiem przekazu.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Leśne dziadki co opowiadają jak to kiedyś było lepiej, a nawet ludzie nikczemni byli bardziej uczciwsi, piwo zimniejsze i w ogóle wszyscy żyli w harmonii... A to wszystko posypane ezopierdzieleniem. Mhhh pyszny koktajl.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

@Marek Kotoński A ja miałem akurat przyjemność poznać na żywo i miałem dobre odczucia, choć ma swoje fiksacje. Do tego ma normalną rodzinę, normalną pracę poza ezo (branża budowlana). Jest kulturalny i serdeczny do ludzi, nikogo na siłę nie wciąga i nie namawia na nic.  Jedne warsztaty, na których u niego byłem, zrobił dla trzech osób za 200 zł od łba za dwa dni, od rana do wieczora.


Cenię jego stronę internetową, bo to jest właśnie kopalnia wiedzy o różnych obciążeniach i tematach.
 

12 godzin temu, Marek Kotoński napisał:

ma niesamowicie presjującą energię, jakby był dowódcą wojskowym

Z czym się w sumie nie kryje :) (Garibaldi)
FcstnGK.jpg



 

Edited by t0rek
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
W dniu 30.07.2022 o 11:06, Gromisek napisał:

opowiadają jak to kiedyś było lepiej, a nawet ludzie nikczemni byli bardziej uczciwsi, piwo zimniejsze i w ogóle wszyscy żyli w harmonii...

Bardzo w harmonii :) 

 

 

  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
  • Similar Content

    • By Strzała w tarczy
      Jako, że dziś święty dzień boga słońca, to porozświetlajamy trochę mroki w naszych umysłach.
       
      Tekst pisany z telefonu, więc może być ciężkostrawny, w swej formie.
       
      Będę korzystał z "Biblii Pierwszego Kościoła" oficyny wydawniczej Vacatio
       
      Nasze szarady zacznijmy od kazania na górze z Ewangelii Mateusza, chociaż polecam zaznajamiać się z nią od pierwszych wersów.
       
       
      Mt 5,3:
      "Błogosławieni ubodzy w duchu, bo ich jest królestwo niebieskie."
       
      czy
       
      "Błogosławieni ubodzy, bo w duchu ich jest królestwo niebieskie"
       
       
      Mt 5,10
      "Błogosławieni prześladowani z powodu sprawiedliwości, bo ich jest królestwo niebieskie"
       
      czy
       
      "Błogosławieni prześladowani z powodu sprawiedliwości, bo w duchu ich jest królestwo niebieskie"
       
       
      Mt 5,16
      "Niech tak świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i oddali chwałę Ojcu waszemu w niebie"
       
      czy istnieje powiązanie z
       
      Mt 6,22-23
      "Lampą ciała jest oko. Jeśli więc twoje oko będzie zdrowe, całe twoje ciało będzie oświetlone, a jeśli twoje oko będzie zepsute, całe twoje ciało pogrążone będzie w ciemności.
      Jeżeli zatem to światło w tobie będzie ciemnością, jakże wielka to ciemność"
       
      Podpowiedź: Jezus dyskutował z uczonymi w piśmie, więc z pewnością znał co najmniej grekę (w końcu dominowała ona w całym tym regionie od czasów Aleksandra Wielkiego), wiemy również, że uzdrawiał ludzi, więc nie podejrzewam by nie znał przynajmniej części nauk greckich lekarzy, w tym Herofilosa z Chalcedonu, prawdopodobnie znał również nauki egipskich kapłanów (ludzi prawdziwie uczonych) oraz symbol Oka Horusa.
       
       
      Mt 6,3
      "Gdy natomiast ty spełniasz uczynek miłosierdzia, niech nie wie twoja lewa [ręka], co czyni prawa, aby twój czyn miłosierdzia był w ukryciu. A twój Ojciec, który widzi w ukryciu, odda tobie."
       
      a może lepiej zmienić tę wstawkę od kopisty
       
      Gdy natomiast ty spełniasz uczynek miłosierdzia, niech nie wie twoja lewa [półkula], co czyni prawa, aby twój czyn miłosierdzia był w ukryciu. A twój Ojciec, który widzi w ukryciu, odda tobie."
       
       
      Mt 6,17-18
      "Kiedy ty pościsz, natrzyj swoją głowę i umyj swoją twarz, by nie ludziom pokazać, że pościsz, lecz twojemu Ojcu, który jest w ukryciu. A twój Ojciec, który widzi w ukryciu, da ci.
       
       
      Mt 6,31-34
      A zatem nie martwcie się, mówiąc: Co będziemy jeść?, albo: Co będziemy pić?, albo: Czym się idziemy? Bo o to wszystko zabiegają poganie. A wasz Ojciec niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie.
      Zabiegajcie najpierw o królestwo [wydaje mi się, że może tu chodzić jednak o państwo lub inną formę ludzkiej organizacji np. na szczeblu lokalnym] i o jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane.
      Nie martwcie się zatem o jutro, bo jutro samo zatroszczy się o siebie. Starczy dniowi jego własnej biedy.
       
       
      Przy okazji zachęcam tez do modlitwy zgodnej z nakazem Jezusa.
       
      Mt 6, 5-8
      Kiedy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Bo lubią się modlić, stając w synagogach i na rogach ulic, aby się ludziom pokazać. Tak mówię wam, oni odbierają swoją zapłatę.
      Gdy ty się modlisz, wejdź do [wewnętrznej części swojego] domu [niedostępnej dla obcych] i zamknąwszy drzwi, pomódl się do Ojca swojego, który jest w ukryciu. A twój Ojciec, który widzi w ukryciu, da Ci.
      W modlitwie nie paplajcie jak poganie. Oni uważają, że dzięki swojej wielomównosci zostaną wysłuchani. Nie upodabniajcie się do nich, gdyż wasz Ojciec wie, czego potrzebujecie, zanim Go poprosicie.
       
       
      Ostatnia szarada:

      Mt 6,9-15,
      "Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się uczci jako święte imię Twoje, niech przyjdzie Twoje królestwo, niech wola Twoja się spełni, jak w niebie, tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj. Przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczyliśmy naszym winowajcom. I na próbę nas nie wystawiaj, lecz od zepsucia nas uratuj.
      Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, przebaczy i wam wasz Ojciec niebieski, a jeśli nie przebaczycie ludziom, to i Ojciec wasz nie przebaczy waszych przewinień."
       
      Trochę go pozmieniam m.in. oraz dodam coś na podstawie tradycji Kościoła, niestety nadal nie jest to przekład bliski oryginałowi od Jezusa.
      Może Bracia Kespert lub Martius777 byliby w stanie coś pomóc.
       
      "Wy zatem tak się módlcie:
      (Nazywamy się Synami Bożymi i nimi jesteśmy, dlatego mamy śmiałość by mówić:)
      Ojcze nasz, który jesteś w Królestwie Niebieskim, niech się uczci jako święte imię Twoje, niech przyjdzie do Nas Twoje Królestwo, niech wola Twoja się spełni, jak w niebie, tak i na ziemi. 
      Chleba (tradycja lepiej opisana w Didache) naszego powszedniego daj nam dzisiaj.
      Przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczyliśmy naszym winowajcom.
      I na próbę nas nie wystawiaj, lecz od zepsucia nas uratuj.
       
      Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, przebaczy i wam wasz Ojciec niebieski, a jeśli nie przebaczycie ludziom, to i Ojciec wasz nie przebaczy waszych przewinień."
       
       
      Zachęcam wszystkich Braci do studiowania pism oraz pielęgnowania właściwie rozumianej wiary
      tzn. łączności z jedynym prawdziwym Bogiem, "który jest, który był i który nadal do Nas przychodzi"
      Przypominam, że nasz Prawdziwy Bóg nie jest miłosierny,
      Prawdziwy Bóg jest Wiarą, Nadzieją i Miłością.
       
      Kusi, żeby dodać hymn o Miłości z 1. listu Szawła do Koryntian, bo jest naprawdę piękny
      Problem w tym, że całościowo nauki Szawła są dla mnie niejednoznaczne, zagmatwane i bardzo problematyczne.
      Studiowanie listów Szawła (w zasadzie wszystkich dostępnych informacji, w tym tych zamieszanych przeze mnie) radzę zawsze poprzedzać:
       
      Mt. 5,34-37
      "A ja wam mówię, by w ogóle nie przysięgać: ani na niebo, bo jest tronem Boga, ani na ziemię, bo jest podnóżkiem Jego stóp; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla, ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nie możesz nawet jednego włosa uczynić białym lub czarnym.
      Wasza mowa niech będzie: Tak - tak, nie - nie. A co nadto, z zepsucia jest."
       
    • By t0rek
      Jest też blog: https://prometej-wyzwolony.blogspot.com/ 
    • By Tavi
      Witam Was bracia
       
          Otóż poszukuję lektur "zakazanych", o praktykach ezoterycznych i tajemnych stowarzyszeniach ,odrazu uprzedzam, że nie mam zamiaru bawić się w jakieś wywoływanie duchów tylko mam chęć zaznajomienia się z tymi informacjami w celu rozrywki i odbioru jako fikcji literackiej. Reasumując szukam nazw, dostępów do książek i wiedzy której nie znajdzie się w księgarniach, o tajnych stowarzyszeniach oraz ich praktykach. Z góry proszę o zaniechanie komentarzy typu " Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz" z racji tego, że gdybym chciał tego nie wiedzieć i lepiej spać, to nie szukałbym informacji. Istotnym faktem jest to, że oprócz dodania tematu na forum sam szukam wyżej wymienionych rzeczy, więc nie jest to przejawem lenistwa a inną drogą pozyskiwania informacji, być może od braci których również pociągneła do tego ciekawość a są bardziej obyci w tym temacie.
    • By Marek Kotoński
      Blogasek Ani - 
       
       
      Proszę społeczność - nie żałujcie jej lajków, napracowała się dziewczyna. Żeby uprzedzić pytania - tak. to jest ta Ania, która była bardzo okrutnie prześladowana przez Pana byłego już detektywa, który obecnie jest na wczasach w więzieniu i jego koleżków, których takie wczasy, daj Panie dobry Boże, dopiero czekają.
       
       
       
      Moja analiza (za którą dziękuję serdecznie Ani), jeśli ktoś jest ciekawy, jakie jest moje przeznaczenie i ścieżka życia wg. tego systemu - https://drive.google.com/file/d/1vcMbGnhfuTNOd-bSWOtjhf-siNH83Gx8/view
       
       
    • By t0rek
      Artykuł: https://swiatducha.wordpress.com/2019/10/25/kobietom-nie-zalezy-na-partnerstwie/
      Co ciekawe, kobietom nie zależy na partnerstwie
        Proszę się nie obruszać, tu nie chodzi o pognębienie pań, tylko o prezentację mechanizmu prokreacyjnego.
      Paniom jak najbardziej zależy na związku, relacji, małżeństwie, dzieciach… itd.
      Podejmują wielokrotne różne wysiłki, starają się, działają, są aktywne. Wręcz mogę powiedzieć, że w dużej liczbie przypadków, można by zauważyć, że ten chłop to leń!, i to jej bardziej zależy na rodzinie, związku. Ja to widzę, i nie tylko ja!
      Ale najczęściej nie zależy im na partnerstwie. Taki fakt. I tak paradoks.
      Jest różnica. Pomiędzy rodziną a partnerstwem – to nie jest to samo. Owszem, w rodzinie są „partnerzy”, którzy wspólnie działają dla jej dobra, acz.. pomiędzy dwojgiem ludzi  w rodzinie istnieje związek. I teraz o nim mówię, na nim się skoncentruję.
      Nie wątpię w dobre intencje kobiet. Chyba bym upadł na głowę, żeby uznać, że połowa ludzkości chce źle! Nie jest tu moim celem wskazanie na osobiste „ukryte niechęci” (co też może i się pojawiać z powodu np. karmy itp.). Moim celem jest tu wskazanie na zaszyte w ludziach programy, które nie mają na celu dobra naszego, osobistego – a przez to społecznego.
      Programy zaszyte przez twórców ludzkości – dawnych genetycznych manipulatorów – „bogów przychodzących z nieba” – Anunnaków służą… właśnie im. Tak jak pierwotny człowiek (wg. sumeryjskich tabliczek klinowych) miał służyć anunnackim potrzebom wydobywania złota [link].
      Z obserwacji można wywnioskować, iż paniom nie zależy na partnerstwie, a na .. wypełnianiu kodów zaszytych w biologii.
      Kody biologiczne są tak silne. I „wszystko paniom wskazuje” (to, co czują z ciała i co „mama mówi”) , że to owe programy mają być zrealizowane (w rodzinie, małżeństwie, wychowaniu dzieci).
      A co pokażę, poddanie się presjom prokreacyjnym z naszego własnego ciała daje to nie to, czego byśmy oczekiwali…
      Nie to, czego byśmy chcieli..
       
      Czego dziewczynka nie wie?
      Wobec młodych mężczyzn mówi się: „nie wolno ci chłopaku poddawać się swoim rządzom seksualnym, masz nad nimi zapanować”. I chłopacy zwieszają głowę i „panują” – tłumią siebie, nie mając możliwości ekspresji (którą by społeczeństwo akceptowało).
      A co się mówi do dziewczynek? Nic się nie mówi, bo „dziewczynka już wszystko wie”.
      To ja powiem dziewczynce, czego nie wie.
      Z tego co widzę, od lat już preferowany jest pogląd o wartości „związków partnerskich”.
      A co na to nasza biologia, nasze oprogramowanie?
      Wszak to ono w większości steruje relacjami.
      Mając tak mało wokoło osób bliskich, które realnie są w stanie mieć empatię, poczuć to, jak druga osoba żyje, czego potrzebuje, to można powiedzieć, że większość ludzi nie ma odpowiednich możliwości aby wzrastać jako dziecko w warunkach istotnie dających zaspokojenie podstawowego nauczenia się czym związek jest. Dzieci nie uczy się jak żyć jako partnerka lub parner. „To się czuje” – jest to wskazanie na siłę bardzo potężną, biologiczną, ale .. jakże błędną wobec tego, czego naprawdę oczekujemy!
      Dzieci większość swoich relacyjnych nauk czerpią „przez osmozę”, czyli patrząc i czując co się pomiędzy rodzicami dzieje, same nasiąkają tymi sposobami. Najczęściej w dużej części nieprawidłowymi, ponieważ Ludzie Bez Ducha, sami nieuczeni są głąbami relacyjnymi.
      I czego można się od takiego kapuścianego głąba nauczyć? Można się nauczyć bycia kapuścianym głąbem.
      Jedyny sposób to brać się za siebie z refleksją. I nie tylko taką płytką „ja tak nie chcę!” „u mnie tak nie będzie jak u moich rodziców!” – bo jest to proste wyrażenie buntu. A, można dodać, że to jest częste, a równie częste jest poddanie się następnie szarpiącym ciało energiom seksualnym, wzorcom prokreacyjnym, które są zaszyte w nas na poziomie komórkowym. Potrzeba oprócz poprawnej chęci odejścia od wzorców postępowania widzianych u rodziców – jeszcze dać sobie pozytywne, realne, działające sposoby rozmawiania w związku, z partnerem. Trzeba wiedzieć kiedy i co mówić, jak słuchać. Trzeba znać sporo umiejętności interpersonalnych. Psychologowie je znają od dziesiątków lat. Ale nie widziałem, aby ta wiedza wychodziła jakoś mocno spoza tego kręgu profesjonalistów. Kobiety ciągle i ciągle próbują być „naturszczykami” związkowymi, co z siłą wodospadu przerzuca je na stronę bycia poddanymi Anunnckimi i ofiarami systemu.
      Umiejętności komunikacyjne i.. ich brak
      Czy pamiętam, żeby któraś dziewczyna, pani sama z siebie zechciała się nauczyć prostych sposobów ulepszania komunikacji między nią a drugą osobą? Takich prostych jak techniki parafrazowania, aktywnego słuchania?
      Wydawałoby się, że o, tak, panie to się znają na komunikacji i cenią sobie ją! One zaraz będą się tego uczyć, tak z marszu. Przychodzą z ulicy i czytają „Wychowanie bez porażek” i inne tego typu książki. I co więcej je stosują!
      A tu.. zonk. Kobiety, odwrotnie do moich przewidywań nie są i nie były skupione na partnerstwie.
      Nie pamiętam, abym kiedyś słyszał od kobiety, że się czegoś ciekawego dowiedziała jak rozmawiać z mężczyzną.
      Nie mylmy tu tysięcy wypowiedzianych słów z umiejętnościami komunikacyjnymi w partnerstwie!
      Panie realnie mają o wiele większe możliwości komunikacyjne. Ale oczywiście siadają na laurach uważając, że to wystarcza, że one jakie są to już takie są super, cudowne i z górką to wystarcza do wspaniałego związku. I potrzeba się zająć sukienką, butami i paznokciami. A reszta sama przyjdzie, wliczając w to słowotok.
      To jest coś jak nie czytanie instrukcji obsługi. Jest skomplikowane urządzenie elektryczne, elektroniczne. I teraz – często ludziom nie chce się czytać tego podręcznika użytkowania. Bo przecież „wszystko widać”: są przyciski, są krótkie podpisy. „Przecież ja to umiem obsłużyć!” myśli człowiek, często zagoniony. A tu zonk. Urządzenie nie chce działać. Albo działa nie tak, jak się wydawało, że powinno. Albo, co gorsza, za przyciśnięciem pierwszych trzech klawiszy się psuje całkowicie!
      Kobietom zależy na wielu sprawach, ale..
      Oczywiście, zależy im na „spotkaniu tego odpowiedniego”. Jest to bardzo rozsądna postawa. Ludzi jest tak wiele typów, tak wiele różnych postaw mają. Są całe dosyć złożone systemy podpowiedzi kogo jest dobrze wziąć na partnera, partnerkę. Opierają się one często na astrologii – czy chaldejskiej, czy chińskiej. To pokazuje, jak bardzo oprogramowanie zodiakalne na nas działa. Dobrze się dobrać, to niewątpliwie coś. Czy to zapewnia dalsze dobre działanie w związku? Niewątpliwie daje podstawy.
      Kobietom jednak jak widzę zależy na tym, nie dlatego, żeby pojawiło się partnerstwo, ale „aby to się samo zadziało”. „Bo to takie romantyczne!!! A ja jestem rozważna i romantyczna za razem!”
      Samo to się grzmi i błyska.
      Jak ma się takie postawy, to do związku to prędzej dostanie pani alkoholika i możes dostać ileś grubych słów pod swoim adresem, jak się będzie pani upierać aby „samo się powinno dziać”. Oto karma w obrębie tego samego wcielenia. Jest przyczyna – jest skutek.
      Widzę panie, które starają się, niewątpliwie. Jednak niewątpliwie nie widzę starania o partnera. Starania o siebie widzę. Starania o coś większego – związek, rodzinę – widzę. Jednak widzę też wiele przejawów odrzucenia, testowania (sławne „shit testy”), oceniania, dystansowania się wobec tego, kogo mają jako partnera w swoim związku.
      Partner to ktoś, z kim idziemy w parze ku jednemu celowi. Warto trzymać z nim sztamę.
      A tu co? Panie zachowują się dosyć często jakby miały osobistego, przybocznego drania do wytykania kłopotów i błędów. Niecnego gościa, który tylko czycha na to, żeby coś było nie tak. No tak to się długo nie pociągnie. Statystyki rozwodów pokazują, iż rzeczywiście tak się długo nie ciągnie! Wiele małżeństw się rozpada. A w tych, które są można domyślać się, że nie jest „o niebo lepiej”, tylko może w dużej części po prostu ludzie nie chcą sobie robić tej dużej traumy zwanej rozwodem?
      Dużo mówiąca ankieta
      Pamiętam jedną ciekawą ankietę, skierowaną do panów. Pytanie było proste, co chcielibyście, jakich postaw oczekujecie od wybranek swojego serca? Co by powodowało, abyście panowie mieli prawdziwą motywację do tego, aby zaangażować się w związek do swojej grobowej deski?
      I jakie były odpowiedzi?
      Czy panowie chcieli świetnego seksu?
      Czy chcieli równości w zarobkach i łożeniu na rodzinę?
      Nie, panom zależało najbardziej na jednej sprawie, która leży w obszarze psychologicznym.
      Panowie chcieli, aby ich wybranki stały po ich stronie w życiu.
      Tylko tyle, i aż tyle.
      Wnioski są wielorakie z tej prostej wypowiedzi iluś mężczyzn.
      Po pierwsze – mężczyźni czują się, że są postrzegani jako będący we wrogiej pozycji wobec pań. I one dają im to do zrozumienia odrzuceniem, przechodzeniem na pozycję opozycyjną wobec nich.
      Prymitywne oprogramowanie „neandertalczyka” powoduje, że jak się nie ma tego, co się chce, trzeba walić po głowie, a możę wtedy ktoś po drugiej stronie stanie się poddanym naszym chęciom i może otrzymamy to, czego chcemy. Może to dla człowieka pierwotnego działało. Ale dzisiaj?!! To już miesza w głowie, że można tak myśleć.
      Po drugie – negatywne motywowanie. Jak można oczekiwać, że metody rodem z dawnych szkół, karzących uczniów będą działać? Że jak uczeń dostanie dwóję (a pan dostanie
      Nic to przyjemnego, aby być manipulowanym. Wychodzenie pani do opozycji wobec męża gdy akurat jest jakis kłopot, gdy rodzina przeżywa „burzę na morzu” co mu mówi? Że go tunie chcą, że mu nie wierzą, że uważają, że trzeba go „przydusić”, przymusić, aby się wziął za sprawę. O, jak wiele razy ja od różnych pań, dziewczyn odczuwałem taką postawę, tą presję. Oczywiście mającą wymiar „wyjścia z teamu”, opuszczenia mnie jako człowieka, w trudnej sytuacji. Jeśli nie umiałem wystarczająco dobrze zafunkcjonować – to za chwilę miałem nie tylko problem, ale i znajomą panią w opozycji! To bardzo prymitywne zachowanie i mocno upokarzające, przyznacie.
      Po trzecie – odsuwanie się. Co ciekawe, to panie uważają, że z ich zachowaniem jest wszystko w porządku. Żadna mamusia nie wskazała córeczce, że jej neandertalskie, prymitywne zachowanie nie licuje z wiekiem XX czy XXI. Jak widzę jak żona mojego starszego kolegi w trzy sekundy potrafi przejść od życzliwości do chłodnej opozycji wobec mojego znajomego, to mi się mózg żeluje.. Trzeba nie mieć oczu, żeby widzieć, że  u tej pani uruchamiają się koszmarne postawy.
      A jest doświadczoną, rozsądną w innych obszarach, wysoce wykształconą kobietą, wykonującej bardzo zaawansowany, wymagający zawód, jest na topie społeczeństwa. Czy coś jej przeszkadza w byciu życzliwą wobec swojego męża? Takich przykładów mógłbym podawać wiele.
      Trzeba przyznać, że moje wywody, a także i wyniki ankiety, które pokazały prawdziwą potrzebę mężczyzn pokazują coś dużego. Oczywiście jest to mocno wstydliwe. Polityczne super niepoprawne!
      Dlatego nie liczę na „pozytywne przyjęcie”. Ani też nie liczę na popularność.
      Liczę zaś na kilka osób, które są w stanie to umysłowo objąć i zrozumieć.
      Programy ludzkie
      To nie partnerstwo przyświecało Anunnakom [link] ku temu, aby stworzyć sobie poddanego niewolnika ileś tysięcy lat temu. Partnerstwo mężczyzny i kobiety to by było dla nich jak kamień między zębami w czasie spożywania miłej energetycznej papki, płynącej od ludzi, którą się Anunnaki żywią.
      Tak więc zaprogramowali mężczyznę, aby dążył do zapładniania tak wielu kobiet jak się da, a kobietę, aby dbała o siebie jako o miejsce poczęcia i zrodzenia potomków. To ma się „samo dziać”. Człowiekowi nie jest potrzebna świadomość, ma pozostać niewolnikiem. Coś więcej? Nie, po co.
      Wymagania wobec pań?
      To bardzo dobrze wskazał Bert Hellinger, co jest podstawową przyczyną krachu małżeństwa i rodzicielstwa. I co ma być kamieniem węgielnym małżeństwa.
      To związek rodziców ma być pierwszoplanowy, i na nim mają móc się wesprzeć dzieci. Ma być na tyle silny.
      Jak ma być jednak silny, gdy mężczyzna goni gdziekolwiek, bo nie zastanawia się, bo nie bierze serio zaangażowania?
      Jak ma być silny związek, jak kobieta ma w nosie relację z mężczyzną, a bardziej ją interesuje, „czy jest atrakcyjna?”
      Czy aż tak bardzo mężczyźnie to imponuje, że jest atrakcyjna? A może bardziej go będzie pociągać, że umie z nim być, że dostrzega go, uznaje za wartościowego przez swoją postawę, wypowiedzi?
      Ważniejsze ponad super-hiper wygląd jest to, aby potrafiła stworzyć relację, aby potrafiła umieć podnieść komunikację na taki poziom, aby nieświadoma, nieunikniona relacja męsko-damska zaczęła być możliwa do objęcia przez świadomość.
      Bo dopiero wtedy może się pojawiać partnerstwo.
      Serduszka na fejsbuku tego nie załatwią.
      Nie załatwią tego wymalowane, wycezelowane paznokcie.
      Nie załatwi tego nowe auto w lizingu, ani też nowe kafelki w super łazience.
      Bo nie na tym polega tworzenie więzi w związku.
      Ale panie uważają, że właśnie na tym. Bo ich ciało im to mówi.
      A przecież wszyscy potwierdzali im, że one wiedzą wszystko co wiedzieć powinny!
      I w obszarze partnerstwa nie musza się niczego uczyć.
      Cóż za kłamstwo.
      Nowoczesna cywilizacja dodatkowo mocno wspiera taką bajeczkę, fantazję poprzez trend konsumpcyjny. I ludzie bez Ducha łapią się na to, łykają to bez popitki, te wszystkie „nowoczesne dobra” za kolejne wyrzeczenia. Wyrzeczenia czyli zabraną energię i czas od relacji z mężem, partnerem i z dziećmi.
      * Skąd brać mądrość?
      Gdzie się o tym ma kobieta nauczyć? Od mężczyzn, od tych, którzy mają refleksyjność, od tych, którzy wiedzą jakie idee realnie, rzeczywiście wspierają małżeństwa, związki.
      A takich mężczyzn jest co kot napłakał.
      Raz, że ogromna ilość pochodzi z Linii Ewolucyjnej, a dwa, że spora część jest bez Ducha (nawet ci, którzy są spoza L.E.).
      No i panie są „skazane” na domyślanie się i wystawione na swoje ciało, które każe im „dobrze wyglądać” zamiast dobrze funkcjonować. Każe im dbać o potomstwo, zamiast dbać o związek.
      Kto ma uszy niechaj słucha – kto jest w stanie odebrać ten przekaz, to odbierze. Większość nie odbierze. Dla większości ludzi w populacji jest to głos głuchego dzwonu, nie obudzi ich, bo też i nie ma tam u nich co się budzić. Trzeba to brać pod uwagę, że żyjemy w społeczeństwie, które mimo, iż „szkolone” to w większości nigdy „wyszkolone” nie będzie, niezależnie jak bardzo nauczyciele różnych szczebli by się nie przykładali (pracowałem wiele lat jako nauczyciel, więc wiem co nieco o tym).
      Ale ci, którzy mają na to uszy otwarte, którzy poszukują tej wiedzy, odkłamania rzeczywistości, zobaczenia jej w realnym świetle, zauważą zarówno ograniczenia i uwarunkowania, w których żyją, które przynosi im ich własne życie,
      jak i zobaczą drogi wyjścia, że jest tu i tu szansa, że tu i tu jest jednak (chociaż niewielka) możliwość, „aby się udało”.
      Bo może się udać. I w związkach, i w rodzinie, i w wychowaniu dzieci.
      Czego szukać u drugiej strony?
      Ludzie szukają „tego odpowiedniego chłopaka”, „tej odpowiedniej dziewczyny”. Jest to jak najbardziej poprawne. Ale.. czy dobrze wiedzą kogo? Czy dobrze wiedzą jakimi kryteriami się kierować, jak ten ktoś wymarzony miałby postępować?
      Tu, w tym tekście daję jedno wskazanie.
      Chłopak ma szukać takiej dziewczyny, która jest nastawiona na partnerstwo, a nie na „bycie panią w związku”. Tu wskazanie jest proste. Sam chłopak ma oczywiście też chcieć pracować na zaangażowaniem w związek. Ale jak ona chce się angażować w partnerstwo (a nie w wysławianie siebie pod niebiosa), to i on to łatwiej zrobi.
      W stosunku do kobiet jest ciężej. Związek jest jej domeną, więc ona więcej tu znaczy.
      Dziewczyna ma nie tyle coraz bardziej upiększać siebie, bo to jest działanie zewnętrzne, które dosyć szybko transportuje ją w obszar bez realnego zwycięstwa, natomiast przywodzi w obszar zainteresowania panów mających symbionty (krokodyle). Którym bardzo podoba się „dziewczyna z tej wyższej półki, dziewczyna lepszej jakości”. Krokodyle tylko czekają, żeby coś było niezwykłe materialnie, lepszej jakość. Lepsza kiecka, lepsze buty, lepszy makijaż. To dla nich! Dla nich to Najlepsze, bo kr. przecież jest tego warty! Sami widzicie, że bezrozumne upiększanie siebie więcej i więcej w prosty sposób przyciąga uwagę tego najgorszego, co kobiecie się może zdarzyć.
      (Chociaż wiele bezmyślnych panien właśnie tego chce! nie wiedząc, że za 20 lat będą bardzo przygnębione tym biologicznie sterowanym wyborem.. Będą narzekać i biadać i wypominać.. ale same się ku temu przysłużyły. To tak aby pokazać ciąg przyczynowo – skutkowy.)
      I tak właśnie kosmetyki nawet mają te reklamy „Jesteś tego warta!”
      Panie też mają duże wyzwania, ponieważ (zwłaszcza te, które nie trenują partnerstwa, a opierają się na swojej osobistej fantastyczności) to te panie właśnie ciągnie do drani, do tych, którzy tak świetnie wyglądają i funcjonują! A są to oczywiście ci panowie z symbiontami.
      Są to ci, którzy pierwsi zauroczą swoją przebojowością, uśmiechem i pierwsi potem rzucą w cholerę tę dziewczynę bo przyjdzie lepsza szprycha od niej. I młodsza, zwłaszcza po iluś latach relacji.
      i koniec. Warto się wyzwolić!
      I tyle, więcej nie ma co gadać. Jak komuś mało tekstu, można ten przeczytać ileś razy. Wskazania są krótkie i zwięzłe, ale korzyści z zastosowania mogą być ogromne, rozlewające się na całe życie partnerskie, małżeńskie, bycie rodzicem, babcią, dziadkiem, przeżywanie zaspokojenia w tej sferze.
      Kto zrozumie – może się liczyć w poczet tych szczęśliwców, którzy mają refleksję. I widzą „masy ludzkie”, które są rządzone przez energetyczne edykty Anunnackie, ale nie dla ludzkiego szczęścia. Dla zrobienia z nas nieszczęśliwych, cierpiących niewolników, którzy nawzajem ze sobą się biją, także (a może przede wszystkim) emocjonalnie. I w związkach.
      Niemniej.. nic nie stoi realnie na przeszkodzie, aby podjąć pracę nad sobą (czasami ciężką i wymagającą samozaparcia wobec nachalnej biologii) i z tej nieświadomej masy się wyzwolić.
       
       
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.