Jump to content

Recommended Posts

 Jakie macie zdanie na temat kominków elektrycznych? Nie mam możliwości postawienia standardowego kominka. Dom stawiałem rok temu i swiadomie postanowilismy zrezygnować z kominka (postawiliśmy na rozwiazania energooszcżędne, obecnie nie mamy w domu żadnych kominów).  Jednak od dobrych kilku miesięcy wieczorami sobie siedzimy z żona i jednak pomyślelismy sobie, że warto jest ten kominek jednak miec. Tak wiec bierzemy pod uwage kominek elektryczny. 
Ktoś ma może taki kominek?

Link to post
Share on other sites

To zależy czego szukasz. Wkład elektryczny wygląda całkiem legitnie i też coś grzeje, ale niejeden ci powie że to gówno a nie kominek i to też będzie prawdą.

 

Brak komina to nie taki duży problem, są systemowe kominy zewnętrzne, wystarczy otwór na przepust w ścianie zrobić.

 

Jest jesscze takie coś jak biokominek, taki płaski panel który wieszasz na ścianie i alkoholem palisz.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Oglądałem elektryczne na etapie projektowania domu... i to zupełnie nie moja bajka. Znajdź miejsce gdzie zobaczysz na żywo, popatrz przez minutę - zobaczysz czy Tobie "podejdzie".

Skończyło się na kominie systemowym wbudowanym wewnątrz. Są też, jak Brat pisał, kominy zewnętrzne. Widziałem rozwiązanie, że po pewnym czasie Ona uparła się na grilla zewnętrznego murowanego, On zaś komin podwójny dokleił do ściany, i przebił się od wewnątrz do drugiego szybu.  Kwestia kosztów... pewien znajomy zapragnął kominek na parterze w bloku 4-piętrowym, to mu się udało dogadać i z administracją, i ze wspólnotą, i z mieszkańcami powyżej.

Aha, jeśli myślisz o elektryku jako o źródle ciepła - załóż, że jak nie będzie ciepła z elektrociepłowni, to prądu też nie będzie.

I najważniejsze - rekuperacja kontra prawdziwy kominek, to robota dla fachowca, bo reku raz "zaciągnie" i można się zaczadzić. Dolot, wylot, szczelna komora spalania, czujki CO2 i CO, i ciężko powiedzieć czy coś jeszcze.

Link to post
Share on other sites

Biokominek śmierdzi chemią. Niestety. Mnie osobiście nie przekonuje, że to neutralne dla zdrowia, psuje cały efekt. Czuć naftę, czy jakieś inne świństwo.

 

Jak chcesz mieć na co popatrzeć to pomyśl o akwarium albo innym zwierzaku. Akwarium może być nawet bez rybek tzw. holenderskie - wtedy praktycznie nie wymaga obsługi.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

W Izraelu żołnierze grzeli się psami gdy było zimno.

Może lepiej powiedzieć "od psów".

Gdy noc była bardzo zimna spali pomiędzy dwoma.

 

Rybki?

Nie lepiej wziąć babę zimną jak ryba?

Na ocieplenie klimatyczne będzie jak marzenie.

 

Zaczynam się gubić.

Akwarium bez rybek, kominek bez ognia, jeszcze tylko brakuje basenu bez wody i chłopa bez jaj i będzie komplet.

 

Edited by JoeBlue
  • Like 1
Link to post
Share on other sites

W sumie to autor nie napisał czemu zaczął myśleć o kominku. 

 

Dodatkowe źródło ciepła? Pytanie po co? Czy chodzi o sytuacje awaryjne czy zastosowane rozwiązania nie są ekonomiczne? Czy właśnie szeroko pojęte doświadczenia estetyczne?

Link to post
Share on other sites

Określenie "kominek elektryczny" to jakiś kpiarski oksymoron. Ani z tego za dużo ciepła wykrzesać się nie da po taniości, ani widoków. To już chyba za te środki bym wolał postawić w obejściu piec chlebowo-pizzowy na drewno. Chleb można upiec i obiad ugotować. Przynajmniej jakiś pożytek (choć pewnie nie dla każdego).

Jak chcesz się lokalnie dogrzewać elektrycznie, to chyba lepiej po prostu "farelka" albo grzejnik olejowy. A do (pod)grzania w sytuacjach kryzysowych na poważniej - piecyk katalityczny naftowy. Albo nieco prymitywniejszy, knotowy, byle nie jakieś z wbudowaną "AI", tylko bez konieczności zasilania. Niestety, "sorry, taki mamy klimat" ;) że większość roku jest po prostu zimno (i do tego ohydnie ciemno i mokro). Przy tym, wkrótce zacznie obowiązywać u nas XV-wieczne hasło: "ogrzewanie to przetrwanie". Tak nas "Banda Czworga" załatwiła na szaro i bez mydła (chociaż właściwie to z mydłem o zapachu 500+). Ale w nabijaniu sobie kabzy "mają rozmach kurwisyny", jak by powiedział Siara. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
On 8/5/2022 at 7:46 PM, bzgqdn said:

Ważna kwestia. O ile przy grawitacji można mieć otwarte palenisko, o tyle reku trzeba dobrze policzyć

Nie da rady policzyć, bo zarówno reku jak i kominek może pracować z różną wydajnością w danym momencie. Prawidłowo robi się tak, że reku powinno dawać leciutkie nadciśnienie w każdym zakresie wydajności, a kominek mieć jak najszczelniejszy dolot powietrza (najczęściej od dołu w posadzce lub przez ścianę) i wylot spalin oraz dobrze uszczelnione drzwiczki. Stawiać kominka przy reku bez dedykowanego dolotu powietrza nie można. W ostateczności jak kominek grzeje, to reku nie pracuje, tyle, że to nieco bez sensu. 

 

Ps. Przy grawitacji wujowo zaprojektowany komin może ci też zrobić "ciąg" przez kanał wentylacyjny, a i tak zawsze musisz pamiętać, żeby okno zostawiać otwarte (jak nie ma dolotu). 

 

Ogólnie kwestia "otwartego" ognia w nowoczesnym, szczelnym domu nie jest trywialna. 

Edited by maroon
Link to post
Share on other sites

Chcialem ci tylko przyznać słuszność, nie wchodzić w szczegóły. Mi się reku tylko z liczeniem kojarzy, bo mnie katowali tym na chłodnictwie 😅.

Tak jak piszesz oczywiście zamknieta komora spalania i dolot osobny, bo ogień zużywa mnóstwo tlenu. Pamietam, że niby były tam jakieś klapy czy zwrotnice, ale to chyba nie zdawało egzaminu.

Co ciekawe znam przypadek gdzie rurka kaloryfera w podłodze przecinała w poprzek taki dolot do kominka - w zimie jak kominek byl odpalony to cug zimnego powietrza był taki, że jeden kaloryfer zamarazał :)

 

 

 

Link to post
Share on other sites
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.