Jump to content

Wciąż walczę ale ile jeszcze?


Recommended Posts

Cześć,

 

Będzie długo bo już nie wiem co robić. 

Opisze po części moja sytuacja. 

 

W skrócie o mnie:

 

Mam 30 lat, jestem DDA. Zarabiam jak na dzisiejsze czasy Ok choć czuje ze ta praca mnie meczy. Uważam ze jestem mega ogarnięty i potrafię naprawdę dużo. Skończyłem studia 2 kierunki itp. 

 

Ale nie potrafiłem w relacje. Przez 10 lat miałem jakieś pojedyncze relacje ale zawsze w nich inwestowałem za dużo, grałem miłego potulnego i kończyło się jak kończyło. Za każdym skończeniem jakiejś relacji czułem się jak nikt i nie chciałem nic nowego stwarzać. Uciekałem w alko by przykryć emocje które se we mnie gotowały. 

 

W relacjach z znajomymi to ja zawsze byłem tym który daje od siebie więcej, zabawia wszystkich - po prostu zatracałem siebie. 

 

Aktualna relacja:

 

W lipcu tamtego roku zacząłem chodzić na tance, mega się tym zajaralem. Po 4 miesiącach, w październik dokładnie 12 października poznałem na tance dziewczynę, rok młodsza odemnie, 28 lat,  od razu coś kliknęło u mnie, wymieniliśmy się numerami i zaczęliśmy pisać. Od razu w pierwszy weekend chciałem ja zabrać na jakiś wypad ale mówiła ze jedzie do znajomych do na północ polski. To odpuściłem. Sama się odezwała w poniedziałek po weekendzie i poszliśmy do kina. Od tego czasu kontakt od rana do wieczora przez telefon. 

 

W między czasie na jakimś spacer, po dwóch tygodniach znajomosci okazało ze urodziliśmy się w ten sam dzień i miesiąc, o tej samej godzinie. Wtedy to mi już odwaliło na całego. Uwierzyłem ze to ta jedyna, tzw bratnia dusza. Od tego momentu kontakt cały czas przez telefon plus codzienne wieczorne spotkania. 

 

Po 3 tygodniach znajomosci pojechałem do niej 100km na spacer po jej terenach bo akurat u siebie na wsi była. Mega spędzone 4 godziny, całowanie, macanie, wzbudziłem w niej mnóstwo fajnych emocji. Po spacer powiedziała ze ona jedzie do Innego miasta załatwić interesy z kolegą. Ja w skowronkach cały czas z nią na słuchawce do końca dnia. Nawet jak była u tego kogoś. 

 

I teraz konkluzja, w połowie grudnia siadłem z nią i konkretnie spytałem w jaka strona to zmierza i ze chce z nią w związek. Powiedziała ze jej to zaimponowało i wtedy zacząłem pytać o przeszłość. Powiedziała ze była w dwóch związkach, jednym 4 letnim potem 2 letnim. Mówię Ok, ale nie dawało mi spokoju sytuacja z wyjazdem na północ polski. Dodam ze my z południa jesteśmy. Okazało się ze z wyjazdem na północ polski to będąc kiedyś tam w górach przed poznanie mnie zalozyla konto na tinder. No i pojechała tam do niego na weekend i sie przespała z nim, mimo ze sie nawet na żywo nie widzieli, ponoć kilka razy na kamerka gadali. Tam mnie to rozwaliło, tak zabolało. Od tego momentu u mnie nastroj totalnie w dół aż do teraz. Doprowadziłem sie do wraku człowieka, stany depresyjne mocno. Myśli ze byłem uwikłany w jakaś relacja równoległa. 

 

W sylwestra po 3 miesiącach znajomosci powiedziałem ze ja kocham, ona spędzając go razem powiedziała ze mnie kocha również. I tak spędzaliśmy każda chwila razem, wręcz dawała mi sygnały ze każda chwila razem mamy spędzać. W luty tego roku miała zmieniać mieszkanie. I zaczęła mnie cisnąć o to żeby razem zamieszkać, ze sie poznamy wtedy lepiej, ze skoro się kochamy to najwyższy czas. Już nawet byliśmy oglądać mieszkania. Ale tak mi coś nie dawalo spokoju, takie mi sie dziwne lampki w głowie zapalały ale je olewałem. Jak po 2 miesiąca mieszkać razem. Czułem sie już okropnie z faktem o jej wyjeździe na ONS ponad 400km. I potem tłumaczenie ze pisząc ze mną miała ochotę wysiąść w połowie drogi ale nic nie wiedziała o mnie to stwierdziła ze jedzie. I ze jak go zobaczyła na żywo to już wiedziała ze nic z tego nie będzie a jednak się przespała. 

 

Ale mówię ze to musi być to skoro wspólne daty mamy urodzenia i trzeba walczyć. I w imię miłości trzeba przecierpieć. 

 

Zaczalem ja bardziej cisnąć ze skoro mamy razem zamieszkać to chce konkretów o jej przeszłości, wręcz szantażem wymuszalem, podstępem by tylko mi powiedziała. Zasłanianiem się tym ze dla mnie szczerość jest ważna i kazde gowno prędzej czy później wyjdzie.  I w walentynki, 2 tygodnie przed przeprowadzka powiedziała ze mnie okłamała, ze jej wstyd się przyznawać. 

 

Okazało się miała przedemna 11 facetów. Dwa związki w liceum, jeden długi 4 letni na studiach. W tym 4 letnim związku zostawiła faceta bo zaczela pisać o emocjach itp z kimś innym, ten ktoś miał rzucić żona dla niej i dziecko. I tego nie mogła sobie wybaczyć i zerwała. Potem weszla w związek 2 letni i od razu zamieszkała z facetem. 

 

Dodam ze ona była moja pierwsza. 

 

Po tym 2 letnim, jak ja facet zostawił który ponoć miał dwubiegunowke zdiagnozowana , skwitował ze to chyba z nią jest coś nie tak a nie z nim. Po tym związku w ciągu 6 miesięcy miała 6 ONS, i jeden FBW. Tłumaczyła się ze się zagubiła, ze nie była sobą. Czuła się jak nie w swoim ciele. Nie kontrolowała tego. Zdradziła mi jakieś szczegóły i w niektórych nawet się nie zabezpieczała nie znając tego kogoś. Ktoś ja z imprezy wyprowadził i poszła z nim do mieszkania. Mówi ze była wolna i nie musiała się tłumaczyć. Ze szukała atencji, ze potrzebowała się czuć ważna dla kogoś, kto się nią zainteresował. Dzięki prostemu zainteresowaniu, ze ktoś jej okazał oddawała sienie?? Rzygac się chce. 

 

I właśnie po tym jak się 3 tyg spotykaliśmy, wiedzieliśmy o naszych datach, ona pojechała do tego kumpla bo jakieś interesy załatwiali. I się wtedy w lutym przyznała ze to był jej FBW. I nadal mieli kontakt telefoniczny do dnia 14 lutego będąc już ze mną. Jak się o tym dowiedziałem wyszedłem z domu i przez 4 godziny szedłem bez celu. Rozwaliło mnie to całkowicie. A nadal w tym tkwiłem i jestem. 
 

tlumaczy mi ze nie byliśmy oficjalnie razem wtedy, tylko się spotykaliśmy itp

 

W czerwcu kolejne jazdy o to żeby razem zamieszkać, ze ona mnie kocha, ze ona już taka nie jest. Wtedy była inna zagubiona, ten dwuletni związek z tym chłopakiem ja zniszczył i nie wiedziała ze to nie moralne. Ze dzięki mnie zrozumiała ze miłość istnieje i dzięki mnie znów wierzy w te wartości które wcześniej wyznawała. 

 

Zabolał fakt ze jak już sypialismy ze sobą chciała żebyśmy sobie zrobili testy weneryczne żeby mieć pewność co do siebie. Ale kurna, wcześniej spała z kimś bez zabezpieczeń i nie było gadki o testach a w związku u nas od razy. 

 

Ja totalnie zamknąłem się w sobie po czyms takim, wyniki w pracy mi siadły, odciąłem znajomych i każda chwila z nią spędzałem. Bo ona mówi ze nigdy tak nie kochała, nigdy nie miała takiego seksu jak ze mną, ze jestem jej ideałem. Ze jestem jej miłością na całe życie. 

 

Teraz mam ciagle wywody z jej strony ze nie umiem się otwierać, ze skrywam wszystko w środku siebie, ze jestem zimnym skurczybykiem. Ze nic do niej nie czuje, nie okazuje tego itp. 

 

Ciagle pisze ze kocha itp. Ze ona chce w związku rozmowy a nie tego co miała w domu. 

Dodam ze w domu ojciec ciagle jej powtarzał ze nie stworzy nigdy normalnego związku. Ona sama się wypowiada o swoim ojcu ze wiesniak i ze glupi. Mi tez raz w emocjach jak coś zrobiłem, chciałem dla fun nazwała mnie wieśniakiem. Albo porównuje ze jestem taki sam jak jej ojciec, ze zimny chłodny i nie wyrażam uczuc. 

 

Ale do tego dnia jak się dowiedziałem o jej ONS taki nie byłem. I wiecie ma świetny charakter, towarzyska, umie się odnaleźć pośród ludzi. Od kad jesteśmy razem widzę ze się stara, angażuje ale jak to było w podcast przeszłość ma duże znaczenie i mi to siedzi w głowie. 
 

i jej tłumaczenie ze ona już jest inna, przy mnie prawdziwa siebie odkrywa, taka jak zawsze chciała być. Ze wkoncu jestem partnerem który jej to daje. Bycie sobą.

 

Jeszcze mi kiedyś pisała ze diagnozuje u siebie borderline, osobowość histriomiczna, ale nie była zdiagnozowana. Powiedziałem ze ma iść na terapie ale po 3 spotkaniach zrezygnowała. Jak mówiłem ze nie radzę sobie z tym jaka była, ze jestem zagubiony to dostawałem wiadomości ze chce wyskoczyć z okna a nawet raz po ciężkiej rozmowie na spacer przechodząc przez most nad droga powiedziała ze zastanawia się jak by to było skoczyć. Nie wiem czy chciała zwrócić mona uwaga bardziej.

 

 Nawet dziś rozmawiając ze jestem taki zamknięty, ze nie czuje się bezpiecznie przy mnie, bo nie okazuje emocji ma rozwalony mózg i ochotę skoczyć pod auto. I ze kończy jej się umowa na mieszkanie i żebym się określił, ze ona chce zamieszkać ze mną. To da jej poczucie ze jest ważna dla mnie. 

 

Czuje ze jestem w tym wszystkim sam, nie śpię po nocach, postresowamy chodzę cały czas. Mam myśli ze muszę się przemęczyć, ze poukładany sobie wsyztsko. Ze faktycznie się zmieniła. Ale kurna tak nie mogę tego znieść ze tyle facetów miała przedmena, tyle ONS, bez zabezpieczeń, relacji równoległych.  8 miesięcy związku a czuje się tak wymęczony, przemielony, brak sił i chęci. 

 

Panowie, mam rozwalony mózg, w takiej kropce stoję. Usłyszałem u Marka na audycji ze poleca to forum, ze tu mam szanse dostać wsparcie i jest dla mnie ratunek bo bracia mnie wspomogą. 

 

Zostać? walczyć? Wziasc na klate? A może to coś ze mną nie tak jest? Może nie umiem w te życie ze pewnych rzeczy nie umiem znieść. Zaakceptować. 

 

Proszę o pomoc, jakieś rady, rzucenie innego spojrzenia. Dozgonnie wdzięczny będę.  

  • Sad 1
Link to post
Share on other sites

Laska tragiczny materiał na partnerkę... robi Ci sieczkę w głowie. Zobacz jak się wypowiada o mężczyznach: ojciec głupi, były chory psychicznie, goście od ONS, FWB to nic takiego. Lepiej nie wiedzieć co sądzi o Tobie. Zastanów się czy chciałbyś takiej matki dla swoich dzieci.

 

Jasno się zadeklarowałeś "chcę związku", ona tego nie zrobiła a do tego zachowaniem daje znaki że jej cele rozmijają się z Twoimi.

 

Ja bym zakończył tą relację jak najprędzej i nie oglądał za siebie. Przygotuj się na ostre jazdy, jakieś SMS od babki że "skoczy pod auto" to już nie Twoja sprawa, zastosuj to co ona robi - nie liczy się z Twoimi odczuciami.

  • Like 5
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
50 minut temu, malo30 napisał:

Zostać? walczyć? Wziasc na klate? A może to coś ze mną nie tak jest? Może nie umiem w te życie ze pewnych rzeczy nie umiem znieść. Zaakceptować. 

Teraz też inwestujesz dużo.

 

51 minut temu, malo30 napisał:

Nawet dziś rozmawiając ze jestem taki zamknięty, ze nie czuje się bezpiecznie przy mnie, bo nie okazuje emocji ma rozwalony mózg i ochotę skoczyć pod auto. I ze kończy jej się umowa na mieszkanie i żebym się określił, ze ona chce zamieszkać ze mną. To da jej poczucie ze jest ważna dla mnie. 

Mieszkanko Twoje czy wynajmujesz?

 

 

53 minuty temu, malo30 napisał:

zalozyla konto na tinder. No i pojechała tam do niego na weekend i sie przespała z nim, mimo ze sie nawet na żywo nie widzieli, ponoć kilka razy na kamerka gadali. Tam mnie to rozwaliło, tak zabolało.

Romantyk z Ciebie.

Za dużo oczekujesz od dzisiejszych kobiet.

Poczytaj forum "tinderówki" to prawie jak "tirówki".

  • Like 4
  • Thanks 2
Link to post
Share on other sites

Mogę Ci zagwarantować, nawet pisemnie, że jak Ty biegałeś za nią z wywalonym jęzorem, traktując jak księżniczkę, ona pruła się jak dzika kurwa i korzystała z KAŻDEJ okazji aby popuścić szpary. Robiła to, ponieważ wiedziała że znalazła idealnego leszcza do finansowania projektu dom plus dzieci, i chciała się wyszaleć zanim do niego przystąpi. 

  • Like 10
  • Thanks 1
  • Sad 2
Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, malo30 napisał:

I ze jak go zobaczyła na żywo to już wiedziała ze nic z tego nie będzie a jednak się przespała

😂😂😂

  • Haha 5
Link to post
Share on other sites

Człowieku, to jest chore. Aż ciężko się to czyta, mimo że składnie napisane. Patologia po prostu. Ta panna ma śmietnik w głowie i emocjach. O co ty chcesz walczyć? Wiej, póki jej nie zalałeś. Bo za parę miesięcy może być za późno...

  • Like 5
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Ratuj siebie i uciekaj

 

Ona jest tzw Damaged goods

 

Laska jak mówi 11 kolesi to mnożysz x2. Zdradziła ciebie i zrobi to znowu. 

Wkręciłeś się, wyznałeś pierwszy miłość (błąd) i zaprosiłeś do związku pierwszy (błąd).

 

Ewidentnie masz syndrom „tej jedynej”.

Na tym forum jest wiele historii kiedy Bracia odpuścili a po 6 mies pisali, że jak tak głupim można być.

 

Głowa do góry, ogarnij swoje życie, skup się na sobie a poznasz kolejną.

  • Like 2
  • Thanks 2
Link to post
Share on other sites

Myślę że powinieneś jej zaproponować ślub ,wybudować dom i  planować wspólne bombelki 

.Będziecie żyć długo i szczęśliwie:D

Edited by Kong12
  • Like 1
  • Haha 4
Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, malo30 napisał:

Ale kurna tak nie mogę tego znieść ze tyle facetów miała przedmena, tyle ONS, bez zabezpieczeń, relacji równoległych.  8 miesięcy związku a czuje się tak wymęczony, przemielony, brak sił i chęci. 

To twoja podświadomość ci podpowiada i uzewnętrznia się w tym co czujesz, dokładnie wiesz co masz zrobić tylko racjonalizujesz sobie że ona się zmieni, a robisz to ze strachu przed utartą dostępu do sexu. Ja cię rozumiem, jest to twoja pierwsza dziewczyna, pierwsze uniesienia i poważny związek, ale uwierz mi i Braciom którzy coś tu napisali, z tego chleba nie będzie, a im dłużej w tym będziesz trwał, tym bardziej będzie cie to drenować a i koniec będzie tragiczniejszy.

  • Like 4
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

@malo30 widzę że kolega jest takim typem jak ja bezbarwnego kujona pewnie w okularach. Sorry za szczere słowa. Daj sobie spokój nie szukaj na siłę kłopotów. Jeśli będzie Ci dane spotkać to ja spotkasz. Nie umiesz w zwiazki po prostu. Sam pisałeś że miales kilka relacji ale nic z tego pewnie jesteś nudny troche z gatki. Nie umiesz rozmawiać o niczym. Identycznie jak ja. Daj sobie siana z tą k.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

"Musisz zadać sobie jedno zajebiście ważne pytanie"... czego oczekujesz po "związku" z ową dziewczyną. Jaki jest Twój cel, jaką masz "wizję" tego "związku". Następnie zastanów się, czy biorąc pod uwagę informacje, w których posiadaniu jesteś - jakie jest prawdopodobieństwo tego, że Twój obraz sie urzeczywistni.

 

Z Twojej wypowiedzi wynika, że raczej nie chciałbyś dzielić "ciastka" z "eskimoskimi braćmi" (https://www.youtube.com/watch?v=Q7wd3TU47HE), tak więc zastanów się, czy istnieje szansa na to, że panna, która "przez przypadek" ląduje w łużku z gościem dlatego, że "bo nic z tego nie będzie" jest w stanie (bez wykonania żadnej pracy nad sobą czy bez traumatycznego wydażenia w życiu) zmienić się tak drastycznie.

 

1 godzinę temu, malo30 napisał:

Czuje ze jestem w tym wszystkim sam

Każdy jest na tym świecie "sam". Im wcześniej to zrozumiesz, tym żadziej będziesz w "dołku". Nikt nie jest wstanie (poza samym Tobą) poradzić sobie ze smutkiem, frustracją czy bólem. Im wcześniej nauczysz się (wiele osób nie jest w stanie nauczyć się tego do końca swoich dni na tym "turnusie" w obozie zesłańców) postępować ze swoimi emocjami - tym łatwiej będzie Ci w życiu.

 

Problemem większości ludzi jest to, że "pragną" tej "drugiej połówki"  gdyż myślą, że przyniesie im to ... (niepotrzebne skreślić) spełnienie, spokój, radość, wypełni "pustkę", da wsparcie itp, jednak nie widzą tego, że jest to (w obecnych czasach) jedynie droga do jeszcze większych problemów.

 

Decyzję "co robić" będziesz wcześniej czy później musiał podjąć sam i bez względu na to jaka ona będzie - będzie "boleć".

 

 

  • Like 5
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Pobieżnie patrząc - jeśli ona była twoja pierwsza, to dość naturalne, że kompletnie nie wiesz co i jak w związkach.

A popełniasz absolutnie każdy możliwy błąd, jaki można popełnić.

 

1. zablokuj laskę, nie kontaktuj się - jesteś dla niej tylko frajerem do wyjebania na kasę i przysługi

2. nauka. Kanał "musisz to wiedzieć" jest dobry, wystarczy na początek, ale nie poprzestawaj na tym.

3. zajęcie mózgu chorego na "tą jedyną" - sport, kumple, socjalizacja z przyjaciółmi - musisz ja odchorować

  • Like 4
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Ale o co ty walczysz? Wierzysz w mit, że to kobieta twojego życia i będzie miłość do grobowej deski. Nie będzie. Panna korzysta z życia. Rucha się z różnymi kolesiami. Dla ciebie nie zmieni się i nie zostanie czystą dziewicą, czekającą na księcia z bajki. 

 

  • Like 4
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, malo30 napisał:

W skrócie o mnie:

Mam 30 lat, jestem DDA. 

 

Ale nie potrafiłem w relacje. Przez 10 lat miałem jakieś pojedyncze relacje ale zawsze w nich inwestowałem za dużo, grałem miłego potulnego i kończyło się jak kończyło. 

 

W relacjach z znajomymi to ja zawsze byłem tym który daje od siebie więcej, zabawia wszystkich - po prostu zatracałem siebie. 

 

Typowe dla DDA- odgrywanie roli.

 

Byłeś na terapii dla DDA?

 

Mysle, że najpierw powinieneś zająć się sobą, a późnej bawić się w związki- w przeciwnym razie z bardzo dużym prawdopodobieństwem skończy się to dla Ciebie tragicznie.

Edited by Kacperski
  • Like 2
Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, malo30 napisał:

Będzie długo bo już nie wiem co robić. 

[...] cholera... nie ten wątek.

 

Wypisz się z tego jak najszybciej po babsku słowami, że "nie wiesz co czujesz"...

 

Są przykłady na forum jak mając 22-23 lata to wygląda. Mówisz kobiecie jak to jest a ona ma pierdyliard "ale ja jestem inna", ja się pogubiłam, ja odkrywam siebie... A potem Ty koło 30-tki spotykasz taką pannę i nie ma czego zbierać...

A jak trafisz w sedno to się zagotuje i wyskoczy po babsku.

 

 

Edited by Miszka
  • Like 2
Link to post
Share on other sites

@malo30  Syndrom tej jedynej + DDA musi prowadzić do tragicznych skutków.

 

Bracie, dziękuj Bogu, że jesteś przed ślubem, przed bomblem.

 

Powtórzę po braciach wyżej. Ta kobieta nie nadaje się na tworzenie związku. Sam trafilem na taka jakis czas temu. Wylapalem klamstewka, ktore rowniez dotyczyly m.in. ilosci partnerow.

 

Klamstwa już na początku zwiastuja, ze bedzie ich bardzo duzo w przyszlosci. 

 

 

Jezeli bedziesz z nia kontynuowal relacje to zostaniesz przewieziony z takim efektem, ze odechce Ci sie kobiet na dlugie lata, a moze i do konca zycia. 

 

Syndromu tej jedynej nie pozbedziesz sie w miesiac, dwa czy trzy. Czeka Cię długa przeprawa. Niewykluczone, ze bedzie Cię to meczyc nawet rok czy dluzej. Duzo zalezy czy trafisz na rownie atrakcyjna dziurę. Ale uwierz mi, jezeli poświęcisz ten czas na rozwój, wyłącznie zyskasz. Czas działa na twoją korzyść, na niekorzyść kobiety. Syndrom tej jedynej, a wlasciwie ten wkurw, ktory z niego wynika, mozesz wykorzystac, by wzmocnic siebie. 

  • Like 5
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Jest to kolejna podobna historia w Świeżakowni jaką czytam. Schemat jest mniej więcej taki: facet poznaje laskę, schodzą się i zaczyna się jazda bez trzymanki, tumult czerwonych flag, laska pruje się na lewo i prawo, bez zabezpieczeń nawet, robi jazdy gościowi, ten nie wie co się dzieje, ma sieczkę w głowie i zastanawia się czy zostać i walczyć o ten związek. Stan mężczyzn w tym kraju jest gorszy niż sądziłem skoro w takich sytuacjach pytają tylko o jedną drogę: zostać choćby nie wiem co, a nie biorą pod uwagę innych możliwości, czyli zerwania i pozbierania się po tym, nie pytają czy zerwać i jak, tylko romantyczne nadzieje w głowie na naprawę czegoś czego się naprawić nie da. Dla nich taka kobieta z masą problemów i robiąca za worek na nasienie dla innych to szczyt marzeń i celów życiowych. Istny skarb.

Edited by Krugerrand
  • Like 9
  • Thanks 3
Link to post
Share on other sites

Niech autor pójdzie sobie kilkanaście razy do profesjonalistki tak za 300zł aby nie było to byle co i może to go wyleczy z problemów, bo dziś większość facetów ma problem z kobietami które maj za dużo atencji i chociaż byś stanął na pale to nic nie da. I w między czasie poczytaj forum jakie flagi świadczą negatywnie o damach, bo przyciągasz naprawdę pokręcone typy, ale to Ty je wybierasz, jakbyś chciał je naprawić czy coś, albo myślisz że masz takie braki że tylko na to zasługujesz, wybij to sobie z głowy.

  • Like 2
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
2 hours ago, malo30 said:

Panowie, mam rozwalony mózg, w takiej kropce stoję. Usłyszałem u Marka na audycji ze poleca to forum, ze tu mam szanse dostać wsparcie i jest dla mnie ratunek bo bracia mnie wspomogą. 

 

Jesteś w stanie pogodzić się ze świadomością, że ona miała 11 partnerów a ty jedną? Bo jesli się z tym nie pogodzisz to lepiej się rozstać niż później wejść w rolę skrzywdzonego i obrażonego misia albo albo jej dokuczać z tego powodu. Zastanów się dobrze czy nie będziesz czuł się gorszym mężczyzną przy niej z powodu dysproporcji. 

 

Druga opcja to możesz powiedzieć że "nie wiesz co czujesz" i "potrzebujesz czasu", a w tym czasie podkręcić swój licznik zaliczonych kobiet tak żeby się wyrównało a najlepiej więcej po twojej stronie. Łatwe to nie będzie bo kobieta ma naście razy więcej okazji na seks niż mężczyzna i za nim ty dobijesz do 10 to ona będzie już zaczynać 3 dziesiątkę. 

 

Ile byłych partnerów jesteś w stanie zaakceptować u kobiety? 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

1. Jej ojciec ma racje pisząc jej, że nigdy nie założy normalnego związku. Pewnie wie o większej ilości fiutów niż ty.

 

2. 28lat już dzisiaj pisałem coś o p0lkach (moich równolatkach) dobijających do 30. Generalnie większą stabilizację da ci związek z prostytutką.

 

3. Nie znam się za dobrze ale mi jej zachowanie wygląda na typowy wampiryzm energetyczny. Sam piszesz, że od kilku miesięcy jesteś wyczerpany. A ona się tym karmi - typowa współczesna baba.

 

4. Ty już spaliłeś sobie tą relację bo pokazałeś, że jesteś od niej zależny i jak bardzo może na ciebie wpłynąć nie uratujesz tego nawet za 100 lat a z resztą nie ma czego.

 

ps. a tak osobiście to nie cierpie moich równolatek xp Tępe, stare, przebolcowane, skrzywione psychicznie ścierwo patrzące na facetów z góry, które myśli, że ma dalej 20 lat i że ma u mnie jakiekolwiek szanse rzygać mi się chce jak się któraś do mnie przystawia to jest po prostu obleśne znając o nich prawdę czuje się jakbym przyjmował oznaki zainteresowania od cuchnącego uryną menela. 

  • Like 5
  • Thanks 3
Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, malo30 napisał:

Nawet dziś rozmawiając ze jestem taki zamknięty, ze nie czuje się bezpiecznie przy mnie, bo nie okazuje emocji ma rozwalony mózg i ochotę skoczyć pod auto

Ten kawałek jest zajebisty.

/wolne tłumaczenie z elementami tła wcześniej/

 NIE może sobie poradzić z zrobieniem Ciebie, nie jest pewna swojej inwestycji A zegar tyka, nie potrafi przekonać Cię(urobić), że jej jest WAŻNIEJSZE niż twoje BECIAKOWANIE.

Ma problem z dotarciem za pomocą tyłka abyś ZACZOOOOŁ INWESTOWAĆ W CIEMNO.

A jak nic nie dociera to próbuje na POCZUCIE WINY abyś grał jak ona nuty zapodaje.

 

Generalnie zakończyć znajomość.

Najlepiej na zakładkę.

Stary szpachlowany model. 

Z zatartym silnikiem na wale.

Niebawem będzie ulatywał płyn chłodniczy......I ciśnienie zacznie walić w dekiel(wydmucha uszczelkę pod głowicą).

  

 

 

  • Like 4
  • Thanks 3
  • Haha 2
Link to post
Share on other sites
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.