Jump to content

Czy osoby 30+ mają szanse na normalny związek?


Recommended Posts

Pisząc osoby mam na myśli obie płcie.  :)

 

Sam mam już prawie 35 wiosen i mam też trochę obserwacji życiowych.

Większość poważnych relacji i małżeństw jakie znam zaczela się od tego że ludzie poznali się w wieku circa 21-24 lata. 

Jeśli ktoś jest singlem powyżej 30stki to jakoś marne jego szanse na rodzinę i dzieci.

Kobiety w tym wieku nie są zbyt interesujące dla facetów (sciana itp.) a facet 30+ który nie miał żony to tak trochę zbrakowany w oczach pań chyba - social proof się kłania...

Do tego portale randkowe i SM, gdzie panie szukają zwykle atencji i  to nie sprzyja stabilizacji. Sam znam sporo kobiet 30+ które są same od daaaawna. Facetów też, ale ich mniej akurat.

Co myślicie o tym zjawisku? Znacie udane związki które zaczęły się późno?  🙊

Link to post
Share on other sites
  • Replies 136
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Myślę, że tylko głupiec będzie myślał o relacji z kobietą 30+ kiedy sam jest w okolicach 35 r.ż. (szczyt atrakcyjności faceta).   Kobieta, która przebimbała kluczowy okres życia powinna zost

Ale po co masz być ponadprzeciętny @DOHC jak możesz siedzieć na dupie, przejebać życie, a potem pierdolić "nie da się", a ci co "majo" to złodzieje, urodzili się z dobrymi genami, a ja jestem taki bie

Pytanie dlaczego patrzą na samotnego faceta po 30 jak na dziwaka.   Jeśli po 30 jest tam gdzie był mając lat 20 a tylko morda mu się postarzała to nic dziwnego przecież to nieudacznik.

Myślę, że tylko głupiec będzie myślał o relacji z kobietą 30+ kiedy sam jest w okolicach 35 r.ż. (szczyt atrakcyjności faceta).

 

Kobieta, która przebimbała kluczowy okres życia powinna zostać starą panną.

 

Facet w okolicach 35 r.ż. powinien być atrakcyjniejszy niż był wcześniej (dzisiaj jest to suma zasobów, wyglądu i pozycji społecznej, przy czym dwa pierwsze są kluczowe by ogarnąć młodszą kobietę, a bez wyglądu szanse drastycznie maleją). Facet jeżeli nie przebimbał okresu rozwoju powinien odrzucać i wybierać w młodszych kobietach, tak do 26 roku życia?

 

Kobiety zgłaszają popyt na to czego same nie mają. A czego nie mają? Zwykle zasobów, a i coraz częściej wyglądu, który bardzo by chciały mieć, np. krata na brzuchu. Mało kobiet ma smykałkę do sportu. Przykładowo kobiety na siłowniach szukają facetów i atencji, czyli facetów.

 

Kobiety w wieku 30 lat, niektóre, wyglądają jak babcie, po innych widać, że zaraz będą wyglądać jak babcie.

 

Kobiety do 30 r.ż. jeżeli jeszcze nie myślą o rodzinie mają bluepillową romantyczną wizję miłości, później uruchamia się u nich kalkulacja. Faceci to wyczuwają, odgadują intencje kobiet, stąd mało romantycznych związków po 30 r.ż. Żeby wyrwać młodą kobietę, trzeba mieć więcej argumentów niż jej rówieśnicy.

 

 

  • Like 22
  • Thanks 3
Link to post
Share on other sites

Pytanie dlaczego patrzą na samotnego faceta po 30 jak na dziwaka.

 

Jeśli po 30 jest tam gdzie był mając lat 20 a tylko morda mu się postarzała to nic dziwnego przecież to nieudacznik.

 

Natomiast jeśli po 30 do czegoś dochodzi i obraca młodsze cipki to mogą co najwyżej popatrzyć wkurwione bo one takiej opcji nie mają.

 

Druga sprawa, że człowiek po 30 ma już jakieś swoje przyzwyczajenia do których ta druga strona będzie się musiała dostosować o ile w przypadku faceta biorącego sobie młodszą to jeszcze możliwe o tyle paniom z ironią życzę powodzenia no chyba, że celują w kuka.

  • Like 16
  • Thanks 2
Link to post
Share on other sites

Po swoich doświadczeniach z małżeństwa drugi raz wybrałbym normalność po swojemu.

 

Bez tego całego zwiazkowo/bombelkowego cyrku.

 

Przy jednej dziurze i kot zdycha.

  • Like 6
  • Thanks 1
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
15 minut temu, antyrefleks napisał:

 

 

Kobiety zgłaszają popyt na to czego same nie mają. A czego nie mają? Zwykle zasobów, a i coraz częściej wyglądu, który bardzo by chciały mieć, np. krata na brzuchu. Mało kobiet ma smykałkę do sportu. Przykładowo kobiety na siłowniach szukają facetów i atencji, czyli facetów.

 

 

 

Dokładnie, kobiety na siłowni to w większości " gwiazdy" które przychodzą pochwalić się nowymi legginsami. Ich trening sklada się z 4 przysiadów,  10 min Cardio 1000 zdjęć na insta. Żart..

  • Like 5
  • Thanks 1
  • Haha 5
Link to post
Share on other sites

Zdecydowana większość "wolnych" pań 30+ to gołocycki. Z rzadka małe M w kredycie, ale najczęściej mieszkanie u mamusi czy wynajem. 

 

No to czego one szukają prawda...? Na pewno miłości 😁

 

Różnica w stosunku do 20+ jest taka, że status ten sam, a 20+ jakby to ująć pełniejsze życia są. 

 

Ergo albo se chcesz wychować i zobaczyć co będzie albo bierzesz przechodzony egzemplarz, który wiadomo czego szuka. 

 

Uprościłem nieco. 

Edited by maroon
  • Like 11
  • Thanks 2
Link to post
Share on other sites
25 minut temu, PyrMen napisał:

Przy jednej dziurze i kot zdycha.

Technicznie to każda ma do dyspozycji 3.

My raczej szukamy "innego oprogramowania" niż to, które ma nasza obecna.

Habituacja, dlatego tak ciągnie do "psychicznie zmiennych", robiących rollercoaster emocjonalny.

  • Like 4
Link to post
Share on other sites
21 minut temu, Mariusz 1984 napisał:

Dokładnie, kobiety na siłowni to w większości " gwiazdy" które przychodzą pochwalić się nowymi legginsami. Ich trening sklada się z 4 przysiadów,  10 min Cardio 1000 zdjęć na insta. Żart..

Polecam obserwować takie, które chodzą na siłownię od jakiegoś czasu. Zwykle te, które nie nadają się do sportu, po czasie przechadzają się z mocnym wkurwem na twarzy. Dlaczego? No bo chłopacy bawią się, a one przecież przyszły szukać kogoś do LTR'a :P Okazuje się, że miejsce nie zostało dobrze przemyślane. Nadal muszą wygłupiać się zdjęciami z siłowni, a księcia jak nie było tak nie ma :)

 

Na marginesie zastanawiam się czy te z siłki są z natury bardziej hipergamiczne? Tego jeszcze w pełni nie ustaliłem, ale nos mi podpowiada, że tak ;) 

Edited by antyrefleks
  • Like 2
Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Garrett napisał:

Większość poważnych relacji i małżeństw jakie znam zaczela się od tego że ludzie poznali się w wieku circa 21-24 lata. 

I rozpadały się +- w okolicach 40-tki ;)

W okolicach drugiej połowy - końca studiów bywałem na ślubach, potem zacząłem etap imprez rozwodowych.

 

A czy takie związki znam? Znam. Tzn. nie wiem, czy w horyzoncie czasowym nazwać je będzie można udanymi, bo staż nie jest jakiś wybitny (tj. najczęściej do 5 lat), ale znam. Tj. paru kolegów, którzy w okolicach swojego 35, 40-go roku życia  weszli w pierwszy związek małżeński. Powtórzył się tam pewien schemat:

 

- wiek partnerki minimum 5-7 lat młodsza,

- bezdzietna, panna.

  • Like 4
Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, antyrefleks napisał:

Polecam obserwować takie, które chodzą na siłownię od jakiegoś czasu. Zwykle te, które nie nadają się do sportu, po czasie przechadzają się z mocnym wkurwem na twarzy. Dlaczego? No bo chłopacy bawią się, a one przecież przyszły szukać kogoś do LTR'a :P Okazuje się, że miejsce nie zostało dobrze przemyślane. Nadal muszą wygłupiać się zdjęciami z siłowni, a księcia jak nie było tak nie ma :)

 

Na marginesie zastanawiam się czy te z siłki są z natury bardziej hipergamiczne? Tego jeszcze w pełni nie ustaliłem, ale nos mi podpowiada, że tak ;) 

Dokladnie.  Kasa wydana na ubrania ,makijaż etc a zainteresowania jak nie było tak nie ma. Ale to tez zalezy od silowni, W sieciówkach pewnie taka gwiazda kogos tam wyhaczy. Ale w takich badziej odlskoolowych siłkach gdzie naprawde sie zapierdala, raczej nikt nawet nie zauwazy jej obecnosci. 

Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Garrett napisał:

Jeśli ktoś jest singlem powyżej 30stki to jakoś marne jego szanse na rodzinę i dzieci.

 

Wybory w Polsce okiem słynnego meksykańskiego reportera ...

 

 

Temat powraca jak bumerang czy odwieczny strach przed byciem samemu bez kobiet.

Szczęście jest nawykiem cieszenia się i wdzięczności nie da wam tego kobieta, rzecz ani miejsce.

Uzależnianie życia, samopoczucia od kobiet uczyni was nieszczęśliwymi i będziecie cierpieć.

 

Czy mężczyzna ma szansę po 30 na związek i rodzinę?

 

 

1 godzinę temu, Garrett napisał:

Kobiety w tym wieku nie są zbyt interesujące dla facetów (sciana itp.)

 

Kobieca wartość to uroda i wiek 18-24 lat to najlepsze lata kobiet a po 30 to równia pochyła i co najwyżej szanse na desperata, kukolda, spermiarza.

 

Jak DiCaprio widzi 25 latki. Memy

 

Leonardo DiCaprio kiedy jego dziewczyna kończy 25 lat ta suka zaczyna się starzeć może pora by mogła odpocząć

 

1 godzinę temu, Garrett napisał:

facet 30+ który nie miał żony to tak trochę zbrakowany w oczach pań chyba

 

Tak w oczach kobiet mężczyzna ogólnie bez kobiety czy dzieci jest dziwakiem to takie szufladkowanie i przypisywanie łatek by mężczyzn poniżyć, upokorzyć, zmotywować do działania.

Kobiety również patrzą na dowód społeczny a skoro żadna cie nie chciała to one racjonalizują sobie tym, że nie jesteś atrakcyjny.

 

 

 

1 godzinę temu, Garrett napisał:

Do tego portale randkowe i SM, gdzie panie szukają zwykle atencji i  to nie sprzyja stabilizacji

 

Jak może być stabilizacja skoro tylko jednego dnia kobiety na portalach społecznościowych mają masę atencji, propozycji i seksu na zawołanie, od ręki.

Wolność seksualna dała kobietom władzę bo z dupy zrobiły biznes.

 

1 godzinę temu, Garrett napisał:

Sam znam sporo kobiet 30+ które są same od daaaawna

 

To są te księżniczki wychowane i socjalizowane w nieodpowiedni sposób.

Przeświadczone o swojej zajebistości, mające absurdalne wymagania.

Ich przyszłość to kot, wino i płacz do poduszki.

 

1 godzinę temu, Garrett napisał:

Znacie udane związki które zaczęły się późno? 

 

Tak znam do tego różnica wieku między kobietą a mężczyzną jest duża i nie przeszkadza to nikomu.

Praktycznie mężczyzna do 40 nie powinien się żenić a rozwijać, pracować nad sobą , pomnażać majątek, zdobyć status i pozycję w społeczeństwie.

Dopiero potem podejmować decyzję czy chce wchodzić w relację czy też nie.

 

 

  • Like 11
  • Thanks 2
  • Haha 2
Link to post
Share on other sites

Facet lat 35, który wykonał swoją pracę, ma osiągnięcia zawodowe, edukacyjne, uprawia sporty jest na innym poziomie atrakcyjności niż 35 latka. Ona już przegrała 2 swoje najważniejsze atrybuty - młodość i płodność.

Oczywiście obie płcie się starzeją, ale zmarszczki u faceta to wyraz doświadczenia a u kobiety spadku atrakcyjności.

 

Women are born men are made.

 

Pytanie do autora, czy z ręką na sercu jesteś w stanie powiedzieć, że robisz 200% normy w poprawie looks (siłka, ciuchy, barber), money (mieszkanie, samochód, stałe dobre dochody), status (pozycja społeczna, ciekawe życie, męskie wzorce). 

 

Ogarniętego 35 latka kobiety same znajdują bez tinderów itp.

 

Głowa do góry i do roboty.

 

  • Like 5
Link to post
Share on other sites

Mieliście okazję być w LTR gdzie podstawą na początku był erotyzm (czyli zwierzęce instynkty), a ludzi na dłużej spoiła przyjaźń i wzajemne zrozumienie, zainteresowania? Bo ja 7 lat, i właśnie skończyło się niedawno, jak wybiła mi 30tka. Przyczyną była głównie odległość i zmiana celów życiowych. Bilans był na minus dla obu stron, więc zerwaliśmy. 

 

Nic mi z ruchania 20tek (poza chwilową satysfakcją), o rówieśniczce nawet nie pomyślałem. To tylko seks! Nie wiem za bardzo co dalej, rozumiejąc mechanizmy pozostaje mi być szczęśliwym dla samego siebie, a tutaj mam sporo do przepracowania. W przyszłości chciałbym powtórzyć scenariusz poznania pociągającej dziewczyny, z którą po prostu jest potencjał na zbudowanie więzi (też) przyjacielskiej. Nie wyobrażam sobie płacić za seks w LTR, oferta musi być znacznie bogatsza niż pipka, by móc komuś poświęcać swoje zasoby (nie tylko finansowe a te znacznie cenniejsze).

 

Nigdy nie zapomnę jak siedziałem przez weekend z taką fajną dość  22ką i mimo połyku na zawołanie tęskniłem za przyjacielem i wspólnym wyjściu na burgera w tamtej chwili XD. Jej infantylności i dziecinności nie rekompensowały bogate doznania intymne. A spotkania tylko w jednym celu stały się dla mnie po kilku miesiącach uwłaczające. 

Edited by Anabol
  • Like 9
  • Thanks 2
Link to post
Share on other sites

A co to jest w ogóle - "normalny związek"? Zdecydowana większość kobiet ma centralnie zryty beret, więc jak można z kimś pojeBanym stworzyć "normalny związek"? Sam jestem nieźle porąbany i wiem, że "normalny związek" to jakieś fantasmagorie, każdy ma jakieś większe lub mniejsze odpały.

Po za tym, po chÓj Ci "normalny związek" - jesteś kolejnym masochistą? A może szukasz drugiej Mamusi?

  • Like 6
  • Thanks 2
  • Haha 3
Link to post
Share on other sites

Witam. Zacznijmy od tego, że "normalny" związek z p0lkami to jest wyzwanie. 

 

Jak Bracia pisali, będąc zadbanym gościem a nie facetem z ciążą spożywczą plus bycie gołym masz dużo większe szanse na związek.

 

I tu jest pytanie: skoro chcesz inwestować czas, pieniądze i zasoby, nie lepiej poszukać czego normalnego za granicą? Baba też baba, ale będzie dużo lepsza niż p0lka. 

  • Like 10
Link to post
Share on other sites
29 minut temu, DOHC napisał:

Witam. Zacznijmy od tego, że "normalny" związek z p0lkami to jest wyzwanie. 

 

Jak Bracia pisali, będąc zadbanym gościem a nie facetem z ciążą spożywczą plus bycie gołym masz dużo większe szanse na związek.

 

I tu jest pytanie: skoro chcesz inwestować czas, pieniądze i zasoby, nie lepiej poszukać czego normalnego za granicą? Baba też baba, ale będzie dużo lepsza niż p0lka. 

Różnica jest taka, że jak powiesz za granicą że jesteś Polakiem, to kobieta spojrzy na Ciebie gorzej niż Ty na Cygana albo Ruska z gilem u nosa.

 

Edit: Nieprzypadkowo jesteśmy na zachodzie uznawani za naród parobków, alkoholików i dziwek.

Edited by Huck Finn
  • Like 1
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, MM_ napisał:

Pytanie do autora, czy z ręką na sercu jesteś w stanie powiedzieć, że robisz 200% normy w poprawie looks (siłka, ciuchy, barber), money (mieszkanie, samochód, stałe dobre dochody), status (pozycja społeczna, ciekawe życie, męskie wzorce). 

 

Ogarniętego 35 latka kobiety same znajdują bez tinderów itp.

 

Głowa do góry i do roboty.

Heh, nie robie nawet 100%. 😛

Temat nie ma na celu mojego użalania się, po prostu taka obserwacja do przedyskutowania.

Ja się do żeniaczki nie nadaję i tak 😅

 

2 godziny temu, Ace of Spades napisał:

Po za tym, po chÓj Ci "normalny związek" - jesteś kolejnym masochistą? A może szukasz drugiej Mamusi?

O rety, ale ostro brat pojechał!

 

3 godziny temu, Obliteraror napisał:

W okolicach drugiej połowy - końca studiów bywałem na ślubach, potem zacząłem etap imprez rozwodowych.

To ja jeszcze za młody (i moi znajomi) za ten etap haha

 

3 godziny temu, Król Jarosław I napisał:

Druga sprawa, że człowiek po 30 ma już jakieś swoje przyzwyczajenia do których ta druga strona będzie się musiała dostosować o ile w przypadku faceta biorącego sobie młodszą to jeszcze możliwe o tyle paniom z ironią życzę powodzenia no chyba, że celują w kuka.

O to to...

  • Like 3
Link to post
Share on other sites

Nie ma co zamykać się w bańce tego forum, gdzie za 35 letnimi mężczyznami biegają 20 letnie dziewice 10/10 z posagiem. To jest sytuacja dla 1% najlepszych z pełnym pakietem wygląd + status + świadomość + stalowa rama, jak partner biznesowy podsunie Ci córkę. Trzeba realnie ocenić sytuację i albo pracować nad sobą, albo wybierać z tego co jest dostępne. Zawsze ten wybór jest większy i lepszy jak facet ma hobby i poznaje ludzi w realu, a nie w sieci.

 

W moim otoczeniu znam jedną osobę, która w wieku 30+ nadal obraca talerzami. Jest to artysta.

90% do 30 lat była już w LTR.

Z tych którzy zabierali się za związki po 30 to raczej były już samotne matki. Swoją drogą jak ostatnio próbowałem jednego asa nawrócić, że robi błąd i żeby się nie wkręcał w 30l. ukrainkę z bomblem to stwierdził, że jeśli są zgodni to woli dzielić pasję i miło spędzać czas z samotną matką, niż walczyć z dziewczyną bez dziecka. Ciekawe jak długo to potrwa. Inny wziął sobie SM po bad boyu, zrobił 2 kolejnych, a dziewczynka niby chce do niego mówić "tato", ale w sądach tam walka z alimentami. A to dobre chłopaki są. Nie biedni, nie brzydcy.

 

Sytuacja obraca się po 40, gdzie po rozwodach już partnerki są sporo młodsze, ale to właściwie ta sama grupa SM 30+

 

A żeby mieć "udany związek" trzeba mieć grubą skórę. Jak skończy się okres demo to granice będą coraz mocniej naciskane. Jak się nie podporządkujesz to możesz usłyszeć rzeczy, które ciężko zapomnieć. Jeśli utrzymasz ramę to ona to dla niej tylko słowa pod wpływem emocji i zapomni. Takie momenty najlepiej wybijają z matriksa i wtedy pozostaje decyzja: czy granice zostały przekroczone? czy w gruncie rzeczy tam na zewnątrz czeka nas dokładnie to samo?

  • Like 9
  • Thanks 3
  • Sad 1
Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, Garrett napisał:

Jeśli ktoś jest singlem powyżej 30stki to jakoś marne jego szanse na rodzinę i dzieci.

 

Przepraszam Kolego ale... jeśli ktoś jest marny i miętki, to pewnie ma marne szanse.

 

Możesz założyć rodzinę i mieć dzieci mając 30/40/50.

Nie słuchaj pierd*lenia innych. To Twoje życie.

 

ps. ale partnerka na mamę dzieci nie będzie w Twoim wieku, prawda?

Zresztą, czterdziesto-pięćdziesięcioletnia kobieta nie chciałaby dać ci potomstwa.

Co jest absolutnie zrozumiałe.

 

 

 

 

4 godziny temu, Iceman84PL napisał:

Praktycznie mężczyzna do 40 nie powinien się żenić a rozwijać, pracować nad sobą ,

pomnażać majątek, zdobyć status i pozycję w społeczeństwie.

 

Proszę to wydrukować i powiesić na ścianie. I nauczyć się na pamięć!

  • Like 6
  • Thanks 1
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

Myślę że kruche, serio dziś Panie kandydatki np dla faceta 35 powiedzmy w wieku 25 - 30 to często ciągle mają mentalność nastolatki, przebieg i tym samym problemy z nawiązaniem dłuższej relacji, bo się nudzą i potrzebują atencji. Po 30stce zaczynają się problemy, ryzyko problemów z ciążą, potencjalne koszty invitro nie mówiąc o psychologicznych.

 

To co może uratować to brak małżeństwa czyli na kocią łapę dzieciak i najwyżej później alimenty jak odpali jej korba.

 

Nie ulegajcie też mówieniu że facet 35 - 45 to jego prime time, może brać ile chce od życia, itd. Jasne może ale to wymaga dużej pracy: finanse, siłownia, obycie, a większość ma mimo wszystko wyzwania kredytowe, czasem chorobowe itd.

Trzeba zaakceptować jakie ma się karty i pracować nad sobą.

 

A i po sobie widzę że regularna siłka i lepsze ciuchy sprawiają, że widzę zainteresowanie Pań, wiadomo że to subtelne i nie wi wielkich ilościach, ale to działa, no i oczywiście idzie kryzys to wiadomo chcą doczepić wagon :D

  • Like 9
Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, Mariusz 1984 napisał:

Dokładnie, kobiety na siłowni to w większości " gwiazdy" które przychodzą pochwalić się nowymi legginsami. Ich trening sklada się z 4 przysiadów,  10 min Cardio 1000 zdjęć na insta. Żart..

 

Jak długo chodzi kobieta na siłownie?

Do czasu aż znajdzie tam faceta :).

  • Like 7
  • Thanks 1
  • Haha 7
Link to post
Share on other sites
7 minut temu, Baca1980 napisał:

 

Jak długo chodzi kobieta na siłownie?

Do czasu aż znajdzie tam faceta :).

 

Kiedy ta kobieta przestaje jęczeć podczas seksu na całe osiedle?

Jak już się ożenią.

  • Like 2
  • Thanks 1
  • Haha 10
Link to post
Share on other sites
9 minut temu, spacemarine napisał:

Nie ulegajcie też mówieniu że facet 35 - 45 to jego prime time, może brać ile chce od życia, itd. Jasne może ale to wymaga dużej pracy: finanse, siłownia, obycie, a większość ma mimo wszystko wyzwania kredytowe, czasem chorobowe itd.

Trzeba zaakceptować jakie ma się karty i pracować nad sobą.

 

A i po sobie widzę że regularna siłka i lepsze ciuchy sprawiają, że widzę zainteresowanie Pań, wiadomo że to subtelne i nie wi wielkich ilościach, ale to działa, no i oczywiście idzie kryzys to wiadomo chcą doczepić wagon :D

 

Wiadomo, że ten tzw "prime time" nie polega na tym, że stajemy się Leonardo D. Jak masz formę, kasę i dobre życie to kobiety zwracają bardziej uwagę. Nadal piłeczka leży po stronie faceta, żeby zagadać i nakręcić babkę.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Huck Finn napisał:

Różnica jest taka, że jak powiesz za granicą że jesteś Polakiem, to kobieta spojrzy na Ciebie gorzej niż Ty na Cygana albo Ruska z gilem u nosa.

 

Edit: Nieprzypadkowo jesteśmy na zachodzie uznawani za naród parobków, alkoholików i dziwek.

To prawda, patrząc z perspektywy Niemiec czy Anglii. Ale jadąc na wschód czy dalej... Co wiesz np o Armenii? Bo ja nic, a panie z Armenii poznałem tylko od strony domu nocy.

 

Idąc dalej zerknij tu: 

Odnośnie alkoholików to faktycznie to się zdarza i widziałem takie sytuacje. Ale ktoś kto chla w pl będzie robił to na obczyźnie. 

 

A odnośnie kurew to google wynik nr 1 pt gdzie najlepiej o seks dla obcokrajowców pokazuje p0lki pod naprawdę wieloma wynikami.

  • Like 1
  • Thanks 2
Link to post
Share on other sites
  • Similar Content

    • By Garrett
      Trafiłem na ciekawy artykuło-wywiad:
       
      https://www.msn.com/pl-pl/styl-zycia/moda-i-uroda/1-na-4-amerykańskich-mężczyzn-zamierza-w-następnych-10-latach-związać-się-z-sekslalką/ar-AA10Ew6k?ocid=msedgdhp&pc=U531&cvid=2d157627744b4ae6a479883974c3897f
       
      Czytam początek sobie, a tu okładka ksiązki: "Ile kosztuje żona". LOL myslę sobie tak: "ale jaja! Ktoś napisał ksiązkę o tym o czym na forum od lat się pisze, czyli że żona to niezły wydatek!".
      Ale ofkoz nie o tym ta ksiązka jest
       
       
      Taaa, Peterson to w sumie troche blupill, a tu juz jest radykałem hahaah.
       
       
      A na deser to!
       
    • By deleteduser127
      Drodzy Bracia Samcy, czytam sobie z zaciekawieniem i zdziwieniem o Waszych relacjach, randkowaniu i skoro jestem na tym forum, poproszę Was o opinie, uwagi lub whate’er. Opis jak poniżej: jestem kilka miesięcy po rozstaniu z facetem. Związek kilkuletni - rozkład pożycia tak to nazwijmy ładnie 🙂 Po ogarnięciu swoich spraw prywatnych, spróbowałam kilka razy umówić się na spotkanie w męskim towarzystwie- nawiązane w oparciu o jakieś wspólne zainteresowania, etc. Nie korzystam i raczej nie zamierzam korzystać z wszelkiej maści portali randkowych. Chyba jestem starej daty i nie chce się czuć jak na targu niewolników czy towar w katalogu. Szkoda mi czasu i energii na takie zagrywki. Wole pobiegać, poćwiczyć ciało czy naukę hiszpańskiego 😆 I oto jak skończyły się moje przygody: Spotkanie nr 1 - jakiś drink nad Wisła- wcześniejszy kontakt epistolarny, jakieś flow w rozmowie. Po spotkaniu w facecie budzi się pruderyjność - dowiaduje się, ze ubieram się zbyt sugestywnie 😂 Hmmm skórzane spodnie, marynarka i obcasy. Rozbawiło mnie to wiec szkoda mojego czasu. Spotkanie nr 2 - jakiś spacer letnia pora. Rozmowa z kolega z branży, gdy się ulokowaliśmy na bulwarach - widzę zw koles jakiś pobudzony dziwnie i zbacza w rozmowie w kierunku „erotomana gawędziarza”. Widoczna erekcja. Jestem w szoku i kończę spotkanie. Po jakimś czasie dowiaduje się, ze kolega ma partnerkę ale szuka tej innej gałęzi. Kontakt urwany- szkoda mi tylko jego kobiety. Spotkanie nr 3 - jakieś kino- za które płace ja. Po seansie widzimy się drugi raz na wieczornym spotkaniu. Facet po spotkaniu dokonuje projekcji w swojej głowie-zaczyna się od męczących SMS z rana po próby dzwonienia jak jestem w pracy itd. Gdy zawracam mu uwagę, ze ma to znamiona stalkingu- dowiaduje się, ze odrzucam jego uczucia. Hmmm zabawne dla mnie bardzo. Spotkanie nr 4 - umawiam się z kolesiem na bieganie. Okazuje się, ze Pan ma problem nawet z marszobiegiem. A niby aktywny na tym polu. Okey zdarza się. Ale po co kłamać?? Jak mu zwracam uwagę na to-Pan biegacz rozzłoszczony, rozpoczyna serie inwektyw w moja stronę. I najzabawniejsza uwaga- ze ja kastruje mężczyzn bo jak go poznałam miałam szpilki 12 cm. 🤣🤣🤣 Ehhh czuje się totalnie jakbym grała role w czeskim filmie. Nie wiem czy to esencja życia czy inna przypadłość. I wy narzekacie na kobiety, etc. Rozumiem ale jak to wytłumaczyć. Nie wiem  z czego to wynika. A ciekawi mnie przyczyna  strasznie. Uważam się za osobę wymagająca jeżeli chodzi o relacje damsko-męskie. I nie o wygląd tu chodzi ale osoba musi być interesująca, mieć pasje, stawiać na swoj rozwój. Ja taka jestem i oczekuje wzajemności. Ale może mnie Panowie uświadomicie z czego to wynika?? Męska psyche mi obca. Przy takich doświadczeniach - ja wole skupić się na sobie bo szkoda czasu na rozhisteryzowanych Panów. Ps. Przepraszam za potok składniowy - przeglądarka w tel ma swoje ograniczenia, słownik także. 🙂
    • By I1ariusz
      Poniżej moja historia w wiadomym kontekście.
       
      Pierwsze prawdziwie trudne doświadczenie, które musiało mnie naprowadzić na Red Pill pojawiło się w liceum, gdy zostałem zaczepiony przez wykluwającą się
      femme fatale  - zupełnie się o to nie prosząc. Jej zachowanie - okazywanie mi zainteresowania, zbiło mnie kompletnie z tropu i począwszy od tego zaczynałem wsiąkać,
      aż trafiłem do toksycznego 'friend zone' na wiele, wiele lat. Sam pochodziłem z domu z problemami alkoholowymi i takie atrybuty jak pewność siebie, asertywność,
      przebojowość czy wyluzowanie nie przychodziły mi naturalnie. Byłem w tamtym czasie bardzo chudy, co w połączeniu z dość średnio-niskim wzrostem (173cm) nie czyniło ze mnie obiektu
      niewieścich westchnień. Zainteresowanie takiej dziewczyny wydawało mi się darem z nieba i zostałem wytrącony poniekąd z własnego trybu budowania siebie w obszarach, w których
      czułem się dobry i które robiłem z przyjemnością. Przypłaciłem to przywiązanie do niej i obsesję prawie samobójstwem i udało mi się z tego uwolnić dopiero na początku studiów. Nie muszę dodawać, że byłem
      wtedy na klasycznym łańcuchu idealizowania obiektu miłosnego i dawałem się w upokarzający sposób dla siebie zwodzić, odrzucać, lekceważyć etc. Wszystko, co słyszeliśmy o badziewiu 'friend zone'
      było moim udziałem.
       
      Po czasie przez neta poznałem starszą o 6 lat dziewczynę, z którą zacząłem korespondować. Minęło trochę i przyznała się do "motylków w brzuchu" i ja
      znów z początku nie traktowałem tego zbyt poważnie - wiedziałem, że ma faceta. Swoje jednak robiła podświadomość i radość, że mógłbym mieć dziewczynę - do tego starszą i bardziej seksualnie doświadczoną od siebie. 
      Zobaczyłem się z nią dwukrotnie: raz odwiedziła mnie na noc, raz ja odwiedziłem ją w jej mieszkaniu (w którym mieszkała z chłopakiem). To wszystko wywoływało we mnie jednak rozterki moralne.
      Sam nigdy - myślałem - nie chciałbym się znaleźć w relacji, w której dziewczyna mnie zdradza. Kogo potrzeba do zdrady? Dwóch osób oczywiście. Mając jakieś opory nie namawiałem jej
      seks. Przypuszczam, że gdyby sama to aranżowała nie opierałbym się, ale sam też tego nie robiłem. Po czasie jej afekt do mnie - prawdopodobnie ze względu na moje niezdecydowanie - opadał.
      Coraz częściej widziałem jej uciekanie od konwersacji, na które wcześniej z takim zapałem czekała. Coraz częściej widziałem, że mnie unika. Wreszcie się wydało, że zaszła w ciąże z chłopakiem i oboje
      zdecydowali się na ślub. Dodam, iż jej stosunek do ciąży nabierał wymiaru niemal mistycznego i w pewnym momencie sugerowała mi, że równie dobrze ja mógłbym być ojcem. Pękłem znów.
      Trzeci raz okazał się bardziej szczęśliwy, gdy poznałem na jednym z WP-owskich ówczesnych czatów młodszą dziewczynę. Zabawne, że wszystkie trzy miały tak samo na imię. Pewnie i przypadek
      skoro imię to było swego czasu dość pospolite. Nie była ona zbyt ładna, zadbana i nie miała dobrej figury - właściwie kompletnie mi nie pasowała z wyglądu. Wygłodniały związku i seksu byłem jednak
      tak bardzo, a przy tym łączyły nas po części tematy i temperamenty, że udało nam się zejść. Czas ten uważam z grubsza za udany, chociaż całość rozwiązało jej całkowite przywiązanie do nauki
      i pod koniec kompletny brak chęci na spotkania. Nie żałowałem tego zbytnio zwłaszcza, że na imprezie urodzinowej ówczesnego przyjaciela poznałem dziewczynę, która lepiła się do mnie bez zbędnych
      ceregieli. Z początku opierałem się związkowi ze względu na owego kumpla (który czuł do niej miętę), jednak szybko pękłem i zszedłem się z nią przez co straciłem przyjaciela. Związek również nie trwał długo,
      bo dziewczę choć niebywale otwarte w sprawach seksu było dość poturbowane życiowo i po którejś z kolei serii fochów zdecydowałem się zakończyć związek.
       
      Potem lata mi mijały na samotności i będąc blisko załamania nerwowego (z różnych przyczyn) wybrałem się nieoczekiwanie z innym przyjacielem na Rekolekcje Ignacjańskie do domu Jezuitów w Zakopanem.
      Byłem ateistą i początkowo chciałem tylko zatrzymać się w Z na odpoczynku i spacerowaniu po górach, ale kolega zaproponował na dołączenie do rekolekcji. Skorzystałem wiedząc, że odbywają się w milczeniu.
      Pomyślałem, że ciszy i myśli prostych mi trzeba. Z RI wyszedłem, nie wiedząc nawet jak, nawrócony. Poznałem tam też dziewczynę, w której się zakochałem z wzajemnością. Szybko się zeszliśmy i był to
      chyba najszczęśliwszy okres w moim życiu - szczególnie pierwsze tygodnie. Trwało to ok 1,5 roku i w momencie, gdy okazywała mi sygnały, że chce moich oświadczyn ja nie mogłem się zdobyć na decyzję. Nie byłem gotów. 
      Rozczarowało ją to i stopniowo zaczęła się ode mnie odsuwać, aż w pewnym momencie rozstała się ze mną, gdy poznała innego faceta przez znajomą swojej matki. Spadło na mnie to dość nagle i gdy żegnałem się jednego dnia z nią 
      na dworcu (mieszkaliśmy w innych miastach) nie wiedziałem, że widzę ją ostatni raz w życiu. Po kilku dniach zadzwoniła do mnie oznajmiając, że to koniec. Rozstanie, podobnie jak zejście nastąpiło po RI. Przy rozstaniu
      wróciłem właśnie z drugiego tygodnia rekolekcji do jej domu, z którego potem odjeżdżając żegnałem ją na dworcu.
       
      Szlajałem się głównie na portalach randkowych szukając kogoś z kim mógłbym stworzyć związek. Byłem przez krótki okres z inną dziewczyną, która też się ze mną rozstała, a potem długi czas nic.
      Znalezienie kogokolwiek przez neta graniczyło z cudem i w międzyczasie wpadłem znów w fatalne zauroczenie, z którego musiałem wychodzić powoli. Uczę się wolno, ale w końcu - jak sądzę - się uczę.
      Związałem się z dziewczyną poznaną na portalu katolickim i chociaż nasz związek był nacechowany kłótniami, sporami i zmaganiem, po raz pierwszy zacząłem w związku wymagać i egzekwować. Rezultaty mnie zaskoczyły,
      bo A. miała rzadko spotykaną cechę u kobiet: potrafiła znieść krytykę. Chociaż była uparta, kłótliwa i momentami infantylna to jej zdolność do łagodzenia sporów i gotowość przyjęcia krytyki mnie zdumiewały.
      Dodatkowo pewna surowość, która we mnie była (w stosunku do niej) wzmagało jej zauroczenie mną. Było to jednak tylko zauroczenie, jak sądzę, a nie prawdziwa miłość i zaufanie. Miała ona historię odmawiania
      zaręczyn, więc zdecydowałem się na rozstanie - widząc, że nie zmierza to do poważnego związku. Do dziś mamy sporadyczny kontakt. Jest też już szczęśliwą mężatką. Nie żałuję rozstania z nią także z innych powodów, których tutaj 
      nie przytoczę, ale wspomnienie naszej relacji jest dla mnie nadal pozytywne i budujące. A. była też najładniejszą dziewczyną, z którą byłem.
       
      Ten ostatni związek skończył się ponad 3 lata temu i od tamtego momentu, chociaż wielokrotnie próbowałem, nie udało mi się nikogo znaleźć. Jestem w obiekcie zainteresowań kobiet, które kompletnie mnie
      nie pociągają: tęgich, nieładnych, zaniedbanych, starszych lub apatycznych i nudnych. Wydaje się być w tym jakaś sprawiedliwość. Dlaczego miałbym zasługiwać na więcej? Ale nie chcę się decydować na związek
      po prostu dlatego, że mogę. Z wiekiem dostrzegam, że staję się coraz bardziej wybredny - trochę na przekór, trochę z wygody, trochę z przyzwyczajenia do swojego stanu. Powtarzam sobie, że nie oczekuję
      zbyt wiele, ale kto może to ocenić obiektywnie? Poznałem jakiś czas temu dziewczynę dla mnie piękną, choć bynajmniej nie w typie "z rozkładówki". Pomyślałem sobie - to by mi wystarczyło. Rozmowa się nie klei:
      myślę sobie - jest nieśmiała (co wiem), może to dlatego. Okazało się, że jest w związku. Dawała, mi jak sądziłem, sygnały. Może się myliłem, a może i tak było, ale ja nadal obstawiałem przy swoim - nikomu nie odbijam dziewczyn. 
      Pozostałe dziewczyny w grupie, w której teraz jestem i gdzie poznałem N, raczej okazują chłód, rezerwę, czasem antypatię, czasem odrobinę koleżeńskiej sympatii. 
      Nie wiem już jak czytać te sygnały. Dzisiaj zagadałem do dziewczyny i coś tam mi odpowiedziała niewyraźnie i odsunęła się na kilka kroków jakbym był trędowaty. Jakbym miał ją - wzorem desperata - ścigać teraz. 
      Poczułem się z lekka jakbym... był obmierzły. Nie wiem czy byłem dla niej obmierzły, czy może zrobiła tak instynktownie, bo często się z tym spotyka. Ja jednak nie myśląc o tym, tak właśnie się poczułem. 
      Musiałem się odrobinę wysilić, aby nie czuć tego dalej. Im więcej tych doświadczeń tym bardziej się na nie uodparniam, ale staram się pamiętać, aby nie obrosnąć w cynizm.
       
      Co planuję dalej? I właściwie jaki jest mój stosunek do kobiet? To może uda mi się szerzej zaadresować w innym poście. Nie chcę jednak nastawiać się na: na pewno nie, na pewno tak. Trudno powiedzieć jak będzie.
      W obecnej sytuacji, patrząc na to probalistycznie poznanie kogoś odpowiedniego wydaje się raczej loterią. Ktoś poetycko powiedziałby jak Tom Petty, że "good love is hard to find", widzimy jednak często
      na ulicach takich, co nigdy albo rzadko są sami. Może nie potrafią oni docenić już tego, co im tak spowszedniało. Albo może ja uważam, że jest to tak cenne, gdy tego nie mam. W każdym razie na tym skończę.
      Nie chcę, żeby ta historyjka została odebrana jako coś nihilistycznego. Bynajmniej zawsze dostrzegam nadzieję w swoim życiu, choć może niekoniecznie tam, gdzie teraz bym ją widział
    • By Iceman84PL
      Natrafiłem dzisiaj na nagranie z Romanem Warszawskim w telewizji wRealu24.
      Poruszany był temat hipergamii kobiet, mężczyzn, którzy w dzisiejszym systemie po prostu mają przerąbane.
      Merytoryczna rozmowa i mnóstwo informacji dlaczego tak się dzieje.
      Zapraszam do zapoznania się z materiałem zwłaszcza młodych mężczyzn, którzy czują, że coś jest nie tak, ale nie wiedzą dlaczego.
      Jestem również pozytywnie zaskoczony, że problem mężczyzn w końcu jest nagłaśniany i to  na kanale gdzie jest ponad 500 tyś subskrybentów.
      Jak myślicie czy to jest punkt zwrotny by w końcu społeczeństwo systemowe dowiedziało się, że jedna płeć czyli męska jest dyskryminowana i spychana na margines?
      Zapraszam do dyskusji i podzielenia się swoimi przemyśleniami😉
       
      PS. W razie czego wrzucajcie tutaj wszelkie podobne informacje.
       
       
       
    • By Garrett
      Witajcie.
      Tak sobie ostatnio pomyślałem, że sporo związków ktore znam, jest na takiej zasadzie jak w temacie. Czyli po prostu ktoś miał trochę farta, trafił na kogoś i już są razem bo nie ma sensu się rozstawać, bo potek kogo znajdzie???
      Oczywiście ta kwestia dotyczy w większości facetów, bo jak wiemy w obecnych czasach i zalewie atencji panie mają dużo łatwiej i mogą często przebierać w samcach - a czasem przebierają do 40ski co się źle kończy dla nich...
      Tak więc takie związki trwają i trwają, są śluby, dzieci. A wszystko to na zasadzie farta, bo wyboru dany facet nie miał za bardzo.  Z różnych względów.
      Co myślicie o tym??
       
       

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.