Jump to content

Wyprzedzanie na przejściu dla pieszych


Recommended Posts

32 minuty temu, wrotycz napisał:

 

Dla tych co cenią swój czas, a warto, bo gość leje wodę jak hydrant a niewiele z tego wynika. Całość tego filmu możnaby zamknąć w 4 minuty.

Wyniki są @0:08:12.

 

W skrócie - 50% więcej wypadków na przejściach, 50% więcej ofiar śmiertelnych.

Gratulujemy ustawodawcy, gratulujemy policji i wszystkim ludziom "dobrej woli", którzy przyczynili się do tego wynalazku.

 

 

Jest jeszcze jedna rzecz którą pominąłeś.

W ciągu, chyba, dwóch lat zniknęło wtargnięcie pieszego tuż przed nadjeżdżający pojazd jako przyczyna wypadku. Teraz wszystko jest obligatoryjnie winą kierowcy.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
  • Replies 132
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Jeśli wierzycie w dobre intencje, zdajcie sobie sprawę że to pracownicy władz, po pierwsze. Po drugie - już zapomnieliście co robili z wami podczas plandemii? Łapanki na maseczki (nielegalne!), towarz

Tak, chodzi o bezpieczeństwo dlatego pieszy który waży powiedzmy 80kg ma pierwszeństwo przed pojazdem 1500kg.      Przecież to jest kurwa debilizm i zaprzeczenie praw fizyki. Mnie uczon

Proszę bardzo jak jest 1500 zł za nie ustąpienie pierwszeństwa, to za wpieprzenie się na chama przez pieszego na drogę też 1500. Wejście na przejście z telefonem w nosie też 1500. Jaki bulwers byłby..

Poprawka ^^^.

40% więcej wypadków pieszych, 33% więcej ofiar śmiertelnych (45 -> 60). To za pół roku obowiązywania nowego przepisu. Tak, że spoko, jeszcze się rozkręci...

 

19 minutes ago, paazik said:

Jest jeszcze jedna rzecz którą pominąłeś.

(...) wtargnięcie pieszego tuż przed nadjeżdżający pojazd jako przyczyna wypadku.

 

Nie pominąłem, jeszcze nie dotarłem, jeśli to tam jest.

 

19 minutes ago, paazik said:

Teraz wszystko jest obligatoryjnie winą kierowcy.

 

Gdzie to jest napisane?

... (nigdzie, de jure)

 

Dotarłem do tego na filmie.

Piękny fikołek policji.

 

Edited by wrotycz
Link to post
Share on other sites
49 minutes ago, paazik said:

Zacytuj, proszę, artykuł 2 pkt 23 tej ustawy.

23)

ustąpienie pierwszeństwa - powstrzymanie się od ruchu, jeżeli ruch mógłby zmusić kierującego do zmiany kierunku lub pasa ruchu albo istotnej zmiany prędkości, pieszego - do zatrzymania się, zwolnienia lub przyspieszenia kroku, a osobę poruszającą się przy użyciu urządzenia wspomagającego ruch - do zatrzymania się, zmiany kierunku albo istotnej zmiany prędkości

 

 

51 minutes ago, paazik said:

Wyrwałeś jeden fragment i piszesz elaboraty.

Bo nie chcę przytaczać spraw, które uważam za oczywiste, i mam mesjanistyczny rys poprawiania świata? Jak na przykład Art 2:

27) omijanie - przejeżdżanie (przechodzenie) obok nieporuszającego się pojazdu, uczestnika ruchu lub przeszkody;
Stąd mowa o "omijaniu" nie ma zastosowania do PORUSZAJĄCEGO się pieszego/pojazdu, a przewija się to słowo przez cały niemal wątek... w ustach osób poruszających się po drogach, z prawem jazdy w ręku.
To samo masz z "ustąpieniem pierwszeństwa", które w żaden sposób nie definiuje obiektywnych kryteriów bezpiecznej odległości pozwalających na wjazd na przejście jednocześnie z pieszym.
 
A zresztą... może masz rację w tym, że niepotrzebnie się produkuję. Jeździjcie sobie jak chcecie. Tylko potem przyjmijcie konsekwencje swego zachowania z godnością... wszystkie. Także mandaty - a nie pier*** farmazonów że "ktoś miał pecha"... jakoś niektórzy tego pecha nie mają. W przypadku wątpliwości, jak ktoś nie zgadza się z Policją, zawsze mamy wolne i niezawisłe sądy, "zupełnie wyjątkową kastę ludzi", którym czasem zdarza się zadziałać poprawnie.
 
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
23 minuty temu, Kespert napisał:
Bo nie chcę przytaczać spraw, które uważam za oczywiste, i mam mesjanistyczny rys poprawiania świata? Jak na przykład Art 2:

 Czyli dla Ciebie ma sens sytuacja gdzie jedziesz prawym pasem drogi z dwoma pasami ruchu w każdą stronę bez wysepki po środku a z Twojej lewej wchodzi pieszy więc się zatrzymujesz i czekasz. Skoro masz mesjanistyczny rys poprawiania świata to pognaj do politruków i uświadom, że cywilizowany świat nie uznaje przejść bez sygnalizacji gdy droga ma więcej jak dwa pasy ruchu.

Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, paazik napisał:

 Czyli dla Ciebie ma sens sytuacja gdzie jedziesz prawym pasem drogi z dwoma pasami ruchu w każdą stronę bez wysepki po środku a z Twojej lewej wchodzi pieszy więc się zatrzymujesz i czekasz.

@paazikTo, że ja mogę uważać że to jest bezsens, nie zwalnia mnie z obowiązku ustąpienia pierwszeństwa. Poraz kolejny na forum, że ktoś uważa, że jak przepis jest niewygodny dla niego to jest to piętnowane tym, że przepis jest bezsensowny i to z automatu zwalnia od obowiązku stosowania się do niego.

 

Sorry. Prawo tak nie działa. Dura lex, sed lex.

34 minuty temu, Kespert napisał:

Jeździjcie sobie jak chcecie. Tylko potem przyjmijcie konsekwencje swego zachowania z godnością... wszystkie. Także mandaty - a nie pier*** farmazonów że "ktoś miał pecha"... jakoś niektórzy tego pecha nie mają.

O... i to jest stanowisko z którym się po prostu zgadzam.

7 minut temu, paazik napisał:

cywilizowany świat nie uznaje przejść bez sygnalizacji gdy droga ma więcej jak dwa pasy ruchu.

Zgoda. Niemcy mają to rozwiązane fajnie. Ale co zrobisz? My mamy tak jak mamy... 

Edited by Miszka
Link to post
Share on other sites
2 hours ago, paazik said:

a z Twojej lewej wchodzi pieszy więc się zatrzymujesz i czekasz.

Zazwyczaj na takich drogach 2x2 udaje mi się dostrzec pieszego na tyle daleko, że zanim ja dojadę do przejścia - on już jest na prawych pasach, a ja łagodnie zwolniłem i go przepuszczam.

Wiem i obserwuję, że sporo osobników woli przyspieszyć, by "zdążyć" przed pieszym - ale tego nie popieram, więc nie praktykuję.

Natomiast jeśli już zdarzy się sytuacja, że nie zauważę w porę pieszego (częściej zdarzało się to cyklistom) i muszę wykonać gwałtowne hamowanie, by go nie rozjechać - wtedy ktokolwiek jedzie mi na zderzaku, ma problem - jeśli nie zachował bezpiecznego odstępu.

2 hours ago, paazik said:

cywilizowany świat nie uznaje przejść bez sygnalizacji gdy droga ma więcej jak dwa pasy ruchu

Cywilizowany świat... Jeździłem w "niecywilizowanym kraju", gdzie lokalsi potrafili przejechać na czerwonym obok radiowozu ichniejszej policji (która nie ruszyła w pościg), jechać środkiem przez podwójną ciągłą, o prędkości nie wspomnę. Ale - jak pieszy pojawiał się nawet bez przejścia, każdy hamował. Włącznie z tym, że hamowali też na zielonym, kiedy pieszy miał czerwone - na wszelki wypadek. Kwestia kultury osobistej, a może przede wszystkim tego, że tam samochód od dawna to narzędzie transportu, a u nas nadal - źle pojęty symbol statusu i proteza męskości.

 

I co ciekawe, kiedy "nasi" kierowcy wyjeżdżają do "cywilizowanych" krajów, jakoś nagle i przepisy sobie przypominają, i potrafią ich przestrzegać... niezależnie od infrastruktury.

 

A politruków już nachodziłem - poprawiając oznakowanie drogi, załatwiając gminną ekipę do łatania ubytków itd. Nie powiem że było łatwo, ale czasem - da się.

Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Miszka napisał:

@paazikTo, że ja mogę uważać że to jest bezsens, nie zwalnia mnie z obowiązku ustąpienia pierwszeństwa. Poraz kolejny na forum, że ktoś uważa, że jak przepis jest niewygodny dla niego to jest to piętnowane tym, że przepis jest bezsensowny i to z automatu zwalnia od obowiązku stosowania się do niego.

 

No to masz paragraf który jasno określa czym jest nieustąpienie pierwszeństwa.

Link to post
Share on other sites
12 minut temu, paazik napisał:

 

No to masz paragraf który jasno określa czym jest nieustąpienie pierwszeństwa.

A ja opisałem jak to wygląda z perspektywy pieszego, którym też jestem.

Mnie ta interpretacja paragrafu nie przekonuje. 

 

 

Edited by Miszka
Link to post
Share on other sites
  • Similar Content

    • By wrotycz
      "Policja jest u moich drzwi. Chcą ze mną porozmawiać. Powiedzieli mi, że nie jestem podejrzany. Nie zrobiłem absolutnie nic złego. Nie mam się czego obawiać. Nie mogą mnie aresztować ani zrobić mi żadnej krzywdy, skoro nie zrobiłem nic złego, prawda?".
       
      Nieprawda.
       
      "Ale ja nie popełniłem żadnego przestępstwa. Zabrał nikomu życie. Nie widziałem nawet, jak dzieje się coś przestępczego. Nie znam nikogo, kto mógł tam być. Byłem 173 mile stąd, kiedy to się stało. Nie znam żadnych faktów poza tym, co powiedzieli mi inni. Nie może mi się stać krzywda, prawda?".
       
      Ponownie, przykro mi to powiedzieć, ale jesteś w błędzie.
       
      To, z czego ludzie nie zdają sobie sprawy, to to, czego nie wiedzą, faktycznie może ich skrzywdzić. Jeśli mi nie wierzysz, posłuchaj słów byłego sędziego Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych Roberta Jacksona: "[Każdy prawnik wart swojej ceny] powie [klientowi] bez żadnych wątpliwości, aby w żadnych okolicznościach nie składał zeznań na policji". Watts v. Indiana, 338 U.S. 49 (1949) (podkreślenie dodane).
       
      Przyjrzyjmy się tej sytuacji nieco bliżej.
      Jeśli policja kiedykolwiek poprosi Cię o przyjście na posterunek "tylko po to, żeby pogadać" lub zatrzyma się "bo ma do Ciebie tylko kilka pytań" - oznacza to jedną z dwóch rzeczy:
       
      Jesteś podejrzany;
      Jesteś potencjalnym podejrzanym.
      Czy to wyjaśnia sprawę? Mam nadzieję, że tak.
       
      Nie ma absolutnie żadnego powodu, aby policja chciała prowadzić z tobą jakąkolwiek dyskusję, chyba że wiedzą coś, czego ty (prawdopodobnie) nie wiesz. Być może Twoje nazwisko zostało wymienione podczas dyskusji z innym potencjalnym podejrzanym, a może ktoś próbuje Cię wrobić lub, co gorsza, wyglądasz jak osoba, która była obecna na miejscu zdarzenia, a naoczny świadek popełnił błąd w identyfikacji. Takie rzeczy zdarzają się cały czas. I niewinni ludzie kończą w rezultacie w areszcie.
       
      Nie ma powodu, by rozmawiać z policją; zwłaszcza jeśli jesteś niewinny.
       
      Oto dziesięć najważniejszych powodów, dla których nie należy rozmawiać z policją:
       
      POWÓD #1: Rozmowa z policją NIE MOŻE i NIE BĘDZIE Ci pomagać.
       
      Rozmowa z policją nie może nic zmienić. Nikt nie może "wygadać się" z aresztowania. Bez względu na to, jak bardzo "bystry" lub inteligentny uważasz, że możesz być, nie przekonasz ich, że jesteś niewinny. A wszelkie "dobre" oświadczenia, które mogą Ci pomóc, a które powiesz policji, nie mogą być wprowadzone do materiału dowodowego z powodu zasad dotyczących pogłoski. Jest to sytuacja przegrana - nie rozmawiaj z policją.
       
      POWÓD #2: Nawet jeśli jesteś winny i chcesz się przyznać i wyrzucić to z siebie, nadal nie powinieneś rozmawiać z policją.
       
      Jest mnóstwo czasu na przyznanie się do winy i przyznanie się do niej później. Po co przyspieszać to, co nieuniknione? Po pierwsze, zatrudnij adwokata. Pozwól im wykonać swoją pracę, a być może wygrasz swoją sprawę. Dużo trudniej jest wygrać, gdy jest przyznanie się do winy. Na przykład, czy wiesz, co się dzieje, jeśli policjant nie może być zlokalizowany i nie ma przyznania się? Sprawa zostaje oddalona! (Nie jest to uniwersalna zasada, ale jest to częstsze niż mogłoby się wydawać) Nie rozmawiaj z policją.
       
      POWÓD #3: Nawet jeśli jesteś niewinny, łatwo jest powiedzieć jakieś małe białe kłamstwo w trakcie zeznań.
       
      Kiedy ludzie zapewniają o swojej niewinności, czasami przesadzają w swoich wypowiedziach i przypadkowo mówią małe białe kłamstwo. To samo kłamstwo może być później wykorzystane do zniszczenia Twojej wiarygodności na rozprawie. Nie rozmawiaj z policją.
       
      POWÓD #4: Nawet jeśli jesteś niewinny, i mówisz tylko prawdę, i nie mówisz żadnych małych białych kłamstw, możliwe jest, że podasz policji jakieś szczegóły informacji, które mogą być wykorzystane do skazania Cię.
       
      Jeśli złożysz jakiekolwiek oświadczenie - może być ono później wykorzystane przeciwko. Np. "Nie zabiłem tego faceta. Nie było mnie w okolicy, kiedy to się stało. Nie mam broni. Nigdy nie posiadałem broni. Nigdy nie lubiłem tego faceta, ale, do diabła, kto lubił?" Bingo. Właśnie znaleźliśmy twoje obciążające zeznanie: "Nigdy nie lubiłem tego faceta". Nie rozmawiaj z policją.
       
      POWÓD #5: Nawet jeśli byłeś niewinny, i mówisz tylko prawdę, i nie mówisz żadnych małych białych kłamstw, i nie dajesz policji żadnych informacji, które mogą być użyte przeciwko tobie, aby udowodnić motyw lub okazję, nadal nie powinieneś rozmawiać z policją, ponieważ istnieje możliwość, że policja może nie przypomnieć sobie twojego oświadczenia ze 100% dokładnością.
       
      Nikt nie ma doskonałej pamięci. Dotyczy to również organów ścigania. Nie rozmawiaj z policją.
       
      POWÓD #6: Nawet jeśli jesteś niewinny i mówisz tylko prawdę, a całe twoje oświadczenie jest nagrywane na wideo, tak że policja nie musi polegać na ich pamięci, niewinna osoba może nadal poczynić jakieś niewinne założenie dotyczące faktu lub podać jakiś szczegół dotyczący sprawy, który podsłuchała w drodze na posterunek policji, a policja założy, że jedynym sposobem, w jaki podejrzany mógł znać ten fakt lub ten szczegół, było to, że był on w rzeczywistości winny.
       
      Jeśli podsłuchasz jakiś fakt od kogoś innego, a później przyjmiesz go jako swój własny, może on zostać wykorzystany do ukrzyżowania cię na procesie. Nie rozmawiaj z policją.
       
      POWÓD #7: Nawet jeśli jesteś niewinny, i mówisz tylko prawdę w swoim zeznaniu, i nie dajesz policji żadnych informacji, które mogą być użyte przeciwko tobie, i całe zeznanie jest nagrywane, odpowiedzi podejrzanego mogą być użyte przeciwko niemu, jeśli policja (bez własnej winy) ma jakiekolwiek dowody na to, że którekolwiek z zeznań podejrzanego jest fałszywe (nawet jeśli są naprawdę prawdziwe).
       
      Uczciwe błędy świadków mogą wylądować w więzieniu. Po co ryzykować? Nie rozmawiaj z policją.
       
      POWÓD #8: Policja nie jest uprawniona do zawierania umów lub udzielania podejrzanemu złagodzenia kary w zamian za uzyskanie zeznań.
       
      Pracownicy organów ścigania nie mają uprawnień do zawierania umów, przyznawania Ci immunitetu lub negocjowania porozumień w sprawie przyznania się do winy. Jedynym podmiotem posiadającym takie uprawnienia jest prokurator okręgowy lub prokurator okręgowy w sądzie stanowym oraz prokurator amerykański w sądzie federalnym. Funkcjonariusze powiedzą ci, że tak jest, ale kłamią. Mają carte blanche do kłamania. Nie rozmawiaj z policją.
       
      POWÓD #9: Nawet jeśli podejrzany jest winny i chce się przyznać, mogą istnieć czynniki łagodzące, które uzasadniają mniejsze oskarżenie.
       
      Możesz zostać oskarżony o popełnienie jednego przestępstwa, podczas gdy w rzeczywistości jesteś winny mniejszego przestępstwa. Przyznając się do wyższego przestępstwa, pozbawiasz się kart przetargowych. Prokurator może prowadzić sprawę z Twoim przyznaniem się do wyższego przestępstwa. Nie ma powodu, aby się przyznawać. Nie rozmawiaj z policją.
       
      POWÓD #10: Nawet dla całkowicie uczciwej i niewinnej osoby, trudno jest opowiedzieć tę samą historię dwa razy w dokładnie ten sam sposób.
       
      Jeżeli proces jest pierwszym, w którym opowiadasz swoją historię, nie ma żadnego innego oświadczenia, które mogłoby zaprzeczyć jakimkolwiek faktom. Jeśli jednak opowiedziałeś swoją historię dwukrotnie, raz na rozprawie i raz na policji, prawdopodobnie pomylisz niektóre fakty. Taka jest ludzka natura. Dobre badanie krzyżowe przez prokuratora rozerwie cię na strzępy. Nie rozmawiaj z policją.
       
      Przetłumaczone z artykułu:
      Dlaczego nigdy nie powinieneś rozmawiać z policją. Kropka.
       
      który z kolei jest zaczerpnięty z wykładu wideo profesora Dwayne'a
       
      Nie rozmawiaj z policją.
       
       
       
      Wiem, że to z Ameryki, i po amerykańsku, ale po obejrzeniu i wysłuchaniu argumentów obrony, po wysłuchaniu motywacji policjanta (druga połowa wykładu) i sposobów jej realizacji, zrozumiecie, że to dotyczy każdego kraju. Zwłaszcza takiego  policyjnego państwa jak nasze.
       
    • By Tornado
      ....znając temat od obu stron jednocześnie, zapraszam na TOUR DE psychodellum:
       
    • By Enemy
      W USA jakiś czas temu wyszły bardzo interesujące badania na temat fałszywych oskarżeń. Ogólnokrajowe badanie przeprowadzone przez YouGov ujawnia, że 8% Amerykanów jest fałszywie oskarżonych o przemoc domową, wykorzystywanie dzieci, napaść seksualną lub inne formy wykorzystywania. W tym 11% mężczyzn i 6% kobiet. 2407 respondentów ankiety było reprezentatywnych dla dorosłej populacji USA. Liczba 8% reprezentuje 20,4 miliona dorosłych.
       
      W 62% przypadków fałszywi oskarżyciele to kobiety. Często fałszywe zarzuty były stawiane w kontekście sporu o opiekę nad dzieckiem — 27% przypadków. Podobny odsetek fałszywie oskarżonych osób zaobserwowano w różnych grupach wiekowych, kategoriach rasowych/etnicznych i obszarach geograficznych.
       
      Ofiary fałszywych oskarżeń było oskarżane o:
      -Przemoc domowa: 17%
      -Krzywdzenie dzieci: 17%
      -Napaść seksualna: 16%
      -Inna forma nadużycia: 11%
       
      Według Krajowego Rejestru Zwolnień z zarzutów fałszywe zarzuty i krzywoprzysięstwo są najczęstszym czynnikiem przyczyniającym się do bezprawnych wyroków skazujących, stanowiąc 59% takich przypadków.
       
      Źródła:
      http://www.prosecutorintegrity.org/pr/survey-over-20-million-have-been-falsely-accused-of-abuse/
      https://endtodv.org/pr/falsely-accused-day-will-spotlight-devastating-problem-affecting-over-20-million-americans/
       
       
       
       
       
    • By Iceman84PL
      Czym jest, jak działa i czy można sobie poradzić z opresyjnym systemem dowiecie się z poniższych filmów.
      Dodatkowo uzyskacie masę wartościowych informacji jak się zabezpieczać, stosować rozwiązania,
      pomysły, być przygotowanym by w Polsce żyło się w miarę znośnie.
       
      Jeżeli macie materiały, informacje, rozwiązania o podobnej tematyce dodawajcie tutaj byśmy mieli wiedzę
      jak działa, czego chce i jak bronić się z bezprawiem systemu i ich funkcjonariuszami.
       
      PS. Zainteresowanych zapraszam do dyskusji i dzielenia się swoimi doświadczeniami
      natomiast tym co się nie podoba temat prosił bym o nie trollowanie!
       
       
       
       
       
       
       
       
    • By Dworzanin.Herzoga
      Zmiany w kodeksie drogowym w RFN w 1968 r. umożliwiły szybsze przedawnienie przestępstw sprawców, którzy nie znali swych ofiar.
      To ochroniło hitlerowskich zbrodniarzy. A na pomysł ten wpadł dawny hitlerowski prokurator Eduard Dreher.
       
      Chociaż powstała w roku 1949, Republika Federalna Niemiec nie wkroczyła w drugą połowę XX wieku z czystą kartą. Już od początku była ona dość brunatna.
      Po czterech latach od zakończenia II wojny światowej można było odnieść wrażenie, że w ogóle nie doszło do denazyfikacji w zachodnich strefach okupacyjnych
      podzielonej III Rzeszy, które następnie weszły w skład RFN. Jak to się stało, że zbrodniarze wojenni i zwolennicy narodowego socjalizmu wciąż mieli się tak dobrze?
       
      Przyczyn tego rozwiązania można podać mnóstwo, w tym wewnętrzne, tj. krajowe, oraz zewnętrzne, czyli mające wymiar międzynarodowy.
      Należałoby też rozważyć płaszczyznę militarną, prawną, społeczną i gospodarczą. Jednakże najprościej, i jednocześnie najbardziej dosadnie, będzie stwierdzić, że w pewnym momencie
      po prostu okazało się, że rozliczenie zbrodniarzy i sympatyków Hitlera… się nie opłaca.
       
      Sitwa dawnych nazistów
      Okazało się bowiem, że nie da się stworzyć sprawnie działającego państwa bez sięgania po osoby, które odgrywały ważne role w III Rzeszy. 
      Nie było możliwe zbudowanie systemu sądownictwa, organów ścigania czy też służby dyplomatycznej bez wykorzystania doświadczenia i umiejętności specjalistów z krwią na rękach. 
      To tylko jeszcze bardziej uniemożliwiało rozliczenie się z przeszłością. Między nazistami istniała szczególna więź oparta na zażyłości.
      Jak można było oczekiwać, że zbudowany tak system sądownictwa poradzi sobie z wyzwaniem, które się przed nim pojawiło? 
       
      „Siła dawnych narodowosocjalistycznych elit w Republice Federalnej Niemiec (RFN) polegała przede wszystkim na ich wzajemnej lojalności.
      Pełnili oni w powojennych dziesięcioleciach kluczowe funkcje w różnych instytucjach państwa zachodnioniemieckiego. I w ten sposób mieli wpływ na wiele decyzji.
      Znakomity przykład skuteczności tych środowisk stanowił paraliż rozliczania zbrodni hitlerowskich. Był on w poważnym stopniu możliwy dzięki postawie policji, która starała się podejrzanych
      bardziej ukrywać i ostrzegać przed grożącymi aresztowaniami, niż ich szukać. Działo się tak pewnie dlatego, że dochodzenia w sprawie wojennych zbrodni policjanci musieliby zacząć
      od swoich najbliższych kolegów” – zauważył dr hab. Sebastian Fikus, autor publikacji o znamiennym tytule „Kodeks drogowy jako instrument amnestii zbrodniarzy hitlerowskich”.
      Tak, w chronieniu zbrodniarzy miał pomóc kodeks drogowy.
       
      Niepokój o przedawnienie
      Jakkolwiek sytuacja w RFN i uwarunkowania międzynarodowe sprzyjały dawnym zbrodniarzom, którzy nie byli ścigani za swoje czyny, to jednak pozostawała kwestia, która nie pozwalała im spać całkowicie spokojnie. 
      Czym innym było bowiem faktyczne nieściganie niemieckich przestępców wojennych, a czym innym prawna niemożność ich skazania. Tę drugą zapewniało jedynie przedawnienie zbrodni, które zgodnie z prawem
      powinno nastąpić 8 maja 1965 r.
      Sprawa przedawnienia podzieliła opinię publiczną w RFN: spierano się, czy można przedłużyć okres przedawnienia, czy też będzie to sprzeczne z zakazem retroaktywności prawa, czyli działania prawa wstecz.
      Zwolennicy wydłużenia okresu podnosili, że zakaz ten nie ma nic wspólnego z zagadnieniem przedawnienia, bowiem najważniejsze jest to, by sprawca w momencie czynu wiedział, że jest on nielegalny. 
       
      Ostatecznie okres przedawnienia wydłużono o cztery lata, co sprawiło, że dawni hitlerowcy w obawie przed ewentualnymi procesami musieli poszukać sposobu prawnego, by znów być bezkarni jak wtedy, gdy
      w trakcie wojny popełniali swoje czyny. „W Bonn utworzył się mały krąg wybitnych ekspertów, którzy postawili sobie zadanie znalezienia prawnej możliwości objęcia amnestią zbrodniarzy w niewidoczny
      dla opinii publicznej sposób. Główną jego siłą napędową był Eduard Dreher, kierownik Wydziału Karnego Ministerstwa Sprawiedliwości.
      Posiadał on na tyle szerokie kompetencje i autorytet, żeby nowe inicjatywy legislacyjne wprowadzić w życie” – napisał dr hab. Fikus. Dreher, który w czasach III Rzeszy
      był bardzo surowym prokuratorem, wraz z innymi „spiskowcami” obmyślił iście szatański plan. Dawni naziści przemycili swój pomysł w reformie… kodeksu drogowego. 
       
      Alibi hitlerowskich zbrodniarzy
      Wraz z ponad 150 artykułami nowelizującymi prawo o ruchu drogowym zreformowano jeden z paragrafów art. 50 kodeksu karnego. 
      Oczywiście argumentowano, iż jest to mało znacząca zmiana potrzebna jedynie do ujednolicenia przepisów w związku z reformą kodeksu drogowego.
      W związku z tym nowelizacja ta przeszła bez większego echa przez Bundestag i jesienią 1968 r. weszła w życie. 
      Dopiero po pewnym czasie do wszystkich dotarło znaczenie tej rzekomo nieistotnej nowelizacji kodeksu karnego, ale było już za późno, by ją cofnąć. Na czym polegała ta reforma?
       
      Do kodeksu karnego wprowadzono następujący przepis: „Jeżeli brak jest wyraźnych osobistych przesłanek, powiązań czy wszelkiego rodzaju osobistych związków, które by łączyły ofiarę
      i sprawcę, to w przypadku współuczestnika mordu należy jego czyn potraktować zgodnie z regułami karania usiłowania tego czynu”. Reforma ta na pierwsze miejsce w kontekście odpowiedzialności
      karnej za morderstwo wysunęła kwestię powiązań sprawcy i ofiary. Sprawca musiał znać ofiarę, rozpoznawać ją, mieć z nią styczność. Jeśli nie, odpowiadał jak za usiłowanie, które przedawniało
      się po 15 latach, czyli – w przypadku zbrodniarzy hitlerowskich – najpóźniej w maju 1960 r. 
      Przepis ten uwolnił od odpowiedzialności całe mnóstwo brunatnych przestępców: tych, którzy swoje rozkazy podpisywali w berlińskich gabinetach i tych, którzy wydawali zbrodnicze polecenia żołnierzom.
       
      Źródło:
      https://www.focus.pl/artykul/hitlerowskich-zbrodniarzy-ochronil-kodeks-drogowy-jak-to-mozliwe

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.