Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Sign in to follow this  
kootas

Sabaton

Recommended Posts

Można lubieć, można i nie.

Lecz, szacunek się im należy, za zgłębianie, i propagowanie polskiej historii.

Kolejny raz, zrobili coś w tym temacie:

 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak dla mnieto oni lecą na łatwą kase. Polaki sie podjarały a oni odcinają kupony. Od strony muzycznej nie oceniam bo pałam bezinteresowną nieenawiscią do power metalu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wkurwia mnie takie myślenie Brzygot. Nie ma lepszego sposobu na zarobek niż zarabianie na pasji.

Nie wiem, czy to ich pasjonuje ale w domyśle tak.

Więc niech czepią na tym kasę.

 

Poza tym, taki przekaz szybciej trafia do młodych.

Edited by Damian

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale profesjonalna muzyka z zarabianiem na pasji ile ma wspólnego? Jak wyrobili sobie marke to sądo niej praktycznie przywiązani i kasa w większości przypadków wygrywa z pasją jakby im się w akcie pasji zachciało zmienić styl. Zróbmy eksperyment i ile znasz zespołów którym na dobre wyszła jakaś mocna zmiana wizerunkowa/stylowa a jak już poszli w robienie hajsu to slaczego nie więcej? I w dodatku to , że się uczepili Polski bo polacy to podłapali jest dla mnie dodatkową przesłanką ,że robią to dla hajsu a nie z pasji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To tylko gdybanie. Ale rozumiem Cię. Podam nawet przykład własnej osoby.

Nienawidzę pożyczek i kredytów, a mimo to czepię na tym całkiem niezłą kasę.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

I jak ich nie lubić

sabaton-w-niemczech-z-polska-flaga-na-sc

 

Brzygot- czy uważasz ze polski rynek jest az tak atrakcyjny  żeby musieli pod publiczkę tworzyć, plyt tutaj zbyt wiele nie sprzedadza

Share this post


Link to post
Share on other sites
35 minut temu, kryss napisał:

I jak ich nie lubić

sabaton-w-niemczech-z-polska-flaga-na-sc

 

Brzygot- czy uważasz ze polski rynek jest az tak atrakcyjny  żeby musieli pod publiczkę tworzyć, plyt tutaj zbyt wiele nie sprzedadza

Koncerty i merchandise a i płyt też sporo pójdzie. Każdy kuc którweo znałem z kilkoma wyjątkami miał koszulke sabatonu i to nierzadko więcej niż dwie . Kuce w porównaniu do innych grup dużo wiecej wydają na muzyke. Ja nie mam im nic za złe jak ktoś kupuje to sprzedają tylko jakie motywy za nimi stoją. Mam wrażenie że to tak samo jak z tymi patriotycznymi bluzami ostatnio popularnymi. Ktoś wykorzystuje cie po raz kolejny aby zrobić więcej szmalu. Obym się mylił.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uważam podobnie jak Brzygot. Na dzisiejszym rynku muzycznym, trzeba się wyróżnić o wartość dodaną poza muzyką, aby o Tobie pisano, mówiono w mediach nikogo, za bardzo nie obchodzi, że wydałeś płytę, bo jest tysiące innych w danym gatunku wydanych w tym miesiącu. Co doskonale robi Behemoth, gdzie poza bardzo dobrą jak na metalowe standardy, autopromocje (ostatnio psia karma w kształcie krzyża, co spowodowało mnóstwo newsów w mediach nie tylko branżowych).

 

Podobnie jest z Sabatonami, którzy zamiast śpiewać o smokach, księżniczkach jak milion innych zespołów power metalowych wzięli się za elementy patriotyczne, wyczuli pismo nosem, że to się sprzeda w Polsce,  poruszy patriotyczne serca, przyciągnie uwagę i jak widać mieli racje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By The Motha
      Wychowałem się na ich muzyce, pionierzy muzyki elektronicznej, bardzo znani i cenieni w świecie muzycznym, jeden z liderów tej grupy, Keith Flint prawdopodobnie popełnił samobójstwo, szkoda, wielka szkoda...
       
      https://www.antyradio.pl/Muzyka/Rock-News/Nie-zyje-Keith-Flint-z-The-Prodigy-Cialo-49-latka-znaleziono-w-jego-domu-29750
       
      Tutaj parę kawałków tej niesamowitej kapeli, osobiście uważam że płyta ''The Fat of the Land'' to klasyka gatunku
       
       
    • By deleteduser28
      [słowo "babki" w refrenie, tzn. $$$]
       
      ...ciekawe, czy to był powód tak słabego przyjęcia tego utworu, czy chodzi o coś innego.
      Jak myślicie?
       
      To już drugi ich kawałek z rzędu, który ma przewagę łapek w dół nad łapkami w górę - jednak w poprzednim utworze [Ленинград — Цой - 127 tys. łapek w dół] powodem była chyba reklama banku w teledysku.
       
      Ogólnie zajebisty zespół o ugruntowanej pozycji, dlatego zdziwiłem się trochę tą sytuacją.
      A modelka w teledysku IMO absolutna elita genetyczna.
       
       
       
    • By Shambler
      Jak w tytule tematu który zakładam podawajcie takie utwory które były dla was najdziwniejsze. Mogą zarówno pod względem warstwy słownej jak i pod względem brzmienia muzyki. Jeden z utworów jaki słuchałem i uznałem za jeden z najdziwniejszych jakie słuchałem to ten:
       
    • By deleteduser28
      ...obaj wiedzą jak, żaden nie potrafi.
       
      Dzisiaj znajomy poprosił mnie, żebym sprawdził na mejlu, czy nie mam jakichś jego archiwalnych nagrywek, które wysyłał kilka lat temu.
       
      Znalazłem i spoko. Przy okazji poszperałem i udało mi się odnaleźć kilkanaście kawałków, które stworzyłem kiedyś w fl studio, a które wydawało się, przepadły bezpowrotnie 
      na starym kompie, który rozwalił się na amen. Miło było znowu ich posłuchać, chociaż nie jestem sentymentalny. Kilka z nich do teraz mi się podoba, mimo iż mają
      pewne mankamenty i niedociągnięcia, jednak nigdy nie miałem ambicji, by wejść na poziom "pro".
       
      Przypomniało mi się jednak, że w 2010 roku, kiedy faktycznie moje rzeczy były w najlepszym przypadku poprawne und przeciętne, wrzucałem je na pewne forum do oceny.
      Dwóch użytkowników, którzy również bawili się w produkcje muzyki, często krytykowali je w bardzo wyszukany sposób, stosując rygorystyczne kryteria...
      ...że musi być głębia...że trzeba operować kontrastem...że akordy nie takie...że brzmi jak jakiś musicmakercore...że tutaj podbić...tutaj zmienić...wszystko bardzo pretensjonalnie.
       
      Zarzucali mi głównie słabe brzmienie i monotonię, co do tego pierwszego można uznać mieli [przynajmniej częściowo] rację, co do drugiego - kwestia dyskusyjna, osobiście nie przychylam się do tej opinii.
      Co mnie jeszcze rozbawiło, przeglądając ten archiwalny wątek, jakiś typ wrzucił swój utwór i określił go jako techno, na co jeden z tych dwóch znawców stwierdził, że to nie jest techno, tylko
      jakaś odmiana house.🤣 Lepiej wiedział "co poeta miał na myśli".
       
      ...ogólnie ja to wszystko rozumiem i nie mam najmniejszych pretensji, jednak z tych wpisów biła tak duża postawa wyższościowa i przekonanie o swojej zajebistości oraz wręcz iskrze bożej, którą czuć w ich produkcjach, że
      byłem pewny, że musieli w następnych latach sporo osiągnąć.
       
      Byłem bardzo ciekawy, jakie poczynili postępy w temacie muzyki.
      Czy wydali jakieś albumy, jak się przyjęły, czy jest fejm, czy faktycznie ich dzieła są tak skomplikowane i wyszukane, jak miały być...pogooglowałem...
       
      No i cóż, pierwszy koleś przez 7 lat uzbierał na kanale YouTube ponad 40 subskrybentów (sztuk, nie tysięcy), najpopularniejszy utwór przekroczył 1600 wyświetleń w ciągu 6 lat.
      Na soundcloudzie wpadało mu kilka, kilkanaście lajków -> część od botów.
       
      Drugi natomiast przez osiem lat na youtube ukulał 9 subskrybentów, na soundcloudzie utwory wrzucane 2-3 lata temu mają w przedziale 10-50 wyświetleń i rekordowo
      lubiany utwór ma 4 polubienia przez 3 lata.
       
      Rozumiem, że jakości produkcji nie mierzy się ilością wyświetleń i łapek, bo często wybijają się rzeczy miałkie, a te bardziej udane mają małe grono odbiorców i są doceniane często
      po dłuższym czasie, ale to są jakieś jaja.  Od takich ekspertów można chyba oczekiwać więcej?
       
      Poza tym posłuchałem 3 kawałków z playlisty tego drugiego osobnika i autentycznie zaczął mnie napierdalać łeb -> poważnie, nie odgrywam się broń boże za jakieś głupotki sprzed lat, ale IMO w tamtych
      rzeczach są emocje jak na rybach, a brzmienie, jakby ktoś kijem o pralkę jebał, poszczególne ścieżki do siebie nie pasują, są bo są.
      Subiektywna sprawa, inni może mogliby to uznać za arcydzieło heh.
       
      Natomiast mnie udało się odnieść kilka sukcesów, z których jestem zadowolony, tydzień/dwa temu wróciłem po ~4 latach przerwy do tworzenia "do szuflady", dla funu
      i bez żadnej spiny. To tak tylko przy okazji piszę, bo i tak bez żadnego znaczenia dla sprawy, nie traktowałem nigdy tego poważnie.
       
      Wiem, że ten temat jest praktycznie o niczym i bez puenty, ale jakoś chciałem to z siebie wyrzucić.
       
      A może Wy znacie podobne przypadki/schematy?
      Niekoniecznie w temacie muzyki, pytanie bardziej ogólne.
       
       
       
       
    • By Mtg100
      Witam wszystkich,
       
      Nie znalazłem wiele informacji na forum na temat tych nawyków, więc zakładam nowy temat.
       
      Chodzi o szkodliwy, moim zdaniem, nawyk beznamiętnego wykonywania danych czynności, które kiedyś sprawiały nam przyjemność, a teraz już nam spowszedniały. Często zdarza mi się odruchowo włączyć jakiś utwór muzyczny, żeby umilić sobie pracę, czy przyswojenie sobie jakichś informacji. Niedawno zauważyłem po sobie, że przyjemność z tego jest zerowa, a ponadto następnego dnia po ciągłym słuchaniu tych samych kawałków czuję się wydrenowany z energii życiowej. Nie mogę też skupić się na bieżących czynnościach, bo w głowie gra mi ciągle ten sam utwór, co przy bardziej wymagającej pracy pociąga za sobą przykre konsekwencje. Z uwagi na to, postanowiłem zastąpić ten nawyk  nawykiem niesłuchania muzyki przed pracą i przy pracy. Niestety praca w ciszy, mimo, ze wydaje się być wydajniejsza, zaczyna po jakimś czasie sprawiać mi dyskomfort.
       
      Do tego nawyku zaliczyłbym też beznamiętne oglądanie seriali o schematycznej aż do bólu głowy fabule. Jeśli podoba nam się kilka pierwszych odcinków, to z poczucia obowiązku oglądamy kolejne. To samo odnosi się do dłuższych monotonnych gier komputerowych tzn takich, gdzie musimy zabić np. 1000000 potworów, żeby uratować fantastyczne królestwo przed zagładą ze strony sił jednoznacznie złych. Czas spędzony na granie w takie gry i oglądanie seriali bez większej wartości merytorycznej jest czasem bezpowrotnie straconym.
       
      Do tego niektóre gry komputerowe są tak skonstruowane, że są bardzo wymagające pod względem czasu, który trzeba poświęcić, żeby mieć przeciętne wyniki w grze. Żeby wykończyć jakiegoś potworka, potrzebny jest odpowiedni poziom doświadczenia i wirtualny ekwipunek. Zatem trzeba poświęcić sporo czasu na beznamiętne "ekspienie". jeśli gra rozgrywa się online, dostępna jest zapewne jakaś wirtualna waluta typu księżycowe kamienie, która znacznie ułatwia grę i za którą trzeba zapłacić jak najbardziej realnymi pieniędzmi. Takie gry nie mają końca i dodatkowo są tak skonstruowane, żebyście sfrustrowali się przebiegiem dotychczasowej rozgrywki i rozważyli zakup wirtualnej waluty. Poczucie obowiązku i sumienność każą przyłożyć się do gry, ale to pułapka. Lepiej skierować swoje ambicje ku bardziej konstruktywnym celom.
       
      Czy macie podobne przemyślenia?
       
      Pozdrawiam
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.