Jump to content

Każdy się z każdym porównuje/wyścig i zazdrość


Recommended Posts

Zakładam temat, bo sam trochę tego nie rozumiem. 

 

Mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach każdy się z każdym porównuje. Zjawisko to widzę nawet we własnej rodzinie i mnie trochę dobija. Kto jakie ma auto, kto ile zarabia i co robi. Czuję na podświadomym poziomie jakąś konkurencję, presję, próbę wyścigu. I tak sobie myślę, jak się z tego wymiksować, jak po prostu mieć wyj... na coś takiego? Używając nomenklatury sportowej- to niestety, ale w tym wyścigu niektórzy jadą na wspomaganiu (pomoc rodziny, męża, żony), a drudzy są naturalami bez wsparcia. Sam mam też znajomych, którzy mają rodzeństwo, które wyszło dobrze za mąż i teraz kim to oni nie są, a kumpel choćby stanął na głowie, to nie ma szans dogonić siostry z mężem.

 

I z jednej strony człowiek sobie analizuje sytuację, racjonalnie podchodzi do tego zjawiska, mówi, że każdy idzie swoim tempem, każdy ma inny start i nie świadczy o człowieku to, kto ile zarabia i czym jeździ, z drugiej strony jest chęć brania udziału w tym chorym wyścigu (może jakaś sportowa ambicja się u mnie włącza i tu jest problem). Mam wrażenie, że naprawdę ciężko jest być dzisiaj rozsądnym minimalistą, bo w oczach rodziny/znajomych uchodzi się za jakiegoś przegrywa. 

 

Teraz jest jakaś chora presja na posiadanie, zarobki, a czy nie ważniejsze jest dobre wykonywanie swojej pracy, służenie ludziom, posiadanie jakiejś tam satyfakcji z pracy, a nie ciągły idiotyczny wyścig, kto co ma, ile zarabia i kto jest lepszy? 

  • Like 3
Link to post
Share on other sites

Z tym porównywanie trzeba uważać, bo zawsze się znajdzie ktoś kto ma więcej. Jak już wspomniałeś, każdy startuje z innego poziomu i idzie do celu innym tempem. Celnie ujął to Theodor Roosevelt - "Comparison is the thief of joy".

Jeśli mam się porównywać, to najczęściej robie to w stosunku do siebie, np. sprzed roku.

Edited by TomZy
  • Like 8
Link to post
Share on other sites

Myślę, że ciągła rywalizacja, chęć posiadania, rozwoju, podboju czy imponowania jest bardzo głęboko zakorzeniona w ludzkich genach i na próżno z tym walczyć.

 

Aby sobie to uświadomić warto spojrzeć na całokształt historii ludzkości.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

@Kacperski jest różnica w zakresie tego co jest lejmotywem.

 

U nas głównym lejmotywem jest zawiść i zazdrość. 

 

Czyli jest to jakby uwarunkowanie zewnętrzne, a nie wewnętrzne. 

 

Przykładowo nie chcesz więcej zarabiać żeby pojechać na niedźwiedzie na Alaskę, tylko chcesz więcej zarabiać, żeby sobie kupić większego SUV-a niż ten chuj somsiad. 

  • Like 3
Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, ciekawyswiata napisał:

 bo w oczach rodziny/znajomych uchodzi się za jakiegoś przegrywa. 

 Kogo to obchodzi ? Masz z tym problem ? To albo w tym uczestniczysz, albo masz wywalone. 

Jeśli świadomie chce się być minimalista, to najlepiej się też takich kręgach obracać.

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Ja uskuteczniam minimalizm, owszem lubie droższe porządne rzeczy... ale bez przesady. Widziałem np. pare dni temu gościa, totalny normik, no słabo z wyglądu, taka trochę łazja w okularach, ale laska porządna... i wsiadają do jakiegoś wyjebanego audi... moja reakcja? Śmiech... po prostu on śmiesznie wyglądał w tym drogim i luksusowym aucie, jak by pożyczył od taty... laske też... ale woził się jak by był chadem 🤦‍♂️😅

  • Like 2
  • Haha 4
Link to post
Share on other sites
17 minut temu, maroon napisał:

 

Przykładowo nie chcesz więcej zarabiać żeby pojechać na niedźwiedzie na Alaskę, tylko chcesz więcej zarabiać, żeby sobie kupić większego SUV-a niż ten chuj somsiad. 


Dlatego też uważam że jako ludzie rywalizację mamy w genach.

 

Dzięki rywalizacji możemy się ciagle rozwijać i nieustannie zwiększać nasze szanse na przeżycie.


Obojętnie czy Polak, Niemiec czy Szwed, każdy chce być najlepszy 🙂

Link to post
Share on other sites

To silny paradygmat społeczny, pięcie się po hierarchii wartości materialnych. To tylko jeden ze wszechświatów bazujący na danym paradygmacie wartości. Ale niektóre wartości zadomowiły się w świadomości oraz podświadomości ludzkiej, z czego niezwykle trudno wyjść.

 

W naszej zbiorowej świadomości znajdują się uniwersalne archetypy, chociażby wojownika, błazna, czy dziewicy. Każdy rozumie uniwersalne mity, archetypy ludzkie. Kiedyś wojownik zabijał mamuta i stawał się szefem wioski, bo poszerzył terytorium polowań. Dzisiaj mamut to pieniądz. Człowiek wykluczony z wioski umierał. Wygnanie oznaczało w praktyce karę śmierci, nikt nie chciał być czarną owcą. Dzisiaj to się zmieniło, bo możesz sobie funkcjonować, jako czarna owca do końca życia. Dopiero przyzwyczajamy się do nowych archetypów, które nadchodzą lub gdzieś były, ale przechodzą ewolucję. Ludzie selekcjonują, mają predyspozycje do selekcji i dzielenia na lepsze oraz gorsze wszystkiego, każdego obszaru życia. Na tym bazuje nasz umysł, paradygmat życia, ustawiania preferencji. Rankingi, recenzje, porównywarki przecież to tylko inny wymiar powiedzenia komuś, że ten mniej, a tamten więcej zarabia. Nie można się o to obrażać, a jedynie dopasować realia.

 

Ja mam inny system wartości i selekcjonuję na podstawie innych czynników niż zasoby materialne, ale to robię. Do osobistego kręgu dopuszczam tylko ludzi honoru, dotrzymujących słowa i to ostro, naprawdę ostro testuję i mam ograniczony niezwykle krąg towarzyski, ale super jakościowy zgodny z moim systemem wartości. I po wytłumaczeniu mojego punktu widzenia jestem też szanowany, co przerobiłem doświadczalnie. W jednym jestem gorszy, ale w innym obszarze osiągam mistrzostwo. W zasadach brandingu mowa o tym, że jeżeli nie pasujesz do kategorii stworzonych przez konkurencję wystarczy stworzyć własną i tam uplasować się na pierwszym miejscu. Jak masz przewagę w sobie to eksponujesz i ludzie zaczynają wątpić. Wątpią, kiedy widzą uśmiech i szczere zadowolenie człowieka znajdującego się w danym stylu życiowym z własnej woli. Niektórzy się inspirują historiami niezwykłych ludzi, którzy dokonali czegoś wychodzącego poza standard przyjęty społecznie. Ci, którzy budują gdzieś chaty w lesie, ci co jadą po całym świecie stopem, ci na totalnym wyjebaniu, działający niezależnie, niesamowici eksperci z kosmiczną wiedzą, pisarze, jacyś autorzy niezależni i tak dalej. I inspiracja to czynnik całkowicie zmieniający paradygmat. Jeżeli ty uznasz, wierzysz mocno w ten paradygmat, w którym dokonuje się porównanie to nie dziwne, że cierpisz.

 

Marketing zrobił ludziom wodę z mózgu wprowadzając dewizę pierwszy najlepszy, a nie "jakościowy" najlepszy. Marketing wpływa na postrzeganie rzeczywistości, percepcję, a przez to na decyzje. Ustalony paradygmat społeczny robi to samo, co marketing. Poprzez percepcję bóg - pieniądz zaczynasz dążyć do miejsca w rankingu w tej kategorii. Ale jest wielu ludzi, dla których ta kategoria nie istnieje w ogóle. Kiedy przechodzisz obok podpasek w sklepie to coś z tego bierzesz, czy przechodzi ci cokolwiek przez głowę, bo mi nic i nigdy stamtąd nic nie wziąłem. I takie same emocje mam, jeżeli ktoś o kasie gada. Lata mi to, jak mucha gdzieś na bagnie oddalonym 10 km dalej.

  • Like 7
Link to post
Share on other sites
1 hour ago, Alejandro Sosa said:

Widziałem np. pare dni temu gościa, totalny normik, no słabo z wyglądu, taka trochę łazja w okularach, ale laska porządna... i wsiadają do jakiegoś wyjebanego audi... moja reakcja? Śmiech...

 

I właśnie, co z tego, że Ty się z niego śmiałeś? Tu jest "clue" tematu. 

 

Niech się ludzie śmieją, ale co poruchał to jego. Samochód się pewnie prowadził zajebiście, domyślam się, że pojechali do wyjebanej chaty i zapinał sobie laskę od tyłu aż miło.

 

I właśnie o to chodzi- trzeba mieć wyjebane i robić swoje- inaczej można trafić do psychiatryka, jak by człowiek miał brać ciągłe pierdolenie otoczenia do siebie. 

Edited by fruit
  • Like 2
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, Kacperski napisał:

Dlatego też uważam że jako ludzie rywalizację mamy w genach.

 

Dzięki rywalizacji możemy się ciagle rozwijać i nieustannie zwiększać nasze szanse na przeżycie.

 

Pewnie tak jest, tylko to też jest błędne koło, bo w ten sposób zawsze ktoś w tej rywalizacji wygra. 

 

Jak oglądałem Mistrzostwa Świata w piłce nożnej w Katarze, to tam padł motyw, gdzie stadion po meczu/czy po mistrzostwach miał być zburzony. Pomyślałem sobie- to jest kasa, to jest władza, a nie to, jakim somsiad jeździ samochodem. 

7 godzin temu, mac napisał:

Ja mam inny system wartości i selekcjonuję na podstawie innych czynników niż zasoby materialne, ale to robię.

Gorzej jak ktoś z najbliższego otoczenia na przykład ma lepszy samochód, więcej zarobi i chce mi pokazać, kim to on nie jest, a jaki ja jestem mały. Cóż, powiedzmy sobie szczerze, że dla 99 procent społeczeństwa to tym czynnikiem niestety, ale są zasoby materialne. 

Link to post
Share on other sites

Niestety zabory, okupację, powstania, zła socjalizacja i wychowanie przez pokolenia słabych ludzi doprowadziła do upadku Polaków. 

Kręgosłup moralny został raz na zawsze przetrącony. 

Bieda, niska samoocena, brak pewności siebie, wstyd, nieśmiałość są powodem wyścigu szczurów. 

Też na oglądałem się tego w rodzinie, środowisku i zawsze mnie to obrzydzało.

Te przechwalki kto co ma, co zdobył, gdzie nie był tymczasem nigdy tam nie widziałem szczęścia, spełnienia tylko smutek. 

Ludzie uzależniają się od przedmiotów, ludzi i miejsc dlatego cierpią. Chwilowa euforia nie daje ukojenia. Ba przyzwyczajenie na bodziec sprawia, że dalej muszą poszukiwać i upatrywać szczęścia w co nowych rzeczach. 

 

Ja wyznaje zasadę minimalizmu, nie idę za modami czy trendami, robię co lubię, co mi się podoba, żyje jak chce. 

Nie uzależniam się od nikogoko, niczego, trenuje nawyk szczęścia i radości poprzez wdzięczność i cieszenie małymi drobiazgami. 

 

  • Like 8
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Zawsze będzie ktoś kto ma lepiej, nikt nie weźmie pod uwagę że wszystko może być iluzją. Auto najtańszy egzemplarz danego modelu np z USA bądź na kredyt, albo jedno i drugie. 

 

Jeśli się porównywać, to tylko do siebie sprzed roku jak wspominacie.

  • Like 3
Link to post
Share on other sites

Mnie bawi to szeroko pojęte "mierzenie kutasów". Ten ma taki samochód, ten ma taki dom, a ten to zarabia miliony rocznie. W bliskim kontakcie liczy się dla mnie człowiek i jego charakter oraz to czy nadajemy na podobnych falach, reszta to jego żywot, a ja nie lubię życ życiem innych. Nie nadaję się do wyścigu szczurów, bo za dużo myślę, mam naturę filozofa i prędzej czy później przychodzą zwyczajne, egzystencjalne rozterki: po co mam się z kimś przescigać o cokolwiek? Co miałoby to wnieść do mojego życia? Co z tego, że ktoś pochwali mój gadżet czy to auto, czy telefon, czy jakiś ciuch czy "klozetowe" zęby błyszczące polerką.

  • Like 3
Link to post
Share on other sites

Z konsumpcjonizmu i wyścigu szczurów (nie mylić ze zdrowa rywalizacją) wyleczyły mnie psychodeliki, w szczególności psylocybina. Po sesji z grzybkami nie jesteś w stanie dawać jebania o jakieś swiecidelka i samochody za 200k

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
12 minut temu, slusa napisał:

 Po sesji z grzybkami nie jesteś w stanie dawać jebania o jakieś swiecidelka i samochody za 200k

Jednakze jesli bedziesz za mocno drazyc ten temat uzywajac “specyfikow “ jako odsjoczni od pseudorzeczywistoisci to ci psycha wysiadzie i efekt bedzie ten sam . 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Na końcu wyścigu szczurów prędzej czy później zawsze pojawi się wypalenie, zniechęcenie, rozczarowanie. Bo zawsze znajdzie się ktoś kto ma więcej i lepiej. A ma więcej / lepiej bo ma lepszą pracę, miał lepszy start w życiu, ma lepsze geny. Mówię to z autopsji, bo aktualnie jestem w takim stanie.

 

Tak jak wspomnieli koledzy, jedyne do kogo można się porównywać to do siebie.

 

Polacy są mistrzami w zazdrości, porównywaniu i chęci za wszelką cenę bycia ,,lepszym'' od kuzyna, sąsiada. Sam to niestety wyniosłem z domu i nabawiłem się w życiu kilku depresji, gdzie już pomocy od rodziny aby z nich wyjść nie miałem. Tylko miałem wpajane zapierdalanie i kasa, kasa.

Na szczęście obudziłem się i powoli z tego matrixa się wydostaję. Wiąże się to z ograniczeniem kontaktu z najbliższą rodziną, która okazała się toksyczna, mam wyjebane na laski a sylwestra spędzałem już 2 rok w najlepszy możliwy sposób dla samca, tzn. dobry film, kominek, drink, dobre jedzenie i analiza starego roku + plany na nowy rok. Bez bulenia 1000 zł za bal sylwestrowy, żeby po 5 h wyjść głodnym i wkurwionym przez partnerkę. No ale było prestige i chwalenie na SM.

 

Co do mentalności krajów południowych, zgadzam się z @maroon. Dobry kierunek aby uświadomić sobie, co jest faktycznie w życiu ważne i ustalenie priorytetów.

Edited by Sgt. Hugo Stiglitz
  • Like 4
Link to post
Share on other sites
5 minutes ago, thyr said:

Jednakze jesli bedziesz za mocno drazyc ten temat uzywajac “specyfikow “ jako odsjoczni od pseudorzeczywistoisci to ci psycha wysiadzie i efekt bedzie ten sam . 

 

Czy ja wiem, bardzo ciężko jest się uzależnić od grzybów. Jeżeli po grzybach komuś siada psychika to problem leży raczej w psychice a nie grzybach. To tylko narzędzie 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Wiele osób nie ma fizycznej możliwości popatrzenia jak kołowrotek wygląda z boku. 

 

Za młodu grupa rówieśnicza i walka na długość kutasa, głównie po to żeby mieć poważanie na dzielni i zdobyć serce i cipkę jakiejś bogini. Krecią robotę bardzo mocno pewne typy muzy tu robią. 

 

Potem jest skok w społeczną rolę tateła i zapierdol na myszkę, bombelka i suva w garażu. 

 

To kiedy taki człowiek ma czas i sposobność, żeby spojrzeć na to z boku? 

 

I tak jak @mac napisał - marketing sukcesywnie przez lata robił ludziom wodę z mózgu. A że jesteśmy krajem na dorobku, tym łatwiej to przyszło.

 

Większość ludzi nie ma życia poza pogonią za hajsem i fejmem (i kupą bombelka 😁). A jak się budzą ze snu, to już za bardzo w kościach łamie, żeby z tego hajsu i fejmu korzystać - o ile w ogóle się dorobią, co nie jest takie oczywiste i w istocie bardzo nielicznym się udaje. 

 

Ps. Gdzieś kiedyś widziałem takie badanie, że Polska jest krajem ze statystycznie najmniejszym odsetkiem ludzi posiadających jakieś hobby w Europie. Trochę taki kraj zombie praca-dom-praca-dom. 

 

Edited by maroon
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, Leniwiec napisał:

Jeśli świadomie chce się być minimalista, to najlepiej się też takich kręgach obracać.

Niekoniecznie. Wszystko zależy od własnego nastawienie. Wbrew pozorom sami dajemy się wciągnąć w tzw. wyścig szczurów. Jakaś część naszego mózgu, mentalności etc. podświadomie chce w to brnąć, taka natura człowieka.

 

Do autora tematu: Niczym są pieniądze i pozycja społeczna w porównaniu do zdrowia i własnego szczęścia. Trzeba sobie wytłumaczyć, ze nie we wszystkim będziesz najlepszy według samego siebie, a już na pewno nie w oczach innych. Clue to właśnie w swoich oczach odnaleźć swoje najlepsze osiągnięcia. Np. popatrz jak wiele osób walczy z uzależnieniami, i jak wielkim zwycięstwem dla nich jest oderwanie się od tego. W oczach innych to pestka, dla innych Mount Everest :) Ja, kiedy mnie ktoś ocenia, to mówię, ze mnie obchodzi tylko to co mam na swoim talerzu, w inne nie zaglądam bo mnie to chu obchodzi :) Trochę mi zajęło wypracowanie takiego nastawienia, ale w miarę się udało. Jebać to co inni myślą o Tobie, nie ma ludzi niezastąpionych, zawsze też znajdzie się ktoś lepszy od Ciebie... Najważniejsze są zdobyte szczyty, które sam sobie w swojej wyobraźni zbudowałeś :) Pozdro

3 minuty temu, maroon napisał:

A jak się budzą ze snu, to już za bardzo w kościach łamie

Chyba, że ,,myszka'' ich wcześniej z tego tęczowego snu wybudzi :) Wtedy tylko w głowie może łamać :)

 

  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
Teraz, Obliteraror napisał:

Trochę lat trwało, zanim to zrozumiałem :) Tzn. gdy już nie chciałem być "fajny", będąc już przez "fajne" środowiska traktowany jak swój

Potrzeba akceptacji jest w naszej naturze, dobrze czujemy się z tym, że ktoś nas lubi, docenia. Ale trzeba w tym znaleźć balans, dystans tak by nie tracić cennego czasu i energii żyjąc nie według swoich reguł, potrzeb. Nie jest to łatwe, bośmy zwierzęciem stadnym z dość skomplikowana hierarchizacją społeczną, która siłą rzeczy generuje presję. Ja również jak większość potrzebowałem czasu i trochę zdrowia psychicznego by zrozumieć co powinienem wyeliminować ze swojego mindsetu.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Branie udziału w tym wyścigu szczurów i mierzeniu się na qtangi jest bez sensu i może jedynie więcej szkód przynieść niż kopa, motywacji. Tak jak przedmówcy/ przedpiścy 😜 wspominali - jeśli chodzi o mamonę to często "od kuchni" nie wygląda to zbyt różowo i każdy z innego pułapu startuje.

 

 

 

 

Z drugiej strony nie rozumiem dlaczego niby miałbym nie porównywać się z innymi. Np siebie z kimś kto ( mam tu na myśli pracę/ sytuację zawodową) startował z tego samego miejsca co ja i on jest teraz dużo dalej. Taką właśnie radę otrzymałem od kilku Braci tutaj, lecz za bardzo nie wiem co w tym złego, nie rozumiem przesłania...🤔🤔

Link to post
Share on other sites
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.