Jump to content

Każdy się z każdym porównuje/wyścig i zazdrość


Recommended Posts

Jeżeli ktoś myśli, że może się od tego odciąć to jest raczej mało szczery ze sobą.

Bycie człowiekiem to odczuwanie strachu, zazdrości i innych takich.

 

Możemy to wypierać ale wtedy zasilamy to podwójnie.

Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, slusa napisał:

Z konsumpcjonizmu i wyścigu szczurów (nie mylić ze zdrowa rywalizacją) wyleczyły mnie psychodeliki, w szczególności psylocybina. Po sesji z grzybkami nie jesteś w stanie dawać jebania o jakieś swiecidelka i samochody za 200k

 

Nigdy nie miałem do czynienia z grzybkami, ale znam jeszcze jedną metodę jak wyleczyć się z wyścigu szczurów i znaleźć dystans. Może metoda to złe słowo bo to najczęściej dzieje się przypadkiem i niezależnie od nas, ale chodzi mi o doświadczenie sytuacji gdy cudem uniknęliśmy śmierci. Potrafi zmienić perspektywę i wywrócić priorytety na zawsze.

 

Edited by Eskel
  • Like 2
Link to post
Share on other sites
2 minutes ago, Eskel said:

, ale chodzi mi o doświadczenie sytuacji gdy cudem uniknęliśmy śmierci. Potrafi zmienić perspektywę i wywrócić priorytety na zawsze.

 

Tak. Ale do tego jest określony poziom mentalu potrzebny. Bez tego poziomu spłynie jak po kaczce. 

 

Podobnie działa doświadczenie potęgi sił przyrody. 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, icman napisał:

Jeżeli ktoś myśli, że może się od tego odciąć to jest raczej mało szczery ze sobą.

Bycie człowiekiem to odczuwanie strachu, zazdrości i innych takich.

 

Możemy to wypierać ale wtedy zasilamy to podwójnie.

Zgadza się, emocje naturalnie towarzyszą i będą towarzyszyć człowiekowi.

Jednak sedno sprawy polega na tym aby radzić sobie z nimi a nie za wszelką cenę zapierdalać w imię zaspokojenia mojego ,,chcę''. Mierzyć siły na zamiary.

 

Przykład: sąsiad kupił auto za pół bańki, naturalnie czujesz zazdrość i też chciałbyś mieć takie, do tego żona codziennie pieprzy, że też takie chce. Ale z wielu powodów nie stać cie. To co bierzesz kredyt, zapierdalasz po 14h dziennie, czy lepiej cieszysz się życiem, masz ten work-life balance i zadowolisz się autem za 200 koła.

Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, maroon napisał:

Podobnie działa doświadczenie potęgi sił przyrody. 

 

Zapewne działa tu podobny mechanizm, uświadomienie sobie że jesteśmy na tym świecie pyłkiem na wietrze, w skali wszechświata jedynie krótkim błyskiem. To zmusza do refleksji nad tym co naprawdę jest ważne. Najczęściej dochodzi się do wniosku, że na pewno nie warto marnować czasu na tyranie ponad siły na mercedesa w garażu i roleksa na nadgarstku.

  • Like 3
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
24 minuty temu, Kiroviets napisał:

Z drugiej strony nie rozumiem dlaczego niby miałbym nie porównywać się z innymi. Np siebie z kimś kto ( mam tu na myśli pracę/ sytuację zawodową) startował z tego samego miejsca co ja i on jest teraz dużo dalej. Taką właśnie radę otrzymałem od kilku Braci tutaj, lecz za bardzo nie wiem co w tym złego, nie rozumiem przesłania...🤔🤔

 

Wg mnie chodzi o to, żeby za wszelką cenie nie próbować dorównać temu ,,guru'' z którym się porównujemy kosztem swojego zdrowia, czasu wolnego.

Bo np. ty jesteś singlem i poza pracą zarobkową musisz ugotować, posprzątać, zrobić zakupy, pranie itd. Więc de facto masz 24h zapierdol i nic poza tym. Szybko się wypalisz.

A ten ,,guru'' ma laskę z którą dzieli obowiązki domowe i ma czas poza zapierdolem na siłownię i hobby, gdzie odpoczywa. Albo mieszka z rodzicami, gdzie mamusia wszystko zrobi a on te 24h skupia się na sobie i ,,karierze''.

 

Natomiast samo wyznaczanie sobie celów życiowych i dążenie do ich osiągnięcia to nic złego (wręcz cecha godna samca). Trzeba tylko mierzyć siły na zamiary i dostosować do warunków w jakich działamy, Tego nauczyło mnie życie, work-life balance.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
49 minut temu, Sgt. Hugo Stiglitz napisał:

Przykład: sąsiad kupił auto za pół bańki, naturalnie czujesz zazdrość i też chciałbyś mieć takie, do tego żona codziennie pieprzy, że też takie chce. Ale z wielu powodów nie stać cie. To co bierzesz kredyt, zapierdalasz po 14h dziennie, czy lepiej cieszysz się życiem, masz ten work-life balance i zadowolisz się autem za 200 koła.

Chodzi o to, że wzięcie odpowiedzialności za swoje emocje znacznie skraca proces do odczucia komfortu we własnym życiu.

 

Jeżeli odczuwasz zazdrość w opisanym wyżej przypadku to lecisz głębiej i patrzysz dlaczego (emocje żony zostawiamy w spokoju).

 

Dzięki zazdrości po pierwsze wiesz czego chcesz a po drugie możesz ją wykorzystać by zbliżyć się do siebie jako jej źródła a nie lecieć jak w przedszkolu na fochu i przerzucaniu odpowiedzialności na otoczenie.


 

Link to post
Share on other sites

Dla mnie targetem w tym wątku jest uświadomienie innym, że powodem naszej zazdrości wewnętrznych rozterek jest to, że zbyt często się porównujemy. Przy dostatecznie dużej pracy nad sobą przestajemy się porównywać i nie odczuwamy tylu negatywnych emocji z tym związanych. No ale właśnie gdzie jest złoty środek, przecież nie możemy zostawać w tyle anie nie możemy brnąć w coś z czym czujemy się źle.

Link to post
Share on other sites

Zaiste zabawne jest to, że krytyką tego  'jak to strasznie ludzie się porównują' 'zajmują się' osoby, które wszem i wobec starają się 'świecić' nieswoimi/nieistniejącymi osiągnięciami 'bysssnessofymi' oraz na polu relacji damsko-męskich.

 

I jak zwykle, zgłaszam zdanie odrębne:

Problemem nie są osoby, które otwarcie porównują się i chcą 'wypaść lepiej', ale 'zaplute karły reakcji/hipokryci' które na 'zewnątrz' pokazują jak to się 'nie porównują', po czym pięć minut później robią dokładnie to, co przed chwilą krytykowali.

 

Najgorzej w mojej skali wypadają hipokryci, którzy nawet sami przed sobą ukrywają swoją hipokryzję, drugimi w kolejce są wszelkiej maści 'uduchowieni' - gdyż większość z nich, w ten sposób uważa się za 'lepszych' od pozostałych bo 'są "uduchowieni"', a trzecimi wszelkiej maści 'zbulwersowani wszystkim' frustraci.

 

Zajmijcie się swoim życiem ... albo lepiej nie, bo gdzie ja znajdę taką 'beczkę śmiechu' oraz przeczących sobie w dwóch kolejnych wątkach 'świadomych' ludzi.

 

(post nie dotyczy raczej autora, ale ... pewnych odpowiedzi pod postem autora).

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

@ciekawyswiata   

 

Obecnie mało istotne jest, co ktoś kupił lub na jakiej stopie żyje – pytanie, czy jest wypłacalny? ;) 

 

W dniu 23.01.2023 o 22:08, ciekawyswiata napisał:

Sam mam też znajomych, którzy mają rodzeństwo, które wyszło dobrze za mąż i teraz kim to oni nie są, a kumpel choćby stanął na głowie, to nie ma szans dogonić siostry z mężem.

Ale niby po co ma za nimi gonić? Siostra z mężem wyznacza mu standardy życia? Jak polecą do Indii na spersonalizowany kurs jogi, to kumpel też zacznie odkładać na bilet? A jak oddadzą cały majątek biednym, to kumpel też tak zrobi?

 

W dniu 23.01.2023 o 22:08, ciekawyswiata napisał:

Mam wrażenie, że naprawdę ciężko jest być dzisiaj rozsądnym minimalistą

Nie, nie jest ciężko. Do tego to dużo łatwiejsze i mniej stresujące niż udawać milionera ;) 

 

Link to post
Share on other sites
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.