Jump to content

Pożegnania z miejscem pracy


tmr

Recommended Posts

Pracowałem ( i pracuję )w wielu miejscach ( równocześnie ).

W jednym zdecydowanie za długo. Z różnych powodów postanowiłem je opuścić. I opuściłem.

Zwykle, rozstając się z firmą, wysyłałem mailowo inf.do "wszystkich". Standardowe texty. Większość ludzi równie standardowo odpisywało. Analogicznie było kiedy ja otrzymywałem inf., że ktoś postanawia kontynuować karierę poza strukturami :)

W tej firmie spędziłem sporo lat. Stanowisko "kierownicze", niby w prestiżowej acz gównopłatnej jednostce. Odszedłem na moich warunkach, w sposób jaki ja wybrałem. I bezkonfliktowo.

Moi pracownicy, bezpośrednio mi podlegli, na 2 tury mnie żegnali. Mam wrażenie, że szczerze. 

Natomiast z około 70 osób, do których wysłałem info : 1 osoba odpisała, 5 osobiście się pożegnały, 2 tel. 

Czy to tak teraz jest? Nie jestem zbyt kontaktowy. Nie jestem typem przedstawiciela handlowego. Z doczepionym uśmiechem trajkoczącym pochlebstwa. Kontakty z tej organizacji kompletnie nie są i nie będą mi potrzebne. Nie żale się. Pytam o doświadczenia.

Czy mi przykro ? Nie. Bo to potwierdziło moją ocenę. Czy atm. w pracy była powodem odejścia ? Nie. Może 20 w kolejności. 

  • Like 4
Link to comment
Share on other sites

18 minut temu, tmr napisał:

Czy to tak teraz jest?

Dzisiaj wszyscy są w biegu, takze po prostu "przyjęli do wiadomości". Raczej jakbym kogoś nie kojarzył to bym nie odpisywał. 

 

Myślę że też zależy od rodzaju pracy i czy mieliście kontakt, czy była jakaś integracja i zżycie? 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

Jeszcze dziwne, ze ty miałeś jebanie o jakieś pożegnania. Wypad robisz i cię nie ma, po angielsku. Tak to się załatwia i tak to się robi. Jak ktoś jest w twoim bliskim kręgu to i tak wie, co się u ciebie dzieje.

  • Like 6
Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, tmr napisał:

Nie jestem zbyt kontaktowy. Nie jestem typem przedstawiciela handlowego. Z doczepionym uśmiechem trajkoczącym pochlebstwa.

 

Lepiej żeby Cię pamiętali jako solidnego, profesjonalnego pracownika. Dla mnie to dziwne że nie było reakcji. No ale u nas jest mniej osób i jesteśmy bardziej zżyci (aż za bardzo).

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

55 minut temu, Spokojnie napisał:

Dzisiaj wszyscy są w biegu, takze po prostu "przyjęli do wiadomości". Raczej jakbym kogoś nie kojarzył to bym nie odpisywał. 

 

Myślę że też zależy od rodzaju pracy i czy mieliście kontakt, czy była jakaś integracja i zżycie? 

Nieee. Ja w pracy nie przechodze na "ty". Dystans. Z kilkoma osobami byłem. Ale to kwestia kontaktów poza zawodowych.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Jak ja odchodziłem to też myślałem, żeby jebnąć meila xD ostatecznie zrezygnowałem z tego. W ostatni dzień wpadłem ogarnąłem obiegówkę i papiery potrzebne do odejścia, przeszedłem się po wszytkich stanowiskach na moim wydziale, pożegnałem się z podwładnymi i ludźmi z innych działów z którymi współpracowałem i tyle. Do dziś żaden nie zadzwonił z pytaniem co tam słychać i czy żyje xD chociaż wiedzieli, że miałem problemy zdrowotne. Wyjebane w to, tak to już jest. 

 

Jeden tylko co rok mi życzenia na święta wysyła xD Miło z jego strony. 

 

  • Like 7
  • Sad 1
Link to comment
Share on other sites

To tylko udowadnia Tobie ze dobrze zrobiles ze odeszles. Pozegnanie z klasa - ale juz bez pozegnania zwrotnego od dlugoletnich wspolpracownikow. Potwierdza to tez teze o "skurwie...u" zasad i pozytywnych relacji.

Jak mawia "stare przyslowie pszczol" prace trzeba zmieniac podobno 6 razy w zyciu, i bedzie dobrze. 

 

Open photo

Edited by OGÓR
  • Like 2
  • Sad 1
Link to comment
Share on other sites

Prawda jest taka że opuszczając dotychczasowe miejsce pracy. W większości przypadków zapomina się o Tobie po jednym dniu po rzuceniem "kwitem". Tak że sam nigdy przesadnie nie kumplowałem się z ludźmi z roboty.

 

Zresztą mój stosunek do pracy jest prosty 3H czyli hajs,hajs,hajs. Nic mniej nic więcej.

Edited by Baca1980
  • Like 8
Link to comment
Share on other sites

Tzn. nie chodzi mi o nawiązywanie z tymi ludzmi relacji. Zawodowo też nijak mi te kontakty nie są potrzebne. 

Moi pracownicy mnie pożegnali. Zawsze zmiana wywoluje niepokój. Bo może przyjść inny wariat. A ten już znany ;)

Po prostu zastanawia mnie jak to wygląda w innych przypadkach. 

Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, Baca1980 napisał:

Teraz mają na Ciebie w.yjebane i zresztą pewnie zawsze mieli:). Po c.huj drążyć temat?

Żeby przy nast.zmianie pracy postępować zgodnie z obowiązującym wzorcem ;)

  • Like 1
  • Confused 1
Link to comment
Share on other sites

3 godziny temu, tmr napisał:

Moi pracownicy, bezpośrednio mi podlegli, na 2 tury mnie żegnali. Mam wrażenie, że szczerze. 

Natomiast z około 70 osób, do których wysłałem info : 1 osoba odpisała, 5 osobiście się pożegnały, 2 tel. 

Czy to tak teraz jest?

Korporacyjnie odchodzący to jest taki trochę "trędowaty".

 

Albo "zdrajca" (bo znalazł coś "lepszego", nie docenił naszej rodzinnej atmosfery), albo "frajer" (bo przecież u nas najlepiej), albo "nie pasuje do nas, nie jest w naszej lidze" (czyt - zwolniliśmy go).

Waflowanie się z takim delikwentem może być potem źle widziane. A wiadomix - trzeba dbać o swoje koryto.

Czysty pragmatyzm. Jak u klasyka: "Sorry Winetou, ale biznes jest biznes".

 

Oczywiście zgadzam się, że to dziecinada.

Edited by Stary_Niedzwiedz
  • Like 6
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

28 minut temu, Stary_Niedzwiedz napisał:

A myślisz, że małpy tu i tam są inne? 🙂

Pracowałem/pracuje chyba we wszystkich możliwych formach org.: adm.rządowa, samorządowa, firmy "rodzinne", korpo. ( średnie i jedne z większych w PL ), spółdzielnie itd :)

Tylko ja chyba mało uwagi przywiązywałem do kontaktów. Nie umiem nawet ocenić pod tym kątem poszczególnych kategorii podmiotów.

 

Link to comment
Share on other sites

Po chuj sie w ogóle żegnać z ogółem? Żegnasz się osobiście z ludźmi, z którymi bezpośrednio współpracowałeś i tyle. Nikogo innego nie obchodzi do, że zmieniasz pracę, bo nawet cię nie kojarzą. W życiu nie ma czasu na sentymenty...

Edited by SamiecGamma
  • Like 9
Link to comment
Share on other sites

31 minut temu, SamiecGamma napisał:

Żegnasz się osobiście z ludźmi, z którymi bezpośrednio współpracowałeś 

Ale z racji pełnionej funkcji to ja z nimi "współpracowałem"....maila wewn.wysłałem do ogółu. Usuwając z listy kilka osób.

Edited by tmr
Link to comment
Share on other sites

59 minut temu, tmr napisał:

Nie umiem nawet ocenić pod tym kątem poszczególnych kategorii podmiotów.

Podpowiem: Jeden chuj.

Dla mnie pojęcie "korpo" zaczyna się od 50+ osób zatrudnienia w jednym biurze. Gdzie masz hierarchię pionową itd.

Czy to firma polska, czy zagraniczna, czy "rodzinna", czy administracja rządowa - chuj. To tylko warunkuje kapitał.

 

Oczywiście zostawiam kwestie stylu zarządzania, bo kapitał nie warunkuje tegoż stylu. Może być szacowne, globalne korpo, gdzie jest "rodzina na swoim" i polskie piekiełko.

Może być mała firma rodzinna z wysoką kulturą organizacyjną. Logo na dachu budynku nic nie gwarantuje.

 

58 minut temu, SamiecGamma napisał:

Po chuj sie w ogóle żegnać z ogółem? (...) W życiu nie ma czasu na sentymenty...

 

Bo zostawiasz po sobie miłe wrażenie. Nie w firmie, ale u LUDZI. Tylko i aż tyle.

 

To bardzo, BARDZO mały świat. Przeszedłem przez parę firm i zdarza mi się spotykać te same ryje i/lub tzw "wspólnych znajomych". Pomijam już samą 'branżunię', gdzie jest ten sam zestaw ryjów od 20 lat.

(Bezinteresowne) palenie za sobą mostów nigdy nie służy.

Kupno kartona ciastek i 2 paczek mieszanki wedlowskiej i wystawienie w kuchni + mail p.t. "dziękuję uprzejmie za wspólne chwile" nie kosztuje nic, a po prostu - zostawiasz dobre wrażenie.

 

Po to się to robi.

 

  • Like 5
  • Thanks 5
Link to comment
Share on other sites

Jak zmieniałem przed-przed ostatnią pracę to był cały dział na imprezie. Z 10 osób. 

 

Jak zmieniałem przedostanią pracę to wyszliśmy na imprezę, ludzi było chyba z 50 z całej firmy Zajęliśmy całe parasolki pod klubem. Były prezenty i takie tam.

 

Przy zmienie ostatniej pracy to chyba miałem 80 porcji ciasta. Wszystko poszło, mnie więcej tyle ludzi było. Mnóstwo osób przyszło ale ja mam takie stanowisko w pracy, że znam wszystkich. 

 

Dowartościowałem się. Jestem lubiany w pracy. Więcej dowodów mi nie trzeba. Więcej już tak nie zrobię. Wszystko to chuj. Angielskie wyjście zdaje się być najwłaściwsze. 

 

Odchodząc z pracy ludzie zapominają o tobie podobnie jak na wiosnę zapomina się o zimie. Przestajesz dla ich istnieć, oni przestają istnieć dla ciebie. Życie toczy się dalej. 

 

Natomiast co do pytania jakie są standardy to wszystko zależy od atmosfery w firmie. Są takie firmy gdzie idzie się grupą na miasto, na grubą popijawę aby pożegnać kogoś a są tez takie, że może ci z 2 osoby odpisze. 

 

 

 

 

Edited by RealLife
  • Like 4
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Hehe. Aż mi sie przypomniało jak w firmie przyszedł mail żeby głosować na przedstawicieli do związku zawodowego którzy mieli reprezentować polski oddział w radzie ZZ. Zmuszali nas do głosowania to się wkurzyłem i skopiowałem listę osób do której było to wysłane (ponad 600) i napisałem że jak mamy głosowac skoro kandydaci nawet się nie pofatygowali żeby nam powiedzieć dlaczego mamy na nich głosować. Kliknąłem wyślij i mi zawiesiło outlooka na 15 minut. Potem zaczęły napływać wiadomości na komunikatorze od ludzie którzy mi pisali "dobrze napisałeś. Way to go" itd. od zwykłych pracowników i wiadomości od tim liderów z pretensjami. Jebać ich. Typowe dupowłazy gotowe sprzedać dusze za te srebrniki od korporacji. Sporo miałem takich akcji.

  • Like 1
  • Thanks 2
Link to comment
Share on other sites

23 minuty temu, Gościu napisał:

Jak to się mówi "rzuć pracę, a zobaczysz czy w ogóle miała dla kogoś znaczenie" czy jakoś tak :D

Moim zdaniem za dużo czynników na to wpływa.

 

Teoretycznie jestem przekonany, że w jednej z głównych moich prac mieli by w pizdzie jakbym odszedł i że robiłem tam jako jedyny z nich wszystkich ~15 lat. A w drugiej powiązanej z moim hobby jestem pewien że 150% osób by pytało co jest pięć. Mam tu na myśli też "klientów", bo współpracownicy na 80% by coś ogarnęli w związku z faktem zakończenia współpracy. 

 

Tak jak pisałem wyżej, wszystko jest zależne od stopnia zżycia. W firmie którą prowadziłem na ~800 klientów (wówczas Allegro) napisało 3 z zapytaniem i życzeniami powodzenia dalej (jak zamknąłem), bardzo dobre relacje (partnerskie) miałem wówczas z około 40 podmiotami, także niecałe 10% zagadało.

 

Ja sam również nie praktykuję bliższych relacji z osobami które w moim życiu są tylko na chwilę. 

 

Cumplu @tmr polecam zwiększyć pewność siebie, wówczas masz wywalone na takie akcje ;)

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

22 hours ago, tmr said:

Czy to tak teraz jest?

Są ludzie, którzy nagminnie kasują maile bez czytania, jeśli nie są do nich osobiście skierowane. Powyżej kilkuset dziennie, inaczej czasem się nie da. Powyżej kilkudziesięciu, nadal mail "do wszystkich" jest w kategorii "niech inni odpowiedzą pierwsi".

 

Skojarzyło mi się tak - wychodzi 200 lat temu człowiek na plac firmowy, gdzie współpracownicy "ogarniają biznes" i ładują towar na wozy klientów, i krzyczy "słuchajcie ludzie". Ilu się obróci? Procent chociaż?

Zmieniły się czasy i środki komunikacji, ludzie zaś pozostali jakby tacy sami.

Nawet za XX lat, jak kwestie komunikacji i odpowiedzi będzie ogarniać w milisekundy wszczep w mózgu, i tak większość ludzi będzie informacje "do wszystkich" wrzucać mentalnie w przegródkę "spam". Nic osobistego - po prostu ludzie tacy są.

 

Osobiście - maile pożegnalne skanuję pod kątem słów "ciasto" albo "czekoladki". Ludzi którzy to dodali - pamiętam lepiej, niż resztę. W kilku przypadkach wysłałem swój prywatny email/numer ludziom. W dwóch albo trzech - zadzwoniłem, bo kontakt osobisty nie wchodził w rachubę.

 

Inny wątek - 20, 10 lat temu ludzie nadal traktowali maile z pewną estymą - skoro otrzymałeś, to "wypada" odpowiedzieć. Dziś dostajemy tyle informacji dziennie, że "wypada" się skończyło, przekroczyło pewnie próg "za dużo roboty by było".

  • Like 4
Link to comment
Share on other sites

W dniu 9.03.2023 o 21:12, SamiecGamma napisał:

Po chuj sie w ogóle żegnać z ogółem? Żegnasz się osobiście z ludźmi, z którymi bezpośrednio współpracowałeś i tyle. Nikogo innego nie obchodzi do, że zmieniasz pracę, bo nawet cię nie kojarzą. W życiu nie ma czasu na sentymenty...

Życiowe. Podejście biznesowe.

U mnie w pracy niektórzy się żegnali z wszystkimi, tym ogółem. Chociaż ja i inni współpracownicy wcale nie kojarzyli osoby.

Jeden taki co mi się wydawało jakiś lepszy kolegaBB z pracy odszedł z zespołu. Co było dalej? Na końcowej rozmowie ogółem powiedział mimo tego iż ode mnie miał najwięcej wsparcia. Słyszałem u siebie w pracy jak ludzie co odchodzili mówili dla wszystkich podziękowania, a szczególne wsparcie udzielił mi abc. Znajome twarzy w pracy jedynie.

KolegaBB tydzień po zmianie pracy dzwoni do mnie (nie zdarzyło się, praktycznie raz czy dwa), aby do mnie przedzwonił. Co dalej? 5-10 minut i nagle pytanie a czy miałbyś jeszcze kontakt mail czy coś do sekretariatu bo brak mi pisma. Podałem i później ghosting i zero telefonów.

Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.