Jump to content

Intymność młodych rodziców


Lambert

Recommended Posts

Temat zakladam w dziale dla kobiet, bo potrzebuję szerszego spojrzenia na problem z jakim się borykamy.

 

Po przyjściu na świat synka życie, intymne w moim związku bardzo mocno ucierpiało. Pierwsze 8 tygodni to wiadomo, żadne z nas nie myślało nawet o tych sprawach, ale jak po tym czasie żona dostala zielone światło od ginekologa wszystko powinno powoli, małymi kroczkami zacząć wracać do normalności.

Otóż nie tym razem...

Synek skończył 16 miesiecy, a u żony libido praktycznie nie istnieje.

 

W tym czasie mierzyliśmy się z wszystkimi możliwymi problemami takimi jak:

- suchość

- balans hormonalny

- zmeczenie fizyczne

- zmeczenie psychiczne

- rutyna

- brak czasu dla siebie.

 

Każdy z tych problemów wspólnie staraliśmy sie przegadywać i go eliminować. Robiliśmy badania, stosowaliśmy żele,  dziecko odstawialismy na wieczory do babci, nauczyliśmy synka spać w swoim pokoju. Zero progresu.

Żeby nie było, seks jest, w miarę regularnie, ale widzę, że żona sie męczy.  Że dla Niej lepiej byłoby,  jakbym wogole tego tematu juz nie poruszał. Widzę frustrację, widze że nie ma ochoty,  ale nie odmawia. Że intymność nie rodzi się z rzeczywistego pożądania, a z chęci zaspokojenia mnie.

Na mnie ma to tez ogromny wpływ. Samoocena kuleje, zadowolenie ze związku coraz mniejsze, coraz więcej wątpliwości co do szczerości partnerki. Staram się ją zrozumieć, być wsparciem ale już nie mam siły patrzeć jak oboje się z tym męczymy. Oboje jesteśmy sfrustrowani, oboje sie wzajemnie nie możemy zrozumieć i z kazdym tygodniem oddalamy sie od siebie.

 

Chciałbym to zatrzymać. Żona tez chce, otwarcie o tym mówi, podejmuje kroki żeby bylo lepiej. Ale absolutnie nic sie nie poprawia. Czy ktos z was przechodzil przez cos podobnego w tak dlugim wymiarze czasowym?

Ze swojej strony postanowilem pójść do psychologa, żeby móc sie chociaż wygadać, przed kimś kto nie będzie mnie osądzał,a moze nawet mnie wesprze. Pierwsza wizyta wkrótce. Nie mniej jednak szukam w was alternatywnej drogi rozwiazania problemu.

  • Like 2
  • Thanks 1
  • Sad 4
Link to comment
Share on other sites

32 minuty temu, Lambert napisał(a):

Czy ktos z was przechodzil przez cos podobnego w tak dlugim wymiarze czasowym?

Tak.

Ale ja dla swojej byłem trochę "niemiły" więc sporo winy było i po mojej stronie.

 

37 minut temu, Lambert napisał(a):

Ze swojej strony postanowilem pójść do psychologa,

Praktykanci z forum zaproponowaliby wzbudzić w żonie zazdrość czyli abyś zaczął podrywać koleżanki.

Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, Lambert napisał(a):

Po przyjściu na świat synka życie, intymne w moim związku bardzo mocno ucierpiało. Pierwsze 8 tygodni to wiadomo, żadne z nas nie myślało nawet o tych sprawach, ale jak po tym czasie żona dostala zielone światło od ginekologa wszystko powinno powoli, małymi kroczkami zacząć wracać do normalności.

Otóż nie tym razem...

Synek skończył 16 miesiecy, a u żony libido praktycznie nie istnieje.

 

Dla niej ważne jest teraz dziecko. I ma się skupić na dziecku, bezpieczeństwie, a nie na dopuszczaniu samców w celu reprodukcji.

Innymi słowy -- to normalne, że ona teraz seksu nie chce.

 

Również normalne, że Ty byś chciał seksu regularnie.

 

 

 

 

 

 

Godzinę temu, Lambert napisał(a):

... seks jest, w miarę regularnie, ale widzę, że żona sie męczy.  Że dla Niej lepiej byłoby,  jakbym wogole tego tematu juz nie poruszał. Widzę frustrację, widze że nie ma ochoty,  ale nie odmawia. Że intymność nie rodzi się z rzeczywistego pożądania, a z chęci zaspokojenia mnie.

 

Masz wspaniałą żonę, która o Ciebie dba. Nie odmawia seksu, bo chce, abyś czuł się szczęśliwy.

 

Ty zaś chcesz więcej i więcej...

 

Ona odwala "obowiązek małżeński" jak należy, mimo, że wcale nie ma ochoty.

 

 

 

 

Godzinę temu, Lambert napisał(a):

Na mnie ma to tez ogromny wpływ. Samoocena kuleje, zadowolenie ze związku coraz mniejsze, coraz więcej wątpliwości co do szczerości partnerki. Staram się ją zrozumieć, być wsparciem ale już nie mam siły patrzeć jak oboje się z tym męczymy. Oboje jesteśmy sfrustrowani, oboje sie wzajemnie nie możemy zrozumieć i z kazdym tygodniem oddalamy sie od siebie.

 

 

Chyba obrzydzasz sobie żonę w głowie.

Ganisz ją podświadomie że ona nie taka pełna wigoru jak dawniej.

Ale ona naprawdę robi dobrą robotę, stara się.

Nie oczekuj jednak w seksie takiego ognia jak było dawniej w czasach gdy chciała mieć dziecko.

 

 

 

 

 

Godzinę temu, Lambert napisał(a):

Chciałbym to zatrzymać. Żona tez chce, otwarcie o tym mówi, podejmuje kroki żeby bylo lepiej.

 

Twoje niezadowolenie jest opresją. I to duże zagrożenie dla waszego związku.

 

Program optimum dla was:      "Ty żono rozkładaj nogi, rób loda, oddawaj mi się, wiem, że to nie takie super bo czasem nie masz ochoty, ale to stabilizuje nasze małżeństwo."

 

 

 

 

 

Godzinę temu, Lambert napisał(a):

Ale absolutnie nic sie nie poprawia. Czy ktos z was przechodzil przez cos podobnego w tak dlugim wymiarze czasowym?

Ze swojej strony postanowilem pójść do psychologa, żeby móc sie chociaż wygadać, przed kimś kto nie będzie mnie osądzał,a moze nawet mnie wesprze. Pierwsza wizyta wkrótce. Nie mniej jednak szukam w was alternatywnej drogi rozwiazania problemu.

 

NIe obwiniaj żony.

Z jej niechęci nie wyciągaj wniosków co do swojej atrakcyjności.

 

Skup się na żonie, dziecku.

Korzystaj z seksu jaki masz.

 

 

 

 

 

 

 

30 minut temu, Brat Jan napisał(a):

Praktykanci z forum zaproponowaliby wzbudzić w żonie zazdrość czyli abyś zaczął podrywać koleżanki.

 

Nie rób tego. To gorsze niż zdrada. Znęcanie się nad własną żoną.

 

 

 

 

 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

Zauważyłem to w swojej relacji i u znajomych, tylko jeden związek wrócił na normalne tory (tam od zawsze było dużo wyższe libido po stronie kobiety).

 

Za krótki jestem na rozwiązanie tego problemu.

Same teorie zero konkretu.

Edited by icman
Link to comment
Share on other sites

 

 

Kobieta, jak zobaczy że SMV mężczyzny spadło, to obrzydza sobie męża -- zaczyna zauważać jego wady, zwraca uwagę na wady, nie zalety.

 

Tak samo mąż jak żona przestaje mu zapewniać seks, to sobie żonę obrzydza. Wyszukuje wady.

 

 

Coś jak w przysłowiu:     "Jestem złym mężem, który ma zalety. ONa jest dobrą żoną, która ma wady".

Widzimy wady czy zalety? Poniekąd to od Cieibe zależy.

 

 

 

 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

55 minutes ago, Lambert said:

Pierwsza wizyta wkrótce.

Pytania, na które możesz spróbować się przygotować:

- jak ciężki był poród, czy mogła powstać podświadoma niechęć/strach przed kolejnym

- jak bardzo żonie rozjechała się po porodzie fikcja z rzeczywistością (czyli jak bardzo siusiu/kupka/rzygu odbiegło od idyllicznych wyobrażeń o posiadaniu dziecka) - czy miała wcześniej dłuższy kontakt z małymi dziećmi

- jak długo byliście w związku przed narodzinami potomka (formalnie/nieformalnie), czy wtedy były okresy abstynencji/spadku libido

- przyczyny zewnętrzne: urlop macierzyński, utrata/zmiana pracy, utrata kontaktu z dotychczasowym środowiskiem, spadek dochodów itd.

Odpowiedzi zachowaj dla siebie, i dla psychologa... no i dodatkowo, szukaj mężczyzny, bo za dużo psycholoszek po prostu powie Ci "spełnij jej wszystkie potrzeby, należy się 300zł, następny".

 

25 minutes ago, Brat Jan said:

Praktykanci z forum zaproponowaliby wzbudzić w żonie zazdrość

Koleżanki może nie, ale może warto spojrzeć w lustro? Jak ciąża żony odbiła się na wadze męża, albo na jego doborze strojów itd. - to libido czasem zanika... Nie tylko jednostronnie - czasem kobieta widząc efekty uboczne - rozstępy, przyrost wagi, cellulit i tak dalej - zaczyna "wstydzić się" swojej samooceny, a w konsekwencji przestaje chcieć się prezentować nago, czy też właśnie seks staje się obowiązkiem ("jak on może mnie taką chcieć, pewnie się męczy i działa z przymusu tylko nie chce mnie urazić i kłamie - przecież widzę jak wyglądam..." - kobiety są statystyczne wprawne w takim samoudręczaniu).

 

Jeszcze coś - pewnych rzeczy nie przegadasz, bo nigdy ich nie usłyszysz - a jedynie możesz im zapobiec działaniem, a nie słowem. Tak, "domyśl się".

 

3 minutes ago, kenobi said:

Innymi słowy -- to normalne, że ona teraz seksu nie chce.

Daleka znajoma, 45-50kg na oko, sport maniak, fitness i tak dalej - w ciąży przytyła 20kg. Ale w trzy miesiące po porodzie, niemal wróciła do podstawowej wagi, wyglądu i kondycji - i dwa miesiące później była w drugiej ciąży. Znów +22kg, znów poród, kilka miesięcy i znowu forma treningowa.

Tymczasem statystycznie przyjęło się że "to normalne", że przeciętna kobieta "gubi" kilogramy nadmiarowe znacznie wolniej... albo wcale. I nieważne co mówi - wcale się jej to nie podoba - dlatego libido spada.

  • Like 8
Link to comment
Share on other sites

Też miałem podobnie, może nie przez aż tak długi okres czasu.

 

Z drugiej strony patrząc, po dziecku seks to była już tylko równia pochyła. Już nigdy później nie było tak jak bywało wczesniej. Niby był, oboje tego chcieliśmy, ale jakość już nie ta. 

 

Dlatego nowo narodzonym dzieciom mówię stanowcze nie 😉

 

Spadek libido może mieć wiele przyczyn, zmęczenie, brak snu, hormony, antykoncepcja, kobieta po dziecku może nie czuć się już tak atrakcyjna, cholera wie. Opcji tyle co w bębnie maszyny losującej.

 

W najgorszym przypadku TTTM - Ten Typ Tak Ma, jak wiele innych kobiet, sama natura z jej konsekwencjami, wtedy niewiele z tym da się zrobić. 

 

O podwyższonym libido u kobiet w okolicach 30stki też zapomnij, nie warto czekać, z mojego doświadczenia wynika że mają to singielki z parciem na bobo albo samotne mamusie w okresie demo. 

 

Możesz grać na zazdrość itp. o czym wspomniał @Brat Jan (też nie polecam, szczególnie jak wspólnie próbujecie znaleźć rozwiązanie) ale jeśli jest to kobiecy TTTM to nic to nie da, nic na siłę. Kumpel miał podobnie to znalazł sobie laskę na boku i ciągnął to latami, w domu spokój, brak awantur z żoną o seks, on też spokojniejszy bo miał regularne bzykanie, miał chłopak duże potrzeby i w opcji awantury i byle jaki seks na odczepkę, albo side chick tylko do sportu. 

 

Inna sprawa że kobiety często handlują seksem, traktują go jako nagrodę lub karę, nigdy nie wiesz co tam w ich głowach siedzi. Spotkałem się z czymś takim, wieczne wymówki, wieczny ból głowy, wieczne coś. Kiedyś gdy moja ex miała ból głowy drugi tydzień pod rząd, ani okres, ani cokolwiek, w nerwach zapytałem czy w takim razie skoro mi nie daje to będzie problem żebym znalazł sobie kogoś na boku tylko do zabawy, żadnych uczuć, po prostu upust ciśnienia, a ta mi coś zaczęła pieprzyć trzy po trzy o tym że seks to zaczyna się rano, od kawy, i żebym był miły cały dzień, obiadek zrobił, ogarnął chatę żeby była wypoczęta po pracy itp. Szlag mnie trafił że dostałem palpitacji pępka 😅 od tygodnia byłem miły, chata w połysku, obchodziłem się z nią jak z jajkiem żeby jej ten ból łba przeszedł a i tak mało, jeszcze na szmacie po chacie miałbym jeździć żeby dupy dostać, tfu, pies ogrodnika, powiedziałem że szantaż to brak szacunku i najszybsza droga do rozwodu i pół roku później było już po wszystkim. 

 

Jeśli przez 16 miesięcy mimo różnych prób i starań tak to wygląda to czarno to widzę. 

Najprawdopodobniej TTTM

  • Like 10
Link to comment
Share on other sites

Jakbym był bardzo złośliwy to bym napisał, że lepszego antykoncepcyjnego posta tu dawno nie widziałem ;)

Ale złośliwy nie jestem, więc nie napiszę.

 

A teraz bardziej poważnie, @Lambert.

Psycholożki z nurtu postępowego pewnie by Ci zasugerowały, że to w pełni Twoja wina, bo żonie nie pomagasz i jej nie odciążasz w nowych obowiązkach. A realia z reguły są dużo bardziej skomplikowane, jak wspomniał m.in @Kespert.

 

Może faktycznie realia i proza życia Twoją żonę na te chwilę przerosło? Pomijam fakt, że ciąża to faktycznie hormonalna bomba dla kobiecego organizmu i trochę może trwać powrót do dawnego stanu. Badania hormonalne również mogłyby być ciekawym pomysłem. Masz też po swojej stronie istotny plus - żona nie zapomniała o Tobie i Twoich potrzebach. A zapewniam, że nie zawsze jest tak różowo.

 

Ja ekspertem w temacie na pewno nie jestem, bo dzieci nie mam. Weź to pod uwagę :)

Sam chętnie poczytałbym opinie ojców, którzy wybrnęli z takiego stanu i w jaki sposób.

Link to comment
Share on other sites

Dzięki za odpowiedzi. Chciałem kilka rzeczy wyjaśnić za wszasu, zanim pojawi sie lista wątków i nie bede w stanie sie do tego ustosunkować.

1. Moje SMV. Nie zmieniło sie za bardzo od zajscia w ciążę. -1 kg. Troszke gorsza definicja, troszke mniej mięśni, ale wciąż dziewczyny w pracy i na ulicy chetnie sie oglądają.

2. Jej SMV. Z mojej perspektywy wyglada teraz lepiej niż przed ciążą. Schudła 4 kg w porównaniu do tego co było przed dzieckiem. Rozstępów brak, skóra gladka i jedrna. Do tego zaczęliśmy razem chodzic na siłownię 2 razy w tygodniu. Z jej perspektywy myśli ze wyglada grubo, ale tak miała zawsze. Nawet jak sie poznaliśmy a wtedy nie miała niskiego libido.

3. Nie naciskam jej na seks, nie wymagam od niej nie wiadomo czego. Nie ma z kojej strony kasliwych komentarzy, nie ma foszków, nie ma pretensji.

4. Pierwsze miesiące z dzieckiem powiedzialbym bardzo lajtowe. Bardzo duże zaangazowanie z mojej strony od samego początku. Dziecko tez malo wymagające więc poczatek rodzicielstwa mieliśmy raczej łatwy. Teraz synek ząbkuje ale to stan przejsciowy.

5. Wybrany jest Pan psycholog.

 

Martwi mnie nie to, ze seks jest gorszej jakosci, albo ze jest go mniej. Martwi mnie to, ze trwa to już 16 miesięcy. Matrwi mnie brak potrzeby przytulania, pocałunków, codziennego dotyku. Martwi mnie to, ze nie patrzy na mnie z ogniem w oczach tak jak przed dzieckiem. Od 16 miesiecy, widziałem ze rzeczywistą ochote na mnie miała może 4 razy.

 

Szukam przyczyny, kierunku w ktorym mogę sie udać by znaleźć rozwiązanie.

Edited by Lambert
  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

Nie wiem czego autor tego watku oczekuje od kobiety ktora dostala to czego chciala . Jestes teraz na 2 miejscu w jej zyciu jak bedzie chciala miec bejbika nr 2 to sobie o tobie przypomni . Masz juz jakis staz na forum i wciaz cie swiat zadziwia ? 

Edited by thyr
  • Like 10
  • Thanks 2
Link to comment
Share on other sites

22 minuty temu, Lambert napisał(a):

Martwi mnie nie to, ze seks jest gorszej jakosci, albo ze jest go mniej. ... Matrwi mnie brak potrzeby przytulania, pocałunków, codziennego dotyku. Martwi mnie to, ze nie patrzy na mnie z ogniem w oczach tak jak przed dzieckiem. Od 16 miesiecy, widziałem ze rzeczywistą ochote na mnie miała może 4 razy.

 

Wg mnie całkiem normalny opis rodziny z dziećmi.

 

 

 

 

22 minuty temu, Lambert napisał(a):

Szukam przyczyny, kierunku w ktorym mogę sie udać by znaleźć rozwiązanie.

 

 

Nie chcę Cię źle pokierować, ale to wspólne chodzenie na siłownię to mnie jakoś uwiera...

Masz Ty w ogóle czas dla siebie? Samego siebie? Sam ze sobą? Czy tylko praca-dom-praca-dom-siłownia-z-nią?

 

 

 

 

38 minut temu, SuperMario napisał(a):

Kumpel miał podobnie to znalazł sobie laskę na boku i ciągnął to latami, w domu spokój, brak awantur z żoną o seks, on też spokojniejszy bo miał regularne bzykanie, miał chłopak duże potrzeby i w opcji awantury i byle jaki seks na odczepkę, albo side chick tylko do sportu. 

 

Dlatego są trzy punkty:

 

1. nie masz seksu, rezygnujesz z seksu

2. rozwód

3. zdrada

 

Kumpel poszedł punktem 3.

Jak działa punkt 3?

Tak:

 

Cytat

w domu spokój, brak awantur z żoną [...], on też spokojniejszy bo miał regularne bzykanie,

 

 

 

 

 

38 minut temu, SuperMario napisał(a):

... a ta mi coś zaczęła pieprzyć trzy po trzy o tym że seks to zaczyna się rano, od kawy, i żebym był miły cały dzień, obiadek zrobił, ogarnął chatę żeby była wypoczęta po pracy itp.

 

Mhm... a na końcu się dowiesz jeszcze "Jesteś miły tylko jak czegoś chcesz".

No więc ja jestem miły i nic nie chce -- czy to nie wspaniałe? :) :)

 

 

 

 

38 minut temu, SuperMario napisał(a):

Szlag mnie trafił że dostałem palpitacji pępka 😅 od tygodnia byłem miły, chata w połysku, obchodziłem się z nią jak z jajkiem żeby jej ten ból łba przeszedł a i tak mało, jeszcze na szmacie po chacie miałbym jeździć żeby dupy dostać, tfu, pies ogrodnika, powiedziałem że szantaż to brak szacunku i najszybsza droga do rozwodu i pół roku później było już po wszystkim.

 

Po wszystkim znaczy rozwód, czyli punkt 2?

 

 

@SuperMario  ... dzięki za spojrzenie na twoją historię :) :)    

 

 

 

Edited by kenobi
  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

15 minut temu, kenobi napisał(a):

Nie chcę Cię źle pokierować, ale to wspólne chodzenie na siłownię to mnie jakoś uwiera...

Masz Ty w ogóle czas dla siebie? Samego siebie? Sam ze sobą? Czy tylko praca-dom-praca-dom-siłownia-z-nią?

Na silownie chodzilismy razem jeszcze w czasach narzeczeństwa. Zawsze to lubila, a dla mnie to moje hobby, nigdy z niego nie zrezygnowałem.

 

Fakt mało jest tego czasu prywatnego. Ale staram sie przynajmniej 2 razy w miesiacu wyrwac na kilka godzin bez niej i bez dziecka.

15 minut temu, kenobi napisał(a):

Wg mnie całkiem normalny opis rodziny z dziećmi.

No mi sie wydaje, ze nie. Z oberwacji innych par z malymi dziecmi to nie dostrzegam aż takiego chlodu i dystansu.

 

Nikt nie mowi, ze mamy sie na lawce w parku za raczki trzymać, ale jesli dystans widać na pierwszy rzut oka i znajomi nam to wytykają to chyba jest cos nie tak.

Edited by Lambert
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

38 minut temu, Obliteraror napisał(a):

Masz też po swojej stronie istotny plus - żona nie zapomniała o Tobie i Twoich potrzebach. A zapewniam, że nie zawsze jest tak różowo.

 

To chyba najważniejsze w tej historii. Zgadzam się w 100%.

 

 

 

38 minut temu, Obliteraror napisał(a):

Sam chętnie poczytałbym opinie ojców, którzy wybrnęli z takiego stanu i w jaki sposób.

 

To kwestia kobiety. One nie zdają sobie sprawy, że nie wypełniając "obowiązku małżeńskiego" niszczą małżeństwo.

 

 

 

 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

15 minutes ago, kenobi said:

 

Po wszystkim znaczy rozwód, czyli punkt 2?

 

 

@SuperMario  ... dzięki za spojrzenie na twoją historię :) :)    

 

 

Tak, rozwód, byłem już zmęczony tym emocjonalnym rollercoasterem jaki mi zaserwowała.

 

Temat na książkę, awantury o nic, kłamstwa, manipulacje, szpiegowanie, wmawianie różnych rzeczy, cyrk w którym wytrzymałem tak długo tylko ze względu na dzieci. Nie wiem czy było warto bo mogłem to skończyć pewnie ok 4, 5 lat wcześniej. Teraz to nieistotne, ale to i tak była dobra decyzja mimo pewnych konsekwencji. I nie ma za co, każdy z nas tutaj ma jakieś swoje doświadczenia, wielu podobne, ktoś nowy przynajmniej będzie miał szansę zobaczyć na co się umawia a co jest napisane małym druczkiem gdy wypowiada sakramentalne - Tak 😉

 

  • Like 6
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

@Lambert

 

Przede wszystkim gratuluję Syna! 💪💪💪

 

Pierwsze dziecko, co? 😎

 

Nienawidzę Internetów, bo nie można popatrzeć na autora wątku, jak zachowuje się w trakcie opowiadania o swoich bolączkach. 

 

Na moje - rozjechała Wam się wizja (wyobrażenie) Waszego życia z dzieckiem z rzeczywistością. Zupełnie normalna rzecz!!! Nawet rozsądnym ludziom to się często zdarza. 

 

Zapewne jesteście zaradni życiowo i zawodowo, widać to chociażby po Twoim/Waszym poziomie świadomości i po opisie Waszej codzienności. Macie warunki i chęci ku temu, by z trudności wyjść.

 

Tak, psycholog dla Ciebie, Autorze, jest wskazany.

Idź samemu. To Ty musisz dla siebie samego nabrać sił i odnaleźć narzędzia, które Ci pozwolą nie dostać obłuchem w procesie akceptacji żony jej własnego ciała po porodzie.

 

Nie ma ognia... 

Jak zachowała się, gdy z nienacka ją np.pocałowałeś w kuchni. Bez słowa. Dobry, mocny całus, jednocześnie uścisk za pośladek i bez słowa idziesz do pokoju obok. 

 

Brakuje po prostu Ci jej inicjatywy? 

Pocałunku, lodzika, seksu zainicjowanego przez nią? 

 

Nie pytam o to, czy na tym etapie rozładowujesz się masturbacją przy porno. 

To sobie obgadasz z psychologiem.

 

Pozdrawiam 🤗

 

Jesteście fajnym małżeństwem. Ogień wróci, inny, ale wróci. 😎

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

To chyba jest wszystko trochę bardziej skomplikowane.

Z mojego doświadczenia opiszę Ci sprawę - może coś to wniesie do dyskusji.

Setki razy pisałam na tym forum, że seks u kobiety zaczyna się w głowie. Dlatego babka jest w stanie wysłać forsę na Willa Smitha, którego nigdy nie widziała (bo dał jej emocje, poczuła się atrakcyjna, zaczęła go w głowie pożądać), a facet jak pociupcia to wtedy wykłada kasę.

Jeżeli chodzi o seks to przez pierwsze 5 lat po urodzeniu dzieci w ogóle nie stanowiło to problemu - zawsze był dziki i namiętny, nawet bardziej niż przed.

Kiedy się skiepściło?

I tu będzie głębsza rozkmina  - wtedy, kiedy każdy stworzył sobie własną bańkę informacyjną - serio. Może to śmieszne, ale zgadzam się poniekąd z tym, co jest opisane w jednej książce, że pierwszy niepokojący symptom rozkładu relacji w rodzinie mógł nastąpić wraz z pojawieniem się walkmana. Coś czego kiedyś musieli słuchać wszyscy (nawet jeżeli matka się darła, żeby to ściszyć) stało się indywidualnym uniesieniem muzycznym każdej osoby. Potem potaniały telewizory i każdy zaczął mieć swój w pokoju, potem mnóstwo kanałów. I nawet jak coś obejrzałeś, posłuchałeś - to nie miałeś się z kim podzielić spostrzeżeniami, bo druga osoba oglądała inny film, słuchała innej audycji. Nagle okazywało się, że w jednym domu każdy ma swój świat w swojej głowie, nie mamy przestrzeni do wspólnej komunikacji, bo każdy jest zanurzony w swoich algorytmach, swoim laptopie, potem w swoim smartfornie, potem w swoim programie na swoim kanale.

Do rzeczy - u mnie zaczęło się kiepścić, kiedy przestaliśmy razem czytać książki dzieciom wieczorem. Po prostu. Dopóki kładliśmy się razem i czytaliśmy książki dzieciom (ja pilnowałam, żeby mąż do nas dołączył) to zawsze były śmichy-chichy, potem dzieci zasypiały, nas trzymała ta fajna atmosfera, szliśmy do drugiego pokoju, odpalaliśmy jakiś film, nawet jakieś głupotki i trzymał nas klimat.

Druga sprawa, wspólne jazdy samochodem, gdzie słuchamy sobie razem jakichś audycji, albo śpiewamy piosenki, które wszyscy znamy (najczęściej jakieś wojskowe). Z samochodu nie da się uciec. Przez ok. 5 h musicie spędzić czas razem rozmawiając o czymś, komentując, śmiejąc się. Ale nie chodzi o lot samolotem i wypoczynek potem gdzieś 2-tygodniowy - tylko długą jazdę samochodem, gdzie można porozmawiać, gdzie nikt nie wyjdzie, nie ucieknie w swoje sprawy. Dzieci często lubią jazdy samochodem, więc to jest dobry motyw na wypoczynek, pobycie wspólne razem itd.

U nas spadek satysfakcji (który ja odczuwałam bardzo), pojawił się, gdy obydwoje coraz bardziej zaczęliśmy się zanurzać w swoje sprawy i nie byliśmy ciekawi siebie, swoich poglądów, przestaliśmy stwarzać sytuację, gdzie musimy pobyć ze sobą i nie rozpraszać się innymi treściami.

Ja zaczęłabym od tego - wspólne czytanie książek z dziećmi. Jak są jeszcze małe - to możecie wybrać te ciekawe dla was. Dzieci będą się cieszyć, że słyszą was głos, a wy będziecie mieć wspólne pole do rozmów, pośmiania się, podroczenia, a przy okazji poczucie, że tworzycie fajną rodzinkę.

Możesz wieczorem złapać jakąś książkę i zacząć czytać na głos do dziecka, żona prawdopodobnie dołączy. Będzie Ciebie słuchała, przytuli się...

Tyle na początek.

Jeszcze dorzuciłabym pisanie smsów do siebie zaczepnych. Zauważyłam, że w okresie zauroczenia pisaliśmy do siebie flirciarskie smsy. Jeszcze jak nie byliśmy pewni siebie, był ten niepokój - co odpisze, ten bulgot niepokoju ;) Brakowało mi flirtu, który ja po prostu bardzo lubię. Wiadomości brzmiały od dłuższego czasu "kup chleb". A czasami wystarczy napisać to od tyłu i już jest ciekawiej, druga strona rozkminia, o co chodzi ;)

Dobrze jest od czasu do czasu poklepać smsy ze sobą jak za szczeniaka - to też taka rada.  Niestety romans to taka roślinka, którą trzeba stale podlewać.

 

 

 

 

Edited by Amperka
  • Like 11
Link to comment
Share on other sites

Dobre prostytutki, wódka i koks. Nie destrukcyjnie. 

 

Ja dzieci nie mam, u wszystkich znajomych to samo, pewna Anna w przypływie szczerości nachylając się nad łóżeczkiem: 

no tatuś teraz nic od mamusi nie dostanie. 

 

Darek brał gdzie indziej.

 

Nikt nie rozwiązał tego problemu. Z opisu bohatera wynika ze młoda mama naprawdę się stara i ma chęci ale czy droga do piekła...

Z drugiej strony dziecko zmienia wszytko, nawet tę sferę życia. 

 

Młody zdrowy? 

Może czas kupić wędki? 

 

Może za szybko to ojcostwo? 

 

Uważaj na teściową i tekst: on nie dorósł do bycia ojcem. Oby nie wpierdalała jej takiej gały. 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

41 minutes ago, Lambert said:

Z oberwacji innych par z malymi dziecmi to nie dostrzegam aż takiego chlodu i dystansu.

Nie widzisz tego, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami. Cholernie często wiele osób robi dobrą minę do złej gry, bo "dziecko", bo "tak trzeba", bo "ona/on się zmieni" i tak dalej.

Tak samo, nikt kto nie mieszka z wami pod jednym dachem, nie powinien się wypowiadać o Was - ci mądrzejsi to wiedzą i nie wtrącają się, więc tak naprawdę słyszysz głosy tych głupszych! Po cholerę tego słuchasz... i co ona mogła usłyszeć.  Nie raz i nie dwa na Forum był wątek koleżanek, które robiły jakiejś pani wodę z mózgu tylko dlatego, żeby jej nie było lepiej, niż im!

 

Wystarczyłoby jedno zdanie w stylu "wiesz, zazdroszczę Ci, mnie to po porodzie mąż w ogóle nie chciał, aż mnie zdradził i opuścił, łajdak jeden" - jeśli padło na podatny grunt, zakiełkowało... takich "koleżanek" jest niestety dużo za dużo w tym kraju. Zawiść, małostkowość, ech... osobny wątek. Szczególnie jeśli Twoja Pani to nie z gatunku tych, co to wieloryba udają po porodzie - mogła sama swoją postawą, istnieniem, pokazaniem że da się - wzbudzić całe morze zawiści.

Może nawet sama nie pamiętać takiego zdarzenia - ale podświadomość pamięta.

1 hour ago, Lambert said:

Z jej perspektywy myśli ze wyglada grubo, ale tak miała zawsze.

Jak wyżej. Nieważne co pokazuje waga i lustro, być może to jej samoocena wymaga wsparcia i odbudowy.

1 hour ago, Lambert said:

Matrwi mnie brak potrzeby przytulania, pocałunków, codziennego dotyku.

Zastanów się, kiedy ostatnio "wymasowałeś jej plecki" bez podtekstów, czy bez kończenia tego serią ruchów frykcyjnych. To kolejne pytanie które zada dobry psycholog - jak wyglądają wzorce "bliskości" przedtem, i teraz.

1 hour ago, Lambert said:

Martwi mnie to, ze nie patrzy na mnie z ogniem w oczach tak jak przed dzieckiem.

"Dziecko wszystko zmienia". Czy tego chcemy, czy nie.

Nie każda zmiana jest zmianą na gorsze, tylko dlatego, że jest zmianą na "inaczej". Z drugiej strony, skoro była zmiana raz, może być i zmiana nr. dwa - i wtedy będzie pełne 360 stopni.

 

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, Lambert napisał(a):

Martwi mnie to, ze trwa to już 16 miesięcy. Matrwi mnie brak potrzeby przytulania, pocałunków, codziennego dotyku. Martwi mnie to, ze nie patrzy na mnie z ogniem w oczach tak jak przed dzieckiem.

Może weszła w tryb matki i brakuje jej zasobów na tryb partnerki. Jak to u niej w domu wyglądało? 

Link to comment
Share on other sites

Współczuje problemu.

 

Twoja sytuacja jest nieodwracalna, o ile odpuścisz. Tak jak większość mężczyzn po prostu odpuszcza i żyją w związkach "jak żyją". Swoją kobietę przyznaj to sobie szczerze, przestałeś podniecać jakkolwiek to odbierasz, taka jest prawda i bez znaczenia jest powód (prawdopodobnie nie jesteś temu osobiście winien). Po prostu tutaj zbiegło się bardzo dużo sytuacji "na raz". Teraz trzeba je wyeliminować i uwaga dodać coś jeszcze.

 

Przed Tobą bardzo ważne zadanie- JA jestem najważniejszy- ale nigdy tego nie mów na głos:) To trudne, szczególnie dla ludzi emocjonalnych, empatycznych.

 

Jak Ty będziesz ogarnięty (na pierwszym miejscu), szczęśliwy, to zarazisz tym prędzej czy później swoją zonę, dziecko. Zrób to dla nich. Uwierz mi, ona będzie z tym walczyć, ale po miesiącach, latach zrozumie.

Tylko tutaj nie chodzi o egoizm, narcyzm itp. To mega szeroki temat, ale myślę, że wiesz o co mi chodzi (to nie temat na to)

 

Kilka moich szybkich rad:

 

- nigdy nie proś żony o seks i o tym nie rozmawiaj, to jest pierdolenie bab, ze temat trzeba obgadać. Nie, nie trzeba, trzeba działać.

Rób tak- jak chcesz się do niej zbliżyć, przytul bez słowa, dalej sam wiesz...ale jak np. powie, ze nie, to po prostu nie, przytulasz i idziesz spać, dajesz całusa, zrób jej masaż stóp. Koniec.

I teraz ktoś pomyśli "pantoflarz". To gra, strategia. Zbliża się następny dzień, Ty atakujesz znowu, ona nie dzisiaj, ok całusek i dobranoc. Zbliża się trzeci dzień, siedzisz cicho, nie robisz nic, leżysz w łozku i czekasz na jej ruch.

Nic się nie dzieje? Pewnie, że nic, zadowolona jest, ma święty spokój- i tu kurwa jest problem,(Bo ona nie ma mieć świetego spokoju, bo facet ma dawać EMOCJE) ale Ty nie jesteś obrażony i mówisz "masaż stópek"? Ona nie odmówi, bo Ty za to NIC nie chcesz. Nie ma  "teraz twoja kolej, rób pałe". Nigdy. 

 

Prawda jest smutna, każdy wymuszony seks, dla niej to męczarnia i z czasem nie bedzie go w ogole, albo raz na poł roku. I od dzisiaj mowisz sobie, nigdy jej nie zmuszę do seksu. Dosłownie. Czasami kobiety chcą takiego seksu, ale to nie Twój etap. Bo ona się rozkreci w trakcie i o tym wie- dlatego czasami wymuszony seks, dla kobiet zaczyna się kiepsko, a kończy orgazmami. Ale to nie Twój etap- powtórze. Stąd się wzieło, NIE znaczy TAK.

 

Ona prawdopodobnie zacznie Tobą gardzić, bo jak ma nie gardzić facetem, który się prosi o seks?

 

Moja była żona się prosiła o seks ( a ja po prostu byłem zajechany przez nia psychicznie i fizycznie) no i się rozpadło nasze małżeństwo. Tylko, ze ona prosiła o seks, ale była bardzo w tym bierna i słaba, a ja to taki trochę kogucik:) Piszę z doświadczenia. Tylko, że u mnie było na odwrót, inne mnie kreciły, a żona nie. No ale to nie o tym.

 

Kilka pytań i rad.

 

Radopytania:

 

1. Nie prosisz o seks

2. Kiedy kupiłes nowe ciuchy bez żony? (dla siebie rzecz jasna)

3. Ile zarabiasz? (nie, czy duzo czy mało tylko... czy to podniecająca kwota?)

4. Czy rozmawiasz z kimś czasami przez telefon i kogoś opierdalasz?

5. Higena, Ty masz być po prostu "zrobiony". Majtki wymienione, jakie majtki, bokserki codziennie. 

6. W pewnym sensie ma się Ciebie bać, ale nie w taki "patusiarski" sposób. Emocje. I nie w słowach, a w czynach.

7. Tu nie chodzi, zeby wywoływać sztuczną zazdrość, Ty masz mieć swoją drogę i ona musi ją dostrzec i na nią wejść. Tylko czy Ty masz swoją drogę?

8. Czy w czasie seksu powiedziałeś jej "ze jest Twoją kurwą do jebania"? ale nie teraz, to nie ten etap, chodzi mi o wcześniejsze relacje?

9. Zawsze jesteś dla niej miły i logiczny. 

10. Fajnie, ze ginekolog pozwolił Tobie ruchać żone. Nie pisze tego złośliwie, ale chodzi o niuanse, których nie znam. Ale to dramat, tak naprawdę sytuacyjny. To są delikatne sprawy, wiem, ale też można było to inaczej rozegrać.

Nie obraź się. Chcę pomóc. Nigdy nikt nie ma Tobie pozwalać na jebanie żony, nawet ginekolog. To się inaczej załatwia w takich sprawach. Mam nadzieje, ze chociaż przy tym nie byłeś? I szczerze nie wiem jak to sie załatwia- bo nie znam szczegółów. Ale ona gdzieś zakodowała, że ktoś Tobie pozwolił. Rozumiesz? Podświadomie. "Pan ginekolog pozwolił Lambertowi mnie ruchać" Współczuję tej sytuacji, bo Ty zachowałeś się normalnie, ale psychika kobiet jest skomplikowana. Mam nadzieje, ze Twoja zona nie wie, ze idziesz do psychologa, co by Tobie doradził jak zone rozpalić?

11. Otwierasz jej drzwi do samochodu?

12. Masz kasę, tfu...klasę?

13. Czy lizałeś jej odbyt? Koledze to doradziłem i okazało się dobrym strzałem.

14. Czy polizałeś jej policzki?

 

Kobieta potrzebuje faceta, a nie sfeminizowanego kogoś. Bycie dobrym, silnym facetem to naprawdę w dzisiejszym świecie sztuka.

 

Czy Ty myslisz, ze jak wejdzie do domu kobieta i zobaczy, ze umyłeś okna, albo bron boże na to patrzy! to co sobie pomyśli "dobry facet, miły"? ok, spoko...czasami tak trzeba, ale gdzieś w głebi zobaczy

"pizdę" ale i ona tego nie dostrzeże, to wyjdzie za jakiś czas. Ona widząc Ciebie robiącą taką czynność ma wieczorkiem possać kutasa z połykiem? Panowie. Może tak, rok dwa ale po kilku latach zapomnij;)

Chyba, że się tym bawisz, włączasz muzyczkę, fajna atmosfera, zona obok z Tobą to robi, dostaje czasem klapsa, przy oknie itp. Filmowo. Tylko tak facet ma robić takie czynności.

 

Mamy być facetami. Robisz to tak ona mówi, zajmij się oknami, ok...dzwonisz po panią do okien, czy tam kogoś i zapłaciłeś za to.

Ogarnałeś to Ty, nie pani sprzątająca. Ty. Chyba, że filmowo;), albo jak już trzeba, bo atmosfera gęsta, to jak ona tego nie widzi. 

 

Byś może Twoje starania pójdą na marnę i wtedy masz do wyboru- zycie z nią, lub sam wiesz. Nie ma co się oszukiwać. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  • Like 7
  • Confused 1
Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.