Jump to content

Samorozwój a powodzenie w relacjach damsko-męskich


Recommended Posts

Posted (edited)

Witajcie Panowie

 

Zainspirowany ostatnimi przemyśleniami użytkowników Forum, m.in. @Tarnawa i @OdważnyZdobywca, postanowiłem podzielić się swoją opinią odnośnie efektów szeroko rozumianego samorozwoju, na relacje damsko-męskie. Jednym z motywów przewodnich Forum, przynajmniej w mojej ocenie, jest "rozwijaj się, a kobiety same się znajdą". Dlatego, wielu Panów postanowiło obrać drogę doskonalenia się (IMO: słusznie), oczekując, że to poprawi ich, jak to się obecnie ładnie określa, "pozycję na rynku damsko-męskim" (IMO: niesłusznie).

 

To na początek krótko o mnie. Nie uważam się za jakiegoś fifa-rafa który podbił świat i teraz będzie tutaj udzielać rad młodym padawanom, absolutnie nie, jest u mnie dużo do poprawy - i bardzo dobrze, lubię się poprawiać i mieć do czego dążyć. Jednakże, dużo już poprawiłem, w tym pewność siebie, pozbyłem się nieśmiałości i niezręczności w sytuacjach społecznych, poznałem trochę kobiet, miałem różne relacje, poszerzałem krąg socjalny, zrobiłem dość dobrą karierę i w miarę hajs - a zaczynałem jako chłopak ze wsi z mało-rolnej rodziny, który przeniósł się do miasta na studia i nie potrafi się zachować i odnaleźć, bo miasto to dla niego coś nowego. Teraz mam 31 lat i trochę spraw poukładałem. 

 

Mając jakieś 24 lata, będąc po studiach, trochę zagubiony wtedy zawodowo, sylwetka do poprawy, relacji z kobietami brak (jedynie koleżanki) - trafiłem na Forum. Zachłysnąłem się ideą samorozwoju, który ma rzekomo pomóc w jednym z moich zmartwień/niedostatków, tj, sferze relacji z kobietami. Postanowiłem dużo pracować - praca, kursy, zlecenia, staże, wyjazdy itd. Relacje z kobietami po prostu odłożyłem. Odmawiałem znajomym wyjść wieczorami. Miałem z 3 razy już takie sytuacje, że z kimś umówiłem się spotkać, ale anulowałem spotkanie, "bo praca do dokończenia". Tak pociągnąłem z 4-5 lat. Efekty samorozwoju były, jednak w dziedzinach w jakich się rozwijałem + finanse - na kobiety, nie miało to wpływu, jak ich nie było, tak nie było. Już po 2-3 latach do mnie dotarło, że to tak nie działa, trzeba wyjść do ludzi i poznawać dziewczyny, aby były one w moim życiu, ba - nawet zaraz po trafieniu na Forum założyłem tu temat (i inspirowany owym tematem Szefo Marek nagrał audycję) z pytaniem jak to z kobietami i pozycją społeczną samca jest. Jednak uprawiałem ten eskapizm - w pewnym momencie czułem jakiś lęk przed wyjściem gdzieś i zagadaniem, więc zamiast tego zostawałem w domu i pracowałem / douczałem się - mówiąc sobie w duchu "teraz samorozwój, potem będzie łatwiej z kobietami".

 

No i clue tematu - nie było łatwiej z kobietami. Było dokładnie tak samo łatwo, a gdybym nie miał dobrych genów do starzenia (wyglądam młodziej niż na swój wiek, tak jak obydwaj moi rodzice) - to byłoby pewnie gorzej.

 

Czemu nie było łatwiej z kobietami - no bo one nie przyjdą same, trzeba wychodzić w różne miejsca, wydarzenia, zwiedzać swoje miasto, chodzić na imprezy, na spotkania - i je poznawać. To pierwsza sprawa. 

Drugą sprawą jest to, jakie efekty tych prób poznawania będą. Czyli, co wpływa na Twoją atrakcyjność. Poza wyglądem, w mojej opinii najważniejsze jest to, jak się dziewczyna przy Tobie czuje, i czy dobrze się z Tobą bawi, czy może być swobodna.

Wyobraź sobie "pana po samorozwoju", załóżmy, trzydziestolatka, który trochę się dorobił, ustawił, i teraz wielce wychodzi w świat i w świat kobiet. Spędził ostatnie lata tylko na pracy i samorozwoju. Jak przy nim ma się czuć 20-24 latka? Taki facet może nie odnaleźć się w relacji z młodymi ludźmi, może czuć się od nich lepszy i nimi gardzić, albo za nimi nie nadążać, nie umieć się bawić, krótko mówiąc, poważny Pan w marynarce, który robi krzywe miny, gdy dziewczyna podskoczy z krzesła, jak zacznie się odtwarzać jej ulubiona piosenka. Na drugim biegunie, facet 20-24 latek, bez kompleksów, podejście "miej wyjebane i będzie Ci dane", luźny w obyciu, ekstrawertyczny, nie przejmuje się jak go ktoś ocenia, opisać go można krótko "unapologetic" (chyba nie ma to słowo polskiego odpowiednika). Prędzej młoda kobieta pójdzie za nim, bo:

- będzie się czuć przy nim swobodnie

- będzie się przy nim dobrze bawić na imprezach, spotkaniach, wspólnych wyjściach, ba, taki "poważny pan w marynarce" może nie mieć pomysłu jak ciekawie spędzić razem czas z dziewczyną

- będzie mogła przedstawić go swoim koleżankom, i one go polubią, "poczują vibe"

- będzie mieć wspólne tematy, i nie będzie się obawiać że jej niekompetencje będziesz krytykować, oceniać

 

Czy zatem ja polecałbym odstąpić od samorozwoju - NIE! Jedyne co, to polecam traktować samorozwój WYŁACZNIE jako "dla siebie", a kobiety - to RÓWNOCZEŚNIE działasz osobno, i wydzielasz regularnie czas na relacje z kobietami. Nie zamykasz się w bańce samorozwoju. Ja nie żałuję swojej pracy, jedyne co żałuję, to że często odmawiałem sobie różnych wyjść, randek, albo zagadania do jakiejś dziewczyny - bo "nie mam czasu", albo "potem nie będę mieć czasu", albo "jestem zmęczony pracą". 

Co z owego samorozwoju na pewno pomaga w relacjach, to sylwetka i wygląd. To znacznie poprawiłem. Odkąd jestem na Forum, zbudowałem jakieś 12 kg masy mięśniowej i zrzuciłem tłuszcz. Poprawiłem stan włosów na głowie. Włosy i treningi - zakładałem o tym tematy na Forum, możecie sobie odnaleźć i poczytać - w skrócie powiem, że naprawdę nie potrzeba dużo czasu aby to poprawić, na włosy poświęcam średnio dziennie 2-3 minuty, a trening, jakieś 55 minut, wykonuję raz na 4-5 dni, i wciąż progressuję z sylwetką i siłą.

Najgorzej jeśli ktoś w samorozwoju pominął nie tylko relacje ale i dbanie o ciało, i stał się łysym panem z brzuszkiem - wtedy będzie trudniej coś zmienić. Ja przynajmniej o ciało dbałem.

 

Zacząłem więc niecałe 2 lata temu dbać i o relacje. 

Wyjścia na imprezy. Wydarzenia na mieście. Grupy na facebooku. Wyjścia z ludźmi z pracy, i przy okazji poznawanie ludzi "nie z pracy". Wycieczki rowerowe. Spotkania-joga /medytacja prowadzona. Castingi.

Poznałem trochę ludzi i w tym kobiet. Wyciągnąłem wartościowe wnioski co do tego, które obszary samorozwoju przydadzą się by mieć powodzenie u kobiet, oraz zaobserwowałem, jacy faceci mają to powodzenie.

 

No więc, moje jakieś tytuły, osiągnięcia, nagrody, zrobione kursy, wiedza/oczytanie, kompletnie nie pomogło z kobietami - ani w procesie poznawania, ani w "ich przyciąganiu" - nie zadziałał u mnie żaden marketing szeptany (poza swataniem przez koleżanki z pracy które ucinam). Dziewczyny nie interesowały wyżej wymienione sprawy. Co je we mnie interesowało - to czy się dobrze ze mną bawią oraz jak wyglądam (sylwetka, ubiór). Staram się tworzyć dobrą atmosferę wokół siebie, aby każdy (nie tylko dziewczyny co mnie interesują) czuł się mile widziany i wysłuchany, nie czuł się oceniany, nie czuł, że patrzę na niego z góry, mógł się przy mnie powygłupiać, nie musiał ważyć każdego słowa i troszczyć się o to by się nie przejęzyczyć, bo poważny Pan go zaraz poprawi, że to niestylistycznie. Albo będzie pouczać, że ten konflikt polityczny to nie tak, a prawa fizycznie działają tu trochę inaczej. Albo, tam nie pójdzie się z dziewczyną przejść, bo błoto i się ubrudzi i co żeś ty wymyśliła. Girls just wanna have fun.

Druga sprawa, jacy faceci mają powodzenie - faceci, określam ich fun to be with Luz, bycie dobrym towarzystwem, zabawa, humor, emocje. Wygląd oczywiście też, ale serio widziałem mniej atrakcyjnych, którzy dziewczyny wyrywali, po prostu nie przejmowali się niepowodzeniami.

 

Serio, nie znam żadnego gościa, i nie potrafię sobie takiego wyobrazić - który postawił stricte na samorozwój i kobiety na niego zaczęły same lecieć. I tutaj pytam Forumowiczów - jakie są Wasze doświadczenia, lub obserwacje z Waszego otoczenia?

 

Słyszał ktoś z Was, jak rozmawiają dwie dziewczyny, i jedna mówi drugiej "łaaał poznałam super faceta, prawnik, teraz robi doktorat, ma mnóstwo klientów, uczy się nowego języka" xd Nierealne. Przypomnijcie sobie, jak kobiety opisują swoich nowo poznanych facetów.

 

Dodatkowo, stawiając na sam samorozwój, robisz sobie samo-spełniającą się przepowiednię, tzn. sądzisz że kobiety lecą tylko na hajs i status, dlatego tak ciśniesz "lata ciężkiej pracy", no i tylko u takich masz powodzenie (bo przez przepracowanie brak Ci "tego czegoś"), więc utwierdzasz się w przekonaniu, że kobiety są takie, jak sądziłeś. Bo inne nawet na Ciebie nie spojrzą, więc nie masz okazji, poznać innej rzeczywistości, zmienić swoich przekonań. Zostaną Ci same kociary po trzydziestce, zdesperowane i coraz bardziej zaburzone przez brak faceta i towarzystwa, i z braku laku weźmiesz taką, przeklinając lata samorozwoju. Do tego, gdy coś Ci się stanie, biznes upadnie, to kobieta bardzo możliwe że Cię zostawi, bo nie miałeś dla niej żadnych wartości poza zasobami i stabilizacją, bo zamknąłeś się w bańce samorozwoju. No i jak Cię zostawi, to znowuż stwierdzisz "kobiety lecą tylko na hajs, gdy tego braknie to znikają".

 

Podsumowałbym krótko - samorozwój TAK, ale równocześnie działasz z kobietami, i nie uzależniasz jednego od drugiego, nie oczekujesz że samorozwój zwiększy łatwość w poznawaniu, bo - wg mnie nie zwiekszy (tutaj czekam na opinie Braci Samczej). Jedyne co, to łatwiej będzie prowadzić długotrwały związek i zakładać rodzinę, bo nie będziesz ujebany finansowo, w kredytach, zależny od łaski rodziny, szefa, będziesz miał pole manewru.

Poznawaj kobiety, bierz czynny udział w życiu towarzyskim, i sam wyciągaj wnioski, jakim trzeba być, aby mieć powodzenie u kobiet i łatwość poznawania. Nie zamykaj się na jakieś schematy, bądź skory do zmiany swego zdania.

Edited by krzy_siek
  • Like 4
  • Thanks 6
Link to comment
Share on other sites

7 hours ago, krzy_siek said:

Podsumowałbym krótko - samorozwój TAK, ale równocześnie działasz z kobietami, i nie uzależniasz jednego od drugiego, nie oczekujesz że samorozwój zwiększy łatwość w poznawaniu, bo - wg mnie nie zwiekszy (tutaj czekam na opinie Braci Samczej). Jedyne co, to łatwiej będzie prowadzić długotrwały związek i zakładać rodzinę, bo nie będziesz ujebany finansowo, w kredytach, zależny od łaski rodziny, szefa, będziesz miał pole manewru.

Prawidłowo.

Samorozwój to nie jest damorozwój.

Zacytuję mistrza:

"Nie mieszajmy dwóch systemów wartości".

Znając stałość kobiet jedno jest oczywiste.

Kobiety przychodzą i odchodzą. Rozwój zostaje.

No comments.

 

  • Like 5
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

7 godzin temu, krzy_siek napisał(a):

Serio, nie znam żadnego gościa, i nie potrafię sobie takiego wyobrazić - który postawił stricte na samorozwój i kobiety na niego zaczęły same lecieć. I tutaj pytam Forumowiczów - jakie są Wasze doświadczenia, lub obserwacje z Waszego otoczenia?

Też mocno postawiłem na rozwój samego siebie i nie zauważyłem, żeby to miało jakiekolwiek przełożenie na relacje z kobietami.

 

Lubię abstrakcyjne porównania, więc wyjaśnię, w jaki sposób ja to widzę, zresztą chyba kiedyś użyłem już takiego porównania. Jak dobrze biegasz, to nie staniesz się automatycznie nawet przeciętnym piłkarzem, mimo że wydolność czy szybkość to baza do gry w piłkę nożną. Są jeszcze inne elementy jak technika, taktyka, przyjęcie piłki, podanie, strzał, drybling, podejmowanie decyzji. Ktoś, kto słabiej biega, będzie mógł grać lepiej w piłkę, bo ma lepiej opanowane te umiejętności i nie ma w tym nic dziwnego. Tak samo nie dziwi, że komuś, kto ma słabsze zasoby, lepiej idzie z kobietami, jeżeli ma poczucie humoru, jest odważny i po prostu z nimi przebywa. 

 

Więc uważam, że dbanie o karierę, pieniądze jest ważne dla siebie, ale i w kontekście relacji z kobietami, ale to jest tylko jakąś bazą, na której nie zbuduje się nic więcej, jeżeli nie doda się praktyki w obszarze, w którym chce się człowiek poprawić. Można sobie zarabiać coraz więcej i wspinać się po szczeblach kariery, ale nie będzie miało to bezpośrednio przełożenia na relacje. Tak samo jak można sobie coraz więcej biegać, ale to tylko baza, bo nie ma to przełożenia na to, że będzie się coraz lepszym piłkarzem. 

 

A tak poza tym- trochę to paradoks- nadal uważam, że najlepszą strategią życiową jest skupianie się na jednym celu, ale też takie coś jest niebezpieczne, bo skupiając się tylko na siłowni, jak dostaniesz kontuzji, to leci wszystko na łeb. Skupiając się na karierze, to samo. Wszystkie inne sfery życia lecą. I można by mnożyć takie sytuacje. Najlepiej mieć jakiś priorytet, ale też robić coś na boku, żeby mieć jakiś minimalny balans życiowy i poduszki bezpieczeństwa. Na pewno drugi raz bym nie zrobił czegoś w stylu, tylko kariera i wszystko olać. Lepszą strategią jest skupienie się na priorytecie, czyli jak masz priorytet na karierę, to warto jednak 2-3 razy w tygodniu poćwiczyć na siłowni, powychodzić do ludzi, poznawać kobiety i tak dalej. Rzecz jasna, nie wierzę w jakiś idealny balans jak masz priorytet, bo to mit, ale po prostu warto mieć dla równowagi i bezpieczeństwa psychiki coś dodatkowego. Bo nawet jak plan główny nie wyjdzie, to przynajmniej człowiek jest w miarę formie fizycznej, psychicznej, czy coś tam sobie skrobał z języka obcego na przykład. 

 

 

  • Like 6
Link to comment
Share on other sites

Są kobiety sapioseksualne, a więc zwracające uwagę też (bo na pewno nie tylko) na intelekt.

W swoim otoczeniu mam związki gdzie facet ma wysoką pozycję społeczną (prawnik, urzędnik wysokiego szczebla) i widać po ich kobietach, że im to bardzo imponuje.

 

9 godzin temu, krzy_siek napisał(a):

Podsumowałbym krótko - samorozwój TAK, ale równocześnie działasz z kobietami

Zgadza się.

 

9 godzin temu, krzy_siek napisał(a):

nie uzależniasz jednego od drugiego, nie oczekujesz że samorozwój zwiększy łatwość w poznawaniu, bo - wg mnie nie zwiekszy

Jeden z kierunków samorozwoju to umiejętności społeczne, tzw. miękkie.

To, że potrafisz się odnaleźć w każdym towarzystwie i porozmawiać z każdą osobą.

Nie rozdzielałbym tego.

Tez dlatego, że to idzie w parze. Jeśli więcej wiem i więcej potrafię, automatycznie rośnie mi pewność siebie, mogę rozmawiać na więcej tematów, bo mam szersze horyzonty.

  • Like 2
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Posted (edited)
11 godzin temu, krzy_siek napisał(a):

Serio, nie znam żadnego gościa, i nie potrafię sobie takiego wyobrazić - który postawił stricte na samorozwój i kobiety na niego zaczęły same lecieć. I tutaj pytam Forumowiczów - jakie są Wasze doświadczenia, lub obserwacje z Waszego otoczenia?


Z mojej perspektywy czyli 40latka mój samorozwój, który mi towarzyszył przez całe życie skupiał się wyłacznie na mnie. Tzn nigdy nie myślałem o rozwoju: intelektualnym, dychowym, fizycznym w kontekście kobiet. 
Przez 20 lat trenowałem undergroundowy sport. Nigdy się tym nie popisywłem na portalach społecznych.
Rozwój finansowy/zawodowy był ukierunkowany wyłącznie na zobywanie kolejnych nieruchomości. 
Marzy mi się dom z tarasem i psem na podwórku. Tylko dlatego, że lubię spać w domu bez sąsiadów za ścianą a także w nocy lubię długo się kręcić po domu i robić różne rzeczy w garażu.
Nigdy nie myślałem o domu jako zapewnieniu przyszłej rodzinie jakiegoś bezpieczeństwa czy wygody mieszkania. Nie. to tylko chęć spełnienia moich i tylko moich marzeń.
Każdy ma inne geny i pakiet startowy. 

Odpowiedzenie sobie na pytanie czego pragnę od życia jest kluczowe.
W Twoim wieku też miałem nadzieję, że zaraz poznam fajną dziewczynę i założymy dom. Ale nie wykorzystywałem samorozwoju do znalezienia jeszcze lepszej kobiety od poprzedniej. Bo czułem wtedy, że to nie jestem ja w wersji OEM tylko jakiś pakiet upgradowy. Basic był dalej ten sam tylko działałem z nakładkami na system. Myślę, że program jaki został zainstalowany w dzieciństwie pozostanie do końća życia. Ale i tak wiedziałem, że to nie jestem ja. Kogo oszukiwałem siebie czy ją?

Za każdym razem gdy jakaś kobieta spędzała u mnie weekend to w niedziele wieczorem już miałem tego dosyć i chciałem zająć się swoimi sprawami a ją pogonić do swojego domu.

Ja nie musze mieć żony i dzieci. Zdałem sobie z tego sprawę, że nie muszę NIC. NIC nie muszę. Na prawdę ja nic nie muszę. Jakie to wspaniałe uczucie nie musieć nic. 
Samorozwój służy mi do poszerzania wiedzy o inwestowaniu długoterminowym. Balansowaniu między wydatkami, odkładaniem kasy a inwestowaniem. Wiem już co mnie męczy a co sprawia frajdę. 

 

3 godziny temu, ciekawyswiata napisał(a):

Można sobie zarabiać coraz więcej i wspinać się po szczeblach kariery, ale nie będzie miało to bezpośrednio przełożenia na relacje. Tak samo jak można sobie coraz więcej biegać, ale to tylko baza, bo nie ma to przełożenia na to, że będzie się coraz lepszym piłkarzem. 

Dobrze napisane.

Jak dobrze rozumiem wypowiedź kolegi to ja przekładam samorozwój na realne rzeczy/materialne/fizyczne. 
Np ćwiczyłem w domu podciągania i pompki do prawie wymiotów ale potrzebne mi to było do tego by robić wiele figur w Breakdance a nie żeby chodzić bez koszulki na plaży i poopisywać się tym przed kobietami.
Np dużo chodziłem po górach z plecakiem by przygotować się do wędrówki szlakiem Orla Perć w 14 h.

Np chęć posiadania swojego M i wyporwadzki od rodziców jak najszybciej. Kupiłęm jakąś klitkę w bloku za nieduże pieniądze i sam go remontowałem. Bo wiedziałem już wtedy, że będę miał kiedyś dom i potrzebuje pakiet umiejętności by dużo rzeczy sam zrobić.
Np dużo wędrowałem by zdać test 100 km w 24h.
Np chęć ograniczania kosztów robocizny naprawy samochodu. WIęc sam siedziałem w kanale w garazu by ogarniać wszystko. 
Np chęć posiadania domu bez kredytu. Czyli sprowadzenia swojego życia na takie tory by moja podświadomość sama tworzyła algorytm do tego by mieć dom. U mnie to działa na prawdę prawie idealnie. Np dziewczyna mówi, że jedziemy na wakację do meksyku. Odmawiam bo ja dom będę stawiał. Obrazi się? Może nawet odemnie odejść bo ja już mam swój program i nie zmienię tego nawet dla kobiety. Idę do nowej pracy i po miesiącu czuję, że nie pomoże mi ona w zbudowaniu domu. Ale wyczuwam, że jak ogarnę tematy takie i takie to przejdę na level wyżej by więcej zarabiać. 

 

1 godzinę temu, Bering napisał(a):

Jeden z kierunków samorozwoju to umiejętności społeczne, tzw. miękkie.

To, że potrafisz się odnaleźć w każdym towarzystwie i porozmawiać z każdą osobą.

Ale dlaczego muszę chciec rozmawiać z każdym? Nie chcę rozmawiać z każdym. 
Wiesz jak to jest. Jedni dodają Ci energię inni ją zabierają.
Rozmawiam tylko z tymi, którzy mają na mnie pozytywny VIBE. Ja to widzę tak jak lot statkiem kosmicznym. Nie lecę prosto przed siebie do celu tylko podlatuję do planet, które dzadzą mi manewry asysty grawitacyjnej.

Życie jak kosmologia. 
1. Szybko i nieekonomicznie. Transfer Brachistochroniczny: Jest to metoda, która polega na podróży po najkrótszej możliwej trajektorii między dwoma punktami w przestrzeni. Wymaga większych ilości energii, ale pozwala na szybsze dotarcie do celu.
2. Wolno ale skutecznie. Hohmann Transfer: Jest to najprostsza i najczęściej stosowana metoda zmiany orbit. Polega na użyciu dwóch impulsów rakietowych, aby przenieść statek kosmiczny z jednej orbity kołowej na inną.

 


PS. Lubię niezależnośc do tego stopnia, że napisałęm sobie w Pyhtonie za pomocą czata GPT kalkulatory: 
- kredytowe gotówkowe
- kredytowe hipoteczne
- Obligacyjne
- Lokat

- Walut

Próbuję je teraz jakoś implementować do baz danych w interencie dostępnych by kalkulator sam działał bez mojej wiedzy odświeżając się raz dziennie. Ale jeszcze nie umiem tego zrobić.


 

Edited by Dowódca plutonu
  • Like 5
  • Thanks 2
Link to comment
Share on other sites

Posted (edited)
13 godzin temu, krzy_siek napisał(a):

Zacząłem więc niecałe 2 lata temu dbać i o relacje. 

Wyjścia na imprezy. Wydarzenia na mieście. Grupy na facebooku. Wyjścia z ludźmi z pracy, i przy okazji poznawanie ludzi "nie z pracy". Wycieczki rowerowe. Spotkania-joga /medytacja prowadzona. Castingi.

Poznałem trochę ludzi i w tym kobiet. Wyciągnąłem wartościowe wnioski co do tego, które obszary samorozwoju przydadzą się by mieć powodzenie u kobiet, oraz zaobserwowałem, jacy faceci mają to powodzenie.

Sam mam 23 lata i jestem w podobnej sytuacji. Po studiach, dwu-zawodowy (ale jednocześnie na takim etapie, że za bardzo nic własnego jeszcze nie mam), a w relacjach z laskami padaka. Na ostatniej randce byłem z rok temu niecały. Sam widzę, że o ile pierwszy kontakt idzie mi spoko i pewność jest, o tyle na pierwszej / drugiej randce się to sypie, bo wychodzi brak ekstrawertyzmu / nudność / przeciętność (bycie wyćwiczonym, ale bądź co bądź programistą nie pomaga ;)). Sam też mam wrażenie, że laski oczekują 'luzu' i 'pewności', ale jednocześnie mają odpalony mode 'baw mnie' i 'dawaj koktajl emocji'.

Mam pytanie, jak poznawałeś nowych ludzi i poszerzałeś bazę kontaktów (nie tylko laski, ale generalnie) na samym początku? Bo rozumiem, że startowałeś z poziomu totalnej 'piwnicy'? U mnie po skończeniu studiów to była makabra (kontakty się posypały, każdy w innym mieście), a o pracy to nie ma co mówić (relacje koleżeńskie nie istnieją, bo to korpo i każdy członek zespołu jakby mógł podzpierdzielał by non-stop do managera, a kobiet mało + jak są to 'wiadomo jakie' no i wchodzi wiadomo jaka zasada, że w pracy lepiej 'nie wojować zbytnio' w temacie podrywania).

Do niedawna miałem chociaż siłownię i to niezłą, gdzie wkręciłem się w zajęcia grupowe i miałem z kim pogadać / pośmiać się / fajnie spędzić czas i nawet trochę poznało się kobiet (choć bez niczego więcej), a teraz klops. Ostatnich kilka weekendów non-stop siedzę w domu, nie licząc jakichś wyjść na zakupy, basen i takie tam.

Dodam, że próbowałem też w temacie imprez / dyskotek, ale to kompletna masakra. Większość samych chłopów, jakby były dziewczyny to pozajmowane + średnie to były miejsca 'na podryw'. Grupy tematyczne na wyjście na miasto też mam wrażenie, że kompletnie nie istnieją u mnie w okolicy. Jak szukałem czegokolwiek na facebooku w pobliskim mieście wojewódzkim to praktycznie nie szło nic znaleźć... .

Edited by Hubertius
  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

5 godzin temu, Hubertius napisał(a):

Dodam, że próbowałem też w temacie imprez / dyskotek, ale to kompletna masakra. Większość samych chłopów, jakby były dziewczyny to pozajmowane + średnie to były miejsca 'na podryw'. Grupy tematyczne na wyjście na miasto też mam wrażenie, że kompletnie nie istnieją u mnie w okolicy. Jak szukałem czegokolwiek na facebooku w pobliskim mieście wojewódzkim to praktycznie nie szło nic znaleźć... .

Mi się grupa "na wyjście na miasto" udała. Było wiele imprez i spotkań. Kobiet tyle samo co facetów, a może i ciut więcej. Już kręcą się przy mnie jakieś dziewczyny, ale nie za bardzo w moim typie. Na razie jestem umówiony na randkę z taką która mi odpowiada. Jak nie wyjdzie to 'zmniejszę' wymagania.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Posted (edited)
13 hours ago, Bering said:

1. Są kobiety sapioseksualne, a więc zwracające uwagę też (bo na pewno nie tylko) na intelekt.

 

2. W swoim otoczeniu mam związki gdzie facet ma wysoką pozycję społeczną (prawnik, urzędnik wysokiego szczebla) i widać po ich kobietach, że im to bardzo imponuje.

 

3. Jeden z kierunków samorozwoju to umiejętności społeczne, tzw. miękkie.

To, że potrafisz się odnaleźć w każdym towarzystwie i porozmawiać z każdą osobą.

 

4. Jeśli więcej wiem i więcej potrafię, automatycznie rośnie mi pewność siebie, mogę rozmawiać na więcej tematów, bo mam szersze horyzonty.

1. Ile takich znasz?

 

2. Tym, co są na etapie związków.

 

3. Zgadzam się częściowo.

Nie każdym, bo to szerokie pojęcie.

Potrzebujesz odnaleźć się pod kioskiem z piwem?

Czasami i to się przydaje, fakt.

Choćby po to, żeby nie dostać w dziób.

 

4. Owszem, ale będąc wśród wron musisz krakać, bo jeśli będziesz mówił po azerbejdżańsku to nic z tego nie wyjdzie.

[Podmień wrony na panienki i zrozumiesz co mam na myśli.]

Podkreślam:

Nie musisz w ogóle się dogadywać, ale jeśli chcesz musisz trochę się dopasować.

Podkreślam:

Trochę.

Jeśli za dużo - ktoś, a raczej ktosia, pomyśli, że nie masz własnego zdania.

To skomplikowane, jak mówi Facebook.

 

3 hours ago, Strongowaty said:

Samorozwój pomógł w odrzucaniu potencjalnych szkodników i wyczekiwaniu tej właściwej. 

I jak?

Znalazłeś czy wyczekujesz?

 

 

 

 

 

 

 

Edited by JoeBlue
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

50 minut temu, JoeBlue napisał(a):

I jak?

Znalazłeś czy wyczekujesz?

Odrzucam, jestem w wielkim mieście a tu akustyczne pijackie jarające dziarajace całe ciało wpieprzajace śmieci atencyjne suczki do jebanka po których wysypkę mam nad ustami od tych toksyn w ich ciele. 
W połączeniu z tabletkami antykoncepcyjnymi robi się szejk na którego nie mogę patrzeć albo słuchać gdy akurat jestem obok. 

Wyjadę na wieś budować dom to będzie lepiej 🙏🏻

  • Like 1
  • Thanks 1
  • Haha 2
Link to comment
Share on other sites

Posted (edited)

@krzy_siek Fajnie się czyta, że nastąpił rozwój w kwestiach finansowych, pracy, zdrowia, sportu, sylwetki, relacji towarzyskich, pewności siebie i seksualnych z samicami. Brawo mężczyzno! Choć wiem, że zaraz wypomną, że masz dobre geny i patrzysz na świat inaczej, niż osoby z niższym SMV.

 

 

W dniu 1.06.2024 o 00:27, krzy_siek napisał(a):

Prędzej młoda kobieta pójdzie za nim, bo:

- będzie się czuć przy nim swobodnie

- będzie się przy nim dobrze bawić na imprezach, spotkaniach, wspólnych wyjściach, ba, taki "poważny pan w marynarce" może nie mieć pomysłu jak ciekawie spędzić razem czas z dziewczyną

- będzie mogła przedstawić go swoim koleżankom, i one go polubią, "poczują vibe"

- będzie mieć wspólne tematy, i nie będzie się obawiać że jej niekompetencje będziesz krytykować, oceniać

 

Co je we mnie interesowało - to czy się dobrze ze mną bawią oraz jak wyglądam (sylwetka, ubiór). Staram się tworzyć dobrą atmosferę wokół siebie, aby każdy (nie tylko dziewczyny co mnie interesują) czuł się mile widziany i wysłuchany, nie czuł się oceniany, 

Kiepsko się czyta, że ta pewność siebie bywa tylko na pokaz, gdy boisz się wyrazić własne zdanie w obawie o to, że Julka 20+ może to źle odebrać. To stawianie kobiet na piedestale, wysłuchanie ich żalów i pocieszanie, bez wspominania o swoich potrzebach, wymaganiach, oczekiwaniach. Bez posiadania standardów, tylko "vibe i have fun".

 

Z drugiej strony masz dopiero 31 lat i uwierz mi jesteś jeszcze smarkaczem z perspektywy mężczyzn 40+ / 50+ / 60+. Będziesz się śmiał w przyszłości z tego, jaki wtedy jeszcze byłeś naiwny i jak wiele spraw widziałeś inaczej, podkładając się i pajacując, żeby tylko ktoś czuł się z tobą dobrze. 

Dlatego brawo ale nie zapominaj o sobie, nie musisz robić za uszczęśliwiacza wszystkich. ;-)

Edited by Morfeusz
  • Like 3
  • Thanks 2
Link to comment
Share on other sites

9 godzin temu, JoeBlue napisał(a):

1. Ile takich znasz?

 

2. Tym, co są na etapie związków.

 

3. Zgadzam się częściowo.

Nie każdym, bo to szerokie pojęcie.

Potrzebujesz odnaleźć się pod kioskiem z piwem?

Czasami i to się przydaje, fakt.

Choćby po to, żeby nie dostać w dziób.

 

4. Owszem, ale będąc wśród wron musisz krakać, bo jeśli będziesz mówił po azerbejdżańsku to nic z tego nie wyjdzie.

[Podmień wrony na panienki i zrozumiesz co mam na myśli.]

Podkreślam:

Nie musisz w ogóle się dogadywać, ale jeśli chcesz musisz trochę się dopasować.

Podkreślam:

Trochę.

Jeśli za dużo - ktoś, a raczej ktosia, pomyśli, że nie masz własnego zdania.

To skomplikowane, jak mówi Facebook.

 

I jak?

Znalazłeś czy wyczekujesz?

 

 

 

 

 

 

 

1. Ciągle mam na to przykłady. Jeśli kobieta jest wykształcona i ma dobry zawód to oczekuje tego samego od faceta.

 

2. Tutaj nie bardzo wiem co masz na myśli.

 

3. Sam odpowiedziałeś, czasami trzeba odnaleźć się pod kioskiem z piwem, gdy ktoś powie „prezes, daj 5 złotych”.

 

4. No to wiadomo, ale czasem czegoś od kogoś potrzebujesz, chcesz zrobić dobre wrażenie itp. Nie chodzi o to że musisz z każdym lubić rozmawiać.

I można rozmawiać na neutralne tematy.

A dopasowujesz się sposobem mówienia i językiem ciała.

Link to comment
Share on other sites

21 godzin temu, Hubertius napisał(a):

Mam pytanie, jak poznawałeś nowych ludzi i poszerzałeś bazę kontaktów (nie tylko laski, ale generalnie) na samym początku?

Jak tylko się dało. Staram się wykorzystywać wszelkie możliwe okazje, które będą pasować do mnie i mojego charakteru.

Są grupy na facebooku, 'nowi w mieście', czaty grupowe. Albo, grupy dla przyjezdnych studentów, erazmusów itd. Organizują wspólne wyjścia.

Grupy hiking'owe, chodzenie po lesie. Wycieczki rowerowe. 

Wyjścia do muzeów, zwiedzanie.

Parę razy zagadałem jakąś dziewczynę w sklepie, na basenie, na mieście - ale robię to tylko gdy okoliczności sprzyjają, tzn. gdy ona się nie spieszy, inaczej będzie się potraktowanym jako natrętny ankieter.

Wyjścia z ludźmi z pracy też dla mnie były OK.

Kluby, imprezy.

Na kurs tańca chciałbym się zapisać, nie dlatego aby kogoś poznać, ale, lubię tańczyć po prostu. Dobra sylwetka i ubiór + umiejętności tańca i "operowanie swoim ciałem" dużo pomaga.

9 godzin temu, Morfeusz napisał(a):

Choć wiem, że zaraz wypomną, że masz dobre geny i patrzysz na świat inaczej, niż osoby z niższym SMV

XD Nie powiedziałbym, że dobre geny (zależy oczywiście jeszcze pod jakim względem). Zadbanie o siebie dużo pomogło.

 

9 godzin temu, Morfeusz napisał(a):

Kiepsko się czyta, że ta pewność siebie bywa tylko na pokaz, gdy boisz się wyrazić własne zdanie w obawie o to, że Julka 20+ może to źle odebrać. To stawianie kobiet na piedestale, wysłuchanie ich żalów i pocieszanie, bez wspominania o swoich potrzebach, wymaganiach, oczekiwaniach. Bez posiadania standardów, tylko "vibe i have fun"

Powyżej zacytowany opis, to jest mój sposób bycia "gdybym przedobrzył" z tą empatią i dopasowaniem stylu do młodych, ja taki nie jestem ;) ale dzięki za uwagę, fakt przesada może doprowadzić do tego co piszesz, czyli dzialaniem na pokaz i byciem tamponem emocjonalnym.

Są momenty typu randka, rozmowa w 4 oczy, gdzie upominanie i nastawianie na "właściwsze tory" przejdzie, a są i momenty (jak impreza, wyjście w góry) gdzie takie coś tylko zepsuje humor :) Wszystko w odpowiednich momentach i odpowiednich dawkach

 

9 godzin temu, Morfeusz napisał(a):

Z drugiej strony masz dopiero 31 lat i uwierz mi jesteś jeszcze smarkaczem z perspektywy mężczyzn 40+ / 50+ / 60+. Będziesz się śmiał w przyszłości z tego, jaki wtedy jeszcze byłeś naiwny i jak wiele spraw widziałeś inaczej, podkładając się i pajacując, żeby tylko ktoś czuł się z tobą dobrze. 

Dlatego brawo ale nie zapominaj o sobie, nie musisz robić za uszczęśliwiacza wszystkich. 😉

Każdy z czasem się zmienia i pewnie będzie tak, jak piszesz:) Fajnie opisał to użytkownik @Bering

 

3 godziny temu, Bering napisał(a):

czasem czegoś od kogoś potrzebujesz, chcesz zrobić dobre wrażenie itp. Nie chodzi o to że musisz z każdym lubić rozmawiać.

I można rozmawiać na neutralne tematy.

A dopasowujesz się sposobem mówienia i językiem ciała.

 

Link to comment
Share on other sites

Posted (edited)
4 hours ago, Bering said:

1. Ciągle mam na to przykłady. Jeśli kobieta jest wykształcona i ma dobry zawód to oczekuje tego samego od faceta.

 

2. Tutaj nie bardzo wiem co masz na myśli.

Ad 1.

To nie sapioseksualność.

One się nie napalają na mądrych mężczyzn.

One wymagają, żeby mężczyzna był mądry, ale kiedyś jedna powiedziała coś, co doskonale obrazuje babski sposób myślenia.

"Mądry ma być, ale to nie przeszkadza temu, żeby jednocześnie był przystojny i bogaty".

Wtedy owszem, napalają się i tłumaczą to tym, że facet jest mądry a uroda się nie liczy, kasa tym mniej.

Kolejne zawirowanie chomika w mózgu.

 

Ad 2.

Twój tekst:

"W swoim otoczeniu mam związki gdzie facet ma wysoką pozycję społeczną (prawnik, urzędnik wysokiego szczebla) i widać po ich kobietach, że im to bardzo imponuje."

Kluczowe słowo - związki.

Imponuje tym, które chcą imponować przyjaciółkom, sąsiadkom,  a przede wszystkich chcą być w związkach.

 

Edited by JoeBlue
  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

IMO kluczowe są dwie kwestie:

1. Wygląd

2. Ekstrawertyzm

 

Cała reszta jest wtórna i zależy od tego do czego dana kobieta chce użyć mężczyznę. Jeśli facet ma być akcesorium modowym (np. dla korpo-biurwy) to zdecydowanie powinien być jakimś ważniakiem, ale to nic mu nie da bo swoją pozycją i wykształceniem nie kupi jej autentycznego pożądania.

 

Ja akurat nie wierzę w to by kobiety leciały na intelekt, to jest raczej babskie rozumienie intelektu, tzn. ktoś kto potrafi nawijać makaron na uszy i/lub wygląda dobrze i jest w stanie oczarować towarzystwo jest wg. kobiet bystry i inteligenty. Tzw. dowód społeczny to również pokłosie dwóch powyższych cech a nie pozycji społecznej zdobytej poprzez pracę. Nie wiem jak wy ale ja znałem sporo gości, którzy byli dosłownie nikim a mieli ruchania na pęczki i dziewczyny z wyższych sfer wpatrywały się w nich jak w obrazek, rywalizowały między sobą i różnymi karynami aby tylko mieć parówę jakiegoś ćpuna na wyłączność.

 

Można oczywiście pracować na swoim charakterem i wyglądem ale jak ktoś wygląda jak pizda to potem będzie wyglądał jak pizda z mięśniami i pytał "where lambo?". Jak ktoś ma potencjał i chęć to warto spróbować ale wielokrotnie już pisałem na forum, że takie myślenie, że "jak zrobię to czy tamto to wtedy (tu wstaw cel w relacjach z kobietami)" zazwyczaj prowadzi do rozczarowań.

 

 

 

 

  • Like 4
Link to comment
Share on other sites

18 hours ago, Shark said:

Nie wiem jak wy ale ja znałem sporo gości, którzy byli dosłownie nikim a mieli ruchania na pęczki i dziewczyny z wyższych sfer wpatrywały się w nich jak w obrazek, rywalizowały między sobą...

Rzecz w tym aby uruchomić tę kulę śniegową. Potem już sama się toczy.

Żeby to było oczywiste jak to zrobić to każdy by tak robił.

Jednak na różne kobiety działają różne rzeczy więc po prostu trzeba próbować.

Znaleźć metodę na daną kobietę i znaleźć kobietę, która się łapie na naszą aktualną metodę.

A teraz niech ktoś powie jak to zastosować w praktyce.

 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Posted (edited)
18 godzin temu, Shark napisał(a):

Nie wiem jak wy ale ja znałem sporo gości, którzy byli dosłownie nikim a mieli ruchania na pęczki i dziewczyny z wyższych sfer wpatrywały się w nich jak w obrazek, rywalizowały między sobą i różnymi karynami aby tylko mieć parówę jakiegoś ćpuna na wyłączność.

Coś więcej o tych gościach?

Przystojni?

One chciały ich ratować?

 

18 godzin temu, Shark napisał(a):

akurat nie wierzę w to by kobiety leciały na intelekt

Bo tak jest.

18 godzin temu, Shark napisał(a):

raczej babskie rozumienie intelektu, tzn. ktoś kto potrafi nawijać makaron na uszy i/lub wygląda dobrze i jest w stanie oczarować towarzystwo jest wg. kobiet bystry i inteligenty.

Tak.

 

18 godzin temu, Shark napisał(a):

wyglądem ale jak ktoś wygląda jak pizda to potem będzie wyglądał jak pizda z mięśniami

Jak ma cofniętą szczenę to wystarczy zapuścić brodę i już nie będzie "jak pizda wyglądał"...

Zamiast budować latami mięśnie można zejść z wagi i już będzie się w statystycznie lepszej pozycji wyjściowej.

Trzeba iść po najmniejszej linii oporu, ale takiej która daje wymierne efekty.

Oczywiście nie będzie się to podobało paniom, które lubią gładko ogolonych... ale nie da się zadowolić wszystkich...

Edited by Brat Jan
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

14 godzin temu, Brat Jan napisał(a):

Coś więcej o tych gościach?

Przystojni?

One chciały ich ratować?

Nic nie chciały ratować tylko raczej chciały się z nimi ruchać i były zafascynowane takim typem człowieka.

Goście przystojni, normalnej budowy ciała, żadna tam siłka. Jeden kolo nawet był lekko przysadzisty ale pasowała mu ta "stylówa" bo był w typie luzaka a'la Big Lebowski.

Cechy charakterystyczne każdego (poza dość dobrym wyglądem) to pewność siebie, skrajny ekstrawertyzm (imprezy z przerwami na życie), całkowite skupienie na sobie, plan na życie na tydzień do przodu, nie więcej. Stąd często też narko, problemy na studiach albo cykl-wywalania i zaczynania od nowa, gówno prace dorywcze albo bycie "artystą".

 

Wygląd + charyzma. Tylko to daje efekt w postaci prawdziwego pożądania. Potem tak jak napisał @JoeBlue, machina sama się napędza. Jedna słyszy od drugiej i też chce spróbować jakiejś "akcji". One na takie historie, że kolo wyruchał dziewczynę kolegi na imprezie, gdy ten był za ścianą to po prostu całe drżą a potem latami rozpamiętują typa.

 

Ci goście mają u lasek dziwny rodzaj szacunku, którego nie do końca rozumiem. Wśród mężczyzn na szacunek trzeba sobie zazwyczaj zasłużyć, zapracować. Kobiety jak gdyby wykrywały "alfę" i to im wystarczy by grać w jego drużynie. Jak facet jest jeszcze znany z bycia ruchaczem to możesz nawet wynaleźć lekarstwo na raka a i tak będziesz przy nim śmieciem w oczach kobiet.

  • Like 4
  • Thanks 3
  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

7 hours ago, Shark said:

One na takie historie, że kolo wyruchał dziewczynę kolegi na imprezie, gdy ten był za ścianą to po prostu całe drżą a potem latami rozpamiętują typa.

 

Nie ma w tym ani odrobiny przesady.

Do tego, jeśli dziewczyna spotkała na swojej drodze takiego gościa, to niezależnie od tego ile lat jest po ślubie ze swoim misiem, jedna wiadomość od niego i rzuca wszystko, żeby się z nim zobaczyć.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Samorozwój nie służy jako wabik na spódniczki.

Mało tego, bywa że przeszkadza.

Czemu?

Jeśli pogłębiasz wiedzę o dynamikach socjalnych.

Szczególnie mężczyzna-kobieta.

To zaczynasz widzieć prawdziwe intencje i motywy kobiet.

A kobiety generalnie nie znoszą mężczyzn, którymi nie mogą manipulować.

Dla nich to kiepski życiowy deal.

  • Like 9
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

On 6/4/2024 at 8:52 AM, Stargazer said:

Nie ma w tym ani odrobiny przesady.

Do tego, jeśli dziewczyna spotkała na swojej drodze takiego gościa, to niezależnie od tego ile lat jest po ślubie ze swoim misiem, jedna wiadomość od niego i rzuca wszystko, żeby się z nim zobaczyć.

Yepp.

Proponuję zainteresowanym poznać definicję "Alfa Widow".

To właśnie to w/w.

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

W dniu 4.06.2024 o 10:49, Margrabia.von.Ansbach napisał(a):

A kobiety generalnie nie znoszą mężczyzn, którymi nie mogą manipulować.

Dla nich to kiepski życiowy deal.

Ja bym aż tak nie demonizował i nie nazywał tego manipulacją. A raczej inym punktem widzenia, z którym czasem się zgadzam a czesem nie. Takie trochę wychodzenie poza strefę komfortu.

 

Tu ważna jest komunikacja i umiejętność komunikacji z partnerką/partnerem, jak z klientem lub partnerem biznesowym. 

Nie widzę aż takiej różnicy między prowadzeniem firmy a bycie z kobietą. W obu przypadkach chodzi o zarabianie pieniędzy i wspólny interes w byciu razem. A także czerpanie z przyjemności z wspoonych sukcesów. 

 

Jeśli coś nie działa w firmie i w związku to albo się reaguje albo firma/związek upada. I tyle. Nie ma tu sentymentów tylko zdrowa kalkulacja. Im szybciej się to zrozumie tym lepiej. 

 

Temat skomplikowany bo związek to skomplikowany proces. Przecież spotykają się dwa światy w jednym miejscu. 

 

Problemem jest to, że nie reaguje się na początku znajomości na pojawiające się zgrzyty lub braki w rozumieniu siebie na wzajem. Z czasem mały problem podowuje duże trudniejsze do ogarnięcie komplikacje. 

 

Ja wielokrotnie starałem się korzystać z tego z kim się spotykam. Kobiety tak działają i wykorzystują wiedzę oraz skille mężczyzny. To dlaczego nie robić tego w drugą stronę? 

Spotykasz się z kobietą, która pracuje w banku to czerpie darmową wiedzę i jej instynkt w tej branży by samemu w przyszłości to wykorzystywać. 

 

Są kobiety, które mają większy skill w empatycznym podejściu do innych ludzi. Więc staram się uczyć od niej jak ona to robi i z jakich technik korzysta w celu osiągają swoich celów. 

 

Oczywiście mógłbym udawać przed samym sobą, że związek to tylko sex i sama w sobie przyjemność przebywania w obecności ładniej kobiety. Przecież to tak nie działa w dłuższej perspektywie. I ja już się nie oszukuje, że tak funkcjonuje świat. 

 

Dlatego związek z kobietą z dzieckiem jest dla mężczyzny stratą czasu, zasobów i możliwości rozwoju. Bo te zasoby są stracone na zbędny czynnik jakim jest cudze dziecko i świat w jakim żyje kobieta dzieciata. 

Szkoda czasu na takie majonezy. 

  • Like 1
  • Thanks 2
Link to comment
Share on other sites

W dniu 4.06.2024 o 10:49, Margrabia.von.Ansbach napisał(a):

Samorozwój nie służy jako wabik na spódniczki.

Mało tego, bywa że przeszkadza.

Czemu?

Jeśli pogłębiasz wiedzę o dynamikach socjalnych.

Szczególnie mężczyzna-kobieta.

To zaczynasz widzieć prawdziwe intencje i motywy kobiet.

A kobiety generalnie nie znoszą mężczyzn, którymi nie mogą manipulować.

Dla nich to kiepski życiowy deal.

Dlatego sprytni mężczyźni, którzy wiedzą o co chodzi, robią swoje, ale nie ujawniają przed kobietami tego, że znają zasady gry. 

  • Like 2
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.