Jump to content

Dziwna zmiana percepcji


Recommended Posts

Dobry wieczór Panowie,

 

jestem przed trzydziestką. Jakiś czas temu zakończyłem swój 8-letni związek, z czego ponad 3 lata narzeczeństwa i 6 lat wspólnego mieszkania. Brak hipotek, dzieci i innych fantastycznych dodatków.

 

Ta decyzja dojrzewała we mnie bardzo długo. Myślę, że od powzięcia pierwszych wątpliwości, do poważnej decyzji odnośnie do przyszłości, upłynęły jakieś dwa lata. Długo się wahałem. Trochę łudziłem. Trochę idealizowałem, ale w końcu coś we mnie pękło i z dnia na dzień obróciłem swoje życie do góry nogami. Paradoks sytuacji jest taki, że po kilku dniach/ tygodniach, nie miałem wrażenia, że coś jest obrócone do góry nogami. Wręcz przeciwnie, miałem wrażenie, że wszystko jest na swoim miejscu. 

 

Oblicza, które pokazała była, nie znałem. Było mi zupełnie obce. Zachowałem zimną krew, milczałem jak grób, nie wchodziłem w żadne dyskusje. Było naprawdę grubo, ale wytrzymałem tę burzę. Technika polegająca na szybkim odcięciu okazała się fantastyczna w perspektywie długofalowej. Mógłbym tu wylać na byłą wiadro pomyj, ale to nie ma żadnego znaczenia dla mojego głównego wątku. Chciałem tylko zarysować tło.

 

W każdym razie, no minęło lekko ponad pół roku, ja w tym czasie zanotowałem kosmiczny wręcz progres, jeśli chodzi o rozwój osobisty (przeczytałem mnóstwo książek - od Marka Aureliusza, przez Senekę, Robbinsa, Coveya, Glovera, DeMarco, po Robertsona; nauczyłem się podstaw nowego języka obcego), zawodowy (szczegóły zachowam dla siebie), sylwetkę (schudłem 12 kg - trochę aktywności, trochę więcej uwagi przy jedzeniu), czy zacieśnienie przygaszonych znajomości. Same plusy! No dobrze, to gdzie jest haczyk?

 

Haczyk to właściwa część wątku. Otóż, nie dalej niż dwa miesiące temu zaobserwowałem u siebie coś interesującego, co trwa w najlepsze do tej pory. Nie wiem, jak to nazwać, by ująć prawidłowo istotę, ale generalnie zbrzydły mi kobiety.

 

No ale jak to zbrzydły, chłopie, o czym ty w ogóle mówisz? Na początku jakoś chyba nie chciałem wierzyć w to, że uruchomił się we mnie mechanizm, którego totalnie nie rozumiem, ale z czasem, kiedy zacząłem kontrolować to na poziomie świadomym, zaczęło mnie to zastanawiać.

 

Od jakiegoś czasu nie działają na mnie urocze spojrzenia, świecenie dekoltem, czy kręcenie dupą. Nawet jak mam bezwarunkowy odruch na tę ostatnią aktywność (😆), to po chwili mam takie wewnętrzne otrzeźwienie na zasadzie "stary, to jest dupa. też masz. ot, dwa pośladki". No i jakby ta myśl sprowadza mnie emocjonalnie na taki zupełnie chłodny grunt.

 

Dotyczy to też kobiet z mojego otoczenia - bliższe i dalsze znajome. Zauważyłem drastyczny spadek ich atrakcyjności, to znaczy - jeśli kiedyś ta koleżanka miała u mnie 7/10, a tamta miała 8/10, a jeszcze inna to miała mocne 9/10, tak dziś zastanawiam się, co mną kierowało, by je tak wysoko oceniać, gdyż w każdej z nich dostrzegam brzydotę w jakimś stopniu i ocenę, zmniejszyłbym o stopień lub dwa.

 

To jest dla mnie zupełnie nowa sytuacja i ona nie jest raczej bezpośrednim następstwem rozstania, bo tę obserwację mam od niedawna. W ciągu ostatnich kilku tygodni częściej zastanawiałem się "z której to niby strony ona taka ładna?" niż przez całe życie. Nie jest to też kwestia jakiegoś nastawienia, bo mam bardzo dobry kontakt z kobietami, nawet lepszy niż przed rozstaniem. 

 

Szkopuł w tym, że zacząłem postrzegać kobiety jako słabe interesowne, nieciekawe, próżne - uwaga, uogólniam i upraszczam. Jak na pstryknięcie palcem, zmienił się mój odbiór płci przeciwnej. 

 

Zaczynam się nawet zastanawiać, czy tu nie działa jakiś Jungowski mechanizm projekcji i czy przypadkiem, to nie ja jestem tym nudnym, słabym, interesownym, próżnym i nieciekawym człowiekiem. Tylko o ile raczej nie powiedziałbym tego o sobie przed tym rozstaniem, to już zupełnie nie powiedziałbym tego teraz, bo 2024 jest dla mnie piękny i mam wrażenie, że tyle, ile działo się w tym roku, to nie działo się przez ostatnie dwa.

 

Z góry przepraszam, jeśli wkradł się chaos. Moje główne pytanie do Was, bracia - czy ktoś doświadczył tego na własnej skórze? Czy to jest normalne?

 

Pozdrawiam wszystkich serdecznie :)

 

Edit: od rozstania nie umawiałem się i nie kręciłem z żadnymi laskami. Taką podjąłem decyzję, bo byłem trochę zapracowany (choć dla bardziej doświadczonych Braci to pewnie marna wymówka - biorę to na klatę). Tak mi się to spodobało, że nie widzę na horyzoncie możliwości na rychłą zmianę 😁

Edited by nscrinn
  • Like 9
  • Thanks 2
Link to comment
Share on other sites

Kompletnie normalne.

Dobry proces - zwłaszcza w Twoim wykonaniu. Wielu ludzi wpada pod koła kolejnej laski i nigdy z kołowrotka nie wychodzą.

 

Porusz sobie na spokojnie MGTOW, Red Pill Rage. 


Jesteś na najlepszej drodze aby świadomie zadbać o siebie i swoje życie. A z czasem też ogarnąć pewnie jakiś związek który Cię zadowoli.

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

Wydaje mi się, że zacząłeś patrzeć realnie na kobiety. Niestety większość z nich nie przejawia większej wartości niż kawałek mięsa do ruchania. Oczywiście, jest jakaś część, nie wiem 20-30% kobiet, które są wartościowe i reprezentują coś więcej. 

 

Kawałek mięsa do ruchania można kupić u kurtyzany za jakieś 300 złotych, bez zbędnego poniżania się czy gimnastykowania, zresztą, nie trzeba kupować, obecnie seks leży na ulicy

a współczesne dziewczyny są zafascynowane Fagatą i znają na pamięć tekst piosenki "Ja jestem Fagata, sexy cipka spod Konina". 

 

Według mnie zacząłeś patrzeć realnie, obiektywnie i przestałeś stawiać mityczna tzipę na piedestale.

  • Like 2
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Mam podobnie.

Nawet teraz jakaś miss polonia leciała w tv na chwilę spojrzałem czy bedzie body possitive, trans lub egzotyka ale nie tym razem - popatrzylem i parsknalem jak zobaczylem te nomen omen kobyły z wywalonymi klawiaturami.

Do niczego taka postawa raczej nie prowadzi (do czego to życie ma w sumie prowadzić) ale zjawisko jest. Scharakteryzowalbym u mnie to jako rozczarowanie, odarcie ze złudzeń i porzucenie oczekiwań. Bez złudzeń niewiele tam zostaje.

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

43 minuty temu, nscrinn napisał(a):

by ująć prawidłowo istotę, ale generalnie zbrzydły mi kobiety.

Sprawdź czy nie jesteś gejem: 

 

 

Skrajności nie są dobre, jeżeli to będzie się utrzymywało dłużej.  Zdrowy chłop…


 

 

A tak to luz. 

  • Haha 2
Link to comment
Share on other sites

Ja czegoś tego nie doświadczyłem. Miałem wnerw na baby, że widziałem w nich zło, ale spadek chęci "bliższego poznania" nigdy mi nie spadał.

 

Możesz napisać jakie miałeś jazdy; ) Dlaczego nie mieliście dzieci, nie braliście ślubu?

  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Jeśli mówisz nie tylko za swoją świadomość. Jeśli czujesz to na poziomie podświadomym to witam w klubie.

 

Ze swojego doświadczenia uważam, że potrzebne są dwa czynniki aby to zaistniało na poziomie uczuć a nie tylko wkręcania sobie :

 

- Obruchać się do porzygu - dziwkarz, ruchacz albo wieloletni związek, zmęczyć się tym, ktoś kto mało ruchał (w mojej ocenie) tego nie doświadczy.

 

- Ja od wielu lat mówię o sobie "człowiek renesansu" musi być ten pierwiastek w tobie pociąg do nauki, odkryć, przecierania szlaków, zajrzenia za kurtynę, u niektórych łamania prawa również, nazywaj to jak chcesz, ta część ciebie musi cierpieć jeśli poświęcasz się tylko rzeczom przyziemnym, idziesz tylko utartymi szlakami i nie dawać ci spokoju jeśli nie zaspokoisz ją nowa książka, nauka nowego języka czy jakiejś innej umiejętności, nowym przekrętem albo zrobieniem czegoś o czym 99procent ludzi nie pomyśli.

 

Do kobiet mam identyczne odczucia co autor. One chuja wnoszą a wymagają tyle, że szok ale jeszcze większe znudzenie mam do większości mężczyzn bo i oni są w piorunującej większości niesamowicie ograniczeni i schematyczni, większość gada tylko o cipach, robocie, melanż/używki itd 

 

Moja podświadomość darzy ich takim samym uczuciem braku jakiegokolwiek poczucia czegokolwiek wspólnego jak kobiety. Oni są w innym świecie, czasem pogadamy ale ja z ich świata generalnie nic nie chce nie widzę tam nic interesującego co by mnie pochłonęło zaś w swoim świecie potrafię wygenerować 10 takich rzeczy na pstryknięcie palcem. Oczywiście one ich nie interesują. Nie mój problem.

 

54 minuty temu, nscrinn napisał(a):

 

Zaczynam się nawet zastanawiać, czy tu nie działa jakiś Jungowski mechanizm projekcji i czy przypadkiem, to nie ja jestem tym nudnym, słabym, interesownym, próżnym i nieciekawym człowiekiem. 

 

Nawet jeśli to ich problem a nie nasz. A co do projekcji to raczej Freud o ile nie ktoś jeszcze przed nim. 

 

 

Elo!

Edited by Król Jarosław I
  • Like 5
  • Thanks 3
Link to comment
Share on other sites

45 minut temu, Śnieżnobiały napisał(a):

Ja czegoś tego nie doświadczyłem. Miałem wnerw na baby, że widziałem w nich zło, ale spadek chęci "bliższego poznania" nigdy mi nie spadał.

 

Możesz napisać jakie miałeś jazdy; ) Dlaczego nie mieliście dzieci, nie braliście ślubu?

 

Termin ślubu był wyznaczony. Dzieci miały być trochę później, z uwagi na specyfikę wykonywanego zawodu (ta sama branża) - co do tego była między nami pełna zgoda.

 

Prawdziwe jazdy były po zerwaniu, ale nie chce mi się do tego wracać, bo to nadaje się na książkę, nawet nie na jeden rozdział 🙃

 

W trakcie trwania związku były schematyczne zagrywki, choć w porównaniu z niektórymi historiami, które tu czytałem, to naprawdę małe piwko. W moim przypadku to bardziej przypominało wbijanie kolejnych szpilek - z pozoru nic takiego, aż nagle się okazało, że wyglądam jak jeż 😄 

 

 

 

 

Link to comment
Share on other sites

Nic dziwnego, zacząłeś po prostu wyłapywać schematy, a nie ma nic bardziej nudnego, nieinteresującego jak schemat, który bardzo dobrze jest Ci znany i wiesz czego się możesz po nim spodziewać.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, Król Jarosław I napisał(a):

Obruchać się do porzygu - dziwkarz, ruchacz albo wieloletni związek, zmęczyć się tym, ktoś kto mało ruchał (w mojej ocenie) tego nie doświadczy

💖

21 minut temu, nscrinn napisał(a):

Prawdziwe jazdy były po zerwaniu, ale nie chce mi się do tego wracać, bo to nadaje się na książkę, nawet nie na jeden rozdział 🙃

Prosimy!!!

 

(oczy Kota w Butach ze Shreka)

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu, nscrinn napisał(a):

To jest dla mnie zupełnie nowa sytuacja i ona nie jest raczej bezpośrednim następstwem rozstania, bo tę obserwację mam od niedawna. W ciągu ostatnich kilku tygodni częściej zastanawiałem się "z której to niby strony ona taka ładna?" niż przez całe życie. Nie jest to też kwestia jakiegoś nastawienia, bo mam bardzo dobry kontakt z kobietami, nawet lepszy niż przed rozstaniem. 

 

 

Kobieta to chyba najbardziej przewartościowywane "dobro" naszych czasów. Czar/urok pryska już po kopulacji kiedy już natura zrobi swoje, oczywiście masz większą świadomość to i nawet zbliżenie nie musi być potrzebne żeby to się zadziało. Kobieta to nie jest jakiś anioł z innego wymiaru, też robi kupę, pierdzi, beka, brzydko pachnie jak się spoci czy nie umyje z czasem brzydnie tyje itd. pomyśleć że faceci tracą głowę i majątki dla tego stworzenia.  

Tak naprawdę większość kobiet nawet nie jest atrakcyjna dlatego muszą robić mejkup i inne zabiegi żeby sztucznie podnieść swoją wartość na rynku.

 

  • Like 7
  • Thanks 2
Link to comment
Share on other sites

16 godzin temu, nscrinn napisał(a):

 

Haczyk to właściwa część wątku. Otóż, nie dalej niż dwa miesiące temu zaobserwowałem u siebie coś interesującego, co trwa w najlepsze do tej pory. Nie wiem, jak to nazwać, by ująć prawidłowo istotę, ale generalnie zbrzydły mi kobiety.

 

Prawdopodobnie odpalił Ci się w takiej formie red  pill reage.

 

Mam bardzo podobny stan. Z tym, że puśki mi nie zbrzydły, tylko spadła do minimalnego poziomu tolerancja. Jak poznaję jakąś i po chwili wchodzą jakieś gówniane shit testy, czy próby shamingu żeby prostować moją niewłaściwą zdaniem puśki postawę, to mi się odechciewa brnięcia dalej. 

 

Prawda jest taka, że po otworzeniu oczu już pewnych rzeczy nie da się odzobaczyć. 

  • Like 5
Link to comment
Share on other sites

W dniu 28.06.2024 o 21:37, nscrinn napisał(a):

Nie wiem, jak to nazwać, by ująć prawidłowo istotę, ale generalnie zbrzydły mi kobiety.

Normalne :) też to miałem jak przejrzałem na oczy, co prawda u mnie to przebiegało etapami, na początku byłem zły (że tak mnie oszukano), potem zrozumiałem ich naturę i było już z górki. Po prostu jesteś świadomym facetem i to jest całkiem w porządku.

 

W dniu 28.06.2024 o 21:37, nscrinn napisał(a):

Zauważyłem drastyczny spadek ich atrakcyjności, to znaczy - jeśli kiedyś ta koleżanka miała u mnie 7/10, a tamta miała 8/10, a jeszcze inna to miała mocne 9/10, tak dziś zastanawiam się, co mną kierowało, by je tak wysoko oceniać, gdyż w każdej z nich dostrzegam brzydotę w jakimś stopniu i ocenę, zmniejszyłbym o stopień lub dwa.

Dokładnie to samo przeżywam do dzisiaj, czasami zachodzę w głowę co mną wówczas kierowało? Sam sobie odpowiadam, że jak były młodsze, to może ta ich 'niewinność' oraz młodość dodawały te bonusowe oczka do oceny. 

 

W dniu 28.06.2024 o 21:37, nscrinn napisał(a):

Szkopuł w tym, że zacząłem postrzegać kobiety jako słabe interesowne, nieciekawe, próżne - uwaga, uogólniam i upraszczam. Jak na pstryknięcie palcem, zmienił się mój odbiór płci przeciwnej. 

 

Bo tak niestety w większości jest, zwłaszcza te młode "księżniczki" wychowane na social mediach, kompletnie w dupach się poprzewracało. Ich oczekiwania względem tego co oferują (najczęściej tylko swój czas i ciało) - to jakaś katastrofa, chociaż simpy i beciaki na to lecą.

 

@nscrinn pewnie za jakiś czas będziesz się umawiał z innymi laskami, nawet na jakieś jednorazowe akcje - wówczas może przyjść kolejna refleksja - na temat seksu. Zupełnie zmieniłem postrzeganie, coś co kiedyś było świętym gralem, dzisiaj bardzo spowszechniało. Odbierając kobiecie kartę jaką jest sex w większości odbierasz im wszystko co mogą Ci zaoferować i wówczas otwierają się oczy...

  • Like 5
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

23 godziny temu, Arghor napisał(a):

Prawdopodobnie odpalił Ci się w takiej formie red  pill reage.

Rage to z j.ang. wściekłość. Tutaj nie ma wściekłości. Autor przejrzał na oczy i widzi ile to jest realnie warte, kieruje się rozumem, nie instynktem - zaczął myśleć tą większą głową.

 

W dniu 28.06.2024 o 22:31, Król Jarosław I napisał(a):

Ze swojego doświadczenia uważam, że potrzebne są dwa czynniki aby to zaistniało na poziomie uczuć a nie tylko wkręcania sobie :

 

- Obruchać się do porzygu - dziwkarz, ruchacz albo wieloletni związek, zmęczyć się tym, ktoś kto mało ruchał (w mojej ocenie) tego nie doświadczy

Pełna zgoda, chociaż niektórym system się zawiesza i gonią za dupami bez końca. Dla mnie to zwykła strata czasu i energii, nie mówię kobietom nie, ale przy zbyt dużej częstotliwości zawierania relacji chyba bym się porzygał od schematów. Z resztą każda jaką miałem miała mniejsze czy większe wady nie do zniesienia na dłuższą metę, więc nie warto moim zdaniem za paniami zapierdzielać na rzęsach.

  • Like 6
Link to comment
Share on other sites

Mam obecnie podobny stan, kobiety mi nie tyle zbrzydły do spowszedniały.

 

Mając z samicami związki, przygody z singielkami, romanse z mężatkami, spotkania z nimfomankami, cichodajkami, divami. Zaliczając o połowę młodsze i o wiele starsze, zauważyłem jak mało się od siebie różnią. Jak próżny, fałszywy, powierzchowny i pusty jest ten kawałek mięsa, stawiany na piedestał przez spermiarzy. Jak powtarzalne są schematy zachowań, którymi się kierują. 

 

Obecnie są ciekawym dodatkiem do życia, "atrakcyjnym tylko fizycznie mięsem", dzięki któremu można przyjemnie spuścić z krzyża co jakiś czas.

Hobby, odnawiane dawne pasje, czas dla siebie na relaks i poznawanie nowych rzeczy, daje mi o wiele więcej frajdy, niż zbyt długie interakcje z samicami. 

Edited by Morfeusz
  • Like 6
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, Morfeusz napisał(a):

Zaliczając o połowę młodsze i o wiele starsze, zauważyłem jak mało się od siebie różnią. Jak próżny, fałszywy, powierzchowny i pusty jest ten kawałek mięsa, stawiany na piedestał przez spermiarzy.

Szkoda tylko, że takie wnioski ma tak mała ilość osób.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

17 godzin temu, Morfeusz napisał(a):

Hobby, odnawiane dawne pasje,

A nie da się tego połączyć z samicami aby mieć wspólne pasje?

 

50 minut temu, Scorsky napisał(a):

baby są potrzebne żeby rozładować napięcie i niestety potrzebne jest połączenie emocjonalne

Jak się to objawia?

Link to comment
Share on other sites

W dniu 28.06.2024 o 21:37, nscrinn napisał(a):

od rozstania nie umawiałem się i nie kręciłem z żadnymi laskami. Taką podjąłem decyzję, bo byłem trochę zapracowany (choć dla bardziej doświadczonych Braci to pewnie marna wymówka - biorę to na klatę). Tak mi się to spodobało, że nie widzę na horyzoncie możliwości na rychłą zmianę 

Moim zdaniem zmieniłeś schemat myślowy, masz wrażenie, że dużo zrozumiałeś, twoja poprzednia ex Cię ograniczała w rozwoju a teraz przez większą ilość czasu po prostu do tego przysiadłeś. Twój mózg już oswoił się z byciem samemu i raczej wewnętrzny strach i komfort powstrzymują Cię od poznawania  innych kobietami. 

 

Chciałbym zaznaczyć, że to moje zdanie, każdy kieruje się w życiu drogą jaką chce i robi co chce. Ja sądzę jednak, że po prostu poczułeś się lepszy od innych (w tym wypadku kobiet) patrzysz na nie z góry i wytworzyłeś w sobie pewnien schemat myśl - emocja. W tym wypadku gdy patrzysz na kobiete myślisz, że ona jest tylko człowiekiem, który przy twojej zajebistości nie dorasta Ci do pięt i doświadczasz emocji, którą jest stan obrzydzenia. 

Dajesz o tym znać mocno na początku swojego posta gdzie podkreślasz jaki nastąpił rozwój osobisty itd vs bycie w związku. Nie wiem co ty był za związek, ale jeżeli w nim nie miałeś przestrzeni na takie rzeczy to prawdopodobnie nie należał do zbyt udanych i tylko pełniłeś rolę spełniania życzeń swojej ex.

  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Posted (edited)
38 minut temu, calltoaction napisał(a):

Nie wiem co ty był za związek, ale jeżeli w nim nie miałeś przestrzeni na takie rzeczy to prawdopodobnie nie należał do zbyt udanych i tylko pełniłeś rolę spełniania życzeń swojej ex.

 

Nic dodać nic ująć.

 

Co do pozostałej części, być może masz rację. Trudno jednak zgodzić mi się z tym stwierdzeniem, że TERAZ patrzę z góry. Mam właśnie wrażenie, że po prostu kiedyś patrzyłem z dołu, wszak widok spod pantofla, pod który wpadłem (choć na początku wydawało mi się, że mam wszystko pod kontrolą), do takich właśnie należał.

 

Faktem jest to, że po upływie czasu, na podstawie obserwacji swojego związku dotarłem do wspaniałego wniosku (lepiej późno niż później), że skoro proporcje "dawania" MOGĄ być tak okrutnie zaburzone w kontekście "otrzymywania", i generalnie związek MOŻE tak potwornie odzierać z energii, to ja wolę stać się swoim najważniejszym klientem niż biegać za tzipą.

 

Czy jest w tym jakiś element strachu, wycofania? Pewnie jest, ale obserwując swoje ogólne samopoczucie, taką pogodę ducha, to jest to przepaść. Czy jestem odpowiedzialny za taki stan rzeczy? Jak najbardziej. Czy planuję żyć do końca samemu i nie wiązać się już z żadną kobietą? Absolutnie nie! 

 

Mam wrażenie, że zdjąłem te pizdowate różowe okulary i świat (kobiecy) przez to stracił barwy, które mu nadawałem 🕶️

 

A poczucie bycia lepszym to mam - od siebie samego. I to bez sztucznego pudru, poważnie mówię. I właśnie to mnie napędza do tego, by więcej czasu poświęcać sobie samemu i bardziej o siebie dbać. Chwała każdemu, kto nie zapomniał o tych pryncypiach, będąc porwanym przez nurt rzeki. Mnie się ta sztuka nie udała i usiłuję to naprawić 😁

 

Edit; ani razu nie doznałem takiej emocji jak stan obrzydzenia, czy pogarda. To są mocno skrajne i obce mi tematy. 

Edited by nscrinn
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Posted (edited)

Od lat nie byłem na randce i unikam rozmowy z kobietami. Nie przyjmuję nawet zleceń od kobiet, bo są problematyczne w zwykłej współpracy, kiedy dosłownie nic się nie dzieje. U mnie to, o czym piszesz jest na poziomie ekstremum. Mnie kobiety dosłownie fizycznie męczą swoją obecnością, a już o psychicznych konsekwencjach bytowania z tym gatunkiem nie wspomnę. Dla mnie na ten moment to wszystko wydaje się nieporozumieniem, błędnym projektem, tak nie powinno, nie może być i nie chcę w tym cyrku uczestniczyć.

 

Mam 80/20% negatywnych/pozytywnych doświadczeń z kobietami. Jeżeli zmieniłeś paradygmat to już pozamiatane generalnie, nie wrócisz do poprzedniego stanu lub będzie Cię to kosztowało ogromnie dużo wysiłku.

Edited by mac
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Posted (edited)
27 minut temu, nscrinn napisał(a):

I właśnie to mnie napędza do tego, by więcej czasu poświęcać sobie samemu i bardziej o siebie dbać. Chwała każdemu, kto nie zapomniał o tych pryncypiach, będąc porwanym przez nurt rzeki. Mnie się ta sztuka nie udała i usiłuję to naprawić 😁

Dobrze napisane. Umiesz dobrać słowa. Ja nie mam takiej umiejętności.
Ja osobiście uważam, że najważniejsze w życiu to mieć jakiś cel i go realizować. Nic mnie tak nie nakręca jak wyznaczanie sobie celów w dużej perspektywie czasu i ich realizowania. To dla mnie dużo przyjemniejsze niż chwilowe zaspokojenie potrzeb seksualnych. Ja osobiście lubię interakcje z kobietami i czas z nimi spędzony, oczywiście na moich zasadach i z kobietami jakie Mi odopowiadają swoim temperamentem czy zachowaniem. Daje mi to chwilowy kop dopaminy. Ale nawet kobieta 10/10 nie sprawia, że porzucam swój wyznaczony wcześniej kierunek. Myślę, że to jest właśnie nasza rola męska w społeczeństwie.

Edited by Dowódca plutonu
  • Like 4
Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.