Jump to content

Mój pierwszy samochód


Carl93m

Recommended Posts

No jest taka mentalność żeby się pokazać, ja akurat nigdy tego nie rozumiałem i osobiście uważam, że to jest sztucznie wrzucone pragnienie-program (sam jesteś programistom) posiadania lepszego sprzętu, żeby na chwilę poczuć się lepiej od tych "robaków" mijanych na ulicach. Racja, że marzenia trzeba spełniać. Ktoś rzuci, żeby być jak ten surfer na fali, ale nawet on musi zachować rozsądek, żeby nie zachłysnąć się wodą i nie zginąć w odmętach oceanu

 

Sam pierwsze auto jakie miałem to zaraz obiłem, bo mechanika klasyczna od newtona w szkole czy na studiach to inna mechanika poruszających się ciał. Łatwo o usterkę. Do roboty w ogrodzie też nie zakładasz garniturów jak na wesele do znajomego.

  • Like 8
Link to comment
Share on other sites

Jeśli leasing Cię nie zaboli to kupuj śmiało. Z tym, że najpierw proponowałbym na jakiś czas coś prostszego, żeby się wprawić w ruch miejski i "objeździć". A tak to stary życie jest za krótkie by jeździć nudnym samochodem. 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

1 minutę temu, Husquarna napisał(a):

No jest taka mentalność żeby się pokazać, ja akurat nigdy tego nie rozumiałem i osobiście uważam, że to jest sztucznie wrzucone pragnienie-program (sam jesteś programistom) posiadania lepszego sprzętu, żeby na chwilę poczuć się lepiej od tych "robaków" mijanych na ulicach. Racja, że marzenia trzeba spełniać. Ktoś rzuci, żeby być jak ten surfer na fali, ale nawet on musi zachować rozsądek, żeby nie zachłysnąć się wodą i nie zginąć w odmętach oceanu

 

Sam pierwsze auto jakie miałem to zaraz obiłem, bo mechanika klasyczna od newtona w szkole czy na studiach to inna mechanika poruszających się ciał. Łatwo o usterkę. Do roboty w ogrodzie też nie zakładasz garniturów jak na wesele do znajomego.

Zgadza się. 

Ja bym się konkretnie zastanowił czego autor chce - czy się pokazać czy może faktycznie aż tak potrzebuje pierwszego auta za 100 tyś. na dojazdy do rodziny. 

Strzelam, że to pierwsze bo sie naoglądał, że koledzy jeżdżą drogimi zabawkami w leasingu (xD) albo co gorsza chce wyrwać na to jakaś patusiare. 

Taniej cie wyjdzie wypożyczyć jakieś lambo, pontiaca albo mclarena i podjechać pod robotę, porobić parę zdjęć na social media i pokazać jaki jesteś majętny - może coś spłynie. 

Jeśli to druga opcja to bym rozważył coś z klasy średniej do poobijania i czego nie będzie szkoda, nabrał doświadczenia, a dopiero później zakupił coś droższego. Jakiś cactus i tym podobne na początek chyba najlepszy. 

 

Mój pierwszy samochód nie miał podłogi z tyłu, drzwi się nie domykaly i był sporo starszy ode mnie. Mimo wszystko dbałem jak o nówkę i nigdy nie był zarysowany. Wszędzie się dało nim wjechać. To byli czasy...

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Teraz, icman napisał(a):

Ja bym kupił auto za gotówkę do 30 tysięcy. Sprawdzoną konstrukcję i oszczędny silnik.

 

 

O to to! W tej cenie można dorwać ładne autka. Sam rozglądam się w tym zakresie cenowym. Ale jak kolega OP ma marzenia i hajsiwo to niech kombinuje.

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

Nissan Xtrail był na wiosnę za 150 000 złociszy.
Ziomber kupił i mówi, że kobiety się patrzą.

Swoją drogą żałuje, że nie kupiłem bo teraz cena podskoczyła do 184 000 złociszy.

Jaki jest sens kupowania używanego auta za połowę czy tam 3/4 ceny nowego?

Przy obecnej technologii, jakości wykonania i braku konserwacji jakiejkowliek podwozia kupno używanej fury to porażka i proszenie się o problemy.

Kup nowy. Pośmigaj 5 lat i sprzedaj. Dostaniesz ok 70% wartości nowego, dołożysz i kupisz sobie kolejny nowy.
Wg mnie tylko taki scenariusz jest najbardziej efektywny.

Tu masz yaris z 2024. Zobacz jakie to padło jest słąbo zabezpieczone przed rdzą.
Możesz ryzykować i kupować używany. 

Ryzyko takie samo jak trafienie na ładną i ogarniętą kobietę, która nie jest skażona toksyczną naturą wynikającą z wielu adoratorów, spermiarzy i innych simpów oraz tabunów chłopów co już ją .... spotykali się z nią na kawę.

PS.

- Nissan Qaszkaj jest za 138 000zł
- Hundai Elantra cena od 98 000 zł (czekam na okazję i chyba kupię ten samochód). Pośredni wtrysk, manual prosta skrzynia. 
- Skody są drogie. Fabia cena ok 80-90 000 zł
- Octavia ceny od 125 000 zł.
- Seat Leon od 111 000 zł.



 

 

Edited by Dowódca plutonu
  • Haha 4
Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, Obliteraror napisał(a):

Moim zdaniem nie jest to jeszcze poziom finansowy na stałą blokadę 3k (netto jak rozumiem)/mc na coś, co jest bardziej kosztochłonnym, nie zarabiającym na siebie pasywem, a nie aktywem (i nie jest jednocześnie prywatną hipoteką) ;) Ale to ja, pierwsze auto miałem za niecałe 4k. Oczywiście, leasingowałem potem auta, sporo lat (dwa samochody i zmiany), ale to już na etapie rozwiniętej firmy i innego poziomu zarobków.

 

+

 

53 minuty temu, Mosze Red napisał(a):

Moja rada, kup auto którego cena nie będzie wyższa niż twoje kwartalne zarobki, przygotuj się, że trzeba będzie w nie włożyć jeszcze z 10k.

 

A kasę, którą chciałeś ładować w droższe auto przeznacz na inwestycje.

 

vs

 

51 minut temu, Dowódca plutonu napisał(a):

Nissan Xtrail był na wiosnę za 150 000 złociszy.
Ziomber kupił i mówi, że kobiety się patrzą.

 

 

i dlatego lubię takie tematy bo od razu widać kto w życiu jakimiś pieniędzmi obraca i ma łeb na karku, a kto... no cóż :D 

 

Ja podtrzymuję swoją radę dla Ciebie @Carl93m - YOLO i na spokojnie Tesla lub Lambo :D 

 

Tutaj jest zresztą podobny temat, też programisty:

 

 

Edited by niemlodyjoda
  • Like 2
  • Thanks 2
  • Haha 2
Link to comment
Share on other sites

10 godzin temu, Carl93m napisał(a):

Człowiek moim zdaniem ma wpisane w geny chęć "pokazania się"

 

Chłopie, serio? :)

 

PS. No offence, bo wiesz, że Ci kibicowałem i nadal kibicuję ;) Wskoczyłeś w krótkim czasie na dobre zarobki, własną nauką i pracą. A to bardzo wiele. Ale każdego warto czasem sprowadzić na ziemię, po przyjacielsku ;)

  • Like 4
Link to comment
Share on other sites

19 minut temu, Obliteraror napisał(a):

Ale każdego warto czasem sprowadzić na ziemię, po przyjacielsku

 

Szczególnie, że życie to sinusoida jeśli chodzi o finanse i raz jest więcej, a raz mniej.

 

Oczywiście, jak komuś sinusoida lata między dużo, a bardzo dużo nie musi się tym przejmować.

 

Ale 20 k to nie jest bardzo dużo. 

 

Wchodzenie w jakąkolwiek formę zadłużenia, żeby coś kupić "na pokaz" jest nieroztropne, bo sytuacja życiowa potrafi się niespodziewanie zmienić.

 

A jak autor wątku chce mieć auto co się paniom podoba to i  za 60 k znajdzie.

 

 

Z racji wykonywanego zawodu raczej nie potrzebuje auta typowo reprezentacyjnego.

 

Z racji miejsca zamieszkania trudno mi ocenić jaki poziom użyteczności ma mieć to auto, czy ma być pakowne, czy ma mieć napęd 4x, czy ma być terenowe itp. Jak potrzebuje konkretnych cech użytkowych, to powinien celować w auto z takimi cechami.

 

Jak nie ma specjalnych wymagań co do użyteczności, to może sobie za 60k kupić fun car, wybór szeroki Nissan 350z, Lexus 430 SC, Audi TT - to tylko przykładu, co kto lubi.

  • Like 6
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Problem nie jest w Twoich zarobkach lecz w tym, że nowe auta to teraz tandeta ;)

 

Ziomek zakupił ostatnio nowego Mercedesa, przy przebiegu 5tys km tablet połączony z cyfrowymi zegarami obsługujący w zasadzie wszystko (radio, klima, podgrzewanie foteli, ustawienia, navi itp) zaczął migać, czasem gasł całkowicie. Oddał do ASO na gwarancję - nie wiedzieli w czym problem. Usunęli choinkę błędów, zaaktualizowali soft i gotowe. Po tygodniu powtórka. Oddał wkurwiony znowu auto, wymienili wspomniany "tablet" za 40 tys zł, w ramach gwarancji oczywiście.

 

Inny znajomy w 2021 kupił nową BMW, silnik klęknął przy 90tys km przebiegu, jeździł normalnie, nie katował auta.

 

Jak te auta będą się sprawowały po kilku/kilkunastu latach oraz po gwarancji nawet nie chce wiedzieć.

Zabezpieczenie antykorozyjne to też nieporozumienie, auta korodują po pierwszej zimie (ale takie mamy normy Unijne wobec ekologii - wszystko ma być eko, nawet lakier i ocynk). Dla mnie w obecnej chwili szkoda kupować auto z salonu bo w większości to zwyczajne tandety.

Edited by Szczery Człowiek
  • Like 5
Link to comment
Share on other sites

12 godzin temu, Carl93m napisał(a):

Plusy:

- Spełnienie jednego z tych mniejszych marzeń

Chociażby z tego powodu bym kupił, osobiście uważam że w większości przypadków facet powinien mieć auto, być mobilnym i w 100% niezależnym, jest to też jak wiadomo pewien męski atrybut, coś jak koń kiedyś;)

  • Like 2
  • Thanks 1
  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

40 minut temu, Mosze Red napisał(a):

Ale 20 k to nie jest bardzo dużo. 

 

Pracownika? Oficjalnie to stawka zarobków (netto) paru % Polaków AD 2024. Nie jest zatem źle ;)

 

Ale bardziej bym sugerował, by nie pakować się w leasing czy nową furę w przypadku pierwszego posiadanego samochodu w życiu. Niezależnie od aktualnych zarobków. W takiej opcji szedłbym osobiście w coś sporo tańszego. 

 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Seat mokrym marzeniem :D

Leasing się opłaca przy segmencie premium. Szkody, Sełaty, Nissany(za wyjątkiem gtr i 370 xD) i inne chujowiny zostaw w spokoju.

Primo, na pierwsze auto nie kupuj wypasu ani się nie zobowiązuj w leasing.
Kup coś żeby się nauczyć jeździć przez rok i potem sobie przypierdol fajną furkę. ALE NIE SEŁATA :D 

Link to comment
Share on other sites

17 minut temu, Karol Celny napisał(a):

budżecie do 60k zł

30k na zakup i 30k na serwis 🤣🤣🤣.

 

Godzinę temu, Szczery Człowiek napisał(a):

. Oddał do ASO na gwarancję - nie wiedzieli w czym problem

 

Godzinę temu, Szczery Człowiek napisał(a):

zł, w ramach gwarancji oczywiście.

Tutaj poruszyłeś ciekawą kwestię.

Wbrew pozorom o czym niektórzy tutaj piszą kupno( czy nabycie w innej formie) auta fabrycznie nowego wcale nie wiąże się z 3- 5l bezproblemowej eksploatacji. ASO migają się od napraw gwarancyjnych jak cygan czy moke od pracy.

Niejednokrotnie wiąże się to z bataliami sądowymi.

  • Like 6
  • Haha 2
Link to comment
Share on other sites

1 minutę temu, Atanda napisał(a):

Pierwsza awaria przewyższy wartość tego "auta"

Zależy od egzemplarza, silnik raczej pancerny, oczywiście trzeba pamiętać o wymienaniu wszystkiego na czas.

 

Posprawdzać dobrze zawieszenie, napędy i skrzynię biegów.

Link to comment
Share on other sites

Jakieś +/- 10 lat temu, moja koleżanka wymyśliła sobie, że musi mieć auto z salonu. Bo chce się przed koleżankami popisać. Mąż jej to odradzał, bo nawet używane auto dupę zawiezie do roboty. No ale sie uparła. Zdecydowali się wziąć kredyt na to auto. Z drugiej strony nie chcieli się pchać w zbyt duże obciążenia kredytowe. Skończyło się tak, że na kredyt ówcześnie kupili z salonu Skodę Rapid, ale żeby wyszło tanio, najuboższą wersje, totalnego golasa. Auto miało klimę na pokrętła, nawet szyby były z korbką jeszcze. Ale było NOWE.

Mąż był zawodowym kierowcą. Miał wypadek, który wyeliminował go z pracy na ponad 2 lata. Jako kierowca, miał najniższą krajową, a drugie tyle wypłaty stanowiły dodatki, frachty, kilometrówki i inne takie. Na tamet czasy jakoś tak chyba było, że jego wypłata spadła nagle z 5,5tys do 2,5tys czy jakoś tak. No w każdym razie przez pół mniej. A kredyt trzeba było spłacać. Myśleli nawet żeby to sprzedać. Tylko nikt nie chciał kupić zerowego wyposażenia.

 

Jeżeli to ma być Twoje pierwsze auto, to zastanów się co chcesz. Sedan, kombi, SUV czy może kabrio, żeby się dupy patrzyły. Obstawiam, że sam jeszcze nie wiesz. Dlatego nie wydawaj całego hajsu. Kup jakiekolwiek auto, takie jakie Ci wpadnie w oko. Po roku będziesz wiedział czego chcesz. Czy będziesz chciał mniejsze czy większe. Czy diesla czy benzynę. Niebieskie czy czerwone. Kombi czy SUVa. A może miniVana? Automat czy manual? Szybsze a może wygodniejsze. 

 

U mnie pierwszym autem był Golf "trójka". Potem Fabia Kombi. A że spodobało mi się jeżdżenie takim autem, które niejednokrotnie się przydawało, potem kupiłem Astre też kombi. A od 4 lat jeżdżę Superbem też kombi.

 

A jeszcze inny przykład: kumpel ma Skode Kodjak, i jego ojciec też. Jeden diesla, drugi benzynę. Całkiem inne wyposażenie, kolor, tapicerka. Całkiem inaczej dbają o auta. Jedno bym odkupił, do drugiego nawet bym nie wsiadał. 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Kolega kupił Mustanga ściągniętego z USA.

Oczywiście po kolizji, wprawne oko wykryje różnice w spasowaniu blach, no ale do szpanu to idealny samochód.

Słychać go i ludzie się oglądają.

 

Dał za niego 44 tysiące. Po kilku miesiącach sprzedał za podobną kwotę.


Według mnie to jest lepsze rozwiązanie niż ładowanie 3 tysięcy miesięcznie w samochód, który nie jest Twój.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Kup za gotówkę auto za 50.000. Spokojnie znajdziesz samochód z rocznika 2015-2016.

Sam jeżdżę Chevrolettem Captiva z 2014 i nie mam zamiaru go zamieniać na nic innego a mogę. 

Skoro nie masz 180.000 to Cię nie stać. Kredyt i leasing to zlo.

Nie podejmuj jednej z głupszych decyzji w życiu. 

 

Nigdy nie kupię auta z salonua moge. A Ty piszesz o leasingu. 

Wszystko za gotówkę. Tylko i wyłącznie g-o-t-o-w-k-a. 

I nigdy nowe. Już po roku lub dwóch może stracić 20-30%. Używane, starsze tak szybko na wartości nie tracą a wiele z nich jeszcze latami może Ci posłużyc. 

Edited by Rapke
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

26 minut temu, Kiroviets napisał(a):

30k na zakup i 30k na serwis 🤣🤣🤣.

 

 

Tutaj poruszyłeś ciekawą kwestię.

Wbrew pozorom o czym niektórzy tutaj piszą kupno( czy nabycie w innej formie) auta fabrycznie nowego wcale nie wiąże się z 3- 5l bezproblemowej eksploatacji. ASO migają się od napraw gwarancyjnych jak cygan czy moke od pracy.

Niejednokrotnie wiąże się to z bataliami sądowymi.

Bo tak jest. ASO wie, że nowe samochody to kibel jeżeli chodzi o jakość więc muszą udawać, że nie wiedzą o co chodzi, a wszelkie naprawy zwalać na "złą jazdę i użytkowanie klienta". Wiedzą, że co któryś klient się nabierze albo odpusci. Uwierzy że sam rozwalił silnik/skrzynie/klimę czy cokolwiek innego. Oni sobie zdają jaki to shit, kumpel który pracuje w salonie sam mi odradzał kupno nowego. Chłopaki którzy pracują w fabryce mówią, że jest takie tempo i pośpiech ze wszystkim (łącznie z redukcją kosztów i etatów), że kontrola jakości nie istnieje i zwyczajnie nie ma czasu aby te auta dopieścić i zrobić porządnie. Wszędzie cięcia kosztów.

 

Tylko co miał powiedzieć mój sąsiad który w nowym Superbie nie dojechał z salonu do domu bo rozsypała się automatyczna skrzynia biegów?  Nie dojechał z SALONU do domu. Na początku powiedzieli, że musiał zajechać automat :D Ale jak zaczął im kurwić, grozić prawnikiem i prasą to wzięli to na siebie. Po gwarancji te auta nie będą nic warte bo wszystko się będzie pierdoliło.

  • Like 2
  • Haha 2
Link to comment
Share on other sites

20 minut temu, Karol Celny napisał(a):

Posprawdzać dobrze zawieszenie, napędy i skrzynię biegów.

 

OP kupuję swoje pierwsze auto, dodam nieskromnie 😂 😂.

 

Wizyta na SKP też niewiele może tu wnieść.

 

O januszowych patentach z zagęszczaniem oleju w skrzyni nie wspomnę.🤦🤣

 

Polecanie tej A8 z wnętrzem Touarega uważam ogólnie za odklejoną opcję - jak ktoś ma hajs na zakup i utrzymanie oraz wie co i jak sprawdzić; wie jakie mankamenty w danej cenie można zaakceptować- nie pyta o to.😉

10 minut temu, Szczery Człowiek napisał(a):

ów?  Nie dojechał z SALONU do domu

Faktycznie gruuuubo.🤣

Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.