Jump to content

Nie warto pomagać menelom w potrzebie


Strusprawa1

Recommended Posts

2 godziny temu, Brat Jan napisał(a):

Jeśli chodzi o lubelskie to tam chyba w części południowej są czarnoziemy te same co na Ukr więc produktywność na tyle duża, że można z tego dobrze żyć?

Odnośnie wysokiego odsetka rolników to były kom na fejsie na fanpagu "kartografia jakaś tam", który wrzuca sporo ciekawych mapek statystycznych, że spora część pracuje na czarno w małych firmach ze względu, że nie opłaca im się przenosić do zus bo nie wiadomo jak długo popracują, ani jak długo firma utrzyma się na rynku, A emerytury z zus i krus się nie sumują więc korzystniej mieć ciągłość w krus.

Nie, niestety nie ma za wiele czarnoziemów. Czarnoziemy są na małej części terytoriów (gdzieś są mapy). Jak za dziecka mieszkałem u babci od strony mamy w Masłomęczu, to mieliśmy pole z czarnoziemów - 1 hektar (resztę oddała dzieciom). Można było tam sadzić całkiem produktywnie wszystko, łatwo rosło, dużo chwastów było, generalnie niebo. Jednak pojedzie się w okolice Chełma, Zamościa, a nawet na zachód od Hrubieszowa w okolice Uchań czy Nieledwi (wyżyna grabowiecka), to już są pola gliniane. Po drugiej stronie Bugu chyba też cudów nie ma. Na Ukrainie dobre pola są na dalekim wschodzie koło Charkowa, Dniepropietrowska itd. 

Miałem kolegę, który mieszkał przy Bugu (Czumów), którego ojciec miał 50+ hektarów czarnoziemów i był milionerem. 

 

Właśnie z tej stronki na fb wziąłem te mapy. Są mega ciekawe i naprawdę pokrywają się z rzeczywistością. W Chełmie ogrom ludzi pracuje w budżetówce. Gdzie są biznesy prywatne, to zazwyczaj własnie na czarno przy produkowaniu pudełek. Może jak zbudują drogę Lublin-Chełm szybkiego ruchu, to się poprawi.

 

9 godzin temu, Obliteraror napisał(a):

Muszę, wybaczcie, zrobić małą dygresję. Widzę, że wiedzę nie jedynie o stosunkach międzynarodowych masz, ehmmm, nie za wielką ;)

 

O potencjale i wielkości śląsko - dąbrowskiego regionu również. To tak, na szybkie repetytorium: zarobki, sieć dróg i autostrad, ludność konurbacji górnośląskiej, ilość terenów leśnych, chyba wystarczy na start.

Miałem na myśli, że te miasta śląskie się wyludniają i nie mają zbyt jasnej przyszłości w większości. Wymieniłem te 5 miast gdzie młodzi walą niczym za granicę oraz gdzie są perspektywy. Na przykład Kraków, Wrocław i Warszawa to są ogromne ośrodki IT. Firm naj/banych jest na każdym kroku. Nie kojarzymy tego z konurbacją górnośląską czy Łodzią mimo że ludnościowo są ogromne. Śląsk i Łódź są cieniem swojej industrialnej historii. Zaludnienie Śląska wynika z tego, że dawniej pracownicy walili tam z całej Polski by być górnikami (mam w rodzinie górników śląskich, a jestem z lubelskiego) i z tego ten teren żył. Teraz się nie opłaca, bo węgiel jest głęboko, a australijski węgiel jest odkrywkowy, wiec lepiej sprowadzać. Łódź natomiast był ogromnym ośrodkiem przemysłowym i już aż tak nie ma popytu na przemysł. Rolę przejęła Wielkopolska i Dolnośląskie. Chociaż Łódź dalej ma zajebiste położenie w sercu Polski. 

2 godziny temu, Brat Jan napisał(a):

Miasto mi się podobało bardziej niż Kraków, niestety każdy kto tam mieszka mówi, że po najeździe wschodnich ludzi czuje się dziwnie.

Wchodzę do Żabki, a tam dwoje personelu i gadają sobie po ukr. Chłopak z tatuażami lat poniżej 30, ale kontaktowny i łamaną polszyczną można było pogadać. Laska w wieku podobnym, ale z niż nie gadałem.

Kraków jest piękny i wydaje się bardziej polski od Warszawy (tj. historia, architektura, wystrój). Byłem ostatnio 10 lat temu odwiedzając studiującego brata. Fajne zoo na wzgórzu tam mają i centrum. Uczelnie także są tam w większości elitarne. Ogrom młodych przyjezdnych z Podkarpacia. Może lepiej nie jechać by nie psuć sobie dawnych wspomnień jeśli jest mniej polsko.

10 godzin temu, Phantom Slasher napisał(a):

Małe pytanie na sam początek - po co pomagałeś menelowi? Medal dostaniesz za to? Talon na gurwy i balon?

Zawsze pomagałem menelom dotąd. Pewnie przez takie wychowanie katolickie albo ponieważ blokował drzwi i by się nie zamknęły. Zapewne i jedno i drugie. 

10 godzin temu, Obliteraror napisał(a):

Strzeż się swoich pierwszych odruchów. Zwykle są szlachetne.

 

Rada, którą Maurice de Talleyrand dawał młodym adeptom dyplomacji.

 

;)

 

Aż mi się przypomniał Rafał Mazur. Trzeba powrócić do jego dobrych rad.

  • Like 2
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Wiesz, jak pomagasz takim ludziom, to musisz się spodziewać tego, że nie odwzajemnią koniecznie twoich dobrych odruchów. Na tym poniekąd polega ich menelstwo, że bezdomny alkoholik jest trochę jak małe krnąbrne i rozpieszczone dziecko, ale przemieszane z tymi resztkami dorosłości. Większość z nich tkwi w nałogu, bo uważają, że to świat im zawinił (czasami też jest tak, że ktoś im zawinił i zniszczył ich psychicznie). Ten, kto pomaga powinien to robić z pocałowaniem ręki, bo on - menel - jest cierpiętnikiem za sprawę. Nędza to nie jest po pierwsze brak pieniędzy, ale nędza duchowa i psychologiczna. Nie mówię, żebyś im nie pomagał. Tylko miej na uwadze to, że niekoniecznie podziękują. Po prostu pomyśl tak: jeśli nawet nie podziękuje, wykiwa czy zrobi scenę, to czy chciałbym się zamienić na taki los? Kto z postronnych pasażerów uważał, że faktycznie zrobiłeś mu coś? Nikt. Wszyscy pewnie patrzyli na niego z irytacją i zażenowaniem.

Edited by I1ariusz
  • Like 4
Link to comment
Share on other sites

1 hour ago, Piter_1982 said:

Jakby ludzie z prowincji dostali takie wspomaganie to też chętnie by się przenieśli.

Niekoniecznie.

Nawet z prowincji, Polak oczekiwałby w Warszawie tych 3k na kawalerkę, 2k na czynsz i żywność, no i żeby choć ten tysiąc został. Czyli minimum 6 tysięcy netto.

W kontraście uchodźca, mający 4500zł, już uważa to za "godne zarobki", właśnie w takiej żabce, uberze, volcie czy innej januszexowni. Bo płaci 5 stówek za pokój z 3 współlokatorami, żre najtańszy syf ze stonki itd. Pomijam nachodźców socjalnych, ci nie pracują.

 

Gdyby każdy pracownik w Warszawie zarabiał "godnie", to koszty życia od razu urosłyby o 50% albo i więcej... "neokolonializm lokalny", i tyle.

 

4 hours ago, Strusprawa1 said:

Zawsze pomagałem menelom dotąd.

Menel trochę jak kobieta - polega na gadzim mózgu, instynktach, odruchach. Jeśli obrał Cię na cel, to znak, że trzeba się zastanowić, co takiego "dojrzał". Dla nich kwestia błyskawicznej oceny czy dostaną piątaka, czy w mordę, to kwestia przeżycia/wypicia - i są w tym dość dobrzy.

Niestety wiem - dawno temu na pewnym marketowym parkingu, dwóch się ścigało by do mnie dotrzeć, choć mieli z dwie dziesiątki innych potencjalnych celów 😕 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu, Kespert napisał(a):

Niekoniecznie.

Nawet z prowincji, Polak oczekiwałby w Warszawie tych 3k na kawalerkę, 2k na czynsz i żywność, no i żeby choć ten tysiąc został. Czyli minimum 6 tysięcy netto.

W kontraście uchodźca, mający 4500zł, już uważa to za "godne zarobki", właśnie w takiej żabce, uberze, volcie czy innej januszexowni. Bo płaci 5 stówek za pokój z 3 współlokatorami, żre najtańszy syf ze stonki itd. Pomijam nachodźców socjalnych, ci nie pracują.

 

Gdyby każdy pracownik w Warszawie zarabiał "godnie", to koszty życia od razu urosłyby o 50% albo i więcej... "neokolonializm lokalny", i tyle.

 

Menel trochę jak kobieta - polega na gadzim mózgu, instynktach, odruchach. Jeśli obrał Cię na cel, to znak, że trzeba się zastanowić, co takiego "dojrzał". Dla nich kwestia błyskawicznej oceny czy dostaną piątaka, czy w mordę, to kwestia przeżycia/wypicia - i są w tym dość dobrzy.

Niestety wiem - dawno temu na pewnym marketowym parkingu, dwóch się ścigało by do mnie dotrzeć, choć mieli z dwie dziesiątki innych potencjalnych celów 😕 

 

Właśnie chodzi o to, że spora grupa przyjezdnych nie płaci za pokój ani złotówki, a żyją w niezłych warunkach. Nie będę podawał szczegółów, ale znam jeden hostel gdzie właściciel dostaje pieniądze, a NGO kwateruje tam przybyszów. Z tego co mówił, nie ma problemu by podpisywać dalej te umowy jeśli ktoś ma nieruchomość i jest chętny. 

  • Like 2
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

W dniu 9.12.2024 o 00:22, Obliteraror napisał(a):

Strzeż się swoich pierwszych odruchów. Zwykle są szlachetne.

 

Moim zdaniem powinno się to wbijać już dzieciom w podstawówce:).

Do tego "Książę" Machiavellego jako lektura obowiązkowa w szkole średniej :).

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

W dniu 9.12.2024 o 10:59, Strusprawa1 napisał(a):

Pewnie przez takie wychowanie katolickie albo ponieważ blokował drzwi i by się nie zamknęły.

Ludzie w większości, a zwłaszcza tacy nie docenią takiej pomocy. Większość będzie podejrzewała, że podświadomie zrobiłeś to interesownie, taki "nice guy".

 

Bądź bardziej egoistyczny, to Twoje życie, nie menela.

Edited by Phantom Slasher
  • Like 4
Link to comment
Share on other sites

On 12/8/2024 at 10:30 PM, Strusprawa1 said:
On 12/8/2024 at 10:22 PM, Alejandro Sosa said:

Pierwszy lepszy menel go zakręcił, a na wojnę to by się pchał... 

Nie zakręcił mnie.

 

Nie, wcale...

 

Angole mają takie powiedzenie:

 



Sticks and stones may break my bones but woods will never hurt me.

 

Bardzo angielskie. Bardzo przydatne.

Warto je sobie przyswoić i stosować.

Pozwala zachować zimną krew i nie wpieprzyć się w głupią rozróbę.

Czasem, nie mówię w tym przypadku, różni celnicy mogą stosować te traktuje żeby kogoś sprowokować a potem mu spuścić łomot albo go okraść. Warto rozumieć, że nie przejmując się wyzwiskami nie od/dajesz napastnikowi kontroli.

 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.