Jump to content

Czy boicie się śmierci?


Strusprawa1

Recommended Posts

Witam. Miałem dzisiaj rano koszmar. Było w nim to, że moja babcia, która zmarła 10 lat temu paliła się w krematorium, a ja mogłem widzieć to za wielką szybą. Obudziłem się i myślałem o tym, że nie będę żyć wiecznie, że wizja tego, że ciało, o które dbam, odżywiam, które jest tkanką biologiczną w końcu umrze - wyparuje, nie będzie istniało, nie będzie wykonywało swojej roboty... Dodatkowo fakt, że ludzie starzeją się, co z punktu widzenia naukowego jest zużywaniem się ciała (porównanego do rysowania się płyty) również sprawia, że otacza mnie strach. Współczesny świat pozwolił zapomnieć o nieuchronności śmierci oraz o przemijaniu. 

Jak sobie to tłumaczycie? Czy was ta wizja motywuje czy demotywuje? 

Mi ciężko uwierzyć w życie po śmierci. To co myślę jest w biologicznym mózgu. W ciągu minuty po śmierci komórki nerwowe umierają - zapadają się w sobie. Nie ma bólu, cierpienia, płaczu, ale także nie ma radości, ukojenia, spokoju - po prostu z tego co wiadomo obecnie nie ma nic. 

Jak miałem 15 lat, to modliłem się dużo by pogadać z moim ojcem, który umarł jak miałem 1 rok. Nic to nie dało. Jeździłem nad jego grób na cmentarz i wzywałem go. Nic to nie dało, a tylko sprawiało, że śnił mi się także martwy. 

 

Także tydzień temu na Netflixie oglądałem ciekawy serial - Cassandra. Oczywiście jak na Netflixa przystało było tam trochę gejów i czarnych, ale ogólny sens tego jest ciekawy - był chłop, który opracowywał przeniesienie umysłu ludzkiego do maszyny. Użył to na swojej żonie, która chorowała na raka. Była ona domem inteligentnym (z jednym robotem i telewizorami). Jednak pokazany jest proces przenoszenia - oryginalny biologiczny człowiek umarł, zaś w maszynie była kopia jej umysłu. Kojarzy się tu trochę przypadek z paradoksem teleportu i świadomości. 

 

Czyli na logikę jedyną drogą by pokonać śmierć jest naprawa biologicznych tkanek, co jest ekstremalnie trudne, a być może niewykonalne. 

  • Like 8
Link to comment
Share on other sites

Każdy i tak umrze więc sam "Strach" przed śmiercią jest "zbędny" ?

Kwestia tego w co wierzysz lub nie, jak żyjesz, jakim jesteś człowiekiem dla innych, co po sobie zostawisz.

 

 

Jeśli nic dalej nie ma to jak byś zasnął, jeśli coś jest dalej to ludzie którzy tam byli mówią że to jak przejście przez drzwi w sensie tu zamykasz oczy a tam otwierasz, nasze życie ziemskie to podobno zabawa a nawet nie my nie jesteśmy w stanie w pełni pojąć tego co jest transcendentne będąc tutaj na ziemi.

To moje prywatne zdanie i nie chcę wchodzić w dyskusję i kłótnie, życie bez Boga to nie jest życie, Życie dla samego siebie stawianie siebie w centrum wszechświata tylko materializm często kosztem innych, gonisz króliczka którego nigdy nie złapiesz i zawsze będzie jakieś "ale" "czegoś mi brakuje w życiu".

 

Czym bardziej zagłębiam się w biologię człowieka i widzę ten cały "fine tunning" jak to wszystko ze sobą współgra w gigantycznej mega skomplikowanej orkiestrze (i ogólnie cały wszechświat) to tym bardziej się upewniam w mojej wierze w Boga.

 

Ale mówię to moje prywatne zdanie, moje osobiste przeżycia także nie chcę wchodzić w dyskusję, przepychanki i trollingi.

Edited by bassfreak
  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

Strach przed śmiercią jest instynktowny. Ogólnie jak wyjdziesz kiedyś z ciała to się jeszcze ucieszysz. Niebywała lekkość i beztroskość. Śmierć jest iluzją tak jak i otaczający nas świat. Mózg nie jest tobą a bardziej projektorem- odbiornikiem świata materialnego. 

  • Like 9
Link to comment
Share on other sites

Teraz, smerf napisał(a):

Strach przed śmiercią jest instynktowny. Ogólnie jak wyjdziesz kiedyś z ciała to się jeszcze ucieszysz. Niebywała lekkość i beztroskość. Śmierć jest iluzją tak jak i otaczający nas świat. Mózg nie jest tobą a bardziej projektorem- odbiornikiem świata materialnego. 

Ja osobiście też lubię analogię że ciało to samochód a my jesteśmy w środku tylko czasowo kierowcą.

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

Jaka alternatywa? Żyć wiecznie, słońce się wypali a Ty będziesz zawieszony gdzieś w przestrzeni kosmicznej na zawsze? To dopiero piekło.

Jesteśmy zwierzętami, po śmierci jest niebyt. Najlepiej przeżyć to życie tak żeby za wiele nie żałować na koniec (znaczy nie mieć w życiu rozterek i nie mieć empatii). Ja póki co umierać nie chce bo jakbym chciał to wiadomo, jestem człowiekiem czynu ale też raczej nie spodziewam się ze mnie tu jeszcze czeka cos ciekawego.

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

Nie sądziłem że będzie tutaj taki temat, a więc przeżyłem wypadek którego nie powinienem, byłem w śpiączce... Widziałem rzeczy których nie zapomnę, w skrócie jakby w grupa ludzi, rozpoznałem tam dziadków, okazało się że jakby cały ród na polanie pięknego lasu wokół ogniska, wiele pokoleń, Boży tron w miejscu światłości... Jeśli kogoś ciekawi więcej, zapraszam na priv. Uważam że człowiek ma nieśmiertelną duszę, w myśl wypadku jakbym umarł (koniec linii czasowej), dostrzegam wiele rzeczy których mi się nie zgadza, są podobne, a nie takie jak kiedyś zapamiętałem. Wydaje mi się że przeskoczyłem teraz jakby do innej rzeczywistości/linii czasowej. Nie chcę żeby ktoś mnie miał za wariata, takie luźne spostrzeżenia.

  • Like 8
Link to comment
Share on other sites

Kiedyś się bałem, teraz już nie. Co ma być to będzie.

 

Czy jest życie po śmierci? Nie wiem, ale kiedyś się przekonamy o tym wszyscy. Różnych teorii jest cała masa, od wędrówki dusz zaczynając, na biologicznej śmierci i nicości kończąc. 
 

Raczej staram się cieszyć z doświadczeń jakie można tu na ziemi zdobywać, tych dobrych i tych złych. 
 

Jeżeli jest życie po śmierci i wędrówka dusz, lub reinkarnacja jest prawdziwa jedyne na co mam nadzieję, że będę pamiętał podświadomie ciężkie lekcje życiowe które mnie dotknęły i wnioski jakie z nich wyciągnąłem. 
 

 

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu, Strusprawa1 napisał(a):

Mi ciężko uwierzyć w życie po śmierci. To co myślę jest w biologicznym mózgu. W ciągu minuty po śmierci komórki nerwowe umierają - zapadają się w sobie. Nie ma bólu, cierpienia, płaczu, ale także nie ma radości, ukojenia, spokoju - po prostu z tego co wiadomo obecnie nie ma nic. 

Mi nie jest akurat ciężko w to uwierzyć. Widziałem kilka razy w życiu rzeczy totalnie niewytłumaczalne i jestem więcej niż pewien, że ten świat zawiera znacznie więcej niż tylko to co jesteśmy w stanie zobaczyć i racjonalnie wyjaśnić. Może też zobaczysz w swoim życiu rzeczy, które Cię do tego przekonają. Nadal nie mam pewności czy istnieje życie po śmierci, ale istnieją pewne energie, które potrafią się czasami manifestować w naszym świecie i są conajmniej trudno wytłumaczalne z punktu widzenia racjonalnego umysłu. Jest wysoce prawdopodobne, że energia, którą przecież w sobie mamy, kontynuuje w jakiejś formie egzystencję nawet po śmierci fizycznego ciała, w tym lub w innym wymiarze. Według mnie, jeżeli istnieje życie w zaświatach, to prawdopodobnie o tym ciele, które masz tutaj będziesz pamiętał tak jak teraz pamiętasz o paznokciach obciętych trzy tygodnie temu. To wszystko co mamy tutaj nie będzie miało najmniejszego znaczenia. 

 

Kiedyś czytałem o ciekawym przykładzie: ciało jest niczym telewizor. Telewizor odbiera pewien sygnał, przekazuje energie, którą widzisz w formie obrazu. Jeżeli zniszczysz telewizor to nie oznacza, że sygnał znika, on nadal gdzieś tam jest. Znika jedynie przekaźnik. Myślę, że bardzo podobnie może być z ciałami i duszami. 

 

Boję się śmierci, ale mam kilka sposobów żeby ten lęk zmniejszać. Strach przed śmiercią jest zupełnie normalny, bo lęk przed nieznanym to coś zupełnie normalnego, Ale według mnie i tak ta krótka chwila kiedy umieramy jest niczym w porównaniu z cierpieniem jakie musimy znosić podczas egzystencji na tym świecie. Osoby będące na skraju śmierci, np. przez wykrwawienie, często porównują to co się dzieje do zasypiania. Sen jest bratem śmierci. Można powiedzieć, że co noc ćwiczymy utratę świadomości. Czy boisz się kiedy zasypiasz? Raczej nie. Śmierć jest naturalna, tak samo jak narodziny, sen, czynności fizjologiczne. Poza tym nawet jeżeli nie ma nic po śmierci, to też wszyscy mamy ten stan już dobrze przećwiczony - wszyscy kiedyś już nie żyliśmy, przed urodzinami. 

Edited by Orkan1990
  • Like 5
Link to comment
Share on other sites

 

2 godziny temu, Strusprawa1 napisał(a):

ciało, o które dbam, odżywiam, które jest tkanką biologiczną w końcu umrze - wyparuje, nie będzie istniało, nie będzie wykonywało swojej roboty

 

Ależ oczywiście, że ciało będzie istniało i będzie nadal wykonywać swoją robotę. Na tej planecie jeden organizm żeruje na drugim. Gdy twoje ciało będzie już leżało w grobie, wiesz jaką ucztę będą miały wszelkiej maści mikroorganizmy? To będzie trwało conajmniej dekadę. Przysłużysz się planecie. Na tej ziemi wyrosną później następne istnienia, natura sobie świetnie zagospodaruje twoje prochy.

 

Też miałem ciężkie sny dziś rano. Kwestia układu planetarnego, który tak wpływa na metabolizm, szczególnie to się dzieje podczas pełni.

 

25 minut temu, Scorsky napisał(a):

Widziałem rzeczy których nie zapomnę, w skrócie jakby w grupa ludzi, rozpoznałem tam dziadków, okazało się że jakby cały ród na polanie pięknego lasu wokół ogniska, wiele pokoleń, Boży tron w miejscu światłości

 

Czy widziałeś rzeczy, które są w jakikolwiek sposób nie oparte na wiedzy/informacjach/wizjach innych ludzi, które masz w swoim oprogramowaniu? No właśnie. 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

58 minut temu, Martius777 napisał(a):

Traktuję śmierć jako zakończenie kolejnej inkarnacji po odkryciu swoich kilku dawnych wcieleń :)

 

 

A w jaką wersję reinkarnacji wierzysz obecnie? Hinduska mówi o tysiącach wcieleń. Buddyjska zdaje się do momentu oświecenia, a nowoczesna ezoteryka od pana Popko mówi np. o 6-8 i koniec. Leszek Żądło zdaje się pisał o około 30.

  • Like 1
  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

Mam wrażenie, że śmierci najbardziej obawiają się ludzie, którzy dali się zagonić w kołowrotki chomikowe pt. 'korpo-wyścig' i 'projekt-rodzinka', bawiąc się w prześcigania ile to hajsu nie zdobyli, ile to dup nie obrobili i ile to dzieciaków nie natrzepali.

Trochę się człowiek zaczyna prostować jak przeżyje np. jakiś wypadek, z którego udało się ujść bez szwanku albo z małym uszczerbkiem na zdrowiu. Nagle człowiek sobie uświadamia, jak BARDZO jest się śmiertelnym i trochę się zmieniają priorytety w życiu, a co najmniej zaczynacie trochę inaczej patrzeć na swoje życie i funkcjonowanie. A na pewno na tyle, że jakieś dodatkowo zarobione 'szekle' czy np. laska wygrażająca odejściem od was myśląca, że to robi na was wrażenie jest przy tym kompletnie niczym znaczącym.

Edited by Hubertius
  • Like 9
Link to comment
Share on other sites

Ja kiedyś słuchałem o tym co dzieje się z nasza dusza po śmierci. 

 

Mianowicie trafia ona do wielkiej puli dusz i wraca spowrotem do Ciała na ziemi, które często jest  blisko innych dusz z którymi byliśmy blisko na ziemi (rodzine, znajomi itd)

Innymi słowy, jakby brać to za "pewnik" to w teorii twój zmarły dziadek mógł wrócić pod inna postacią - córka, syn itd. (creepy trochę)

 

Ma to dla mnie jakiś sens i czasami się zastanawiam czy jak umrę i będę wolną duszą to czy tam gdzieś(w świecie dusz) mam jakiś dom, pamietam inne wcielenia itd, a potem po prostu zaś zapierdalam do roboty do kolejnego ciała by odbębnić swoje na ziemi.

Ogólnie ta wizja jest mi nawet bliska.

 

 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

Oczywiście, reszta to spekulacje.

 

Godzinę temu, smerf napisał(a):

Ogólnie jak wyjdziesz kiedyś z ciała to się jeszcze ucieszysz. Niebywała lekkość i beztroskość. Śmierć jest iluzją tak jak i otaczający nas świat. Mózg nie jest tobą a bardziej projektorem- odbiornikiem świata materialnego. 

Śmierć nie jest iluzją, mózg jest tobą.

Wychodzi na to samo.

Link to comment
Share on other sites

Biorąc pod uwagę w jakim kierunku zmierza ten świat i to jak się człowiek poznał na ludziach to zdecydowanie dużo mniej się boję śmierci niż powiedzmy 20 lat temu. Też czytałem, że śmierć to swego rodzaju wybawienie, poczucie jakiejś lekkości, wyzwolenia, tak było przynajmniej napisane w książce "Wędrówka dusz". Jakiś kolega co wyszedł ze śpiączki tutaj widzę, że potwierdza podobny przebieg wydarzeń. A co, jeżeli na tamtym świecie będziemy mogli spotkać się z tymi, których już z nami nie ma, nie chodzi mi o rodzinę czy znajomych ale nawet zmarłe gwiazdy popkultury ? To by było fascynujące porozmawiać np z Paulem Walkerem albo Michaelem Jacksonem. Albo, że budzimy się na innej planecie, w cywilizacji, której ludzkość nie poznała. Może nawet obudzimy się tutaj na Ziemi ale np. w czasach starożytnych ? Nie jest nigdzie powiedziane, że nie możemy się cofnąć w czasie.

Edited by doler
  • Like 5
Link to comment
Share on other sites

48 minut temu, Alejandro Sosa napisał(a):

A w jaką wersję reinkarnacji wierzysz obecnie? Hinduska mówi o tysiącach wcieleń. Buddyjska zdaje się do momentu oświecenia, a nowoczesna ezoteryka od pana Popko mówi np. o 6-8 i koniec. Leszek Żądło zdaje się pisał o około 30.

 

Widzę, że tematyka nie jest ci obca.

 

Jest jeszcze jedna teoria - w każdej chwili możesz przestać inkarnować się na Ziemi i robić coś innego we wszechświecie, np wrócić do Stwórcy :) Ta teoria mówi, że część dusz uzależniła się mocno od Ziemi, od jej dram, że wracają jak ćpun raz za razem - o może jako seksowna laska bym zrobił to i to, a może chciałbym mieć dzieci, a gdybym był taki a taki, byłem złym człowiekiem, następnym razem będzie lepiej, skrzywdziłem cię, przeproszę cię w następnym życiu.

 

Białe światło/tunel światła to dosłownie nowa gra+, odejście od światła/tunelu światła oznacza koniec gry na Ziemi :)

 

Ja wybieram koniec gry :):):)

 

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Tłumacze to sobie tak:

W ciągu 30 lat powstało około trzy kopie komórek mnie gdyż wiekszość z nich co 10 lat ulega wymianie, a skoro już trzy razy umarłem to jak przyjdzie ten czas po prostu usne jak tysiące razy w swoim życiu tyle tylko że się nie obudze. 

 

W swojej pracy jak dostaje zdjęcie do przyklejenia na tablicy z kamienia, czesto jest to zdjęcie najbardziej aktualne np jakiejś 70 latki i tak sobie zadaje pytanie dlaczego akurat to zdjecie na którym jest stara a nie np jak miała 25 lat? I zdałem sobie w tym momencie sprawe z faktu, że w ciągu życia umieramy, bo ja też gdybym miał wybór to bym nie chciał swojego zdjecia na tablicy cmentarnej z czasów gdy miałem lat 25 tylko to obecne w wieku 35 lat, za 10 lat pewnie bede uważał podobnie i znowu jakaś cześć mnie z którą się utożsamiam umrze.

 

Tak to widzem.

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.