Jump to content

Czy uderzył Was kiedyś facet?


Recommended Posts

W dniu 20.03.2025 o 20:41, Kiroviets napisał(a):

Mnie zastanawia nieskromnie z czystej ciekawości- niech któryś z userów będących w LTR( nie będę tu wywoływać po nickach) to opisze - jak w LTR / małżeństwie , gdzie są dzieci i inne zobowiązania wygląda egzekwowanie czegokolwiek u pańci

Co masz na myśli przez egzekowanie ? 

Link to comment
Share on other sites

@Cienias

 

"Słowo "egzekwować" oznacza wymuszać wykonanie czegoś, domagać się przestrzegania prawa, zasad lub zobowiązań."

 

Z tego, co widzę - użyłem tego słowa zgodnie ze znaczeniem.

No może to wymuszać średnio leży w tym kontekście .😛

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

@Cienias Twój nick sugeruje, że i tak mi nie odpowiesz.😂😂

 

1 godzinę temu, Cienias napisał(a):

wymuszenie

 

1 godzinę temu, Cienias napisał(a):

przykład

Chodzi mi o sytuację, gdzie na początku związku umawiacie  się na coś - na przykład podział kosztów/ obowiązków. Następnie pańcia mając Was w szachu - zwyczajnie leci sobie w ch** a, bo może, bo sami, jak na prawdziwych mENszczyzn przystało - daliście jej możliwość.

 

 

 

Tutaj mogę przywołać historię( jej przebiegu chyba możemy się domyśleć)z kĄkÓrĘNcyjnego forum - para ( nie wiem czy pętla była przyklepana) miała kredyt na nieruchomość. Chociaż - nie do końca, bo tutaj zastosowanie mają przepisy prawa bankowego.

 

Jeszcze prościej - jak wygląda trzymanie ramy, o którym tak często jest tutaj pisane w sytuacji gdy Wasza wolność zależy od : kaprysu/ umiejętności aktorskich panci oraz podaży chadow, Habibi lub mokebe w jej zasięgu?

Edited by Kiroviets
Link to comment
Share on other sites

7 godzin temu, Kiroviets napisał(a):

Następnie pańcia mając Was w szachu - zwyczajnie leci sobie w ch** a, bo może, bo sami, jak na prawdziwych mENszczyzn przystało - daliście jej możliwość

Częściowo masz rację- nie odpowiem tutaj nic sensownego bo sytuacja jest dla mnie obca. Jeśli jednak spotkała Cię taka historia to może ktoś inny coś doradzi.. Wszystkiego dobrego :)

Link to comment
Share on other sites

W dniu 20.03.2025 o 20:41, Kiroviets napisał(a):

Mnie zastanawia nieskromnie z czystej ciekawości- niech któryś z userów będących w LTR( nie będę tu wywoływać po nickach) to opisze - jak w LTR / małżeństwie , gdzie są dzieci i inne zobowiązania wygląda egzekwowanie czegokolwiek u pańci/ reakcja na przekraczanie granic* tak, aby nie dopuścić do sytuacji opisanej przez @JudgeMe?

 

Odpowiem na to pytanie, pomimo tego, że już nie jestem w małżeństwie - NIE istnieje taka możliwość egzekwowania czegokolwiek u pańci, z którą jest się w małżeństwie... Również NIE ma możliwości adekwatnego reagowania na przekraczanie granic (dobrego wychowania / kultury / poszanowania osoby męża / gospodarności...) przez pańcię, z którą jest się w małżeństwie... Na przeszkodzie temu stoją zlewaczałe, "postępowe i nowoczesne" obyczaje, wsparte represyjnym aparatem państwa.

 

Dlatego już nie jestem w małżeństwie :)

 

  • Like 3
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Nie wiem, czy Judzia dalej opisała tą sytuacje, wyjaśniając dokładniej jej przebieg.

Czy to kobieta da mężczyźnie w twarz, czy mężczyzna kobiecie, to zawsze świadczy o przekroczeniu określonej granicy.

 

Takie plaskacze z otwartej ręki stosują zazwyczaj ludzie o określonych zaburzeniach (relacji, osobowości, czy  działania w wyniku traumy/kultury/wzorców). 

O użyciu pięści, kopaniu... To są sprawy już dla prokuratury i psychiatry.

 

W jakiejkolwiek rozmowie z ofiarą przemocy, niestety, trzeba doprecyzowywać opisy sytuacji. Nawet tych najbardziej traumatycznych.

Często ofiara ma naprawdę osobliwą, czy ambiwalentną perspektywę na relację z osobą, która jednorazowo, czy wielokrotnie użyła siły wobec niej. To w jej perspektywie (ofiary) jest również czynnik, który pozwalał jej trwać w takiej relacji.

"Kat" nigdy nie będzie się znęcał nad "katem".

 

A temat "gorących" związków, to opis funkcjonowania pary, która kocha się intensywnie i tak samo kłóci.

Najczęściej to są pary, które są w czymś ponadprzeciętne - uroda, majętność, sukcesy.

W momencie mniej cukierkowego etapu, nawet delikatne poklepanie po policzku staje się "uderzeniem w twarz". 

Takie pary są dla otoczenia naprawdę męczące. 

Jesteś widzem, czy uczestnikiem ich wielkiej miłości, czy nienawiści wobec siebie.

Taka opera mydlana na żywo.

 

A jak jest u Judzi... Nie wiem, ale też nie chcę obojętnie przechodzić wobec takich treści. 

Link to comment
Share on other sites

Prawdą jest jednak, że kobiety, które są tzw. ofiarami przemocy czy faktycznymi ofiarami przemocy często same są skłonne do agresji. Jeżeli nasza rozmówczyni oddała facetowi, to znaczy, że sama ma tendencję do bycia agresywną i konfrontacyjną. Facet jest zwyczajnie z natury silniejszy i stąd efekty takich kłótni będą zawsze najbardziej odbijały się fizycznie na kobiecie, ale to jest klasyczne rzucanie się do kogoś, kto jest silniejszy i próba zmuszenia go do posłuszeństwa. Nawet jeżeli ona pierwsza nie była fizyczna, to wyobrażam sobie, że przedtem była agresja słowna i psychiczna, niemożność odpuszczenia (i to nie pierwszy raz), co zwyczajnie faceta odpala - nawet najbardziej spokojnego. Ja miałem podobną sytuację i to było kompletnie niemożliwe zakończyć dyskusję, o ile ona nie dopnie swojego. Nie uderzyłem jej wtedy, ale byłem skrajnie wyczerpany i jedyne, co mi pozostawało to trzasnąć drzwiami. Serio. Nie dało się dyskutować. Dlatego m.in. jak sądzę dobra Księga mówi, że to kobieta powinna być posłuszna mężowi i o tym sama pamiętać, aby nie wykłócać się w nieskończoność i odpuścić. Facet zwyczajnie w konfrontacji z wściekłością kobiety jest bezbronny, bo żadne argumenty słowne nie zadziałają i jedyne, co mu pozostaje często do obrony to agresja fizyczna. 

 

I teraz, żeby nie było, uznaję, że mogą istnieć tacy, którzy stosują agresję bez specjalnego powodu, bo są psychopatyczni, sadystyczni czy coś innego (również kobiety). Nie mówimy tutaj o nich. Wyobraźcie sobie jednak, że sadystka, psychopatka albo borderka wchodzi w relację i trzęsie całym domem przez krzyk, awantury i czasami rzucanie się z łapami. Co ma facet zrobić? Cokolwiek zrobi będzie na niego, prawda?

 

@JudgeMe na twoim miejscu zastanowiłbym się nad własną skłonnością do agresji, niemożności odpuszczenia i tego, że zawsze wiesz wszystko lepiej. Inaczej to będzie eskalowało. Ostatecznie nie masz wpływu na innych, ale na siebie.

Edited by I1ariusz
  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

Wszystkie związki, które znam i w których zaistniała przemoc (w naszym i młodszym pokoleniu) rozpadły się.

 

Elementarny szacunek do siebie wskazuje jedyne sensowne wyjście: ewakuacja.

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

W dniu 18.03.2025 o 20:33, JudgeMe napisał(a):

Czy zdarzyło Wam się kiedyś, że zostałyście uderzone przez faceta? O partnera mi głównie chodzi. 

Tak, po 9 latach związku mój partner, będący mocno pod wpływem alko, popchnął mną znienacka o ścianę, powodując dotkliwe uderzenie głową. 

Jak później tłumaczył, płacząc i przepraszajac: "nie wiedział, co w niego wstąpiło, ale przypomniało mu się, jak parę dni wcześniej, gdy byliśmy razem na spacerze, zbyt ładnie uśmiechnęłam się do mijanego na chodniku wspólnego kumpla z uczelni".

 

Przyznam, że nie wiem, co zszokowało mnie bardziej - jego agresywna "spóźniona" reakcja, czy sam fakt tego uśmiechu i przywitania kumpla, jako że sam do niego pierwszy wtedy zagadał, a ja zwykłam uśmiechać się do znajomych na powitanie. 

(Odpowiadając na możliwe pytania - nigdy przez myśl mi nie przeszło, by patrzeć na tego kolegę w kategoriach pozakolezeńskich, dla mnie zupełnie aseksualny gość, wiec tym bardziej bylam w szoku).

 

Po tej akcji doszło do mnie, że partner dopiero od niedawna zaczął więcej pić (imprezki studenckie) i duża dawka alko widocznie odpala w nim agresję i irracjonalną zaborczość - wcześniej nie miałam okazji widzieć go w takiej odsłonie. 

 

Co zrobiłam? 

Zaproponowałam mu rezygnację z alko i podjęcie terapii, ale nie widział problemu w swoim zachowaniu, twierdząc, że "to się więcej nie powtórzy". 

 

Nie uwierzyłam i odeszłam, bo znam siebie i wiem, że po jego każdym kolejnym piciu byłabym kłębkiem nerwów i w gotowości, że to znowu się powtórzy.

 

Nie uznaję przemocy w związku, w żadnej formie, a jeśli osoba, która się jej dopuszcza, nie zamierza nad sobą pracować - droga wolna.

 

 

 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

@Brat Przemysław 

1 godzinę temu, Brat Przemysław napisał(a):

Więc

Mi tu chyba bardziej pasuje "dlatego". 🤔 O tym samym pomyślałem.

 

Co innego gdyby temat został poruszony w ten sposób.

 

😉

 

 

 

 

Edited by Kiroviets
Link to comment
Share on other sites

Jeżeli uderzył to może został naprawdę chamsko potraktowanym, chociaż tak naprawdę nie powinniśmy stosować przemocy jako takiej. Generalnie z tego co rzeczywistość pokazuje dobra komunikacja rozwiazuje większość problemów. Może warto wrócić do dialogu a jeśli to nie poskutkuje to dopiero wtedy zaś się nawalać nogami, ręcoma i wszelkimi atomówkami? Jesteście dorosłymi ludźmi w małeżństwie - spróbujcie się porozumieć o co tak naprawdę poszło.

 

Pozdro.

Link to comment
Share on other sites

  • 4 weeks later...
W dniu 18.03.2025 o 21:33, JudgeMe napisał(a):

Czy zdarzyło Wam się kiedyś, że zostałyście uderzone przez faceta?

 

Nigdy w życiu, nawet sobie nie wyobrażam.

 

Już za delikatne zwyzywanie mógłby liczyć na foch jak stąd na kolanach do księżyca. Chyba że jakąś monstrualną głupotę popełniłabym, usprawiedliwiony krzyk zniosę nic ponadto. Dodam, że sama nie jestem agresywna. Wzajemne okładanie się to już szczera patologia.

 

Judgeme budujesz tutaj obraz osoby bardzo troszczącej się o dobrostan dzieci, to wspaniale. Jednak tego typu zajścia między rodzicami wyrządzają  im  większą szkodę niż niezbilansowany posiłek czy pójście spać z nieumytymi włosami. Dzieci nie posiadają mechanizmów, by poradzić sobie z takimi emocjami, nieistotne nawet że kłócicie się w odosobnieniu, choćbyście zstąpili do podziemi one i tak wyczują. Dołączam do porad, które tu padły byście udali się po profesjonalną pomoc. 

Edited by ewelina
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

W dniu 12.05.2025 o 16:34, ewelina napisał(a):

Judgeme budujesz tutaj obraz osoby bardzo troszczącej się o dobrostan dzieci, to wspaniale. Jednak tego typu zajścia między rodzicami wyrządzają  im  większą szkodę niż niezbilansowany posiłek czy pójście spać z nieumytymi włosami. Dzieci nie posiadają mechanizmów, by

Już jest lepiej. Głównie ja się hamuje. 

Odpuszczam. 

 

Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.