Wolumen Posted March 25, 2025 Author Share Posted March 25, 2025 48 minut temu, Pejo napisał(a): @Wolumen cały czas szukasz jakichś wymówek na Swoje zachowanie. Wynajdujesz coraz to nowe argumenty dlaczego to Ty robisz dobrze, że się jej tłumaczysz , piszesz itp. Jacyś ludzie z branży? Chłopie niech Cię oczerni, a może ma na Ciebie coś czego się obawiasz? Kazała Ci wypier..., zablokowała, a Ty martwisz się co pomyślą o Tobie inni !!! 🤦🤦🤦 Jeśli ta wskazówka Ci pomoże to zawsze możesz tym wszystkim, których się tak obawiasz przedstawić tekst, że "masz wypier..." Tyle dostałeś już wskazówek od wielu Braci, a Ty nadal brniesz w Swoje. Po co założyłeś ten temat, jeśli i tak robisz po Swojemu? Na chwilę obecną odesłałeś prezent i uważasz to za ogromny sukces. Reszta to płaszczenie się przed nią Stary, ja praktycznie zakończyłem ten związek, a zakładając ten temat na forum chciałem się tylko zapytać, czy w ogóle jest sens iść na te urodziny, a jeżeli tak to czy z prezentem czy bez. Natomiast za waszą sprawą otworzyły mi się oczy, za co bardzo dziękuję. W dużej mierze mój problem polega na tym, że mam tylko jednego kolegę, który sam jest w megatoksycznym związku małżeńskim i on w zasadzie jest tylko i wyłącznie do pogadania na neutralne tematy, bo jeżeli dla przykładu wy tutaj uważacie mnie za białorycerza, to jakbym wam powiedział parę szczegółów z życia tego mojego kolegi, to byście chyba parsknęli śmiechem. Tamten to się dopiero płaszczy przed żoną, także on nie jest dla mnie w tej sytuacji żadnym wsparciem ani nie jestem w stanie od niego uzyskać takich rad, jakie uzyskałem tu od was. Reszta moich kolegów to są koledzy do pogadania co najwyżej na tematy zawodowe i to wszystko. Z rodzicami nie będę przecież rozmawiał o takich tematach, bo to są ludzie grubo po 70-tce, apo drugie to są rodzice, nie śmialbym takich tematow ruszac w domu rodzinnym. Poza tym bardzo istotna zaleta tego forum jak i każdego zresztą forum internetowego o takiej tematyce jest taka że są tutaj całkowicie obcy, a co za tym idzie obiektywni ludzie i te opinie są pozbawione jakichkolwiek subiektywnych odczuć, ponieważ nie znacie ani mnie ani jej, a ja wam opisuje wyłącznie sytuację którą wy oceniacie. Doskonale wiem, że pobłądziłem w tym związku jak również w dwóch poprzednich. Aczkolwiek muszę szczerze to przyznać, że ten związek który się właśnie zakończył, spośród wszystkich wcześniejszych był dla mnie najbardziej rokujący, a to za sprawą tego, że nie byłem do niczego przymuszany i było w miarę ok. Niestety pokazała prawdziwą twarz, kilka razy, a ten ostatni raz przelał czarę goryczy. 2 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Kogut Posted March 25, 2025 Share Posted March 25, 2025 Godzinę temu, Wolumen napisał(a): Tu się akurat mylisz, bo nie błagam o żadną atencję ani nie wzbudzam żadnego poczucia winy. Nie trzeba jawnie i wprost komunikować swoich próśb żeby być proszącym o atencję. Swoim zachowaniem i postawą w sposób koncertowy to ujawniasz. Godzinę temu, Wolumen napisał(a): Sprawa ma delikatnie drugie dno, ponieważ mamy wspólnych znajomych w branży i nie chcę robić totalnego gnoju i wojny, bo podejrzewam, że i tak już w tej chwili obrobi mi dupę, gdzie się da ale jest szansa, że się choć trochę zlituje i nie zacznie tego szamba lać hektolitrami. A co Cię obchodzi co ona z tym zrobi? Masz na to jakiś wpływ? Dlaczego zajmujesz się innymi kiedy Twój mental leży? To nie ona jest problemem i nie inni ludzie tylko Ty. Dlaczego nie dostrzegasz i to w zasadzie w każdym Twoim temacie, że de facto to Twoje zachowania i postawy doprowadzają Cię za każdym razem do miejsca, w którym aktualnie jesteś. Nikt inny nie jest za to odpowiedzialny jak Ty sam. To Ty dokonujesz złych wyborów. Podejrzewam u Ciebie niskie poczucie własnej wartości i ogromną potrzebę akceptacji. Dlatego tak bardzo interesuje Cię co powiedzą inni... 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Dowódca plutonu Posted March 25, 2025 Share Posted March 25, 2025 (edited) 26 minut temu, Wolumen napisał(a): Doskonale wiem, że pobłądziłem w tym związku jak również w dwóch poprzednich. Aczkolwiek muszę szczerze to przyznać, że ten związek który się właśnie zakończył, spośród wszystkich wcześniejszych był dla mnie najbardziej rokujący, a to za sprawą tego, że nie byłem do niczego przymuszany i było w miarę ok. Niestety pokazała prawdziwą twarz, kilka razy, a ten ostatni raz przelał czarę goryczy. Niestety takie życie. Czasami ludzie nie umieją powiedzieć to koniec związku. Więc używają zamienników. Komunikacja jest najważniejsza ale taka na żywo. Sam się łapie na tym, że dużo piszę z nową partnerką na whatsupie. Ale starannie by to były pierdoły lub śmieszne rzeczy. Wszystkie poważne rozmowy zostawiam na żywo. Taka porada dla Ciebie na przyszłość. Gdy jesteś wkurwiony. Emocje są duże. Nie ekaluj konfliktu w SMS itp. Jak widzisz, że chujowo się zaczyna dziać. To 1. Zadzwoń od razu i wyjaśnij. Zazwyczaj pomaga rozmowa. W minute załatwicie to rozmowa 2. A jak nie to do niej pojedź i pogadaj na żywo. Lub pogadaj przy najbliższej możliwej okazji. Ale na żywo. Jka wyjaśnisz to z nią rozmowa to ona będzie budowała w sobie obraz Ciebie jako spokojnej przystani. Będzie mogła Ci zaufać. Niestety takie są kobiety. Musimy być spokojni. Bo skalowanie konfliktu doprowadzi zazwyczaj do rozstania. Jeśli zostawisz sprawę nie wyjaśni ą od razu to tworzy się w człowieku niechęć do tej osoby. Spróbuj nie pisać o poważnych rzeczach smsowo. To nigdy nie działa.. Kobiety mają pojebane hormony one przez te wiadomości wylewają jakieś swoje frustrację. A tak na prawdę chcą być przy Tobie i poczuć bliskość bo sobie same nie radzą że sobą. Edited March 25, 2025 by Dowódca plutonu 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Wolumen Posted March 25, 2025 Author Share Posted March 25, 2025 1 minutę temu, Kogut napisał(a): Nie trzeba jawnie i wprost komunikować swoich próśb żeby być proszącym o atencję. Swoim zachowaniem i postawą w sposób koncertowy to ujawniasz. A co Cię obchodzi co ona z tym zrobi? Masz na to jakiś wpływ? Dlaczego zajmujesz się innymi kiedy Twój mental leży? To nie ona jest problemem i nie inni ludzie tylko Ty. Dlaczego nie dostrzegasz i to w zasadzie w każdym Twoim temacie, że de facto to Twoje zachowania i postawy doprowadzają Cię za każdym razem do miejsca, w którym aktualnie jesteś. Nikt inny nie jest za to odpowiedzialny jak Ty sam. To Ty dokonujesz złych wyborów. Podejrzewam u Ciebie niskie poczucie własnej wartości i ogromną potrzebę akceptacji. Dlatego tak bardzo interesuje Cię co powiedzą inni... Aktualnie moje poczucie wartości brodzi po dnie. Jest dla mnie ogromnym wyzwaniem, to ze kończę ten związek i gdyby nie praca i obowiązki to zakatowałbym się myślami. Nie ukrywam tego, nawet nie próbuję. Dziś przyjechałem do pracy rowerem, 12km, wrócę też. Wszystko po to, by dać sobie trochę endorfin, bo mental leży. 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
icman Posted March 25, 2025 Share Posted March 25, 2025 3 minuty temu, Wolumen napisał(a): Jest dla mnie ogromnym wyzwaniem, to ze kończę ten związek i gdyby nie praca i obowiązki to zakatowałbym się myślami. Nauka chodzenia też jest trudna a jednocześnie całkowicie normalna. Natarczywe myśli są normalne w tej sytuacji, zwłaszcza u osób, które szukają racjonalnych i obiektywnie sprawiedliwych argumentów swoich działań. Podejrzewam, że nie masz wzorców jak konfrontować się z emocjami drugiego człowieka by było to bezpieczne dla Ciebie. 2 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Foster Posted March 25, 2025 Share Posted March 25, 2025 42 minuty temu, Wolumen napisał(a): spośród wszystkich wcześniejszych był dla mnie najbardziej rokujący Mhm, przeczytałem cały wątek i zastanawiam się z jakiego właściwie powodu ten związek był/jest dla ciebie rokujący, w sumie to dlaczego ty w ogóle chcesz z nią być? 3 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Pejo Posted March 25, 2025 Share Posted March 25, 2025 (edited) 10 minut temu, Foster napisał(a): Mhm, przeczytałem cały wątek i zastanawiam się z jakiego właściwie powodu ten związek był/jest dla ciebie rokujący, w sumie to dlaczego ty w ogóle chcesz z nią być? @Foster też się zastanawiam od początku wątku, a na każdej następnej karcie było już tylko gorzej. Wydaje mi się, że @Wolumen nie wie. Coś tam próbuje tłumaczy, jakiejś osoby z branży, talerzyki, ale nigdzie nie pisze gdzie jest On w tym wszystkim. A nie, przepraszam, po tym jak mu kazała mu 2*wypier.. i zablokowała, boi się, żeby nie wyjść na chama. Boli go to, że jakaś rozchwiana emocjonalnie panna, która traktuje wszystkich jak szmaty do podłogi, wyrobi mu u "ludzi z branży" złe zdanie na Jego temat. Bo Ci wielcy "ludzie z branży" nie zdążyli Go poznać i to co ona powie jest święte . Edited March 25, 2025 by Pejo 4 Link to comment Share on other sites More sharing options...
calltoaction Posted March 25, 2025 Share Posted March 25, 2025 Problemem z takimi laskami jest to, że je trzeba trakować z pozycji siły. Tam ma przemawiać tylko ten jezyk. Ona odpierdala to jest prowadzona na ziemię i tam ją trzymasz, ona probuje testować granice to szybka korekta i albo się poprawia albo wypad z imprezy. To są relację, które same w sobie są bardzo męczace bo wymagają nieustannego trzymania gardy a wyzwolone / nowoczesne Panie bardzo chętnie będą na siłe próbować jednak załamać tą gardę. To są relacje gdzie nie ma wiele miejsca (moze na początku) na czucie się bardzo komfortowo bo nigdy nie wiesz co ona odpierdoli. Cały czas jest napięcie i tylko Ty jesteś katalizatorem tego napięcia poprzez trzymanie tej osoby w ryzach. Ja to przerobiłem parę lat z jedną i potem jak spotykałem kolejną to po paru spotkaniach wiedziałem, że nie mam ochoty na coś takiego, bo na dłuższą metę to nigdy się nie uda. To są laski skazane na kota albo 100% uległego gościa. Autor wątku z początku trafił w okres gdzie laska widziała w nim wartość i szanowała, zreszta sam opisał jak było na początku. Potem jednak przez narastające w niej napięcie, że nie ma do czynienia z gościem, który ją sprowadzi do podłogi następowaly wyrzuty jej emocji - awantury, blokowanie, ciche dni a następnie powrót by sprawdzić na ile można. Ten cykl trwa nadal i tylko autor może go przerwać. @Wolumenzrobisz jak uważasz ale obecnie sam wiesz na jakim etapie jesteś. Szczerze to mi by się nie chciało tracić na nią czasu. Jeszcze rozumiem jakby seks był zajebisty to można ją trzymać na raz na czas, ale tak to jebać nie ma sensu. 3 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Kogut Posted March 25, 2025 Share Posted March 25, 2025 26 minut temu, calltoaction napisał(a): To są laski skazane na kota albo 100% uległego gościa. I tak i nie. Owszem pewnie taki przez jakiś czas będzie się sprawdzał. Do momentu gdy jakiś łobuz nie da jej emocji. Wówczas bez zastanowienia porzuci ciepłego misia. Zaburzone laski lecą za każdym razem tym samym schematem, niczym chomik w kołowrotku. Idealizacja ---> Dewaluacja ---> Idealizacja i tak wkoło. Przy czym za każdym razem ten okres idealizacji jest co raz krótszy aż do całkowitego wyczerpania korzyści ze zmielonego psychicznie już faceta. Wtedy następuje brutalne porzucenie. Jedynym możliwym odstępstwem od powyższego jest wiek takiej baby, czyli jak już nie ma chętnego na nią. Wtedy trzymają się misia tak długo jak to możliwe, ale misio zazwyczaj wcześniej czy później sam odchodzi bo nie potrafi już znieść napięcia emocjonalnego i manipulacji jakim jest poddawany. Wtedy przychodzi etap otwierania oczu, taki delikwent pojawia się na forum i ma szansę wyprostować swoje spaczone przez lata postrzeganie "płci pięknej". @Wolumen ma już ten etap za sobą, ale nie wiadomo dlaczego zatrzymał się w moim mniemaniu na etapie rage z elementami wyparcia. 4 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Wolumen Posted March 25, 2025 Author Share Posted March 25, 2025 28 minut temu, calltoaction napisał(a): Problemem z takimi laskami jest to, że je trzeba trakować z pozycji siły. Tam ma przemawiać tylko ten jezyk. Ona odpierdala to jest prowadzona na ziemię i tam ją trzymasz, ona probuje testować granice to szybka korekta i albo się poprawia albo wypad z imprezy. To są relację, które same w sobie są bardzo męczace bo wymagają nieustannego trzymania gardy a wyzwolone / nowoczesne Panie bardzo chętnie będą na siłe próbować jednak załamać tą gardę. To są relacje gdzie nie ma wiele miejsca (moze na początku) na czucie się bardzo komfortowo bo nigdy nie wiesz co ona odpierdoli. Cały czas jest napięcie i tylko Ty jesteś katalizatorem tego napięcia poprzez trzymanie tej osoby w ryzach. Ja to przerobiłem parę lat z jedną i potem jak spotykałem kolejną to po paru spotkaniach wiedziałem, że nie mam ochoty na coś takiego, bo na dłuższą metę to nigdy się nie uda. To są laski skazane na kota albo 100% uległego gościa. Autor wątku z początku trafił w okres gdzie laska widziała w nim wartość i szanowała, zreszta sam opisał jak było na początku. Potem jednak przez narastające w niej napięcie, że nie ma do czynienia z gościem, który ją sprowadzi do podłogi następowaly wyrzuty jej emocji - awantury, blokowanie, ciche dni a następnie powrót by sprawdzić na ile można. Ten cykl trwa nadal i tylko autor może go przerwać. @Wolumenzrobisz jak uważasz ale obecnie sam wiesz na jakim etapie jesteś. Szczerze to mi by się nie chciało tracić na nią czasu. Jeszcze rozumiem jakby seks był zajebisty to można ją trzymać na raz na czas, ale tak to jebać nie ma sensu. Faktem jest, że najpewniej masz rację jeśli chodzi o traktowanie jej z pozycji siły. Jednakże nie bardzo wiem i to nie tylko teraz, zastanawiając się nad odpowiedzią do ciebie, ale zastanawiam się nad tym od ładnych paru miesięcy, jakiego rodzaju siłę miałbym wobec niej zastosować. Wszak jest niezależna finansowo, posiada własne mieszkanie, nie jest najbrzydsza więc zakładam, że alternatyw ma pod dostatkiem, gdyby tylko chciała, nie jest również głupia, żeby nie umiała sobie czegoś w życiu samemu ogarnąć. Wielokrotnie będąc u niej w mieszkaniu na przykład przez cały weekend , mówiła mi, że to musi leżeć tu, albo to ma swoje miejsce tam i to wcale nie dlatego, że jestem jakimś bałaganiarzem, bo jestem bardzo czystym człowiekiem, ale wystarczy nie odłożyć czegoś na swoje miejsce i już człowiek miał wytykane wszystko palcami, dosłownie jak w wojsku. Ona u siebie, na swoim czuje się bardzo pewnie. Przypominam, że mieszkamy osobno, od samego początku. Gdzie, w jaki sposób, na jakiej płaszczyznie widziałbyś tu zastosowanie siły wobec niej? Przypomnę, że babsko typowo lewicowe, silne i niezależne, nowoczesna feministka, swiadoma swoich praw i możliwości. Miałbyś siłę, ochotę i mindset do prowadzenia takiej, wiecznego trzymania gardy? Nie sądzę. Zwłaszcza, że mi zalezało wyłącznie na tym, zeby ktos sobie byl w moim zyciu, bez wspolnego mieszkania, bez zobowiązań. Seks, wypady na weekend, wieczorne pogaduchy przy piwie, czasem wyjście na imprezę, spotkanie ze znajomymi. Gdybym z nią mieszkał, albo nie daj Boże miał dziecko czy wspólne mieszkanie w kredycie, to bym podjął walkę z pozycji siły i może bym spróbował ją zdominować, choć sądzę, że by było ciężko. Ale wtedy przynajmniej byłoby o co walczyć. A tutaj, w tym układzie to prościej jest naprawdę z dnia na dzień to wszystko rżnąć i odejść aniżeli próbować z pozycji siły cokolwiek tutaj robić , zwłaszcza że gdybym rzeczywiście zaczął stosować jakieś techniki i sztuczki manipulacyjne albo pokazał totalną zlewkę, to by ten układ po prostu się sam z siebie wypalił i skończył, bo to nie jest kobieta, która by za mną biegała. Ja również za nią biegał nie będę, natomiast to pokazuje pewien stosunek nasz wspólny do siebie - jesteśmy dla siebie rozrywką, a nie koniecznością. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Kogut Posted March 25, 2025 Share Posted March 25, 2025 8 minut temu, Wolumen napisał(a): Jednakże nie bardzo wiem i to nie tylko teraz, zastanawiając się nad odpowiedzią do ciebie, ale zastanawiam się nad tym od ładnych paru miesięcy, jakiego rodzaju siłę miałbym wobec niej zastosować. Źle definiujesz w tym przypadku pozycję siły. O Twojej sile świadczą twoje zachowania i postawa chociażby w tej sytuacji, w której obecnie jesteś. Kobieta nie szanuje Twoich granic - żegnasz ją ze swojego życia bez mrugnięcia okiem. Kobieta Cię nie szanuje - żegnasz ją ze swojego życia bez mrugnięcia okiem. Nie tłumaczysz się, nie przymykasz oczu na złe zachowania, karcisz gdy trzeba nagradzasz jak zasłuży. Masz swoje zdanie, swoje zasady, wartości i nie ma od tego odstępstw. Powyższe jest oznaką siły a nie emocjonalne wymiany zdań i próba logicznego tłumaczenia czegokolwiek babie, która za przeproszeniem nie po raz pierwszy zapewne bez konsekwencji nasrała Ci na łeb. 3 Link to comment Share on other sites More sharing options...
calltoaction Posted March 25, 2025 Share Posted March 25, 2025 To co napisał @Kogutdobrze obrazuje to co miałem na mysli. Odnosząc się do przykładu, który podałeś. 14 minut temu, Wolumen napisał(a): mówiła mi, że to musi leżeć tu, albo to ma swoje miejsce tam i to wcale nie dlatego, że jestem jakimś bałaganiarzem, bo jestem bardzo czystym człowiekiem, ale wystarczy nie odłożyć czegoś na swoje miejsce i już człowiek miał wytykane wszystko palcami, dosłownie jak w wojsku. I ok, to jest w porządku jej dom, jej zasady. Przestrzegasz ich bo to jej przestrzeń. Tylko, te zasady oczywiście mają obowiązywać zarowno dla CIebie jak i dla niej. Czyli jeżeli jest u Ciebie w domu na weekend i nie przestrzega twoich zasad - odłożenie nie wiem, ręcznika na wieszak to automatycznie powinien właczyć Ci się protokoł przypominający, że w jej domu panują takie zasady ale one obowiązuja również tu i ma ich przestrzegać. Ona mówi, nie, olewa, ma wyjebane to upominasz raz jeszcze, jak brak reakcji to prosisz w takim wypadku o opuszczenie mieszkania. Nie ma miękkiej gry. Wyjaskrawiłem ten przykład bo to sa małe elementy w grze z takimi laskami na które one sobie lubią pozwolić by krok po kroku deptać twoje granice. Zawsze wymagasz tego samego czego ona i nie ma miejsca na uległość. To jest sila. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Wolumen Posted March 25, 2025 Author Share Posted March 25, 2025 (edited) 18 minut temu, Kogut napisał(a): Źle definiujesz w tym przypadku pozycję siły. O Twojej sile świadczą twoje zachowania i postawa chociażby w tej sytuacji, w której obecnie jesteś. Kobieta nie szanuje Twoich granic - żegnasz ją ze swojego życia bez mrugnięcia okiem. Kobieta Cię nie szanuje - żegnasz ją ze swojego życia bez mrugnięcia okiem. Nie tłumaczysz się, nie przymykasz oczu na złe zachowania, karcisz gdy trzeba nagradzasz jak zasłuży. Masz swoje zdanie, swoje zasady, wartości i nie ma od tego odstępstw. Powyższe jest oznaką siły a nie emocjonalne wymiany zdań i próba logicznego tłumaczenia czegokolwiek babie, która za przeproszeniem nie po raz pierwszy zapewne bez konsekwencji nasrała Ci na łeb. Mam być szczery? Tak na 100% ? To będę. Gdybym zastosował taką matrycę, o jakiej napisaleś powyżej, to tez związek rozpadłby się z hukiem po pierwszych 4-5 miesiącach. A w zasadzie, jak bym tak uczciwie to przeanalizował to może i po 2. To jest bardzo specyficzna osoba, która wszystko robi pod prąd, inaczej niż wszyscy, jest chwilami aspołeczna, nie da sobie niczego narzucić, a jeżeli będziesz to próbował robić to nawet jeżeli będziesz mieć rację w tym, co robisz to ona z przekory, czystej przekory zrobi i tak po swojemu,żeby ci udowodnić że nie ulegnie. Dlatego ja bardzo zręcznie omijałem wszystkie potencjalne punkty zapalne, a mogłem to zrobić ponieważ nie mieszkałem z nią. A te weekendy to można było spiąć dupę i bez problemu znieść nawet jakieś dziwne zasady panujące u niej w mieszkaniu. Byłem natomiast przez cały czas świadomy, że gdybym z nią tylko zamieszkał i zaczął życie na poważnie to ten związek rozpadłby się wówczas po dwóch tygodniach wspólnego mieszkania, ponieważ jest cały ogrom różnic, które mamy chociażby w postrzeganiu czystości, oszczędności, zakupów, pór chodzenia spać czy wstawania w weekend (ona wstaje o 7 nawet w niedziele jak poszla spac o 2.00 w nocy). Po co to piszę? Po to, żebyś nie miał mnie aż za takiego cuckkolda, który godził się na wszystko bezwzględnie, byle mieć tylko dostęp do p***** Niestety nie było tak. Ja mimo wszystko też jestem wykalkulowany i w prostej kalkulacji wyszło mi, że pewnych tematów lepiej nie ruszać, żeby się nie kłócić, ponieważ i tak mi to zwisa i powiewa, bo z nią nie mieszkam. A na co dzień żyje w mieście 30 km dalej, więc wszystko co ona robi, to robi na swój rachunek i ewentualne negatywne opinie zbiera ona sama, a nie my jako para czy też małżeństwo mieszkające wspólnie. Ten związek nawet nie miał przyszłości, bo ja pamiętam jeszcze pół roku temu pytałem się jej, a może byśmy zaryzykowali za rok czy dwa wspólne zamieszkanie? Jednak ograniczyłoby to koszty samego mieszkania, drugie można by było wynająć, nie byłoby dojazdów i tak dalej...ona kręciła nosem, nie była zdecydowana, używała słowa nie wiem, po co w tej chwili i tak dalej. No to powiedz mi stary, co ja miałem tam wielce planować i po co miałem jakoś wielką męską ramę trzymać, skoro w zasadzie gra toczyła się o tak niską stawkę, że to aż było śmieszne... Edited March 25, 2025 by Wolumen 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Obliteraror Posted March 25, 2025 Share Posted March 25, 2025 18 godzin temu, Atanda napisał(a): Brak nawilżenia, to moim zdaniem brak podniecenia. Ale to inni się muszą wypowiedzieć. Albo początki klimakterium Chociaż osobiście stawiałbym na to pierwsze, co napisałeś. Link to comment Share on other sites More sharing options...
calltoaction Posted March 25, 2025 Share Posted March 25, 2025 8 minut temu, Wolumen napisał(a): A w zasadzie, jak bym tak uczciwie to przeanalizował to może i po 2 8 minut temu, Wolumen napisał(a): Dlatego ja bardzo zręcznie omijałem wszystkie potencjalne punkty zapalne, a mogłem to zrobić ponieważ nie mieszkałem z nią. A te weekendy to można było spiąć dupę i bez problemu znieść nawet jakieś dziwne zasady panujące u niej w mieszkaniu. 9 minut temu, Wolumen napisał(a): Po co to piszę? Po to, żebyś nie miał mnie aż za takiego cuckkolda, który godził się na wszystko bezwzględnie, byle mieć tylko dostęp do p**** Ty gościu właśnie sam sobie zaprzeczyłeś, w jednej wypowiedzi xDDD 10 minut temu, Wolumen napisał(a): Gdybym zastosował taką matrycę, o jakiej napisaleś powyżej, to tez związek rozpadłby się z hukiem po pierwszych 4-5 miesiącach Ku*** dalej nie rozumiesz to jest właśnie siła i prowadzenie relacji. Panują twoje zasady i tyle, a nie jak to wypier***** To mój świat ja Cię mogę do niego zaprosić ale jak mi się nie spodoba to co robisz to masz wyjazd. A ty usilnie znosiłeś to wszystko by mieć dostęp do pani z którą spedzisz czas i czasem poruchasz. 1 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Foster Posted March 25, 2025 Share Posted March 25, 2025 3 minuty temu, Wolumen napisał(a): Ten związek nawet nie miał przyszłości, bo ja pamiętam jeszcze pół roku temu pytałem się jej, a może byśmy zaryzykowali za rok czy dwa wspólne zamieszkanie? Jednak ograniczyłoby to koszty samego mieszkania, drugie można by było wynająć, nie byłoby dojazdów i tak dalej...ona kręciła nosem, nie była zdecydowana, używała słowa nie wiem, po co w tej chwili i tak dalej. Nie wiem czy to zauważyłeś/zauważasz, ale w tej relacji ewidentnie tobie bardziej zależy niż jej, i niestety już wyjściowo z tego powodu jesteś na gorszej pozycji. Z tego co piszesz ta dziewczyna to nie jest dobry materiał na związek, problemy w dzieciństwie, agresja, wybuchowość, jakieś traumy a przede wszystkim brak szacunku do ciebie i wulgarny język, no tak to wygląda z boku... Wydaje mi się też że jesteś na tyle kumaty, że zdajesz sobie doskonale z tego sprawę, a problemem w tej sytuacji jest to, że stroną która w dupie ma tę relację nie jesteś ty, tylko ona i dlatego odczuwasz takie rozgoryczenie. 18 minut temu, Wolumen napisał(a): Dlatego ja Bardzo zręcznie omijałem wszystkie potencjalne punkty zapalne a Mogłem to zrobić ponieważ nie mieszkałem z nią Mojej ex żonie również ustępowałem na przeróżne przytyki w moją stronę kiedy była w ciąży, oczywiście tłumaczyłem sobie tym, że nie mogę przecież jej denerwować kiedy jest w takim stanie, i wiesz co mi powiedziała kiedy się rozwodziliśmy - a może było jednak stanąć na swoim i zareagować - tak, takie właśnie są baby, teraz wiem że to było testowanie moich granic, testowanie którego nie zdałem. 2 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Upadły Romantyk Posted March 25, 2025 Share Posted March 25, 2025 Jako ,,nice guy" i ,,dobry chłopak" tego jeszcze nie rozumiesz ale z czasem wszystko do Ciebie dotrze i ułoży się w całość. 2 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Wolumen Posted March 25, 2025 Author Share Posted March 25, 2025 17 minut temu, Foster napisał(a): Nie wiem czy to zauważyłeś/zauważasz, ale w tej relacji ewidentnie tobie bardziej zależy niż jej, i niestety już wyjściowo z tego powodu jesteś na gorszej pozycji. Z tego co piszesz ta dziewczyna to nie jest dobry materiał na związek, problemy w dzieciństwie, agresja, wybuchowość, jakieś traumy a przede wszystkim brak szacunku do ciebie i wulgarny język, no tak to wygląda z boku... Wydaje mi się też że jesteś na tyle kumaty, że zdajesz sobie doskonale z tego sprawę, a problemem w tej sytuacji jest to, że stroną która w dupie ma tę relację nie jesteś ty, tylko ona i dlatego odczuwasz takie rozgoryczenie. Mojej ex żonie również ustępowałem na przeróżne przytyki w moją stronę kiedy była w ciąży, oczywiście tłumaczyłem sobie tym, że nie mogę przecież jej denerwować kiedy jest w takim stanie, i wiesz co mi powiedziała kiedy się rozwodziliśmy - a może było jednak stanąć na swoim i zareagować - tak, takie właśnie są baby, teraz wiem że to było testowanie moich granic, testowanie którego nie zdałem. Tutaj problemów w tej relacji było więcej, ale nawet nie chciałem ich poruszać, bo wątek rozpocząłem zupełnie od innego tematu, ale jak widać przez te kilka stron rozwinął się on, to może dołożę jeszcze do pieca. Przede wszystkim cały czas miałem wrażenie, że mogę mieć gdzieś doprawiane rogi, aczkolwiek nigdy jej na niczym nie złapałem, jej telefon zawsze leżał na stole przy mnie, nawet jak szła się kąpać. Problemy z zaufaniem wynikały między innymi z tego, że lubiła sobie raz po raz wstawić jakieś zadziorne zdjęcie na instagram i pokazywała mi ilu flepiarzy potrafiło się do niej odzywać. Pod tym względem akurat była w stosunku do mnie w pełni transparentna, bo mi nawet pokazywała sama z siebie skrzynkę odbiorczą na Instagramie ilu do niej zagaduje facetów " Hej ty śliczna, piękna, może byś się pogadali" i tak dalej... twierdziła że wszystkich ghostuje i ma z nich bekę.... No tak, tylko jednak po coś te zdjęcia wstawiała tam. Dla beki? Blisko 40 letnia kobieta? Dla mnie było jasne, ze dla podbicia ego, podbudowania niskiego poczucia wartości. To z kolei mi generowało w głowie stado podejrzeń- mieszkamy w róznych miasta, widywalismy się weekendowo- co robiła po pracy? Niby pisala, byla w kontakcie. Ale ja piszę teraz glosowo tego posta, a stoję na przystanku autobusowym wracając rowerem z pracy. Nigdy ani ona mnie, ani ja ją nie prosilem o "selfiaczka" , ktory by pokazywal, gdzie się znajduje. Aczkolwiek w zdjęciu mozna zmienic dane exif, porobić ich na zapas ze 100szt. Ponadto messenger wycina dane exif, tylko sms to pokazuje. Więc co? Mialbym prosic o zdjęcie z godziną z TV w tle? Niestety, taki uklad, bez zaufania to sam bym zakonczył, gdybym go do niej nie miał, nawet bez podstaw w postaci nakrycia na zdradzie. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Dzingolo Posted March 25, 2025 Share Posted March 25, 2025 Z tymi osobami w branży to się zgodzę, przecież Panowie wy wiecie ale duzo panów nie wie jakie są kobiety... Przecież są biedne, urocze, nieskazitelne, nie skore do przemocy itp. Ładna buzia i dupa działa cuda szczególnie w korpo itp. Ja się nie dziwie @Wolumen że chce uniknąć jakiś idiotycznych historii. Potem patrzą na ciebie jak na zboka albo huja, robią pod górkę bo laska coś powiedziała, pobeczała sie i udała biedulkę . 2 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Kogut Posted March 25, 2025 Share Posted March 25, 2025 50 minut temu, Wolumen napisał(a): Mam być szczery? Tak na 100% ? To będę. Gdybym zastosował taką matrycę, o jakiej napisaleś powyżej, to tez związek rozpadłby się z hukiem po pierwszych 4-5 miesiącach. A w zasadzie, jak bym tak uczciwie to przeanalizował to może i po 2. To jest bardzo specyficzna osoba, która wszystko robi pod prąd, inaczej niż wszyscy, jest chwilami aspołeczna, nie da sobie niczego narzucić, a jeżeli będziesz to próbował robić to nawet jeżeli będziesz mieć rację w tym, co robisz to ona z przekory, czystej przekory zrobi i tak po swojemu,żeby ci udowodnić że nie ulegnie. Dlatego ja bardzo zręcznie omijałem wszystkie potencjalne punkty zapalne, a mogłem to zrobić ponieważ nie mieszkałem z nią. A te weekendy to można było spiąć dupę i bez problemu znieść nawet jakieś dziwne zasady panujące u niej w mieszkaniu. Byłem natomiast przez cały czas świadomy, że gdybym z nią tylko zamieszkał i zaczął życie na poważnie to ten związek rozpadłby się wówczas po dwóch tygodniach wspólnego mieszkania, ponieważ jest cały ogrom różnic, które mamy chociażby w postrzeganiu czystości, oszczędności, zakupów, pór chodzenia spać czy wstawania w weekend (ona wstaje o 7 nawet w niedziele jak poszla spac o 2.00 w nocy). Czytasz w ogóle co piszesz? Przeczytaj proszę jeszcze raz co napisałeś i się zastanów w jakim celu jest Ci ta kobieta? Co ona dokłada do Twojego życia? W jaki sposób je uszlachetnia? Piszesz jak typowy cuckold i nice guy a jednocześnie próbujesz udowodnić, że nim nie jesteś. Przecież na tym polega w relacjach metoda sita, że masz jak najszybciej jak to możliwe odsiewać ziarno od plew. A Ty piszesz, że nie mogłeś takiej matrycy zastosować bo dawno byś się musiał z nią rozstać. No ręce opadają. W pracy też godzisz się na wynagrodzenie jak za 1/5 etatu mimo, że zapierdalasz na cały? No przecież w przeciwnym razie musiałbyś się dawno zwolnić. Może powyższy przykład Ci to bardziej rozjaśni bo właśnie taki jest Twój tok rozumowania. 3 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Wolumen Posted March 25, 2025 Author Share Posted March 25, 2025 5 minut temu, Kogut napisał(a): Czytasz w ogóle co piszesz? Przeczytaj proszę jeszcze raz co napisałeś i się zastanów w jakim celu jest Ci ta kobieta? Co ona dokłada do Twojego życia? W jaki sposób je uszlachetnia? Piszesz jak typowy cuckold i nice guy a jednocześnie próbujesz udowodnić, że nim nie jesteś. Przecież na tym polega w relacjach metoda sita, że masz jak najszybciej jak to możliwe odsiewać ziarno od plew. A Ty piszesz, że nie mogłeś takiej matrycy zastosować bo dawno byś się musiał z nią rozstać. No ręce opadają. W pracy też godzisz się na wynagrodzenie jak za 1/5 etatu mimo, że zapierdalasz na cały? No przecież w przeciwnym razie musiałbyś się dawno zwolnić. Może powyższy przykład Ci to bardziej rozjaśni bo właśnie taki jest Twój tok rozumowania. Do mniej więcej września - października ubiegłego roku powiedzmy, że bilans zysków i strat wychodził na plus dlatego pomimo tego, co napisałem kontynuowałem tę znajomość. Ten sam bilans zaczął robić się ujemny w sposób narastający, mniej więcej od późnej jesieni zeszłego roku, to też napisałem wcześniej , że mniej więcej od tamtego momentu ograniczyłem nasze kontakty, bo to wynikało z mojej strony a nie z jej strony. Gdyby taka akcja jak ta z czwartku ubiegłego nastąpiła pół roku temu to pół roku temu byłoby już po związku, natomiast o dziwo tego typu kalibru akcji nie było Link to comment Share on other sites More sharing options...
Taboo Posted March 25, 2025 Share Posted March 25, 2025 @Wolumen myślę że już nikt nie chce czytać Twoich analiz Twojego związku z tą kobietą, do niczego to nie doprowadza. Każdy już widzi że głównie problem jest w Tobie. To że ona miała swoje to wiadomo, ale tu chodzi o Twoje reakcje na to. A z każdym kolejnym wpisem pokazujesz gdzie masz głowę. Przeczytaj ten wątek, tak naprawdę cały czas skupiasz się na niej. 2 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Pejo Posted March 25, 2025 Share Posted March 25, 2025 21 minut temu, Taboo napisał(a): @Wolumen myślę że już nikt nie chce czytać Twoich analiz Twojego związku z tą kobietą, do niczego to nie doprowadza. Każdy już widzi że głównie problem jest w Tobie. To że ona miała swoje to wiadomo, ale tu chodzi o Twoje reakcje na to. A z każdym kolejnym wpisem pokazujesz gdzie masz głowę. Przeczytaj ten wątek, tak naprawdę cały czas skupiasz się na niej. @Taboo forum doradza, komentuje, a @Wolumen Swoje. Dlatego przestałem pisać, komentować, bo nie widzę w tym sensu. Poddałem się 😔 Za kilka tygodni będziemy świadkami kolejnej akcji i prośby o pomoc. 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Foster Posted March 25, 2025 Share Posted March 25, 2025 28 minut temu, Wolumen napisał(a): wątek rozpocząłem zupełnie od innego tematu, ale jak widać przez te kilka stron rozwinął się on Tak, to prawda, zaczęło się od pytania czy iść na urodziny, a skończyło na tym że to zła kobieta jest i radach uciekaj, kończ tę relację. Mhm, no i co tu doradzić, generalnie zgadzam się ze wszystkim co zostało napisane, z tej mąki chleba nie będzie, ta dziewczyna za bardzo z tobą kontrastuje. I teraz tak, w mojej opinii wasza relacja to żaden związek, bardziej układ w którym to ty jesteś petentem, ogólnie masz dwie opcje, możesz tę relację zakończyć jeżeli masz na tyle męskiej siły sprawczej, albo iść na te urodziny, kupić te kwiaty za 15 zł i udawać że nic się nie stało racjonalizując sobie, że ona po prostu taka jest, tylko może napisz nam, co cię by to tego skłoniło jak wy nawet seksu dobrego nie macie, poważnie się pytam. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Wolumen Posted March 25, 2025 Author Share Posted March 25, 2025 2 minuty temu, Pejo napisał(a): @Taboo forum doradza, komentuje, a @Wolumen Swoje. Dlatego przestałem pisać, komentować, bo nie widzę w tym sensu. Poddałem się 😔 Za kilka tygodni będziemy świadkami kolejnej akcji i prośby o pomoc. Czy ja gdzieś napisałem że mam jakieś wątpliwości? Skończyłem już te relację ale niestety mam i jeszcze przez pewnie kilka tygodni będę mieć we łbie ptsd więc się tu próbuję wygadać. Błędów narobiłem w tej relacji i w poprzednich sporo , z tym że w tej te błędy były troszkę innego kalibru. Napisałem wam to wszystkim jak było wiedziałem że będę za to wszystko skrytykowany i nawet nie mam o to do was pretensji, ale może byście spojrzeli na to w ten sposób, że jednak przyznałem się z otwartą przyłbicą, a nie próbuję się wybielać i mówić że wszystko było zawsze w porządku i nagle się coś zesrało 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Recommended Posts