Jump to content

G*wnoburza o nic, a w tle....


Recommended Posts

21 hours ago, Wolumen said:

Czujecie to? Byli parą i chłop był tak zdesoerowany, ze proponował za seks kasę wlasnej kobiecie.

Żona: - Co, zapłaciłeś 300zł za seks prostytutce?

Mąż: - Ty mi od pół roku nie dałaś...

Żona: - Jakbym wiedziała że zapłacisz, to bym dała...

 

6 hours ago, Wolumen said:

Zwłaszcza , że na tej imprezie będzie lekko licząc 20 osób, w tym właśnie wyżej wymienieni ludzie z branży.

Ludzie czasem pamiętają więcej, niż nam się wydaje. A 20 to znacznie więcej, niż Ty i Pani - no i jeszcze kucharze, pracownicy itd.

Dżentelmena rozpoznasz po tym, jak odnosi się do osób niższego stanu, lub podległych służbowo - i nie ma to nic wspólnego z damsko-męskimi sprawami.

Może popłynę pod prąd, ale moim zdaniem - podjąłeś słuszną decyzję. Oni nie powinni "płacić" za Pani fochy, bo Pani nie jest tego warta, byś Ty sobie z potencjalnymi zleceniodawcami psuł kontakty.

 

1 hour ago, Wolumen said:

Ona u siebie, na swoim czuje się bardzo pewnie.

Fasada.

 

42 minutes ago, Wolumen said:

pokazywała mi ilu flepiarzy potrafiło się do niej odzywać

"Kup pan, bo jutro towaru już może nie być".

 

Zawsze, codziennie - dziś jest pierwszy dzień, całej reszty Twojego życia.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

1 minutę temu, Wolumen napisał(a):

Błędów narobiłem w tej relacji i w poprzednich  sporo , z tym że w tej te błędy były troszkę innego kalibru.

 

Napisałem wam to wszystkim jak było wiedziałem że będę za to wszystko skrytykowany i nawet nie mam o to do was pretensji, ale może byście spojrzeli na to w ten sposób, że jednak przyznałem się z otwartą przyłbicą, a nie próbuję się wybielać i mówić że wszystko było zawsze w porządku i nagle się coś zesrało

Wszyscy którzy tu jesteśmy mamy takie same błędy na koncie, i nie chodzi tutaj absolutnie o krytykę tylko realny i racjonalny pogląd na sprawę, zresztą po to jest te forum.

  • Like 3
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

22 hours ago, Wolumen said:

Nie wiem czy zrozumialeś moją pokrętną odpowiedz

 

Zrozumiałem, że lubisz seks, tylko nie z nią- i się nie dziwię. 

 

Natomiast ze swojej perspektywy, dla mnie to jest bardzo istotna sprawa w związku. 

 

Nie ma nic lepszego, niż np. mile spędzone popołudnie na zwiedzaniu, jakieś dobre jedzonko, a na koniec wszystko zwieńczone dobrym seksem- wisienka na torcie. 

 

I dziwi mnie to, że przystajesz na takie "byle co", a życie ma się jedno. 

 

Jeszcze gdybyś miał na ten związek "wyjebane" i w między czasie szukał innych opcji, to bym to wszystko rozumial, ale Ty autentycznie mocno to wszystko przeżywasz. 

 

Tylko ja tutaj nie widzę, żeby ona miała do zaoferowania ciepło, troskę, intymność, za to daje agresję, chamstwo, kompleksy, brak szacunku. 

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

29 minut temu, fruit napisał(a):

 

 

Tylko ja tutaj nie widzę, żeby ona miała do zaoferowania ciepło, troskę, intymność, za to daje agresję, chamstwo, kompleksy, brak szacunku. 

 

Wiesz czemu tak było, te 1,5 roku?

Że bylem z nią, mimo tego wszystkiego, co opisalem w tym wątku wielostronicowym?

Bo pracuję na 2 zmiany +  2 soboty w miesiącu. 

Moje życie towarzyskie poza 1 kolegą (żonatym, pantoflarzem) nie istnieje.

Nie mam ani czasu, ani siły ani już nawet chęci na poznawanie kobiet, jakieś wyjścia do klubów, koncerty (samemu?) . 

Być może to początki jakiejś depresji, aczkolwiek póki co funkcjonuję normalnie w miarę.

 

W każdym razie związek z nią był dla mnie mimo swojej toksyczności, jedyną odskocznią od codziennego kieratu.

Można było sobie raz w miesiącu na weekend skoczyć we 2ke nad morze czy w góry, dzieląc się tez przy tym kosztami.

Można było gdzieś tam chwilami się wygadać, poradzić o coś.

Znosiłem przez to te wszystkie jej toksyczne cechy, bo wiem od początku, że jest toksyczna.

Ale przy odpowiednim podejściu dało się tak funkcjonować w miarę normalnie.

 

Ona niestety wyczuła, że jestem no-lifem i po pracy, poza jakąś tam silownią, rowerem w miesiącach ciepłych nie mam wlasnego życia. Bo taka jest prawda.

Syn czasem mnie odwiedza, lub ja jego. Ale z 19 latkiem to sobie raczej za długo nie pogadam, bo to jest zupełnie inna orbita i nie mam mu tego za złe.

 

Reasumując - gdybym się wysilił i poszukał innej, miał alternatywę na stole, to tej wariatki by już dawno nie było.

Ale, że poszedłem na latwiznę, nie robiłem nic w kierunku, by kogoś innego znalezc, to tak się to skonczylo.

 

Inna sprawa jest taka, ze jestem takim czlowiekiem, ze jak jestem w zwiazku, nawet walącym się, to nie szukam na zakladkę innej kobiety.

Najpierw zamykam jeden rozdział, potem swoje odcierpię i dopiero wtedy pojawia się myśl l, by moze kogos poszukac...

Z tym, że po 40tce szukanie kobiety to jak szukanie po 40tce pracy - droga przez mękę.

 

  • Like 5
Link to comment
Share on other sites

33 minuty temu, Wolumen napisał(a):

Wiesz czemu tak było, te 1,5 roku?

Że bylem z nią, mimo tego wszystkiego, co opisalem w tym wątku wielostronicowym?

Bo pracuję na 2 zmiany +  2 soboty w miesiącu. 

Moje życie towarzyskie poza 1 kolegą (żonatym, pantoflarzem) nie istnieje.

Nie mam ani czasu, ani siły ani już nawet chęci na poznawanie kobiet, jakieś wyjścia do klubów, koncerty (samemu?) . 

 

Jesteś szczery przed samym sobą. To już dużo.

 

Jesteś na forum od dawna. Wszedłeś w tą relację świadomy, że to proteza relacji. Może i wygląda, a nawet działa podobnie, ale nie w niej czucia. 

 

Pani, z którą się spotykałeś prawdopodobnie nigdy nie stworzy nawet namiastki normalnej relacji. I to nie Twoja wina. Za jakiś czas będzie leżeć, jak kłoda w tartaku pod innym samcem. Życie.

 

Opis seksu, całkowicie pozbawiony jej inicjatywy, bez orala, jeźdźca... Cóż. Zrozum, że ona robi to mechanicznie od niechcenia, bo takie są oczekiwania samców. A skoro nie ma tu namiętności. Nie ma tu szacunku, wsparcia... To czego tu żałować? Idź na porządny trening i ciesz się spokojem. Bo to jest to co właśnie wygrałeś. 

Edited by horseman
  • Like 6
Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, Wolumen napisał(a):

Moje życie towarzyskie poza 1 kolegą (żonatym, pantoflarzem) nie istnieje.

Nie mam ani czasu, ani siły ani już nawet chęci na poznawanie kobiet, jakieś wyjścia do klubów, koncerty (samemu?)

A kiedy zrobiłeś coś typowo dla siebie? Jedź w góry na kilka dni, usiądz tam samotnie na jakimś szczycie i włącz sobie do posłuchania ( KSU- za mgłą ) ja tak robiłem już kilka lat temu przy szukaniu siebie w sobie.. pomaga..

Do baby ciągnie to normalnie ale najpierw ty dla siebie potem ona.

Ja dziś mijałem laskę z którą sie spotykałem i byłem blisko, wyglądowo mega mój typ, charakterowo też sobie lezeliśmy ale patrząc po końcu relacji widzę jaka ona była.. spatrzona życiem podobnie jak twoja. Ja też nie byłem wtedy gotowy na związek dlatego poszło wszystko nie tak jak bym chciał, ale się cieszę. Wtedy jak tak mocno bolało rozstanie podjąlem szukania siebie, swojego poczucia własnej wartosci i w dużej mierze się udało. Trzymaj sie i szanuj się !

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Ale po co Ty chcesz autorze kogokolwiek szukać?

Przed czym uciekasz?

Najpierw popracuj nad sobą i nad tym abyś potrafił cieszyć się życiem samemu ze sobą.

Później możesz próbować wchodzi w relacje z kobietą.

Jak będziesz szczęśliwy sam ze sobą to świadomie będziesz unikał i uciekał od takich toksycznych bab.

Wchodzisz w te protezy relacji bo z jakiegoś powodu boisz się być samemu.

I od tego proponowałbym zacząć.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

3 hours ago, Wolumen said:

Można było sobie raz w miesiącu na weekend skoczyć we 2ke nad morze czy w góry

 

I na wiele można by przymróżyć oko, gdyby na koniec takiego wypadu, w łóżku były iskry. 

Gdyby, mimo swoich kompleksów, w jej oczach było porządanie. 

 

Miałeś w niej po prostu kolegę, w dodatku takiego, co Cię nie szanuje. 

 

3 hours ago, Wolumen said:

Reasumując - gdybym się wysilił i poszukał innej, miał alternatywę na stole, to tej wariatki by już dawno nie było

 

Dlatego powinieneś jednak spróbować zmienić siebie, mimo iż pisałeś, że nie chcesz. 

 

Jak będziesz miał 65lat, to będziesz żałować, bo zmienisz perpsektywę, że jednak te 20 lat temu to wcale nie byłeś "za stary", i mogłeś jeszcze dużo zdziałać. 

 

Życie nie kończy się w wieku 40 lat (jeżeli człowiek zdrowy) 

Link to comment
Share on other sites

9 godzin temu, Kogut napisał(a):

Jak będziesz szczęśliwy sam ze sobą to świadomie będziesz unikał i uciekał od takich toksycznych bab.

+milion. Niestety tez dla niektorych, lub dla sporej ilosci ludzi, takie zachowania drugiej strony to strefa komfortu, pochodzaca gdzies z dziecinstwa. 

 

Tez bym unikal takich kategorycznych okreslen kogos, kogo znamy tylku z opisu. Wezcie pod uwage, ze autor watku sam reprezentuje typ milego faceta, ktory jest toksyczny w swoim zachowaniu. Reakcje drugiej strony moga byc mechanizmami obronnymi osoby z bagazem, ktora ciagnie, jak autora, do pewnego typu partnera. 

 

Mysle tez, @Wolumen, ze ty unikasz siebie. Dlatego tak usilnie potrzebujesz z kims byc. Z jakiegos powodu nie chcesz pogrzebac w sobie i wyciagnac kotwice co cie trzyma, lub sabotuje. Trzyma cie to uwiezionego i jestes jak slon, ktory tkiw przy swoim palu, chociaz lancuch sciagneli 10 lub wiecej lat temu.

 

To twoje programowanie powoduje, ze uzalasz sie nad soba i tkwisz w miejscach w ktorych nie czujesz sie dobrze, czujesz sie nieszczesliwy. Nie wiem jak to sobie tlumaczysz, ale bracie, zalugujesz na wiecej, zaslugujesz na szczescie. 

 

PS. Przyjrzyj sie na relacje z synem. Tutaj masaz spore pole do nauki akceptacji siebie i jego. Akceptacji siebie kim sie jest.

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

11 godzin temu, Wolumen napisał(a):

Bo pracuję na 2 zmiany +  2 soboty w miesiącu. 

Moje życie towarzyskie poza 1 kolegą (żonatym, pantoflarzem) nie istnieje.

W 2021 było jakoś lepiej:

 

Cytat

Wczoraj rozmawiałem przy piwie z kolegą. Mamy wspólną koleżankę (dla mnie to w zasadzie znajoma tylko) , z którą ów kolega zaczął jakieś 2 miesiące temu kręcić.

 

Dlaczego zmieniło się na gorzej?

 

Czy musisz ze względów finansowych aż tyle pracować?

 

Zamiast stawiać na kobietę postaw na męskie hobby.

Ja sobie bardzo chwalę motocyklizm mimo, że nie latam z nimi na długie wyjazdy ani nie uczestniczę we wszystkich akcjach, gdyż też mam pracujące soboty. Ale czasem trzeba zrezygnować z kilku groszy więcej aby nacieszyć się tą wspólną energią i działaniem. To też ma swoje koszty jak wszystko w życiu.

Są grupy rowerowe, biegowe, modelarskie... każdy może znaleźć coś dla siebie

 

Edited by Brat Jan
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Chłopie.

 

Ewakuacja w trybie in cito.

 

W tym rozdaniu już nie będzie wygranej.

 

Koniec końców zostaniesz ograny.

 

Grunt to odejść od stołu z czystymi papciami i resztką honoru.

 

Zatem zachowałeś się jak trzeba.

Jednakże istnieje mocne przypuszczenie,że ona jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa;)

 

Już teraz widać także u Ciebie poczucie straty.

To normalne.

Musisz być jednak konsekwentny.

 

Naprawdę nie potrzebujesz tego typu dram.

Ktoś kto odnosi się do Ciebie w taki sposób,nie zasługuje na Twoje uznanie i bliskość.

 

Jak to mawiają najstarsi Indianie...

 

Next plizzz.

 

🫡

Edited by RabarbaR
Link to comment
Share on other sites

17 godzin temu, Wolumen napisał(a):

Gdybym z nią mieszkał, albo nie daj Boże miał dziecko czy wspólne mieszkanie w kredycie, to bym podjął walkę z pozycji siły i może bym spróbował ją zdominować, choć sądzę, że by było ciężko.

Ale wtedy przynajmniej byłoby o co walczyć.

A tutaj, w tym układzie to prościej jest naprawdę z dnia na dzień to wszystko rżnąć i odejść aniżeli próbować z pozycji siły cokolwiek tutaj robić , zwłaszcza że gdybym rzeczywiście zaczął stosować jakieś techniki i sztuczki manipulacyjne albo pokazał totalną zlewkę, to by ten układ po prostu się sam z siebie wypalił i skończył, bo to nie jest kobieta, która by za mną biegała.

Imo jest dokładnie odwrotnie, w luźnej relacji jest dużo prościej uświadomić sobie własne schematy i skutecznie zarządzać.

 

To nie jest żadna walka o dominację ani o pozycję w tym małym stadku, to zwykłe zauważenie siebie i wzięcie odpowiedzialności za własny komfort emocjonalny.

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

Dziś napisała cytuję:

 

"jestem mega wkurwiona, mam ochotę wszystkich rozszarpać w pracy, hormony mi wariują od tego okresu, chyba muszę zrobić badania"

 

Nic ponadto. Nie odpisalem i nie odpiszę.

To jest typowe dla niej - mam tu na mysli formę i przekaz- zawsze tak miała.

To jest u niej forma przeprosin, usprawiedliwienia się.

Nasram na takie coś, zrobiła taką akcję i tak jak myślałem, nawet nie potrafi z otwarta przylbicą przeprosić.

Już nawet niech by nie użyla słowa przepraszam, ale niech by napisała, ze glupio wyszlo, nie chciala, miala zly dzien w pracy, wcale tak nie mysli naprawde etc.

 

Utwierdzila mnie tylko, że jest nie warta funta kłaków.

To jest chore, bym miał tkwić w takim bagnie emocjonalnym, znosić jej skrajne humory, bo ona ma okres. I tak co miesiąc?

Kierownikowi niech taki gnój zrobi to wyleci z pracy zanim zdanie dokonczy.

 

 

Zawsze z nią tak było- zadawałem konkretne pytanie, w konkretnej sprawie to potrafiła tak na okrągło odpowiedzieć, ze zgubila sens po drodze,  gdzie wystarczyło odpowiedzieć tak albo nie.

Jak dociskałem ją o konkretną odpowiedź to jeszcze bardziej na okrągło rozwlekała.

 

Ku*wa aż mnie telepie, a siedzę w pracy- niepotrzebnie wszedlem w folder zablokowane wiadomosci, bo juz dobija sie jak widac na sms, bo na mess zabokowana i tam nawet nie odczytam.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

18 godzin temu, Wolumen napisał(a):

Inna sprawa jest taka, ze jestem takim czlowiekiem, ze jak jestem w zwiazku, nawet walącym się, to nie szukam na zakladkę innej kobiety.

Najpierw zamykam jeden rozdział, potem swoje odcierpię i dopiero wtedy pojawia się myśl l, by moze kogos poszukac...

Z tym, że po 40tce szukanie kobiety to jak szukanie po 40tce pracy - droga przez mękę.

 

A Twoja niby związkowa baba sama się Tobie chwali ilu to ma chętnych na Insta...

Niejako podpowiadając co należy robić.

 

 

23 minuty temu, Wolumen napisał(a):

Nie odpisalem i nie odpiszę.

To jest typowe dla niej - mam tu na mysli formę i przekaz- zawsze tak miała.

To jest u niej forma przeprosin, usprawiedliwienia się.

Nasram na takie coś, zrobiła taką akcję i tak jak myślałem, nawet nie potrafi z otwarta przylbicą przeprosić.

Już nawet niech by nie użyla słowa przepraszam, ale niech by napisała, ze glupio wyszlo, nie chciala, miala zly dzien w pracy, wcale tak nie mysli naprawde etc.

 

Utwierdzila mnie tylko, że jest nie warta funta kłaków.

To jest chore, bym miał tkwić w takim bagnie emocjonalnym, znosić jej skrajne humory, bo ona ma okres. I tak co miesiąc?

Kierownikowi niech taki gnój zrobi to wyleci z pracy zanim zdanie dokonczy.

 

 

Zawsze z nią tak było- zadawałem konkretne pytanie, w konkretnej sprawie to potrafiła tak na okrągło odpowiedzieć, ze zgubila sens po drodze,  gdzie wystarczyło odpowiedzieć tak albo nie.

Jak dociskałem ją o konkretną odpowiedź to jeszcze bardziej na okrągło rozwlekała.

 

Ku*wa aż mnie telepie, a siedzę w pracy- niepotrzebnie wszedlem w folder zablokowane wiadomosci, bo juz dobija sie jak widac na sms, bo na mess zabokowana i tam nawet nie odczytam.

Jeżeli to jest form autoterapii to pisz.

Jeżeli użalania się to robisz śmietnik.

Link to comment
Share on other sites

Ja jak mam zly dzień, stany depresyje, chce mi się rzygać wszystkim to nie mszczę się na osobach z najbliższego otoczenia, a kumplowi z pracy co bezpośrednio pracujemy mówię że mam ciężki dzień, na co on mi mówi no problem damy rade.. Ale to nie okres..wtedy mozna jebać wszystkich !!!

Link to comment
Share on other sites

8 minut temu, Brat Jan napisał(a):

 

A Twoja niby związkowa baba sama się Tobie chwali ilu to ma chętnych na Insta...

Niejako podpowiadając co należy robić.

 

 

Jeżeli to jest form autoterapii to pisz.

Jeżeli użalania się to robisz śmietnik.

Autoterapia.

 

Ona zapewne będzie więcej sie dobijac ale ja nie będę juz tu zasmiecal tymi tresciami.

Napisalem tylko dlatego, byście mieli poniekad obraz sytuacji, z kim bylem i co to za typ czlowieka.

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

10 minut temu, Dzingolo napisał(a):

Ja jak mam zly dzień, stany depresyje, chce mi się rzygać wszystkim to nie mszczę się na osobach z najbliższego otoczenia, a kumplowi z pracy co bezpośrednio pracujemy mówię że mam ciężki dzień, na co on mi mówi no problem damy rade.. Ale to nie okres..wtedy mozna jebać wszystkich !!!

 

Przecież normalnego mężczyzny w takim stanie nie da się porównać do kobiety, bo przecież statystyczny mężczyzna nad sobą panuje.

 

Ale nawet statystyczna kobieta w czasie okresu też potrafi nad sobą panować, zwłaszcza w stosunku do najbliższych osób, a nie bluzgać wszystkich od dołu do góry i usprawiedliwiać to tym, że ma okres

 

2 minuty temu, Stargazer napisał(a):

Wydaje mi się, że te gierki są zbędne - ja bym napisał, że to po ostatnim incydencie nie chcesz kontynuować znajomości i tyle.

 

Nie będę absolutnie nic jej odpisywał, dlatego, że ona próbuje i będzie próbować znaleźć jakiś punkt zaczepienia.

Jak odpisze, to już będzie wiedziała, że jestem podatny i zacznie naparzać kolejne farmazony włącznie z tym, że nie chce jej się żyć, że ogólnie wszystko jest do dupy, albo że ją zaraz z pracy wyrzucą i ogólnie rzecz biorąc będą różnego rodzaju szantaże emocjonalne, robienie z siebie ofiary i próba wyłudzenia ode mnie współczucia - znam to na pamięć przez te półtorej roku i absolutnie nie chce wchodzić w te dyskusje stary, wierz mi, wiem, co mówię

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

8 minutes ago, Wolumen said:

Nie będę absolutnie nic jej odpisywał, dlatego, że ona próbuje i będzie próbować znaleźć jakiś punkt zaczepienia.

Jak odpisze, to już będzie wiedziała, że jestem podatny i zacznie naparzać kolejne farmazony włącznie z tym, że nie chce jej się żyć, że ogólnie wszystko jest do dupy, albo że ją zaraz z pracy wyrzucą i ogólnie rzecz biorąc będą różnego rodzaju szantaże emocjonalne, robienie z siebie ofiary i próba wyłudzenia ode mnie współczucia - znam to na pamięć przez te półtorej roku i absolutnie nie chce wchodzić w te dyskusje stary, wierz mi, wiem, co mówię

 

Jesteś królem racjonalizacji i, co nie pierwszy raz zauważyłem w Twoich wpisach, prezentujesz mocno kobiece podejście do tych spraw - reakcyjność, emocjonalność, brak asertywności m.in.

 

Polecałem, żebyś przeczytał książki, to byś wiedział, jak się w takich sytuacjach odmawia.

Ty wolisz po swojemu, bo przecież do tej pory świetnie działało.

 

Ja odpadam, ale życzę, bez żadnego śmieszkowania czy sarkazmu, powodzenia w ogarnięciu mentalu,

Edited by Stargazer
  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

54 minuty temu, Wolumen napisał(a):

Już nawet niech by nie użyla słowa przepraszam, ale niech by napisała, ze glupio wyszlo, nie chciala, miala zly dzien w pracy, wcale tak nie mysli naprawde etc.

A co by to zmieniło?

Rozumiem, że wtedy wspaniałomyślnie zapomniałbyś o tym co się wydarzyło i żyli długo i szczęśliwie?

Oczywiście, że tak bo inaczej nie rozkminiałbyś tego.

Szukasz podświadomie  jakiegoś punktu zaczepienia, który pozwoli Ci nie rezygnować z tej relacji.

Coś na zasadzie: Jak napisze, że przeprasza to może warto dać jej jeszcze jedną szansę bo pewnie coś zrozumiała gdyż do tej pory tego nie robiła. Teraz będzie inaczej...

W tę stronę to zmierza.

Oszukujesz sam siebie.

 

12 minut temu, Stargazer napisał(a):

Jesteś królem racjonalizacji i, co nie pierwszy raz zauważyłem w Twoich wpisach, prezentujesz mocno kobiece podejście do tych spraw - reakcyjność, emocjonalność, brak asertywności m.in.

Dokładnie @Wolumen jesteś w żeńskiej energii.

A takich jak Ty takie cwane manipulatorki jak widać na załączonym obrazku zjadają na śniadanie.

Dużo pracy Cię czeka nad własnym mentalem.

Ja też się wyłączam z wątku bo w zasadzie wszystko zostało już napisane.

Wszystko ponadto jest tylko powielaniem tego co już poruszono.

Kolejne dialogi między Wami nie powinny mieć już znaczenia dla zakończenia tej historii dla zdrowego faceta stawiającego granice po tym co usłyszałeś.

  • Like 4
Link to comment
Share on other sites

Przeczytalem to po lebkach i moze palne jakas glupote ale … Ja bym trzymal ja tylko na dmuchanie . Jest taka opcja ze gdyby poczula sie “wykorzystwana “ w tym aspekcie to byc moze zaczelaby sie bardziej starac a tak ma wyjebane . Juz sie pogodziles z odejsciem wiec nic nie tracisz . 

Edited by thyr
Link to comment
Share on other sites

42 minuty temu, Wolumen napisał(a):

Przecież normalnego mężczyzny w takim stanie nie da się porównać do kobiety, bo przecież statystyczny mężczyzna nad sobą panuje.

 

Ale nawet statystyczna kobieta w czasie okresu też potrafi nad sobą panować, zwłaszcza w stosunku do najbliższych osób, a nie bluzgać wszystkich od dołu do góry i usprawiedliwiać to tym, że ma okres

A może ona potrzebuje takiego agresywnego samca?

I chce go w Tobie obudzić.

Zamiast domagać się przeprosin napisać "loszka za takie traktowanie mnie należy ci się ostre lanie w gołe dupsko!!!"

Link to comment
Share on other sites

6 minut temu, Brat Jan napisał(a):

A może ona potrzebuje takiego agresywnego samca?

I chce go w Tobie obudzić.

Zamiast domagać się przeprosin napisać "loszka za takie traktowanie mnie należy ci się ostre lanie w gołe dupsko!!!"

Weź gościa nawet nie namawiaj do takich rzeczy, bo widać, że to nie jest jego styl.

Moja rekomendacja - zamknąć ten temat, olać ją i żyć dalej.

 

p.s ja sądzę, że po 40stce to można dalej ostro szaleć z dupami i to nie blokuje nic, raczej otwiera kolejne drzwi.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.