Jump to content

Jak, oraz czy, podrywać lekarkę będąc jej pacjentem?


Recommended Posts

Cześć, 

 

No więc ostatnio byłem na wizycie lekarskiej. Doktor okazała się atrakcyjną kobietą, ok. 2-3 lata młodsza ode mnie (ja 32). Cała wizyta przebiegła bardzo profesjonalnie, jednak, hmm było bardzo sympatycznie. Miałem wrażenie, że oboje się sobie podobamy. Dokładnych szczegółów nie będę opisywać, z grubsza:

Podczas wizyty, w sumie nieplanowanie, wplotłem wypowiedź będącą odniesieniem do wywiadu, mającą podtekst seksualny - ale nie wymierzony w nią, lecz ogólnikowo - także było profesjonalnie i nienachalnie. Żart się jej spodobał.

Potem, kilka razy, gdy coś komentowałem, co nawet nie było ani nie miało być śmieszne, chichotała sobie jak koleżanka której się gość spodobał.

Na koniec wizyty, zakończyła słowami "do zobaczenia", na które odpowiedziałem tym samym - jest to takie, mniej oficjalne pożegnanie niż "do widzenia".

 

Ogólnie to nie zagadałem jej o numer ani nigdzie nie zaprosilem, nie wyszedłem poza ramy relacji lekarz-pacjent, i myślę że w tym przypadku dobrze zrobiłem. Przede wszystkim to cenię profesjonalizm zawodowy, sam nie umawiałem się nigdy ze współpracowniczkami, klientami itd. Poza tym mam u niej wizytę za kilka-kilkanaście tygodni, nie chciałem by czuła się na niej dziwnie/niezręcznie. Mam też swoje zdanie na temat związków z lekarkami, raczej jest to zawód "podwyższonego ryzyka" w kontekście zdrad i trwałości związku (chociaż na samo FBW bym ją też chciał). 

 

Po wizycie użyłem googla i trochę o niej poszukałem - nigdy wcześniej nie "googlowałem" ale zacząłem po przygodzie niechcący-randkowania z mężatką. Według facebooka to zmieniała nazwisko, bo facebook przydziela login wg nazwiska w dniu założenia konta, które to miała inne. Co nie świadczy o tym, że obecnie ma męża, bo po ew. rozwodzie jest 3 miesiące na zmianę nazwiska, a lekarze i ludzie "robiący karierę" zmieniać nazwiska nie lubią. A nawet jeśli ma męża to nie znaczy że by się nie umówiła xd

 

Za te kilka-kilkanaście tygodni kolejna wizyta, druga i raczej ostatnia. Przez chwilę zastanawiałem się, czy na koniec przyszłej wizyty nie zaproponować jej wymiany kontaktów, w zależności od przebiegu spotkania. Jednak raczej odpuszczę. Niezależnie od tego, teraz aż do wizyty będę zagadywać i umawiać się z innymi.

W moim przypadku chyba sprawdziłoby się powiedzenie "kuj żelazo póki gorące", i próby kontaktu (może jakiś email, facebook) teraz nie mają sensu, a też nie chciałbym niepokoić lekarki, mogłaby to odebrać jako jakiś stalking. A na kolejnej wizycie może już żelazo nie być gorące.

 

Pytanie do braci - jakie jest Wasze podejście do podrywu lekarki jako jej pacjent? Jeśli uważacie że jest to OK, to w jaki sposób byście poprowadzili interakcję, zaproszenie, wymianę kontaktów? 

Link to comment
Share on other sites

Jak dla mnie, poderwanie lekarki na wizycie to jeszcze trudniejsze niż tinder.

Sorry, ale wielopoziomowość twojej rozkminy, czytania zwykłych gestów, mimiki, śledztwo na facebooku mówią, że nie jesteś psychicznie gotowy na taki spontaniczny podryw lekarki.

 

No ale nie wiele masz do stracenia, może to mi brakuje polotu ;)

  • Like 3
  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

4 minuty temu, Tyrion napisał(a):

Jak dla mnie, poderwanie lekarki na wizycie to jeszcze trudniejsze niż tinder.

Sorry, ale wielopoziomowość twojej rozkminy, czytania zwykłych gestów, mimiki, śledztwo na facebooku mówią, że nie jesteś psychicznie gotowy na taki spontaniczny podryw lekarki.

 

No ale nie wiele masz do stracenia, może to mi brakuje polotu ;)

Żeby zapolować na jakiegoś większego zwierza trzeba mieć dokładnie dobraną strategie.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Lekarka to może być taki trochę wyższy poziom, jeśli chodzi o poderwanie. One raczej mają wymagania co do statusu, często wiążą się w ramach swojej grupy zawodowej, z facetami poznanymi na studiach. 

 

Tak czy inaczej, będąc na Twoim miejscu bym próbował, ale:

 

1. Po zakończeniu tych wszystkich konsultacji/leczenia. 

2. Ewentualnie, kiedy możesz zmienić łatwo lekarza, tak żeby jej więcej nie widzieć. 

 

Dlaczego? Bo ten podryw może po prostu nie wyjść, więc lepiej mieć możliwość potencjalnego odcięcia się od niej tak, żeby jej nie spotkać ani żeby na nią w przyszłości nie trafić :)

 

@Dowódca plutonu a co Ty masz do nauczycielek? :D Spotykałem się z taką jedną, nauczała angielskiego w liceum, z kolei ja z nią miałem prywatne lekcje francuskiego i hiszpańskiego :D 😅 Pruła się jak stare prześcieradło ;) 

Edited by Maurycy
  • Like 1
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, krzy_siek napisał(a):

Cześć, 

 

No więc ostatnio byłem na wizycie lekarskiej. Doktor okazała się atrakcyjną kobietą, ok. 2-3 lata młodsza ode mnie (ja 32). Cała wizyta przebiegła bardzo profesjonalnie, jednak, hmm było bardzo sympatycznie. Miałem wrażenie, że oboje się sobie podobamy. Dokładnych szczegółów nie będę opisywać, z grubsza:

Podczas wizyty, w sumie nieplanowanie, wplotłem wypowiedź będącą odniesieniem do wywiadu, mającą podtekst seksualny - ale nie wymierzony w nią, lecz ogólnikowo - także było profesjonalnie i nienachalnie. Żart się jej spodobał.

Potem, kilka razy, gdy coś komentowałem, co nawet nie było ani nie miało być śmieszne, chichotała sobie jak koleżanka której się gość spodobał.

Na koniec wizyty, zakończyła słowami "do zobaczenia", na które odpowiedziałem tym samym - jest to takie, mniej oficjalne pożegnanie niż "do widzenia".

 

Ogólnie to nie zagadałem jej o numer ani nigdzie nie zaprosilem, nie wyszedłem poza ramy relacji lekarz-pacjent, i myślę że w tym przypadku dobrze zrobiłem. Przede wszystkim to cenię profesjonalizm zawodowy, sam nie umawiałem się nigdy ze współpracowniczkami, klientami itd. Poza tym mam u niej wizytę za kilka-kilkanaście tygodni, nie chciałem by czuła się na niej dziwnie/niezręcznie. Mam też swoje zdanie na temat związków z lekarkami, raczej jest to zawód "podwyższonego ryzyka" w kontekście zdrad i trwałości związku (chociaż na samo FBW bym ją też chciał). 

 

Po wizycie użyłem googla i trochę o niej poszukałem - nigdy wcześniej nie "googlowałem" ale zacząłem po przygodzie niechcący-randkowania z mężatką. Według facebooka to zmieniała nazwisko, bo facebook przydziela login wg nazwiska w dniu założenia konta, które to miała inne. Co nie świadczy o tym, że obecnie ma męża, bo po ew. rozwodzie jest 3 miesiące na zmianę nazwiska, a lekarze i ludzie "robiący karierę" zmieniać nazwiska nie lubią. A nawet jeśli ma męża to nie znaczy że by się nie umówiła xd

 

Za te kilka-kilkanaście tygodni kolejna wizyta, druga i raczej ostatnia. Przez chwilę zastanawiałem się, czy na koniec przyszłej wizyty nie zaproponować jej wymiany kontaktów, w zależności od przebiegu spotkania. Jednak raczej odpuszczę. Niezależnie od tego, teraz aż do wizyty będę zagadywać i umawiać się z innymi.

W moim przypadku chyba sprawdziłoby się powiedzenie "kuj żelazo póki gorące", i próby kontaktu (może jakiś email, facebook) teraz nie mają sensu, a też nie chciałbym niepokoić lekarki, mogłaby to odebrać jako jakiś stalking. A na kolejnej wizycie może już żelazo nie być gorące.

 

Pytanie do braci - jakie jest Wasze podejście do podrywu lekarki jako jej pacjent? Jeśli uważacie że jest to OK, to w jaki sposób byście poprowadzili interakcję, zaproszenie, wymianę kontaktów? 

Kuj żelazo póki gorące. Zadzwoń do przychodni że ta recepta od tej lekarki nie działa i musisz z nią to wyjaśnić. Albo umów się na wizytę wcześniej. Albo wyslij kwiaty do przychodni i bilecik że w piątek o 20 tu i tu. Generalnie doprowadz do spotkania w jakiś nie banalny sposób. Idź na randkę bez planu na dupczenie a raczej na poznanie tej konkretnej osoby. Jak poczujesz flow to czaruj jak potrafisz ;) bądź uśmiechnięty, wyluzowany i trochę zawadiacki. Zadbaj o to byście oboje dobrze się bawili i żadnych głębokich tematów. 

 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Z własnego doświadczenia odradzam lekarki jako partnerki. Ego jeszcze wyższe niż u standardowej Polki, które oczywiście nie nadąża za całą resztą. Zresztą ja już pod tą przychodnią widziałem takiego jednego amanta:

 

Poradnik dla białego rycerza by QV? - Na linii frontu - podrywanie. -  BraciaSamcy.pl

Edited by Krugerrand
  • Like 3
  • Haha 12
Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, Tyrion napisał(a):

Sorry, ale wielopoziomowość twojej rozkminy, czytania zwykłych gestów, mimiki, śledztwo na facebooku mówią, że nie jesteś psychicznie gotowy na taki spontaniczny podryw lekarki.

Zgadza się. Nie jestem gotowy na spontaniczny podryw lekarki. Spontaniczny podryw to może być dziewczyny na imprezie, albo na ławce w parku. A nie lekarki, albo sędziny po rozprawie, czy kobiety od której wynajmujesz mieszkanie itp. Takie przypadki wymagają jakiegoś wyczucia, żeby nie wyjść na creepa, albo gościa z mentalem napalonego niezręcznego małolata.

50 minut temu, Maurycy napisał(a):

1. Po zakończeniu tych wszystkich konsultacji/leczenia. 

2. Ewentualnie, kiedy możesz zmienić łatwo lekarza, tak żeby jej więcej nie widzieć. 

Zakończenie konsultacji za kilka/naście tygodni. Mogę łatwo zmienić.

 

37 minut temu, Gixer napisał(a):

Kuj żelazo póki gorące. Zadzwoń do przychodni że ta recepta od tej lekarki nie działa i musisz z nią to wyjaśnić. Albo umów się na wizytę wcześniej. Albo wyslij kwiaty do przychodni i bilecik że w piątek o 20 tu i tu. Generalnie doprowadz do spotkania w jakiś nie banalny sposób. Idź na randkę bez planu na dupczenie a raczej na poznanie tej konkretnej osoby. Jak poczujesz flow to czaruj jak potrafisz ;) bądź uśmiechnięty, wyluzowany i trochę zawadiacki. Zadbaj o to byście oboje dobrze się bawili i żadnych głębokich tematów

Dzięki za wypowiedź. Generalnie rady dotyczące już umówionej randki dobre, jednak to ogarnę, bardziej zastanawiam się jak zainicjować oraz czy jest sens to robić. Obecnie nie mam z nią nic do wyjaśniania, żadne recepty itd., ja rozumiem że mimo to mogę zadzwonić i tak powiedzieć :) Ale to, oraz opcja "kwiaty do przychodni" - no właśnie wg mnie to odpada, bo takim osobom publicznym to zależy na dyskrecji, ewentualne romanse chcą by były niezauważone. Jeśli już lecieć opisanym przez Ciebie stylem, to bardziej bym zadzwonił spytać w jakie dni przyjmuje, i wszedł "na 1 minutę" pomiędzy pacjentami i zagadał, ale i to wydaje mi się zbyt grube i nachalne. Oraz nie robiłbym tego mając wizytę w przyszłości, bo mam.

 

Jeśli już bym miał ją zaprosić, wymienić kontakty, to wstrzymałbym się do końca ostatniej wizyty, i na koniec wprost zapytałbym czy nie chciałaby wymienić się kontaktami bo chętnie bym ją zaprosił na kawę, styl tego zapytania skalibrowałbym do sytuacji i tego jak przebiegała interakcja na wizycie.

 

 

  

50 minut temu, Maurycy napisał(a):

Lekarka to może być taki trochę wyższy poziom, jeśli chodzi o poderwanie. One raczej mają wymagania co do statusu, często wiążą się w ramach swojej grupy zawodowej, z facetami poznanymi na studiach

Spotykałem się już z lekarką, która akurat miała niską samoocenę i kompleksy maskowaną tożsamością lekarki i tytułami.  Ale ogólnie to się zgadzam z powyższym. 

Edited by krzy_siek
Link to comment
Share on other sites

Byłem z panią związana ze służbą zdrowia, w zasadzie to ona wyrwała mnie. Miała własny gabinet i pracowała dodatkowo na NFZ. Rypanie takie, że do dziś to wspominam, ale czy to standard w tej branży to ciężko powiedzieć. Ta znajomość nie skończyła się happy endem po niej właśnie trafiłem tu na forum.

 

Jak nie masz nic do stracenia to atakuj, nie ma co za bardzo rozkminiac, pojawi Ci się w głowie 100 scenariuszy i żaden pewnie się nie spełni. 😆

 

P.S. seks w gabinecie na biurku dodaje dodatkowego dreszczyku emocji, a zapamiętasz to do końca życia. 😀

Edited by Jorgen Svensson
  • Like 1
  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

24 minuty temu, Jorgen Svensson napisał(a):

Jak nie masz nic do stracenia to atakuj, nie ma co za bardzo rozkminiac, pojawi Ci się w głowie 100 scenariuszy i żaden pewnie się nie spełni. 😆

Dzięki. Tak, mój analityczny umysł potrafi rozpisać 1000 scenariuszy. Tutaj prawdopodobnie nie mam nic do stracenia i pewnie zrobię to:

1 godzinę temu, krzy_siek napisał(a):

wstrzymałbym się do końca ostatniej wizyty, i na koniec wprost zapytałbym czy nie chciałaby wymienić się kontaktami bo chętnie bym ją zaprosił na kawę, styl tego zapytania skalibrowałbym do sytuacji i tego jak przebiegała interakcja na wizycie.

tzn. wstrzymam się do kolejnej wizyty by dokończyć medyczną sprawę z nią, i ocenię po wizycie czy dalej jest sens atakować

Link to comment
Share on other sites

29 minut temu, Jorgen Svensson napisał(a):

Ta znajomość nie skończyła się happy endem po niej właśnie trafiłem tu na forum.

Oj tam, poszerzasz swoją wiedzę nt układu kostnego twarzoczaszki u homo sapiens normicus, homo sapien chadus i homo sapiens flepiarus.😂 Z tą wiedzą jeszcze nie raz pobawisz się w doktora.😂

Edited by Kiroviets
  • Thanks 1
  • Haha 4
Link to comment
Share on other sites

4 godziny temu, krzy_siek napisał(a):

hmm było bardzo sympatycznie. Miałem wrażenie, że oboje się sobie podobamy.

Czy to przypadkiem nie jest tak, że jak jakaś laska uśmiechnie się w kierunku faceta to ten sobie zaczyna wyobrażać?

Nie mówię, że tu na 100 czy coś. 😎 Ale ogólnie faceci tak mają i lubią sobie dopowiadać "leci na mnie"... a na serio panna ma dobry humor (bo jutro jedzie z brajankiem do waterlandu) albo jest profesjonalnie miła.

 

 

  • Like 4
Link to comment
Share on other sites

@dziadul @BumTrarara Wiem. Dokładnie tak może być. Dlatego pisałem:

1 godzinę temu, krzy_siek napisał(a):

ocenię po wizycie czy dalej jest sens atakować

 

  

Godzinę temu, SolidSnake napisał(a):

No właśnie. Tutaj szczególnie trzeba wyczucia i pewności odwzajemnienia sympatii, a nie w stylu  

4 godziny temu, Tyrion napisał(a):

spontaniczny podryw lekarki

bo może ona się poczuć osaczona, stalkowana. I zafunduje się jej takie poczucie, i obawy, które mogą się ujawniać w kolejnych wizytach pacjentów-mężczyzn, dziewczyna będzie miała trudniej skupić się na pomocy pacjentowi bo wejdą takiej lęki że facet zacznie stalkować.

Edited by krzy_siek
Link to comment
Share on other sites

Ja bym w to szedł. Na ostatnim spotkaniu. Tylko nie narzucał sobie presji, że teraz musi wyjść tylko podczas rozmowy (tak w 3/4) po prostu spytał czy nie chciała by się poznać bardziej, bo wydaje się być spoko. Wyjdzie - jest ok, nie zechce - trudno, nic wielkiego się nie stanie. Pytanie te odrze wszelkie niejasności - czy uśmiechała się i żartowała bo chciała być miła dla zwykłego pacjenta, czy miała na myśli coś więcej. 

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Nie chce mi się szukać jak to jest dokładnie, ale czy naprawdę nikomu nie przeszło przez myśl, że relacje między lekarzem a pacjentem są wbrew etyce lekarskiej?

Mam wrażenie, że mogliby ją nawet pozbawić prawa wykonywania zawodu.

Ona o tym wie, dlatego wszelkie marzenia o gorącym romansie można sobie wsadzić.

Co innego wziąć kontakt i rozkręcać znajomość gdy kuracja się skończy.

Jak ktoś ma chęć to niech rozkmini ten temat.

 

Edited by JoeBlue
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

3 minuty temu, JoeBlue napisał(a):

Nie chce mi się szukać jak to jest dokładnie, ale czy naprawdę nikomu nie przeszło przez myśl, że relacje między lekarzem a pacjentem są wbrew etyce lekarskiej?

Mam wrażenie, że mogliby ją nawet pozbawić prawa wykonywania zawodu.

Jak ktoś ma chęć to niech rozkmini ten temat.

Wydaje mi się, że prawnie to nie jest uregulowane, jedynie, może być źle widziane w środowisku. Podobnie z: psycholog i pacjent, wykładowca i student/ka itd. Między innymi dlatego jeśli już, to wolałbym zagadać ją na ostatniej wizycie, np. zaczynając od "Skoro nie jestem już Pani pacjentem"

Edited by krzy_siek
Link to comment
Share on other sites

O jakiej wy etyce piszecie? Lekarze nie mają etyki mordować dzieci w 9 miesiącu a tutaj etyka odnosnie randkowania? Babie podoba się chłop to ok, jemu podoba się ta baba to też ok. Etyka jak już jako uzytkownika forum, żeby nie rozbić małżeństwa / rodziny jak wiesz że ona jest z kimś. 

Link to comment
Share on other sites

29 minut temu, JoeBlue napisał(a):

Nie chce mi się szukać jak to jest dokładnie, ale czy naprawdę nikomu nie przeszło przez myśl, że relacje między lekarzem a pacjentem są wbrew etyce lekarskiej?

Mam wrażenie, że mogliby ją nawet pozbawić prawa wykonywania zawodu.

Ona o tym wie, dlatego wszelkie marzenia o gorącym romansie można sobie wsadzić.

Co innego wziąć kontakt i rozkręcać znajomość gdy kuracja się skończy.

Jak ktoś ma chęć to niech rozkmini ten temat.

 

Teoria teorią, a życie życiem. Mam pewne doświadczenie za sobą w tym temacie i to nie to co wspomniałem kilka postów wyżej a inne. I imo lekarze i inne osoby wykonujące zawod zaufania publicznego mają w dupie etykę. Oczywiście nie wszyscy, ale imo duży procent.

 

Nie chcę pisać szczegółów, ale mialemy jeszcze grubszy przypadek bo z pania terapeutka, gdzie ona chciała skrócić dystans (podczas terapii jak i po mojej rezygnacji z racji tego co się wyprawiało delikatnie mówiąc) co jest kategorycznie zabronione podczas jak i po terapii. 

 

Więc poderwanie własnej lekarki wydaje się małym etycznie kalibrem, a właściwie pójście z pacjentem bo to tą perspektywę rozpatrujemy.

 

Do tego znam przypadek z najbliższego otoczenia gdzie gość wyrwał swoją nauczycielkę. Podszedł do niej bezpośrednio jeszcze jak go uczyła. Ta jednak zachowała zimna głowę oznajmiła mu, że jak skończy szkołę to bez problemu mogą się spotykać. Związała się z nim dopiero jak skończył szkołę. Mają dziś wspólnie dziecko, a różnica wieku jest znacząca.

 

Etyka etyką, moralność moralnością, a życie życiem. Mechanizmy rodem z jaskini są tak silne, że etyka, moralność i inne wartości idą w niepamięć jak ogień zapłonie. Świat stety niestety nie jest czarno biały.

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.