Upadły Romantyk Posted August 21, 2025 Share Posted August 21, 2025 3 minuty temu, Kogut napisał(a): Właśnie dlatego tak się czujesz. Bo zrobiłeś z niej centrum swojego świata zupełnie porzucając własną tożsamość. Dokładnie tak było. Jak by mnie ktoś zaczarował. W pierwszej kolejności powinieneś skupić się na odzyskaniu siebie. Takiego jakim byłeś przed tym związkiem. Pamiętasz? Dodaj do tego jeszcze doświadczenie plus popracuj trochę nad mindsetem i będziesz całkiem dobrą partią. Trzeba tylko włożyć trochę wysiłku. Zakasać rękawy i do roboty. Jak będziesz szczęśliwy sam ze sobą to nie pozwolisz nikomu już zrobić z siebie popychadła. Wiem, że prędzej czy później zacznę znowu rycerzyć - dlatego póki co trzymam się z dala od ,,kłopotów". 5 minut temu, facundo napisał(a): @Upadły Romantyk Nie szukaj odpowiedzi dlaczego bo jej nie znajdziesz... Ja też szukałem odpowiedzi dlaczego zostałem potraktowany jak gówno gdzie wyciągałem swoją ze skrajnej patologii, stanów depresyjnych, poobgryzanych paznokci i przesiąkniętych szlugami ciuchów na pierwszych spotkaniach 😁 Wtedy wydawało mi się to normalne, teraz już nie.. A to jak zostałeś potraktowany powinno Cię tylko wzmocnić i uświadomić w tym, że zrobiłeś dobry uczynek ale kolejnych takich już nie rób A @Kogut dobrze Ci prawi... Teraz jest czas żeby zająć się sobą ! Może zrób coś, co zawsze odkładałes na bok, co chciałeś zrobić przez całe życie a nigdy tego nie zrobiłeś. Ja teraz na weekendy wybieram ciszę i spokój, Bieszczady mam blisko więc w końcu korzystam.. Pełny plecak Piechoty górskiej, krzesełko rozkładane za 80zl od Chińczyków i wędruje. Nie myśle, wybieram szlak i idę i Tobie też to polecam Pamiętam jak pierwszy raz przeczytałem Twój temat od razu miałem podobne skojarzenia co do mojej historii dlatego pisałem, żebyś czym prędzej uciekał z tego bagna. Urlopowo też ostatnio cały czas na łonie natury, tylko, że samemu jednak to nie jest to samo. W dodatku ciężko jak spora cześć życia kręci się wokół kibla - crohn to jest piekielna choroba. Ale póki co wycieczki rowerowe i pływanie nad jeziorami zaliczone - mam tam jakiś system, jak się pakować gdzie ogarnąć wc etc. także staram się być aktywny i spędzać czas na powietrzu mimo wszystkich przeciwności 😃 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Spokojnie Posted August 22, 2025 Share Posted August 22, 2025 (edited) 9 godzin temu, Upadły Romantyk napisał(a): Zawsze uśmiechnięty, pierwszy wszystkim do pomocy a teraz jestem tak zlasowany psychicznie, że przestałem wierzyć w jakiekolwiek dobro w tym popieprzonym świecie. Doskonale Cię rozumiem, ja dokładnie to samo przechodziłem ciut wcześniej niż Ty, także spokojnie. To się ułoży, tylko potrzeba czasu i trochę pracy nad sobą. Z doświadczenia wiem, że jak kompletnie zajmiesz się swoimi sprawami, samorozwojem - przyjdą prędzej czy później efekty. Wygląda na to, że masz obniżone poczucie własnej wartości. Zastanów się jaką masz relację sam ze sobą? Lubisz siebie? Jak odzywasz się do siebie, jak coś np. spieprzysz? Byłeś u psychologa? Czasami może warto spojrzeć na to wszystko z innej perspektywy. Dzisiaj jak patrzę na swoje relacje, to w większość wchodziłem nieprzygotowany (biorę na siebie część odpowiedzialności), zadawałem się z kobietami, z które tak naprawdę nie spełniają moich podstawowych oczekiwań. Stworzyłem je dopiero ~2 lat temu, także co tu się dziwić :))) Do brzegu - Twoja była miała zapewne wady, czerwone flagi, a z racji tego, że nie miałeś wcześniej takiej wiedzy - nie dostrzegałeś tego. Nie była ideałem (no chyba, że serio miałeś farta). Idealizujemy wcześniejsze związki, bo to straciliśmy. Patrząc na etapy żałoby: 1. Zaprzeczenie: Etap, w którym osoba odmawia przyjęcia do wiadomości faktu straty, traktując go jako nierealny, sen lub pomyłkę. 2. Złość: Po zaprzeczeniu następuje etap gniewu, który może być skierowany na zmarłego, na siebie, na innych, a nawet na siły wyższe. 3. Targowanie się: Na tym etapie osoba usiłuje negocjować z Bogiem, losem lub okolicznościami, aby cofnąć stratę lub złagodzić jej skutki. 4. Depresja: Etap głębokiego smutku, przygnębienia i wycofania z życia, kiedy osoba uświadamia sobie pełną powagę straty. 5. Akceptacja: Ostatni etap, w którym osoba pogodziła się ze stratą i potrafi funkcjonować w nowej rzeczywistości, choć z poczuciem braku, ale bez głębokiego cierpienia. To jesteś już blisko. Ale 1 rok to dosyć długo jak dla mnie. Masz jej numer telefonu zapisany? Masz jakieś zdjęcia z nią w telefonie/komputerze? Edited August 22, 2025 by Spokojnie 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Dzingolo Posted August 22, 2025 Share Posted August 22, 2025 (edited) Siema, bo zyłeś w przeświadczeniu że one czują i reagują na świat tak jak ty, niestety tak nie jest. Ja jak doszedłem do siebie po rozstaniu i zagłębiłem redpill to moja percepcja na kobiety strasznie się odmieniła. Widzę to czego nie widziałem i przyjmuje że tak jest po prostu. Nie ma mitycznej miłości, jest tylko coś za coś... Ech Cytuję to już któryś raz na forum " kobiety należy kochać ale nie się w nich zakochiwać " utkwiło mi z kanału Musisz Wiedzieć. Tego się brachu trzymaj ! Edited August 22, 2025 by Dzingolo 3 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Upadły Romantyk Posted August 22, 2025 Share Posted August 22, 2025 2 godziny temu, Dzingolo napisał(a): Siema, bo zyłeś w przeświadczeniu że one czują i reagują na świat tak jak ty, niestety tak nie jest. Ja jak doszedłem do siebie po rozstaniu i zagłębiłem redpill to moja percepcja na kobiety strasznie się odmieniła. Widzę to czego nie widziałem i przyjmuje że tak jest po prostu. Nie ma mitycznej miłości, jest tylko coś za coś... Ech No tak właśnie było. Mnie redpill wpędził całkowicie w blackpill, percepcja w stosunku do kobiet też uległa całkowitej zmianie. 2 godziny temu, Dzingolo napisał(a): Cytuję to już któryś raz na forum " kobiety należy kochać ale nie się w nich zakochiwać " utkwiło mi z kanału Musisz Wiedzieć. Tego się brachu trzymaj ! Teoria jednym, praktyka swoją drogą 2 godziny temu, Spokojnie napisał(a): Wygląda na to, że masz obniżone poczucie własnej wartości. Zastanów się jaką masz relację sam ze sobą? Lubisz siebie? Jak odzywasz się do siebie, jak coś np. spieprzysz? Byłeś u psychologa? Czasami może warto spojrzeć na to wszystko z innej perspektywy. Dzisiaj jak patrzę na swoje relacje, to w większość wchodziłem nieprzygotowany (biorę na siebie część odpowiedzialności), zadawałem się z kobietami, z które tak naprawdę nie spełniają moich podstawowych oczekiwań. Stworzyłem je dopiero ~2 lat temu, także co tu się dziwić :))) Do brzegu - Twoja była miała zapewne wady, czerwone flagi, a z racji tego, że nie miałeś wcześniej takiej wiedzy - nie dostrzegałeś tego. Nie była ideałem (no chyba, że serio miałeś farta). Moja samoocena aktualnie leży i kwiczy, łącznie z okresowo pojawiającymi się myślami samobójczymi. U psychologa byłem, opowiedziałem mu cały przebieg relacji - stwierdził, że ilością przemocy psychicznej i emocjonalnej jaka na mnie spadła można by obdzielić kilka osób. Nie była ideałem, raczej chodzącą czerwoną flagą. Ale z początku tak się wydawało, ciągle pisaliśmy jakbyśmy czekali na siebie całe życie, dwie połówki etc. No ja popłynąłem całkowicie stąd mój nick - normalnie malowany werter, wokulski etc. Gdybyście to momentami widzieli, 100% przykład romantyzmu. To wyglądało jakbym przeszedł przez wszystkie etapy https://www.google.com/search?q=narcyz+sadystyczny&client=firefox-b-d&sca_esv=c8be1566c129d7a0&ei=QByoaPKCBtWTwPAP8c-i2Ak&oq=narcyz+sady&gs_lp=Egxnd3Mtd2l6LXNlcnAiC25hcmN5eiBzYWR5KgIIATIGEAAYFhgeMggQABiABBiiBDIIEAAYgAQYogQyCBAAGKIEGIkFMggQABiiBBiJBUifI1DhBFjKF3ABeAGQAQCYAVGgAfQFqgECMTG4AQPIAQD4AQGYAgygAqcGwgIKEAAYsAMY1gQYR8ICChAuGIAEGEMYigXCAgsQABiABBixAxiDAcICCBAuGIAEGLEDwgIFEAAYgATCAhEQLhiABBixAxjRAxiDARjHAcICCxAuGIAEGNEDGMcBwgIIEAAYgAQYsQPCAhkQLhiABBhDGIoFGJcFGNwEGN4EGOAE2AEBwgIKEAAYgAQYQxiKBcICBBAAGAPCAg4QLhiABBixAxiDARiKBcICDhAuGIAEGLEDGNEDGMcBwgILEC4YgAQYsQMY1ALCAgsQLhiABBjHARivAcICBRAuGIAEwgIUEC4YgAQYlwUY3AQY3gQY4ATYAQHCAhoQLhiABBjHARivARiXBRjcBBjeBBjgBNgBAZgDAIgGAZAGCLoGBggBEAEYFJIHAjEyoAeouwGyBwIxMbgHogbCBwYwLjIuMTDIBys&sclient=gws-wiz-serp Idealizujemy wcześniejsze związki, bo to straciliśmy. Patrząc na etapy żałoby: 1. Zaprzeczenie: Etap, w którym osoba odmawia przyjęcia do wiadomości faktu straty, traktując go jako nierealny, sen lub pomyłkę. 2. Złość: Po zaprzeczeniu następuje etap gniewu, który może być skierowany na zmarłego, na siebie, na innych, a nawet na siły wyższe. 3. Targowanie się: Na tym etapie osoba usiłuje negocjować z Bogiem, losem lub okolicznościami, aby cofnąć stratę lub złagodzić jej skutki. 4. Depresja: Etap głębokiego smutku, przygnębienia i wycofania z życia, kiedy osoba uświadamia sobie pełną powagę straty. 5. Akceptacja: Ostatni etap, w którym osoba pogodziła się ze stratą i potrafi funkcjonować w nowej rzeczywistości, choć z poczuciem braku, ale bez głębokiego cierpienia. Ja się zatrzymałem na etapie 4. Bardziej na etapie jakiegoś PTSD. To jesteś już blisko. Ale 1 rok to dosyć długo jak dla mnie. Masz jej numer telefonu zapisany? Masz jakieś zdjęcia z nią w telefonie/komputerze? Mam jej dwa zdjęcia i kilka pamiątek, nie mamy wspólnych zdjęć bo nigdy nie chciała sobie ze mną żadnego zrobić. Telefon i wszystkie wiadomości, najpierw zablokowałem, później skasowałem blisko okresu jak założyłem swój temat na forum, jak bracia pisali mi żebym się ewakuował z tego czym prędzej, bo ona jeszcze cały czas do mnie pisała, nie wiem czy żeby trzymać mnie do końca na smyczy, czy jako tampon do wylewania ścieków. Tego już się raczej nigdy nie dowiem. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Spokojnie Posted August 22, 2025 Share Posted August 22, 2025 42 minuty temu, Upadły Romantyk napisał(a): Mam jej dwa zdjęcia i kilka pamiątek W celu? Ogólnie to masz ten temat do przepracowania bo siedzi Ci w głowie, co zdecydowanie hamuje Cię w byciu szczęśliwym. Polecam Ci ten filmik, zobacz czy coś nie masz czegoś podobnego u siebie co jest tam opisywane. P.S. jak odpowiadasz, to bardziej przejrzyście jest tak jak to widać u mnie, tj. pod cytowanym tekstem dajesz enter i tam dopiero tekst właściwy. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Upadły Romantyk Posted August 22, 2025 Share Posted August 22, 2025 Sam nie wiem po co to jeszcze trzymam, już dawno miałem pojechać i spalić to wszystko. Co do filmu, po części tak. Kwestia tego, że każdy też ma pewnie limit gówna które może przyjąć w życiu - coś w stylu cierpienie uszlachetnia ale po odpowiednio długim czasie i natężeniu potrafi złamać człowieka. Link to comment Share on other sites More sharing options...
facundo Posted August 22, 2025 Author Share Posted August 22, 2025 (edited) 2 godziny temu, Upadły Romantyk napisał(a): Sam nie wiem po co to jeszcze trzymam, już dawno miałem pojechać i spalić to wszystko. Co do filmu, po części tak. Kwestia tego, że każdy też ma pewnie limit gówna które może przyjąć w życiu - coś w stylu cierpienie uszlachetnia ale po odpowiednio długim czasie i natężeniu potrafi złamać człowieka. Więc jeśli sam tego nie wiesz to wypierdol wszystko na śmietnik... I to całkiem na poważnie.. a jak już wszystko wyrzucisz to wtedy zapytaj siebie dlaczego to zrobiłeś i odpowiedz sobie sam nie wiem ale już po to nie sięgaj, nie wracaj.. Ja wszystkie zdjęcia, pamiątki, rzeczy związane z panią wyrzuciłem do śmieci.. nawet sukienki jakieś okazjonalne o niemałej wartości poszły do worka i do czerwonego krzyża. A tak szczerze... Patrząc na te zdjęcia podświadomie myślisz, że ona może wrócić i chociaż uraczy Cię odpowiedzią, dlaczego tak z Tobą postąpiła ? Że może coś zrozumiała, może powie, że zle zrobiła ? Edited August 22, 2025 by facundo 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Spokojnie Posted August 22, 2025 Share Posted August 22, 2025 3 godziny temu, Upadły Romantyk napisał(a): coś w stylu cierpienie uszlachetnia ale po odpowiednio długim czasie i natężeniu potrafi złamać człowieka. Teoretycznie tak, ale wszystko ma swoje granice. Ja dotarłem do nich i dzisiaj jestem czasami kawałem zimnego bezwzględnego skur%#la. Musisz wyjść z tych schematów, błędnych przekonań. Uświadom sobie, że jesteś najważniejszą osobą w swoim życiu, że to sam ze sobą będziesz do końca. Uświadom sobie też ile była warta ta ostatnia 'miłoćć'. Zapisz sobie może to na kartce (serio), bo mózg może jakoś tego nie przyjmuje i czytaj co kilka dni. Masz jeden z lepszych momentów, żeby podjąć decyzję co dalej. Poczytaj sobie historię innych Braci, poczytaj forum i posłuchaj np. jednego z moich guru De Masta - akurat tutaj dobitnie kolega Ci przekaże jak wygląda brutalna prawda. Rozłożył na czynniki pierwsze krok po kroku... Link to comment Share on other sites More sharing options...
Upadły Romantyk Posted August 22, 2025 Share Posted August 22, 2025 1 godzinę temu, facundo napisał(a): Więc jeśli sam tego nie wiesz to wypierdol wszystko na śmietnik... I to całkiem na poważnie.. a jak już wszystko wyrzucisz to wtedy zapytaj siebie dlaczego to zrobiłeś i odpowiedz sobie sam nie wiem ale już po to nie sięgaj, nie wracaj.. Ja wszystkie zdjęcia, pamiątki, rzeczy związane z panią wyrzuciłem do śmieci.. nawet sukienki jakieś okazjonalne o niemałej wartości poszły do worka i do czerwonego krzyża. A tak szczerze... Patrząc na te zdjęcia podświadomie myślisz, że ona może wrócić i chociaż uraczy Cię odpowiedzią, dlaczego tak z Tobą postąpiła ? Że może coś zrozumiała, może powie, że zle zrobiła ? Może podświadomie bym chciał jeszcze porozmawiać jak człowiek z człowiekiem ( tutaj błąd równania po wyjściu z matrixa ->mężczyzna z kobietą nie dogada się na poziomie logicznym ) ale wiem, że to nie możliwe i to co było na początku nigdy nie wróci. Z resztą rzeczywistość pokazała, że to wszystko nie miało żadnego znaczenia i łatwiej i wygodniej jest udawać, że się nie znamy. Jutro jadę to wszystko spalić, nie ma tego wiele ot kilka prezentów - ona nie miała praktycznie żadnych pieniędzy i nie wydała na mnie praktycznie ani grosza. Ja za wszystko płaciłem i wszystko organizowałem i ciągle wszystko było źle. Wtedy mnie to nie interesowało - myślałem, że te kilka rzeczy jest po prostu od serca i to mnie cieszyło i miało większą wartość niż coś materialnego. 39 minut temu, Spokojnie napisał(a): Teoretycznie tak, ale wszystko ma swoje granice. Ja dotarłem do nich i dzisiaj jestem czasami kawałem zimnego bezwzględnego skur%#la. Musisz wyjść z tych schematów, błędnych przekonań. Uświadom sobie, że jesteś najważniejszą osobą w swoim życiu, że to sam ze sobą będziesz do końca. Uświadom sobie też ile była warta ta ostatnia 'miłoćć'. Zapisz sobie może to na kartce (serio), bo mózg może jakoś tego nie przyjmuje i czytaj co kilka dni. Masz jeden z lepszych momentów, żeby podjąć decyzję co dalej. Poczytaj sobie historię innych Braci, poczytaj forum i posłuchaj np. jednego z moich guru De Masta - akurat tutaj dobitnie kolega Ci przekaże jak wygląda brutalna prawda. Rozłożył na czynniki pierwsze krok po kroku... Po części dlatego też trzymałem kilka rzeczy które przypominają mi jak wygląda rzeczywistość - żeby nigdy więcej tak nie popłynąć. Przeczytałem już lwią cześć tego forum od najstarszych tematów świeżakowni, historii małżeństwa, manipulacjach etc. Do tego jak czytam tematy o samobójstwach ( ostatnio syn mojej znajomej się powiesił, młody chłopak ), jakiś gwałtach na byłych i część historii przez które bracia przechodzili to mi się robi autentycznie nie dobrze - w jakim my k*** świecie żyjemy ( zresztą dobrze wiem w jakim tylko czasem podświadomość chce to wyprzeć i wrócić do matrixa ). Brodę widziałem i znam, chłopak ma dużo racji w tym co głosi. Cytując siebie z tego wątku Są i tacy którzy wychowywali się w ,,normalnych" rodzinach, gdzie rodzice czy dziadkowie razem szli przez całe życie i wzajemnie się wspierali w biedzie i dostatku w zdrowiu i chorobie ( wiadomo, że były i gorsze momenty, ale nikt nikogo nie niszczył, nie zdradzał, nie wyrzucał jak śmiecia tylko ludzie pracowali nad związkiem, małżeństwem i dożywali wspólnej starości ). Tylko, że to + rycerskie wychowanie = przepis na katastrofę dla mężczyzny w dzisiejszych czasach - bo nie mając doświadczenia ciężko uwierzyć jakie to wszystko jest naprawdę popierdolone - akurat wielu mężczyzn może naprawdę wierzyć, że będąc empatycznym, dobrym, szczerym, uczynnym i uczciwym, nie traktując partnerki tylko jako obiektu seksualnego czy worka na spermę zmierza związkowo w ,,dobrym kierunku'' no ale kto czyta forum czy przeżył swoje wie jak naprawdę jest, chyba, że gdzieś tam są jakieś wyjątki od reguły i jest jakiś promil ludzi którzy są w szczęśliwych związkach. Widzicie Panowie - problem tego wychowania czy obranej życiowej strategii / drogi i dysonans polega na tym, że człowiek wierzy w tak zwane ,,dobro". Że im więcej go z siebie da innym, otoczeniu etc. może ktoś kiedyś zrobi to samo, dołoży kolejną cegiełkę i świat będzie trochę lepszym i mniej kur*** miejscem do życia. W teorii idea szczytna w praktyce kto właśnie osiągnął limit przyjętego gówna od życia budzi się w którymś momencie z łatką frajer / co tu się odpierdala? ( A historie z forum pokazują, że nasze witaminki dodatkowo potrafią szybko i skutecznie wyprowadzić mężczyznę z błędu pojmowania rzeczywistości ). Jak ktoś nie umie się nie angażować zostaje tylko MGTOW i divy na spuszczenie z kroku jak już naprawdę przyciśnie? Czasem ktoś na forum śmieje się, że nie wierzy że można być takim simpem, rycerzem, idiotą czy trolem - ja wiem, że można bo sam taki byłem. Smutne to wszystko trochę i jakiś taki niesmak pozostaje - no ale tak jak mówicie i sam to też wiem - nikt za nas naszego życia nie przeżyje i każdy musi dźwigać swój krzyż na własnych plecach. Mam nadzieje, że z czasem i u mnie głowa się ułoży i będę mógł szczerze powiedzieć, że jest ok ale na chwilę obecną tego tak nie widzę a życie do końca w samotności mnie z jednej strony smuci a z drugiej przeraża - tu trochę nawiązanie do tego filmu ale też tego, że za odrobinę seksu - szynki, udawanej czułości czy to co współczesne kobiety mają do zaoferowania czyli praktycznie nic - możesz stracić majątek, zdrowie, życie, alimenty, pomówienia i hgw co tam to też się naszych witaminek trochę odechciewa. Już czasem myślę, że lepiej zwalić sobie w ciepłym domu i z pełnym brzuchem niż znowu się w to wszystko bawić i zabawiać księżniczkę która i tak prędzej czy później pójdzie w siną dal a jeszcze przy okazji oskubie cię ze wszystkiego. facundo -> wybacz bracie za zaśmiecenie Twojego tematu moimi smętami, może moderacja może przenieść te posty i podpiąć je pod mój stary temat. 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Spokojnie Posted August 22, 2025 Share Posted August 22, 2025 4 minuty temu, Upadły Romantyk napisał(a): Widzicie Panowie - problem tego wychowania czy obranej życiowej strategii / drogi i dysonans polega na tym, że człowiek wierzy w tak zwane ,,dobro". Że im więcej go z siebie da innym, otoczeniu etc. może ktoś kiedyś zrobi to samo, dołoży kolejną cegiełkę i świat będzie trochę lepszym i mniej kur*** miejscem do życia. W teorii idea szczytna w praktyce kto właśnie osiągnął limit przyjętego gówna od życia budzi się w którymś momencie z łatką frajer / co tu się odpierdala? ( A historie z forum pokazują, że nasze witaminki dodatkowo potrafią szybko i skutecznie wyprowadzić mężczyznę z błędu pojmowania rzeczywistości ). Jak ktoś nie umie się nie angażować zostaje tylko MGTOW i divy na spuszczenie z kroku jak już naprawdę przyciśnie? Czasem ktoś na forum śmieje się, że nie wierzy że można być takim simpem, rycerzem, idiotą czy trolem - ja wiem, że można bo sam taki byłem. Smutne to wszystko trochę i jakiś taki niesmak pozostaje - no ale tak jak mówicie i sam to też wiem - nikt za nas naszego życia nie przeżyje i każdy musi dźwigać swój krzyż na własnych plecach. Mam nadzieje, że z czasem i u mnie głowa się ułoży i będę mógł szczerze powiedzieć, że jest ok ale na chwilę obecną tego tak nie widzę a życie do końca w samotności mnie z jednej strony smuci a z drugiej przeraża - tu trochę nawiązanie do tego filmu ale też tego, że za odrobinę seksu - szynki, udawanej czułości czy to co współczesne kobiety mają do zaoferowania czyli praktycznie nic - możesz stracić majątek, zdrowie, życie, alimenty, pomówienia i hgw co tam to też się naszych witaminek trochę odechciewa. Już czasem myślę, że lepiej zwalić sobie w ciepłym domu i z pełnym brzuchem niż znowu się w to wszystko bawić i zabawiać księżniczkę która i tak prędzej czy później pójdzie w siną dal a jeszcze przy okazji oskubie cię ze wszystkiego. Spójrz na to z innej strony, wcześniej nie znałeś zasady gry i jak większość popełniałeś błędy. Dzisiaj znasz zasady gry, jesteś bogatszy o doświadczenie, są plusy. Przychodzi w życiu taki czas, że rozumiesz, że sprawiedliwość nie istnieje. Po prostu trzeba to przyjąć do wiadomości, tak samo jak miłość romantyczna ze strony kobiety... pewnie są jakieś przypadki, ale są tak nikłe, że szkoda gadać. Ja się zmieniłem, jestem często egoistą i chu%m, czy jest gorzej? Nie. Zrozumiałem, że jak sam nie szanowałem swojego czasu (pomagałem każdemu właściwie kto poprosił, a takich ludzi było dużo...). Ale jak raz odmówiłem koleżance, to zajebała focha. Na 100 razy raz odmówiłem. Coś mi tam zaczęło nie grać Dzisiaj jak zrobię na 100 rzeczy jedną to jestem zajebisty. Tak działa świat. Nie jestem gorszym człowiekiem, po prostu zmieniłem priorytety. Osoba najważniejsza = ja. Nie narcystycznie, coś na zasadzie zdrowy egoizm. I jebać te szlaufy co będą tam pierdolić pod nosem, bo są tylko i wyłącznie nastawione na branie/zysk. Znaleźć trzeba równowagę, balans w tym wszystkim. Polecam też zrobić porządek ze znajomymi i zacząć WYMAGAĆ, jeśli sami coś dajemy. Jadę krótko ostatnio, bo osoby którym pomagałem - zaczęły mi stawiać warunki. Miałem takim MINDFUCK, że nie potrafiłem tego godzinę pojąć. A potem spokojnie i rzeczowo pojechałem po bandzie. Efekt = było po mojej myśli (mimo, że za plecami płakali, że straszę...). Jebie mnie ich zdanie, jebie mnie narzekanie osób, które są interesowne we wszystkim. Tu jest śmieszno gorzki mem: Polecam z całego serca stoicyzm, bo tam filozofia życia jest fajnie przedstawiona. 5 2 Link to comment Share on other sites More sharing options...
facundo Posted August 22, 2025 Author Share Posted August 22, 2025 @Upadły Romantyk Ja z chęcią czytam, analizuje, przyswajam i porównuje do swojego bagna więc cieszę się, że temat cały czas się rozwija choć wolał bym, abyśmy wszyscy nie mieli powodów aby opisywać tu swoje historie. Kompendium wiedzy dla przyszłych rycerzy którzy tak jak my poblądzą. Jesteś dobry facet, zrobiłeś dobry uczynek a Twoja jak i moja historia pokazują tylko, że to ten sam schemat choć szczegóły inne. 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Recommended Posts