Epiktet Posted July 10, 2025 Share Posted July 10, 2025 Witam wszystkich, szukałem specjalnie jakiegoś forum żeby móc podzielić się swoją historią w której w sumie nadal trwam i nadal szukam jakiegoś wyjścia. Przepraszam z góry jak zły dział. Mam 26 lat, w liceum pierwszy raz objawiła mi się nerwica lękowa, później somatyczna, przez co ledwo skończyłem szkołę ale na studia już się nie udałem, poszedłem do pracy. Nerwiczka rozkręciła się na dobre jakoś 5-6 lat temu a 7 lat temu poznałem dziewczynę, z która przez pierwsze prawie 2 lata utrzymywałem tylko kontakt online, ponieważ nie chciałem wchodzić w żadną głębsza relację po poprzedniej w której zostałem zdradzony (tak zostałem zdradzony mając 17 lat, śmieszne w sumie). Po 2 latach samego pisania odważyłem się zaprosić ją na spotkanie, od razu się zgodziła, od razu zaiskrzyło, pomimo że nie mieliśmy ani wspólnych znajomych, ani wspólnych pasji, bardzo dobrze razem nam się spędzało czas a jakieś 2 miesiące od pierwszego spotkania już pojechaliśmy na wspólne wakacje. Pierwsze 2-3 lata związku były super, potem było w sumie coraz gorzej, u mnie się rozkręcała nerwica, to raz miałem zawały, raz miałem udary, ciało w wiecznej walce, wszystko spięte, wszystko bolesne, fizjoterapeuta rozluźniał a za 2 dni kark znów był tak spięty że oczy chciały wypłynąć. Ukrywałem to przed nią ale jakiś rok temu jak już było źle w związku, coraz rzadziej się spotykaliśmy, uprawialiśmy seks może raz na 3 miesiące w końcu wyłożyłem kawę na ławę. Powiedziałem o wszystkim, że ciągle walczę sam ze sobą, opowiedziałem o traumach z dzieciństwa, że jestem na etapie szukania psychologa i jestem w stanie walczyć o swoje tak długo jak będzie trzeba. Spotkałem się wtedy z reakcją typu "no okej rozumiem, ale nie wierze w to żeby psychika była w stanie tak kierować człowiekiem, bo przecież mi się nic nie dzieje to tobie też może się nic nie dziać, wmawiasz sobie". Tak więc już jesteśmy 12 miesięcy temu, zaczynam spotykać się z psychologami, oczywiście prywatnie bo nfz to kpina, szczerze średnio widzę efekty, zaczynam się irytować na ogół świata, na swoją prace która nie jest lekka a ale właśnie nie ja ją wybrałem, tylko moja nerwica, bo jest odciążająca psychicznie, gorzej fizycznie. W związku jest coraz gorzej, jest chłodno totalnie, może pomijając jakieś weekendowe wypady w góry czy do innego miasta a gdy wraca się do codzienności z powrotem spotykam się z brakiem zrozumienia, tym że ja sobie to wszystko wymyślam, że na pewno nie jest tak źle, gdzie były dni że ja rano walczyłem przez godzinę sam ze sobą żeby wstać z łóżka, pokonać ból pójść do pracy, przerobić 10 godzin i kiedy wracałem do domu, pytałem się jej czy spotkamy się dziś a ona odpowiadała, no jak CHCESZ to przyjedź. A ja przyjeżdżałem. Będąc wtedy w tym związku czułem się bardziej samotny niż będąc sam, ale trwałem w tym, bo przecież ją kocham, bo to jedyna osoba której opowiedziałem o swojej nerwicy, o tym że się gubię, że tak na prawdę w środku jestem słaby. Bo pomimo swojej nerwicy udało mi się zbudować pancerz zewnętrzny, od 18 roku życia trening siłowy, bieganie - oczywiście z przerwami typu 2-3 tygodnie kiedy ciało już tak odmawiało posłuszeństwa że nie byłem wstanie nic zrobić oprócz minimum z minimum czyli udać się na 8h do pracy i ani godziny dłużej.. Ale wracając.. w środku słaby, tylko ona o tym wiedziała, wszyscy moi kumple są nieświadomi żadnej nerwicy, żadnych lęków, bo przecież gość trenuje, pracuje, dba o siebie, wyjdzie na piwo i pojedzie na mecz, to gdzie jaka nerwica? No a jednak. Tak więc trwamy, czułości zero, seksu zero, rozmowy płytkie, męczę się okropnie, ale kocham i nie jestem w stanie odejść. Święta bożego narodzenia 2024, podobno czas magiczny, więc pytam czy normalnie spędzimy te święta, w sensie razem, w sensie że coś porobimy jak dawniej, że może będzie przez chwile dobrze, w wigilie dostaje odpowiedź że nie dziś, bo coś tam, że może jutro, jutro że może pojutrze, więc przyjeżdżam po świętach, daje prezent w odpowiedzi otrzymuje, że takie słuchawki to ona ma, a książki czytać nie będzie. Trwamy dalej, styczeń, luty, płytkie rozmowy, mało spotkań, w marcu dostaje wiadomość, że to chyba koniec, nie odpowiadam na nią, dzwonie za 3 dni, odrzucone połączenie, dzwonie jeszcze raz, zablokowany numer, facebook whatsapp wszystko zablokowane, wpadam w jakiś amok przestaje myśleć normalnie, jadę do niej, proszę żeby wyszła porozmawiać, nie wychodzi. Koczuje tam godzinami, w końcu odpuszczam. Wracam do domu, załamany, najgorsze uczucie w moim życiu, straciłem osobę która wiedziała o mnie wszystko, coś jakby we mnie umarło. Chodzę do psychologa wtedy 2x w tygodniu żeby w ogóle się nie wydyndać. Trwa to z 2 miesiące, masakra i katorga, nie potrafię zrozumieć. Cisza mnie wtedy zabiła. Mija 2 miesiące, jechałem samochodem, awaria, stoję przy głównej drodze z 2h czekając na lawetę, nagle zatrzymuje się przede mną znane mi auto, oczywiście wychodzi ona, pyta co się stało, rozmawiamy jakby normalnie chociaż wiem, że ta osoba wbiła mi w serce nóż, patrzyła jak krwawi i się odwróciła. Pyta co się stało, czekamy razem na lawetę, chwile rozmawiamy, podjeżdża laweta i się rozjeżdżamy. 2h później dostaje wiadomość, czy udało się wrócić, odpisuje że tak i znów brak kontaktu. Tydzień później dostaje wiadomość, czy wyjdę porozmawiać, wychodzę - chociaż byłem już na etapie akceptacji sytuacji.. Rozmawiamy parę godzin wracam do domu, znów cisza. Po kolejnym tygodniu coś mnie podkusiło, żeby napisać, umówić się na piwo, że w sumie po koleżeńsku. I sami wiecie jak się skończyło. Tak więc wracamy do kontaktu, jest super można powiedzieć, wyjeżdżamy w góry, spotykamy się jakby znowu to byl pierwszy rok związku, mija parę tygodni i jak możecie się domyślić znów jesteśmy w punkcie wyjścia. A mnie to rozbraja psychicznie. Chciałbym bliskości, zrozumienia i po prostu kogoś kto będzie jak mam lepszy czas i jak gorszy, teraz znów jestem w sytuacji, że czuje się źle, kontakt powoli topnieje, przez ostatnie 2 tygodnie chyba widzieliśmy się raz, czuje że znów nadchodzi do mnie wiadomość, że to koniec, ale i tym razem nie jestem na nią gotowy. Ta osoba to połowa mnie i była przez całe moje dorosłe życie. Wiele rzeczy pewnie pominąłem, wiele zapomniałem, ale chętnie poczytam każde wasze rady i każde spostrzeżenia, bo domyślam się że tutaj jest dużo więcej starszych i bardziej doświadczonych gości a każdą radę od takiej osoby potraktuje teraz na wagę złota. Pozdrawiam! 3 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Magos Dominus Posted July 10, 2025 Share Posted July 10, 2025 Najpierw musisz przywitać się w odpowiednim dziale. 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Scorsky Posted July 10, 2025 Share Posted July 10, 2025 Trochę za mało o typiarce, myślę że ona rozgrywa sytuację jak chce i po swojemu. Nerwica katorga, pracujesz nad sobą, ćwiczysz, dbasz, więc nie najgorzej. Co do panny, nie stawiaj na piedestale i tak naprawdę nie jest Ci co niczego potrzebna. Czytaj forum, dobrze że tutaj wylądowałeś. 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
zuckerfrei Posted July 10, 2025 Share Posted July 10, 2025 Pierdolisz się z nią jak gówno w przeręblu. Masz 26 pierdolonych lat, radzę odpuścić pannę, i poświęcić rok kalendarzowy tylko sobie. Cokolwiek to znaczy dla Ciebie. Naprostowanie siebie, zdrowia, ducha. I potem wrócić do gry. To tak w wielkim skrócie. Aaaaa Ty chcesz bliskości i zrozumienia i przytulenia. Sorry nie to miejsce nie ten czas. 6 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Dzingolo Posted July 10, 2025 Share Posted July 10, 2025 Siema, pierwsze i najważniejsze "kobiety się kocha a nie w nich zakochuje" to zdanie do końca życia sobie zapamiętaj Po drugie ty jako facet kochasz inaczej, ona kocha inaczej tzn. twoje uczucie miłości jest bezwarunkowe a jej z kolei pragmatyczne do bolu ale twojego bólu . Po trzecie to że się przed nia tak otworzyłeś to niestety błąd i nie ma nic wspólnego z szczerością w związku. One mają w dupie nasze problemy, odwróć sytuację jak ona by czuła się tak jak ty to co byś zrobił? Odpowiem za ciebie : nieba bys przychylił. Stosuj metodę wzajemności i dawaj tyle ile dostałeś ( dostałeś zlew i brak współczucia i pomocy ) tyle samo dawaj albo już nie dawaj idź nowa droga Po czwarte - kanał" musisz wiedzieć" yt Po piąte - tych jedynych jest tak wiele... I tutaj przeczytaj to co pisał @zuckerfrei on ma rację rok dla siebie na budowę siebie i każda twoja tym bardziej że dbasz o ciało został duch i umysł Po piąte nie myśl o dziewczynie co z dnia na dzień wyrzuciła cię do śmietnika? Nie czujesz się jak śmieci? A teraz tak: Ile ona ma lat, czym się zajmuje, twoje jej relacje z rodzicami, cechy charakteru etp. Danych trochę dołóż. Co mogę więcej napisać, nie daje się przygwoździć sytuacji spowodowanej przez rozstanie.. Baby to huje pamiętaj ... 2 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Epiktet Posted July 10, 2025 Author Share Posted July 10, 2025 Ona studiuje, pracuje w korpo, też przez to często się nie rozumieliśmy, bo nie miałem tyle samo energii co ona po 8h siedzenia przed kompem, niekiedy po 10h pracy fizycznej chciałem po prostu odpocząć. Moje relacje z jej rodzicami są okej, nic szczególnego, nie wpadamy sobie w ramiona jak się widzimy ale nikt do nikogo nic nie ma. Zauważyłem że są gorsze po tym rozstaniu ostatnim.. łatwo powiedzieć żeby coś odpuścić, kiedy przez czas rozstania spać normalnie nie mogłem bo przychodziła za każdym razem we śnie.. tragedia po prostu. Jeśli chodzi o jej charakter to wiem, że była/jest niedoceniana przez ojca, nie miał dla niej czasu, nie brał za rękę na gofry jak była dzieckiem, ubolewa nad tym że nigdy nie mial dla niej czasu. Ma straszne wahania bardzo często.. raz jednego dnia pisze mi sama od siebie że dobrze że jestem a następnego już jestem najgorszym co ją spotkało w życiu.. kiedyś jej się ulało podczas kłótni to powiedziała, że mnie już nie kocha, że jestem psychicznie chory, że straciła 5 lat przeze mnie.. byłem w szoku jak to usłyszałem. Od kiedy nie jestem dzieciakiem to płakać mi się zdążyło tylko przy niej, kilka razy, kiedy miałem już dość. Niedawno miała urodziny więc zorganizowałem wyjazd nad morze dla niej jako prezent. Już jadąc tam nic się nie odzywała, dopiero na miejscu zaczęliśmy w miarę normalnie funkcjonować. Dodatkowo na prezent zrobiłem dla niej album ze zdjęciami, jako iż nie chciałem dawać niczego materialnego wywołałem zdjęcia z wspólnych wyjazdów, podróży, dodałem od siebie opisy, to wszystko w formie książki. Wracając z weekendu, odwiozłem ją do domu, zapytałem czy nie bierze prezentu, odpowiedziała że nie, leży u mnie w aucie do teraz. Ciężko mi zrezygnować z kogoś kto już widział mnie w najgorszych stanach, kto był tyle czasu, kto zaakceptował moją nie do końca normalną rodzinę. Mam teraz też trochę większe problemy finansowe, wtopiłem z paroma rzeczami, wtopiłem z kupnem samochodu, ale pomimo wszystko staram się akurat tego jej nie pokazywać że jest ciężej. Mieliśmy zamieszkać razem od października tego roku, był taki plan przez moment „bycia dobrze”. A ja już niekiedy fizycznie klękam, w nocy non stop zaciskam zęby przez co mam straszne migreny i bóle zębów pomimo tego że wszystkie są wyleczone. Pol roku temu trafiłem do szpitala z niewyjaśnionym bólem brzucha który był tak silny że myślałem że mi coś pękło, lekarze jednak nie znaleźli przyczyny i mnie wypisali. Mam w sumie takiego jednego kumpla któremu mówiłem o tym związku, rozstaniu i tak dalej, stwierdził on że ona musi kogoś mieć skoro tak się zachowuje, a że ja mogę być jej planem B. Szczerze ciężko mi w to uwierzyć, nie wyobrażam sobie żeby mi to zrobiła, wiedząc jak nasza relacja się zaczęła, kiedy na samym początku cały czas mówiłem że kiedyś ufałem jednej dziewczynie i dałem sobie za nią rękę uciąć a ona zrobiła to co zrobiła… Link to comment Share on other sites More sharing options...
Magos Dominus Posted July 10, 2025 Share Posted July 10, 2025 Najpierw doprowadź się do ładu psychicznego, potem bierz się za baby. 3 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Brat Jan Posted July 10, 2025 Share Posted July 10, 2025 5 godzin temu, Epiktet napisał(a): Pierwsze 2-3 lata związku były super, potem było w sumie coraz gorzej, Zamiast o niej rozmyślać poczytaj forum. Tzw haj hormonalny trwa właśnie 2-3 lata, zależy od danego przypadku, a potem jest już "szarość dnia codziennego" Żeby ciągle było miło kobiety, ale samce również szukają następnej osoby z którą ten haj uzyskają. I tak wpadają w błędne koło. 6 godzin temu, Epiktet napisał(a): Powiedziałem o wszystkim, że ciągle walczę sam ze sobą, opowiedziałem o traumach z dzieciństwa, że jestem na etapie szukania psychologa i jestem w stanie walczyć o swoje tak długo jak będzie trzeba. Spotkałem się wtedy z reakcją typu "no okej rozumiem, ale nie wierze w to żeby psychika była w stanie tak kierować człowiekiem, bo przecież mi się nic nie dzieje to tobie też może się nic nie dziać, wmawiasz sobie". Generalnie mało która kobieta udźwignie takie zwierzenia... 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Arghor Posted July 10, 2025 Share Posted July 10, 2025 1. To co mogłeś mieć najlepszego z tą kobietą, już miałeś. Te pierwsza lata okresu demo już się nie powtórzą. 2. Zostawiła cię. Bo uznała, że jesteś słaby. To są uwarunkowania biologiczno-ewolucyjne. Jakie były szczegóły nie ma znaczenia. Baby spieprzają od „słabego” chłopa jak od pożaru. 3. Z tego co piszesz zostawiła cię dugi raz. Tylko jeszcze nie pogodziłeś się z tą myślą i racjonalizujesz. Tak, ta nierówna walka jest już zakończona i pora się z tym oswajać. 4. Zacznij od poczytania jak przechodzić żałobę po związku bo za chwilę będziesz to miał. Jak poszukasz to na forum pisałem o tym kilka razy, albo zwyczajnie spytaj wujka googla. Z twoją słabą psychiką możesz zrobić coś dla ciebie niedobrego. 5. Absolutne abecadło jeśli chcesz wchodzić z relacje z kobietami: https://www.youtube.com/@musiszwiedziec33 Absolutnie do obejrzenia całość https://www.youtube.com/@_MeskiSwiat Wujek robi dobrą robotę. Jest sporo analiz listów od społeczności. Dzisiaj analizował taki list, że włosy dęba stawały. https://www.youtube.com/@drugastronamedalu Paweł robi od lat dobrą robotę dla chłopaków Do tego książki: (nie)miły facet. – Robert Glover Mężczyzna racjonalny - Rollo Tomassi Kobietopedia - Marek Kotoński Tyle na początek. A najważniejsze, ograni głowę, bo bez tego każda baba zrobi z ciebie mięso mielone. 4 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Dzingolo Posted July 10, 2025 Share Posted July 10, 2025 30 minut temu, Epiktet napisał(a): ubolewa nad tym że nigdy nie mial dla niej czasu Patrz kolego co napisałeś.... Ona nad tobą ani razu nie ubolewała. Zacznij od odcinka biały rycerz/redpill Potem od 1 z serii do końca, żebyś nam się nie wysypał wcześniej ! 2 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Epiktet Posted July 10, 2025 Author Share Posted July 10, 2025 Panowie serdecznie dziękuje za rady, biorę się za oglądanie materiałów które mi podesłaliście, mam zamiar obejrzeć wszystkie dziś w nocy bo szanuje Wasz czas który poświęciliście mi żeby pomóc. Jak coś to będę dawał aktualizacje jak wygląda sytuacja u mnie. 2 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
calltoaction Posted July 11, 2025 Share Posted July 11, 2025 Cześć, ja trochę się jej nie dziwie. Ty walczysz z nerwicą i jak sam piszesz dopiero po latach poszedłes do psychologa, gdzie już tak nauczyłeś się żyć z tym stanem napięcia i objawami, że cieżko Ci teraz funkcjonować inaczej. Gdybyś od razu przepracował temat, prawdopodobnie żył byś już bez tego. Teraz czeka Cię dalej nie łatwa walka o siebie i to się odbija na relacjach. Nie wiem czy ty jej tam mowisz regularnie o swoim stanie ale jeżeli tak jest to polecam Ci przestać o tym wspominać. Wiem, że to zabrzmi brutalnie i chcemy mieć kogoś kto nas wspiera w tej walce ale to na dłuższą metę jest męczące. Nie chce być dla Ciebie nie miły ale dla nich facet z nerwicą która "bagatelizował" to po prostu słabszy egzemplarz na którego szkoda czasu. Na moje to Ty już tak przesiąkłeś tym zaburzeniem, że twoje życie kręci się wokół tego i pewnie ona też jest na drugim planie. Zresztą widać po twoich postach 80% to nerwica i 20% to pytanie o pomoc z laską. Najpierw zawalcz o siebie, potem szukaj sobie laski. Prawdopoobnie z nią już jest po temacie i prędzej czy później odejdzie/znajdzie innego, widać po jej zachowaniu ale na to nic nie poradzisz, na nerwice możesz. 4 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Epiktet Posted July 11, 2025 Author Share Posted July 11, 2025 Obejrzałem materiały (oczywiście nie wszystkie z polecanych kanałów ale będę systematycznie codziennie oglądał), zamówiłem sobie jedną książkę, poczytałem trochę forum i doszedłem do paru wniosków na ten moment. 1. Kobiet rzeczywiście w ogóle nie interesuje nasz stan psychiczny, mogą stwarzać tylko pozory, że rzeczywiście je to rusza, pomijając mój przykład kiedyś miałem kumpla, co jak mu się wysypały biznesowe plany, pogorszyło zdrowie fizyczne i psychiczne, już nie był 190cm byczkiem 100kg tylko tyczką to kobita kopnęła go w dupę a taka wielka miłość była, od samej podstawówki. 2. Wniosek-pytanie, zrozumiałem fakt że kobiety dążą do bycia z gościem o jak najwyższym statusie i o ile w krótkich relacjach dobrze wyglądający i inteligentny gość może praktycznie każdej kobiecie opowiedzieć historię taką jaką chce i zbudować wizerunek taki jaki chce przez co obraz w jej głowie pozwala pójść z nim do łóżka, tak nie rozumiem jak działać w dłuższych relacjach, przecież nie każdy z nas może być prezesem firmy i robić flipy na mieszkaniach. Statystyka pokazuje że większość mężczyzn raczej kręci się w okolicach średniej krajowej. Znam również gości pracujących normalnie na etacie, nie wyglądają jak mrgoodie1 a są w związku z fajnymi babkami, wcale nie brzydkimi. Pytania nie potrafię jednoznacznie skonstruować, ale chodzi mi o to czy gość z normalnymi, średnimi zarobkami jest w stanie zbudować długoletni związek czy na pewnym etapie czy to będzie 2,5 czy 8 lat zostanie kopnięty w dupę bo zabraknie tego "składnika x"? 3. W pierwszym poście zbudowałem trochę wizerunek siebie jako flepiarza, nie do końca tak jest. W pracy pomimo swojego młodego wieku (albo i już nie), nikt nigdy nie wszedł mi na głowę, każdy podchodzi do mnie z szacunkiem, a bywają przypadki jak pewnie w każdym firmach, że niektórzy mają robiony dobry dojazd, zazwyczaj szkoda mi takich ludzi, ale rozumiem też że w pewnym sensie sami sobie na to pozwalają. W środowisku znajomych, kumpli, również każdy liczy się z moim zdaniem, pomimo że często nie mówię za wiele ale jeśli już coś powiem to każdy odbiera to jako coś ważnego. Pomimo tego że w szerokiej grupie kumpli jestem jednym z młodszych facetów. Oczywiście sprawa się diametralnie zmienia jeśli chodzi o sam związek i relacje z kobietami (bo gdy miałem lat 17 i mnie pierwsza dziewczyna zrobiła na boku, również do niej wydzwaniałem, prosiłem żeby wróciła, nawet z kwiatami pojechałem jak wróciła z nad tego jeziora, co ja wtedy miałem w głowie również nie wiem), myślałem że mogę wylać te swoje wszystkie słabości w stronę kobiety, teraz już wiem że to mi sytuacji nie poprawiło wręcz pogorszyło. Wiele osób które mnie zna zapewne byłoby w szoku, że potrafiłem pisać do Niej takie wiadomości jak: "moje życie bez ciebie nie ma sensu", "nie poradzę sobie", "już nigdy nikogo nie znajdę", "bez ciebie się zabije" - aż mnie trochę teraz mrozi jak sobie to przypominam, ale myślałem wtedy że to heroiczne i w ten sposób udowodnię że mi zależy. 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Brat Jan Posted July 11, 2025 Share Posted July 11, 2025 28 minut temu, Epiktet napisał(a): nie rozumiem jak działać w dłuższych relacjach, przecież nie każdy z nas może być prezesem firmy i robić flipy na mieszkaniach. Statystyka pokazuje że większość mężczyzn raczej kręci się w okolicach średniej krajowej. Znam również gości pracujących normalnie na etacie, nie wyglądają jak mrgoodie1 a są w związku z fajnymi babkami, wcale nie brzydkimi. Pytania nie potrafię jednoznacznie skonstruować, ale chodzi mi o to czy gość z normalnymi, średnimi zarobkami jest w stanie zbudować długoletni związek czy na pewnym etapie czy to będzie 2,5 czy 8 lat zostanie kopnięty w dupę bo zabraknie tego "składnika x"? Nie ma 100% składnika x ani gwarancji, że razem dożyjecie do starości więc trzeba tak życie sobie ułożyć aby ewentualna strata kobiety nie była znacząca. Ogólnie rozumie się to jako "kobieta jako dodatek do fajnego życia"... Link to comment Share on other sites More sharing options...
Adams Posted July 11, 2025 Share Posted July 11, 2025 W dniu 10.07.2025 o 12:04, Epiktet napisał(a): teraz znów jestem w sytuacji, że czuje się źle, kontakt powoli topnieje Ziom, musisz sobie uświadomić mechanizm działania relacji damsko męskich. Otóż kobiety nie interesują się męskim wysiłkiem, walką, ponoszonym trudem czy wyrzeczeniami. Kobiety czają się na linii mety i wypinają zadka zwycięzcom. A słabością mniej lub bardziej otwarcie gardzą. Także jak masz słabszy czas to dla kobiety stajesz się odpychający. Także w sprawie: W dniu 10.07.2025 o 12:04, Epiktet napisał(a): Chciałbym bliskości, zrozumienia i po prostu kogoś kto będzie jak mam lepszy czas i jak gorszy absolutnie nie licz na żadną kobietę (chyba że matkę, ale z tym też bym uważał). Tu lepszy będzie dobry kumpel. Najlepiej w takiej roli sprawdzi się pies. Zawsze będzie Cię kochał bezgranicznie, czy będziesz miał dobry humor, czy zły, lepszy czy gorszy dzień, będziesz zarabiał dużo czy mało. 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Epiktet Posted July 14, 2025 Author Share Posted July 14, 2025 Zagłębiając się jeszcze bardziej w forum spotkałem się z terminem „kupczenie dupą”. Co widzę że tutaj jest traktowane jako mocny redflag, a mi się usilnie wmawiało że to jest normalne i logiczne, że w pewnym momencie uznałem to jako pewnego rodzaju standard w relacji. Gdzieś w okolicach może 2 może 3 roku w związku zacząłem to dostrzegać, ale dokładnie nie wiem kiedy się to stało, ta granica jest bardzo płynnie rozmywana i jest to rozegrane w taki sposób żeby facet nie miał za bardzo linii obrony wobec tego. U mnie wyglądało to tak, że w pewnym momencie zacząłem być traktowany jak dziecko w szkole, które jak zrobi coś źle, źle się odezwie, źle się popatrzy, to nagle cała magiczna ochota kobiety spada, racjonalizowałem to że no może tak hormony działają, że jak na imieninach u jej cioci będę chciał siedzieć tylko 2 godziny zamiast 8 to ona nie będzie miała ochoty wtedy na seks. Z czasem to już było praktycznie tylko handlowanie, wiadomo wkurwialo mnie to, ale cały czas starałem się racjonalizować. W skrócie jak coś zrobiłem nie po jej mysli to mogłem zapomnieć o sprawach łóżkowych. Tak jak pisaliście, każda ma chyba okres demo, krótszy bądź dłuży, przestaje się dziwić Michałowi Wiśniewskiemu bo chłop chce jak najwięcej wycisnąć z życia. Link to comment Share on other sites More sharing options...
calltoaction Posted July 14, 2025 Share Posted July 14, 2025 Nie z każdą laską tak jest, jak kontrolujesz relacje i ty masz w niej decydujący głos to role mogą być odwrócone - ona chce, ty nie. Tylko z reguły nam facetom nie chce się z realnych powodów - mega zmęczenie, zle samopoczucie itd. Kobiety zaś mogą korzystać z tej karty żeby coś uzyskać. Ogólnie jest to mega słabe i dla mnie jest to manipulacja niskich lotów. P.S z moich obserwaci wynika, że jeżeli masz do czynienia z taką laską, która kupczy dupą i nagle bez powodu, nastepuje zmiana jej zachowania i jej się nonstop chce, plus masz pełen serwis - lodzik itd. to trzeba mieć się na baczności. Moi znajomi wpadli w takie pułapki i często ta zagrywka była pod chęć posiadania dziecka, kolejnego dziecka. 1 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Stargazer Posted July 14, 2025 Share Posted July 14, 2025 Panowie poniżej 30-tki, o ile nie mają realnej, popartej działaniami i wyborami w życiu potrzeby założenia rodziny, chyba naprawdę powinni sobie odpuścić związki. Przecież to jest cyrk - niezadowolenie i depresja kobiety z jednej strony, a z drugiej niekończący się rytuał emaskulacji mężczyzny. "Miłość" jest martwa w 2025 roku. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Epiktet Posted July 15, 2025 Author Share Posted July 15, 2025 Bracia, parę godzin temu się dowiedziałem że pod koniec relacji już byl ktoś inny, czyli byłem zdradzany. Powiedziała to teraz „żeby byś ze mną szczera”. Chodziłem z parę godzin po mieście bo odcięło mi nogi, że nie mogłem prowadzić samochodu bo były jak z waty. Właśnie wróciłem do chaty. Zygać mi się chce na myśl tej osoby, czuję się tragicznie psychicznie. jeszcze powiedziała że odkąd to się stało to „żyć jej się nie chce” - no kurwa, a ja za to czuję się świetnie, chuj by zajebał to wszystko. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Dzingolo Posted July 15, 2025 Share Posted July 15, 2025 7 minut temu, Epiktet napisał(a): Bracia, parę godzin temu się dowiedziałem że pod koniec relacji już byl ktoś inny, czyli byłem zdradzany. Czyny a nie słowa .... Zawsze mówią o człowieku 7 minut temu, Epiktet napisał(a): Powiedziała to teraz „żeby byś ze mną szczera” Kurwa szczerze dupy dawała a teraz co ? Ona o tym mówi żeby swoje sumienie uciszyć .. chociaż czy one mają sumienie? Istoty myślące mózgiem mają a emocjami i procą? 10 minut temu, Epiktet napisał(a): . Zygać mi się chce na myśl tej osoby, czuję się tragicznie psychicznie Kolego usiądź, weź głęboki oddech i pomyśl sobie o tym że całe szczęście już koniec tego, życie toczy się dalej, Twoje życie. 11 minut temu, Epiktet napisał(a): jeszcze powiedziała że odkąd to się stało to „żyć jej się nie chce” - no kurwa, a ja za to czuję się świetnie, chuj by zajebał to wszystko. Mówić to ona chyba dużo mówi, a rzyć to ją boli dosłownie ... Nie chcę obrażać nikogo ale trafiłeś jak zresztą większość na zwykłą szmatę jakich wiele, ciężko o fajna ogarnięta i wierna kobieta ale nie zadręczają się ona jest tam gdzieś.. Zwróć też uwagę jak takie kurestwo łatwo przyszło pani, jak dorosły człowiek potrafi innego człowieka upokorzyć, zaorać swoimi czynami.. Można urządzać wakacje, prezenty i inne fikuśne rzeczy a dziewczynkę jak zaswedzi to poleci i tak na bok... Głowa do góry 1 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Mariusz 1984 Posted July 15, 2025 Share Posted July 15, 2025 Czesc. Z mojego punktu widzenia; odpusc laski na dluzszy czas, OGARNIJ SIEBIE, wroc do gry. Powodzenia! 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Scorpius Posted July 16, 2025 Share Posted July 16, 2025 Daj spokój. Nie warto się tym przejmować. Ja wiem że to nie jest proste, ale wraz z wiekiem i doświadczeniem tego się nauczysz. Dziś można edukować się o tym jak zachowują się kobiety od najmłodszych lat. Ja ze swoim 5X nie miałem takich możliwości i popełniłem wiele błędów. Ale teraz cały czas patrzę, czytam i doświadczam. Uczę się. Po moim ostatnim związku, kiedy to z końcem jednego miesiąca zostałem "wystawiony", a już w kolejnym Pani wrzucała focie i filmiki z nowym opisując jaki to on wspaniały i ile ją uczy, zdaje sobie sprawę że to jest przegrana sprawa. Z nimi nie da się "wygrać" i obecnie wole być sam niż ponownie poznawać, zapoznawać, uczyć się, przeżywać. I to nie tak że nienawidzę kobiety, ale staram się je traktować takimi jakie są. Jak np. z psem, to jest zwierzę i w każdej chwili, nawet najlepiej wychowane może ugryźć. I takie są kobiety. Dziś są, a jutro nie ma. 4 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Stargazer Posted July 16, 2025 Share Posted July 16, 2025 12 hours ago, Epiktet said: Powiedziała to teraz „żeby byś ze mną szczera” Jak mawiał klasyk - you can't make this shit up Głowa do góry, autorze, śmieci same się wyniosły. 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Dzingolo Posted July 16, 2025 Share Posted July 16, 2025 8 godzin temu, Scorpius napisał(a): Jak np. z psem, to jest zwierzę i w każdej chwili, nawet najlepiej wychowane może ugryźć. Bardziej bym przyrównał do kota, niby miło, niby się tuli, niby kocha ale leci tam gdzie żarcie lepsze, udrapnie i ugryzie jak mu się coś nie podoba i nie jesteś w stanie nad nim zapanować. Do tego koty mnie wkurwiają bo właściciel wraca z roboty to te cały dzień leżały i chcą żarcia, łaskę ci robią jak przyjdą niby bezinteresownie itp. BABA JEST JAK KOT. 2 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Epiktet Posted October 19, 2025 Author Share Posted October 19, 2025 (edited) Witam, wracam z aktualizacją ku przestrodze dla innych. Trochę mi zajęło czasu ogarnięcie się, w tym czasie obejrzałem dwukrotnie cały kanał "musisz wiedzieć", przeczytałem masę książek o relacjach, manipulacjach, szczególnie polecam każdemu mroczną triadę Jarosława Gibasa. Wróciłem na treningi chociaż mocno miałem problem z apetytem po zaszłej sytuacji gdyż za każdym razem jak o tym sobie przypominałem miałem taki ścisk w gardle że nie potrafiłem nic przełknąć, postanowiłem więcej pracować, ale oczywiście nie chodziło tutaj o pieniądze ale o to by nie siedzieć w domu. Po 1,5 miesiąca jakoś wszystko zaczęło się normować, nawet jakieś kolezanki zaczęły same się odzywać co dla gościa 20paro letniego bez instagrama wcale nie jest takie oczywiste. Jednak szybko orientowałem się że chodzi o wyłącznie ich korzyści. Do brzegu, punkt kulminacyjny jakos z 5 tygodni temu, weekend, wszyscy moi kumple akurat z babami, albo z jakimiś situationship, nic ciekawego do czytania, nic do oglądania, wpadłem na wspaniały pomysł kupić 4paka i przeglądać youtube na zmianę z facebookiem. Wyświetliła mi się relacja koleżanki mojej ex, ona (ex) na niej odwalona jak szczur na otwarcie kanału, godzina 22, myślenica, gdzie po co z kim dlaczego, dopijam 4 piwo godzina 23 piszę do tej koleżanki: powiedz X żeby do mnie zadzwoniła - (mój nowy numer) - dzwoni po 5 minutach, mówię jak chcesz to wpadnij, przyjechała, nie muszę tłumaczyć chyba co było dalej. Na następny dzień kac, moralny również, w akcie emocji odblokowałem ją wszędzie, więc na drugi dzień mi pisze, że ona nie zdradziła, że tylko pisała itp itd, że ma na to dowody i ogólnie nawijka makaronu na uszy. Tak wiem jestem głupi nie musicie mi tego pisać. Po paru dniach decyzja, że wrócimy do siebie (a ja myślałem że zrozumiałem świat) więc dodaje - wracamy do siebie, ale na moich zasadach. Tak więc pierwsze 2? tygodnie jak miesiąc miodowy, jedzenie jakie chce, seks kiedy chce, robię to co chce, wyjazdy w miejsca takie jakie chce, to nawet nie były żadne kompromisy tylko wszystko pod moje dyktando. I stwierdziłem że teraz to może już będzie spokój i testowany nie będę, niestety powtórzę, jestem głupi, gardę opuściłem, dałem trochę przestrzeni, wyjebało mi estrogen i zacząłem gadać, że w sumie to tęskniłem, że było mi źle i tak daleeej. I wiecie co? Minęło gdzieś może max 3-4 tygodnie i wróciło stare. Kompromisy? Jakie kompromisy, jak nie pod jej dyktando to kara. Karanie ciszą i traktowanie mnie jak powietrze to jej ulubione. Za co? A no na przykład wróciłem parę dni temu do domu po 12h w pracy, odpaliła film i miałem wyraz twarzy nie taki jakby chciała (padałem na ryj - niestety nie zrozumie tego chodząc do 7godzinnej korpopracki). Od tego czasu zero kontaktu, wiadomości, nic. Czy się przejmuje? Na pewno nie tak jak kiedyś, rozumiem jak to działa, więc skoro nie chce rozmawiać to na pewno nie będę już o to prosił. Na pewno polecam każdemu, nigdy nie wracać do ex, jak pięknie by nie opowiadała o tym jak może być. Myślę poważnie nad wizytą online u Pawła DSM, bardzo cenie jego materiały na yt, moi kumple to głównie simpy, pomimo że w innych kategoriach życia (trening, praca) to twardzi goście. Jeden to nawet zmienia głos jak dzwoni do swojej kobity XD. Więc chciałem porozmawiać z kimś kto mnie nakieruje, moja Pani psycholog robi dobrą robotę jeśli chodzi o nerwice, ale w ogóle nie ogarnia tematu relacji, swoją drogą proponowała mi żebym został na herbatę po wizycie, powaga, może po prostu chciała wypić herbatę albo tak ją zaciekawił mój problem xD Edited October 19, 2025 by Epiktet Link to comment Share on other sites More sharing options...
Recommended Posts