SeriousSam Posted July 12 Share Posted July 12 Witam Was Bracia, chciałbym Wam się wygadać na temat mojej ostatniej, zakończonej na początku maja, 3 miesięcznej znajomości. Otóż mam 30 lat, za sobą dobre pare relacji 3-6 miesięcznych, jestem typem dość wybrednym, z każdą, z którą się spotykam do łóżka nie chodzę ( mówię tu o znajomościach krótszych, jestem dość zero jedynkowy, nie ma pociągu fizycznego na starcie, grzecznie mówię, że nie widzę potencjału i żegnam). Generalnie nigdy nie byłem mistrzem zaangażowania, relacje, które się kończyły nie siedziały mi w głowie, tydzień - dwa i byłem zdrowy, mogłem działać dalej. Ale wiadomo jak to w życiu bywa wszystko do czasu. Poszedłem sobie w styczniu na speed dating ( nie jestem fanem apek, nie lubię robić sobie fotek, tracić czasu na pisanie, lubię konkrety, jestem dobry w small talku, wiele zyskuję na starcie niezłą pewnością siebie, także zazwyczaj poznaję dziewczyny w jakichś grupach zainteresowań etc). I na tym dejtingu poznałem świetną laskę, niezła buzia, zajebiste cycki, też dobra w small talku, chyba jako jedyna z lasek, oczywiście nas sparowało, ale sparowało mnie jeszcze z pewną inną, która była bardziej chętna, w sensie szybciej się z nią spotkałem, z tamtą umówiłem się dopiero na za 1,5 tyg, ale w miedzy czasie sporo pisaliśmy, rozmowa się super kleiła. I w końcu nadszedł czas spotkania, było to chyba najlepsze pierwsze spotkanie ze wszystkich, fajnie to zaplanowałem ( podchody, w których ona mi daje zagadki co do miejsc, do których muszę docierać i na końcu ona czeka na mnie jako nagroda, śmiejcie się, ale ja lubię takie kreatywne pierdolety, przy okazji mogłem sprawdzić, czy jest pomysłowa, czy będzie machać nosem, że wymagam czegokolwiek na pierwszym spotkaniu, spodobało jej się). Potem poszliśmy na grzańca i tu się zaczęło, bardzo konkretnie zaczęliśmy gadać o swojej przeszłości, ogólnie dziewczyna po 8 letnim związku, po 5 latach zaręczona, ale typowi się coś odkleiło, stwierdził, że jest wypalony i nie chce już z nią być, i tak 3 razy, po czym do siebie po jakiejś tam przerwie zawsze wracali, no i teraz zrobił to czwarty raz. Wyjaśniła mi na wejściu, że jest od niego emocjonalnie uzależniona, olałem to, nie wiedziałem z czym to się je, pewnie byłem naiwny i też ślepo zauroczony świetnym pierwszym wrażeniem. Wracamy ze spotkania autobusem ( mieszkaliśmy akurat dość blisko siebie) i dzwoni ten typ, piątek godzina 23, trochę była zażeonowana, akurat wysiadała. Aha, na dejtingu była z koleżanką, która tylko mi dała na tak spośrod wszystkich chłopów, generalnie potem dostaję sms, że było świetnie, ale nie chce robić tamtej przykrości i takie tam, byłem rozczarowany, trochę ją pomęczyłem, że warto mimo wsio, ale stwierdziłem, że wylane. Jednak Po paru dniach zaczęła do mnie sama pisać, i tak przez 2 tygodnie korespondowaliśmy (nie dodawaliśmy się na żadne SM, żeby koleżanka nie widziała- więcej bym mimo wsio tego błędu nie popełnił, albo się znamy i nie ukrywamy, albo nara). Ogólnie przez te 2 tygodnie przegadaliśmy masę rzeczy, kontakt od rana do wieczora dzień w dzień, jakbyśmy się znali kupę czasu ( zazwyczaj mi to pisanie się nie klei, wolę się spotykać). W tym czasie obgadaliśmy masę kwestii, pierwszy raz wiadomościami zrobiłem mega robotę, miedzy nami pojawiła się mega chemia, zaczęliśmy wysyłać sobie softy, sexting itd, generalnie poweidziałem, po pierwszym spotkaniu, że jeżeli chce się dalej spotykać, to ma dać mi znak poprzez zapkę na SM. Zapki nie dostałem, także któregoś razu, po nie wiem, około tygodniu pisania i otrzymania cudnego sofcika podpuściłem, że bardzo mi szkoda, że juz się nie zobaczymy na żywo, po czym napisała, że przecież nie pytam. No i zapytałem, zaczęliśmy się umawiać. No i przejdę do meritum, bo trochę się zagłębiłem w mniej istotne szczegóły. Mieliśmy obydwoje dość podobne oczekiwania, w sensie budowanie czegoś na serio, ale bez presji, w rozsądnym tempie. Generalnie na 3 randce rozmawialiśmy o potencjalnych red flagach, powiedziała, że nie widzi mnie, jako osobę, która mogłaby się zaangażować, zdziwiłem się, po przecież mieliśmy podchodzić na luzaku. No i następne 3 tygodnie to były fajne randki, namiętność, pożadanie, wszystko tak, jak musi być, tylko dość często przewijał się jej ex, oni nadal mieli kontakt. I z czasem zaczęły wychodzić pewne kwiatki. ona miała w walentynki stłuczkę, ja w tym czasie siedziałem w pracy ( dyżur 24 h), powiedziała mi, że poprosiła go o pomoc, ponieważ jest mundurowym, więc wie, co i jak. I jak się potem okazało, on ją odebrał z pracy i odwiózł do domu, ale wiadomo, nic tam między nimi nie było. Potem dzień kobiet- pracowała w galerii, przywiozłem jej szamę, chwilę pożniej do mnie pisze, że piekne kwiatki otrzymała, nie były ode mnie, cóż, wiadomo od kogo. W dzień kobiet ja wyszedłem na miasto, ale wróciłem szybko, z nią wieczorem zero kontaktu, nie miała nastroju, okazało się, że tamten chodził po galerii do godziny zamknięcia i ją odwiózł, i tu ważne, on jej nawijał makaron na uszy, że chce mieć z nią dziecko, w razie, gdyby ją zostawił to alimenty bedzie opłacać, weżmie mieszkanie na kredyt- chory temat ogólnie. Dzień póżniej była u mnie, niestety ja jestem z tych dociekliwych, a ona o wszystkim mi mówiła, z perspektywy czasu patrząc niepotrzebnie, bo ja zacząłem overthinkować na temat tego ex. I u mnie robiliśmy tak, że telefony na wierzchu, bez siedzenia w nich, wszystko na widoku. I zaczął pisać, dzwonić, wysyłać głosówki, już mniejsza co na nich było. Ale mega mi zawsze schodziła faza na sex w takich sytuacjach, po prostu czułem, że skoro z jakiegoś powodu ciągle go przy sobie trzyma, to tak zawsze będzie, mimo, że zapewniała mnie, że nie jestem żadnym plastrem, a miała takich przede mną wielu, ale z nimi za wiele jej nie łączyło, nie było łóżka, planów. nie wiedzieli, gdzie pracuje itd. Generalnie ona powiedziała, że nie ma zamiaru już do niego wracać, bo bardzo ją tego razu rozczarował. Natępnie wyjechałem na urlop, ogólnie bałem się tej rozłąki, po to były 2 tygodnie wyłącznie pisania, ale przeżyliśmy, w miedzy czasie doszło tylko do jednej sytuacji, gościu zaczął wyświetlać moje relacje na SM. A wiedział o mnie, bo kiedyś był u niej (nagabywał o spotkania co jakiś czas, ona uległa dla spokoju mu pozwalała), i widział, jak mi odpisuje- brzmi to jak chora sytuacja, wiem. I tu bardzo ważne, gdy zacząłem o to wypytywać będąc na urlopie jej reakcja była bardzo dziwna- to co, odpuszczamy sobie Nas? Powiedziałem, że nie i nie było tematu, ale w głowie mi to jednak siedziało. Po powrocie umówiliśmy się na wyłączność. Ale pech chciał, że miałem kumulację dyzurów (7 pełnych dób na 16 dni spędziłem w pracy, cięzko pospać w moim zawodzie w nocy, to bardziej takie czuwanie, no i niestety z libido bywa różnie, a u niej było bardzo wysokie cały czas- ja miałem sytuację, ze mi po zajebistym lodziku i finiszu nie chciał wrócić na właściwe tory, w sensie na maksa stanąć, byłem bardzo zażenowany, bo nie miałem wcześniej takiej sytuacji, a podkreślę, że kobieta mnie mega jarała, ale wiadomo, wiek, zmęczenie swoje zrobiły). Ogólnie była bardzo hojna, skupiona głównie na mnie i zadowoleniu mnie, taka trochę przylepa, ciągle pytająca, czy mi się podoba, przytulająca, szukająca uwagi, miałem wrażenie, że ona boi się, że ją zostawię albo podziękuję za relację, dodam, że obydwoje byliśmy wychowywani bez ojca, stąd też u niej pewnie był taki styl przywiązania lękowy, ale niestety przeczytałem o tym dosyć późno). No i tu doszło do ważnej sytuacji, przyszła do mnie na chwilę do pracy, późnym wieczorem, niepotrzebnie ją zapraszałem, byłem zmęczony, ledwo żyłem. Poprzytulaliśmy się, pomacaliśmy i coś mi odwaliło i jej powiedziałem, chyba zbyt oschle, że jestem zmęczony i czy mogła by iść bo chciałbym się położyć ( wiem, brzmi to tragicznie, pewnie miliard dziwnych myśli pojawiło się w jej głowie). Wiadomo, że była zmieszana, ale kolejnego dnia spotkaliśmy się i mogłoby się wydawać, że wszystko obgadaliśmy, powiedziałem, że ta sytuacja nie powinna niczego zmienić, ogólnie przed moim maratonem w pracy informowałem ją, że rożnie o może być, bo to jest serio kupa godzin, a generalnie pomiędzy tymi dyżurami prawie codziennie się spotykaliśmy, tylko miałem dziwną blokadę, po prostu sytuacja łóżkowa, w której nie dojechałem wpłynęła na moją pewność siebie i czekałem teraz na koniec tego maratonu w pracy i chciałem zrobić swoje wypoczęty i rześki. I właśnie dzień po tej sytuacji u mnie w pracy napisała mi elaborat, że ona to by chciała być priorytetem, założyć rodzinę i mieszkać z drugą osobą, a moim priorytetem są podróże itd, że mi brakuje zaangażowania, że seksu za mało i takie tam, to jej wyjaśniłem, że wszystko będzie dobrze od przyszłego tygodnia, bo będę mieć dla niej jeszcze więcej czasu, Ogólnie 2,5 miesiąca, a ona chciała by pomieszkiwać, jakichś większych deklaracji, ale dotychczas nic otwarcie o tym nie mówiła, mnie ogólnie gryzł ten jej kontakt z exem, nie chciałem, żeby mi chodził pod domem i jej stalkował, a miałem wrażenie, że to człowiek tego typu. Dodam jeszcze, że zważywszy na to co na początku mówiła, że chce na spokojnie, bez presji, nie chciałem jej wystraszyć z pomieszkiwaniem po parę dni w tyg u siebie, w poprzednich relacjach dziewczyny były bardziej zapatrzone w siebie i jak proponowałem odważniejsze kroki to nie były na to gotowe, tutaj pech chciał, że akurat dziewczyna chętna spotkała się z moim dystansem wywołanym poprzednimi relacjami. No i generalnie ten tydzień po tym maratonie w pracy, wszystko git, jak mogliśmy, to się widywaliśmy, wiadomo, 2 dni poświęciłem dla znajomych, czasami trzeba do swoich wyjść, reszta z nią, świeta spedzalismy z rodzicami, tak jak się umowilismy. Ogólnie dziewczyna wydawała się bardzo zaangażowana, od rana do wieczora pełen kontakt, wiedzieliśmy zawsze kto gdzie jest i co robi, ale jej głównym zajęciem w wolnym czasie było czytanie książek, czasami wyjście z koleżankami, stąd pewnie chciała spędzać więcej czasu i zarzut o mój brak zaangażowania (ale spotkania prawie zawsze inicjowałem ja, więc jeżeli chciała więcej, mogła teżmówić, tak uważam). No i świateczna sobota, ogladamy sobie netflixa, gadamy o pierdołach i życku i widzę, że znowu pisze ten ex, i niestety znowu pociągnąłem za język, się okazało, że po rozstaniu mieli jeden przyjacielski sex, on do jej kuzynki jeździ z prezentami dla dzieci. Powiedziałem, że jeśli tak ma to wyglądać, to ja nie będę potrafił Przejść pewnej granicy zaangażowania, jej odpowiedz- to co, widzimy się dziś ostatni raz? Nieźle, co? Odpowiedziałem, że nie i myślaem, że jakoś to będzie. Nie sądziłem też, że po takim czasie znajomości powinienem jej dawać ultimatum. No i po świętach pech chciał, że się rozchorwowałem na tydzień, ale w piątek, w który planowałem od dawna wyjazd do przyjaciela poczułem się lepiej to pojechałem (potem zdychałem u niego całą noc z zapalenia gardła). W między czasie byliśmy umówieni, ale wiałem chorobowe, miała do mnie przyjechać, jednak tego nie zrobiła, co by nie patrzeć zarażałem, nie miałem pretensji). Gdy wróciłem musiałem odebrać walizkę podróżną, bo by mi ją cofnęli, więc ledwo żywy pojechałem. Byłem na tyle głupi, że jej o tym powiedziałem, i pojawiły się pretensje, że znajomi i walizka ważniejsza od niej. No i skończyło się na tym, że we wtorek przyjechała przed 23 sfrustrowana, ja nadal byłem chory i zaczęła rozmowę słowami: Myślałam ostatnio i stwierdziłam, że nic nie wnosimy do naszych żyć, mnie zmroziło, bo znaliśmy się całkiem nieżle, było nam dobrze, relacja serio szła w dobrym kierunku, mnie tylko niepokoił ten ex. No i mi zaczęła wygadywać brak zaangażowania, deklaracji, że szkoda, że razem nie pomieszkaliśmy, że zaczęła się przekonywać do imion dla ewentualnych dzieci (na poważne tematy dość często gadaliśmy). Jak jej powiedziałem, że hamuje mnie wątek jej exa to mega zaskoczenie, że nie wiedziałą, że mi to przeszkadza i myślała, że komunikacja jest u nas na wyższym poziomie, ale jak mówiłem delikatnie to widzieliście jak się kończyło. Powiedziałą też, że wie jakie będą moje tłumaczenia i ona chyba nie chce tego słuchać, to pomyślałem, że już podjęła decyzję, dużo złego usłyszałem, ogólnie zbyt emocjonalnie podszedłem do tej rozmowy- a to chyba był shit test, żeby jej pokazać, że chcę o nią powalczyć, że jestem w stanie więcej od siebie dac. Tylko tak szczerze, wątek tego exa pewnie i tak by się nie zakończył, nie? Po tym co powiedziała, przelizaliśmy się i poprzytulaliśmy, ale nic więcej, bo wstała i wyszla. Później przemyślałem sprawę i zacząłem pisać, czy jest pewna podjętej decyzji itd, i po 10 dniach się spotkaliśmy, ale nie doszliśmy do konsensusu, ona powiedziała, że zrobiła sobie detox od exa i od wiekszego kontaktu ze mną i tak na poważnie do i za nim i za mnąsię przez ten czas stęskniła, czaicie to? Mnie zamurowało. Potem poszedłem do niej na herbatę i się mnie zapytała, co robimy, czy skupiamy się na sobie czy nie, ja odpowiedziałem, że chyba będzie tak dla mnie lepiej, gdzieś tam czułem, że wjechałem na taki etap emocjonalny, że serducho mi przez tego exa za jakiś czas złamie, więc lepiej teraz odejść, czego finalnie żałowałem, bo powinienem chyba w to iść, bawić się i nie patrzeć na tamtego typa. Tak szczerze pierwszy raz mi kobieta weszła na psychę i emocje, minęły już 2 miesiące a ja nadal to w pewnym stopniu przeżywam, masakra. I tu moje pytanie, czy w sytuacji, w którym ona miała takie stosunki z tamtym w ogóle ja mogłem jąodczarować, czy to by po pewnym czasie jebło? Ona mowiła, że stwierdziła po ostatnim odejściu, że ich kompletnie nic nie łączy, także pewne był dobry sex i tyle, aha ponoć zawsze mega mogła na niego liczyć, ale z drugiej strony medalu typ jązostawiał i kazał szukać jej mieszkania parę razy(buhaha). I drugie pytanie, skąd u niej decyzja, żeby zakończyć relację czy też zrobić mi ten test, czy bedę walczyć, chodziło o ten okres w pracy ubogi w seks czy rzeczywiście ona po prostu chciała wejść jak najszybciej w etap, na którym skończyła związek z tamtym typem? Dodam, że ona bardzo chciałaby już mieć dziecko. Wybaczcie, że tak lakonicznie, ale jakieś tam emocje ciągle we mnie są, to dlatego, pozdro Link to comment Share on other sites More sharing options...
Dzingolo Posted July 12 Share Posted July 12 Stary ona też oglądała Disneya i ona wierzy pewnie w tego jedynego badboya !!! Wydaje mi się że byłeś taka gałązka, którą trzymała ale jak pojawiał się ex to skakała tam, może i nawet dosłownie skakała. Daj sobie z nią luz bo laska sama nie wie czego chce, kurwa jest się z kimś to nie pisze się z jakimś gościem co ją posuwał wcześniej... Tych jedynych jest tak wiele, znajdziesz lepsza z większymi cycami itp. Co poruchales to twoje, co się nauczyłeś to też twoje. Moze bym pomyślał teraz o sobie na twoim miejscu i poszukał jakiejś pracy z normalnym jej czasem. Pozdrawiam Dzingolo 5 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Spokojnie Posted July 12 Share Posted July 12 Godzinę temu, SeriousSam napisał(a): Wyjaśniła mi na wejściu, że jest od niego emocjonalnie uzależniona, olałem to, nie wiedziałem z czym to się je, pewnie byłem naiwny i też ślepo zauroczony świetnym pierwszym wrażeniem. Duży plus dla laski, że się przyznała. Twój błąd + red flag na ewentualną dłuższą relację. Godzinę temu, SeriousSam napisał(a): dzwoni ten typ, piątek godzina 23, trochę była zażeonowana, akurat wysiadała. To tylko pokazuje na jakiej są jeszcze relacji, że pozwalają sobie na takie akcje. Godzinę temu, SeriousSam napisał(a): generalnie potem dostaję sms, że było świetnie, ale nie chce robić tamtej przykrości i takie tam, byłem rozczarowany, trochę ją pomęczyłem, że warto mimo wsio, ale stwierdziłem, że wylane. Tutaj Twój błąd, skoro laska daje takie 'argumenty' to elo. Godzinę temu, SeriousSam napisał(a): tylko dość często przewijał się jej ex, oni nadal mieli kontakt. Godzinę temu, SeriousSam napisał(a): powiedziała mi, że poprosiła go o pomoc, ponieważ jest mundurowym, więc wie, co i jak. I jak się potem okazało, on ją odebrał z pracy i odwiózł do domu, ale wiadomo, nic tam między nimi nie było. XD - na 100% hehehe, sorry, ale jakoś musiała mu się odwdzięczyć Godzinę temu, SeriousSam napisał(a): z nią wieczorem zero kontaktu, nie miała nastroju, okazało się, że tamten chodził po galerii do godziny zamknięcia i ją odwiózł, i tu ważne, on jej nawijał makaron na uszy, że chce mieć z nią dziecko, w razie, gdyby ją zostawił to alimenty bedzie opłacać, weżmie mieszkanie na kredyt- chory temat ogólnie. Coraz grubiej... Godzinę temu, SeriousSam napisał(a): a miała takich przede mną wielu, ale z nimi za wiele jej nie łączyło, nie było łóżka XD Dostanę pewnie za to varna, ale WHAT?! Po pierwsze zrobiłeś parę wtop, bo laska z Tobą była transparentna. To że zwichrowana to inna bajka. Największy plus że odpuściłeś temat. Ogólnie schemat jest prosty, jeśli laska jest normalna i widzi w Tobie potencjał, to zrobi dla Ciebie naprawdę wiele, łącznie z zablokowaniem byłego. Jeśli tego nie robiła, to nie była pewna, trzymała się dwóch gałęzi patrząc którą wybrać, jakby z Tobą nie wyszło - może wrócić do byłego, albo chociaż korzystać z tego co już zna. Jeśli masz się obwiniać, to tylko za to, że te czerwone flagi którymi ona machała nie dały Ci nic do zrozumienia. Tęsknisz za nią, bo miałeś fajny sex i fajny flow. A czy była to laska na dłuższą relację? Ja osobiście wątpię. Godzinę temu, SeriousSam napisał(a): I drugie pytanie, skąd u niej decyzja, żeby zakończyć relację czy też zrobić mi ten test, czy bedę walczyć, chodziło o ten okres w pracy ubogi w seks czy rzeczywiście ona po prostu chciała wejść jak najszybciej w etap, na którym skończyła związek z tamtym typem? Dodam, że ona bardzo chciałaby już mieć dziecko. No to wyjaśniłeś sobie w ostatnim zdaniu. Ja osobiście nigdy bym nie szedł w takie desperatki, dziecko po znajomości kilkumiesięcznej? Brzmi jak idealny przepis na spierdolenie sobie życia. P.S. kilka pytań kontrolnych: 1. Ile ona ma lat? 2. Jak trafiłeś na to forum? 3. czy coś z RedPilla kojarzysz? Z opisu wynika, że jesteś ogarnięty, znajdziesz sobie normalną laskę na swoich zasadach, bez "ex" w tle. 3 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Dzingolo Posted July 12 Share Posted July 12 12 minut temu, Spokojnie napisał(a): on jej nawijał makaron na uszy, że chce mieć z nią dziecko, w razie, gdyby ją zostawił to alimenty bedzie opłacać, weżmie mieszkanie na kredyt- chory temat ogólnie Ten jej były to widzę ładny badboy na białym koniu, bardziej romantycznego wyznania to by chyba nawet reżyserowie trudnych spraw nie wymyślili xD. Swoją drogą to mundurowy, za mundurem idiotki sznurem 😂 czuje się bezpiecznie mając takiego mundurowego gdzieś w Pl . Emocjonalnie cię zmarnowała, odpocznij weź oddech, napij się kawusi i nie myśl o pusi. Tak jak kolega @Spokojnie napisał wydajesz się ogarnięty, wyciągnij wnioski i do przodu ale nie zakochuj się... 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
SeriousSam Posted July 12 Author Share Posted July 12 15 minut temu, Spokojnie napisał(a): Tutaj Twój błąd, skoro laska daje takie 'argumenty' to elo. Znaczy przewertowałem ich media społecznościowe, to faktycznie były najlepsze psiapsi, jednak koniec końców 3 dni później sama zaczęła do mnie pisać i nakręcać znajomość . 17 minut temu, Spokojnie napisał(a): XD - na 100% hehehe, sorry, ale jakoś musiała mu się odwdzięczyć Tu akurat po tych akcjach oni po prostu się kłócili, jej psycha po tym dostawała czegoś na zasadzie negatywne emocjonalnej bomby, po tej drugiej sytuacji napisała, że nie ma nastroju i nie chce po prostu jej się pisać, więc tam niczego na zasadzie odwdzięczenia się nie było, po prostu ten ex się narzucał, lecz ona nie potrafiła mu powiedzieć, żeby spierdalał. 21 minut temu, Spokojnie napisał(a): Ogólnie schemat jest prosty, jeśli laska jest normalna i widzi w Tobie potencjał, to zrobi dla Ciebie naprawdę wiele, łącznie z zablokowaniem byłego. Jeśli tego nie robiła, to nie była pewna, trzymała się dwóch gałęzi patrząc którą wybrać, jakby z Tobą nie wyszło - może wrócić do byłego, albo chociaż korzystać z tego co już zna. Właśnie o tym myślałem pod tym kątem, że nie dopiero się rozkręcaliśmy pod kątem seksu, w sensie ona miała libido wystrzelone w kosmos, ja miałem cięzko w pracy, a że kobiety są powierzchowne, to sobie wkręciła w łeb, że mi się nie podoba czy coś, pomimo zapewnień, też mi tam napisała w tej długiej wiadomości, że ma wrażenie, że chcę ją wrzucić we friendzone, bo się za słabo angażuję i jest za mało seksu. A temten pewnie dobrze bolcował i nic innego nie robił, stąd to chore przywiązanie. 24 minuty temu, Spokojnie napisał(a): P.S. kilka pytań kontrolnych: 1. Ile ona ma lat? 2. Jak trafiłeś na to forum? 3. czy coś z RedPilla kojarzysz? 1.Mamy obydwoje po 30 lat. 2. Zupełnie przypadkiem, wpisywałem coś w wyszukiwarkę i wyskoczył mi dopasowany temat, a skąd pytanie? 😛 3. Czytałem na Świadomości związków, dawno temu. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Spokojnie Posted July 12 Share Posted July 12 49 minut temu, SeriousSam napisał(a): po prostu ten ex się narzucał, lecz ona nie potrafiła mu powiedzieć, żeby spierdalał. Wychodzę z założenia, że ona CI to powiedziała. Jeden z częściej pojawiających się cytatów na tym forum brzmi: "Patrz na czyny, a nie słowa". To że ona mówiła, to wiesz... a jednocześnie dalej miała z nim kontakt. Taki zły, taki straszny - ale jak się coś stało, to do niego pierwszego poleciała. Tu nie ma przypadków. 51 minut temu, SeriousSam napisał(a): ona miała libido wystrzelone w kosmos Znam takie laski i wiem jak się zachowują, także jak Ci mówiła, że przed Tobą kręciła z innymi i nie doszło do seksu, to albo trafiła na 100% leszczy, albo kłamała 😜 Albo w jej wersji poniżej 10 stosunków z facetem, to nie zalicza go do folderu "spałam z nim". 53 minuty temu, SeriousSam napisał(a): 1.Mamy obydwoje po 30 lat. No wiesz, ona już może patrzeć przez pryzmat - większość jej koleżanek już się ustabilizowała jako tako, część ma już bombelki, część właśnie wzięła ślub, inne zaręczone. Także taka wersja poszukiwania (sorki) jelenia w trybie ekspress aby pańci dogodził i zrobił tak jak ona chce. 54 minuty temu, SeriousSam napisał(a): 2. Zupełnie przypadkiem, wpisywałem coś w wyszukiwarkę i wyskoczył mi dopasowany temat, a skąd pytanie? 😛 Bo to specyficzne forum 😉 Poczytaj zatem czym jest redpill, albo posłuchaj - wejdź na ten kanał, odpal z 2-3 filmiki z interesującymi Cię tematami i zobacz, czy w ogóle Ci się klei to co autor mówi. 56 minut temu, SeriousSam napisał(a): 3. Czytałem na Świadomości związków, dawno temu. No to jeszcze musisz doczytać co i jak. Daj sobie na to czas, zapoznaj się z innymi historiami osób, które np. w takim wypadku jak Ty, poszli na rękę 'swojej wybrance życia', i jak później skończyli. Tutaj znajdziesz masę historii. Mam wrażenie, że wiele osób zakładanie rodziny, robienie dzieci traktuje "jakoś to będzie", nie myśląc o potencjalnych konsekwencjach w przyszłości. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Dzingolo Posted July 12 Share Posted July 12 28 minut temu, Spokojnie napisał(a): Mam wrażenie, że wiele osób zakładanie rodziny, robienie dzieci traktuje "jakoś to będzie", nie myśląc o potencjalnych konsekwencjach w przyszłości To nie wrażenie, to prawda. Naciski rodziców na synów, córki, patrzenie na kolegów, koleżanki, narracja społeczeństwa,media społecznościowe i swet focie z Tanzani z uśmiechami jak banany.. a potem się cieszą prawnicy, sądy. Do tego przeświadczenie że one dają szczęście.. ja też tak myślałem. 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Arghor Posted July 12 Share Posted July 12 (edited) Co my tu mamy w tej historii innej niż inne? Elementy, które należy wziąć pod uwagę, to: 1. Nieubłaganie nadciągająca Ściana 2. Zaktywowany program "Bąbelek" 3. Mamy też faceta z niewielkim rozumieniem prawdziwej dynamiki relacji między kobietami i mężczyznami. Mamy także okres "Demo" z zajebistym bzykankiem, który drogi autorze służy zrealizowaniu dwóch pierwszych wymienionych punktów. Nie przyjebania w Ścianę i posiadanie własnego bąbelka. Co mamy jeszcze? Ano mamy Alfa Widow, która mimo tego, że chciałaby zrealizować, te wspomniane punkty. Nie może się niestety wyleczyć z emocji, jakie dostarczał jej Ex łobuz. Co więcej ów Ex, dziwnym trafem ciągle pojawia się jej życiu, ratując z różnych opresji. Zapewne otrzymujący zapłatę za swoje heroiczne czyny, skoro pojawia się wielokrotnie. Co może wyjść z takiej historii? Pani będzie wracać do niego jeśli tylko Pan i Władca jej na to pozwoli. I zrobi to na każdym etapie waszego "wspólnego" życia. Nie łódź się, że jesteś lub kiedykolwiek będziesz w stanie, ją odczarować. Gdybyś był większym chadem niż ten Ex, stałoby się to automatycznie. Niestety, jak czytamy, nie stało się. Więc byłeś tylko dobrym materiałem na pozyskanie genów i zapchaj dziurą. Co powinieneś zrobić? Spierdalać najszybciej i najdalej jak to możliwe. Zablokować wszędzie. Przejść świadomie żałobę po związku. Straciłeś z nią tylko kilka chwil a nie 10 lat. Więc się ciesz. Edited July 12 by Arghor 3 Link to comment Share on other sites More sharing options...
SeriousSam Posted July 12 Author Share Posted July 12 2 godziny temu, Dzingolo napisał(a): Ten jej były to widzę ładny badboy na białym koniu, bardziej romantycznego wyznania to by chyba nawet reżyserowie trudnych spraw nie wymyślili xD. Swoją drogą to mundurowy, za mundurem idiotki sznurem 😂 czuje się bezpiecznie mając takiego mundurowego gdzieś w Pl . Emocjonalnie cię zmarnowała, odpocznij weź oddech, napij się kawusi i nie myśl o pusi. Tak jak kolega @Spokojnie napisał wydajesz się ogarnięty, wyciągnij wnioski i do przodu ale nie zakochuj się... To prawda, psychę mam zmęczoną, dość mocno mnie oczarowała, miała to coś, na co wcześniej żadne mnie nie łapały, ale generalnie mnie bardziej od rozstania to męczy uczucie, że ja mogłem dużo więcej zrobić, albo po prostu olać tamtego typa i dać ewentualnie jej to zjebać, a tak to chciałem niby siebie oszczędzić, a sam siebie skrzywdziłem. Godzinę temu, Spokojnie napisał(a): Wychodzę z założenia, że ona CI to powiedziała. Jeden z częściej pojawiających się cytatów na tym forum brzmi: "Patrz na czyny, a nie słowa". To że ona mówiła, to wiesz... a jednocześnie dalej miała z nim kontakt. Taki zły, taki straszny - ale jak się coś stało, to do niego pierwszego poleciała. Tu nie ma przypadków. Nie do końca, to taka moja refleksja ze spotkań, w sensie widziałem, jak on te pare razy napierał, ale poniekąd też ona powiedziała, że on męczy ją jeden, drugi trzeci dzień, i czwartego się zgadza na krótkie spotkanie, żeby dał jej spokój na jakiś czas. Sądzę, że to nie kłamstwa, patrzyła mi prosto w oczy to wszystko mówiąc, jakby miała kłamać, to pewnie mówiłaby, że nie ma z nim kontaktu. Z drugiej strony śmieszne, bo to samo usłyszałem od niej, że czyny , nie słowa, bo obiecywałem parę atrakcji, których nie zdążyłem spełnić (jestem typem planującego marzyciela trochę) : p Godzinę temu, Spokojnie napisał(a): No wiesz, ona już może patrzeć przez pryzmat - większość jej koleżanek już się ustabilizowała jako tako, część ma już bombelki, część właśnie wzięła ślub, inne zaręczone. Także taka wersja poszukiwania (sorki) jelenia w trybie ekspress aby pańci dogodził i zrobił tak jak ona chce. Trochę tak było, jednocześnie chciała szaleć po nocach, ciągle gdzieś wychodzić, z drugiej strony chciała stabilizacji, rodziny, dzieci. Ale niestety zrozumienia do mojego trybu pracy nie miała (nocki, ponad 200 h miesięcznie) 57 minut temu, Dzingolo napisał(a): To nie wrażenie, to prawda. Naciski rodziców na synów, córki, patrzenie na kolegów, koleżanki, narracja społeczeństwa,media społecznościowe i swet focie z Tanzani z uśmiechami jak banany.. a potem się cieszą prawnicy, sądy. Do tego przeświadczenie że one dają szczęście.. ja też tak myślałem. Rozwód to jeszcze pół biedy, mam wielu znajomych, często introwertyczne pierdoły, z zewnątrz wydaje się, że takie związki nie mogą sie rozpaść, a w większości przypadków jak zostaję sam na sam z jakimś ziomkiem to się dowiaduję jakie tam są beznadziejne problemy. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Dzingolo Posted July 12 Share Posted July 12 6 minut temu, SeriousSam napisał(a): , a sam siebie skrzywdziłem To nie krzywda, to błogosławieństwo - ostatnio przewijal się temat wdzięczności na forum - poczekaj trochę czasu i bądź wdzięczny za tą lekcje i za to że tu trafiłeś 7 minut temu, SeriousSam napisał(a): sensie widziałem, jak on te pare razy napierał, ale poniekąd też ona powiedziała, że on męczy ją jeden, drugi trzeci dzień, i czwartego się zgadza na krótkie spotkanie, żeby dał jej spokój na jakiś czas. Ja jak kogoś nie chce znać i widzieć to nie odbieram, blokuje wcześniej wyjaśniając.. oni sobie rozstanie codziennie wyjaśniali ? Naprawdę przeczytaj to co piszesz ale z perspektywy obserwatora - to się nie klei A z tym co ona powiedziała że jest uzależniona od niego emocjonalnie to nie szczerość a cwana manipulacja ( przecież ci mówiła że jestem uzależniona od niego co się czepiasz? Mówiłam.. ) 3 Link to comment Share on other sites More sharing options...
calltoaction Posted July 12 Share Posted July 12 Godzinę temu, SeriousSam napisał(a): Trochę tak było, jednocześnie chciała szaleć po nocach, ciągle gdzieś wychodzić, z drugiej strony chciała stabilizacji, rodziny, dzieci. Ale niestety zrozumienia do mojego trybu pracy nie miała (nocki, ponad 200 h miesięcznie) To + leżałeś chory a laska zero inicjatywy, żeby Cie wesprzeć, pomoc w chorobie(zaangażowane laski tak robią), a jednocześnie napierdala deklaracje, żeby było na poważnie. Myślę, że ty mogłeś się jej spodobować tylko dałeś się rozmontować jej na szybkośći. Co to za pisanie od rana do wieczora z informowaniem co kto robi? Niby uroczne ale smycz, którą Ci zarzuciła to lekkie przegięcie. Temat exa to już w ogóle osobne uniwersum. Jezeli by mnie to spotkało i ex ciągle był by na radarze to laska dostawała by ode mnie zbędnę minimum i traktował bym ją tylko jako fuck frienda. Istnieje 99,9% szans, że w te dni np. -> 5 godzin temu, SeriousSam napisał(a): W dzień kobiet ja wyszedłem na miasto, ale wróciłem szybko, z nią wieczorem zero kontaktu, nie miała nastroju, okazało się, że tamten chodził po galerii do godziny zamknięcia i ją odwiózł, i tu ważne, on jej nawijał makaron na uszy, że chce mieć z nią dziecko, w razie, gdyby ją zostawił to alimenty bedzie opłacać, weżmie mieszkanie na kredyt- chory temat ogólnie. Twoja luba była robiona przez exa nie tylko na dziecko ale też w każdą dziurę. Nie bądź naiwny. Dobrze, że się wymixowałes 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Spokojnie Posted July 12 Share Posted July 12 2 godziny temu, SeriousSam napisał(a): 5 godzin temu, Dzingolo napisał(a): To prawda, psychę mam zmęczoną, dość mocno mnie oczarowała, miała to coś, na co wcześniej żadne mnie nie łapały, ale generalnie mnie bardziej od rozstania to męczy uczucie, że ja mogłem dużo więcej zrobić, albo po prostu olać tamtego typa i dać ewentualnie jej to zjebać, a tak to chciałem niby siebie oszczędzić, a sam siebie skrzywdziłem. Zobaczysz, że z perspektywy czasu będziesz się z tego śmiał, poznasz jeszcze wiele kobiet lepszych od tej. Po prostu masz niedosyt, bo rozkmniasz "co by było gdyby...". Przerabiałem to ja i przerabiało wielu Braci. Dobrze się stało. Zaufaj mi, że jakby była 1000% zajarana Tobą, to by swojego ex zablokowała. Skoro ciągle z nim utrzymywała kontakt, to coś od niego chciała. 2 godziny temu, Dzingolo napisał(a): To nie krzywda, to błogosławieństwo - ostatnio przewijal się temat wdzięczności na forum - poczekaj trochę czasu i bądź wdzięczny za tą lekcje i za to że tu trafiłeś Brat dobrze prawi. Masz teraz dobry czas, żeby zrozumieć dynamikę relacji damsko-męskich, poczytaj forum, zobaczy materiały które wkleiłem, może jakieś książki za jakiś czas poczytasz w temacie. A potem już z górki! Link to comment Share on other sites More sharing options...
Orkan1990 Posted July 13 Share Posted July 13 13 godzin temu, SeriousSam napisał(a): Potem poszliśmy na grzańca i tu się zaczęło, bardzo konkretnie zaczęliśmy gadać o swojej przeszłości, ogólnie dziewczyna po 8 letnim związku, po 5 latach zaręczona, ale typowi się coś odkleiło, stwierdził, że jest wypalony i nie chce już z nią być, i tak 3 razy, po czym do siebie po jakiejś tam przerwie zawsze wracali, no i teraz zrobił to czwarty raz. Wyjaśniła mi na wejściu, że jest od niego emocjonalnie uzależniona, olałem to, nie wiedziałem z czym to się je, pewnie byłem naiwny i też ślepo zauroczony świetnym pierwszym wrażeniem. Na przyszłość: jak laska wyskakuje z czymś takim na pierwszej randce, to można jedynie przekazać wizytówkę dobrego psychologa wyspecjalizowanego w tego rodzaju traumach, życzyć wszystkiego dobrego i się oddalić. Nie patrzymy na cycki itd., to nie istnieje po takim wyznaniu. Inna sprawa jest taka, że w okolicach 30-stki bagaż i przebieg jest już zazwyczaj tak duży, że nawet jak o tym nie wspomni na pierwszej (!) randce to i tak można przypuszczać, że traumę po czadzie już ma. I będzie ją rozładowywać na Tobie kiedy tylko załadujesz się w ten śmietnik. 13 godzin temu, SeriousSam napisał(a): Generalnie na 3 randce rozmawialiśmy o potencjalnych red flagach, powiedziała, że nie widzi mnie, jako osobę, która mogłaby się zaangażować, zdziwiłem się, po przecież mieliśmy podchodzić na luzaku. Nie ma czegoś takiego jak podejście na luzaka u kobiet. Poza tym jaka wspaniała pani psycholog i profilerka - niczym Clarice Starling z "Milczenia Owiec". Ona po trzeciej randce wiedziała o Tobie już wszystko, czy możesz się zaangażować czy nie itd. Zbudowany pełny profil psychologiczny. Cóż za piękny wstęp do manipulacji. 13 godzin temu, SeriousSam napisał(a): No i po świętach pech chciał, że się rozchorwowałem na tydzień, ale w piątek, w który planowałem od dawna wyjazd do przyjaciela poczułem się lepiej to pojechałem (potem zdychałem u niego całą noc z zapalenia gardła). W między czasie byliśmy umówieni, ale wiałem chorobowe, miała do mnie przyjechać, jednak tego nie zrobiła, co by nie patrzeć zarażałem, nie miałem pretensji). Pewnie pojechała opiekować się mundurowym w tym czasie. Na serio - w dzisiejszych czasach możesz spokojnie zakładać najgorsze scenariusze. Najpewniej są prawdziwe. Wszystko co w myślach odsuwasz, że na pewno tego nie zrobiła - zrobiła to, masz to gwarantowane jak w szwajcarskim banku. 13 godzin temu, SeriousSam napisał(a): Ogólnie dziewczyna wydawała się bardzo zaangażowana, od rana do wieczora pełen kontakt, wiedzieliśmy zawsze kto gdzie jest i co robi, ale jej głównym zajęciem w wolnym czasie było czytanie książek, czasami wyjście z koleżankami, stąd pewnie chciała spędzać więcej czasu i zarzut o mój brak zaangażowania (ale spotkania prawie zawsze inicjowałem ja, więc jeżeli chciała więcej, mogła teżmówić, tak uważam). Kluczowe słowo: "wydawała się" 9 godzin temu, SeriousSam napisał(a): Z drugiej strony śmieszne, bo to samo usłyszałem od niej, że czyny , nie słowa, bo obiecywałem parę atrakcji, których nie zdążyłem spełnić (jestem typem planującego marzyciela trochę) : p Ile razy ja to od kobiet słyszałem: "nie słowa, ale czyny się dla mnie liczą". Oczywiście tu chodzi tylko o czyny faceta, nigdy o jej czyny. Masz niczym nadworny błazen organizować Królowej rozrywki, deklarować się w sprawie dzieci w ramach kilkutygodniowej znajomości, przewidywać czego Jej Wysokość sobie aktualnie życzy, tolerować spotkania z byłym kilka razy w tygodniu (ona to przecież robi, żeby go spławić XD), najlepiej nie chorować i nie pracować w godzinach w których ona tego nie chce. Ona za to nie musi robić i mówić nic. Ty jesteś na castingu u niej, nie odwrotnie. Jak miała okazję na czyn kiedy byłeś chory to jakoś nie skorzystała z okazji. Tyle jest warte to pitolenie "nie słowa a czyny", za każdym razem jak to słyszę to pusty śmiech mnie ogarnia. Lepiej w ramach czynu wyskoczyć na grilla z kolegami i nie zajmować sobie głowy tym pitoleniem nawet przez sekundę. W wielkim skrócie: next. Gratuluję uniknięcia wylądowania w śmietniku. Żyj swoim życiem i funkcjonuj normalnie. 2 1 Link to comment Share on other sites More sharing options...
Recommended Posts